10 strategii manipulacji

Oto, oparta o pracę amerykańskiego lingwisty Noama Chomskiego,
lista „10 strategii manipulacji” przez establishment
.

1 – ODWRÓĆ UWAGĘ

Kluczowym elementem kontroli społeczeństwa jest strategia polegająca na odwróceniu uwagi publicznej od istotnych spraw i zmian dokonywanych przez polityczne i ekonomiczne elity, poprzez technikę ciągłego rozpraszania uwagi i nagromadzenia nieistotnych informacji. Strategia odwrócenia uwagi jest również niezbędna aby zapobiec zainteresowaniu społeczeństwa podstawową wiedzą z zakresu nauki, ekonomii, psychologii, neurobiologii i cybernetyki. „Opinia publiczna odwrócona od realnych problemów społecznych, zniewolona przez nieważne sprawy. Spraw, by społeczeństwo było zajęte, zajęte, zajęte, bez czasu na myślenie, wciąż na roli ze zwierzętami (cyt. tłum. za „Silent Weapons for Quiet Wars”).

2 – STWÓRZ PROBLEMY, PO CZYM ZAPROPONUJ ROZWIĄZANIE

Ta metoda jest również nazywana „problem – reakcja – rozwiązanie”. Tworzy problem, „sytuację”, mającą na celu wywołanie reakcji u odbiorców, którzy będą się domagali podjęcia pewnych kroków zapobiegawczych. Na przykład: pozwól na rozprzestrzenienie się przemocy, lub zaaranżuj krwawe ataki tak, aby społeczeństwo przyjęło zaostrzenie norm prawnych i przepisów za cenę własnej wolności. Lub: wykreuj kryzys ekonomiczny aby usprawiedliwić radykalne cięcia praw społeczeństwa i demontaż świadczeń społecznych.

3 – STOPNIUJ ZMIANY

Akceptacja aż do nieakceptowalnego poziomu. Przesuwaj granicę stopniowo, krok po kroku, przez kolejne lata. W ten sposób przeforsowano radykalnie nowe warunki społeczno-ekonomiczne (neoliberalizm) w latach 1980. i 1990.: minimum świadczeń, prywatyzacja, niepewność jutra, elastyczność, masowe bezrobocie, poziom płac, brak gwarancji godnego zarobku – zmiany, które wprowadzone naraz wywołałyby rewolucję.

4 – ODWLEKAJ ZMIANY

Kolejny sposób na wywołanie akceptacji niemile widzianej zmiany to przedstawienie jej jako „bolesnej konieczności” i otrzymanie przyzwolenia społeczeństwa na wprowadzenie jej w życie w przyszłości. Łatwiej zaakceptować przyszłe poświęcenie, niż poddać się mu z miejsca. Do tego społeczeństwo, masy, mają zawsze naiwną tendencję do zakładania, że „wszystko będzie dobrze” i że być może uda się uniknąć poświęcenia. Taka strategia daje społeczeństwu więcej czasu na oswojenie się ze świadomością zmiany, a także na akceptację tej zmiany w atmosferze rezygnacji, kiedy przyjdzie czas.

5 – MÓW DO SPOŁECZEŃSTWA JAK DO MAŁEGO DZIECKA

Większość treści skierowanych do opinii publicznej wykorzystuje sposób wysławiania się, argumentowania czy wręcz tonu protekcjonalnego, jakiego używa się przemawiając do dzieci lub umysłowo chorych. Im bardziej usiłuje się zamglić obraz swojemu rozmówcy, tym chętniej sięga się po taki ton. Dlaczego? „Jeśli będziesz mówić do osoby tak, jakby miała ona 12 lat, to wtedy, z powodu sugestii, osoba ta prawdopodobnie odpowie lub zareaguje bezkrytycznie, tak jakby rzeczywiście miała 12 lub mniej lat” (zob. Silent Weapons for Quiet War).

6 – SKUP SIĘ NA EMOCJACH, NIE NA REFLEKSJI

Wykorzystywanie aspektu emocjonalnego to klasyczna technika mająca na celu obejście racjonalnej analizy i zdrowego rozsądku jednostki. Co więcej, użycie mowy nacechowanej emocjonalnie otwiera drzwi do podświadomego zaszczepienia danych idei, pragnień, lęków i niepokojów, impulsów i wywołania określonych zachowań.

7 – UTRZYMAJ SPOŁECZEŃSTWO W IGNORANCJI I PRZECIĘTNOŚCI

Spraw, aby społeczeństwo było niezdolne do zrozumienia technik oraz metod kontroli i zniewolenia. „Edukacja oferowana niższym klasom musi być na tyle uboga i przeciętna na ile to możliwe, aby przepaść ignorancji pomiędzy niższymi a wyższymi klasami była dla niższych klas niezrozumiała (zob. Silent Weapons for Quiet War).

8 – UTWIERDŹ SPOŁECZEŃSTWO W PRZEKONANIU, ŻE DOBRZE JEST BYĆ PRZECIĘTNYM

Spraw, aby społeczeństwo uwierzyło, że to „cool” być głupim, wulgarnym i niewykształconym.

9 – ZAMIEŃ BUNT NA POCZUCIE WINY

Pozwól, aby jednostki uwierzyły, że są jedynymi winnymi swoich niepowodzeń, a to przez niedostatek inteligencji, zdolności, starań. Tak więc, zamiast buntować się przeciwko systemowi ekonomicznemu, jednostka będzie żyła w poczuciu dewaluacji własnej wartości, winy, co prowadzi do depresji, a ta do zahamowania działań. A bez działań nie ma rewolucji!

10 – POZNAJ LUDZI LEPIEJ NIŻ ONI SAMYCH SIEBIE

Przez ostatnich 50 lat szybki postęp w nauce wygenerował rosnącą przepaść pomiędzy wiedzą dostępną szerokim masom a tą zarezerwowaną dla wąskich elit. Dzięki biologii, neurobiologii i psychologii stosowanej „system” osiągnął zaawansowaną wiedzę na temat istnień ludzkich, zarówno fizyczną jak i psychologiczną. Obecnie system zna lepiej jednostkę niż ona sama siebie. Oznacza to, że w większości przypadków ma on większą kontrolę nad jednostkami, niż jednostki nad sobą.

http://mariamuir.com/2011/12/10/noam-chomskys-10-strategies-of-manipulation-by-the-media/

Opublikowano Ze Swiata | Otagowano | Dodaj komentarz

Arkturiańskie Objawienia

Arkturiańskie Objawienia – fragment
Czas informacji dla ludzkości
Ramaathis-Mam
z języka angielskiego tłumaczyła
Anna Burakowska
Wydawnictwo Nameya
2011
Spis treści
Prolog……………………………………………………………………………………………
Wstęp Ewolucyjnych Mentorów Arktura……………………………………………………….
Część pierwsza
Rozdział 1 – Wnikliwość……………………………………………………………………….
Rozdział 2 – Międzywymiarowe portale…………………………………………………………
Rozdział 3 – Rasa Kumara……………………………………………………………………….
Rozdział 4 – Przyszłe czakry Ziemi………………………………………………………………
Rozdział 5 – Miasta wewnątrz Ziemi w Meksyku……………………………………………….
Rozdział 6 – Bazy oceaniczne……………………………………………………………………
Rozdział 7 – Statki kosmiczne…………………………………………………………………..
Rozdział 8 – Kręgi zbożowe…………………………………………………………………….
Rozdział 9 – Święte energetyczne miejsca na Ziemi…………………………………………….
Rozdział 10 – Przyszłe miejsca duchowości…………………………………………………….
Rozdział 11 – Energia Bogini…………………………………………………………………….
Rozdział 12- Nocne Podróże……………………………………………………………………
Rozdział 13 – Moc dźwięku………………………………………………………………………
Rozdział 14 – Rada Karmy i okres przejścia…………………………………………………….
Część druga
Rozdział 15 – Cywilizacje wnoszące największy wkład w proces ziemskiej ewolucji………….
Arkturianie – Mentorzy Ewolucji Arktura………………………………………..
Antares – Książę Metatron………………………………………………………
Syriusz – Arasmaht……….……………………………………………………….
Plejady – Komendant Samjese…………………………………………………….
Orion – Alswaram…………………………………………………………………
Andromeda – Mereswasthas………………………………………………………
Wielka Duchowa Hierarchia – Dyrektorzy Wszechświata………………………..
Konfederacja Intergalaktyczna – Komandor Asthar Sheran………………………
Część trzecia
Rozdział 16 – Pracownicy światła…………………………………………………………..
Rozdział 17 – Dzieci…………………………………………………………………………
Rozdział 18 – Gaja……………………………………………………………………………
Rozdział 19 – Wieloryby, delfiny i świadomość wody………………………………………
Rozdział 20 – Słońce i Księżyc……………………………………………………………….
Rozdział 21 – Nierozwiązane tajemnice………………………………………………………..
Rozdział 22 – Proces wzniesienia………………………………………………………………
Rozdział 23 – Życie w stanie świadomej percepcji………………………………………………
Rozdział 24 – Ludzkie ciało……………………………………………………………………….
Rozdział 25 – Poza chorobą…………………………………………………………………….
Rozdział 26 – Siły ciemności…………………………………………………………………….
Rozdział 27 – Prawdziwa natura złota……………………………………………………………
Rozdział 28 – Przyszłość miłości……………………………………………………………….
Epilog – Mistrz Menok
Prolog
Drodzy czytelnicy, oddaję w wasze ręce objawienia przekazane mi przez Mentorów
Ewolucji z Arktura, gwiazdy znajdującej się w konstelacji Wolarza.
Po raz kolejny dano mi sposobność uczestniczenia w duchowym projekcie stanowiącym
mój wkład i służbę dla wszechświata oraz ludzkości. Każda książka, której treści jestem
przekaźnikiem, stanowi mechanizm duchowej aktywacji, której muszę również osobiście stawić
czoła.
Najtrudniejszym dla człowieka zadaniem jest skonfrontowanie się z samym sobą.
Wymaga to ogromnej uczciwości, szczerości i odwagi. Wyzwanie polega na odnalezieniu
ukrytych pod maską ego aspektów, które skrywają naszą prawdziwą duchową tożsamość. Czy ten
proces ewolucyjnej metamorfozy oczyszcza nas z duchowych cieni ewolucji? Tak. Ale często nie
jest wygodny ani też łatwy do zintegrowania. Wykracza daleko poza struktury życia, które
uważamy za podstawy naszego istnienia. Skoro jednak znajdujemy się już na tym poziomie
ewolucyjnego doświadczania warto spróbować. Podejmujemy ryzyko zagłębiając się w nasze
wewnętrzne obszary, o których często nic nie wiemy. Lęk, jako projekcja umysłu, testuje naszą
determinację, szczerość, wytrwałość i pragnienie odkrywania duchowej nieśmiertelności.
Mamy w sobie pamięć wszystkich ewolucyjnych doświadczeń zgromadzonych w
poprzednich życiach. Teraz, na początku trzeciego tysiąclecia, dana jest nam sposobność, by w
pełni przejawić wynik ewolucyjnych lekcji, które odbyliśmy. Echo dawnych czasów mocno odbija
się w naszych życiach wywierając wewnętrzne ciśnienie, zmuszające nas do poszukiwania
odpowiedzi i zakańczania procesów. Czasami lęk przed nieznanym paraliżuje nas do tego
stopnia, że popadamy w zakłopotanie a nawet panikę. Ostatecznie wszystkie te emocje
uaktywniane są przez umysł i pobudzają nas do szukania źródła, które odzwierciedla naszą
dualną egzystencję.
To dla mnie wielki zaszczyt móc współpracować z naszymi pozaziemskimi braćmi i być
instrumentem przekazującym wskazówki od nich dla nas. Pomimo że znajdują się oni na znacznie
wyższym poziomie duchowym, kierując się duchową wrażliwością, braterstwem i solidarnością,
wchodzą z nami we wzajemną relację poprzez swoje nauczanie. Są specjalistami w tej dziedzinie.
Wiedzą, w jaki sposób, ze zrozumieniem, współczuciem i miłością, podzielić się swą wiedzą, by
pobudzać naszą ewolucję. Jako rzecznik pozaziemskich istot, muszę przyznać, że zrozumienie
przekazywanej przez nich wiedzy i dostrojenie się do ich wibracji nie jest łatwe. Wyprzedzają nas
o około dwieście pięćdziesiąt tysięcy lat. Ich poziom ewolucji jest dla nas niepojęty, ponieważ my
zatrzymaliśmy się na etapie koncepcji pierwotnych. Powinniśmy uważać siebie za szczęśliwych
otrzymując przewodnictwo i wsparcie braci i sióstr z gwiazd, którzy wykazując się ogromną
tolerancją i współczuciem, próbują pomóc nam przeistoczyć się w nieśmiertelne istoty światła.
To trudne zadanie, ponieważ my pozostajemy uwięzieni w reakcyjnym zachowaniu z tendencją
do całkowitego odrzucania jakiegokolwiek rodzaju wewnętrznej przemiany. Korygowanie istot
opierających się zmianie, stanowi olbrzymią, trudną do wykonania pracę.
Zawartość i format tej księgi objawień wykracza poza charakter informacyjny. Jednak, by
odczytać prawdziwe przesłanie, musicie wyjść poza ludzki kontekst kulturowy i głęboko zanurzyć
się w przestrzeni kosmicznej ewolucji. Nie próbujcie klasyfikować informacji w sposób dualny,
racjonalizując z płaszczyzny mentalnego ego. Jeśli naprawdę chcecie poznać przesłanie książki,
powinniście otworzyć się duchowo, tak by Wyższe Ja mogło je odkodować. Niektóre fragmenty
mogą się wydać wam niewiarygodne. Pamiętajcie jednak, że wasze kryteria stanowią
mechanizm, którego mentalne ego używa, by oceniać i manipulować. W uniwersalnej machinie
ewolucyjnej wszystko jest możliwe. To, co nasi przodkowie uważali za niemożliwe, dla nas dziś
stało się rzeczywistością.
Mam nadzieję, że docenicie objawienia, a one pomogą wam dostrzec te aspekty waszego
życia i ewolucji, które stanowią źródło nieporozumień oraz konfliktów.
Pragnę, byście wszyscy czerpali ogromną radość z tej podróży inicjującej w misteria
ludzkiej ewolucji i waszego powiązania z całym kosmosem. Dzięki wiedzy integrujemy w naszym
życiu doświadczenia i mądrość, która pozwala nam przyspieszyć duchowe wzrastanie oraz
zrozumieć cel naszego istnienia i ewolucji we wszechświecie. Moim pragnieniem jest, byście
odnieśli jak największe korzyści z przedstawionych informacji, by duchowa świadomość mogła
prawdziwie zacząć rządzić naszym światem błędu i niezgody.
Bez głębokiej i prawdziwej przemiany, przyciągnięcie najwyższej częstotliwości Miłości,
łączącej nas z naszym boskim pochodzeniem i nieśmiertelną naturą, nie jest możliwe. Zapraszam
was do przeniesienia się na najwyższy poziom wspaniałej rzeczywistości, jednoczącej i
harmonizującej ludzką niezgodę.
Niech światło, błogosławieństwo i siła wyższych sfer spłyną w wasze serca, byście
poznali, co oznacza bycie częścią wiecznego planu nieskończonej mądrości. Jestem zawsze z
wami, w służbie wszechświatowi i Boskości.
Wasz kosmiczny przyjaciel,
Ramaathis – Mam
Luty 2004
Wstęp
Ewolucyjnych Mentorów Arktura
Pozdrowienia dla was wszystkich, drodzy czytelnicy. Porozumiewamy się z wami z
konstelacji Wolarza, z gwiazdy, którą wy nazywacie Arkturem. Rzutujemy teraz naszą
harmonizującą wibrację interakcji.
Ten podręcznik objawień to przewodnik, który ma odpowiedzieć na pytania związane z
tajemnicami waszych czasów. Doskonale wiemy, jak bardzo lubicie odsłaniać sekrety
pobudzające ciekawość i ekscytujące waszą ludzką naturę. Inteligencja i umysł ludzki potrzebują
stałej informacji, by odkrywać grę ewolucji poprzez niewyjaśnione zjawiska mające miejsce na
Ziemi. Jest to absolutnie normalne. Jesteście przecież zindywidualizowanymi boskimi
inteligencjami poszukującymi celu życia i ewolucji.
My, Arkturianie, kochamy wchodzić we wzajemne relacje z cywilizacjami znajdującymi
się na progu ewolucyjnego przejścia i ekspansji świadomości, ponieważ naszą specjalnością jest
duchowa edukacja. W świecie, w którym żyjemy, jesteśmy Ewolucyjnymi Mentorami.
Kierujemy przeznaczeniem naszej cywilizacji. W waszym świecie istnieje prawo legislacyjne. W
naszym istnieje podobna dziedzina, jednak ma odmienne cele i funkcje istnienia.
Jesteśmy grupą istot połączoną z Centralnym Sensorem umożliwiającym komunikację z
każdym na Arkturze poprzez nasz kolektywny umysł. Odpowiadamy za ukierunkowywanie,
pobudzanie i harmonizowanie ewolucyjnego procesu naszej cywilizacji. Rada Rektorów, której
częścią jesteśmy, liczy dwunastu członków. Wszyscy oni wzięli udział w tym projekcie poprzez
projekcję i holograficzną syntezę naszego energetycznego Makrohologramu.
Dla Ramaathis-Mam’a, stanowiącego pomost pomiędzy nami i wami, było to niezwykłe,
niełatwe doświadczenie. Musieliśmy dokonać przewymiarowania jego niższych ciał, by mógł
wejść w relację z naszą częstotliwością wibracji. Wy, w trzecim wymiarze, wibrujecie w
częstotliwości 12,5 w skali Shumanna, podczas gdy my, w wymiarze trzynastym, wibrujemy z
częstotliwością 128,9.
Książka stanowi wysiłek grupy istot kierujących przeznaczeniem cywilizacji istniejącej
poza czasem i przestrzenią, które znacie. Dla nas było to wspaniałe doświadczenie przekazania
informacji, które wniosą swój wkład w rozwój waszej ewolucji. Odpowiedzi, przez nas
przekazane, nie są jedynymi, albo definitywnie jedynymi. Zgodnie z waszym poziomem
ewolucji stworzyliśmy i przystosowaliśmy te aspekty, które są dla was łatwe do zrozumienia.
Odpowiedzi na te same pytania, zadane przez istoty znajdujące się na wyższym poziomie
ewolucji, miałyby inną treść i formę. Dostarczyliśmy kluczy dla waszej duchowej orientacji.
Pomogą one wam przyłączyć nowe koncepcje ewolucyjne w Trzecim Tysiącleciu, a zwłaszcza w
pierwszej połowie 21 wieku. Wiele tysięcy lat temu kierowaliśmy pewnymi aspektami waszej
ewolucji. Dziś powróciliśmy, lecz już z innymi zadaniami. Czasy się zmieniły i możemy teraz
wchodzić z wami w kontakt w sposób bardziej bezpośredni.
Jedna czwarta populacji Ziemi to dawni jej mieszkańcy, którzy uczestniczyli w prawie
wszystkich procesach ewolucji. Pozostałe trzy czwarte pochodzi z różnych części wszechświata i
znajduje się w ziemskiej szkole znacznie krócej, to znaczy około 75 000 lat. Jak widzicie nie
jesteście tu nowi. Od dawna powtarzacie te same lekcje, zakotwiczeni w reakcyjnych grach
duchowej ewolucji. Dlatego właśnie, zgodnie z ludzko-planetarnymi potrzebami, zgodziliśmy się
wziąć udział w tym projekcie pod auspicjami i przewodnictwem Duchowej Hierarchii naszej
Galaktyki. Jesteśmy świadomi rozproszenia i niecierpliwości ludzkiego umysłu, dlatego
opracowaliśmy ten projekt w sposób, który powinien skupić waszą uwagę i wpłynąć na
racjonalną świadomość. Znamy doskonale wasze cechy i mamy o was najświeższe wiadomości.
Stworzyliśmy odpowiedni format, byście się z nami nie nudzili i zyskali maksymalne korzyści
oraz wskazówki działania.
By nasz kontakt był możliwy, odbyliśmy podróż do waszej czasoprzestrzeni nie w
gwiezdnych statkach, lecz poprzez zapisy w księdze Akaszy udostępnione nam przez Hierarchię
Galaktyki. Musieliśmy zbadać poziom waszej ewolucji i po wysłaniu różnych ideoholograficznych
projekcji stworzyliśmy program informacji. Czas i przestrzeń, w których my
żyjemy, są archetypowe. Formy myśli rzutowane są z tego miejsca i podróżują do innych
światów, jak na przykład wasz, by generować ewolucyjną transformację. Mimo waszych
niewłaściwych zachowań, udzielono wam votum zaufania i wsparcia ze strony Duchowej
Hierarchii Galaktyki, oraz naszej.
Mamy nadzieję, że objawienia te oświetlą drogę duchowego rozwoju waszej cywilizacji i
z godnością stawicie czoła nowym, ewolucyjnym wyzwaniom Epoki Wodnika. Pragniemy być
waszymi przewodnikami, zainspirować i wesprzeć was na ścieżce prowadzącej do nowego
wymiaru ewolucyjnego, w którym będziecie zdolni wibrować w zgodności z planetą, życiem i
kosmiczną ewolucją. Musicie oczyścić wszystkie swoje struktury psychiczne, fizyczne,
energetyczne i emocjonalne, by uzyskać dostęp do nowej, kosmiczno-duchowej panoramy oraz
wizji. To przyniesie wam dobre samopoczucie w waszych niższych ciałach, a także dostatek,
pokój, harmonię i braterstwo waszej ludzkości. Pamiętajcie, że to wy jesteście gwiazdami tego
spektaklu. Powinniście dobrze nauczyć się scenariusza, by nie zepsuć swojej roli.
Poprzez nasze objawienia, dostarczamy wam narzędzi do uaktywnienia waszej
kosmicznej świadomości w wieku Wodnika. Zostaliście obdarowani wielką sposobnością i nie
powinniście jej zmarnować. Naszym życzeniem jest, abyście odnieśli maksymalne korzyści i
uzyskali dobre samopoczucie po przeczytaniu przekazanych tu informacji.
Pamiętajcie, my również nie pozostajemy tylko biernymi obserwatorami: jesteśmy
zaangażowani w wasz proces ewolucyjny i byliśmy z wami w różnych erach ewolucji. We
wszechświecie zwie się nas Ewolucyjnymi Ogrodnikami, a nasz status to Inżynierowie
Hologramów. Dlatego skonstruowaliśmy ten przekaz tak, by informacje zostały zakodowane w
waszym hologramie ewolucyjnym. Wy powinniście tylko zastosować je w praktyce poprzez
introspekcję i analizę. Zintegrowanie się z nimi sprawi, że transformacja będzie mogła
prawdziwie nastąpić w waszym życiu.
Rozdział 1
Wnikliwość
W obecnych czasach, jednym z największych wyzwań ludzi jest rozwijanie wnikliwości.
Przez wiele lat mieliście do swej dyspozycji lawinę różnorodnych informacji, które napływały
do was w odpowiedzi na waszą potrzebę zrozumienia, dokąd tak naprawdę zmierzacie. Wiele z
tych informacji jest produktem istniejącego zamieszania. Chcemy w ten sposób powiedzieć, że
teraz jest czas, by nauczyć się właściwie używać swej wnikliwości. W tym celu musicie
połączyć się ze swoją Istotą Esencjonalną.
Ze względu na szczególne okoliczności i wielkie wyzwania, przed którymi stoi planeta i
ludzkość, grupy niezrzeszonych istot inwolucyjnych infiltrują informację. Ich celem jest
oczywiście sabotowanie waszego procesu ewolucyjnego. Istnieją również inne istoty, które
nieświadomie, z powodów ich własnych badań, ingerują w wasz proces ewolucji. Jednak grupa
Illuminati jest najsilniejsza i najbardziej aktywna. Ich rolą jest oczywiście bycie katalizatorem
waszej ewolucji, byście mogli teraz uznać i zintegrować nowe wartości, odpowiednie dla
ludzkości w Trzecim Tysiącleciu.
Różne poziomy informacji
Nie każda przekazywana informacja jest prawdziwa, ani też nie wszystkie informacje
pochodzą z planów światła. Niezrzeszone, inwolucyjne istoty mają do was łatwy dostęp z
powodu słabości waszego magnetycznego pasa energetyczno-wibracyjnego. Wiele z tych istot to
po prostu obserwatorzy zachodzącego na Ziemi procesu ewolucyjnej mutacji. Jednak w sposób
pośredni wpływają one na przyczynowy i astralny plan waszej planety. Ich częstotliwość
wibracji jest wyższa w stosunku do waszej. Nieświadomie emitują psychiczno-emocjonalne
zaburzenia, które wpływają jednak na wasze niższe ciała. Niektóre z informacji, które przekazują
zawierają skomplikowane treści naukowe, ale praktycznie nie mają duchowej esencji. Tego
rodzaju informacja kodowana jest w taki sposób, że z łatwością możecie wyczuć, iż jest dla was
niewłaściwa. Zawiera terminy i częstotliwości zaprogramowane tak, by wpływać na wasze
mentalne ego i trójwymiarową psychikę. Wiele osób będących kanałami tego rodzaju informacji
nie zdaje sobie sprawy, że znajduje się pod kontrolą tych właśnie istot. Z tego powodu
wprowadzamy w życie strategie mające na celu stopniowe demaskowanie i podważanie tego
rodzaju źródeł informacji. W jaki sposób możecie uzyskać pewność, że informacja pochodzi z
planów światła? Jest to kwestia duchowego oczyszczenia i połączenia ze swą Istotą
Esencjonalną, której kanałem połączenia jest święta intuicja emanująca z waszego czwartego
generatora emocjonalnego, inaczej czakry. Skutki następujące w waszym życiu w rezultacie
kontaktu z określonymi energiami stanowią dowód na to, skąd przekazywane informacje
pochodzą. Gdy wchodzicie w kontakt z energią światła efekt zawsze będzie dla was
rewitalizujący, harmonizujący, introspektywny i świetlisty.
Zachęcamy was, byście otworzyli drzwi prowadzące do boskiej, kosmicznej integracji i
połączenia ze swą Istotą Esencjonalną. Wygenerujcie stan lekkości, spokoju, siły i wewnętrznej
mocy, który pobudzi was do zanurzenia się w najgłębsze rejony waszego Stanu Obecności.
Wykreujcie stan nadzwyczajnego szczęścia, pozytywnego nastawienia, otwartej świadomości i
wrażliwości, by rozpalić pragnienie transformacji i dostępu do nowej Wodnikowej Świadomości
kosmiczno-planetarnej solidarności oraz braterstwa. Stan ten powinien wzbudzić w was ducha
harmonizującej, bezwarunkowej Unii indywidualności Kosmicznego Ja w ramach sieci ewolucji.
Ważne jest, byście przyzwyczaili się do codziennej, osobistej dyscypliny przyczyniającej
się do rozwoju waszej wnikliwości. Dzięki temu nie padniecie ofiarą duchowych nadużyć, tak
powszechnych w dzisiejszych czasach. Jedynym wymogiem jest całkowita uczciwość, godność i
absolutna szczerość. Reszta zostanie uczyniona przez Wyższe Ja kierujące waszą ewolucją.
Samodyscyplina jest głównym narzędziem, które pozwoli wam stopniowo rozwijać umiejętność
rozróżniania. Wnikliwość można nazwać inaczej mądrością w praktyce. Posiadacie ją już w
sobie. Możecie być zwodzeni przez oszustwo energii i informacji tylko wówczas, gdy nie
jesteście dostrojeni do swego Esencjonalnego Ja i Prawdy Kosmiczno-Duchowej Ewolucji.
Duchowe Narzędzia dla Nowej Ery
Aby ułatwić wam to zadanie, przekażemy metodę nazywaną Świetlisto-Harmonizującą
Selekcją i Połączeniem. Dzięki temu procesowi będziecie zdolni do dostrojenia swej zdolności
wnikliwości, zrównania się ze swoim Wyższym Ja, jak również z Alpha-Prima, znaną jako
siedziba Wyższej Jaźni. Metoda ta może być zastosowana we wszystkich sytuacjach, które
wymagają rozeznania energii i ich wewnętrznych komponentów.
1. Zanim wejdziecie w kontakt z jakimś rodzajem informacji, wydarzeniem czy
energetycznym doświadczeniem, powinniście poprosić swoje Wyższe Ja, by otoczyło
was fioletową piramidą w celu transmutacji wszystkich niezgodności. Następnie
poproście o umieszczenie niebieskiej piramidy nad fioletową, aby zamknąć wszelkie
szczeliny, czy też słabsze punkty waszych niższych ciał. Na koniec niech otoczy was
piramida srebrno-biała, z lustrami z każdej strony, by żadna nieharmonijna energia,
myśl ani fala mentalna nie mogły wniknąć do waszego pola.
2. Następnie zwizualizujcie wielką złoto-rubinową kulę, która wnika poprzez czubek
waszej głowy do czakry serca, gdzie znajduje się błękitny trójkąt. To jest kanał
komunikacji z waszymi przewodnikami.
3. Następnie mentalnie powtarzajcie przez kilka minut kod wibracyjno-transmutujący:
Iramiel-Sebayoh-Aramyas
4. Przywołajcie stan Pełnej Obecności, by zakodowana energia mogła zejść z waszej
Alpha-Prima i wskazać wam, czy rzeczywiście potrzebujecie danej energii czy też
informacji dla swej duchowej ewolucji. Przez kilka minut pozostańcie w mentalnej
ciszy. Odpowiedź przyjdzie poprzez waszą czakrę serca w postaci balsamu i
odświeżającego ognia obejmującego całe ciało i przynoszącego twierdzącą
odpowiedź. Jeśli takie doznanie nie pojawi się, będziecie wiedzieć, że informacja czy
energia, o którą pytaliście nie jest właściwa dla was i nie pochodzi z planów światła.
Najważniejsze jest wasze szczere pragnienie, by zawsze wibrować w najbardziej
wzniesionej częstotliwości światła, na poziomie, na którym przebywa wasze Wyższe Ja.
Wszystko, czego szukacie, już w was istnieje. To tutaj znajduje się kanał połączenia z boskim
planem światła. Żadne medium, kanał ani uzdrowiciel nie może dać wam dowodu. Wiele z tych
osób nie wibruje w odpowiedniej częstotliwości dostrojenia do tego wewnętrznego kanału i
zupełnie nie są one tego świadome.
Nowe kody
Przekazywane wam obecnie informacje wydają się być odmienne od dawniejszych.
Pojawiają się pełne mocy narzędzia, medytacje i kody wibracyjne. W przekazie Kroma,
Wielkiego Centralnego Słońca Wszechświata, nie tylko możecie podróżować po wszechświecie,
dostajecie również specjalne kody do powtarzania. Niektórym osobom kody te mogą wydawać
się nieco niepokojące. Niepokój powstaje dlatego, że nie rozumiecie, co oznaczają. Rodzi się
więc obawa przed ich zastosowaniem.
Wy, ludzie, w fazie ewolucyjnego oczyszczania, zawsze stawiacie opór zmianie.
Znajdujecie się na tej planecie, by dokonać transmutacji swych wstecznych tendencji do
stagnacji, która przeszkadza wam w uzyskaniu dostępu do kosmicznej dynamiki stałej mutacji.
Wnikliwość nieodłącznie powiązana jest z doświadczeniem. Aby wiedzieć, czy coś jest
rzeczywiście pozytywne i konstruktywne, trzeba tego doświadczyć. Pamiętajcie, że znajdujecie
się na planecie, której infrastruktura zapewnia eksperymentowanie w ewolucji. Kody przekazane
wam w Przesłaniu KROMA nie mają tłumaczenia. Nie poszukujcie ich specjalnego znaczenia
słownego, ponieważ takiego nie posiadają. Są to elektromagnetyczne kody zaprojektowane dla
waszych ciał energii, mentalnych i podwójnych eterycznych. Przecież używacie wielu
technologii, których zupełnie nie pojmujecie. Robicie to ze względu na ich korzystne dla was
działanie nawet, jeśli nie jesteście w stanie w pełni ich zrozumieć. Analogicznie, nie powinniście
być tak niepewni w stosunku do tego, co oferuje wam Wielkie Centralne Słońce, ponieważ
pomoże to wam dokonać wielowymiarowego skoku w waszej ewolucji. Jeśli ktoś rzeczywiście
chce poznać smak miodu, potrzebuje tylko go spróbować. Wszelkie inne badania nie są tu
niezbędne.
Liczby są archetypowymi symbolami, które oznaczają i uaktywniają regenerację, rozwój,
równowagę, harmonię, a także niszczenie pewnych struktur energetyczno-wibracyjnych.
Kody te są ważne tylko dla waszej ludzkości w specyficznej sekwencji ewolucji
galaktycznej i uniwersalnej. Dano je wam, ponieważ uzyskaliście optymalny poziom ewolucji.
W przeciwnym razie nie otrzymalibyście dostępu do tych właśnie kodów wibracyjnych. Wielkie
Centralne Słonce i Hierarchia Wszechświata wiedzą doskonale gdzie, kiedy i jak zastosować
nowe programy i projekty ewolucyjne, ponieważ na tym właśnie polega ich praca. Myślicie, że
Wielkie Centralne Słonce nie jest całkowicie i doskonale świadome tego, co dzieje się w całym
wszechświecie? Nie powinniście zapominać, że ono jest wszechświatem i my wszyscy w Nim
się zawieramy.
W zależności od poziomu ewolucji, otrzymujecie nowe wskazówki, adekwatne do
waszych aktualnych potrzeb. Czy wyobrażacie sobie, byśmy mogli przekazywać te informacje
trzysta lat temu? Myślicie, że coś z nich pojęlibyście? Gdy zaczynacie opowiadać małemu
dziecku o trygonometrii i arytmetyce możecie zaobserwować jak wchodzi ono w stan
wewnętrznego zamieszania i zaburzeń, aż całkowicie się zablokuje. Wyższe Sfery doskonale
wiedzą, czego ludzkość potrzebuje w tych momentach, ponieważ jest kierowana, prowadzona i
ochraniana właśnie przez te Sfery. Są one jak dobry nauczyciel, który troszczy się i dba o swych
studentów, by mogli harmonijnie rozwijać się, dojrzewać moralnie i etycznie oraz ulepszać
następnie przyszłość ludzkiego społeczeństwa. Jedyną nową informacją jest to, że mutujecie
przyłączając nowe wzorce ewolucji, które już istnieją w waszym ciele światła i duchowych
genach. Naszym jedynym zadaniem jest otworzyć drzwi, gdy przejawiacie gotowość, by wejść w
nową sekwencję ewolucji. W swojej esencji jesteście doskonali, ale teraz znajdujecie się w stanie
duchowego odzyskiwania samych Siebie. To wszystko. Nie ma nic nowego, tylko sposób, w
który wyrażacie oraz integrujecie mądrość i doskonałość, która już znajduje się wewnątrz
waszego Esencjonalnego Ja.
Osoby będące kanałami i uzdrowiciele
Mimo że Ziemia wchodzi teraz na wyższy poziom wibracyjny, nie oznacza to wcale, że
wszystkie osoby będące kanałami i uzdrowicielami osiągają ten poziom. Jest on uzależniony od
indywidualnego planu ewolucji, wibracyjno-energetycznych potrzeb Ziemi oraz energii ewolucji
koniecznej do osiągnięcia poziomu czwartego-piątego wymiaru. Na waszej planecie, gdzie
dominuje biegunowość, dualność i relatywność, istnieją wspaniałe warunki dla wchodzenia we
wzajemne interakcje wielu różnych energii i poziomów ewolucji. Zawsze byli tu geniusze i
osoby przeciętne. Wasza planeta ewolucyjnego eksperymentowania wymaga tego, by zapewnić
stałą kompensację energetyczno-wibracyjną. Czasami występują tu pewne nieskompensowania
biegunowości, niektóre bardziej, inne mniej odczuwalne. Wynika to z konkretnych celów i
procesów ewolucji. Ziemia będzie dalej planetą-szkołą, ale przechodzi na wyższy poziom, który
możemy porównać z poziomem uniwersyteckim. Jednakże nie oznacza to, że wszyscy uczniowie
będą prezentować wielki potencjał intelektualny, ponieważ planeta jest planetą niższej ewolucji i
kolektywny wzorzec wysokiego poziomu tu nie istnieje. Zawsze będą osoby znajdujące się na
wyższym poziomie niż pozostali. Rozpoznacie, kto wibruje w najwyższej częstotliwości poprzez
swoją wnikliwość, doświadczenie i analizę.
Osoba, której przeznaczeniem jest być medium, jest nim ze względu na swój ewolucyjny
kontrakt, czyli karmiczną przeszłość. Istnieją ludzie, którzy w ten sposób otrzymują sposobność
do szybkiego zrównoważenia swego niezharmonizowanego bagażu, jak również rozwijanie w
sobie bezinteresownej służby. W rzeczywistości ludzie będący kanałami przekazów nie są
najbardziej oświeconymi, jak możecie czasami myśleć. Przeciwnie, przeważnie są zazwyczaj
najbardziej duchowo nieharmonijni. Ponieważ jednak zgromadzili w przeszłych życiach również
ewolucyjne zasługi, dano im sposobność do zharmonizowania i zrównoważenia ich reakcyjnego
bagażu karmicznego poprzez bezinteresowną służbę. Bycie kanałem, jak również
uzdrowicielem, nie powinno w żadnym wypadku oznaczać bycia centrum uwagi, czego ego
poszukuje dla swej ekspansji poprzez sławę, pieniądze, prestiż i inne egoistyczne wirusy.
Powinno stać się środkiem do ewoluowania poprzez służbę. Takie podejście do zagadnienia nie
dominuje jednak jeszcze w obecnym momencie.
To, że pewne osoby, będące kanałami, przekazują nieharmonijne informacje, stanowi
kwestię osobistego wyboru, ewolucji i sposobu, w jaki wszechświat, Hierarchia i ich Boska
Obecność ich używają. Mentalne ego jest stale gotowe i chętne do bycia w centrum uwagi.
Trzeba niezwykłej uczciwości, szczerości i integralności, by wykryć jego różnorodne
przejawienia. Czasami, wy, ludzie, skrywacie w sobie nieharmonijne pragnienia i wówczas
mentalne ego, siły inwolucyjne i Wielka Kosmiczna Świadomość pozwalają wam ich
doświadczyć. Nie jest to nic negatywnego; wręcz przeciwnie: jest to budujące i oświecające.
Poprzez biegunowość odkrywacie Kosmiczną Niezmienną Jedność. Wszystkie nieharmonijne
mechanizmy na waszej planecie są niczym innym jak ewolucyjnymi katalizatorami, które
pomagają wam zrozumieć, doświadczyć, poczuć i wibrować w Niezmiennej Rzeczywistości
waszego Boskiego-Alchemicznego Ja. Zawsze pamiętajcie, że Ziemia jest planetą, na której
wolna wola stanowi siłę napędową, pobudzającą i przyspieszającą waszą ewolucję. Poprzez
niezgodność, negatywność, ciemność i ignorancję odkrywacie to, kim naprawdę jesteście, a
wówczas wasze wewnętrzne ja, wibrujące w doskonałej i harmonijnej komunii z Nieskończoną
Zasadą Boskiej Miłości, zaczyna się pomału przejawiać. W rzeczywistości, jest tylko doskonałe,
harmonijne i pełne miłości światło Stwórcy, które przejawia się w wielu swych celach, by
pobudzać was do odzyskania swego boskiego pochodzenia. Wszystko przyczynia się do waszego
duchowego oczyszczenia i nie powinniście lamentować, gdy czasami doświadczacie
zniekształconego odbicia Wielkiego Stwórczego Światła Wszechświata wibrującego w was jako
Cichy Obserwator.
Stanie się kanałem lub uzdrowicielem
Bycie w procesie ewolucji i cyklu inkarnacyjnym jest w każdym istnieniu szansą na
zintegrowanie wyższej świadomości i duchowości. Oczywiście, istnieją parametry Rady
Karmicznej, które należy wziąć tu pod uwagę. Są one stosowane, by pewne jednostki powracały
na Ziemię ze specjalnymi darami takimi jak możliwość bycia kanałem informacji, uzdrawiania i
bycia medium. Jak wspomnieliśmy wcześniej, dary te – specjalne moce – dane są tym, którzy
potrzebują odkupić swój przeładowany bagaż karmiczny. To specjalny przywilej przyznawany
pewnym jednostkom przez Radę Karmy, by mogły one uzyskać przyspieszenie i przemianę tak
szybko, jak tylko jest to możliwe w ramach jednego życia.
Media, jak również uzdrowiciele i osoby będące kanałami przekazu, mogą zostać
odłączone, jeśli nie wywiązują się z umowy i łamią prawa ewolucji oraz bezinteresownej służby.
Na waszej planecie znajduje się wiele osób, które zostały rozłączone, jednak nie są tego
świadome. Czasami, jeśli nie są ze sobą szczere i uczciwe, siły inwolucji zaczynają używać ich
dla przekazywania informacji nieharmonijnych.
Oszustwo stanowi narzędzie, które jest w zasięgu waszej ręki. Używane jest przez tych,
którzy przejawiają silne pragnienie mocy ekonomicznej, rozpoznawalności, wyróżniania się i
znajdowania się w centrum uwagi. Przechodzicie przez przemianę, w której stare parametry
duchowości, wibracji i energii nie są już ważne, a to generuje zamieszanie, niepokój i lęk.
Dlatego siły inwolucji, świadome całego zachodzącego procesu, aktywnie projektują
niestabilność przekazując informacje poprzez pewne osoby – ofiary ich własnej ignorancji i
wewnętrznej nierównowagi. Jednakże pamiętajcie, że dzieje się tak dla waszego wzmocnienia,
abyście mogli uczyć się i rozeznawać, co jest autentyczne, budujące oraz oświecające i
odróżniać to od tego, co generuje konflikt, zamieszanie, wyzysk, ból i manipulację. Oczywiście
wszystko jest kontrolowane przez Wielką Hierarchię Wszechświata i w konsekwencji posłuszne
celowi i inicjującej przyczynie, którą stopniowo odkryjecie.
Powinniście zrozumieć, że na waszym planie dominuje negatywność i mierność. Każdy z
was musi dokonać ich repolaryzacji. Jeśli waszym światem rządzi dysharmonia, to jest tak
dlatego, że istnieje ona w was i to wy generujecie ją świadomie i nieświadomie. Dostajecie to,
czego potrzeba wam doświadczyć dla swego duchowego wzrastania. Na niebie jest wiele
gwiazd, ale to Księżyc świeci najjaśniej na nocnym niebie. Nie ma znaczenia jak wiele mierności
jest na Ziemi. Ważne są jednostki połączone ze swym Wyższym ja, kosmicznym Prawem
Miłości i bezinteresowną służbą. To właśnie te jednostki dokonają transmutacji i rozproszenia
całej ciemności planety. Dla waszej informacji i pocieszenia możemy powiedzieć, że stopniowo
światło będzie wzrastać poprzez te osoby, które pozostawały anonimowe aż do tej pory.
Wszechświat i Boskość nigdy was nie opuściły, a już na pewno nie w tych kluczowych
momentach ewolucyjnego skoku.
Prawdziwy uzdrowiciel, medium czy kanał może być rozpoznany poprzez duchowe
zasady, które stosuje w swym codziennym życiu. Jest symbolem Boskiego Światła. Jego styl
życia stanowi przykład dla wszystkich, a myśli, słowa oraz działania zawsze wibrują w
najbardziej wzniesionej unii i komunii z Bogiem. Nieprzywiązywanie się, bezinteresowna
służba, braterska współpraca, hojność we wszystkich obszarach, mądrość, uczciwość, tolerancja,
wewnętrzna pogoda ducha i samokontrola są cechami charakterystycznymi tych osób. Ciche i
pokorne osoby odzwierciedlają ducha wielkich mistrzów i uniwersalnych wartości. Dzięki tym
wskazówkom możecie rozeznać, kto naprawdę przejawia taki poziom duchowy, a kto nie.
Więcej Światła dla Wnikliwości
Chcemy wnieść więcej światła w kwestii wnikliwości. Omówimy ten temat z
perspektywy ewolucyjnej. Informacja, która nie pochodzi ze światła, nie musi być informacją
nieprawdziwą. Oznacza to tylko, że emituje częstotliwości bliższe niższym planom ewolucji. W
najbardziej absolutnym znaczeniu ewolucji, nie istnieje nic, co może być określone jako złe.
Wszystko jest częścią doskonałego programu ewolucji skonstruowanego, by przebudzić i
podsycać świadomość oraz wibrację duchowych istot reakcyjnych.
W zależności od tego, na jakim poziomie się znajdujecie, przyciągniecie do siebie
informacje, których wasze eksperymentalne Ja potrzebuje, by zintegrować więcej miłości,
piękna, harmonii, współczucia i zrozumienia.
Istnieją we wszechświecie istoty, które ze względu na swój karmiczny proces ewolucyjny
oraz cechy charakterystyczne przyciągane są do fragmentarycznej informacji, która nie pobudza
kosmicznych wartości duchowych. Ich duchowy poziom emocjonalny nie jest rozwinięty, ani też
oczyszczony. Potrzebują więcej fizycznych i mentalnych doświadczeń, by w przyszłości
wykreować dostrojenie i duchową integrację. Te istoty pragną racjonalizować, analizować i
strukturyzować życie oraz ewolucję poprzez symbole mocy podsycające ego. Wszyscy to znacie.
Świadomie pragną doświadczyć braku połączenia z boskim twórczym Źródłem życia i ewolucji
reprezentowanym przez Moc Stwórczą Wielkiej, Wszechmocnej Absolutnej Świadomości
wszechświata. Są istotami podzielonymi, poszukującymi swej tożsamości poprzez różne
procesy, dane i informacje, które potwierdzają ich prymitywne emocje oraz fikcyjną władzę,
kontrolę i możliwości manipulacji boską energią twórczą. Uparcie buntują się przeciwko
podporządkowaniu się kosmicznemu porządkowi. Jest to główna przyczyna ciągłego
poszukiwania przez nie emocji zapełniających wewnętrzną pustkę i dezorientację skrywaną pod
maskami nauki i technologii.
Nauka i technologia, jako instrumenty ewolucji, są ograniczone, ponieważ znajdują się w
spektrum wiedzy fragmentarycznej. Globalna, holistyczna wizja została zastąpiona w nich
częściową, ograniczoną wizją życia i ewolucji. Dlatego właśnie uzyskane efekty są
niewystarczające, powolne i podatne na błędy. Najbardziej wzniesiona, oświecająca i doskonała
wiedza już istnieje. Nie jest to coś, co ma być wynalezione i opracowane. Dostęp do niej stanowi
kwestię poddania się i służby. Ego takiego podejścia nie uznaje. Czysta, doskonała wiedza jest
niezmienna. Nigdy nie zostaje zaburzona jej boska, doskonała wibracja. To tylko odbiorca nie
jest w stanie jej odebrać albo też nie dekoduje jej właściwie. Wszystko jest kwestią szczerości,
uczciwości, pokory i poddania. Niestety, nie uznajecie jeszcze w pełni takiego podejścia, a cech
tych nie zintegrowaliście w swoim życiu. Nie podporządkowujecie się zasadom gry ewolucji i
dlatego właśnie znajdujecie się w światach ograniczającej ewolucji, w których macie możliwość
konfrontacji z własnym buntem i ignorancją. „Tylko prawda uczyni cię wolnym”, jak powiedział
wielki Mistrz Epoki Ryb – Jezus Chrystus. Jest to uniwersalny aksjomat, którego ciągle nie
pojęliście. By nie słuchać tej części mentalnego ego, która wibruje w dostrojeniu do oszustwa,
zapomnienia i pozostaje odłączona od Pierwotnego Źródła Miłości, potrzeba wiele szczerości,
uczciwości, pokory i poddania.
Ci, którzy poświęcili się najbardziej wzniesionemu, boskiemu planowi bezwarunkowej
służby będą zawsze wibrować w czystości, doskonałości i świetlistej częstotliwości prawdy swej
nieśmiertelności i nieskończonej radości. „Wolicie rządzić w piekle, niż służyć w niebie” jak
powiedział jeden z mentorów legionów inwolucji i właśnie dlatego ciągle żeglujecie po
wzburzonych, niszczycielskich wodach zamieszania, błędu, bólu i oszustwa. Kiedy prawdziwie
uznajecie, że zostaliście poczęci jako jednostki bezinteresownej, boskiej służby, otrzymujecie
przewodnictwo i informacje niezbędne dla przyspieszenia i umocnienie swej duchowej ewolucji.
Gdy takiego podejścia nie uznajecie, będziecie wystawieni na wszelkiego rodzaju natręctwo
informacyjne, które zamiesza wam w umysłach stając się przyczyną frustracji i odciągając od
podążania ścieżką duchowego wzrastania.
Niektórzy ludzie, w pewnych momentach danej sekwencji ewolucji, uzyskują dostęp do
informacji, której nie są w stanie pojąć. Nie oznacza to, że jest dla nich niewłaściwa, ale tylko to,
że na swym obecnym poziomie nie mogą dostroić się do wibracyjnej częstotliwości tej
informacji i będą musieli jeszcze poczekać, aby się z nią zrównać. Niektórzy, dzięki swym
duchowym zasługom i cechom charakterystycznym, mogą korzystać z ewolucyjnych autostrad.
Inni muszą podążać polnymi drogami pozwalającymi im zintegrować większe ilości
doświadczeń, emocji i informacji. W przyszłości również będą mogli uzyskać dostęp do
autostrad. To bardzo proste porównanie, dzięki któremu możecie lepiej zrozumieć zagadnienie.
Wszystko uzależnione jest od waszych zdolności rozwijających się poprzez osobiste
doświadczenia. Dzięki nim gromadzicie dane emocjonalne niezbędne dla waszej ewolucji.
Najczęściej będziecie dostrajać się do informacji o waszej częstotliwości. Nie oznacza to jednak,
że nigdy nie dostroicie się do częstotliwości wyższych. Aby to uczynić, musicie się oczyścić,
przygotować do dostrojenia i pobudzać swą duchową ewolucję. Ten proces wymaga wielu
inkarnacji i karmicznego oczyszczania, którego wszyscy musicie doświadczyć. Nikt jednak nie
jest wykluczony z uzyskania dostępu do wyższej wiedzy, którą tylko bardzo szczególna
mniejszość może pojąć, uaktywnić i zintegrować. Dziecko w szkole podstawowej nie może
objąć ani zrozumieć wiedzy z liceum, a licealiści nie rozumieją wiedzy uniwersyteckiej. Jest to
kwestia stopniowo rozwijanej duchowej dojrzałości.
Rozdział 2
Międzywymiarowe portale
Międzywymiarowe portale są niezwykle istotne w zachodzącym na Ziemi procesie planetarnej
transformacji. Jednym z celów ich istnienia jest możliwość przepływu informacji z wyższych poziomów
ewolucyjnych.
Siedem portali międzywymiarowych połączonych jest z siedmioma czakrami Ziemi, które przemieściły
się z ich oryginalnych miejsc z powodu modyfikacji zjednoczonych pól planety. Drzwi te, tak jak czakry,
stanowią generatory energii utrzymujące funkcjonowanie niższych ciał ludzi. Łączą was z kosmiczną
świadomością i przyspieszają rozwój planetarnej świadomości kosmicznej. Tak jak każda z waszych czakr pełni
specyficzne funkcje w ramach energetyczno-wibracyjnej struktury niższych ciał, tak również portale mają
swoje zadania w stosunku do waszej struktury wibracyjnej. Czakry nie pracują indywidualnie, są współzależne i
wszystkie tworzą energetyczno-wibracyjną jedność, dającą spójność waszym niższym ciałom. Analogicznie,
siedem drzwi międzywymiarowych jest wzajemnie powiązanych z czakrami Ziemi, które stanowią źródło
energii i częstotliwości wibracji dla waszych czakr.
Gdy wszystkie nowe drzwi otworzą się, nastąpią wielkie zmiany w ewolucji waszej ludzkości i planety.
Będziecie ich stopniowo doświadczać. Tak jak każda czakra uaktywnia wzorce ewolucyjne, tak samo czynią to
portale międzywymiarowe. Komunikują was i łączą z wyższymi planami wszechświata. Jako
mikroświadomości, prowadzeni jesteście do odnowy i przyjęcia duchowych parametrów pozwalających wam
uzyskać dostęp do nowego, bardziej oczyszczonego, kreatywnego i duchowego modelu egzystencjalnego.
Wszystkie wasze czakry stanowią jednostki reprezentujące różne aspekty ewolucji. Wspólnie tworzą
indywidualność w stanie doświadczania, w jej procesie stałej transmutacji, aż do osiągnięcia najbardziej
wzniosłego wymiaru istnienia. Żyjecie w stanie fragmentacji. Oznacza to, że funkcjonujecie jako jednostki
niespójne. To, czym jesteście w swej esencji, przejawia się poprzez różne kanały emocjonalne, mentalne,
psychiczne i fizjologiczne. Nie uświadamiacie sobie w pełni, że wszyscy jesteście zjednoczoną całością. Jaźń
zawiera specyficzną zjednoczoną częstotliwość wibracyjną. Wyrażając się poprzez niższe ciała różnicuje się, by
wchodzić w symultaniczne interakcje na planach dualnej ewolucji, aż dochodzi do punktu spójności i unifikacji,
jako jednostka służby w stanie wznoszącej ewolucji. Za każdym razem, gdy ma miejsce transformacja, gdy
łączycie się coraz bardziej ze swą Zindywidualizowaną Kosmiczną Ekspresją, zachodzą przekształcenia w
waszych czakrach. Oznacza to dla was dostęp do nowych poglądów, koncepcji, postaw, zrozumienia i wartości
waszej duchowej egzystencji jako Boskich Obecności dynamicznej ewolucji wszechświata.
Międzywymiarowe portale generują wielkie zmiany i transformacje w zjednoczonych polach planety
Ziemi, w waszych niższych ciałach i kosmicznej świadomości. Przyzwyczajenia, koncepcje, wartości,
ideologie, postawy i sposób postrzegania życia zmieniają się w obecnych czasach w niezwykłym tempie.
Wszystkie mechanizmy pobudzane, projektowane i programowane z Wyższych Sfer generują przekształcenia i
zmiany w mikro i makrohologramach planet, ciał oraz galaktyk. Oznacza to, że przestaniecie działać jak ludzie,
ponieważ wasze geny zintegrują nowe wzorce stanu Kumara – czwartego poziomu ewolucyjnego planety Ziemi
i ludzkości.
Uniwersalna sieć
Portale stanowią część wielkiej sieci intergalaktycznej komunikacji łączącej wszystkie systemy
słoneczne waszej Galaktyki z innymi systemami oraz galaktykami. Wszechświat jest jak wielka sieć autostrad
łączących się ze sobą. W zależności od potrzeb ewolucji i ruchu międzygwiezdnego, dokonywane są nowe
otwarcia. To właśnie dzieje się dla siedmiu międzywymiarowych portali, które możemy również nazwać
drzwiami międzygwiezdnymi. Służą one nie tylko komunikacji i międzygwiezdnemu ruchowi, ale także jako
kanały dla bezpośredniego kosmicznego promieniowania filtrowanego przez plazmowe centrum Galaktyki.
Energia pochodzi głownie z centrum waszej Galaktyki. Płynie do was również dodatkowa energia pochodząca z
innych stref wszechświata, takich jak Antares, Andromeda, Orion, Plejady, Kasjopea, Syriusz i Arktur.
Stanowią one siedem drzwi odpowiadających siedmiu poziomom, lub inaczej mówiąc, wibracyjnym strukturom
wszechświata łączącym się, by kreować holistyczną, ludzko-planetarną strukturę. W tym momencie nie
możemy jeszcze przekazać wam informacji o dokładnej lokalizacji tych portali, ponieważ proces ich
całkowitego otwarcia jeszcze się nie zakończył. Możemy jednak powiedzieć, że zawsze będą one powiązane z
czakrami Ziemi.
Energia z nich pochodząca, nie jest tylko energią uzdrawiającą. Przede wszystkim przepływa przez nie
energia zmian transformacyjnych, które dotykają nie tylko samej Ziemi, ale również niższych ciał ludzi. Ta
nowa mutacja prowadzi do wyłonienia się kolejnego etapu w ziemskiej ewolucji, czyli stanu Kumara -
nadczłowieka. Kiedy my mówimy o energii uzdrawiającej, nie mamy na myśli tylko odbudowy i harmonizacji
jakiegoś obszaru na biologicznym, emocjonalnym, uczuciowym i psychicznym poziomie, ale również
przemianę świadomości. Świadomość jest kluczem do ewolucji i to jej właśnie dotyczy cała ta metamorfoza
energetyczno-wibracyjna planety i ludzi.
Jak wspomnieliśmy wcześniej, Ziemia znajduje się w fazie intensywnej przebudowy, a to oznacza
przemieszczanie się i zmiany w jej czakrach. Stare czakry nie będą już jako takie funkcjonować. Energia
koncentruje się w innych regionach, co pozwoli na nowe uporządkowanie na poziomie geofizycznym,
geomagnetycznym i geotermalnym Ziemi, generując nowy systemem genetyczny zgodny z ewolucyjnym
procesem ludzkości. Oznacza to, że niektóre gatunki różnych królestw znikną. Nastąpi zmiana w molekularnej i
atomowej strukturze minerałów, która również wpłynie na was. Pewne grupy ludzkie, które nazywacie
aborygenami lub kulturami starożytnymi, również znikną, ponieważ zakończą swój cykl ewolucyjny na
planecie. Z drugiej strony, inne, nieznane wam formy życia, pojawią się na Ziemi w jej nowej strukturze
energetyczno-wibracyjnej. Wyłoni się również nowa rasa ludzi – rasa Kumara. Będzie to rasa ponadludzka.
Lata otwierania się portali
Pierwsze międzywymiarowe drzwi otworzyły się w roku 2002. Następne otwarcia, jeśli wszystko
logistycznie pójdzie zgodnie z planem, będą uaktywniane w latach 2005, 2007, 2010, 2012, 2015 i 2017
(przekaz został spisany w roku 2004 – przyp. tłumacza). Jest to ewolucyjny program stworzony dla waszej
ludzkości i planety. Stopniowo będą następować kolejne wielkie zmiany w ludzkiej świadomości.
Rozdział 15
Cywilizacje wnoszące największy wkład w proces ziemskiej ewolucji
- Podczas całej naszej podróży byliśmy prowadzeni. Wiemy już, że bracia i siostry z gwiazd stale
pomagali nam zza zasłony. Teraz nadszedł czas, by się nam ujawnili. Ten rozdział w całości będzie poświęcony
tym, którzy wnieśli największy wkład w proces naszej ewolucji.
Arkturianie
Reprezentowani przez Mentorów ewolucji Arktura
Pozdrowienia dla Was wszystkich. Chcielibyśmy powiedzieć kilka słów na temat naszej współpracy na
rzecz waszego procesu ewolucyjnego. Powiedzmy najpierw, że Arkturianie stanowią grupę istot znanych jako
Wielowymiarowi Ewolucyjni Ogrodnicy. Jesteśmy ekspertami w wielu różnych dziedzinach i chcielibyśmy je
wam przedstawić. Są to między innymi kwestie genetyki i ekosystemów planet oraz galaktyk w stanie
ekspansji, ale również bezinteresowna służba w całym wszechświecie. Pracujemy w wielu dziedzinach
ewolucji, wszędzie tam, gdzie nasza interwencja może okazać się korzystna. Ponieważ mamy zdolność
adaptacji do każdego poziomu energetyczno-wibracyjnego potrzebującego harmonizacji, nasza obecność jest
zawsze pożądana w tych procesach ewolucji i na tych planetach, które przechodzą transformację.
Nasza forma nie jest stała. Zmienia się w zależności od specjalności i wkładu, jaki możemy wnieść dla
jakiejś planety. Na Ziemi również obserwujecie różne porządki fizyczne. Można to odnieść do wszystkich
planów wszechświata.
Wszyscy mieszkańcy Arktura żyją w trzynastym wymiarze. Życie Arkturianina jest bardzo odmienne od
życia ludzkiego i istot innych cywilizacji. Wszystko zależy od poziomu świadomości i wkładu ewolucyjnego w
funkcjonowanie wszechświata. Jesteśmy prowadzeni przez wzorce harmonii, równowagi i ewolucyjnego
braterstwa. Nasza skłonność do osobistej transformacji jest niezwykle silna, ponieważ jesteśmy bardzo
świadomi, że ma to wpływ na całą naszą konstelację. Oczywiście mamy na myśli konstelację Wolarza.
Lubimy prowadzić badania w takich dziedzinach jak świadomość oraz integracja w jedności z ewolucją
kosmiczną. To esencja naszej pracy, ponieważ wiemy doskonale, że wszystko jest wzajemnie ze sobą
połączone i przenika się. Geny ewolucyjne są programowane w wielkich laboratoriach badawczych zwanych
VHAREMNS-YOSMIS – kompleksy dojrzewania ewolucyjnej mutacji. Wszędzie, tak jak i w waszym świecie,
istnieją wielkie centra badawcze, które my, Arkturianie, również posiadamy.
Innego rodzaju aktywności przeznaczone są dla grupy naszej populacji, którą wy nazwalibyście
młodymi. Tworzymy dla nich specjalne miejsca, by mogli odbywać swą edukację i przygotowywać się do
późniejszego działania na rzecz rozwoju całej społeczności.
Istnieją u nas różne grupy społeczne, jednak mają wspólny cel: dobro Arktura. Wszystkie są częścią
wielkiego Centralnego Sensora ewolucji wibrującego na planie kolektywnym, a nie indywidualnym. Żadna
istota nie jest odseparowana ani marginalizowana. Nie staje się ofiarą segregacji, jak dzieje się to na waszej
planecie. Trudno to wam wyjaśnić, ponieważ nie macie parametrów odniesienia. Życie Arkturian w żadnym
wypadku nie jest walką o przetrwanie. Nie musimy walczyć z żadną władzą ekonomiczną, polityczną czy
religijną. Podstawą działania w naszym społeczeństwie jest braterska i solidarna jedność dla łącznej ewolucji
planety, konstelacji, galaktyki i kosmosu, do którego przynależymy. Każda istota odzwierciedla stan swej
Obecności i w konsekwencji nie ma między nami żadnych różnic. Każdy jest częścią tej samej świadomej
ekspresji kosmicznej, opartej na bezwarunkowej służbie zapewniającej dobrobyt, harmonię i miłość
kolektywowi uniwersalnemu.
Tak jak inne rozwinięte cywilizacje wszechświata, podróżujemy do różnych jego obszarów, by
pracować i robić badania. Przemieszczamy się w gwiezdnych statkach Konfederacji współpracując z istotami z
innych cywilizacji. Wykonujemy bardzo różnorodne zadania. Mamy gwiezdne bazy w pewnych punktach tego
kwadrantu Galaktyki, w których żyjemy. W bazach tych współpracujemy z istotami należącymi do Wielkiej
Kosmicznej Rady i Konfederacji Intergalaktycznej.
Każda jednostka ma swoje zadania do wykonania i przynależy do jakiejś grupy, zgodnie z jej poziomem
ewolucji. Istnieje Centralne Zgromadzenie Kierujące, nadzorujące wszystkie nasze społeczności. Jednym z
porządków jest dobrze znany wam porządek Błękitnych Rycerzy Melchizedeka. Istnieje także Porządek Ishas-
Terok – Harmonizujących Strażników Ewolucyjnych. Inną grupę stanowią Nimuskromeck – Wielowymiarowe
Procesory. Istnieje także porządek Traeonic Pentacle, którego członkowie są duchowymi doradcami Arktura i
grupa Dhamiems – członkowie Kosmologicznego Nadzoru. Na planecie jest tylko jedna kultura, a jej cel
stanowi utrzymywanie ewolucyjnych celów mieszkańców i planety, zjednoczonej jako zarodkowa komórka we
wszechświecie w stanie ewolucji. Możemy zdefiniować tę kulturę jako zintegrowany wielowymiarowy proces
ewolucji dla harmonizującej Konwergencji Światów znajdujących się w stanie holistycznej ewolucji.
Porządek Błękitnych Rycerzy Melchizedeka znany jest we wszechświecie ze swego duchowego
przewodnictwa i działań na rzecz zarodkowych genów galaktyk. Ich metody pracy oparte są na znajomości
świętej geometrii i dźwiękowych archetypów ewolucyjnej mutacji. Mają swoich reprezentantów w Wielkiej
Radzie Kosmicznej i zawsze znajdziecie ich przy pracy w tych światach, w których proces ewolucyjnego
przejścia jest jeszcze w fazie początkowej. Są strażnikami duchowych wartości w całym wszechświecie i
monitorami procesów regeneracji ekosystemów planet i galaktyk znajdujących się w procesie ekspansji i
regeneracji.
Podsumowując, członkowie tego porządku, wraz z członkami porządków Złotego Smoka, Traeonic
Pentacle i Siilium Vyriahnis są duchowymi przewodnikami wszechświata.
Na Ziemi Arkturianie monitorują i śledzą rozwój różnych kultur, które łączy wspólny czynnik
zjednoczonej kosmologii. Wielkie tajne stowarzyszenia, które istniały na waszej planecie, były inspirowane i
monitorowane przez nas. Najważniejsze z nich to: Różokrzyżowcy, Zakon Maltański, Rycerze Świątyni, Zakon
Świętego Grala, Zakon Synów Słońca, Zakon Błękitnych Rycerzy, Zakon Orłów Słońca, Zakon Złotych
Smoków. Niektóre z nich ciągle istnieją, inne już nie. Wszystko wypełnia swój cel zarówno we wszechświecie,
jak i w ramach ewolucji ludzkości. One również odegrały swoją rolę w procesie waszego rozwoju. Generowały
równoległy prąd, który przyczyniał się do jednoczenia różnych ras planety.
Wasze pojmowanie matematyki jest już nieco przestarzałe. Nasza nauka oparta jest nie tylko na
matematyce, jaką znacie, ale również na innych systemach astro-geomagnetycznego przetwarzania, które
pozwalają nam kreować dźwiękowo-magnetyczne technologie korzystne dla naszej ewolucji. Jesteśmy znani
jako Super Naukowcy Galaktyki, ale nie oznacza to, że jesteśmy jedynymi. Andromeda, jako bardziej
rozwinięta konstelacja, współpracuje z nami w kwestii utrzymania programów regeneracji i restrukturyzacji
energetyczno-wibracyjnych struktur planet. W ramach prac na rzecz Konfederacji Intergalaktycznej, wraz z
innymi siostrami i braćmi, dzielimy odpowiedzialność za opiekę nad Międzygwiezdnymi autostradami.
Nadszedł moment, by wyjaśnić, że to nie my, Arkturianie, jesteśmy istotami nadzorującymi proces
przejścia, gdy istota ludzka opuszcza swe fizyczne ciało.
Gdy człowiek z waszej planety kończy inkarnację, musi stanąć najpierw przed Radą Karmiczną, która
znajduje się na orbicie Koła Susumna. Ten obszar, czy wymiar, istnieje dla repolaryzacji niższych ciał. Znany
jest również jako plan Arbhionys; tam oczyszczane są wszelkie nieharmonijne ładunki, które pozostały w ciele
astralnym i podwójnym eterycznym jednostki. My nie nadzorujemy tego procesu ewolucji, jego nadzorowanie
to obowiązek Rady Karmy. W naszej gestii leży zajmowanie się księgami Akaszy waszej Galaktyki.
Oczywiście, w stratosferze i podziemnych miastach Konfederacji na Ziemi, jest wielu Arkturian. W tym
szczególnym czasie wszystkie ważne cywilizacje są obecne na waszej planecie. Gdy ich misja się zakończy,
powrócą do miejsc swego pochodzenia. Generalnie, Arkturianie pracują na waszej planecie w logistyce.
Czasami kontaktują się z ludźmi poprzez media, aby przekazać wiadomości w odniesieniu do procesów
psychiczno-bio-energetycznych, które teraz następują. Jesteśmy ekspertami w wielowymiarowej biopsychologii.
Na naszym poziomie ewolucji nie potrzebujemy specyficznego programu duchowego rozwoju. Jest już
częścią naszej dynamiki egzystencjalnej w ramach kosmicznej ewolucji. Programy duchowej ewolucji
stosowane są w przypadku tych grup, które nie osiągnęły jeszcze Wielkiej Kosmicznej Harmonizującej
Spójności, tak jak dzieje się to w waszym przypadku. Ci, którzy znajdują się na planetach rektyfikacji i
ewolucyjnego doświadczania muszą nauczyć się respektować pięć podstawowych zasad:
1. Szacunek dla życia
2. Szacunek dla wszystkich stworzeń, które zamieszkują waszą planetę i dzielą z wami przestrzeń
ewolucyjną.
3. Szacunek dla natury jako instrumentu ewolucji różnych istot.
4. Szacunek dla kosmicznej zasady Jedności i Braterskiej Współpracy.
5. Bezinteresowna i bezwarunkowa służba dla pobudzania porządku, solidarności i miłości pomiędzy
cywilizacjami i istotami wszechświata.
My nie praktykujemy rytuałów tak, jak wy je znacie. Praktykujemy proces aktywacji,
dynamizacji i materializacji ewolucyjnych wzorców, które przyczyniają się do naszego wzrastania i
duchowej integracji.
Jako cywilizacja progresywna, ewoluujemy tak samo jak wy, z tym wyjątkiem, że my już
zintegrowaliśmy i przetransmutowaliśmy gęstsze aspekty Ewolucyjnego Obserwatora. Gdy jednostka
dokona transmutacji i zintegruje wszystkie ciała w jedno oraz osiągnie jedną wibrację pulsującego
harmonizującego światła, wtedy następuje stan kosmicznej jedności. Jest to stan doskonałości, który
posiadają Wielkie Kosmiczne Umysły – Logosy Wszechświata.
Każdy plan ewolucji odpowiada planowi istnienia – rzeczywistości kosmicznej. Jest dwanaście
planów istnienia, które odpowiadają dwunastu poziomom hierarchii wszechświata. Wszystkie te
rzeczywistości są manifestacją Świadomości twórczych i składają się na wehikuły wzniesienia istot, aż
do doskonałości i integracji ze światami boskimi porządku kosmicznego. Zgodnie z wnikliwością i
świadomością osiągniętą na jakimś poziomie ewolucji, następuje przeniesienie do tej sfery istnienia.
Teraz jest dla was czas na spotkanie z innymi cywilizacjami, które tak bardzo pragną podzielić
się z wami swą wiedzą. Tak więc mówimy wam – do zobaczenia.
Antares
Książę Metatron
Jestem Książę Metatron i również mam przyjemność wnieść swój wkład w przekaz informacji
dokonywany przez naszych przyjaciół z Arktura. W ten sposób otrzymacie jeszcze więcej wsparcia i
wskazówek działania na następne lata.
W rzeczywistości to, co wam przekazujemy nie jest nowe. Są to parametry, które wszechświat stosuje w
swoich cyklach ewolucyjnych. Ja, jako reprezentant i rzecznik Hierarchii waszej Galaktyki oraz istota
odpowiedzialna za proces ewolucji na waszej planecie, czuję potrzebę przekazania wam mego uczucia i
wibracyjnego kodu zmiany, którego Ziemia tak bardzo potrzebuje w tym czasie.
Byłem świadkiem Genezy wszechświata, różnorodnych mutacji, które przechodził i tego, w jaki sposób
wpłynęło to na cywilizacje, wymiary, galaktyki i planety go kształtujące. To, czego wy doświadczacie w tej
sekwencji Uniwersalnego Teraz, zadziało się już w innych kwadrantach wszechświata. Wy otrzymujecie efekt
procesu, który zaistniał w rejonie wszechświata diametralnie przeciwnym do waszego.
Istnieją repliki światów mniej rozwiniętych, które opanowały już wielkie aspekty ewolucji. Teraz wy
musicie stawić im czoła. Bardziej rozwinięta replika Ziemi zintegrowała już wszystkie procesy energetycznowibracyjnej
stabilności planety i grupy ludzkiej. Replika ta jest doskonalszą wersją wartości, koncepcji i stylu
życia, które wy macie teraz rozwinąć.
Wyzwanie, które musicie podjąć w pierwszej fazie tego tysiąclecia, to transmutacja wszystkich
nieharmonijnych tendencji będących przyczyną waszego bólu, cierpienia, chaosu, frustracji i lęku. Musicie
rozpuścić ideologiczne różnice powodujące separację ludzi, niezrozumienie, brak solidarności, braterstwa,
współpracy i miłości.
Otrzymaliście precyzyjne informacje. Jednak z naszej kosmicznej perspektywy, brak jest jeszcze w pełni
optymalnej i konstruktywnej odpowiedzi ze strony tych, którzy proklamują wartości duchowe Trzeciego
Tysiąclecia. Wiele z informacji wprowadziło zamieszanie zamiast jedności i harmonii. Nie widzimy programu
wzajemnej współpracy pomiędzy wami. Nie oznacza to, że jesteście odpowiedzialni za te rozbieżności. Nie jest
łatwo stworzyć jednolity plan dla ludzkiej grupy bazującej na koncepcyjnych rozbieżnościach.
Musimy również dodać, że kanały przekazujące informacje znajdują się na różnych poziomach
ewolucji, a ich wibracyjna częstotliwość nie zawsze jest najbardziej harmonijna. To blokuje czysty przepływ
informacji. Oczywiście istnieje także cały sektor informacji, która nie pochodzi z planów światła. Jest to coś,
czego nie możemy kontrolować, ponieważ wolna wola nie może być naruszana we wszechświecie. Pozwala
jednak nierozwiniętym istotom działać w ramach waszej jurysdykcji. W rzeczywistości nieliczni zostali
wybrani przez plany światła, by wypełnić misję przekazywania przesłań, którymi pragniemy przyczynić się do
rozwoju waszej ludzkości. Obecnie istnieje wiele duchowego oszustwa. Powinniście uczyć się używać swej
mocy wnikliwości, by wybierać właściwe dla siebie informacje.
My, istoty z Antares, zawsze byliśmy obecni w ewolucji waszego świata i ludzkości, jako logistyczne
wsparcie używane przez Wielką Hierarchię Wszechświata dla wypełnienia celów Kosmicznego Planu Ewolucji.
Jesteśmy znani jako istoty anielskie albo strażnicy tych ludzkości, które zdobywają duchowe cele kosmicznej
ewolucji.
Budujemy struktury pól holograficznych planet i stworzeń je zamieszkujących. Jesteśmy również
odpowiedzialni za zakotwiczanie anielskich płomieni dla Trzeciego Tysiąclecia emitowanych z Antares oraz za
właściwe ukierunkowywanie kosmicznego promieniowania oddziałującego na wasze zjednoczone pola.
Większość waszych duchowych strażników pochodzi właśnie z Antares, ponieważ wasza struktura
energetyczna jest podobna do struktury aniołów stąd pochodzących. Dlatego znani jesteście jako „upadłe
anioły”. Nie oznacza to, że pochodzicie z Antares, ale, że jako istoty światła, niewłaściwie używacie swej
duchowej wnikliwości i to zagęszcza wasze ciała.
Jestem jednym z Hierarchów waszej Galaktyki i promotorem nowej Złotej Cywilizacji waszej planety.
Nazywamy was Złotymi, ponieważ cały kontyngent istoty piątego i szóstego wymiaru inkarnuje teraz na waszej
planecie. Pochodzą ze Skorpiona, Andromedy, Oriona, Plejad, Wielkiego Psa i Alpha Centauri w konstelacji
Centaura.
Najważniejsze, że współuczestniczymy w modyfikacji waszych genów. Nowe kody, lub inaczej mówiąc
te, które mieliście zanim inkarnowaliście na Ziemi, otwierają się. My te wielowymiarowe kody nazywamy
„Bahluaris”. Jest to stan Bycia – Kosmicznej Świadomości, który wszystkie istoty wszechświata muszą
osiągnąć w czasie tego programu ewolucji i wy nie stanowicie tu wyjątku. Całe legiony anielskie zostały
wysłane na waszą planetę, by generować pierścień magnetyczno-wibracyjnego światła, które transmutuje
radioaktywne oddziaływania emanujące z plazmowego centrum Galaktyki i waszego Słońca. Słońce stanowi
dla was drzwi dostępu do światów Sfer Światła.
Dodatkowo jesteśmy odpowiedzialni za projektowanie i ponowne programowanie waszych Merkab –
ciał światła – których używacie, aby przejść do wielowymiarowej ewolucji. Jedynym, co oddziela was od reszty
wszechświata jest wasza nieharmonijna koncepcja dualności, w której uznajecie nierzeczywiste parametry
mentalnego ego, które ono ustala jako podstawy działania i zachowania swej egzystencji. Nie jesteście tym,
czym myślicie i jest to coś, co musicie pojąć, zintegrować i czego macie doświadczyć w waszym codziennym
życiu. Nie możecie czekać na cud, który nagle się wydarzy.
Klucz do całej gry ewolucji spoczywa w Stanie Obecności. Jest to duchowy wymiar, któremu
powinniście poświęcić całą swą energię. Musicie odkryć transcendentalną świadomość w najbardziej tajemnym
miejscu swego istnienia. Może być to osiągane poprzez dostrojenie się do Prawdy waszego Esencjonalnego Ja.
Dostrojenie ma miejsce, gdy pozostajecie w doskonałej komunii z Boskością. Nie można tego stanu osiągnąć
intelektualizowaniem, poprzez racjonalną świadomość, lecz tylko przez czyste, boskie uczucia rezonujące w
waszym wewnętrznym sanktuarium, które stanowi drzwi do Jedynej Zjednoczonej Rzeczywistości.
Musicie odkryć i zrozumieć, że wszystko, czym jesteście, ma wzniosły i wspaniały cel istnienia, będący
przeciwieństwem do iluzorycznego planu Rzeczywistości. Nie jesteście tylko istotami biologicznymi ze
zdolnościami poznawczymi bardziej wyrafinowanymi niż reszta stworzeń planety. Wasze istnienie nie jest
tylko i wyłącznie przetrwaniem. Jesteście wielkimi, duchowymi alchemikami, którzy przejściowo zapomnieli o
ostatecznej prawdzie: ustanowieniu swego utraconego połączenia z Boskością. Jako najdoskonalsze i czyste
ekspresje stwórczej, wspaniałej mocy Boga, powinniście działać w oparciu o rozpoznanie siebie jako nosicieli
Niezmiennego Płomienia Boskiej Miłości. Wszystko obraca się wokół tego niezwykłego, kreatywnego i
rewitalizującego uczucia, nadającego cel istnienia świadomym elektronom, którymi w esencji jesteście.
Nadszedł dla was czas, aby z godnością stawić czoła temu, o czym zawsze wiedzieliście; czas, by
odzyskać status światła, który zakryliście poprzez swe nieharmonijne działania. Możecie być promotorami
Trzeciego Tysiąclecia, jeśli taki będzie wasz wybór. Jednakże musicie pokazać właściwe zachowania i wartości
tych, którzy znają boskie światło miłości w każdym momencie, w każdych okolicznościach i w każdym
miejscu. Wasz świat to dualny labirynt, w którym każdy z was ma odkryć, co oznacza być jednym ze Sobą i
Boskością. Odzyskacie w ten sposób wolność wibrowania w częstotliwości bezwarunkowej służby dla Boskiej
Miłości.
Zawsze mieliście ochronę i przewodnictwo waszych sióstr i braci wszechświata. Pragną oni, abyście
wypełnili cel swej ewolucji: wniesienie światła, miłości, braterstwa i służby dla wszechświata i cywilizacji go
kształtujących. Monitorowaliśmy wasz proces i teraz, bardziej niż kiedykolwiek, odczuwamy potrzebę i
pragnienie, by przekazać wam całe nasze braterskie, solidarne i pełne uczuć wsparcie. Byście byli w stanie
osiągnąć te cele, dostarczamy wam wszelkich środków, przewodnictwa i ochrony. Jednakże musicie podjąć
wysiłek, zrozumieć i wspierać proces, którego Ziemia i ludzkość muszą doświadczyć. Miejcie w sobie
pewność, że Metatron oraz moje anielskie legiony zawsze troszczą się o wasze dobro. Prowadzimy was poprzez
życie pełnym mocy światłem, kiedy jesteście zrównani z Kosmicznym Prawem Miłości i Bezinteresownej
Służby.
Jednym z największych programów realizowanych teraz jest zakotwiczanie Anielskich Płomieni w
pewnych punktach planety i będzie to kontynuowane do roku 2012. Każdego miesiąca otwieramy bramy
anielskiego promieniowania, które oddziałuje na zjednoczone pola waszej planety. Dlatego prosimy was o
połączenie, zwłaszcza pierwszego dnia każdego miesiąca, abyście mogli otrzymać całe transmutujące działanie
tych promieni.
Na zakończenie chciałbym raz jeszcze podkreślić znaczenie klucza do całej gry ewolucji, którym jest
Stan Obecności powiązany ze świadomością. To jest klucz do ewolucji. Aby go zdobyć musicie przekroczyć
ograniczenia swego mentalnego ego, ponieważ manipuluje ono i zaburza proces transmutacji, który uwzniośla
wasze nieharmonijne tendencje. Obserwacja, introspekcja, kontemplacja, medytacja i dynamizacja stanowią
narzędzia, których stale powinniście używać w swym codziennym życiu. Tylko w ten sposób ustanowicie stan
Stałej Świadomości umożliwiający dostęp do najbardziej subtelnego, świetlistego i czystego stanu
Kosmicznego Ja.
Zakończę w ten sposób, mając nadzieję, że moje słowa są dla was źródłem pokoju, radości, pogody
ducha, inspiracji i miłości. Pamiętajcie, że Metatron zawsze troszczy się o swe siostry i braci w świetle na
planecie Ziemi.
Rozdział 16
Pracownicy Światła
- Jak wy postrzegacie nas, pracowników światła?
Jesteście istotami duchowymi walczącymi z planami dualności, które stworzyliście i wybraliście dla
swego doświadczania w ewolucji. W esencji jesteście tacy jak my, ale na obecnym etapie ewolucji pozostajecie
zakotwiczeni w karmicznych ograniczeniach, których celem jest kształtowanie na nowo waszych wstecznych
postaw. Jesteście duchowo słabi, ponieważ, gdy wchodzicie do Mitycznego Świata Ewolucji, pokrywacie
samych siebie woalem duchowej amnezji. Zasłona ta przesłania całkowicie waszą boską, nieśmiertelną
wspaniałość. To nadzwyczajne obserwować, jak Duchowa Istota pozostaje uwięziona w koncepcjach,
pragnieniach i ambicjach, które obniżają jej wibracyjną częstotliwość i uniemożliwiają połączenie z Wyższymi
Sferami.
W waszym prawdziwym stanie duchowej doskonałości jesteście niezwykle piękni, pełni mocy i
promieniujący bardziej niż miliony słońc. Jesteście czystą i doskonałą emanacją Źródła Pierwotnego Światła.
Jednak teraz skryliście swe światło w błędnych koncepcjach, pragnieniach i wstecznych postawach, które
pokrywają waszą prawdziwą boską świadomość. Gdy znajdujecie się poza jurysdykcją dualności i zdejmujecie
woal duchowej amnezji, jesteście fascynujący, hojni, pełni mocy, braterscy, piękni i pełni miłości.
W tym momencie odgrywacie rolę. W przyszłości pozwoli wam ona pojąć, że nie jesteście tym, czym
myślicie. Potrzebujecie pojąć swą prawdziwą duchową tożsamość. Wszystkie nieprawidłowości i negatywne
postawy, które przejawiacie, są tylko zniekształconym odbiciem waszego Esencjonalnego Ja wibrującego w
boskiej oktawie bezwarunkowej służby i braterskiej miłości.
Jak małe dzieci bawicie się na scenie gry ewolucji, która kiedyś zniknie. Jesteście czarujący, gdy
czasami udaje się wam dostroić do waszego Esencjonalnego Ja, które wprowadza wówczas swój prąd
doskonałości w fizyczną ekspresję i sekwencję ewolucji, której doświadczacie. Jednak macie również to drugie
oblicze, które niestety dominuje, stanowiąc ekspresję waszego mentalnego ego, odzwierciedlającego ciemne
atrybuty negatywności. Kiedy my obserwujemy wasze pola energii, widzimy projekcję waszej Boskiej
Obecności. Obserwujemy jak wprowadza ona światło duchowej częstotliwości w waszą ludzką ekspresję.
My postrzegamy wasze prawdziwe Ja istniejące poza mentalnym ego, oczekujące i pokryte woalem
zapomnienia swej prawdziwej tożsamości i połączenia z Boskością. Odłączyliście się od swego Esencjonalnego
Ja i Boga. Dlatego opanowuje was strach. Możecie doświadczać Boskiej Miłości, która jest poznawczym,
radosnym i odżywczym światłem tylko wówczas, gdy pozostajecie w komunii z Nieskończonym Stwórcą.
Podnosicie wtedy wszystkie zasłony duchowego zapomnienia.
Kochamy was pomimo waszych buntowniczych tendencji do łamania zasad gry ewolucji. Odczuwamy
głębokie współczucie, ponieważ widzieliśmy jak odchodziliście od swego statusu ewolucji. Czasami potraficie
być złośliwi jak gnomy, z tym wyjątkiem, że one wibrują w dostrojeniu do praw ewolucji, a wy nie. Macie
również ogromną zdolność do niszczenia. Jest to aspekt, nad którym powinniście pracować, ponieważ jeśli tego
nie uczynicie, będziecie musieli doświadczyć bolesnych skutków swego zachowania. Podsumujemy mówiąc:
jesteście naszymi młodszymi braćmi, którzy się teraz kształcą, by pewnego dnia być promowanymi do swego
właściwego statusu ewolucji.
Wy, tak jak wszystkie istoty wszechświata, jesteście strukturami emisji i odbioru energii. Gdy skupiacie
uwagę na specyficznej osobie, wysyłacie emanację energii, która, w zależności od intensywności i czystości,
poszukuje połączenia z istotą, o której myślicie. Wszystkie wasze myśli, pragnienia i uczucia są odbierane przez
istoty, których poziom świadomości i pola elektromagnetyczne mogą przechwycić i zabsorbować te emanacje.
Tak samo dzieje się również na ludzkim poziomie. Czasem, jeśli myślicie o kimś intensywnie, myśl ta płynie
poprzez przestrzeń eteryczną, a jej pole elektromagnetyczne uderza w osobę, o której myślicie. To zjawisko,
właściwie używane, kreuje mentalne połączenie nazywane telepatią. My doświadczamy tego samego, tylko na
szerszą i większą skalę. Kiedykolwiek kierujecie gdzieś swe myśli, pozostając w stanie całkowitej koncentracji,
zadziałają one z całą intensywnością, niezależnie czy myślicie o obiekcie, miejscu, osobie czy istocie duchowej.
Wszystko we wszechświecie jest energią i wibracją; wzajemnie się komunikuje i jest ze sobą połączone.
Łączycie się z tym, co wibruje w częstotliwości takiej, w jakiej wy wibrujecie.
- Jak odbieracie nasze myśli? Jak możemy łączyć się z mistrzami i Aniołami?
Energetyczne projekcje, które emitujecie poprzez swoje myśli czy medytacje, transformują w fale
światła podróżujące poprzez eter. Przyciągają siły mistrzów, aniołów czy istot kosmicznych, które przepełniają
was miłością i światłem wprowadzając swą moc, byście mogli pokonywać przeciwności losu. Stawianie czoła
sytuacji samotnie nie jest tym samym, co czynienie tego z pomocą silniejszych punktów światła, które
wzmacniają was, ochraniają i prowadzą. Zawsze powinniście przywoływać pomoc mistrzów, aniołów i istot
kosmicznych, by osiągać przyspieszenie i stawiać czoła testom ewolucyjnym z większą siłą, mocą i
determinacją.
Gdy ktoś zabiega o pomoc istot wyższych, przejawia swą pokorę, miłość i harmonię. Chce być
prowadzony i ochraniany przez tych, których misją i odpowiedzialnością we wszechświecie jest właśnie
czynienie tego. Apelujemy, byście robili to jak najczęściej, ponieważ trudno jest stawiać czoła testom i
wyzwaniom waszej ewolucji samotnie. Wszystkie te istoty są zawsze gotowe i ogromnie szczęśliwe, gdy są
przywoływane, by mogły nieść wsparcie, siłę, miłość i ochronę. Nie bójcie się wyrażać swej pokory i
łagodności. Jeśli jesteście szczerzy, zawsze otrzymacie duchową pomoc.
Pytajcie też, a otrzymacie odpowiedz od duchowej istoty, na której koncentrujecie swe myśli. Jeśli nie
jesteście w swych pytaniach konkretni, wówczas wasi przewodnicy przejdą do działania dając wam pomoc,
jakiej potrzebujecie. Gdy wasze pytania są ściśle określone, przewodnicy zadziałają jak most połączenia z
duchową istotą, którą przywołujecie.
- Co dla was jest miarą poziomu duchowości, potencjału każdego pracownika światła?
Wyższe Sfery używają następujących parametrów:
1. Zdolność do bezwarunkowej służby.
2. Zdolność do poddania się swemu procesowi ewolucji.
3. Duchowa integralność i uczciwość.
4. Braterska i solidarna współpraca.
5. Nieprzywiązywanie się do wszystkiego, co przeszkadza w procesie ewolucji.
6. Tolerancja w stosunku do odmienności.
7. Zrozumienie i współczucie dla tych, którzy cierpią, bo nie rozumieją duchowej tożsamości i
odpowiedzialności ewolucyjnej.
8. Zdolność do kontrolowania i transmutowania złości, chciwości, zazdrości, żądzy, strachu, zawiści,
urazów i rywalizacji.
9. Hojność i nieprzywiązywanie się do wszystkiego, co może powodować niezgodę, manipulację i
wyzysk.
10. Kontrola umysłu, zmysłów, myśli, emocji i słów mogących stać się źródłem niezgody wśród ludzi.
11. Szacunek i posłuszeństwo prawom kosmosu.
12. Zdolność przekraczania dualności i przenoszenia się na plany harmonijnego rezonansu ze swą Boską
Obecnością.
Te parametry uczynią was godnymi wzniesienia i wejdziecie dzięki nim na plan mistrzostwa. Aby to
osiągnąć, powinniście potraktować je poważnie i podjąć wyzwanie z determinacją oraz wytrwałością. Nie
dotyczy to tylko wybranych istot, ale wszystkich, którzy pragną uzyskać dostęp do Wielkiej Oktawy Boskiej
Miłości i Nieśmiertelności. Każda z tych cech pozostaje w was uśpiona. Musicie je tylko przebudzić, stopniowo
odkrywając swą moc i duchową doskonałość. W przeciwnym przypadku, nadal będziecie błądzić poprzez plany
ewolucyjnego oczyszczania, dopóki się całkowicie z nimi nie zintegrujecie.
- Co się dzieje, gdy pracownik światła wydaje się cofać w rozwoju? Czy interweniujecie
pomagając mu wrócić na ścieżkę, czy pozostawiacie to jego decyzji?
Każdy przypadek jest inny. Czasami, z powodu braku uwagi i duchowego zaniedbania, ktoś odwraca się
tymczasowo od duchowości, ale ze względu na zapas transmutującej energii wraca znów na ścieżkę. W innych
przypadkach interwencja, to znaczy danie dawki dodatkowej energii Eksperymentalnemu Ja w postaci
kompensacji i zrównoważenia jego ewolucyjnej karmy, staje się konieczna. Jeszcze w innych przypadkach,
respektowana jest wolna wola, ponieważ takie jest życzenie osoby w tym momencie jej ewolucji. Dlatego
istotne jest, by przywoływać pomoc Wyższych Sfer i duchowych istot, z którymi rezonujecie. Ważne, abyście
pojęli, że w swym obecnym stanie ewolucji pozostajecie uwarunkowani i podlegacie wielu karmicznym
restrykcjom. Mając tę wiedzę, rozwiniecie postawę pokory, przywołując pomoc źródeł światła, które są
pełniejsze mocy od was.
- Czy wy zawsze harmonizujecie każdy aspekt siebie?
Harmonizacja jest wyrazem poziomu ewolucji. Ponieważ wy również znajdujecie się w obrębie
kosmicznej struktury, wasza świadomość ciągle katalizuje i transmutuje te aspekty, które niosą więcej
światła, synergii, jedności i współpracy z wszechświatem i Boskością.
- Nawet w Pracownikach Światła ego jest bardzo silne; wydaje się, że jego moc jest powszechna.
Jest wiele osób, które nazywają siebie pracownikami światła, ale w rzeczywistości są
„Pracownikami Ego”. Chcą tylko manipulować i wyzyskiwać dobrą wolę słabszych. Przeniknęli do
duchowego prądu New Age, by wzmacniać swe kompleksy niższości, megalomanię, ambicje i duchową
frustrację. Ludzie ci są oszustami i hipokrytami skrywającymi się za fałszywą aurą pseudo-duchowości,
co my z łatwością możemy wykryć. Oszukują samych siebie, generując negatywną karmę, którą będą
musieli zharmonizować i zrównoważyć w przyszłości.
Prawdziwy Pracownik Światła to osoba, która zna swój poziom ewolucji, ograniczenia,
karmiczne restrykcje i moc transmutacji, gdy pozostaje zrównana ze swą Boską Obecnością i
Mistrzowską Świadomością ewolucji. Stale podejmuje wysiłek, by w ciszy i anonimowo doskonalić
siebie z głębi swej integralności i duchowej uczciwości. Pokora, łagodność i bezwarunkowa służba
kierują jej życiem. Nie oczekuje żadnego rodzaju wynagrodzenia. Jest tak duchowo rozwinięta, że
pragnie tylko służyć innym. Pozostaje całkowicie świadoma, obecna i ma mądrość zrozumienia, że
wszystko stanowi ekspresję Twórczej Mocy Boga i powinno być szanowane oraz czczone. Jest
tolerancyjna i pełna współczucia dla tych, którzy nie rozumieją ewolucji jako celu istnienia. Wibruje w
zgodności z wszechświatem i Stwórcą. Jej celem jest połączenie i czysta komunia z Esencjonalnym Ja i
Bogiem. Oto wizerunek i atrybuty osoby będącej prawdziwym Pracownikiem Światła.

Opublikowano Ciekawostki | Dodaj komentarz

Żydomasońska rewolucja w Kościele Katolickim: Deklaracja ekskomuniki papieży Benedykta XVI i Jana Pawła II

Redakcja SS, w związku z prowadzoną przez siebie działalnością informacyjną dotyczącą szeroko pojętych działań pewnych mrocznych sił dążących do zniewolenia ludzkości w jednym totalitarnym państwie światowym, nie unika ani nie milczy w kwestii tworzenia Jednej Światowej Religii, jako instrumentu do duchowego rozbrojenia i zniewolenia ludzi.

W przypadku naszego kręgu cywilizacyjnego mającego najgłębsze korzenie w chrześcijaństwie, będziemy także informować naszych czytelników o podstępnych działaniach tajnych stowarzyszeń w przejęciu Kościoła Katolickiego i Cerkwi Prawosławnej (oczywiście w dużo mniejszym stopniu). Materiały zamieszczane z tej dziedziny przez SS mają zadanie informacyjne, tylko i wyłącznie, chociaż mogą być dla większości szokujące.

Będziemy dążyć do przełamania zmowy milczenia i ujawniania faktów, które poza granicami naszego kraju są dość powszechnie znane. Dotyczy to także fałszywego „kościoła katolickiego”, który jest w rzeczywistości judeo-masońsko-chrześcijańską sektą nie mającą nic wspólnego z prawdziwym Kościołem Katolickim, który trwa jeszcze w formie katakumbowej w byłych krajach katolickich. Przyczynkiem do tej sytuacji jest poniższy materiał.

Zainteresowani tym problemem powinni zapoznać się z poniższym materiałem pod linkami

http://www.ultramontes.pl/zbojecki_kosciol_i.htm

http://www.ultramontes.pl/zbojecki_kosciol_ii.htm

http://www.ultramontes.pl/zbojecki_kosciol_iii.htm

********************************

Źródło: http://uogcc.org.ua/en/video/index.php/article/.4554/

Data publikacji:1.05.2011

Tłum. GREGORIUS

Deklaracja ekskomuniki papieży Benedykta XVI i Jana Pawła II

Tłumaczenie treści wystąpienia patriarchy Eliasza z Bizantyjsko-Katolickiego Patriarchatu we Lwowie.

Deklaracja ekskomuniki na papieży Benedykta XVI i Jana Pawła II przez Bizantyjsko-Katolicki Patriarchat. Autorytetem Apostolskiego i Prorockiego Urzędu w imieniu Pana Naszego Jezusa Chrystusa zobowiązuje wszystkich katolików w sumieniu i promulguje, że beatyfikacja zmarłego papieża Jana Pawła II jest nieważna. Zmarły papież Jan Paweł II, zgodnie z Listem do Galatów (Rozdział 1: 8-9) ekskomunikował sam siebie z Kościoła Chrystusowego. Przyczyną były jego apostackie działania w Asyżu, którymi otworzył Kościół na ducha Antychrysta. Papież Benedykt XVI przez beatyfikację ducha Asyżu podobnie sam siebie ekskomunikował z Kościoła Chrystusa. W konsekwencji papieskiej apostazji z dniem 1 maja 2011 roku Kościół znajduje się w stanie „sedes vacantis”.

Każdy ksiądz jest teraz zobowiązany odciąć się od ducha Asyżu w obliczu wiernych. Nie wolno mu dłużej wspominać imienia apostaty Benedykta XVI albo apostackiego biskupa w liturgii. Jeśli pozostanie on zjednoczony z duchem apostazji to wtedy jako apostata sprawuje liturgię nieważnie. Bizantyjsko-Katolicki Patriarchat jest teraz upełnomocniony przez Boga do obrony prawowiernej nauki Kościoła Katolickiego włącznie z Kościołem Łacińskim aż do czasu kiedy będzie wybrana prawowierna katolicka hierarchia i prawowierny następca na Tronie Papieskim i dopiero wtedy Bizantyjsko-Katolicki Patriarchat zostanie zwolniony przez Boga z nadanych mu obowiązków.

Chrystus zmartwychwstał, zaprawdę zmartwychwstał.

+Eliasz

Patriarcha

+Metody OSBMr +Tymoteusz OSBMr

Sekretarze Bizantyjsko-Katolickiego Patriarchatu

Lwów – Ukraina, 01 maja 2011 roku

Opublikowano Ze Swiata | Dodaj komentarz

Rosja Putina – pod jarzmem iluminatów i zgnilizny

Rosja Putina – pod jarzmem iluminatów i zgnilizny

Publikacja ukazała się 11 listopada 2009 roku. Piszą tam, że społeczeństwa Zachodu widzą Putina i Rosję przez różowe okulary dostarczone przez media. Rzeczywistość niestety, nie jest różowa. Po gangsteryzmie i anarchii panowania Jelcyna, ludzie zapragnęli „silnej ręki”. I oto zjawia się Putin. Na początku wszyscy byli podejrzliwi. W ciągu zaledwie pół roku wzniósł się od mało znaczącego biurokraty i agenta KGB, do stanowiska premiera i prezydenta. Był osobiście wytypowany przez Jelcyna.

Kim jest Putin? Jest byłym oficerem KBG. Urodzony w Petersburgu w rodzinie robotniczej. Jego matka była Żydówką. Po dojściu do władzy powiedział: „Musimy posprzątać ten bałagan”. KGB otrzymała nową nazwę: Federalna Służba Bezpieczeństwa /FSB/. To słowo jest teraz kluczowe w Rosji. Ponieważ FSB rządzi, mamy tajny rząd FSB. Cóż, faktycznie nie jest to wielką tajemnicą, gdyż wszyscy wiedzą, że FSB to legalni bandyci. Stoją za wszystkimi „rosyjskimi oligarchami” z ich wielomiliardowymi fortunami. Nie znamy nazwisk szefów FSB, nigdy nie mówi się o nich głośno, ale wiemy, że wszystkie poziomy funkcjonariuszy FSB są skorumpowane. Nawet najniższe szarże są skorumpowane. Mamy w Rosji takie żartobliwe powiedzenie: „Bycie dostojnikiem FSB to schorzenie”. Przykład: nasz przyjaciel pracował dla przedsiębiorstwa farmaceutycznego w Moskwie. Pewnego dnia /w maju 2007/ musiał pilnie wyjechać służbowo. Zapowiedział, że leci do Dubaju. Dopiero trzy miesiące później dowiedzieliśmy się, że nie był to Dubaj, tylko Mauritius. Prawdziwa historia wyglądała następująco. Szef przedsiębiorstwa odebrał telefon od funkcjonariusza FSB, który zażądał kwoty jednego miliona euro. Powiedział wprost: „Chcemy miliona euro albo zamkniemy twój biznes”. Więc szef i mój przyjaciel, który był zastępcą dyrektora polecieli na Mauritius, aby przelać przychody firmy za granicę, co formalnie wyglądało tak, iż nie mają pieniędzy w Moskwie. Taką grabież nazywamy po rosyjsku: pokrywka. Płacisz pokrywce i nic nie przecieka. Formalnie, pokrywka jest reprezentowana przez jakiegoś urzędnika. W czasach Jelcyna pokrywkami byli autentyczni bandyci. W czasach Putina pokrywką są czynniki rządowe. Oto jedyna „różnica” pomiędzy tymi prezydentami. Kwestią jest kwota pieniędzy, które masz w firmie.

Rosja jest przeżarta korupcją. Przeżarte jest prawo. Skorumpowana jest milicja. Skorumpowany jest każdy, kto piastuje stanowisko urzędowe. Im stanowisko wyższe, tym wyższe łapówki.

Ale Putin udawał, że zaprowadza porządki. Przepędził niektórych oligarchów, ogólnie znienawidzonych przez Rosjan. Pozwolił ludziom zaciągać w bankach tak wiele pożyczek, ile tylko zapragną. I znowu, jak za Jelcyna, powstało złudzenie zmian na lepsze. Ale to były tylko złudzenia. I droga, po której Rosja rzekomo usiłuje przezwyciężać ten kryzys, tylko to potwierdza.

Putin jest obecnie bardzo bogatym człowiekiem. Wbrew twierdzeniom, że nie ma nic wspólnego z żadnym biznesem, trzyma łapy na bogactwach naturalnych, szczególnie na ropie naftowej.

Roman Abramowicz, miliarder mieszkający obecnie w Londynie, jest jego wspólnikiem. Nazywamy go kasjerem Putina.

A propos, nie tak dawno temu powstał huczek w prasie na temat Putina budującego sobie luksusową willę gdzieś w Szwajcarii. Kiedy w telewizji dokonuje sprawozdań o stanie państwa, to zawsze bredzi na temat jakiegoś mitycznego wzrostu gospodarczego. W Rosji nie istnieje nic takiego, jak „wzrost gospodarczy”. Gdy tylko opuści się Moskwę, natychmiast ukażą się nędzne domy i rudery, nędzne drogi, tereny po byłych fabrykach wydzierżawione pod chińskie bazary. Co nie zostało rozgrabione, pracuje na zdezelowanym sprzęcie z lat siedemdziesiątych.

W 1991 roku rząd rozpoczął sprzedaż ropy naftowej Zachodowi. Ani cent z tych transakcji nie został zainwestowany w rosyjską gospodarkę. Część zysków ze sprzedaży ropy idzie na zakup towarów, a reszta, która jest lwią częścią, ląduje na kontach bossów tkwiących na rurociągach. Członkowie rosyjskiego rządu nie są głupcami. Wiedzą, że realizowana przez nich polityka jest mordem na Rosji. Trzymają się jej z premedytacją. Mordują swój kraj. Jest to częścią planów elity. Następnym krokiem, według Brzezińskiego, jest rozłupanie Rosji na siedem części. Jeszcze o tym nie mówią, ale jest to etap w kalendarzu rozbijania Rosji. Uczynią Rosji to samo, co uczynili Związkowi Sowieckiemu.

W tym samym czasie kampania promująca wizerunek prezydenta działa wspaniale. Mówią o nim, jako o człowieku „silnej ręki”. Rosjanie zostali ponownie, powtórnie otumanieni. Jedyną dobrą cechą Putina jest jego abstynencja. Nadto, potrafi lepiej lub gorzej formułować zdania. Pobierał lekcje angielskiego przez pięć lat.

Putin jest kukiełką, tak jak kukiełkami byli Jelcyn i Gorbaczow. Nigdy nie podejmuje najbardziej błahej decyzji bez konsultacji z Waszyngtonem. To skorumpowany urzędas, który dokładnie wykonuje polecenia światowej elity. Łże Rosjanom o wzroście gospodarczym, jednocześnie napychając sobie kieszenie grubą forsą.

Wybory prezydenckie w Rosji to gigantyczne spektakularne oszustwo. Prezydenci Rosji nie są wybierani. Oni są wyznaczani. Obecny prezydent Miedwiediew jest wspólnikiem. Putina. Przewidziany dla niego scenariusz prezydentury, to niespełnienie oczekiwań Rosjan, obwinienie go o kryzys, następnie zniknie po trzech latach. Częścią jego prezydentury jest rola kozła ofiarnego na ołtarzu obecnego załamania rosyjskiej ekonomii.

Najprawdopodobniej Putin powróci. Tylko się dziwić, jak ludzie mogą wierzyć w ten polityczny teatr.

Putin i Miedwiediew Żydami?

Przeprowadzone drugiego marca 2008 roku wybory prezydenckie niczego nie zmieniły. Władza państwowa nadal znajduje się w rękach ludzi albo obojętnych na narodowe interesy i podstawowe potrzeby rosyjskiego narodu, albo im wrogich. Czemu się dziwić? Już na początku rządów Putina prasa patriotyczna donosiła o jego żydowskich korzeniach. Nawet odnaleziono w archiwach akta sporządzone jeszcze przed rewolucją w witebskim oddziale carskiej policji na temat działacza rosyjskiej ekstremistycznej organizacji „Bund”, o nazwisku Mordko Blinczikow. Zewnętrznie okazał się być zdumiewająco podobny do rosyjskiego prezydenta.

To z pewnością nie jest dowód, chociaż jawna wrogość Putina okazywana rosyjskiemu odrodzeniu narodowemu, jest powszechnie znana, tak jak jest powszechnie znane jego wyjątkowe oddanie najbardziej fanatycznym przedstawicielom żydowskiego szowinizmu, np. rabinowi – sataniście Berlowi Lazarowi i jego chasydzkiej sekcie. Tę sektę talmudystów, antyludzkich namiestników, Putin w 2008 roku nazwał „szanowaną organizacją”, która „wnosi znaczący wkład w utrwalenie nieprzemijających moralnych wartości w społeczeństwie, w jednoczeniu narodów naszego państwa”, która jakoby „odwiecznie wyznawała tolerancję religijną i umiłowanie pokoju, troskliwy stosunek do idei dobrosąsiedztwa i wzajemnego zrozumienia”.

To wszystko pozwala mówić o żydowskim pochodzeniu Putina i czyni to bardzo prawdopodobnym.

Ten temat wypłynął także po objęciu stanowiska prezydenta przez Dmitrija Miedwiediewa. O jego żydowskim pochodzeniu często pisali nie tylko rosyjscy „antysemici”, ale także izraelscy dziennikarze. Okazuje się, że Żydówką była matka Miedwiediewa – Cylia Julia Wiennaminowna. Żydówką okazuje się być także jego żona Świetlana, w panieństwie nosząca nazwisko typowo żydowskie „Linnik”.

Ujawnienie tych informacji zdegustowało światowe żydostwo. Izraelska gazeta „Haaretz” pisała w przeddzień prezydenckich wyborów w Rosji, co następuje:

Czynimy wszystko co możliwe, aby przywrócić Żydów na łono judaizmu, ale w tym konkretnym przypadku, kiedy rzecz idzie o przyszłego prezydenta, dla żydowskiej społeczności będzie korzystniej, żeby on nie nazywał siebie Żydem i nie ściągał tym samym krytyki na swoją głowę.

Tym samym, źródło potwierdza prawdziwość tamtej publikacji w „Haaretz”.

Komentując to wszystko, autorzy publikacji „Putin i Miedwiediew Żydami” stwierdzają, iż pozostaje im tylko zadumać się nad pytaniem, dlaczego władze „demokratycznej” „rossijanii” /wyrażenie ironiczne, uszczypliwe/, „tak wściekle walczą z jakimkolwiek pojawieniem się Ducha Rosji, pojawieniem się rosyjskiej i prawosławnej tożsamości i świadomości? U tej władzy rusofobia tkwi we krwi, w głębi dziedzicznej plemiennej świadomości /…/.”

Dlaczego więc sternicy Putina pozwolili mu na aresztowanie i osadzenie w obozie pracy na osiem lat Michaiła „Chodorkowskiego”, jego pobratymca? Internauci rosyjscy mają na to następującą odpowiedź: ponieważ „Chodorkowski” odmówił podzielenia się zagrabionymi miliardami, ale nieopatrznie pogrążył się zgłaszając aspiracje prezydenckie i wspierając finansowo opozycje Putina. Ot, taki sobie zgrzyt w zgranej rodzinie – „Koszer Nostra”. Ponadto, „umyślił sobie” zostać prezydentem i wspierał finansowo opozycję antyputinowską.
Siedzi jeden najgłośniejszy w świecie więzień rzekomo polityczny czyli Chodorkowski, lecz „wolny świat” nie widzi tysięcy prawdziwych więźniów politycznych przetrzymywanych w obozach karnych.

A Czeczenia? – kolejna rzekoma sprzeczność. Odpowiadają: Putin nie niszczy ani muzułmanów ani, Czeczenów. Zorganizował jedynie zabójstwa Dudajewa i Basajewa, którzy zwalczali mafię rosyjską i samych Rosjan. Obecnie Czeczeńcy są współwładcami Rosji. Bez przeszkód wyjeżdżają do Moskwy, mordują kogo chcą i nigdy nie ponoszą kary. Islam staje się równoległą do prawosławia, uprzywilejowaną religią.

A przy okazji Putin nic nie uczynił, aby wspomóc masakrowanych Serbów w Kosowie. Jednocześnie wtrąca do więzień tysiące młodych rosyjskich patriotów, bojowników o suwerenność białej rasy w Rosji i suwerenność samej Rosji. Większość z nich to studenci wyższych uczelni, najbardziej wartościowi ludzie młodego pokolenia Rosji. Z kolei ilość kolorowych – jak piszą rosyjscy internauci – „szumowin kolorowych”, gwałtownie wzrasta na ulicach rosyjskich miast. Jak tak dalej pójdzie, to islam może stać się pierwszym wyznaniem w Rosji, a nie prawosławie.

Wszystkie pieniądze są w żydowskich łapach, a Rosjanie głodują. Coraz więcej wlewa się do Rosji Chińczyków, kaukazów, czarnych.

Panuje absolutne milczenie na temat podstawowych praw Rosjan, gospodarzy tej ziemi. Motywem przewodnim w mediach jest slogan: „Dzięki Putinowi jest coraz lepiej”. Cała władza znalazła się w rękach KGB /FSB/ i biurokracji jej podległej.

Nadzieja? Istnieje w coraz większej liczbie powstających patriotycznych organizacji, gotowych do podjęcia walki zbrojnej. Zapewniają: „Będziemy walczyć i nigdy się nie poddamy!”.

Czy aby nie o to właśnie chodzi staro-nowym władcom Rosji? O ponowne utopienie jej w morzu krwi?
Putin marionetką w łapach sekty Chabad Lubawicz. Henryk Pająk

http://stopsyjonizmowi.wordpress.com/2011/07/16/putin-marionetka-w-lapach-sekty-chabad-lubawicz-henryk-pajak/

Główne figury w rządzie Putina, to niemal wyłącznie krypto-Żydzi. Rdzeniem tej piątej kolumny są Żydzi ortodoksyjni, często zwani chasydami. Istnieje szereg nurtów chasydyzmu, ale dominującym jest sekta Chabad Lubawich /Lubawicz/. Jej istotą jest agresywny, wojowniczy ekstremizm na rzecz żydostwa oparty na podstawach talmudyzmu, co można nazwać szczególnym rodzajem geopolityki. Dobitnie o tym pisze rabin Eduard Hodos – zwierzchnik charkowskiej społeczności żydowskiej, nieprzejednany /rzekomo’ przeciwnik sekty Chabad Lubawicz. Ujawnia on niedostępną dla gojów wewnętrzną sytuację w tej sekcie, rozpoznaną przez niego już w latach dziewięćdziesiątych, kiedy Chabad rozpoczął energiczną penetrację Rosji. Pamiętamy, jak to żydomasoński Klub Rzymski w 1968 roku zaplanował zmniejszenie populacji ludzkiej do połowy, a „przydział” dla Polski ustalono na 15 milionów tubylców. Tymczasem Chabad Lubawicz domaga się redukcji populacji ludzkiej do 600 milionów gojów, podczas gdy łączna liczba samej diaspory żydowskiej jest oficjalnie szacowana na około 13 milionów, ale nie brak szacunków podwajających tę liczbę. Biorąc pod uwagę to, że ortodoksyjni Żydzi rozmnażają się tylko nieco wolniej niż króliki, to Chabad Lubawicz komponuje takie proporcje gojów do Żydów, że Żydów będzie na Ziemi około 15 milionów, a gojów tylko około 600 tysięcy, czyli tylko kilkadziesiąt razy więcej niż Żydów.

Chabad Lubawicz posiada tajne wpływy w super elitarnym „Komitecie 300″ i poprzez niego buduje zręby tego „holokaustu” ludzkości. Ludobójcze, ekstremistyczne ideologie Chabadu wspierane przez żydowską finansjerę i agresywny rasistowski syjonizm, staną się śmiercionośne dla 99 procent populacji ludzkości. Na zewnątrz, w rozmowach z gojami, chabadyści łaskawie podwyższają liczbę mających przetrwać gojów do jednego miliarda, ale prywatnie mówią o 600 tysiącach gojów. Z tego tylko około 20 tysięcy powinno cieszyć się względną wolnością, dobrobytem i czystym środowiskiem. Chabad jako już teraz dominująca siła diaspory żydowskiej, ustawia siebie na szczycie piramidy elit żydowskich, bo goje w ogóle się nie liczą.

Centrala Chabad Lubawicz mieści się w Nowym Jorku. Jedną z kluczowych figur Chabadu jest były wiceprezydent Al Gore, którego ojciec był niegdyś przyjacielem słynnego Armanda Hammera, a ten przyjacielem „Lenina”.

Główną księgą Chabadu jest „Tania”, którą Eduard Hodos nazywa drugim „Mein Kampf”, opartym na „Protokołach Mędrców Syjonu”. Ksiega i wszyscy rabini Chabadu dzielą ludzkość na ludzi, czyli Żydów – „naród wybrany” i resztę – ogromną większość ludzkiej populacji jako goim – czyli bydło. Tu w niczym nie różnią się od wszystkich talmudystów.

Chabad uważa za gojów nawet świeckich Żydów. Stąd bierze się tak szokująca różnica w planach redukcji ludzkości: ma być kilkanaście milionów Żydów, ale na równe z nimi prawa może zasługiwać zaledwie kilkaset tysięcy.

Chabad Lubawicz upatrzył sobie tereny posowieckie jako szczególnie ważny obszar działania. W 1991 roku cele Chabadu w Rosji zostały określone następująco – według Eduarda Hodosa:

1. Chabad musi dominować we wszystkich dziedzinach żydowskiego życia w Rosji.

Chabad musi intensywnie rozwijać lokalny żydowski kapitał, który następnie będzie można spożytkować w innych częściach świata przez kanały Chabadu. Na tym etapie musi agresywnie infiltrować polityczne instytucje, włącznie z inflitracją tajną przez krypto-Żydów i przejmowanie mediów.

2. Liberalizacja i demokratyzacja [Rosji] stworzyły emisariuszom Chabadu możliwość przenikania do wszystkich większych miast bez oglądania się na obowiązujące prawa w obrębie życia religijnego. Proces ten zachodzi dzięki wspólnym przedsięwzięciom gospodarczym, w których grali pierwszoplanowe role różni pracownicy [żydowscy], eksperci, konsultanci.

Centralami ruchu są Moskwa i Dniepropietrowsk.

Dalej Eduard Hodos pisał:

Jasno zdefiniowanym celem Chabadu było przechwycenie mieszańców żydowsko-rosyjskich zatrudnionych w strukturach realnej władzy; usidlenie ich, uczynienie swoimi żarliwymi wyznawcami, energicznie popierając ich kariery i awanse. W tej kwestii chabadnicy byli gotowi poświęcić swoje ideologiczne dogmaty i przymknąć oko na brak czystości krwi. Natomiast, co do nie-Żydów, sprawa była prosta – pieniądze [przekupstwa]. Biorąc pod uwagę fakt z okresu otwarcia granic dla transferu w obie strony waluty, gdy społeczeństwo rosyjskie nie posiadało waluty, a znaczne fundusze zagraniczne należały do członków „Komitetu 300″ i Chabadu – to ich korzyści w nabywaniu w Rosji nieruchomości [za bezcen], nie mają swojego odpowiednika na świecie.

Oni osiągnęli najwyższe stanowiska w gospodarce i władzy politycznej.

Zwierzchnikiem Chabadu w Rosji jest Berl Lazar. Już za pierwszej prezydentury Władimira Putina został on głównym rabinem Rosji /w 200 roku/, zastępując na tym stanowisku zmarłego Adolfa Szajewicza. Zmiana nastąpiła w dziwnych okolicznościach, przypominających operację specjalną. Z dwudziestu rabinów głosujących na Berla Lazara, osiemnastu nie zapowiadało takiego wyniku, ale Kreml podjął interwencję i Berl Lazar wygrał wybory. Putin natychmiast nadał Berlowi Lazarowi rosyjskie obywatelstwo, tym samym naruszając obowiązujące prawo. Wcześniej Berl Lazar posiadał obywatelstwa izraelskie i amerykańskie. To właśnie Władimir Putin, były funkcjonariusz służb specjalnych Rosji, już pierwszego roku swej prezydentury, swoimi decyzjami otworzył Chabadowi szeroką drogę do penetracji Rosji.

Berl Lazar o Putnie:

Nigdy dotąd żaden przywódca Rosji albo ZSRR nie uczynił tak wiele dla Żydów, jak Władimir Putin. Pod każdym względem jest to bezprecedensowe. Ariel Szaron w rozmowach ze mną niejednokrotnie podkreślał, że dla Żydów i dla Izraela, na Kremlu jest to największy przyjaciel. Teraz wielu burmistrzów miast Rosji, szefów prowincji i ministrów, jest Żydami. Stało się to już normą. Dzisiaj do naszego Centrum w Marijnoj Roszcze często przychodzą najwyżsi przywódcy Rosji, stało się to już rutyną. Dmitrij Miedwiediew na trzy dni przed ogłoszeniem go następcą prezydenta, również przybył do naszego Centrum, gdzie obiecał, że dla nas przyszłość będzie jeszcze bardziej pomyślna. Otrzymamy nawet więcej niż musimy oczekiwać. Powtarzam: to miało miejsce trzy dni przed ogłoszeniem go następcą Putina [12].

Rzeczywiście, po wyborze Miedwiediewa Berl Lazar zaczął brać udział w dużych państwowych uroczystościach w charakterze osoby przewodzącej, niekiedy nawet ważniejszej niż premier Putin, co zresztą sam Berl Lazar często publicznie podkreślał. I tak, w 2008 roku na listopadowym posiedzeniu rządu poświęconym dorocznemu przesłaniu prezydenta w Dumie /kiedy ogłoszono rozszerzenie prezydenckich pełnomocnictw/, Berl Lazar pojawił sie na sali nie jako gość, ale hardo pomaszerował za Władimirem Putinem, (którego Zgromadzenie Ogólne przyjęło owacjami na stojąco) a jeszcze przed pojawieniem się Dmitrija Miedwiediewa. Rządzącej klice, krajowi i światu wyraźnie pokazano, jakie są priorytety i hierarchie.

Na posiedzeniu Rady Państwa w styczniu 2009 roku w Petersburgu, Berl Lazar siedział po lewej stronie Miedwiediewa za gubernatorem Matwijenko. Po prawej siedzieli weterani, których problemy były właśnie omawiane.

Zgodnie z kremlowską etykietą, wyraźnie oznaczało to jedno: Chabad jako radykalna forma judaizmu staje się główną religią i rzeczywistą władzą, która kieruje i nadzoruje działania Kremla. Sytuację łagodziła jedynie obecność najwyższego Muftiego, co łatwo się tłumaczy niechęcią Chabadu do przedwczesnego zaognienia znanej nieufności muzułmanów w stosunku do Żydów. Dla Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej i dla Rosjan, ta władza nie ma już żadnego szacunku.

Wraz z filmem o prześladowaniach Rusi w Dzień Obrońcy Ojczyzny, w przeddzień wyborów głównodowodzącego systemowym niszczeniem armii, przemysłu, nauki, kultury [13], z tłumieniem praw i swobód, oznacza to przede wszystkim nowy ucisk Rosji w celu jej ostatecznego unicestwienia.

[11] www.anvictory.org/index.php?name=newsop=printe&id=751

[12] Miejsce wypowiedzi Berla Lazara: Oxford, 2 lutego 2008.

013] Dokładnie przystaje ta wyliczanka do programu niszczenia Polski!

*****************************************************************************

Jurij Udowienko

Apel do prezydenta Rosji

/fragment/

Aby dokonać zniszczenia fundamentów państwa z pomocą neo-bolszewików i masonów, rozpętano potężną kampanię ideologiczną wymierzoną w KGB, MWD i armię w celu zniszczenia pozytywnego wizerunku żołnierzy i wojskowych w odbiorze społecznym i osłabienia poczucia własnej wartości korpusu oficerskiego.

Kierując się żydowską dewizą „dziel i rządź”, reżyserzy programu „Pieriestrojka” z godnym pozazdroszczenia tempem zniszczyli jedność społeczeństwa – jedność ludu rosyjskiego inicjując znaczącą ilość nacjonalistycznych ruchów. A dalej nastąpiła reakcja łańcuchowa – co bardziej udzielni kniaziowie zapragnęli stać się, chociaż maleńkimi, to jednak samodzierżcami! Na następstwa nie trzeba było długo czekać: rozpoczęły się rozruchy i niepokoje nacjonalistyczne [... ]

Jak można tu pominąć fakt, że w 1985 r. populacja RSFSR (Rosja) Rosyjska Federacyjna Socjalistyczna Republika Radziecka wynosiła 183 500 000 ludzi, w 2002 r. już 145 200 000, w 2003 r. – 143 100 000, a według prognoz Banku Światowego w 2015 r. będzie nas 134 500 000 Rosjan.

Netto kapitału Rosji (wywóz za granicę) przez sektor prywatny gospodarki od 1994 r. do I kwartału 2010 r. (dane: bilans płatniczy Federacji Rosyjskiej (w miliardach $ USA)

Według danych bilansu płatniczego Federacji Rosyjskiej, w latach 1994-2008 r. całkowity wywóz kapitałów wynosił $ 1.113.025.000.000 (dolarów), a w tym:
$ 297 979 000 000 – wywóz zysków, dochodów, dywidend
$ 492 792 000 000 – nabycie aktywów zagranicznych
$ 132 561 000 000 – fikcyjne eksportowo-importowe operacje i operacje na papierach wartościowych
$102 701000 000 – nielegalny i przestępczy wywóz kapitałów.

Do tego odpowiednio trzeba dodać, że państwowe środki Funduszu Rezerwowego i Narodowego Funduszu Dobrostanu (czasami jedynego funduszu stabilizacyjnego) Federacji Rosyjskiej składały się ni mniej ni więcej na dzień 01 stycznia 2008 r. na $ 156 810 000 000, także ulokowanych w aktywach zagranicznych. W szczególności w USA. Wyrażenie: „całkowity wywóz kapitałów” osiągnął $ 1 113 025 000 000 i w rzeczywistości oznacza, że zrabowanych Rosjanom środków majątkowych tylko za granicą ukryli jeden bilion stu trzynaście miliardów dwadzieścia pięć milionów amerykańskich dolarów!!!. Jest to współmierne z 32 bilionami 988,6 miliardami rubli, to znaczy z rzeczywistym PKB (produkt krajowy brutto) ZSRR z 1990 r. i Rosji z końca 2007 r. Nawiasem mówiąc, agencja prasowa ITAR – TASS potwierdza, że w 2009 r. wywóz kapitałów wynosił nie 56 miliardów a 66 miliardów 700 milionów. Planowane dochody budżetu Rosji w 2009 r. wynosiły 10,92 bilionów rubli, w 2010 r. – 11,73 bilionów rubli, a w 201 Ir.- 12,84 bilionów rubli. Razem: 35,49 bilionów rubli. To pokazuje, że tylko wywieziony za granicę łączny kapitał pokrywa dochody Rosji zaplanowane na lata 2009-2011. Rodzi się pytanie: dlaczego pieniądze Rosjan pracują dla zagranicznego wujka? Przy takiej sytuacji trudno nie zgodzić się z opinią kompetentnych ludzi: stabilny rozwój gospodarczy kraju jest niemożliwy bez dokonania nacjonalizacji środków produkcji…

W Rosji jest 87 miliarderów z całkowitym kapitałem $ 471,4 mld. Rosyjscy miliarderzy płacą najniższe możliwe podatki w świecie (13%), gdzie we Francji i Szwecji wynoszą 57%, w Danii 61%, we Włoszech 66%.

Tylko 1% zużywanej przez Rosjan wody odpowiada światowym standardom jakości.
Terytorium Rosji wynosi 17 075 260 km2 i zasadniczo leży na północ od 55° szerokości. Na przykład 85% terytorium jest nieprzyjazne do zamieszkiwania w zwykłych warunkach społecznych.

Do 75% potrzeb Rosji w zakresie żywności jest pokrywane importem.

63% Rosjan z dochodami powyżej średniej pragnie, by ich dzieci uczyły się za granicą, natomiast 35% pragnie, żeby ich dzieci mieszkały za granicą.

Na dwa tysiące miejsc woźnych oferowanych w Petersburgu znalazło się jedynie 10 kandydatów. Proponowano zapłatę 12 000 rubli na miesiąc.

Wzrost cen przejazdu petersburskim metrem od 2003 r. wynosi 35% rocznie.

Średnio statystyczny Rosjanin spożywa 18 litrów spirytusu na rok. Według ekspertów d/s alkoholizmu, roczne spożycie 8 litrów spirytusu na osobę statystyczną doprowadza do poważnej patologii społeczeństwa.

W Moskwie otwarto pierwszą w Rosji izbę wytrzeźwień dla dzieci, dla dzieci i młodzieży nastoletniej oddział antynarkotykowy. Każdego dnia od przedawkowania heroiny umierają 82 osoby każdego wieku, rocznie – 30 000 ludzi.

W Rosji paczkę papierosów można kupić za 30 centów, butelka piwa, którą można kupić na każdym rogu przez całą dobę, kosztuje mniej niż butelka zwykłej wody pitnej.

Wprowadziliśmy ryczałt, no nie dla dobrego życia, ale dlatego, że nie możemy administrować, dlatego, że szumowina, korupcja i unikanie płacenia podatków [... ] Ja sądzę, że to nie może u nas trwać sto lat. Stabilizujemy prawodawstwo, stabilizujemy aparat administracyjny, ustalimy te cele i stopniowo będzie można je realizować. No, ale obecnie nie ma takiej konieczności” – wystąpienie premiera rządu Federacji Rosyjskiej W Putina dnia 01 06 2010 r. na spotkaniu z przedstawicielami niezależnych związków zawodowych.

26% Rosjan ma niespłacony kredyt. 6 300 osób wyjechało za granicę ze względu na problemy dłużnicze. W Rosji roczny dochód powyżej 1 miliona dolarów ma 160 000 ludzi, roczny dochód ponad 100 tysięcy dolarów ma 440 tysięcy rodzin.

Średnia życia rosyjskiego mężczyzny wynosi 59 lat, kobiety osiągają 72 lata, tak jak w Gujanie i Północnej Korei, co nie jest czymś niezwykłym przy średniej pensji 6 593 ruble na miesiąc i oficjalnym minimum utrzymania wynoszącym 4 646 rubli. Liczba Rosjan z dochodami poniżej tego poziomu wynosi 43 100 000 ludzi.

Minimalna zapłata robotnika zatrudnionego w Rosji wynosi od 01 01 1009 r. 4 330 rubli na miesiąc czyli 96 euro. Minimalna płaca w Luksemburgu – 1 642 euro, Irlandii – 1 462 euro, w Belgii – 1 387 euro, w Rumunii – 153 euro, w Bułgarii- 123 euro. W USA- 7,25 dolara/godz.

Koszyk potrzeb w Rosji składa się z 407 produktów i usług, w Anglii z 650.

Wartość minimalnego zestawu produktów średnio w Rosji wynosi 2 270,6 rubli. Najtaniej w Tatarstanie – 1 854,2 rubli, najdrożej na Czukotce -6 471,5 rubli.

Koszt utrzymania jednego więźnia w więzieniu o zaostrzonym rygorze wynosi 6 800 rubli.

Średnia wysokość emerytury w Rosji wynosi 3 300 rubli (przy oficjalnym poziomie minimum przeżycia – 4 646!!!). Minimalna emerytura w Rosji pokrywa potrzeby emeryta na poziomie potrzeb niemieckiego jeńca wojennegoz 1941 r. (to w kontekście 6 5-lecia zwycięstwa nad Niemcami!)…

23 członków zarządu Sberbanku według danych z 2008 roku otrzymało 934 miliony rubli w formie bonusów (po 40 608 695 rubli).

Ogólna liczba ludności społeczeństwa Rosji według ostatniego spisu wynosi w przybliżeniu 132 000 000.

81% z tej liczby mieszka w miastach i wsiach typu miejskiego, przy czym w Moskwie – 12 769 000, w regionie moskiewskim – 7 980 000, w Petersburgu – 6 897 000, w regionie leningradzkim 3 350 000. Z ogólnej liczby ludności: 57% to ludzie w wieku emerytalnym lub przedemerytalnym -75 240 000.

Armia liczy 1 139 000 ludzi, 1 127 generałów: 9 742 – aparat MQ 10 364 – organy zarządzania, personel FSB, FSO, FPS,FAPSI,SWR – 2 140 000. Pracownicy MCzS, FMS, MWD, WW, FSIN, ministerstwa sprawiedli-wości i prokuratury – 2 539 000. Pracownicy celni, skarbowi i sanitarni i innych służb – 1 238 000. Urzędnicy inspekcyjnych, kontrolnych i rejestracyjnych organów -1312 000. Aparat MSZ (sprawy zagraniczne) – 91 000. Urzędnicy i pracownicy innych federalnych ministerstw- 1 253 000. Urzędnicy emerytalnych, socjalnych ubezpieczeniowych i innych urzędów-1724 000. Zastępcy i pracownicy aparatów struktur władzy wszystkich poziomów – 1 870 000. Duchowieństwo i obsługa religijnych i kultowych budynków i miejsc -412 000. Notariusze, biura prawnicze, adwokackie i więźniowie – 1 842 000. Personel prywatnych firm ochroniarskich, detektywi, firmy wywiadowcze prywatne – 1 975 000. Bezrobotni-9 190 000.

Razem: 101 965 000 ludzi, którzy żyją na rachunek budżetu i opodatkowanej części społeczeństwa.

Pozostaje 30 035 000 ludzi. I to jest wszystko. Klasa średnia, rolnicy i robotnicy – wszyscy płacą na ich utrzymanie.

Rosja Putina i Miedwiediewa

1 miejsce w świecie w bezwzględnym ubytku ludności.
1 miejsce w świecie w liczbie samobójstw wśród ludzi starszych.
1 miejsce w świecie w liczbie rozwodów i ilości dzieci pozamałżeńskich.
1 miejsce w świecie w liczbie dzieci porzuconych przez rodziców.
1 miejsce w świecie w liczbie samobójstw wśród dzieci i młodzieży.
1 miejsce w świecie w liczbie zgonów z powodu chorób układu sercowo-naczyniowego.
1 miejsce w świecie w liczbie pacjentów z zaburzeniami psychicznymi.
1 miejsce w świecie pod względem handlu ludźmi.
1 miejsce w świecie w liczbie aborcji i śmiertelności matek.
1 miejsce w świecie pod względem zużycia heroiny (21% produkcji światowej).
1 miejsce w świecie pod względem sprzedaży wódki.
1 miejsce w świecie pod względem spożycia alkoholu i produktów alkoholowych.
1 miejsce w świecie pod względem tempa wzrostu palenia papierosów.
1 miejsce w świecie w liczbie dzieci palących papierosy.
1 miejsce w świecie pod względem wzrostu tempa zakażenia HIV
1 miejsce w świecie w liczbie wypadków lotniczych (13-krotna średnia krajowa).
1 miejsce w świecie w liczbie miliarderów, którzy są ścigani przez organy ścigania.
1 miejsce w świecie w liczbie wypadków drogowych.
1 miejsce w świecie w liczbie importowanych samochodów chińskich.
1 miejsce w świecie pod względem wielkości importu australijskiego mięsa kangurzego.
1 miejsce w świecie pod względem wielkości eksportu nieoszlifowanych diamentów.
1 miejsce w świecie pod względem udokumentowanych złóż srebra.
2 miejsce w świecie pod względem udokumentowanych złóż złota.
2 miejsce w świecie pod względem udokumentowanych złóż platyny.
1 miejsce w świecie pod względem wielkości eksportu platyny.
2 miejsce w świecie pod względem wielkości biurokracji.
2 miejsce w świecie pod względem ilości miliarderów (po USA).
2 miejsce w świecie pod względem ilości samobójstw (po Litwie).
2 miejsce w świecie pod względem liczby morderstw na jednego mieszkańca (po Kolumbii).
2 miejsce w świecie pod względem wielkości eksportu broni.
2 miejsce w świecie pod względem sprzedaży fałszywych leków (po Chinach).
2 miejsce w świecie pod względem produkcji pornograficznej.
2 miejsce w świecie pod względem ilości dzieci adoptowanych przez Amerykanów.
2 miejsce w świecie pod względem ilości emigrantów.
2 miejsce w świecie pod względem liczby więźniów na 1 000 mieszkańców (po USA).
2 miejsce w świecie pod względem liczby osób ubiegających się o azyl na Zachodzie (po Serbii).
2 miejsce w świecie na liście krajów z największą liczbą broni strzeleckiej.
2 miejsce w świecie pod względem liczby dziennikarzy zamordowanych w ciągu ostatnich 10-ciu latach (po Iraku).
2 miejsce w świecie wśród producentów płyt pirackich.
2 miejsce w świecie pośród krajów rozprzestrzeniających spamy (śmieci internetowe).
2 miejsce w świecie pod względem wielkości floty podwodnej.
3 miejsce w świecie pod względem ilości uchodźców.
3 miejsce w świecie pod względem wielkości napływu imigrantów. 3 miejsce w świecie pod względem ilości skradzionych samochodów.

Kim jest Władimir Putin?

Postawmy proste pytanie: jeśli Putin tak foruje Żydów i faworyzuje ich w swoim otoczeniu, czyni dla nich niepojęcie dużo, a oni z kolei wyznaczyli go na następcę Jelcyna /większość jelcynowskiej „familii” była Żydami/ – to kimże w takim razie jest Putin?

Pochodzenie Putina jest bardzo niejasne. Są dwie wersje.

Jedna oficjalna, druga nieoficjalna. Według pierwszej, urodził się w 1952 roku w Leningradzie, w rodzinie Władimira Spiridonowicza Putina. Jego matka, Marija Iwanowna z domu Szełomowa, miała wtedy 41 lat, co było niezwykłą rzadkością w tamtych czasach.

Według drugiej wersji, nieoficjalnej, Władimir Putin urodził się w 1950 roku jako dziecko pozamałżeńskie. Jego biologiczną matką była Wiera Nikołajewna, która urodziła Putina w wieku dwudziestu sześciu lat, a ojcem Płaton Priwałow, który porzucił matkę i dziecko i nie był wpisany jako ojciec do dokumentów. Chłopczyk był przez pierwsze trzy lata wychowywany przez dziadka i babcię. Po tym, jak matka wyszła za mąż za Gieorgija Osiepaszwili, zabrała syna do siebie do Gruzji, ale wraz z narodzeniem następnych dzieci, ojczym zaczął sprzeciwiać się przebywaniu Wołodi w rodzinie. Krewna Osiepaszwili skrycie oddała Wowę jakiemuś bezdzietnemu majorowi. Kiedy matka zorientowała się co się stało, odebrała syna i zawiozła go do dziadków w permskim okręgu /obłasti/. Już po tym wydarzeniu, w sekrecie przed matką, Wowa został oddany na usynowienie bezdzietnemu dalekiemu krewnemu Putinów w Leningradzie.

Nowa rodzina w celu rozwiązania problemu braków chłopca w nauce, zaniżyła o dwa lata jego wiek, zmieniając metrykę urodzenia /przy usynowieniu zmienia się datę, to normalna praktyka/ i od nowa posłano go do pierwszej klasy. Bardziej przychylamy się do tej drugiej wersji biorąc pod uwagę jego wygląd, jego chód, cechy charakteru i tak dalej. Cały problem nie dotyczy jego rodziców jako takich, w końcu rodziców się nie wybiera. Chodzi o to, że mówimy o pierwszej osobie w państwie.

To, że ukrywa on ważne fakty ze swojego życia, nie przemawia na jego korzyść. Tym bardziej, że według drugiej wersji, chłopiec od najmłodszych lat doświadczał przeżyć traumatycznych, prawdziwą zdradę rodziców, ojczyma, przeżywał silne psychiczne napięcia i wstrząsy w sferze poczucia własnej wartości.

O co chodziło z obniżeniem jego wieku w tamtych czasach, kiedy wszystkie dzieci pragną być starszymi? I konieczność stałego kłamania o sobie całemu otoczeniu, stałe ukrywanie prawdy? Istnieją podstawy do tego, aby mówić o wypaczonej dziecięcej psychice. Nie ma także jasności co do pochodzenia oficjalnej matki Putina. Rysy twarzy, nazwisko panieńskie Szołomowa sugerują jej żydowskie pochodzenie /należy pamiętać -„Szełom Alejchem”/. Zewnętrznie i brat matki Putina, Iwan Iwanowicz Szełomow jest podobny do Żyda. Danych na temat rodziców z jakiegoś powodu w oficjalnej biografii Putina nie ma. Żydami byli także ulubieni sąsiedzi Putina, opiekujący się nim nauczyciele i trener judo – to także wiele mówi. Wiadomym jest także, że Władimir Putin wraz z matką odwiedził Izrael w 1967 roku, w wieku lat piętnastu lat. A wyjazdy wtedy do Izraela i USA dozwolone były jedynie dla odwiedzenia tylko bardzo bliskiej rodziny. Oznacza to, że Putin miał bliską rodzinę w Izraelu.

To właśnie wtedy postanowił wybrać karierę oficera wywiadu. Tak więc staje się oczywistym, że Władimir Putin jest Żydem albo po matce i wtedy wszystko jest jasne, albo jest on przybranym synem wychowanym przez żydowską matkę w miłości i szacunku do Żydów, co na jedno wychodzi. To bardzo źle, że z tego powodu mogły być przypominane Wołodi zdrady rodziców, gruzińskich krewnych i być może także rodziny bezdzietnego majora. Z tych powodów mógł z Putina wyrosnąć swego rodzaju janczar Rosjanin po krwi, wychowany na wroga Rosjan i swój stosunek do biologicznych rodziców jest w stanie przejawiać wśród 140-milionowego narodu.

Czy może to być źródłem wszelkiego zła w postępowaniu Putina, jego związków z Chabadem, „Komitetem 300″, pogardą dla Rosjan, dla armii, czy pogardą okazywaną Gruzinom?

Taki Władimir Putin z pewnością otrzyma poparcie od radykalnych judaistów.

Tutaj dotknęliśmy istoty sprawy. Staje się w pełni zrozumiały cel rządzących, ich motywy działania, ich ideologia i to wszystko, co w naszej ojczyźnie się dzieje. Staje się zrozumiałe, dlaczego przez dziesięć lat niczego nie stworzono, dlaczego niszczy się armię, dlaczego nie ma demokracji, opozycji, wolności prasy i wolnych wyborów. A na Zachodzie, jeśli to dostrzegają, to mimochodem, na tyle, aby zachować pozory dobrych manier własnej prasy. Przypominają się słowa Putina:

Ponad wszystko zdumiewało mnie, jak niewielkimi siłami, dosłownie siłami jednego człowieka, można osiągnąć to, czego nie mogły osiągnąć całe armie. Jeden razwiedczik [wy-wiadowca] decydował o losie tysięcy ludzi.

Tylko pojawia się jedno pytanie: czyim jest on razwiedczikom? Wygląda na to, że FSB /Fiedieralnaja Służba Biezapasnosti Rossiji/ jest podporządkowana interesom ekstremistycznego skrzydła judaizmu, a także rządowi USA, których rzeczywista działalność jest nastawiona na zniszczenie Federacji Rosyjskiej, jej armii, narodu i samej FSB.

I dokonuje się to poprzez Putina. Większego łotra świat nie widział.

Tym okrzykiem przerażenia kończy się to śledztwo w biografii Władimira Putina. A nam pozostaje pytanie – czy to szperanie w biografiach dwóch kolejnych prezydentów Rosji może w jakimś stopniu rozjaśnić ścianę mgły nad smoleńskim lotniskiem rankiem 10 kwietnia 2010 roku?

Naszym zdaniem – może. I to jak!

A teraz omówienie publikacji dobrze poinformowanego pisarza o nazwisku Jela Jovanowic, zamieszczona na stronie internetowej /zob. przypis/ z 2 lipca 2003 roku. To kolejna porcja faktów, po których możemy poczuć się bardzo nieswojo w oparach mgły smoleńskiej! Oto streszczenie tej publikacji – przekład z rosyjskiego.

Dzisiaj już wiadomo, że losy narodów rosyjskiego i ukraińskiego znalazły się w łapach „anonimowych kreatur”, posłusznych „rabów” ich chazarskich panów, którzy mogą ich obdarzyć władzą lub strącić w nicość w zależności od kaprysów. Pod tym względem jedynie Białoruś została [jeszcze] uratowana.

Jak dotąd, autor tej publikacji poświęcił wiele stronic swoich książek na opisanie „osobistego wkładu ukraińskiego prezydenta [Juszczenki w budowę Trzeciej Chazarii /!/. Teraz zajął się innym „użytecznym gojem" - Włodzimierzem Putinem.

Na zaproszenie Izraelskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Jela Jovanowic udał się wraz z wicegubernatorem obwodu charkowskiego Leonidem Stasiewiczem z wizytą do Izraela w ramach „Programu współpracy gospodarczej pomiędzy Rosją a Izraelem". W programie znalazło się spotkanie z przewodniczącym Związku Nowych /!/ Przedsiębiorców Izraela, Radoszkowiczem. Był rok 1997.

Icek Radoszkowicz był leningradzkim emigrantem. Szybko stał się figurą wielkiego formatu nie tylko w Izraelu, ale, według „pogłosek", w Banku Światowym. Oficjalne spotkanie z nim w Izraelu było bardzo sztywne, czego nie można powiedzieć o drugim, już w samolocie podczas ich wspólnego powrotu na Ukrainę. W trakcie pogawędki Radoszkowicz napomknął, że jego kuzyn Włodzimierz Putin ma szansę na wielką karierę w kręgach elity politycznej Rosji. Pogłoski o prawdopodobnym żydowskim pochodzeniu Putina krążyły od dawna w kręgach narodowo-patriotycznych Rosji. Panieńskie nazwisko matki Putina „Szelomowa", brzmi po żydowsku. Ta rozmowa w samolocie była pierwszym mocnym potwierdzeniem tych pogłosek.

Do sierpnia 1999 roku Jela Jovanowic sam obserwował efekty oszałamiającej kariery nieznanego Władimira Putina. Oto krótka chronologia:

Sierpień 1999 rok- Putin zostaje premierem rządu Federacji Rosyjskiej.

Styczeń 2000: nominacja na pełniącego obowiązki prezydenta Federacji Rosyjskiej.

Marzec 2000: wybrany w wyborach na prezydenta Federacji Rosyjskiej.

Komu lub czemu Federacja Rosyjska zawdzięczała swego nowego „następcę tronu" po Jelcynie?

Jovanowic odpowiada: wszyscy wiemy komu - Borysowi Abramowiczowi Bierezowskiemu, który w błyskawicznym tempie wykreował tego nowego pretendenta.
Dziś Borys Bierezowski żyje w otoczce emigranta, ucieczkowicza z konieczności. Okazuje się że to mit. Bierezowski długo i starannie poszukiwał potencjalnego „następcę". Takiego, który by zagwarantował - „carowi" Borysowi [Jelcynowi] pełny immunitet po jego abdykacji. Jemu i „Familii”, przez którą rozumiano szeroką rodzinę przestępczych oligarchów powiązanych z Jelcynem. Ponadto, następca musiał być kontrastem Jelcyna – o doskonałym zdrowiu i młodym. Nie tylko różnić się od Jelcyna, ale także od postarzałego, opasłego rywala – Jewgienija Primakowa. Musiał zwłaszcza posiadać pożądane cechy etniczne przy jednoczesnej lojalności wobec Bierezowskiego. Słowem – powinien posiadać pochodzenie rosyjsko – żydowskie. Było to zadanie niełatwe, lecz Bierezowski sprostał temu wyzwaniu. Następnym progiem było błyskawiczne spopularyzowanie pretendenta wśród mas, które miały go wybrać w wolnych demokratycznych wyborach. Z pomocą przyszła Druga Wojna czeczeńska [...] We wrześniu 1999 roku druga „czeczeńska kampania” osiągała swoją kulminację. Asłan Mashadow, wtedy przywódca „niepodległej” Czeczenii oświadczył w wywiadzie dla „Moskiewskiego Komsomolca”:

Ta wojna była sprowokowana przez Bierezowskiego [...]. Była zaplanowana od dawna [...]. Jej przyczyn trzeba poszukiwać głównie w Moskwie. To jest miejsce brudnych gier politycznych wokół sukcesji po Jelcynie [... ]

Okazało się wkrótce, że poparcie Bierezowskiego dla nowego prezydenta staje się dla samego Bierezowskiego kłopotliwe. „Pragmatyczny polityk” Włodzimierz Putin okazał niewdzięczność wypowiadając rzekomą wojnę żydowskim oligarchom – „Bierezowskiemu” i „Gusinskiemu”.

Wywołało to eksplozję entuzjazmu „antysemickiego” społeczeństwa Rosji wobec nowego prezydenta! Mistrzowski sposób na popularność!

Opisując tę naiwną euforię, Jela Jovanowic przyznaje szczerze, że i on wtedy bił brawo, ale stwierdza: „teraz jesteśmy starsi i mądrzejsi” – ironicznie nawiązując do dyskretnej definicji pewnej nacji, rzeczywiście jakby starszej i mądrzejszej od innych. Putin zyskał opinię twardziela, rosyjskiego patrioty broniącego narodowego majątku matiuszki Rosji.

Rosyjsko – żydowski magnat telewizyjny Władimir „Gusinski” tak mówił wtedy /1999/ w rozmowie z komentatorem Jewgienijem Kisielewem:

- Nikt nie przypuszczał, że za putinowską decyzją żelaznej woli stała decyzja jeszcze kogoś innego, niewidzialnego ale ujarzmiającego, istoty anonimowej, której jedyną i bardzo wątpliwą zaletą był tak zwany „zdrowy pragmatyzm”. Prawdziwym powodem prezydenckiego ataku na najwybitniejszych przedstawicieli kręgów żydowskiej oligarchii w Rosji była decyzja potężnego Chabadu, który tym sposobem mógł pozbyć się nadmiernie aktywnych Gusinskiego i Bierezowskiego.

Co ci dwaj uczynili, że rozgniewali Chabad? W przypadku Bierezowskiego możemy znaleźć odpowiedź w publikacji, z którą już się zaznajomiliśmy, w gazecie „Jevish Observer”, a która wywołała obecną dyskusję w kwestii „Protokołów Mędrców Syjonu”. Przytoczę odpowiedź biskupa Kiryła, metropolity Smoleńska i Kaliningradu na pytanie dotyczące „bohatera”, o którym się teraz mówi: „Co do Borysa Abramowicza [Bierezowskiego], muszę powiedzieć co następuje. Kiedy podróżowałem wraz z przedstawicielem izraelskiego prezydenta Netanyahu, który w tym czasie przebywał w Moskwie w sprawie konfliktu pomiędzy Gusinskim a Bierezowskim, wstrząsającym podstawami życia społecznego, zadałem swojemu towarzyszowi podróży pytanie: „Czy Izrael nie mógłby w jakiś sposób zaangażować się w to, w końcu to wasi ludzie?” Asystent Netanyahu odpowiedział: „to prawda, że Gusinski jest nasz, ale Bierezowski jest wasz” -najwyraźniej czynił aluzję do chrztu Bierezowskiego w Cerkwi… A więc konwersja Bierezowskiego na prawosławie sprawiła, że przestał być „jednym z nich”. Stał się „refjuznikom” – uciekinierem z judaizmu. Koniunkturalnym, ale uciekinierem.

I to był podstawowy błąd „niezatapialnego” Borysa Bierezowskiego – wyjście z judaizmu. Tego chabadnicy /chabadowcy?/ nie wybaczają. W „lud” rosyjski poszedł natomiast mit o ukróceniu pazerności Berezowskiego przez „żelaznego” Putina, który był tylko wykonawcą dyrektywy Chabadu: „wyeksportować” Bierezowskiego z Rosji.

Gusinski i Bierezowski ze swoimi osobistymi wojnami na ekranach telewizyjnych przez nich kontrolowanych w całym kraju /NTV i ORT/, stali się po prostu dużym kłopotem dla żydowskiej władzy, czemu żarliwie się zaprzecza.

Jovanowic dobrze pamiętał atak stacji telewizyjnej ORT ujawniającej działalność „Gusinskiego” w Kongresie Żydów Rosyjskich i zdumienie teleoglądaczy tym, że Żyd Bierezowski mógł uciec się do takiej taktyki, aby skompromitować konkurenta.

Stawiając na prawosławie, Bierezowski liczył na moralne i materialne poparcie tegoż prawosławia. Zapomniał o nieprzejednanym w tych sprawach Chabadzie – założycielu religijnej Federacji Żydowskich Wspólnot Rosji. Chabad nie wybacza „heretykom”, bezwzględnie oczyszczając z takich odszczepieńców swoje szeregi.

Jovanowic w tym miejscu przytacza anegdotę zamieszczoną w jego książce „Żydowski syndrom”. Dwóch nagusów siedzi w bani naprzeciwko siebie. W pewnej chwili jeden mówi:
Iwanie Abramowiczu, albo zdejmij krzyż z szyi, albo włóż spodnie!

Drugim żydowskim oligarchą, który rzekomo doznał krzywd od „żelaznego” Putina, był tenże Władimir „Gusinski”. Czymże naraził się, jak już wiemy, nie Putinowi tylko Chabadowi? Owszem, nie wyskoczył z judaizmu w prawosławie jak „Bierezowski”, pozostał „jednym z ich żydów”, wszakże był „wadliwym żydem”. Dlaczego wadliwym?

Otóż, w 1996 roku z inicjatywy byłego głównego rabina Rosji Adolfa Szajewicza, „Gusinski” założył „Żydowski Kongres Rosji” /REK/, świecką organizację reprezentującą interesy „zasymilowanego żydostwa, ukierunkowanego jednak na idee zachodniego syjonizmu”. Była to potężna wpływowa organizacja o rozległych powiązaniach z zachodnim żydostanem. Stała się głównym konkurentem Chabadu i jego bękarta w postaci „Federacji Żydowskich Wspólnot Rosji” /FEOR/w zmaganiach o wpływy na rosyjskie żydostwo, a ostatecznie – w zmaganiach o władzę na Kremlu.

Tak oto obie strony podjęły stosowne „działania wojenne”, o czym przeciętny Rosjanin, a nawet oligarchowie średniego szczebla władzy nie mieli tzw. zielonego pojęcia. Widzieli tylko telewizyjne zapasy „Gusa” /„Gusinskiego”/ – oficjalnego szefa REK /„Żydowskiego Kongresu Rosji”/ i zakulisowego sponsora FEOR i „Biereza” /„Bierezowskiego”/, członka „Familii” /inaczej „Rodziny” – obydwa pojęcia pochodzą z frazeologii mafii zachodnich/. Chabad wystawił do tego pojedynku Bierezowskiego jako swego harcownika. W rezultacie Chabad zapewnił sobie poparcie „Familii” na korzyść rozstrzygnięcia całej „kwestii żydowskiej” po swojej myśli.

Znamienny w tym kontekście jest fakt następujący. W listopadzie 2000 roku konwencja założycielska Federacji Żydowskich Wspólnot odbyła się w Moskwie. Jak już wiemy, w trakcie konwencji rabin Chabadu Beri Lazar /obecnie główny rabin Rosji/ został szefem tej organizacji. I oto zaledwie pięć godzin po wyborze Lazara, przewodniczący konkurencyjnego REK /Żydowskiego Kongresu Rosji/ – Władimir „Gusinski” został aresztowany i osadzony w sławnym więzieniu Butyrki.

Tak oto wyszło na jaw mistrzostwo Chabadu w intrygach międzyżydowskich. Prowokując obydwu oligarchów do ich prywatnej wojny, Chabad przez cały jej czas stał w cieniu, by nie rzec – w mroku. Tym sposobem ustrzelił dwie kaczki jednym strzałem, kompromitując głównych „wadliwych Żydów” Rosji, których przewlekłe i małostkowe kłótnie zaczynały zarówno nudzić teleoglądaczy, jak też destabilizować życie Rosji. Tamte boje dwóch oligarchów trafnie podsumował Żyd Wiktor Czernomyrdin: „Dwóch Żydów się bije, a cała Rosja dygoce!”. Ten komentarz odnosi się jedynie do medialnego aspektu konfliktu. Czernomyrdin powinien był użyć innego porzekadła: „Dwóch Żydów się bije, a trzeci juda siedzi spokojnie…” Siedząc spokojnie przez niezbędny czas, Chabad zaczął naglić „pragmatycznego” wodza post -ZSRR do ratowania cierpiącego kraju przed tymi mącicielami! To wręcz niepojęte dla niezorientowanego Rosjanina. Mieli owi mąciciele być głównym zagrożeniem nie tylko dla rosyjskiego żydostwa, ale także dla wewnętrznego „pojednania” w kraju. Włodzimierz Putin rozpoczyna więc proces „ratowania przewlekle cierpiącej Rosji” od nieznośnego duetu „Gusinski” – „Bierezowski”. Posłużył się mnóstwem pretekstów biznesowych, głownie hasłami walki z korupcją, unikaniem płacenia podatków, nielegalnymi praktykami biznesowymi, itp. Tubylcy kupili tę „krucjatę” w obronie Rosji jak zwykle z entuzjazmem. Nawet metoda tej walki była nietypowa, podejrzana – nie walka z korupcją, z unikaniem podatków, itp., tylko aresztowania, więzienia. „Gus” i „Bierieza” byli zatrzymywani, wypuszczani, znów zatrzymywani, wreszcie wielkodusznie „eksmitowani” z Rosji, ale razem z ich wielomiliardowymi fortunami i zrabowanymi dobrami, nie tylko kontami w zachodnich bankach.
Świetny trik! Wspaniały pragmatyzm. Putin przewyższył Stalina, który jedynie zbierał dywidendy po „Trockim” przepędzonym z Kraju Rad, natomiast główny rabin Lubawiczerów i całej Rosji, pozbywając się dwóch żydowskich oligarchów, dał znaczący wzrost wpływów do skarbu państwa, uwalniając je od tych pasożytów.

Tak oto Wołodia Putin zrobił dla Rosji wszystko co mógł, zwłaszcza czego nie mógł, a nawet nie powinien, ale rosyjski goj uważa go za wybawcę Rosji od Żydów. Tej sztancy nic już nie zdoła zmienić. Putin „wybawił” 140 milionów „cierpiących Rosjan” od grabieżców żydowskich, przy okazji skutecznie przechylił na korzyść Chabadu shizmę w rosyjskim żydostanie, co było ważnym celem tych gier. Przepędził mącicieli z Kremlowskiego „Politbiura”, zastępując go wyjątkowo spokojnym, dyskretnym Chabadem, czyli super-Politbiurem, ze sobą, jego sługusem na czele.

Uwalniając z aresztów „Gusa” i „Bieriezę”, którzy ekonomicznie wykrwawiali Rosję, Putin częściowo oczyścił naród rosyjski z oskarżeń o „antysemityzm”. Od tego czasu Putin jest usłużnym przyjacielem Chabadu, zawsze postępuje według jego „spokojnych, mądrych rad”. Jak donosiła z nieukrywanym entuzjazmem żydowska prasa w Rosji, Putin przynajmniej raz w miesiącu zaprasza na Kreml rabinów Chabadu. Tam wypytuje ich o nastroje społeczne w Rosji, następnie uważnie wsłuchuje się w opinie brodatych i „starszych braci”, dżentelmenów w czarnych kapeluszach. Ot, nowe Biuro Polityczne neo – ZSRR

Przyjął 7 lutego 2002 roku na Kremlu głównego rabina Rosji Berła Lazara. Jak potem Lazar relacjonował przebieg tego spotkania, prezydent był nadzwyczajnie zainteresowany życiem „społeczności żydowskiej w Rosji”. Zdaniem Lazara, prezydent był zainteresowany tym, aby Żydom rosyjskim żyło się spokojnie, czuli się bardziej wolni, mogli nieskrępowanie decydować o miejscach ich zamieszkiwania. Najważniejsze, zdaniem rabina Lazara, było jego przekonanie, że „prezydent ma zdrowe spojrzenie na przyszłość Rosji i na rolę religii w społeczeństwie”. Nie musiał dodawać, o jakiej religii mówił.

Z kolei 10 marca 2002 roku Putin spotkał się z przedstawicielami „Federacji Żydowskich Wspólnot Rosji”. Jak zwykle, spotkanie odbyło się na Kremlu. Putin rozwodził się tam o doniosłości ustanowienia „nieprzebytej bariery” dla ksenofobii i religijnego ekstremizmu. Podkreślił zasługi Żydów dla spraw rosyjskich. Mówił o apelu społeczności żydowskiej do rządu LISA w sprawie zniesienia poprawki „Jackson – Vanik”, co niewątpliwie spowodowało „przyśpieszenie procesu”. Szefowie Żydowskich Wspólnot Rosji i FEOR jakby przeoczyli to, że „ich opiekun Lew Lewiew był także obecny na kremlowskim spotkaniu wraz z rabinami z innych licznych rosyjskich miast”.Ci „rabini z innych licznych rosyjskich miast”, co do ostatniego byli ludźmi Chabadu, a grupa gości Kremla była prowadzona wyjątkowo przez „mądrego mentora”, którym jak zwykle był rabin Rosji Beri Lazar.

Administrator omawianej strony internetowej komentował:

Skoro znam osobiście Głównego Rabina Rosji i krajów WNP i jednego z najaktywniejszych siewców „syjonistycznej mądrości”, „głównego lidera” budowy Trzeciej Chazarii, to nie mogę nie wyrazić uznania dla jego dyplomatycznych talentów i elastyczności kręgosłupa oraz umiejętności praktycznie niedostrzegalnego pociągania sznurkami „gojowskich marionetek”; dla jego mistrzowskiej sztuki „oficjalnego stylu przemawiania” i pokrętnie skonstruowanej frazeologii. Ażebyście i wy mogli w pełni docenić mistrzostwo szefa – poligloty Chabadu, opowiem wam, co rabin Lazar powiedział w telewizyjnej pogawędce z redaktorem prowadzącymi program „Bohater dnia” – Sawikiem Szusterem, a która to pogawędka odbyła się na kanale NT\( którego właścicielem był Gusinski.

Beri Lazar rozpoczął swój monolog z tradycyjnym dla siebie wyrażeniem szacunku dla prezydenta Putina, który jego zdaniem posiada wybitne przymioty „mocnego pragmatyka” i pełnego zrozumienia problemu przyszłości Rosji [rozbioru Rosji na sześć prowincji?]. Następnie rozmowa zeszła na problemy handlowe, biznesowe, na sprawę petycji amerykańskiego rządu o zniesieniu poprawki Jackson – Vanik, a nawet poruszono zamiar rabina o wpłynięciu na amerykańskie lobby paliwowe, by przeorientowały się na Rosję, co nawet dla średnio rozgarniętego Rosjanina musiało zabrzmieć wręcz ponuro.

Jela Jovanowic pisał od siebie:

Wysłuchując cierpliwie tych projektów biznesowych, które, jak się okazuje, są ważną częścią sfery żywotnych interesów społeczności żydowskiej w Rosji, czekałem i czekałem, aż religijny przywódca żydostwa, Główny Rabin Rosji i WNP, powie wreszcie choć słowo o Bogu albo o duszy. Czekałem na próżno… Czy możecie sobie wyobrazić przedstawiciela prawosławnego duchowieństwa siedzącego przed telewizyjną kamerą i wygłaszającego „kazanie” o biznesowej strategii i korzyściach wynikających z tego lub owego kontraktu handlowego?… Tak więc mamy dziwaczną sytuację: kiedy Cerkiew Prawosławna nawołuje swoich wiernych do pokory, dobroci, oczyszczania dusz i służenia Bogu, to „naród wybrany” Chabadu w czarnych kapeluszach, nachalnie chełpi się swoimi sukcesami biznesowymi finalizowanymi na kościach pokornych prawosławnych chrześcijan. Jak bardzo miał rację Emanuel Kant mówiąc: „Bez moralności Bóg byłby potworem…”

Potem następował opis tych projektów biznesowych. Chodzi o wspomnianą poprawkę „Jackson – Vani” z 1973 roku, podjętą dla „ukarania” Związku Sowieckiego za ograniczanie żydowskiej emigracji, zgodnie z którą USA ustanowiły szereg barier handlowych przeciwko ZSRR Nic się nie stało, bariery okazały się nieskuteczne. Długo oczekiwana potem wizyta Busha – seniora, z którą wiązano spore nadzieje na zniesienie tej poprawki, zakończyła się wprowadzeniem jeszcze jednej poprawki, powodującej dodatkowe ograniczenia, tym razem w dziedzinie „ofensywnych broni strategicznych”. Płacąc nieproporcjonalnie wysoką cenę tej poprawki do poprawki, „pragmatyczny” Putin dostąpił za to zaszczytu nazywanie siebie „przyjacielem Busha” i nawet otrzymał od swego nowego towarzysza broni /strategicznych/ wdzięczne przezwisko „Pootie – Poot” /wym.: Puti put/ na dowód wyjątkowego traktowania tego „pragmatyka”. Przed Putinem jedynie chazarskiemu Żydowi Gorbaczowowi udało się wspiąć tak wysoko w opinii „społeczności międzynarodowej” za astronomicznie wysoką cenę demontażu i grabieży tego, co zniewalany przez 70 lat naród rosyjski w biedzie i terrorze zdołał wypracować. „Emigracja” amerykańskich udek drobiowych do Rosji została zastąpiona emigracją do USA Żydów rosyjskich, a udka amerykańskie częściowo zastąpiły udka polskie, którym Rosja postawiła potem szlabany w drodze do Rosji w rewanżu za syjonistyczne awanturnictwo sitwy Kaczyńskich.

Podczas gdy „Pootie – Poot” ze swoim genialnym „pragmatyzmem” odkrywa coraz to nowe sposoby na wyprzedaż najlepszych, chociaż już ostatnich /podobnie jak w Polsce/ interesów i przedsiębiorstw Rosji, to chabadyści będą trudzić się wymyślaniem kolejnych pretekstów do trzymania Rosji w cuglach, m.in. za pomocą kolejnych „poprawek”.

Podczas wspomnianego marcowego spotkania Putina na Kremlu z „Biurem Politycznym” Chabadu, prezydent pogratulował chabadowcom z okazji nadchodzącej setnej rocznicy urodzin siódmego rabina Chabadu Monache Mandel Schneersona, żydowskiego neo-Mesjasza na wieki wieków.

Przypomnijmy – o czym pisałem już w książce „Kundlizm znów wygrał” /2008/, że rabin Schneerson urodził się 26 marca, zatem całe to spotkanie kremlowskie było podporządkowane uczczeniu setnej rocznicy narodzin tego „Mesjasza”. W 1991 roku mijała 89 rocznica urodzin rabina Schneersona i Kongres USA uczcił ją godniej niż Putin. Na ten dzień Kongres ustalił tzw „Education Day” – Dzień Edukacji. W uchwale zatwierdzono, że etyczne wartości zawarte w tzw. Siedmiu Prawach Noachickich są tymi, bez których gmach cywilizacji znajduje się wobec poważnego zagrożenia nawrotem chaosu. Prawa noachickie /od słowa: Noe/ stanowią rdzeń nauczania Chabadu, a jego głównym zawołaniem jest tzw tikkun olam – naprawianie świata. Polega ono na zwalczaniu wszelkich religii innych niż judaizm; Chabad – Lubawich jest największą organizacją edukacyjną na świecie, a jaka to edukacja, niech powie nam program tegoż tikkun olam, skondensowany w następującej dyrektywie:

Niechaj ujrzymy niebawem twoją potężną chwałę w usunięciu z powierzchni ziemi obrzydliwego bałwochwalstwa, a fałszywe bożki zostaną ostatecznie zniszczone dla udoskonalenia świata pod suwerenną władzą Wszechmogącego.

Chabad Lubawich – najbardziej rasistowski odłam wojującego judaizmu głosi ustami rabina Smitha, powołującego się na nauczanie Mojżesza Majmonidesa:

- czas mesjański nadejdzie, kiedy chrześcijanie i muzułmanie dostrzegą, że ich religie są fałszywe, i obwinia swoich przodków o to, że tych fałszywości uczyli ich. Zaakceptują oni jedynego Boga narodu żydowskiego, a wszystkie inne religie w jakiejkolwiek formie zostaną zakazane w całości. Czas ten właśnie nadszedł teraz i wszystkie inne podejścia w swych założeniach mają wyłącznie za zadanie opóźnić objawienie absolutnej Prawdy Tory w całym świecie…….
Prezydent Putin i żydowski ekstremizm

http://stopsyjonizmowi.wordpress.com/2011/07/18/prezydent-putin-i-zydowski-ekstremizm/

Rozdział IX – Rosja w chazarskiej niewoli

Prezydent Putin i żydowski ekstremizm [63]

autor: M Nazarow

Większość religii poczytuje sobie, że są jedynie prawdziwe. Ale jest jedna religia, która nie tylko uważa inne religie za fałszywe, ale że reszta pozostałych ludzi to bydło. Ta religia stwierdza, że jedynie jej współwyznawcy są kochani przez „Boga”, który złożył im obietnice ziemskiego panowania nad wszystkimi innymi narodami, których rolą jest los niewolników.

Ta religia to talmudyczny judaizm. I szczególnie jest on najbardziej wrogo nastawiony do chrześcijaństwa, które głosi, że obietnica i prawa Boże są przeznaczone dla wszystkich ludzi, niezależnie od narodowości, co implikuje fakt zniesienia wybraństwa narodu żydowskiego i dlatego chrześcijaństwo jest postrzegane przez Żydów jako wrogie, a judaizm obrzuca chrześcijan wszelkimi możliwymi obelgami i traktuje chrześcijan gorzej niż bydło.

W dzisiejszej Rosji nadchodzi czas, o którym jeszcze w 1974 r. pisał do przywódców Izraela jeden z umiarkowanych działaczy rosyjskiego syjonizmu M Agurski:

Obecnie, kiedy mamy w oparciu o to państwo (ZSRR) silną pozycję, możemy wyznaczyć sobie nowy cel narodowy, a mianowicie niewyobrażalnie zintensyfikować żydowski wpływ na światową cywilizację… Izrael powinien stać sie duchowym i kulturalnym centrum całej ludzkości… oświeceniem wszystkich narodów („SION” – Tel Awiw, 19.11.1977).

Spójrzmy z tego punktu widzenia na nasze życie polityczne. Od posłów Dumy Państwowej wymaga się specjalnego (w porównaniu ze wszystkimi innymi narodami) uznania żydowskich ofiar II wojny światowej (odmówiło jedynie kilkudziesięciu posłów). Minister Matwijenko uczestnicząca w wielkiej konferencji zagranicznej na temat „holokaustu”, oświadczyła, że „stosunek tego lub innego kraju do tragedii holokaustu jest wskaźnikiem, swego rodzaju papierkiem lakmusowym, według którego inne państwa wyrokują o prawie danego kraju przynależności do obywatelskiej demokratycznej społeczności”. („Wremia nowostiej”, 20.04.2001). Powróciwszy z konferencji obiecała z niezwykłym wzburzeniem w programie telewizyjnym (RTR, program żyda Swanidze „Zierkało”) „wbijać” w głowy rosyjskich uczniów żydowską wersję wojny i „holokaustu” i „walczyć z antysemityzmem”.

Już przygotowano odpowiednio podręczniki – jednym z ich twórców był znany profesor Uniwersytetu Moskiewskiego Asmołow, potomek bitnych rewolucjonistów, oraz członek prezydium Rosyjskiego Kongresu Żydów, wcześniej stworzył programy nauczania rosyjskiej historii i na temat rosyjskiego nacjonalizmu, przy czym postanowienie o realizacji tego programu „było pierwszym rozporządzeniem podpisanym przez Putina po objęciu stanowiska prezydenta” [64]. Na Górze Pokłonnej w Moskwie (z której swego czasu przybywający do stolicy pielgrzymi klękali i kłaniali się widniejącym w oddali wszystkim jej świątyniom i sanktuariom), we współpracy z rządem w Moskwie wzniesiono Muzeum Holokaustu i synagogę. Takiej polityce nadał kierunek sam prezydent Putin. Naczelny rabin Rosji Berl Lazar oświadcza:

Od czasu kiedy do władzy doszedł Władimir Putin, nasiliły się kary za incydenty antysemickie. W pozdrowieniach nadesłanych przez prezydenta Putina we wrześniu z okazji święta Rosz-chaszana obiecał on całkowicie wykorzenić antysemityzm [...] Prezydent Putin czuje się odpowiedzialny za pomyślność rosyjskich Żydów i za walkę z antysemityzmem we wszelkich jej formach i stworzenie rosyjskim Żydom możliwości swobodnego przemieszczania się z podwójnym obywatelstwem. [65]

Prezydent Federacji Rosyjskiej obchodzi święta Chanuka w centrum chasydzkiej społeczności żydowskiej i bierze udział w żydowskim rytuale zapalania świec chanukowych wraz z rabinem Lazarem. Tam Putin został obdarowany żydowską menorą, co skomentował mówiąc, że „światło i dobro, które promieniuje z menory chanukowej będą także oświetlać Kreml”. Artykuł w gazecie był zatytułowany bardzo znamiennie: ‘Prezydent świętował zwycięstwo Żydów nad Grekami” („NG-Religii” – 27.12.2000). A jeszcze dodatkkowo z jakiegoś to powodu „czuje się odpowiedzialny za pomyślność rosyjskich Żydów i za walkę z antysemityzmem we wszelkich jej formach i stworzenie rosyjskim żydom możliwości swobodnego przemieszczania się z podwójnym obywatelstwem”. („Jewriejskie słowo” Nr 47, 21-27.11.2001). Z okazji tego święta rosyjski prezydent spotkał się z byłym premierem Izraela Netanyahu i powiedział, że podziela żydowskie podejście do konfliktu z Palestyńczykami, bo „Nasi [66] ludzie w Izraelu to prawie milion”. Jako uzasadnienie do podjęcia działań wojskowych w Czeczenii Putin podał zachodnim dziennikarzom: „To jest wojna przeciwko antysemityzmowi” („NG-Religii – 25.07.2001). Prezydentowi wtóruje człowiek z jego bliskiego otoczenia Siergiej Mironow, przewodniczący Rady Federacji.

W czasie wizyty w Izraelu w marcu 2002 r. zrównał Palestyńczyków z czeczeńskimi terrorystami, demonstracyjnie odmówił spotkania z przywódcą palestyńskim i później oświadczył, że Izrael jest nam bliższy; bo tam mieszkają „nasi rodacy” (jacyż to oni rodacy, jeśli wybrali sobie inną ojczyznę i innego „ojca”? Czy pierwsze osoby naszego państwa mają na myśli fakt, że wielu członków warstwy rządzącej Federacją Rosyjską nie uważa, że ich ojczyzną jest Rosja, a jest nią Izrael?) Patrząc na to, że rosyjski ambasador w Izraelu M I Bogdanow również wyśpiewuje dytyramby na cześć żydowskiego terroru: „Nie przestanę podziwiać męstwa narodu izraelskiego” („MEG” Nr 1, 2002 r.).

Ale czy wiele trzeba męstwa, żeby zmasakrować czołgami kobiety i dzieci?

[63] WWW.RUSNATION.ORG przekład dla autora: A K

[64] żydowskie czasopismo „Alief” – sierpień 2001

[65] „Jewrejskoje słowo” Nr 47, 21-27.11.2001

[66] co to znaczy „nasi”?

****************************************************************************

Borys Mironow: System staje się coraz bardziej przestępczy

Więzienia zapełnione są Słowianami, a władze pęcznieją od Żydów – oto rzeczywistość dnia dzisiejszego, rzeczywistość naszego życia, a za ujawnianie i obnażanie tej prawdy jesteśmy wtrącani do więzień.

Na patriotów donosy, na patriotów 282 artykuł (kodeksu karnego – tłum.), szczególnie podkreślę że nie tak po prostu władza pęka od Żydów, tylko władza zapełniona jest przestępczym żydowskim elementem, oszustami, złodziejami, awanturnikami, grabieżcami Rosji. I dosłownie to oni stanowią dzisiaj najmocniejszą, największą i najbardziej wpływową mafię w kraju, dysponującą największym kapitałem zdobytym nielegalnie i najpotężniejszymi siłami administracyjnymi ze sługami przestępczego żydowskiego klanu, teraz na kluczowych stanowiskach w Prokuraturze Generalnej, w Rządzie Federacji Rosyjskiej, w administracji Prezydenta Federacji Rosyjskiej.

Doszło do tego, że ta przestępcza, zorganizowana społeczność może naprawdę obsadzić stanowisko prezydenta Rosji swoim protegowanym. Oto dlaczego nam nawet słowa nie pozwalają wypowiedzieć na temat tej mafii, bo tu już czeka topór katowski w postaci artykułu (kodeksu karnego – tłum.) 282, mówiący o podżeganiu do nienawiści etnicznej.

Ale jaka tu może być nienawiść etniczna, kiedy rzecz idzie o jawne zbrodnie na gigantyczną skalę i o pospolitych zbrodniarzy? Przemawiając z trybuny Dumy Państwowej minister spraw wewnętrznych Federacji Rosyjskiej Raszid Nurgalijew otwarcie stwierdził że społeczeństwo Rosji jest duszone, uciskane i grabione przez etniczne gangi przestępcze. I minister nazwał te gangi przestępcze: ormiański, azerbejdżański, gruziński i tak zwany południowoazjatycki. Tak, on nie wymienił gangu żydowskiego, ale jaki człowiek przy zdrowych zmysłach będzie zaprzeczał oczywistości, że jeśli jest rosyjska mafia, o której wrzeszczy Zachód, jeśli istnieją mafie: azerbejdżańska, gruzińska, ormiańska o których mówi minister spraw wewnętrznych kraju, to jak można zaprzeczyć istnieniu żydowskiej mafii, tym bardziej, że ona sama jest widoczna, bo przecież wszystkie te Czubajsy, Fridmany, Wekselbergi, Abramowicze na naszych oczach uskuteczniają bezprawie. To na polecenie Żyda Czubajsa i za pieniądze Żyda Czubajsa gnoi się w więzieniu wybitnego rosyjskiego oficera Władimira Wasiliewicza Kwaczkowa, odznaczonych orderami komandosów Roberta Jaszyna, Alieksandra Najdinowa, mojego syna Iwana. To za pieniądze Żyda Tołokonskiego posadzili mnie za kratki, to z inicjatywy żydowskiej mafii zapełniającej dzisiaj wymiar sprawiedliwości w osobach Alieksandra Broda i Ałły Gerbert, gnoją w więzieniach i łagrach Jurija Jakiszewa, Igora Tieriechowa, Igora Kołodiezienko i długą listę najlepszych Rosjan mających odwagę myślenia i mówienia w języku rosyjskim, broniących swój naród przed zagładą. To z powodu działań żydowskiej mafii wydawane są dzisiaj niesprawiedliwe wyroki. Co więc robić?

Po pierwsze, tę prawdę, która brzmi dzisiaj z tej trybuny, nieść i uświadamiać swoich rodaków, bliskich, znajomych, kolegów w pracy, w szkole, sąsiadów, a wreszcie tłumaczcie im, wbijajcie do głów, że sądowa machina bezprawia zatwierdzająca dzisiaj w Rosji antykonstytucyjne nielegalne wyroki, najbardziej przerażające zjawisko jakie może istnieć w państwie, może swoimi sześciozębatymi, rusonienawistnymi trybami zgnieść każdego.

Po drugie, zrozumcie, że wszystkie te Czubajsy, Beri Lazary, niczego nie mogliby uczynić, gdyby za kąsek kiełbasy nie służyli im sędziowie, rosyjscy śledczy, rosyjscy prokuratorzy, rosyjscy eksperci. A więc zacznijmy podawać do publicznej wiadomości nazwiska zdrajców swojego narodu, niech mają pewność, że w pamięci narodu pozostaną ich plugawe nazwiska przeklinane przez potomność. Zwróćcie uwagę na ostatnią kategorię tych zdrajców – na ekspertów. Ale te maleńkie, podłe stworzenia, siedzące jak ciche myszki w instytutach, uniwersytetach, ośrodkach naukowych, zawsze gotowe popełnić dowolną podłość zgodnie ze swoją lokajską naturą usłużyć zwierzchnikom dla kariery, stopnia naukowego, z powodu konieczności – ot, takimi oni są, niezawodni w wydawaniu swoich podłych i obłudnych „ekspertyz” pod dyktando prokuratury i są materiałem smarowniczym gigantycznej machiny nieprawości! To na podstawie ich wypocin wydaje się niesprawiedliwe wyroki.

Tak więc zacznijmy wyciągać na światło dzienne tych cuchnących złoczyńców z ich szczurzych nor, poruszmy brać studencką przeciw takim pismakom, zanim bez skrupułów zapędzą nas do więzień brudnymi łapami. Koniecznym jest, żeby studenci bojkotowali takich wykładowców wyrażając im pogardę i stosując wobec nich obstrukcję. Za tego rodzaju wystąpienia już rutynowo przedstawiają jako faszystów i ekstremistów, przeciw nam rzuca się oskarżenia prokuratorskie i wtrąca się nas do więzień. Oto dlaczego zakończę to wystąpienie słowami prokuratora generalnego Federacji Rosyjskiej [Jurija Skuratowa], które powinny dźwięczeć jak alarm nad całą Rosją. Prokurator z pewnością wie co mówi. Cytat:

Teraz doszedłem do wniosku, że konwencjonalne środki prawne nie pokonają zorganizowanej przestępczości ani korupcji w Rosji – poradzić sobie z nimi może jedynie władza – posiadając władzę państwową można zgnieść to robactwo. Jedynie rząd może podjąć decyzję, czy Rosja ma być państwem praworządnym, czy nie. Ale jeśli sama władza ma za fundament zbrodnię, to nigdy nie pozwoli nam stać się państwem praworządnym. A władzę przechwytują następcy Borysa Nikołajewicza Jelcyna, ci sami, którzy pogardzają prawem, gospodarzą na Kremlu jak u siebie w kuchni, zajmują się manipulacjami, prześladowaniem niewygodnych, kłamstwami informacyjnymi i brudnymi technologiami wyborczymi…Reżim staje się coraz bardziej skryminalizowany. „Ojczyzna jest w niebezpieczeństwie!” -cytuję prokuratora Federacji Rosyjskiej Jurija Skuratowa, usuniętego ze stanowiska przez prezydenta Putina, będącego na usługach żydowskiej mafii, usuniętego metodami nielegalnymi i niesprawiedliwie w interesie antyrosyjskich przestępców. Powtarzam jeszcze raz słowa wypowiedziane przez prokuratora generalnego Federacji Rosyjskiej: „Ojczyzna w niebezpieczeństwie!”.

Tłumaczenie dla autora z jęz. ros.: A.K

Wystąpienie Borysa Mironowa na Wszechzwiązkowym Zjeździe Oficerów na temat: „Kto morduje Rosję” /2.07.2009/

Najważniejsze, aby nie opuścić, występując tutaj, jednego z najważniejszych problemów. Nie strzelać sobie w głowę! Dwa lata temu, kiedy pierwszy i ostatni raz Sztab Generalny ogłosił liczbę samobójstw oficerów, liczba ta wstrząsnęła wszystkimi. 550 czynnych oficerów zakończyło życie samobójstwem. 550! Nie ma chyba straszniejszego grzechu, niż targnięcie się na swoje życie. I nie ma takich okoliczności, które mogłyby do tego zmusić człowieka. Ale jest to przede wszystkim bezmyślne. Bo tylko zastanówmy się: bez oporu posłać sobie kulę w głowę! Tylko pomyślcie: 550 oficerów zakończyło życie samobójstwem! Gdyby każdy z nich przedtem pomyślał, zanim strzelił sobie w głowę, o tym złu, które popycha go do tak fatalnego czynu, i zostawił dla siebie ostatni nabój, a resztę naboi zużył rażąc samo to zło /oklaski, okrzyki „prawilno!”/- Wy tylko zastanówcie się: 550 oficerów po siedem naboi na każdego. To tylko pistolet. A jeśli automat, to po dwadzieścia dziewięć pocisków. I pomnóżcie 550 przez 29. A wystarczyłoby 550 po siedem pocisków, żeby wytępić to zło, które doprowadziło tych oficerów, ich rodziny, armię, kraj, do fatalnego kresu. Cóż, że dzisiaj straszna plaga dotknęła Rosję. I my z Wami, oficerowie, również jesteśmy dotknięci.Tak więc, co ode mnie zależy? Co mogę zrobić? Dobrze, kiedy śpiewak męczy się na scenie, śpiewając „Ratujmy, Ruś, ratujmy Ruś, gdzieżeś Iwanie Kalito?”. Śpiewa on za pieniądze. I nie ponosi żadnej odpowiedzialności. Ani za Rosję, ani za siebie. Ale my przecież nie jesteśmy śpiewakami. My jesteśmy żołnierzami. My składaliśmy przysięgę na wierność naszemu narodowi do ostatniej kropli krwi. I zapytajmy siebie, dlaczego nie ja, dlaczego nie ty, dlaczego nie on, Iwan Kalita, Dmitrij Donskoj, Aleksandr Newskij, Minin, Pożarskij. Dlaczego my ciągle czekamy? To na nas spada cała odpowiedzialność za uratowanie Rosji, za uratowanie narodu przez tych, na kogo on czeka. Przytoczę jedynie jeden mały przykład roli jednego człowieka w historii swojego kraju, swojego narodu. Podczas niepełnoletności Ludwika XIII Żydzi zalali Francję tak, jak oni dzisiaj zalali Rosję. Przy królu urzędował wszechwładny jego opiekun Konczin [? H.P.]. Pod jego patronatem Żydzi grabili kraj tak samo niemiłosiernie, jak dzisiaj grabią Rosję.

I oto, kapitan Vitri w towarzystwie trzech oficerów gwardii, na moście Louvre zagrodził drogę temu wszechwładnemu Żydowi, który zbliżał się do mostu ze świtą i całym pułkiem!
- Kto ośmiela się? – wrzasnął wściekły Żyd. I kiedy zamachał rękami, kapitan Vitri roztrzaskał mu głowę strzałem z pistoletu /burzliwe oklaski na sali/.Wokół rozległ się szum radosnych okrzyków, a potem cały Paryż radosnymi owacjami przyjął wyzwolenie od wszystkich krzywd doznanych od Żydów.

Ja nikogo do niczego nie namawiam. Ja po prostu zacytowałem książkę francuskiego historyka Edwarda Drumonta: „Żydowska Francja”. My powinniśmy wbić sobie do głów. Nie to, żeby strzelać. Jednak cofnąć się choćby na krok, już nie mamy prawa. My, Armia, jesteśmy ostatnim szańcem państwa. My już nie mamy dokąd się cofać. To zagłada naszego narodu. To nie Moskwa za nami. Moskwę można było poddawać. I poddawaliśmy. Ale teraz coraz straszniejsze jest to dramatyczne pytanie: Być albo nie być rosyjskiemu narodowi! Oto jest zasadnicze, ostateczne pytanie. Nas mordują rozmyślnie i nienawistnie. W niejednej wojnie nie ponieśliśmy takich strat, jak obecnie. To nie jest wymyślony „holokaust”. To nie bajeczka o śmierci sześciu milionów Żydów w ciągu pięciu lat wojny. To straszna rzeczywistość, która objawia się śmiercią już ponad dwóch milionów rodaków. Wartość życia Rosjanina spadła do wartości kopiejki. Zupa na wodzie z przemarzniętych kartofli, kasza na wodzie, herbata bez cukru. To nie Oświęcim i nie Leningrad w czasie blokady. To dzisiejszy jadłospis domu dziecka w całej Rosji”.

W mieście Juża, okręgu Iwanowskiego, za 400 gramów krwi płaci się krwiodawcy 200 rubli. On zarabia aby tylko przeżyć na sprzedaży własnej krwi. Dla wielu jest ona jedynym ratunkiem dla swoich dzieci. Ile człowiek ma krwi?. Około sześciu litrów. Oto cena Rosjanina na demokratycznym rynku Rosji. Najwyższa – 1200 rubli! A teraz przeliczcie to na majątek Chodorkowskich, Fridmanów, Abramowiczów, Małkinów, Bierezowskich, Gusinskich, Kaganów/…/.

Igor Rodionow – generał armii poseł do Dumy Państwowej Minister Obrony Rosji (1998 r.)

Ekonomia i polityka, wiara, stosunki międzynarodowe, sytuacja demograficzna, wolność słowa, korupcja, bezpieczeństwo militarne – w organizmie Ojczyzny to wszystko jest ze sobą powiązane. Trzeba leczyć cały organizm.

Władza stała się całkowicie tajna dla społeczeństwa, poza kontrolą, nieprzewidywalna. Bez zaufania narodu władza upada. Naród i władza to obecnie dwa różne światy. Z powodu miernych wyników i nieskutecznej administracji państwowej, wszystko jest przeżarte korupcją. Trzeba zrozumieć, że sprzedajne i skorumpowane państwo u samego swojego korzenia będzie zwalczało jakąkolwiek ideę narodową i pragnienie pracy z pełnym poświęceniem dla rozwoju kraju i pomyślności jego narodu.

Tragedia Rosji polega na tym, że wraz z rozpoczęciem pierestrojki i przez wszystkie następne lata państwem i polityką społeczną kierowali i kierują wrogowie, którzy nie słowami, a działaniem niszczą swój [? - H.R] naród. Odgrodzili się od niego willami, pałacami, wszystkimi możliwymi postaciami przywilejów, a naród upodlają, uciskają i mordują.

Przez dziesięć lat „reform” Rosja straciła dziewięć i pół miliona swoich obywateli. U tych wrogów ludzi, całe życie polega na egoizmie, konformizmie, wygodnictwie, sprzedajności, zdradzie, karierowiczostwie, pełnym brzuchu i pełnych kieszeniach.

Jak długo będą rządzić Rosją, tak długo dla Rosji nie będzie przyszłości. Na miejsce tych wrogów ludzi – kosmopolitów i jawnych amerykanofilów, entuzjastów Zachodu, powinni przyjść patrioci. A bardziej dokładnie: nacjonaliści – państwowcy, dla których interes i rozwój swego kraju, pomnożenie narodu rosyjskiego i innych narodów Rosji, byłyby celem ich życia, a umacnianie państwa ich pracą codzienną. Nadchodzi gwałtowna degradacja elity, która nie jest już w stanie sprostać wyzwaniom dnia dzisiejszego. Ona szuka jedynie sposobności, co jeszcze zagrabić, co jeszcze komu odebrać. Ona powinna zostać zmieciona, na jej miejsce powinni przyjść przywódcy, którzy będą wcielać ideały braterstwa, solidarności i altruizmu. Jeśli nie będzie na to miejsca, Rosja zginie.

Generał Leonid Iwaszow dr nauk historycznych, wiceprezes Akademii Problemów Geopolitycznych, przedstawiciel Sojuszu Narodu Rosyjskiego.

Dzisiaj Rosja, współczesna Rosja nie posiada geopolitycznej doktryny, tej idei, którą powinno kierować się państwo w systemie wspólnot innych państw. Tego u nas nie ma.
Obraliśmy całkowicie fałszywą drogę wejścia do wspólnoty państw zachodnich. Jest to droga złudna. Go gorzej, jest to droga niebezpieczna. Po pierwsze, nikt nas tam na równoprawnych warunkach nie oczekuje. Nikt z tamtej strony, co do ujarzmienia Rosji jako duchowego centrum pokoju kontynentalnego, nie zmienił swych ambicji. Słynna jest wypowiedź Brzezińskiego: „Z komunizmem skończono. W kolejce czeka prawosławie”.

To wszystko świadczy o tym, że akurat Rosja jawi się jako obiekt numer jeden do ujarzmienia, zniszczenia lub zagłady.

Czego by Gorbaczow, Jelcyn, Putin nie uczynili, to stosunek Zachodu do Rosji nie zmienia się. Rosja okazuje się być dzisiaj geopolityczną przeszkodą dla USA i przede wszystkim jest przeciwnikiem militarnym.

Oleg Maszczenko poseł do Dumy Państwowej

Ja nie mam złudzeń, że dzisiaj żyjemy w okupowanym państwie. Co robić w tych warunkach? Jak żyć? Jak z tym walczyć?

Często myślisz, że to jakiś koszmarny sen: żeby tylko jakoś się obudzić! Otrzeć pot z czoła i powiedzieć: „Boże, co to było?”.

Jak mogło to plugastwo podbić największe państwo na świecie? Niestety, to rzeczywistość. To taka rzeczywistość, że jeśli my z wami, nasze z wami pokolenie nie upora się z tym błędem, to przyszłe pokolenia będą pluć na nasze mogiły.

Jak uratować państwo? Można tego dokonać jednym jedynym sposobem. Metodą uświadomienia i zjednoczenia wszystkich Rosjan, wszystkich patriotów Rosji.

Słynny i potępiony list Czasopismo WIR nr 10/Maj/2005

W publikacji rosyjskiej „Prawosławna Ruś” w styczniu 2005 roku ukazał się list otwarty, podpisany przez około 500 patriotów rosyjskich, w tym 19 deputowanych. List niemal od razu wzbudził lawinę krytyki w prasie zachodniej. Oskarżono jego sygnatariuszy o skrajną nienawiść do Żydów, ekstremalny antysemityzm, rodowód komunistyczny itp. Na temat publikacji, w której list się ukazał, amerykański „New York Times” (Sophia Kishkovsky, „Anti-Semitic letter embroils Duma”, NYT, 5 lutego 2005) pisał: List został opublikowany przez „Prawosławną Ruś „, publikację, która zaczynała jako dodatek do „Sowieckiej Rosji”, ultranacjonalistycznej, komunistycznej gazety. Aleksander Krutov, legislator, który należy do Rodiny, byl głównym promotorem listu.

Jak doniosła 4 lutego 2005 roku Polska Agencja Prasowa: Duma Państwowa przyjęła 4 lutego uchwałę potępiającą głośny list grupy posłów (kłamstwo dziennikarskie, bo pod listem podpisało się jeszcze 481 działaczy patriotycznych) do prokuratury z żądaniem delegalizacji wszystkich organizacji żydowskich (następne kłamstwo dziennikarskie PAP, ponieważ list żąda najpierw sprawdzenia faktów i jeśli się one potwierdzą, delegalizacji). Mimo że list został ostatecznie wycofany (kolejne kłamstwo, ponieważ został potępiony a nie wycofany), izba uznała, że samo jego pojawienie się wymaga napiętnowania…

Pominąwszy fakt, że PAP tak dorabia sobie informacje, zwróćmy uwagę na to, co działo się dalej. List potępiły niemal wszystkie oficjalne media. Nikt jednak nie zadał sobie trudu, by przedstawić go czytelnikom i telewidzom. Pomimo że list został oficjalnie potępiony i odrzucony (nie wycofany) przez rosyjską Dumę, ataki prasy syjonistycznej nie zakończyły się. Być może dlatego i aby rozwiać wątpliwości „Moscow News” w artykule „Orthodx Group Repeats Demand to Ban Russias Jewish Organizations – Russian MP” (24 marca 2005) pisał: Drugi list został wysłany do rosyjskiego Prokuratora Generalnego, domagający się, by kilka żydowskich organizacji zostało rozwiązanych – powiedział rosyjski deputowany Alexander Krutov… Społeczeństwo zadaje takie pytania (na temat delegalizacji żydowskich organizacji) i powinny one być wzięte pod uwagę. Pytanie ciągle pozostaje, problem ciągle istnieje i musi być rozwiązany. Powiedział Krutov, zastępca szefa komisji parlamentarnej do spraw polityki informacyjnej… Tym razem, aby nie było wątpliwości, że, jak chce PAP i inne agencje dezinformacyjne, poprzedni list nie został wycofany, do jego sygnatariuszy dołączyli się sławny pisarz rosyjski Wasilij Bielow, znany rzeźbiarz Wiaczesław Kłykow, matematyk Igor Szafarewicz, generał Leonid Iwaszow i były mistrz szachowy Boris Spasski. Jak więc to jest, że wszyscy potępiają coś, czego Państwu nie chcą pokazać, abyście sami nie mogli podjąć decyzji czy jest godne potępienia? My opieramy „Wir” na dokumentach, a nie na plotkach. W związku z tym, dzięki uprzejmości współpracującej z nami organizacji Stowarzyszenie Ofiar Wojny, która oryginalny list przetłumaczyła z języka rosyjskiego, prezentujemy go Państwu w całości.

Redakcja

Oryginał : http://www.rusprav.ru/2004/new/10.htm)

Prawosławna Ruś

Żydowskie Szczęście, Rosyjskie Łzy…

Przedstawiciele rosyjskiego społeczeństwa żądają od Prokuratora Generalnego Federacji Rosyjskiej przerwania bezkarnego rozszerzania się narodowościowego i religijnego ekstremizmu.

Szanowny Panie Generalny Prokuratorze!

18 grudnia 2003 roku Prezydent Federacji Rosyjskiej W. W. Putin w czasie telewizyjnej debaty z narodem przytoczył takie liczby: w 1999 roku, według art. 282 UK FR o „wzniecaniu narodowościowych waśni”, były osądzone 4 osoby. W roku 2000, 10 osób, a w 2003: wszczęto powyżej 60, około 20 spraw wniesiono do sądu. I przykładowo wydano 17-20 wyroków skazujących (W. Putin: rozmowa z Rosją, 18 grudnia 2003 M, 2003 s.53).

Kto krzyczy „Trzymać Złodzieja?”

Przytłaczająca większość tych spraw inicjowana jest przez żydowskich działaczy, albo organizacje, oskarżające swych pozwanych o „antysemityzm”. A przeważająca większość obwinionych i osądzonych uważa się za rosyjskich patriotów. Obecnie w tej liczbie znalazł się znany niezależny polityk i publicysta, były zwierzchnik Państwowego Komitetu Prasowego, B.S. Mironow. Uznajemy, że wypowiedzi rosyjskich patriotów pod adresem żydostwa noszą rażąco negatywny charakter, zbyt emocjonalny, niedopuszczalny w publicznej dyskusji, co przez sąd traktowane jest jako ekstremizm. Jednak podczas wymienionych wyżej procesów sadowych ani razu nie była rozpatrywana przyczyna takiej ostrości i pierwotne źródło ekstremizmu w obecnym międzynarodowym konflikcie. Przecież główne pytanie, które należy wyjaśnić w postępowaniu dowodowym i w sądzie, brzmi: czy rażąco negatywne opinie o żydostwie, formułowane przez rosyjskich patriotów i oficjalnie negowane, są zgodne z prawdą, czy nie? Jeśli nie są zgodne z prawdą, wtedy może być mowa o poniżaniu żydów i o wzniecaniu religijnej i narodowej niezgody. Jeśli są zgodne z prawdą – to podobne posądzenia są niesprawiedliwe i niezależnie od ich stopnia emocji, nie mogą być zakwalifikowane jako poniżające, budzące waśnie itp. (Na przykład, nazwać porządnego człowieka przestępcą jest poniżającym dla niego, ale nazwać przestępcę drogowego przestępcą to już stwierdzenie faktu).

Oprócz tego, jako że w danym międzynarodowym konflikcie biorą udział dwie strony (oskarżająca i oskarżana) należy wyjaśnić: która ze stron zaczęła dany konflikt jako pierwsza i ponosi odpowiedzialność za niego, i czy działania oskarżonych nie są samoobroną przed agresywnymi działaniami strony oskarżającej?

Ośmielamy się Pana zapewnić, Panie Generalny Prokuratorze, że na temat tych problemów na całym świecie istnieje ogromna liczba powszechnie uznanych faktów i źródeł, na podstawie których można wyciągnąć bezsprzeczny wniosek: negatywne opinie rosyjskich patriotów dotyczące typowych dla żydostwa cech i działań przeciwko nie-żydom są zgodne z prawdą, przy czym te działania nie są przypadkowe, a nakazane w judaizmie i praktykowane przez dwa tysiąclecia. W ten sposób oskarżające wypowiedzi i publikacje patriotów przeciw żydom są samoobroną, która nie zawsze bywa prawidłowa stylistycznie, ale w istocie usprawiedliwiona.

Moralność Żydowskiego Faszyzmu

Na potwierdzenie zwracamy Pana uwagę na oficjalnie wydaną w 2001 roku w Moskwie (przez Kongres Żydowskich Religijnych Organizacji i Stowarzyszeń w Rosji – KŻROiS) książkę „Kicur Szulhan Aruh”. Jest to skrócone wydanie żydowskiego zbioru praw „Szulhan aruh”, sporządzonego kilka stuleci temu na podstawie Talmudu i obowiązującego do przestrzegania po dzień dzisiejszy. We wstępie do książki przewodniczący KŻROiS, rabin Zinowij Kogan, dokonuje szczerego wyznania (kursywa nasza): Rada Redakcyjna KŻROiS uznała za konieczne opuścić w tym tłumaczeniu niektóre pyszałkowate określenia…, zamieszczenie których w wydaniu w języku rosyjskim byłoby przyjęte przez ludność Rosji, mającą odmienne zdanie na temat judaizmu, jako nie sprowokowana zniewaga. Czytelnik, który chce przeczytać „Kicur Szulhan Aruh ” w idealnie pełnej objętości jest zapraszany do jesziwy, żeby studiować tę książkę i wiele innych świętych ksiąg w oryginale.

To znaczy, że jeden z liderów rosyjskiego żydostwa uznaje za znieważające dla nie-żydowskiej ludności Rosji, niektóre podstawy judaistycznego kodeksu zachowania, ale uważa za możliwe zapraszanie swoich współplemieńców do studiowania tych zniewag w jesziwach – żydowskich szkołach, finansowanych z państwowego i lokalnego budżetu. Zresztą, nawet w danym ocenzurowanym wydaniu znajdujemy następujące podstawy:

- w ,prawach o pogaństwie” mówi się, że figura z dwóch skrzyżowanych kijów, której oddają pokłon, jest zakazana do użytku.

To znaczy, że chrześcijaństwo zalicza się do pogaństwa i wszystkie zalecenia o stosunku do pogan („akumów”) rozumiane są w Rosji (kraju z przeważającym wyznaniem prawosławnym) jako przede wszystkim dotyczące prawosławnych chrześcijan (s. 389).

- Zalecenia na widok „pogańskiego domu” (to jest świątyni) przeklinać go: Dom butnych wytępi Bóg, a na widok zburzonej świątyni wznosić okrzyki: Bóg pomsty objawił się!. Mało tego, dalej proponuje się taki wariant tego zalecenia: niektórzy sądzą, że mowa jest o domach nie-żydów, żyjących na świecie, o spokoju i bogactwie (s. 389-390). Porównanie nie-żyda do ekskrementów (s.47 i 48). Zakaz uczenia nie-żydów rzemiosła (s.390). 1 dalej:

- Żydówce nie wypada pomagać nie-żydówce przy porodzie (s. 390).

- Jeśli człowiek wziął na kredyt u nie-żyda, a ten zmarł. Ma on prawo odmówić spłaty jego synowi, który nie wie dokładnie, czy brał ten żyd na kredyt u jego ojca (s. 405).

- Przy rozliczeniu finansowym: jeśli nie-żyd się pomylił, proponuje się skorzystać z jego pomyłki (s.406).

- Zakazuje się wydać żyda w ręce nie-żyda, mowa jest o życiu żyda czy też jego majątku; i bez znaczenia, czy to jest przy pomocy jakiegoś działania czy słów; i zakazane jest donoszenie na niego, albo wskazywanie miejsca ukrycia jego majątku (s. 408) -usilnie prosimy zauważyć, że to dotyczy zarządzonego dla żydów zachowania się w czasie śledztwa i w sądzie. Ma się rozumieć, że w liczbie 13 głównych zasad judaizmu wymagane jest oczekiwanie na żydowskiego wszechświatowego władcę, który wyznaczy żydów jako panujących nad innymi krajami świata: Bezwarunkowo wierzę w przyjście Masziacha (Mesjasza) i chociaż on zwleka, ja jednak codziennie będę czekać na niego (s. 485). W nauczaniu Prawosławnej Cerkwi ten oczekiwany władca świata utożsamiany jest z antychrystem, o którym uprzedzał Jezus Chrystus (J, 5:43), Apostoł Paweł (2 Tes, 2), święci ojcowie Cerkwi. To jest ważna i nieodłączna część prawosławnego nauczania. We wstępie do tej książki przewodniczący KŻROiS pisze, że: Talmud- to nieprześcigniony pomnik żydowskiego geniuszu, a obecne streszczenie jego moralności „Kicur Szulhan Aruh” – to chrestomatia żydowskiej cywilizacji naszych czasów… Ta książka jest dla was absolutnie nieodzowna. Wy możecie postępować tak, jak w niej jest napisane i być pewnymi, że wypełniliście wolę Najwyższego. Główny rabin Rosji A. Szajewicz zaznacza w przedmowie: Zainteresowanie tą książką przekroczyło najśmielsze nasze oczekiwania. Ogromna ilość wdzięcznych podziękowań od najróżniejszych ludzi w przeciągu tego czasu przychodzi pod waszym adresem. Jeszcze większa ilość listów zawiera usilne prośby o pomoc w zdobyciu tego wydania. Sądzimy, że już na podstawie tego jednego oficjalnego wydania organa strzegące prawa powinny były zgodnie z art. 282 UK FR przerwać rozprzestrzenianie religii, wzbudzającej u żydostwa nienawiść do pozostałej „ludności Rosji”. Tym bardziej, jeśli zajrzymy do idealnego w całej rozciągłości nieprześcignionego pomnika judaistycznej moralności – „Szulhan aruha”, studiowanego w jesziwach. Korzystamy z jego tłumaczenia z judaistycznego amsterdamskiego wydania, wykonanego przez sądowego eksperta, uczonego – hebraistę doktora K. Eckera, dla procesu sądowego w Niemczech w 1883 r. (Dr. K. Ecker, ,Judenspiegel” im Lichte der Wahrheit – eine wissentschaftliche Untersuchung Paderborn, 1984; rosyjskie tłumaczenie: dr K. Ecker „Żydowskie zwierciadło w świecie prawdy”, Analiza naukowa M., 1906).

Sprawę sądową wszczęli żydzi w związku z tym, że jeden z ich współplemieńców (Julius Briman), który przeszedł na wiarę chrześcijańską opublikował prawa przeciw ludziom zawarte w „Szulhan aruha” i w Talmudzie, ale sąd uniewinnił publikatora, znajdując tłumaczenie zgodne z pierwotnym źródłem. Dr Ecker tylko poprawił drobne nieścisłości – poprawiony przez niego tekst przytoczymy niżej w charakterystycznych fragmentach ze wskazaniem na dokładne żydowskie źródła (opierając się na zaufaniu do kwalifikacji niemieckiego eksperta hebraisty i niemieckiego sądu).

- Jego (nie-żyda) rodzina jest uważana jako bydło (Tosefta -uzupełnienie do Talmudu Kietubot, 3b). W imię (zmarłych) sług i służebnic… nie mówiąc słów pociechy tym, którzy zostali po nich, a trzeba powiedzieć jemu (żydowi-gospodarzowi): ‘Niech wynagrodzi ci Bóg twoją stratę’, zupełnie tak jak mówi się człowiekowi, kiedy mu zdycha byk albo osioł (Iore dea 377-1).

- Zakazuje się ratowania ich (nie-żydów – akumów), kiedy oni są bliscy śmierci. Na przykład, kiedy zobaczysz, że jeden z nich wpadł do morza, to nie ratuj go, nawet jeśli chce zapłacić… Dozwolone jest wypróbowywać na akumie lekarstwo – czy ono jest skuteczne? (Iore dea 158-1).

- Pieniądze akumów w istocie to jakoby dobro bezpańskie i każdy, kto przyjdzie jako pierwszy weźmie je w posiadanie. W stosunku do akuma nie istnieje oszustwo (Hoszen ha – miszpat 156-5, Haga:227-26; 348-2, Haga).

- Kiedy żyd okradł akuma i jego (żyda) zmuszają do przysięgi… wtedy on powinien w sercu swoim ogłosić nieważną przysięgę, dlatego, że jest zmuszany do niej” (Jore dea 329 – Haga).
UWAGA: to znowu dotyczy zachowania żydów w czasie śledztwa i sądu.

- Kiedy o kimś ustalono, że on trzy razy zdradził żyda i sprzeniewierzył jego pieniądze akumowi, wtedy trzeba poszukiwać drogi i sposobu, żeby zdrajcę wpędzić do grobu. W wydatkach poniesionych w tym celu, żeby wpędzić zdrajcę do grobu, powinni uczestniczyć wszyscy mieszkańcy miejscowości (Hoszen ha –miszpat 388 15i l6).

- Dozwolonym jest zabijać zdrajcę w dowolnym miejscu, nawet i w naszych czasach. Dozwolone jest jak najszybsze zabicie go, żeby nie zdążył dokonać donosu, (który mógłby przynieść stratę; albo na ciele, albo w pieniądzach, chociaż byłoby ich niewiele… i każdy kto pierwszy zabije osiąga zasługę (Hoszen ha miszpat 388-10).

- Żyd- wolnomyśliciel, to jest ten, który odprawia nabożeństwa akumów… zabijać wszystkich – to dobra robota. Kiedy jest rozkaz zabijać ich publicznie mieczem, wtedy niech się tak stanie; a jeśli nie to trzeba ich wciągać w intrygę wszelkimi sposobami, aby przyczynić się do ich śmierci. Na przykład, kiedy zobaczysz, że jeden z nich wpadł do studni i w studni stoi drabina, wtedy śpiesz się, aby ją wyciągnąć mówiąc: Mam problem – trzeba zdiać mojego syna z dachu, i ja zaraz ci przyniosę ja z powrotem itp. (Hoszen ha-miszpat 425-5).

Prowokatorzy i wrogowie ludzi

Należy zauważyć, że nawet ostatnie polecenia zabójstw – to do dnia dzisiejszego nie tylko teoria, ale i praktyka. I tak, były przewodniczący charkowskiej żydowskiej wspólnoty gminnej B. Hodos opublikował dowody („Topór nad prawosławiem, albo kto zabił ojca Mienia?”, Charków, 1999) oskarżające członków ruchu żydowskiego Habad o zabójstwo w 1990 roku kapłana – żyda o. Aleksandra Mienia, (który odprawiał nabożeństwo „akumów” i marzył o stworzeniu „żydowskiej prawosławnej cerkwi”, co uważane jest za przestępstwo kryminalne według prawa państwa Izrael, ale tymi świadectwami władze Federacji i Rosji -nie zainteresowały się. Zainicjowano jedynie poszukiwanie przestępców w środowisku „rosyjskich antysemitów”.

Podkreślmy, że mnóstwo antyżydowskich akcji na całym świecie stale organizowanych jest przez samych żydów w celu prowokacyjnym, żeby stosowano wymiary karne przeciw patriotom. W Rosji najbardziej znana jest sprawa Norinskogo, który w 1988 roku rozsyłał antysemickie ulotki w imieniu organizacji „Pamięć”, żeby władze wszczęły przeciwko niej represje; pomógł mu współplemieniec, główny redaktor czasopisma „Sztandar”, G. Bakłanow, który opublikował ulotkę w półmilionowym nakładzie, jednak po tym prowokację wykryto („Sztandar” nr 10,1988; prawda”, 19.11.88; ,Komsomolska Prawda”, 24.11.88, ,Płomyk” nr 9,1989).

Z niedawnych wydarzeń można przypomnieć zadziwiającą serię wandalizmu w latach 1998-1999. 13 maja 1998 roku w Moskwie nastąpił w nocy wybuch w synagodze w Marinoj Roszczie (została zniszczona ściana), w tym samym dniu niedaleko synagogi w Otradnom podłożono „płonący kanister z benzyną”, a w Irkucku „sprofanowano żydowski cmentarz” – ma się rozumieć, oddźwięk w światowych środkach masowego przekazu był głośny i wszyscy bez dowodów przypisali to niejakim rosyjskim nazistom („Gazeta Niezależna”, 15.05.98). Ale kiedy, wkrótce po tym, w 1999 roku, była zniszczona synagoga w Birobidżanie i w sądzie udowodniono, że sami żydzi wynajęli człowieka do tego („Radonież” nr 15-16,1999) – demokratyczne środki masowego przekazu przemilczały ten fakt.

Na podstawie zacytowanych zasad i praktyki żydowskiego postępowania nietrudno zrozumieć, dlaczego stałym towarzyszem żydostwa we wszystkich narodach był sławetny „antysemityzm” -to jest odrzucenie żydowskiej moralności. Mianowicie dlatego, że żydzi nie mieli równouprawnienia w państwach chrześcijańskich i osiągnęli go w efekcie anty-monarchistycznych burżuazyjnych rewolucji. Tak też i w rosyjskim imperium, po bezskutecznych próbach carskiego rządu „uczynić ich takimi jak wszyscy”, pozbyli się w XIX w. równouprawnienia: nie dlatego, że byli żydami z krwi i kości (imperium było wielonarodowościowe); nie dlatego, że byli nie-chrześcijanami (takimi byli muzułmanie, buddyści i inni); ale dlatego, że żydowska religia – jest antychrześcijańska i wroga człowiekowi, doprowadzająca do rytualnych mordów. Wiele wydarzeń rytualnego ekstremizmu było udowodnionych w sądzie (patrz, np. badanie znanego uczonego W.I. Dalia „Śledztwo w sprawie zabicia przez żydów chrześcijańskich młodzieńców i wykorzystania ich krwi, 1884). Do tego wszystkiego można dodać słowa z modlitwy Sziefroh, w której żydzi w przeddzień swoich świąt Paschy wzywają swojego „boga” by wytępił spod niebios wszystkie inne narody.”

Judaistyczna agresywność -jako forma satanizmu Duchową przyczynę tej nienawiści do człowieka wyjaśniają Ewangelie słowami Chrystusa o żydowskich duchowych przywódcach, którzy odrzucili Syna Bożego: Na to powiedzieli Mu: ‘Gdzie jest Twój Ojciec?’. Jezus odpowiedział: ‘Nie znacie ani Mnie, ani Ojca mego. Gdybyście Mnie poznali, poznalibyście i Ojca mego’ i dalej: Wy macie diabła za ojca i chcecie spełniać pożądania waszego ojca. Od początku był on zabójcą i w prawdzie nie wytrwał, bo prawdy w nim nie ma. Kiedy mówi kłamstwo, od siebie mówi, bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa (J, 8:19,44).

To jest ogólnie przyjęte w Prawosławiu objaśnienie judaistycznej agresywności jako formy satanizmu. Potwierdzali go znani filozofowie – inteligenci, których nie można podejrzewać o anty-semityzm. Przykładowo, A.F. Łosiew („Zrodło”, M, 1996, nr 4. s. 117-122), o. Paweł Florienskij (patrz w książce W. W. Rozanow, „Sahama” M., Wydawnictwo Republika, 1998, s.360) i o. Siergij Buthakow. Odrzucając Chrystusa żydostwo stało się laboratorium wszelkich domowych ułomności, zatruwających świat, a w szczególności chrześcijańską ludzkość („Goniec” RHD, Paryż, 1973, nr 108-110, s.72). Nawet judeochrześcijanin o. Aleksander Mień, walczący przeciwko „antysemityzmowi”, powiedział, że żyd odrzucający chrześcijaństwo zaprzestaje siebie i łatwo znajduje się we władzy sił ciemności (czasopismo „Żydzi w ZSRR”, 1975, nr 11). Tak niestety stało się z większą częścią żydowskiego narodu (w odróżnieniu od jego małej części, która przyjęła chrześcijaństwo). Ale on nie chce sobie tego uświadomić i uważa, że taka konstatacja prawdy przez Chrystusa i w ślad za Nim przez prawosławnych chrześcijan, jest ubliżająca żydom. Żydowscy oskarżyciele często kierują swoje oskarżenia o „antysemityzm” przeciwko tej istniejącej części prawosławnego nauczania w wierze, żądając jego faktycznego zakazu (jak w przypadku zdarzenia z podręcznikiem podstawy prawosławnej kultury).

Jednak nie możemy zgodzić się z zakazem przeciwko prawosławnej wiedzy o sensie historii jako walki sił dobra (po stronie Cerkwi) z siłami zła (po stronie przeciwnej religii, przygotowującej panowanie antychrysta).

Wzorując się na testamencie prawosławnych ojców Cerkwi, nie możemy jednocześnie wzorować się na zaszczepianym fałszywym pojęciu tolerancji pokory przed grzechem, złem, herezjami i w danym przypadku satanizmem. Chrześcijanin mianowicie powinien z szacunku przed Bożym obrazem zaznaczonym w każdym człowieku i w imię ratowania jego duszy, otwarcie wskazywać żydom na ich niebezpieczne odchodzenie od prawdy do satanizmu – w tym z chrześcijańskiego punktu widzenia zawiera się przejaw autentycznej miłości do ludzi, a „tolerancyjne” potakiwanie herezjom i satanizmowi tylko sprzyja ich duchowej zagładzie. A pod ich naciskiem – i wielu ich ofiar.

Należy od razu odpowiedzieć i na możliwy sprzeciw, że rosyjscy patrioci, oskarżający żydów, nie zawsze rozróżniają religijnych i niereligijnych żydów, podczas gdy większość z nich nie uważa siebie za wierzących judaistów i nie studiuje „Szulhan aruh”. Jednak wiele pokoleń żydów żyjących w izolacji wśród innych narodów (w tym był sens żydowskiego kahału – gminy żydowskiej i jej zarządu, jako „państwa w państwie” – patrz książki żydowskich autorów: Antysemityzm w starożytnym świecie” S. Lurie i Księga kahału” J. Brafmana) doprowadziło do tego, że moralność szulhan aruha” stała się częścią narodowościowej świadomości nawet i w jej sekularnej postaci. Taki wniosek wyciągnęła żydowska pisarka – socjolog H. Arendt: Mianowicie w procesie sekularyzacji rodził się całkowicie realny żydowski szowinizm… Przedstawienie żydów jako wybrańców przekształciło się… w przedstawienie, że żydzi są jakby solą ziemi. Od tej chwili sama religijna koncepcja narodu wybranego przestaje być istotą judaizmu i staje się istotą żydostwa. („Antysemityzm” w: „Składnia”, Paryż, nr 26,1989). Ten „realny żydowski szowinizm” i bezceremonialność w duchu „Szulhan aruha” namacalnie uwidoczniły się w trakcie zburzenia ZSRR i postkomunistycznych reform w naszym kraju i wyraziły się w bezprawnym przywłaszczeniu państwowej własności jako „bezpańskiej”, jak i w składzie warstwy rządzącej: w rządzie jest pełno żydów – uznaje rabin A. Szajewicz („Postaci i osobistości”, 1998, nr 16). W taki oto sposób, ich zgodny z przekonaniami wpływ na życie kraju okazał się zupełnie nieproporcjonalny do ich liczby (0,16% według danych z ostatniego spisu ludności) na niekorzyść interesów wszystkich pozostałych narodowości, a szczególnie tworzącego państwo narodu rosyjskiego.

Żydowska rewolucja

Znany żydowski publicysta Ł. Radzihowskij nazywa to „demokratyczno-kapitalistyczną rewolucją”… Żydowska i około żydowska inteligencja była w Rosji jednym z głównych nosicieli zachodnio – liberalnej ideologii, stała się ideologiem tej rewolucji. Dlatego żydzi mają wielki niezależny wpływ na politykę rosyjską i biznes, bardziej niż w polityce i biznesie innego kraju. To Radzihowskij nazywa „żydowskim szczęściem”, taki tytuł ma też jego artykuł („Nowe rosyjskie słowo”, 17.01.96). Sami żydowscy oligarchowie otwarcie opowiedzieli w izraelskiej telewizji (2 program, 03.10.96) o źródłach swojego „szczęścia” w dokonanej przez nich rewolucji (kursywa nasza): Stopień korupcji w Rosji całkowicie odpowiada stopniowi przeobrażeń w Rosji. Nie myślę, że w rękach urzędników Izraela… jest możliwość ponownie rozdzielić bogactwa o wartości dziesiątek, setek, milionów i miliardów… to było niczyje -państwowe, to było wszystkich! Tak oto urzędnik miał możliwość w jednym rejestrze określić: to należy do ciebie albo kogo innego… Świetny bój, który doprowadził do rezultatu, który dzisiaj posiadamy (Bieriezowskij). Takich dochodów i takich zysków, które można było osiągnąć w Rosji, nigdzie nie można by było zarobić… Wielka część tamtejszego kapitału, 50% należy do żydowskiego biznesu. (Małkin, obecnie członek prezydium Rosyjskiego kongresu żydowskiego). Gusinskij, pierwszy przewodniczący Rosyjskiego kongresu żydowskiego, w tej audycji w liczbie przyczyn powodzenia żydów wymienił „bezkompromisowość”, mniej zasad, więcej zasady siły, więcej zasady agresji.

Po raz pierwszy w ciągu tysiąca lat od chwili osiedlenia się Żydów w Rosji otrzymaliśmy realną władzę w tym kraju – konstatuje inny żydowski literat, E. Topol, w Liście otwartym do Bieriezowskiego, Gusinskiego, Smoleńskiego, Chodorkowskiego i pozostałych oligarchów” (Argumenty i fakty”, 1998, nr 38). Przy tej okazji, Topol i inni czujni żydzi (np. J. Nudielman – patrz ,Rosja Radziecka”, 20.06.2002) podkreślają, że rujnująca i dbająca o swoją korzyść polityka żydowskich oligarchów, poniżająca naród rosyjski, prowokuje wrogość rosyjskiego narodu do żydów. Tę oczywistość odnotował nawet ambasador królestwa Belgii w Federacji Rosyjskiej A. Miernje, w końcowym sprawozdaniu ze swojej pracy, rozesłanym we wrześniu 2004 roku przed odjazdem z Moskwy, do wszystkich zagranicznych ambasadorów i pracowników korpusu dyplomatycznego.

Prosimy Prokuraturę Generalną o uwzględnienie poglądu Topola i Nudiemana jako uznanie odpowiedzialności przez oskarżoną (żydowską) stronę za współczesne zaostrzenie rosyjsko -żydowskiego konfliktu. Tym bardziej, że dla utrzymania bezprawnie przywłaszczonej „bezpańskiej” państwowej własności i swojej władzy ta rządząca warstwa prowadzi politykę skierowaną w celu naruszenia narodowej moralności i wyniszczania wartości intelektualnych, dążąc do przekształcenia narodu w zwierzęcą masę bez wiary i tradycji -tak jest prościej nim rządzić i łatwiej stłumić jego sprzeciw.

W szczególności, mianowicie żydzi wywarli zawzięty sprzeciw przeciwko wykładaniu w szkołach podstaw prawosławnej kultury i właściwie z inicjatywy żydów, nam tworzących państwo (tj. rosyjskiemu narodowi), zakazano pokazywać w paszporcie swoją narodowość. Główny rabin Federacji Rosyjskiej, Szajewicz, w wywiadzie dla „Los Angeles Times” potwierdził, że mianowicie żydzi nalegali na zniesienie rubryki narodowość, a przyczynę tego wyjaśniał tym, że: żydzi zajęli wysokie stanowiska w administracji. To znaczy, że nawet oni sami są świadomi, jaki obraz ich narodowości ukształtował się u nie-żydów. Dlatego dążą do ukrycia swojej narodowości – to też wiele znaczy. Chcemy zwrócić Pana uwagę, Panie Generalny Prokuratorze, na inne liczne przykłady wyniszczania wartości intelektualnych, mianowicie na politykę ministra kultury Szwydkowa (on aktualnie kieruje rządową agenturą do spraw kultury) i jego program telewizyjny „Rewolucja kulturalna”, w którym regularnie poniża rosyjski patriotyzm i prawosławne tradycje, propaguje się materializm i ideę, że „seks – to motor kultury” (07.03.2002). Wszystkie protesty rosyjskiego społeczeństwa przeciwko oburzającej, i w istocie prowokacyjnej działalności tego „głównego kulturalnego człowieka kraju” okazały się bezskuteczne. Przy czym Szwydkow i jego koledzy dla swoich ataków mają do dyspozycji centralne kanały rosyjskiej telewizji, a broniący się prawosławni patrioci minimalne nakłady, za które są prześladowani i sądzeni. Ta nierównowaga także może, mimowolnie, tych patriotów doprowadzać do nadmiernych emocji. Szczególnie przy odpieraniu bluźnierczych i zuchwałych akcji antyrosyjskich, przeprowadzanych przez osoby żydowskiego pochodzenia. Takiego emocjonalnego traktowania sprawy, poprzez osoby zapędzone w ślepy zaułek i broniące się, nie należy mieszać z agresją. Dla wyznawcy Prawosławia, agresja jest niedopuszczalna, ale powołany jest on bronić swojego narodu i swoich świątyń – przykład tego dał nam Jezus Chrystus, wyganiający biczem ze świątyni profanujących ją kupców.

Co komu wolno?

W porównaniu z wypowiedziami oskarżonych rosyjskich patriotów, znacznie bardziej agresywne wypowiedzi żydów w stosunku do nie-żydów drukowane są w ukazujących się w Federacji Rosyjskiej żydowskich gazetach. Na przykład w organie Rosyjskiego kongresu żydowskiego „Żydowskie Nowiny” (2002, nr 16, s.9) deputowany knesetu A. Liberman wezwał do przymusowego wydalenia Palestyńczyków z Izraela. Przy czym Palestyńczycy – wbrew rezolucjom Rady Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych – nie tylko są wypędzani z ojczystej ziemi (4 mln uchodźców), ale zabijani są za ich aktywność razem z całymi rodzinami -tak wygląda „Szulhan aruh” w polityce państwowej Izraela. Żydostwo w Federacji Rosyjskiej popiera tę politykę. Rosyjski kongres żydowski wśród swoich zamierzeń wymienia, że: prowadzi akcję solidarności z narodem Izraela, polityczne lobbowanie interesów Izraela. {„Żydowskie Nowiny”, 2002, nr 15, s.5). Do takiego celu dąży i państwowy Instytut nauczania o Izraelu i Bliskim Wschodzie, którego przewodniczący Satanowskij jednocześnie stanął na czele Rosyjskiego kongresu żydowskiego. Gminy żydowskie we wszystkich krajach przeprowadzają podobne „polityczne lobbowanie” interesów międzynarodowego żydostwa z niekorzyścią dla interesów kraju zamieszkania, a szczególnie w USA – to państwo stało się instrumentem do osiągnięcia globalnych interesów żydostwa. Rasizm swojego „Szulhan aruh” starają się zakamuflować przez stawianie zarzutów i oskarżeń o antysemityzm (to jest jakoby rasowej nienawiści), wszystkim tym, którzy nie zgadzają się z ich moralnością ich akcjami, ich wojnami. Następuje zamiana pojęć. Ordynarne fałszerstwo, które powinno być oczywiste dla każdego niezawisłego sądu. Można powiedzieć, że cały demokratyczny świat znajduje się obecnie pod finansową i polityczną kontrolą międzynarodowego żydostwa, z czego są dumni znakomici bankierzy ( Attali i inni). I my nie chcemy, żeby nasza Rosja, przeciwko której odrodzeniu prowadzona jest prewencyjna permanentna wojna bez zasad, znalazła się w liczbie takich zniewolonych krajów.

Dlatego my, w celu obrony naszej Ojczyzny, jak i osobistej własnej obrony, zmuszeni jesteśmy zwrócić się do Pana, Panie Generalny Prokuratorze, z usilną prośbą by w jak najkrótszym terminie sprawdził Pan przedstawione wyżej, wołające o pomstę fakty i, jeśli one się potwierdzana podstawie odpowiednich artykułów prawnych UK FR „O przeciwdziałaniu ekstremistycznej działalności” (2002) i art. 13 konstytucji Federacji Rosyjskiej {Zakazuje się tworzenia i działalności zrzeszeń społecznych, których cele skierowane są na wzniecanie socjalnej, rasowej, narodowościowej i religijnej waśni), oficjalnie wszczął sprawę o zakazie działania w naszym kraju wszystkim religijnym i narodowościowym żydowskim stowarzyszeniom jako ekstremistycznym.

Osoby odpowiedzialne za pozostawienie tym stowarzyszeniom państwowego i municypalnego bogactwa, przywilejów i finansowania przez państwo, prosimy także pociągnąć do odpowiedzialności. Bez zwracania uwagi na zajmowane przez nich sta nowiska.

Podpisano:
Kłykow W.M., artysta ludowy Rosji
Krutow A.N., deputowany Dumy Państwowej, redaktor naczelny pisma Rosyjski dom”
Silenin A.A., redaktor naczelny gazety „Rosyjski Zwiastun”
Nazarow M. W., przewodniczący wydawnictwa „Rosyjska Myśl”
Daszienow K.., redaktor naczelny gazety „Prawosławna Ruś”
Chiatiuszin W.W., zastępca redaktora naczelnego „Młoda Gwar-dia”
Dzikowickij A. W., redaktor naczelny gazety „Kozacki Pogląd” Basowa T.G., redaktor naczelny gazety „Marsz Słowiański”
Kalienfiew W.F., redaktor naczelny gazety „Ojczyzna” I inni (wszystkich podpisów jest około 500, wśród nich podpisy 19 deputowanych Dumy Państwowej)
Rosja w chazarskiej niewoli. „Trzecia siła”

http://stopsyjonizmowi.wordpress.com/2011/07/21/rosja-w-chazarskiej-niewoli-trzecia-sila/

Rozdział IX – Rosja w chazarskiej niewoli

„Trzecia siła”

Jeżeli nawet a priori przyjąć, że tragedia smoleńska nie była katastrofą, tylko metodycznie zaplanowaną zbiorową zbrodnią, to przed zagłębieniem się w labiryncie tej zbrodni trzeba unieść się ponad „mgły smoleńskie”. Nie można nie uwzględnić „mgły” spowijającej Rosję już od dwudziestu lat; tego gigantycznego „smogu” polityczno-okupacyjnego, w jakim znalazła się i nadal pozostaje od 1917 roku.

Wielomiesięczne niekończące się spekulacje, analizy, wypowiedzi ekspertów, lotników, speców od katastrof lotniczych, biadolenia na „opieszałość” śledztwa – oczywiście opieszałość „dziwną”, „niezrozumiałą” – sprowadzają sie do tchórzliwych, asekuracyjnych przypuszczeń, iż „nie można wykluczyć” celowego działania na rzecz tego „wypadku”.

Kiedy pisałem „Rosję we krwi i nafcie 1905-2005″, w pewnym stopniu także byłem zahipnotyzowany „charyzmatycznym” carem Putinem. Przepraszam Czytelników tej książki za to nadwartościowanie Putina. Ocena Putina powinna być wynikiem postrzegania tego wszystkiego, czym jest współczesna Rosja. Kto nią w rzeczywistości rządzi; z drugiego, trzeciego siedzenia, a Putin czy teraz Miediwediew okazują się być tylko furmanami. To tam, w tej neobolszewickiej Rosji okupowanejprzez stary, porewolucyjny, rodzimy i międzynarodowy Sanhedryn, wyprodukowano tą smoleńską „katastrofę”. Opakowano ją w „mgłę smoleńską”, tak jakby nikt nie wiedział, że produkkowanie lokalnych mgieł jest technologią dobrze znaną już od czasów wojny wietnamskiej i koreańskiej! „Mgła smoleńska” była jedynie obłoczkiem w tym monstrualnym smogu spowijającym Rosję; kraj tragiczny, nieprzerwanie okupowany od 1917 roku przez liczne bękarty „Lenina”, „Stalina”, „Trockiego”, Berii, „Kaganowicza”, „Andropowa”, „Gorbaczowa”, „Jelcyna”.

Najistotniejszym elementem tej okupacyjnej władzy jest żydowska, z nazwy „rosyjska” mafia, niemieszcząca się jednak w tradycyjnym rozumieniu mafii. Przenika ona wszystkie struktury władzy, przemysłu, gospodarki, finansów i mediów. Jej arcytrafna nazwa to „Koszer Rosja”. Posługują się tą nazwą niemal wszyscy Rosjanie patriotycznie przebudzeni z żydobolszewickiego letargu. Słowo koszer /Kosher/ podpowiada i streszcza wszystko co trzeba wiedzieć, jaki jest rodowód tej „Kosher Nostra” obecnego okupanta Rosji.

Niekończące się zbrodnie, skrytobójstwa, niewyjaśnione „katastrofy”, zwłaszcza drogowe, jakich ofiarami były od ponad 20 lat prominentne postacie rosyjskiego życia publicznego, w tym wysocy urzędnicy państwowi, a także niektórzy ze „służb specjalnych” – były dziełem tej szeroko rozumianej „Kosher Nostra” czyli „Koszer Rosja”. Niektóre mogły być dziełem obozu przeciwnego, patriotycznego, także usadowionego w kluczowych strukturach władzy i „służb”. Nie sposób ich jednak odróżnić od tamtych – jednych od drugich. To wojna o przyszłe oblicze Rosji. Wojna na śmierć i życie – ich i Rosji. Polacy żyją za żelazną kurtyną tej wojny. Jej echa i skutki nie docierają do nas. Trzeba sięgać po szczegóły do drugoobiegowej prasy rosyjskiej, do książek w języku rosyjskim, zwłaszcza do internetu. Cokolwiek stamtąd zdołamy wyłowić, będzie to jedynie wierzchołkiem góry lodowej.

Przykładem niech będzie śmierć generałą Aleksandra Lebiedia, gubernatora olbrzymiego kraju krasnojarskiego. To Rosjanin z krwi i kości. A jednak zginął w „katastrofie” helikoptera. Katastrofie, w którą nie wierzy nawet przeciętny Rosjaniin. Wiozący go śmigłowiec, 4 kwietnia 2004 roku bez żadnych powodów technicznych spadł jak żelazko ze stołu. Ten ambitny, dynamiczny, żywiołowy generał, w okresie kampanii prezydenckiej Putina nieopatrznie ujawnił zbyt wcześnie swoje aspiracje do fotela prezydenta. Ten sam błąd, jak pamiętamy, popełnił chazarski Żyd Michaił Chodorkowski, oddelegowany przez światowy sanhedryn wraz z milionami dolarów na podbój rosyjskiego przemysłu naftowego.

Szybko i za bezcen „wszedł w posiadanie” smakowitych kąsków w ramach jego „Jukosu”. Oszukiwał, ukrywał wielkości wydobycia, nie płacił podatków, tak samo jak wszyscy inni żydowscy „oligarchowie z niczego”. Popełnił jednak błąd: zaczął krytykować Putina, wspierać /finansować/ opozycję przeciwko niemu. Nie wiedział, że Putina namaściła na prezydenta wszechwładna w Rosji chasydzka sekta Chabad Lubawith /Lubawich lub zwyczajnie Lubawicz/. Został więc posadzony tam, gdzie nigdy przedtem nie osiadł na stałe żaden „kosher”-oligarcha. Siedzi już osiem lat, a w ostatnich dniach grudnia 2010 r. odbył się jego kolejny proces, na którym dołożono mu kilka lat. Ma szansę wyjść dopiero około 2017 roku. Zapewne w ramach amnestii w setną rocznicę wybuchu Rewolucji Październikowej!

Lebied zaczął być już tak pewny siebie, że otwarcie wyznał, iż jego potencjalny rywal czy rywale sa dkla niego zawadą: „Jeden z nas musi odejść” [30]. Generał Lebied w zamian za miraż fotela prezydenckiego poszedł na pasku szeroko rozumianej „Koszer Nostra”. Oleg Płatonow w książce „Cierniowy wieniec Rosji” u nas jest jako Cierniowa korona Rosji ustalił w okresie swoich kontaktów z publicystami amerykańskimi, że amerykański żydostan postanowił zainwestować miliard dolarów w prezydencką promocję generała Lebieda. Przedtem Lebied przeszedł znamienną metamorfozę. Kiedy na początku lat dziewięćdziesiątych, na fali „głasnosti” i „pierestrojki” nastąpiła w Rosji istna epidemia sekt, co zresztą trwa do dziś z tragicznym skutkiem dla prawosławia tego kraju, w ich szponach znalazło się już wtedy około pięć milionów Rosjan, głównie młodzieży, o czym pisałem w książce „Rosja we krwi i nafcie 1905-2005″. Żydobolszewickie pranie mózgów i dusz dwóch pokoleń sprawiło, że w tę próżnię bezwiary weszła wiara we wszystko. Tak to ogólnie i dawno nazwał pisarz katolicki K Chesterton: „Kto nie wierzy w Boga – ten wierzy we wszystko”.

Na fali patriotycznego sprzeciwu wobec tej inwazji sekt, generał Lebied powiedział w 1996 roku z właściwą mu dosadnością:

Pleśni i ścierwo, które w sztuczny sposób sprowadza się na naszą ziemię, aby ją zdeprawować i zepsuć moralnie!

Następnie zaapelował do władz, aby ustawowo postawiły poza prawem wszystkie te agentury: „nie ma bowiem miejsca dla nich na naszej ziemi”.

Minęło zaledwie kilka lat i Lebied jakby zapomniał o sektach. Został zaproszony do Nowego Jorku, oficjalnie jako gubernator kraju krasnojarskiego. Było to szczególne, wyróżnienie. Został zaproszony jako oficjalny gość wszechwładnej w USA Rady Stosunków Zagranicznych. Na spotkanie z generałem Lebiedem przybyła elita amerykańskiego „sanhedrynu” o zasięgu międzynarodowym. Przybył prezydent G Bush – senior. Przedstawił go H Kissinger /obecny doradca Benedykta XVI/. Obok siebie miał Rockefelera i Z Brzezińskiego: Himalaje międzynarodowego żydostwa!

Generał Lebied nie zawiódł ich oczekiwań. To wtedy postanowiono zainwestować w jego kampanię miliard dolarów. W zamian obiecał im swoje poparcie dla kontynuacji „reform” rozpoczętych przez żydowskiego pijaka „Jelcyna” w randze prezydenta. Obiecał bezkolizyjną współpracę z NATO, co wtedy było istną herezją dla rosyjskiego kompleksu polityczno-militarno-strategicznego.

Na pytanie o jego stosunek do newralgicznego dla Rosji obszaru Kaukazu odparł, że będzie „otwarty” na rezygnację Rosji z dominacji w tym obszarze.

Kolejny dzień pobytu w USA gen. Lebied przeznaczył na spotkanie z mafiozami Światowej Organizacji Żydów. Ich także nie zawiódł. Zapewnił ich o gotowości do zdecydowanej walki z „antysemityzmem” w Rosji.. Prosił przywódców żydowskich o poparcie jego kampanii prezydenckiej.

„Prawosławnemu Słowu” z Niżnego Nowgorodu /nr 132 z 1999/ zawdzięczają nieliczni Rosjanie o tym, że gen. Lebied pojawił się także w siedzibie francuskiego Wielkiego Wschodu. Odbył się tam uroczysty rytuał przyjęcia go do tej loży, zakończony przekazaniem mu insygniów masońskich. Wkrótce potem wybitny mason francuski Charles Pasqua, wtedy minister spraw wewnętrznych Francji za czasów pierwszej prezydentury masona J Chiraca, przeznaczył kilka dni swojego bezcennego ministerialnego czasu, aby pomknąć do kraju krasnojarskiego i do Moskwy, aby w wiadomych kręgach „intelektualnych” agitować na rzecz masona Lebieda. Powiedział m.in.:

Generał Lebied jest na swój sposób gaullistą. Jestem zachwycony osobowością generała. Pewnego dnia generał zacznie odgrywać decydującą rolę w tym kraju.

Jakby nie wiedział, że w Rosji często zdarzają się katastrofy samolotowe czy helikopterowe i banalne „wypadki” drogowe.

[...] W trakcie kampanii wyborczej, w której nieformalnym rywalem był niemal nieznany kagiebista Włodzimierz Putin, Lebied najpewniej to pod jego adresem rzucił tamto zuchwałe:

„Jeden z nas musi odejść”. I nagle generał Aleksander Lebied, „pewniak” do stanowiska „cara” Rosji, ginie w wypadku śmigłowca! Prezydentem zostaje Putin, żydomasoneria francusko-amerykańska, czyli CIA i Mossad wydają się być niepocieszone! Czyżby?

[30] Johannes Rothkrantz: „Frei maurei signale” /Masońskie sygnały/, wyd. Pro Fide Catholica, Verlag, Germany, 3004, s.145.
H. Pająk

Opublikowano Ciekawostki | Otagowano | Dodaj komentarz

Kabała

Terminem “kabała” [hebr. ???? - tradycja, przekaz, także: przyjęcie, kontynuacja] określa się ezoteryczno-mistyczny, niejednolity nurt judaizmu, który w sposób odmienny niż judaizm ortodoksyjny i filozoficzny, dokonuje refleksji o Bogu i objawieniu. Początków nurtu można się doszukiwać w starożytności, wśród żydowskich grup mistycznych, zajmujących się, m.in. zagadnieniami początku świata i objawienia. Z racji tego, że prawdopodobnie była to tradycja ustna, wśród kabalistów i specjalistów zajmujących się tą problematyką nie ma jednomyślności, co do czasu powstania nurtu. Funkcjonuje w tej materii kilka odmiennych, na wpół legendarnych, niemniej jednak równoprawnych opinii. Jedni wyprowadzają ją od pierwszego człowieka – Adama, który rzekomo miał mieć objawionych wiele prawd za pośrednictwem aniołów pouczających go, jak rozumieć różne zagadnienia z zakresu życia religijnego, moralnego oraz prawodawstwa objawionego w czasach późniejszych. Adam Kadmom (praczłowiek) to wedle kabalistów pierwsza forma emanacji w objawieniu Boga, bądź też istota świetlista pośrednicząca w akcie stwórczym. Inna koncepcja wywodzi kabałę od Abrahama i od patriarchów, którzy przez objawienie mieli dojść do posiadania wiedzy tajemnej. Jeszcze innym stanowiskiem jest to, wedle, którego kabała zrodziła się za czasów Mojżesz, który poza prawem utrwalonym na piśmie, otrzymał dość obszerne objawienie, które zlecił do przechowywania “siedemdziesięciu mężom”. Przekonanie to było tak powszechne w pierwszych wiekach chrześcijaństwa, że wzmiankują o nim nawet niektórzy ojcowie Kościoła.
Na wyodrębnienie się kabały w tradycji rabinicznej miały wpływ: szeroko rozumiana filozofia grecka i jej późniejsze formy (zwłaszcza pitagorejczyków, Platona i Plotyna), gnoza, liczne legendy i podania żydowskie, z których część zrodziła się w wyniku swoistych interpretacji Świętej Księgi ? Tory. Teksty najstarsze, którym przypisuje się kabalistyczne tendencje, pochodzą z pierwszych wieków naszej ery, przy czym wiarygodność tych źródeł i próby ich zakwalifikowania są wysoce dyskusyjne. Za fundamentalny dla pierwotnego nurtu kabały, uznaje się traktat o stworzeniu świata zwany ?Sefer Jecira? [hebr. ??? ????? ? Księga Stworzenia]. Przypuszczalnie tekst ten powstał w Aleksandrii w II i III w. n.e., jednak nie ma co do tego zgodności. Według treści tej Księgi, będącej zbiorem komentarzy do Genesis, Bóg stworzył świat mocą słów, posługując się dziesięcioma sefirami i literami alfabetu hebrajskiego, które w różnych konfiguracjach stanowiły trzy prasubstancje, trójwymiarową przestrzeń, itp.
Znacznie późniejszym tekstem, lecz równie ważnym dla nurtu kabalistycznego (zwłaszcza tzw. kabały teozoficznej), jest ?Sefer ha-Bahir? [hebr. ??? ????? ? Księga Jasności]. Jej domniemany autor-redaktor ? wielki mistyk Izaak Ślepy, działający w Prowansji w XII w. ? prawdopodobnie pierwszy używał terminu kabała na określenie mistycznych nauk i praktyk. Kabała stała się określeniem ezoterycznych spekulacji dotyczących Boga i świata, które formowały się wówczas w odrębny nurt, w łonie, którego rozwijano mistyczne praktyki i opracowywano alternatywne metody odczytywania Tory. Sama Księga Jasności jest zbiorem poglądów, często rozbieżnych i dotyczących różnych tematów, z których najważniejsze dotyczą kwestii alfabetu hebrajskiego i sefir ? kategorii wprowadzonych do tradycji w Sefer Jecira.
Koncepcje kabalistyczne zostały uformowane i systematycznie opracowane głównie w średniowiecznej Hiszpanii (XIII w.). W wielu ówczesnych hiszpańskich miastach tworzyły się ośrodki i bractwa kabalistów, w wyniku, czego wytworzyła się jej odmiana, zwana kabałą gerońską. Ukazało się wówczas wiele kabalistycznych tekstów, z których największy uznawany jest za ?elementarz? kabały i fundamentalne dzieło mistyki żydowskiej. Mowa tu o ?Sefer ha-Zohar? [hebr. ??? ????? ? Księga Blasku (Światłości, Jasności)] popularnie zwanej Księgą Zohar. Tekst ? mimo języka aramejskiego, skomplikowanej i rozbudowanej formy oraz zaawansowanych komentarzy do Księgi Praw (Tory) ? bardzo szybko rozpowszechnił się wśród gmin żydowskich i badaczy Biblii, nie tylko w Hiszpanii. Księga ta postrzegana jest do dziś jako summa wiedzy kabalistycznej, w niej też skodyfikowany został system klasycznej kabały. Za jej autora (bądź redaktora-wydawcę) uznaje się Mosze de Léon, czyli Mojżesza z Leonu, żyjącego w latach 1250-1305, duchowego przywódcy kabalistów z Kastylii. Inna wersja historii Księgi Zohar przypisuje jej autorstwo Szymonowi ben Jochaj (głównej postaci Księgi Zohar), prawdopodobnie żyjącego w II w. n.e., słynnego ucznia rabbiego Akiby. On to, wypełniając nakaz mistrza o rozpowszechnianiu nauk kabały, spisał (ewent. podyktował) treść tej Księgi, po czym została ona ukryta. Po wiekach, odnaleziona przez Arabów, została wykupiona przez Żydów, a następnie opublikowana właśnie przez Mojżesza z Leonu. Wersja ta brzmi bardziej legendarnie, jednakże – tak jak wiele innych historii dotyczących genezy i rozwoju kabały o podobnym wydźwięku – nie powinna być zbagatelizowana, zwłaszcza w obliczu braku ścisłych danych na ten temat.

Rozwój nurtu kabalistycznego stracił na sile w wieku XV, kiedy to przez niemal całą Europę przetoczyła się “antysemicka fala” z kulminacją w postaci wygnania Żydów z Hiszpanii w 1492 r. Odrodzenie nastąpiło dopiero w następnym, XVI wieku. Wówczas największym ośrodkiem kabały stało się miasto Safed w Palestynie, gdzie działali, m. in. wielki znawca idei kabalistycznych Mojżesz Kordowero (1522-1570) oraz słynny reformator kabały Izaak Luria (1534-1572). Koncepcje tego ostatniego (tzw. kabała luriańska) wpłynęły częściowo, do chasydyzmu, a także sprowokowały dwie największe herezje judaistyczne ? sabataizm oraz frankizm.
Kabała praktykowana była także we Włoszech, gdzie w XV wieku wzbudziła szersze zainteresowanie, kształtująca się już od początku XIV w., jej ?świecka? (tzn. nie-Żydowska) odmiana, tzw. kabała chrześcijańska bądź hermetyczna. Do jej popularyzacji w środowiskach renesansowych intelektualistów przyczynił się Pico della Mirandola. Istnieją informacje, że kabała była wówczas praktykowana również na terenach Polski, a także w ośrodkach w Pradze i w Moskwie.
Innymi ważniejszymi prądami rozwojowymi kabały są, m.in. kabała gnostyczna ? skupia się ona na problemie walki dobra i zła na ziemi oraz akcentuje potrzebę indywidualnego samokształcenia i poznawania dobrego; kabała antynomijna ? neguje ona możliwość dosłownego odczytywania Pisma i sprzeciwia się ustalonemu prawu, traktując je jako przeszkodę dla prawdziwej religijności. Do tego nurtu zalicza się doktryny Sabataja Cwi i Jakuba Franka ? inicjatorów ruchów anty-ortodoksyjnych. Jako odrębna i często niezaliczana do tradycji kabalistycznej, wykształciła się w XII i XIII w. szkoła Kalmonidów, z której wyrósł następnie dość wpływowy nurt znany jako chasydyzm nadreński. Początkowo rozwijał się on głównie w południowych Niemczech (stąd jego nazwa), następnie rozszerzył się, docierając aż do Francji. Charakterystyczny dla tego nurtu kabały jest tradycjonalistyczny panteizm, a także ascetyzm i restrykcyjne podejście do pokuty, modlitwy i układów pism kanonicznych.
Spekulacje kabalistyczne w tradycji Żydowskiej zasadniczo rozwijały się na dwa sposoby. Pierwszy koncentrował się głównie na objaśnianiu prawd wiary i miał charakter bardziej teoretyczny. Poprzez dogłębne studiowanie Tory, starano się wyjaśniać i zgłębiać istotę Boga oraz objawionego Prawa. Naczelne problemy poruszane w ramach tego nurtu dotyczyły, m. in. zagadnień stworzenia świata, celu istnienia materii i człowieka, powstanie zła i jego przezwyciężenie przez Mesjasza oraz cały wachlarz innych, podobnych zagadnień.
Drugi sposób miał charakter bardziej ezoteryczny. W jego łonie nauczano mistycznych praktyk polegających na ekstatycznych modlitwach, kontemplacji liter Tory, magii i medytacji, umożliwiającej wtajemniczonym zbliżenie się lub nawet połączenie z Bogiem.

Do najważniejszych cech charakterystycznych dla wszystkich nurtów kabały, zaliczyć należy w pierwszym rzędzie studiowanie sefir i języka, wynikające z przekonania o głębszym, metafizycznym ich charakterze. Akcentowana jest wiara w immanencję boską we wszechświecie, dokonaną w akcie stworzenia i przejawiającą się w objawieniach, proroctwach i cudach. Ponadto w kabale silnie zakorzeniona jest idea Jedni: świat został stworzony z Jednego Boga i do niego powróci, natomiast człowiek ? upadły na skutek katastrofy kosmicznej (tzw. rozbicia naczyń) ? ma za zadanie podjąć się naprawy świata i przybliżenia go do boskiej jedności. W spolaryzowanym aksjologicznie świecie (napięcie między dobrem i złem, miłością i surowością), wolny człowiek skłania się ku obu tym biegunom. Wybór właściwej drogi ułatwić ma mu modlitwa i samokształcenie, nadto zaś studiowanie Pisma, które zostało objawione przez Boga, by ułatwić człowiekowi powrót do jedności z Nim.

Niezwykle ważną rolę w kabale odgrywa rozbudowana symbolika i kod cyfrowo-literowy. Jednym z najważniejszych symboli funkcjonujących w tradycji, jest tzw. Drzewo Życia, za symbol, którego uznaje się menorę ? charakterystyczny, żydowski świecznik. Drzewo Życia rozwija się w trzech kolumnach, a zbudowane jest z dziesięciu głównych elementów zwanych sefirami. Są to “wypowiedzenia”, czyli symbole boskich emanacji, użytych w akcie stworzenia i stale w świecie zawartych, podtrzymujących istnienie przez przetwarzanie boskiego światła. Drzewo Życia to symboliczna “drabina” łącząca świat ludzki z Bogiem. Praktykowanie kabały umożliwia zbliżenie się do świata boskiego poprzez symboliczne wspinanie się po kolejnych poziomach Drzewa Życia.

Kabała wywarła znaczny wpływ na mistycyzm chrześcijański, a także na ezoteryczne nurty takie jak: alchemia, ruchy masońskie, czy teozofia. Współcześnie wpływy kabały można zauważyć, m. in. w szeroko rozumianym ruchu New Age, gdzie występuje ona w różnych, spopularyzowanych postaciach i często wymieniana jest jednym tchem z jogą, okultyzmem, magią, astrologią, zwłaszcza zaś z numerologią, tarotem, etc.

Piotr Niewęgłowski

Encyklopedia “Epistema”

Wybrana literatura przedmiotu:

Amir D. Aczel, Tajemnica alefów. Matematyka, kabała i poszukiwanie nieskończoności, Poznań 2002.

Charles Mopsik, Kabała, Warszawa 2001.

Yehudah Berg, Moc Kabbalah. Książka ta zawiera tajemnice wszechświata i znaczenia życia, Józefów 2004.

Opublikowano Ciekawostki | Otagowano | Dodaj komentarz

Tajne Bractwo i Magia Tysiaca Punktow swietlnych – Texe Marrs -cz.1

PRZEDMOWA

Czy za kulisami dzialaja iluminaci, tajna klika bogatych ludzi, knujaca rozlegly spisek, by rzadzic swiatem?

Czy ci potezni i wplywowi ludzie kryja sie za szalencza kampnia na rzecz swiatowego Rzadu i Nowego Miedzynarodowego Porzadku Ekonomicznego? Jezeli taka ukryta, elitarna, okultystyczna grupa istnieje, czy powiedzie sie jej pieczolowicie przemyslany plan?

Chociaz wydaje sie to nieprawdopodobne, zaskakujaca odpowiedz na to pytanie brzmi TAK, istnieje tajna organizacja oswieconych ludzi. Jest nia Potega Pieniadza Ameryki, Europy, i Azji. Ludzie stojacy na jej czele nazywam TAJNYM BRACTWEM. Czlonkowie tej utajonej grupy uwazaja siebie za ludzi wyzszej rasy i lepszej krwi. Przekonani sa, ze ich przeznaczeniem jest byc panami. My zas mamy stac sie ich ekonomicznymi niewolnikami-slugami.

Przez wieki ci diaboliczni ludzie, agenci magicznego podziemia, znanego jedynie niewielu, organizowali sie w tajne stowarzyszenia i gromadzili niewyobrazalne bogactwa i skarby. Ale poniewaz chciwosc jest nienasycona, ich niezaspokojona zadza bogacenia sie oraz zdobywania coraz wiekszej, absolutnej i niezachwianej wladzy rosnie wobec tego z dnia na dzien.

Szczerze mówiac, przez mniej wiecej 42 lata mojego zycia nie wierzylem, ze taka grupa ludzi istnieje. Uwazalem “spiskowa teorie” za nieco zabawna, jezeli nie absurdalna. Kiedy spotykalem ludzi, skadinad inteligentnych, którzy wydawali sie pochlonieci idea tajnego spisku miedzynarodowych bankierów zdecydowanych rzadzic swiatem, zwykle klasyfikowalem ich jako dziwacznych ekscentryków, prawdopodobnych szalenców lub zbyt inteligentnych wariatów.

“Z pewnoscia” – myslalem – “ich badania i odkrycia sa metne, a wnioski bledne. Swiat nie moze byc tak zorganizowany” !

Wstrzasajace Odkrycie.

Szesc lat temu dokonalem wstrzasajacego odkrycia. Badajac przedziwny, ale i niekiedy fascynujacy, ogólnoswiatowy ruch spoleczny i duchowy nazwany “NEW AGE”, natrafilem na cos dziwnego, na cos gigantycznego, a nawet groznego.
Na poczatku nie moglem w to uwierzyc. Nie chcialem w to uwierzyc. Ale byly dowody, niepodwazalny material dowodowy. Po jakims czasie moje mechanizmy obronne poddaly sie – poznalem prawde.

Nigdy nie zapomne dnia, w którym odkrylem okropna prawde o TAJNYM BRACTWIE. Ten dzien zmienil mnie w jakis niepojety, zagadkowy sposób. Teraz wiem, i dlatego juz nigdy nie bede ta sama osoba.

Winston Churchill kiedys wnikliwie zauwazyl, ze “Wiekszosc ludzi, w jakims momencie zycia, potyka sie o prawde. Wielu szybko sie podnosi, otrzepuje i zajmuje swoimi sprawami, jakby nic sie nie stalo.”

To wlasnie przytrafilo sie mnie tego rozstrzygajacego, niezapomnianego dnia, kiedy potknalem sie o prawde. Ja tez z poczatku bylem zaszokowany, prawie zdezorientowany. Ale nie moglem po prostu wstac, otrzepac sie i zajac wlasnymi sprawami, udajac ze nic nie wiem. WIEDZIALEM.

W bibijnej Ksiedze Przyslów (25:2) znajduje sie ciekawy fragment:
“Chwala Boza – rzecz taic, chwala królów – rzecz badac”.

Czlowiek honoru, jak mówi Pismo, jest osoba majestatyczna – królewska. Osoba taka docieka rzeczywistej prawdy. Prawda, nawet jesli jest starannie ukryta, bedzie tez nagroda dla uczciwego i zaangazowanego badacza. Zaslony falszu spadna z jego oczu i plomienie prawdy przenikna ze skrzaca jasnoscia.

Czy jestes królewska osoba? Czy potrafisz zniesc Prawde? Czy masz odwage zerwac maske oszustwa z twarzy ludzi Tajnego Bractwa? Czy jestes gotowy na zaplacenie ceny pogardliwego miana ekscentryka, podzegacza?w najlepszym wypadku?

Jezeli twoja odpowiedz brzmi “Tak”, to ksiazka Mroczny Majestat okaze sie pozyteczna. Umozliwi ci rozpoznanie i odkrycie prawdy oraz odrzucenie klamstwa. Oczywiscie mówie o prawdzie, która dla wielu – w zasadzie dla wiekszosci ludzi – okazuje sie zbyt bolesna, zbyt okropna, by o niej nawet pomyslec: prawda, ze istnieje swiatowy Spisek. Co wiecej, ze na czele tej swiatowej Konspiracji stoja niezwykle wplywowi ludzie, którzy zlozyli uroczysta przysiege, ze beda bez skrupulów nieuczciwi wobec wszystkich spoza ich grona i tylko siebie beda popierac.

Wyrachowani i przebiegli ludzie Tajnego Bractwa sa przekonani, ze wiedza, co jest najlepsze dla ludzkosci. Wierza równiez, ze ich przyrodzona wyzszosc na nami daje im prawo do ukrywania i maskowania ich prawdziwych celów.

Prawda moze byc niepokojaca?i przerazajaca

Dlaczego tak wielu z nas zamiast zbadac fakty i odkryc prawde samemu woli sluchac ludzi, którzy wielokrotnie przysiegali oszukiwac nas? Niestety odpowiedz jest taka, ze prawdopodobienstwo monstrualnego, swiatowego spisku bardzo niepokoi przecietnych ludzi, niszczy ich dobre samopoczucie. Taka mysl nie miesci sie w glowie i nie przystaje do tego, co jest spolecznie “poprawne”.

Zagraza poczuciu bezpieczenstwa w istniejacym systemie i wystawia na próbe dobre samopoczucie.

Ludzie nie chca poznac prawdy, poniewaz byloby to zbyt niewygodne i zbyt niepokojace.

Gdyby mieli przyznac, ze ich wyobraznia o wlasnym rzadzie i jego przywódcach, o ekonomii i kierunku rozwoju spoleczenstwa to jedynie wyszukane mity, ukrywajace i izolujace tajna elite przed sprzeciwem i ujawnieniem, byliby wówczas postawieni wobec okropnego dylematu: co moga z tym zrobic? A co bardziej przerazajace, byliby zmuszeni zastanowic sie nad pytaniem, co sie z nimi stanie, jezeli spróbuja dzialac.

Nasza sklonnosc do samooszukiwania sie, zamykania oczu na prawde i udawanie, ze “wszystko jest w porzadku”, choc dowody swiadcza, ze jest przeciwnie, to najlepsza bron z ogromnego arsenalu broni, jakim dysponuje Tajne Bractwo. Prawda, która szarpie czyjes nerwy i zaklóca wewnetrzne poczucie bezpieczenstwa musi byc odrzucona. Po prostu musi, bowiem wielu ludzi sadzi, ze gdyby ja poznali, zalamaliby sie nerwowo, albo mogliby oszalec.

Po przeczytaniu tej ksiazki bedziecie pewni, jesli jeszcze nie jestescie, ze istnieje swiatowy Spisek utajonej elity. Po prostu bedziecie wiedzieli. Nie bedzie watpliwosci. Istnieja niezaprzeczalne dowody – wiele dowodów. Zaden inny wniosek nie jest wiec mozliwy. Dziala swiatowy Spisek, który gleboko i bolesnie wplywa na ciebie i na mnie. To fakt.

Taka mysl niszczy i przeraza. Jest ponadto niebezpieczna i dlatego rozpaczliwie chcemy ja stlamsic, zlekcewazyc. Ale to sie nam nie uda. Paralizujaca i niepokojaca rzeczywistosc daje o sobie znac, neka nas i stopniowo wtlacza sie w nasze mysli. W koncu musimy albo ja calkowicie odrzucic i odmówic sluchania prawdy, albo jestesmy zmuszeni uznac ja wraz z okropnymi komplikacjami i konsekwencjami, jakie jej towarzysza.

Zapraszam Wszystkich.

Zapraszam was do przeczytania tej ksiazki z otwarta glowa, i do samodzielnego poznania prawdy, tej samej prawdy, która i ja w koncu poznalem w wyniku walki o dostep do wiedzy. Moje poszukiwania rozpoczalem z obiektywnym i krytycznym nastawieniem, szczerze pragnac poznac fakty, jakiekolwiek by one nie byly. Wierze, ze zrobicie to samo.

To, co odkrylem w powaznych badaniach i poszukiwaniach najpierw mnie zdziwilo, potem przestraszylo, a nastepnie rozgniewalo. W koncu zdalem sobie sprawe, jakim bylem glupcem, jak bardzo przez cale zycie bylem oszukiwany. To bolalo do glebi. Ale cale szczescie, szybko uporalem sie ze swoim bólem i frustracja. Pozostaly zlosc i oburzenie. Sluszne oburzenie.

Ludzie Tajnego Bractwa nie maja prawa robic tego, co robia – zadnego prawa. A ja nie bede udawal, ze tego nie widze. Wlasnie teraz, kiedy odkrylem prawde. Wlasnie teraz, kiedy zdalem sobie sprawe, ze mozna wszystko naprawic, mozna walczyc, mozna wygrac.

Przyznaje, ze mozemy nie zdazyc powstrzymac ludzi Tajnego Bractwa. Ale nie mam zamiaru oglosic porazki.

Wiem jedno: nie jest za pózno, by ostrzec jak najwiecej ludzi o nedznym losie, jaki planuje dla nos utajona elita.

Nie jest za pózno, by uchronic jak najwiecej ludzi przed barbarzynska przyszloscia, jaka nas w przeciwnym razie czeka.

Bezwgledni i pozbawieni i pozbawieni uczuc czlonkowie Tajnego Bractwa przeprowadzaja swoje plany, kiedy sie im bez sprzeciwu pozwala na kamuflowanie swojej dzialalnosci, na ukrywanie sie i unikanie swiatla prawdy. Wobec tego, nie dajmy im mozliwosci manewru. Zamiarem ksiazki “Mroczny Majestat” jest rzucenie swiatla na dobrze zamaskowana, odrazajaca dzialalnosc Tajnego Bractwa. Wierzcie mi, efekt bedzie taki, ze ci skadinad pewni siebie, a nawet aroganccy i podli ludzie uciekna w poplochu, szukajac ukrycia. To wlasnie powinno stac sie ich udzialem.

Jak na razie uwazaja siebie za niezywciezonych, nie do wykrycia i zbyt silnych, by sie z nimi skutecznie zmierzyc. Wierze, ze sa w bledzie. Wierze, ze dziesiatki tysiecy dobrych, uczciwych ludzi, którzy z laski Boga dostana te ksiazke i przeczytaja ja, udowoenia im jak bardzo sie myla.

“Jedno slowo prawdy, przewaza szale swiata”

Aleksander Solzenicyn, odwazny dysydencki pisarz rosyjski, skazany na wygnanie przez komunistycznych tyranów za sprzeciwianie sie ich tchórzliwym przestepstwom, napisal: “Prostym krokiem odwaznej jednostki jest nie branie udzialu w klamstwie. Jedno slowo prawdy, przewaza szale swiata.”

Czyz wolni ludzie nie powinni zastanowic sie nad tym pobudzajacym do myslenia stwierdzenia?! Kiedy po raz pierwszy dowiadujecie sie strasznej prawdy o monstrualnych ludziach, którzy zamierzaja byc naszymi panami, reagujecie zdziwieniem i niepokojem. To zrozumiale. Zrozumiale jest tez uczucie niepewnosci i doswiadczenie chwili depresji, a nawet lodowatego strachu.

Ale gdy minie pierwszy szok, musimy podjac decyzje i zrobic odwazny, prosty krok – musimy powiedziec: “NIE, MY NIE WEZMIEMY UDZIALU W KLAMSTWIE” – po podjeciu tej decyzji nasze zycie juz nigdy nie bedzie takie samo. Jednak zawsze znajdziemy ukojenie w zapewnieniu Solzenicyna, ze jedno slowo prawdy przewaza szale swiata.
Texe Marrs
Austin, Texas.

*1) Aleksander Solzenicyn, przemówienie podczas wreczenia Nagrody Nobla drukowane w MRA For a Change, 6 Marzec 1992.
*2) New Age – ruch panteistyczny i neo-okultystyczny. Spopularyzowany przez Shirley MacLaine, autorke ksiazki “Out on a Limb”.

Rozdzial Pierwszy

ILUMINACI – TAJNE BRACTWO LOSU

Byl trzeci czwartek maja 1947 roku. Sierp ksiezyca przysloniety byl oparami mgly i zagadkowymi chmurami, które plynac, wydawaly sie calkiem wypelniac ciemne niebo. Wysoka, chuda i posepna postac przeciela pospiesznie krajobraz starego, prestizowego uniwersytetu Yale. Mlodemu, szczuplemu czlowiekowi towarzyszyli z dwóch stron koledzy, wyslani po to by go sprowadzic.

Kiedy zegar kaplicy wybil ósma, wychudzona postac i jej dwaj pomocnicy wyszli zza zakretu High Street. Blyskawicznie pokonali krótki odcinek dzielacy ich od miejsca, do którego zmierzali – Grobowca.

Przywitano ich przed wejsciem do taj masywnej i okazalej budowli. Podali wymagane haslo i dwóch pomocników popchnelo nowicjusza stechlym korytarzem do przyciemnionego, bocznego pokoju. Polecenie, by sie calkowicie rozebral, mlody czlowiek wykonal bez slowa. Uczucie podniecenia, ale i strachu, owladnelo nim calkowicie. Serce bilu mu szybko z przejecia i leku. Nieuchwytne, bezimienne przeczucia powoli przenikaly jego umysl.

Czekal w milczeniu w ciemnosciach. Mijaly minuty. Zaczela go ogarniac rozpacz. Poczul sie jak ktos zlapany w pulapke, ale te uczucia przeplataly sie z nadzieja i oczekiwaniem. Nie ma mowy, zeby sie teraz wycofal, myslal. Nie ma mowy.
Nagle pokój napelnil sie ruchem. Drzwi otworzyly sie szeroko i banda wtargnela do srodka. Chwycili go brutalnie i zdecydowanie za ramiona, zawiazali mu oczy i poprowadzili przez niezliczone korytarze, schody i pólpietra.

Podczas tej drogi slyszal okropne glosy – jeki, krzyki i zawodzenia. Jedne przytlumione, inne wykrzykiwane w przerazeniu. Gdyby to wszystko nie dzialo sie tak strasznie szybko, bylby zapewne przerazony. Ale mial zbyt malo czasu na myslenie, a cóz dopiero na ocene tych niewytlumaczalnych zdarzen.

Nastepnie, kiedy wszedl do duzego, wyscielonego czerwonym aksamitem pokoju, poczul, ze czyjes rece i ramiona popychaja, szarpia i wciskaja jego cialo w cos, co wydawalo mu sie pudlem lub pojemnikiem. (Pózniej nowicjusz mial odkryc, ze ten pojemnik byl w rzeczywistosci nie wykonczona trumna).

Nowy adept uslyszal szorski glos anonsujacy jego przybycie a nastepnie rozpoczal sie rytual wtajemniczenia. Zgromadzeni wokól niego czlonkowie ubrani byli w czarne, zakapturzone szaty i trzymali palace sie swiece. Jedni spiewali, inni mamrotali nieznane i dziwaczne zaklecia, a jeszcze inni – moze bardziej odurzeni – ochryplym glosem rzucali wyzwiska i przeklenstwa. W powietrzu unosil sie zapach alkoholu polaczony z duszna, nieznana wonia.

“Dzisiejszej nocy” – monotonnym glosem powiedzial przywódca – “on umrze dla swiata i narodzi sie na nowo dla Zakonu. Tak bedzie od dzisiaj nas nazywal. Zakon jest swiatam samym w sobie, w którym nadane mu bedzie nowe imie i czternastu nowych braci krwi, równiez o nowych imionach”.

Na rozkaz wszyscy w pokoju natychmiast sciszyli glosy. Przyszedl czas na kolejna czesc rytualu. Kandydatowi kazano rozpoczac spowiedz. Lezac w trumnie opowiadal o swoich seksualnych marzeniach i doswiadczeniach malzenskich rozkoszy. Kiedy odslanial swoje najglebiej ukryte pozadania i namietnosci, rozlegla sie wokól niego wrzawa. Oskarzano go o “maskowanie sie”, klamanie i naginanie prawdy, omijanie najwazniejszych faktów. Ostrzezono go, ze jezeli nie powie wszysztkiego szczerze i do konca, jezeli nie podzieli sie najdrobniejszymi intymnosciami z przyszlymi “bracmi”, uznany bedzie za niezdatnego do sluzby jako prawy i szanowany Rycerz Zakonu.

Nic nie pomoglo zapewnienie o szczerosci. Wycie, pogózki i obelgi wzmagaly sie. Nowicjusz czul sie okropnie. Przytloczyla go koniecznosc zadoscuczynienia zadaniom oraz chec przypodobania i dostosowania sie. Ulegajac naciskom i koncentrujac sie intensywnie, przeszukiwal najglebsze zakamarki mózgu i wkrótce byl w stanie przypomniec sobie dodatkowe okruchy zdarzen.

Krótka przerwa nagrodzila jego wystep, który spodobal sie zgromadzonym czlonkom. Nowicjusza wyjeto z trumny i zdjeto mu z oczu przepaske. Kiedy przetarl oczy i rozejrzal sie po pokoju, doznal szoku. Bowiem zobaczyl przed soba ludzi ubranych w kombinezony szkieletów, czerwone garnitury, w okrwawione, podarte, ukradzione komus ubrania i w upiorne kostiumy. Niektórzy mieli na sobie uniwersyteckie stroje, ale glowy nakryli czarnymi kapturami. Zauwazyl równiez kilka osób w szarych, krótkich szatach na których byly wymalowane lub wyszyte nieznane symbole.

Pierwszy stopien wtajemniczenia kandydat mial za soba i zdal go spiewajaco. Ale czekaly go kolejne próby. Jedna z nich byly zapasy na golasa. Wsród wtórujacych im szyderstw, okrzyków, wiwatów i wrzasków kibiców zanurzyl sie i tarzal wraz z innymi 14 kandydatami w blocie. Nastepnie pobiegl gorliwie w dól i w góre schodów, od sanktuarium do wewnetrznego sanktuarium, raz zastraszany i poszturchiwany, kiedy indziej zachecany.

Potem, w pokoju na wiezy, przyprowadzono go przed tajemnicza, zakapturzona i ukoronowana osobe, która siedziala majestatycznie na tronie. “Uklon sie Mistrzowi” – rozkaz ten dobiegl od swity. Choc czul sie zazenowany wobec tak bezwzglednego rozkazu okazania swojej sluzebnosci, ale rozpaczliwie pragnac nikogo nie obrazic i nie rozgniewac, nowicjusz pokornie i bez zwloki go wykonal.

W koncu nastapil glówny obrzed “piszczeli” – chwila, w której on i inni kandydaci otrzymali, jako “nagrode”, nowe, ezoteryczne imiona.

“To jest nasz nowy brat ‘Mak” – poinformowal przywódca. “Jest Rycerzem. Niech na zawsze zapamieta, ze jest piszczelowcem i czlonkiem Zakonu i niech nigdy nie zapomni, ze wszystkie stworzenia poza Zakonem to barbarzyncy, wandale i goje”.

Tak wygladalo to owej nocy, prawie czterdziesci lat temu, kiedy George Walker Bush – “Mak” dla jego braci krwi – zostal wtajemniczony w uprzywilejowanie, wielbione szranki haniebnego, ale poteznego Stowarzyszenia Czaszki & Piszczeli.

Wielki Swiatowy Spisek

Czaszka & Piszczele to tylko jedna z wielu waznych grup i tajnych stowarzyszen z jakimi zapoznamy sie w tej ksiazce. Ludzie, których zdekonspirujemy, sa trzonem wielkiej, swiatowej konspiracji. Dzialaja za wieloma podejrzanymi parawanami i fasadami. Wsród nich jest watykanski Niezalezny Zakon Zolnierzy Maltanskich, Klasztor Syjonu, Wielka Loza Wschodu, templariusze, Królewski Zakon Podwiazki i rózokrzyzowcy.

Utworzyli równiez kilka specjalnych i bardzo wplywowych organizacji, z których wiele ma utajone cele i zadania. Do tej kategorii zaliczaja sie Bilderbergers, Klub Rzymski, Instytut Aspen, Komisja Trójstronna, Rada Stosunków z Zagranica, Bohemian Grove, Lucis Trust i Swiatowy Goodwill.

Zarówno te grupy, jaki wiele innych, które zdemaskujemy, sa czescia jednej olbrzymiej, zjednoczonej, ogólnoswiatowej sieci znanej jako Tajne Bractwo. W przeszlosci nazywano ich takze Iluminatami. Na jej szyczycie, na samym wierzcholku tej siatki dziala ukryte konsorcjum: mala klika, albo komitet, spiskowców. Obecnie zasada w nim dziewieciu oswieconych. Kiedys dolaczy do nich dziesiaty, ale na razie jego krzeslo jest puste.

Tych dziewieciu ludzi posiada najwieksza wladze na przestrzeni dziejów.

Spotykaja sie regularnie w róznych miejscach na calym swiecie i knuja spisek o przyszlosci swiata i ludzkosci.

Gdy juz podejma decyzje, lub ustala taktyke dzialania, caly aparat Tajnego Bractwa skwapliwie wprowadza ja w zycie, dzialajac jak skomplikowana, wyrafinowana i dobrze naoliwiona maszyna.

Trzy cele Nowego Porzadku Swiata

(The New World Order)

Dziewieciu mezczyzn, którzy obecnie w ukryciu wladaja swiatem, nie zyczy sobie na razie, by ich istnienie bylo znane szerokim kregom. Przyczyna ich utajnienia i niecheci staje sie bardziej zrozumiala, kiedy wezmiemy pod uwage trzy najpowazniejsze cele i kolejny etapy wprowadzenia Nowego Porzadku Swiata:

– swiatowa EKONOMIA
– swiatowy RZAD
– swiatowa RELIGIA

Te trzy cele sa zastraszajaco bliskie spelnienia. Setki lat pracy i poswiecenia doprowadzily Tajne Bractwo do tego decydujacego momentu. Prawie wszystkie przeszkody, nie pozwalajace kiedys na stworzenie zjednoczonej swiatowej ekonomii, swiatowego rzadu i religii, zostaly dzisiaj pokonane.

Ujawniony na stronach tego expose niesamowity spisek juz wkrótce eksploduje z taka sila i takimi konsekwencjami, ze kazdy mezczyzna, kobieta i dziecko na naszej planecie osobiscie odczuje wstrzasy i nastepstwa tej eksplozji. Wiekszosc bedzie zaskoczona i zdezorientowana. Ale czytelnicy “Mrocznego Majestatu” beda ostrzezeni zawczasu. Zdobyta wiedza i zrozumienie moga byc kluczem do przetrwania ciezkiego okresu zdrady i zniszczenia jaki nas czeka.

Spisek jest FAKTEM !!!

Nie sadze, zeby mój opis niebezpieczenstwa zagrazajacego nam obecnie ze strony dzialajacego w ukryciu Tajnego Bractwa, byl wyolbrzymiony. Wrecz przeciwnie. Moja ocena jest realistyczna, oparta na wnikliwej analizie, a takze na szczególowych badaniach i dokumentacji.

Swiatowy Spisek jest FAKTEM!.

Tak jak faktem jest tajne stowarzyszenie, znane jako Zakon Czaski & Piszczeli i to, ze George Bush, prezydent Stanów Zjednoczonych, jest czlonkiem tej zdegenerowanej grupy.

Ponadto wierze, ze przedstawiona tu przeze mnie scena, choc wydaje sie nieprawdopodobna, oddaje w duzym przyblizeniu to, co sie wydarzylo owej burzliwej nocy w 1947 roku, kiedy kandydat George Bush zostal wtajemniczony to Towarzystwa Czaszki & Piszczeli w Yale. Szczególy, jakie opisalem, zadziwiajaco pokrywaja sie z rzeczywistoscia nocy wtajemniczenia za zamknietymi drzwiami Grobowca-mauzoleum Czaszki & Piszczeli.

Co prawda nie dysponujac faktami z zycia seksualnego George’a Busha przed jego pobytem w Yale i dlatego nie moge poswiadczyc tej czesci procesu wtajemniczenia. Nie mam tez zamiaru wnikac w te dziedzine ludzkiego zycia. Nie to jest celem mojej ksiazki. Interesuje mnie raczej jak niecne i okryte hanba tajne stowarzyszenie uksztaltowalo cale dorosle zycie prezydenta Stanów Zjednoczonych oraz jakim sposobem chwycilo w swój smiertelny uscisk polityczna, ekonomiczna i duchowa rzeczywistosc calego swiata.

Tak czy inaczej, programowy rytual malzenskiej rozkoszy jest z cala pewnoscia typowy dla nowego piszczelowca i tej nocy, w maju 1947 roku, George Bush bez watpienia wyznal przed swoimi bracmi osobiste sprawy. Opisal je w zywych barwach technicoloru i ozdobil wszelkimi mozliwymi sensacyjnymi i gorszacymi szczególami. Bez watpienia takie dramatyczne, szczególowe i wymagajace odwagi ujawnienie najintymniejszego zycia przed innymi mezczyznami, zwlaszcza przed mezczyznami, którzy mieli stac sie “bracmi krwi” na cale zycie, tworzy duchowa i emocjonalna wiez o niezwyklej sile i trwalosci.

Okultystyczne i makabryczne: Rytual Udreczenia.

Trumny, czarno zakapturzeni mezczyzni z zapalonymi swiecami, szkielety i piszczele – te groteskowe obrazy odslaniaja nam okultystyczny charakter wtajemniczenia Czaszki & Piszczeli. Ale czy moja relacja o tym, co dzialo sie za zamknietymi drzwiami Grobowca jest scisla? Stanowczo odpowiadam TAK. Inni badacze przytaczaja bardzo podobne, makabryczne wydarzenia.

Na przyklad, w swoim wprowadzajacym artykule “The Last Secrets of the Scull & Bones” (Ostatnie Tajemnice Czaszki & Piszczeli), Ron Rosenbaum pisal obszernie o “udrekach” oraz wyczerpujacych zadaniach i próbach jakim dobrowolnie poddaja sie nowi czlonkowie. Wedlug Rosenbauma, przy wtórze dziwnych okrzyków i jeków pochodzacych z trzewi grobowca, nowicjusz musi przejsc przez minimum dwie próby:
Lezac calkowicie nagi w trumnie, spowiada sie stojacym obok czlonkom lub Rycerzom z najbardziej intymnych sekretów zycia seksualnego.

Zapasy na golasa z innymi kandydatami w rozmazanej stercie blota.
Roger A. Javens, mój przyjaciel i oddany chrzescijanin, abosolwent Yale, choc nie piszczelowiec, badal Zakon Czaski & Piszczeli, kiedy byl jeszcze studentem uniwersytetu.

W swoim szeroko udokumentowanym raporcie Javens stwierdza:
“Kazdy czlonek musi opowiedziec swoja autobiografie? Pozostali czlonkowie, z zapalonymi swiecami, w szatach czarno okapturzonych, zgromadzeni sa, gdy nowicjusz w trumnie dzieli sie swoja historia zycia. (3)
Javens dodaje ze ten rytual moze byc bardzo wstrzasajacy: “Uwaza sie go za silne, emocjonalne doswiadczenie, poniewaz czlonek dzieli sie wspomnieniami z dziecinstwa, swoimi doswiadczeniami (wlaczajac w to doswiadczenia seksualne), ambicjami i celami zyciowymi” (4).

Rytual nicujacy mózg

“Ponadto dziwaczne rytualy wtajemniczenia Towarzysztwa Czaszki & Piszczeli nie sa zwyczajnymi uciesznymi zabawami mlodzienców” – pisze Javens – “Ich cel jest powazny. W rzeczywistosci obliczone sa na wywolanie trwalych zmian w mysleniu i zachowaniu. Pelnia funkcje intensywnych, rytualistycznych form “psychologicznego uzaleznienia”.”

Jak sugeruja dowody, proces wtajemniczenia jest niewatpliwie ponizajacym i wstrzasajacym doswiadczeniem psychologicznym. Jak inne wtajemniczenia ?to równiez jest forma grupowej presji, sprostaniem grupowej terapii.

Przelamane zostaja wszystkie zahamowania i mechanizmy obronne.

Po dostatecznym zdemoralizowaniu, osobnik jest budowany z powrotem (5).

Rytualne tworzenie “Nowego czlowieka”.

Sam jestem gleboko swiadom procesu psychologicznego uzaleznienia i niekiedy wstrzasajacych zmian jakie wywoluje ono w ludziach, którzy biora udzial w programach wtajemniczenia. George Bush doswiadczyl tego owej nocy, czterdziesci lat temu w Yale. Sluzac w lotnictwie Stanów Zjednoczonych (jestem emerytowanym oficerem-lotnikiem), spedzilem cztery lata w bazie sil powietrznych w Lackland, w Texasie, niedaleko San Antonio, w podstawowej jednostce szkoleniowej. Tam tez czesto obserwowalem dramatyczna przemiane w umyslach i zyciu mlodych mezczyzn, którzy przechodzili wymagajace zadania i testy. O tym, ze wojskowy obóz szkoleniowy pomyslany jest jako szczególna forma umyslowego uzaleznienia, zaswiadczyc moze kazdy byly wojskowy.

Pózniej, jako instruktor w programie R.O.T.C.* poddalem próbie setki mlodych i inteligentnych kandydatów na nowych oficerów. Ponownie czesto obserwowalem niezwykle zmiany w ich zachowaniu i mysleniu. W niektórych przypadkach, gdy programy szkoleniowe (wtajemniczenie) zostaly pomyslnie zakonczone, mlody oficer wydawal sie byc doslownie “nowym czlowiekiem”. Jakby za dotknieciem czarodziejskiej rózdzki byl wyposazony we wszystkie te cechy i wlasciwosci, jakich pragneli jego programisci-ci, którzy zaplanowali program szkoleniowy.

Co wazniejsze, udany wojskowy adept wcielal sie we wlasna osobowosc grupowy punkt widzenia – szczególny zespól postaw, które czynily go chetnym do wspóldzialania, niedlacznym czlonkiem grupy. W wyniku zaatakowania, a nastepnie stlumienia jego indywidualnosci, stawal sie cenionym grupowym graczem.

Kiedy juz osobnik dobrowolnie pozbawil sie swojej osobowosci i w pelni zaakceptuje zasade, ze jego los jest nierozerwalnie zwiazany z losem kolegów, gotowy jest na podjecie najciezszych, najbardziej wymagajacych i najtrudniejszych misji. Czesto podda sie najsurowszym warunkom, a nawet pozbawi sie podstawowych srodków do zycia na rzecz swoich kolegów – towarzyszy broni. Jezeli zostanie wezwany, moze nawet zlozyc najwyzsza ofiare – swoje zycie.

W srodowisku wojskowym potrzebny jest nowy paradygmat ludzi, wyposazonych w ograniczony, grupowy punkt widzenia. Nie jestem krytykiem wojskowego systemu wtajemniczenia. Dobrze jak dotychczas sluzyl naszemu narodowi.

Dla zlowieszczych celów.

Ale ten sam rodzaj intensywnego procesu psychologicznego uzaleznienia, wprowadzany w zupelnie innych warunkach – w tajnym stowarzyszeniu – moze byc chytrze obliczony na sluzenie bardziej przebieglym i zlowrogim celom. Moze na przyklad stworzyc krwiozerczego terroryste, mafijnego morderce, zbalamuconego, ale i fanatycznego czlonka wschodniego kultu New Age, albo lojalnego i poslusznego sluge konspiracyjnego i niebezpiecznego tajnego stowarzyszenia okultystycznego.

Tacy ludzie jak George Bush, Potter Stewart i David Borens z Towarzystwa Czaszki & Piszczeli niewatpliwie doswiadczyli podobnego dramatycznego punktu zwrotnego w wyniku swojej inicjacji. Oni takze polaczyli swoje niezalezne kiedys umysly, by stac sie cenionymi czlonkami grupowego kolektywu.

Proces wtajemniczenia sluzy zwiekszeniu niezaleznosci od grupy i zaufania do niej, ale jednoczesnie ustawia jednostke w pozycji kompromisu.

Niezaleznosc jednostki jest w pewnym sensie poswiecona na “oltarzu kolektywnego uzaleznienia”. Jednostka jest wówczas zwiazana z czyms wiekszym od siebie. (6).

Czy po tej niezwyklej nocy, kiedy kandydaci Zakonu doswiadczyli najbardziej niezwyklych i tajemniczych rytualów wtajemniczenia: wydarzenia na stosie piszczeli i blota, trumny i znecania sie, George Bush stal sie zaleznym i poslusznym sluga niebezpiecznego, okultystycznego tajnego stowarzyszenia? Czy jako wtajemniczony pozwolil na wprzegniecie go w tryby dobrze naoliwionej, precyzyjnie funkcjonujacej maszyny – miedzynarodowego kolektywu, którego przywódcy pragna dominowac nad swiatem? Czy zrezygnowal ze swojej jednostki niezaleznosci, by wlaczyc sie cos wiekszego od siebie?

Ciekawe, ze Malachi Martin, autor bardzo poczytnej ksiazki “The Keys of this Blood” (Wladza papieska z tej krwi), w której omawia imponujacy plan papieza Jan Pawla II uczynienia z Watykanu widacego swiatowego autorytetu w Nowym Porzadku Swiata, opisal prezydenta Busha jako “Sluge Rady Medrców”. Rada Medrców jest jednym z synonimów Iluminatów, znanych równiez jako Tajne Bractwo. Symbolem Iluminatów jest niedokonczona egipska piramida ukoronowana wszystko widzacym okiem Horusa, boga Slonca. (7).

(Obrazek jednodolarowego banknotu – strona odwrotna – revers – z piramida )

James G. Martin, mason trzydziestego trzeciego wtajemniczenia – 33 stopien, który jest gubernatorem Pólnocnej Karoliny i? rzadzacej partii republikanskiej, goraco ocenil plany prezydenta Busha nowego porzadku swiata. Piszac w gazecie Raleigh’a The News and Observer (24 marca 1991r.), Martin stwierdzil: “Prezydent George Bush? ozywil stara ale ciagle na czasie idee: realizacje nowego porzadku swiata”.

Martin napisal, ze byla to ta sama wizjonerska idea jak narysowana na naszym banknocie jednodolarowym – wszystko widzace oko nad piramida z lacinskim napisem “Novus Ordo Seclorum” powyzej.

( – w/w tekst jest zamieszony pod piramida, na grafice banknotu jednodolarowego)
===============================================================

To, Martin wyjasnil jest tlumaczone zarówno jako “Nowy Porzadek Wieku” jak i “Nowy Porzadek Swiecki” (lub Swiatowy) Porzadek lub prosto “Nowy Porzadek Swiata”.

Nieszczesliwie, w swoim artykule gubernator Martin zapomnial powiedziec czytelnikom takich znaczacych faktów jak, ze piramida i jej wszystko widzace oko zostaly po raz pierwszy wydrukowane na banknocie jednodolarowym w 1930 roku w wyniku zabiegów prezydenta Franklina D. Roosevelt’a, masona oraz wiceprezydenta Henry Wallace’a.

Wallace, czlonek masonerii a równoczesnie gorliwy sympatyk komunizmu, pózniej ubiegal sie o prezydenture z ramienia partii socjalistycznej.

Cena do zaplacenia? ale takze ogromne korzysci.

Oczywiscie trzeba zaplacic pewna cene za wstapienia w wysokie szranki najbardziej ekskluzywnego meskiego klubu na swiecie. Psychologicze uzaleznienie zbiera zniwo. Najwieksza strata nowicjusza jest prawdopodobnie jego niezaleznosc. Kiedy jest juz aktywnym czlonkiem grupowego kolektywu, oczekuje sie od niego podporzadkowania wymaganiom grupy i popierania jej celów. Jego osobisty los i przyszlosc sa zwiazane z pomyslnoscia wiekszego kolektywu. Czlowiek taki staje sie sluga grupy, a grupa jest jego uznanym i niekwestionowanym panem.

Piszczelowcy zdaja sobie sprawe, ze taka sluzba jest cena, jaka musza chetnie i skwapliwie zaplacic za olbrzymie korzysci plynace z ich czlonkowstwa w najbardziej elitarnym Bractwie swiata. Cena nie wydaje sie prawdopodobnie uciazliwa, gdy porówna sie ja ze znacznymi nagrodami, jakie otrzymuja wtajemniczeni. Jest to w rzeczywistosci dobry interes.

Nowy piszczelowiec zauwaza, ze jest od razu i na wiele sposobów powiazany z siecia “starych przyjaciól” Czaszki & Piszczeli. Równie szybko uswiadamia sobie, ze te powiazania rozprzestrzeniaja sie na caly swiat, dzierzac ster wladzy w wiekszosci panstw. Od czasu wtajemniczenia i otrzymania nowego imienia – starozytnego symbolu jednosci pomiedzy czlonkami kulturowych grup – mlody mezczyzna Zakonu dostrzega, ze zyciem jego kieruje potezna, czesto niezauwazalna sila. W scisle tkanej, twardej i nieelastycznej sieci wladzy i wplywów, on sam jest jedynie jedna z wplecionych nici.

W opublikowanym niedawno w Guardian Weekly, wkladce do The Washington Post, fascynujacym artykule o prezydencie Bushu autorzy robia aluzje do decydujacej, choc niewidzialnej, sieci wladzy, która ma wplyw na polityke i polityczne zycie prezydenta.

Autorzy artykulu powoluja sie na przychylna tajnym stowarzyszeniom ksiazke “The Wise Man” (Medrcy) i stwierdzaja:
-Przypuszczalnie kieruje nim (Georgem Bushem) nic, która wpleciona jest gleboko w jego zycie i czasy.”

Podobnie jak “medrcy” – szesciu wplywowych mezczyzn, którzy uksztaltowali amerykanska polityke – opisani przez Waltera Isaacsona i Evana Thomasa w ich pracy z 1986 roku, Bush moze odnalezc swoje korzenie w takich bastionach elity jak? Yale. Jego ojciec, Prescott Bush, byl przyjacielem i partnerem tych ludzi, a takze?W.Averella Harrimana.
Byla to elitarna grupa? która uksztaltowala Nowy Porzadek swiata?

Wyznaczyli oni Stanom Zjednoczonym? nowa i trudna miedzynarodowa role (8).

Staly zwiazek prezydenta Busha z Bractwem.

Jako Prezydent, George Bush otoczyl sie ludzmi ze Stowarzyszenia Czaszki & Piszczeli oraz takich wspólpracujacych z nimi, pokrewnych grup, jak Rada Stosunków z Zagranica i Komisja Trójstronna. Co wiecej, Bush zasygnalizowal swój staly zwiazek z Bractwem juz w dzien rozpoczecia swojej prezydentury.

W czasie ceremonii inauguracyjnej George Bush zostal zaprzysiezony kladac reke na masonskiej Biblii dostarczonej mu przez braci z Lozy Masonskiej swietego Jana, przy 71 West 23r Street, New York City. Byla to ta sama Biblia, wydana w Londynie w 1767 roku, która posluzono sie przy inauguracji Warren G.Hardinga, Dwight D. Eisenhovera i Jimmy Cartera.

Podobnie do Busha, wszyscy ci prezydenci byli masonami.(9). (Ronald Regan nie byl masonem, kiedy zostal prezydentem. Dopiero w 1987 roku, kilka miesiecy przed ukonczeniem drugiej kadencji, dzieki uprzejmosci swiatyni w Waszyngtonie, D.C., Rady Najwyzszej 33 i Ostatniego Stopnia Obrzadku Szkockiego wolnomularstwa, wprowadzono prezydenta Regana, jako honorowego masona 33 stopnia wtajemniczenia, w tajny swiat wolnomularstwa. (10).

Powiazania z Rockefellerem.

Na doradce do spraw bezpieczenstwa i swoja prawa reke Bush wybral Brenta Scowcrofta. Scowcroft, czlowiek wywiadu, powiazany z miedzynarodowymi bankami, byl poprzednio prezesem firmy Kisinger & Spólka.(11). Jest to najbardziej prestizowa i wplywowa na swiecie firma lobbystów, zarzadzana i kierowana przez Henry Kissingera, bylego Sekretarza Stanu. Z kolei mentorem i dobroczynca Kissingera jest od wielu lat bankier-miliarder, David Rockefeller.

David Rockefeller, bez watpienia jeden z najbogatszch ludzi na swiecie, a takze jeden z glównych maklerów wladzy, bardzo szanuje czlonków Czaszki & Piszczeli. I tak, firma Rockefeller Financial Services, Inc., glówne cialo korporacyjne rozleglego finansowego imperium rodziny Rockefellerów, jest zarzadzana przez piszczelowca, agresywnie inteligentnego J. Richardsona Dilworth (rocznik Czaszki & Piszczeli 1938).

W 1973 roku Rockefeller, przy pomocy Zbigniewa Brzezinskiego i Averella Harrimana (który wraz z Prescottem S. Bushem, ojcem George’a Busha, zostal piszczelowcem w 1917roku), zalozyl Komisje Trójstronna.

Celem Komisji Trójstronnej jest przyspieszenie ery swiatowego Rzadu i propagowanie miedzynarodowej ekonomii, kontrolowanej zakulisowo przez Tajne Bractwo.

Zbigniew Brzezinski byl doradca do spraw bezpieczenstwa narodowego i koordynatorem prac wywiadu w gabinecie Jimmy Cartera. W administracji Nixona i Forda stanowisko to piastowal Henry Kissinger, a obecnie, w gabinecie Busha, jest nim Brent Scowford.

Warto zauwazyc, ze George Bush sluzyl w przeszlosci jako czlonek rady nadzorczej ogólnoswiatowej Komisji Trójstronnej, kiedy zarówno Jimmy Carter jak i Henry Kissinger od dawna byli aktywnymi czlonkami tej samej grupy. Ponadto, jak zobaczymy w szczególowej analizie niecodziennego i szybkiego awansu do politycznego gwiazdorstwa George’a Busha, to Richard Nixon, jako prezydent, gral kluczowa role w wypchnieciu mlodego piszczelowca na szczyt politycznej piramidy. Z kolei glównym mentorem i poplecznikiem Richarda Nixona byl David Rockefeller.

Innymi slowy David Rockefeller, miliarder, prezes miedzynarodowego banku Chase Manhattan Bank, absolutny wladca Rady Stosunków z Zagranica, nadzorca Bilderberger (zobacz roz. 5.) i zalozyciel Komisji Trójstronnej, od przeszlo cwierc wieku pomyslnie manipuluje polityka zagraniczna i ekonomiczna Stanów Zjednoczonych przez swoich faworytów w wtyczki w biurze prezydenta w Bialym Domu.

Wydarzenia dowodza, ze George Bush, choc bardzo dbaly o swój publiczny wizerunek i opinie elektoratu, od poczatku swojej politycznej kariery, jeszcze jako mlody i ambitny czlonek Kongresu Stanów Zjednoczonych z Huston, Texas, systematycznie przeprowadzal plan i zalozenia swoich dobroczynców z Tajnego Bractwa.

Oczywiscie George Bush zawsze zdawal sobie sprawe z tego, ze jego polityczne zaplecze nie zalezy od wyników badan opinii publicznej, ale od tego czy bedzie w stanie zadowolic i ulagodzic swoich przelozonych i kolegów z Czaszki & Piszczeli oraz potezniejsza elite Tajnego Bractwa, która nadzoruje i kieruje dzialalnoscia wszystkich tajnych stowarzyszen. Jak zauwazyl niedawno Guy Molyneau w swoim politycznym biu-letynie, The Commonwealth Raport, “jednym politycznym przekonaniem Busha jest to, ze polityka opiera sie na osobistych kontaktach przywódców, ze “robienie polityki” oznacza zalatwianie spraw z garstka glównych graczy”..

Ta “garstka glównych graczy” z pewnoscia obejmuje jego szefów z Bractwa. Moje badania i dochodzenie ujawniaja, ze George Bush, jako prezydent najwiekszej potegi militarnej swiata – Stanów Zjednoczonych – jest czlowiekiem calkowicie wtajemniczonym. Choc ludzie w Stanach Zjednoczonych i pozostalych 226 krajach swiata uwazaja prezydenta za glówna osobe w sprawach o swiatowej wadze, prawda jest taka, ze George Bush jest jedynie jednym z zarzadców. Nie jest nawet szefem rady nadzorczej, chociaz jego osobisty wplyw jest znaczny i powinien byc doceniany.

Rzeczywista wladza.

Kilku potentatów na miedzynarodowym rynku finansowym – Rockefellerowie, Rothschildowie i pare innych osób – jest rzeczywista wladza stojaca za jawnymi tronami swiatowych rzadów. Zadna decyzja polityczna nie jest podejmowana bez ich udzialu, zaden plan akcji nie wprowadzany jest w zycie bez ich przyzwolenia.

Niezalezne dzialanie i tym samym narazenie sie na gniew budzacej respekt, wspanialej Rady Dziewieciu jest politycznym i finansowym samobójstwem. Bunt niezaleznego prezydenta, premiera, ustawodawcy, urzednika, szefa korporacji lub bankiera moze spowodowac najsurowsze sankcje i kare, a nawet smierc.

Znajdujacy sie w poczatkowym stadium Nowy Porzadek Swiata kierowany jest przez ludzi, którym George Bush sluzy jako podwladny. Jego powiazania i uslugi oddawane wyzszym szczeblom Bractwa sa jednak korzystne dla obydwu stron.

W drugiej czesci mojej ksiazki dokladniej przeanalizuje blyskawiczna kariere Georga Busha i pokaze jak wplywowi przyjaciele z wysokich szczebli Tajnego Bractwa bez przeszkód utorowali jego droge do prezydentury. Przyjrzymy sie takze blizej tajemniczej i nieznanej wladzy, jaka to wlasnie tajne stowarzyszenie – Zakon Czaszki & Piszczeli – od lat sprawuje w amerykanskich instytucjach i swiatowej polityce.

Niesamowita opowiesc o ludziach, których nazywam Tajnym Bractwem, ujawnia rewelacyjne informacje nie tylko o jednym tajnym stowarzyszeniu.

Nie zajmuje sie tez dramatem jednego czlowieka, nawet gdyby byl najbardziej fascynujacy. W tej ksiazce interesuje mnie raczej udokumentowany zapis dzialalnosci olbrzymiej grupy ludzi, którzy kontroluja wielkie, piramidalne imperium o nieporównywalnych jak dotad wplywach i wladzy. Ludzie na szczycie tej piramidy sa wielokrotnymi miliarderami. Ale nadal chca miec wiecej pieniedzy. Ich wladza budzi groze.

Na skinienie ich reki upadaly narody, rozpadaly sie rzady, a ich przeciwnicy gineli w zamachach. A jednak nadal zadaja wiekszej wladzy i ja zdobywaja.

Ci skorumpowani ludzie nie reprezentuja okreslonych zapatrywan politycznych czy tez partii, nie sa ani republikanami, ani demokratami, nie mozna ich wyraznie sklasyfikowac jako liberalów, czy konserwatystów. Ale laczy ich jedno: kazdy wtajemniczony Tajnego Bractwa jest internacjonalista i goracym obronca Nowego Porzadku Swiata.

Co wiecej, kazdy wtajemniczony poswieca swoje zycie, by zrealizowac niezniszczalne marzenie: jednosc wszystkiego na Ziemi pod przywództwem i kontrola kilku oswieconych ludzi, którzy tworza hierarchie Tajnego Bractwa.

Czlonkowie Tajnego Bractwa uwazaja zatem, ze Nowy Porzadek Swiata jest zrecznym sposobem na osiagniecie ich od dawna pielegnowanych zalozen i celów.

Sluchajac czesto dziwnych i zaszyfrowanych oswieconych przemówien George’a Busha, w których powtarza on uparcie okreslenie “Nowy Porzadek Swiata”, nalezy pamietac, ze Bush jest wychowankiem Czaszki & Piszczeli oraz oddanym i lojalnym sluga Tajnego Bractwa. Tajne stowarzyszenia, w tym takze “niewidzialne kolegium” najwyzszych szczebli wolnomularstwa, zarliwie wierza, ze ich obecna kampania na rzecz Nowego Porzadku Swiata zaowocuje spelnieniem wszystkich marzen ich przodków, Iluminatów.

Od wieków trwajacy spisek i kult wszystko widzacego oka Horusa, uwazany jest obecnie za nie do zatrzymania.

Zwyciestwo wydaje sie bliskie, nastapi z pewnoscia przed rokiem 2000. Spiskowcy wierza, ze Nowe Tysiaclecie bedzie ukoronowane sukcesem.

Rzadzenie calym swiatem poporzez swiatowy Rzad, miedzynarodowy system handlowy i zespolenie wszystkich religii i kultów w najwyzsze bractwo – oto niezachwiane, niezniszczalne pragnienie Tajnego Bractwa. Jest to równiez zaborczy cel kazdego tajnego stowarzyszenia opartego na zasadach oswiecenia.

Trzy dyrektywy Tajnego Bractwa.

Aby osiagnac swoje cele, przywódcy Tajnego Bractwa oglosili trzy dyrektywy. Glówna dyrektywa Tajnego Bractwa jest nastepujaca: dominowac bedzie Chwala Jednego.

Trzeba osiagnac jednosc w wielkosci w kazdej dziedzinie zycia, w kazdej ludzkiej dzialalnosci, co wyraza lacinski napis na jednodolarowym banknocie USA: “E Pluribus Unum” – “Z wielu jeden”.

Druga, pokrewna pierwszej, dyrektywa Tajnego Bractwa i siostrzanych stowarzyszen i organizacji stwierdza, ze hierarchia Tajnego Bractwa bedzie kontrolowala Jedno. Kilka osób, elita – Iluminaci beda panowac nad wieloma ludzmi.

Mamy równiez trzecia, wazna dyrektywe: ludzie nie moga sie nigdy zorietowac, ze nie kontroluja wlasnego losu.

Manipulacja, kontrola umyslów, masowa hipnoza, magia, czy tez oszustwo i perswazja musza utrzymac ich w przekonaniu o indywidualnej autonomii i wladzy.

Nie mozna pozwolic ludziom na odkrycie okropnej prawdy, ze demokracja, której tak bardzo pragna i której tak glosno sie domagaja jest, niczym fantastyczna, ogólnoswiatowa gra, jedynie spiskiem wymyslonym przez malenka, ale bezwzgledna bande ukrytych doradców i mistrzowskich iluzjonistów.

Kurczaca sie konkurencja.

Spiskowcy Tajnego Bractwa – Iluminaci – maja dzisiaj niewielu rywali, którzy przeszkadzaliby im w podboju swiata przed rokiem 2000. Bowiem systematycznie niszczyli swoich konkurentów?albo laczyli sie z nimi.

Kiedys Kosciól Katolicki i Protestancki sprzeciwiali sie Bractwu. Teraz juz tego nie robia.

Ponadto w przeszlosci tajne stowarzyszenia walczyly miedzy soba o absolutna kontrole i wladze. Jednak obecnie przywódcy tajnych stowarzyszen polaczyli sie. Zrozumieli, ze tylko wtedy osiagna wieksze korzysci, gdy zrealizuja wspólny cel i jednosc organizacji.

Ze zdumieniem odkrylem, ze prawie wszystkie swiatowe tajne stowarzyszenia, organizacje bankowe i finansowe, syndykaty kryminalne, agencje wywiadowcze i grupy okultystyczne polaczyly sie. Wszystkie sa bezposrednio podporzadkowane wladzy elity, radzie zarzadzajacej Tajnego Bractwa.

Nigdy jeszcze w historii ludzkosci tak mala grupa ludzi nie dzierzyla tak olbrzymiej wladzy.

Postaram sie was przekonac, ze Tajne Bractwo mozna pokonac. Nadal mozemy miec nadzieje, ze uda sie zatrzymac tych zlych i samolubnych ludzi. Jezeli naprawde zalezy nam na prawdzie, wolnosci i przyszlosci naszego kraju mozemy zawrócic fale okultyzmu i propagandy finansowana przez tych ludzi i ich wspólników. Z Boska pomoca mozemy odbudowac normalnosc i dobro swiata.

Pierwsza rzecza, jaka musimy zrobic, jest zdemaskowanie spisku Tajnego Bractwa i rzucenie tak potrzebnego swiatla na ich niebezpieczna i czesto zakamuflowana dzialalnosc. Zacznijmy od zapoznania sie z bardzo bogatym czlowiekiem, który posiada obecnie olbrzymia wladze w najwyzszych szrankach przyszlych panów swiata. Pozwólcie, ze w nastepnym rodziale przedstawie wam pana Maurice Stronga, zarliwego wyznawce New Age, bogatego arystokrate oddanego sprawie ochrony srodowiska – czlowieka, który ma dostep do wewnetrznych kregów Tajnego Bractwa.

RODZIAL DRUGI

SWIATOWY SPISEK: “FIKCYJNY” POMYSL.

Mieszka w Baca Grande, pieknej okolicy San Luis Valley w Kolorado. Jest jednym z najzamozniejszych i oszalamiajaco poteznych ludzi na swiecie. Do swoich najblizszych przyjaciól zalicza takich miliarder Rockefeller i Lord Rothschild, oraz Jana Pawla II. W 1992 roku odwiedzil George’a Busha w Bialym Domu i jako przewodniczacy Szczytu Ziemi, konferencji zorganizowanej przez Organizacje Narodów Zjednoczonych w Rio de Janerio, wreczyl prezydentowi osobiste zaproszenie na galowa uroczystosc, uwazana za pierwszorzedne wydarzenie ekologiczne XXI wieku.

Jezeli jakis czlowiek zasiada na samym szczycie hierarchii wyladzy ukladajacej plan Nowego Porzadku Swiata, jest nim Maurice Strong, kanadyjski finansjer i inwestor.

W 1990 roku Strong udzielil serii fascynujacych wywiadów Danielowi Wood, dziennikarzowi kanadyjskiego pisma “West”. (2). Wood spedzil sporo czasu ze Strongiem i najwidoczniej udalu mu sie zdobyc jego zaufanie. Rzeczywiscie w pewnym szczególnym momencie Maurice Strong pozwolil sobie na wiele wyjasniajaca chwile szczerosci.

Oto jak dziennikarz Daniel Wood opisuje przejazdzke i rozmowe z Maurice Strongiem podczas swojego pobytu na pieknym, choc surowym ranczo Baca Grande. Wyjezdzamy z Baca ze Strongiem, podazajac nasza droga sprzed tygodnia. Mijamy ranczo Lazy U i skrecamy na poludnie szosy 17. Strong mówi, ze zawsze zalowal, ze nie moze pisac. Ma pomysl na powiesc, która chcialby napisac. Myslal o nim przez okolo dziesiec lat. Bylaby to ostrzegawcza opowiesc o przyszlosci.

“Co roku, w lutym, swiatowe Forum Ekonomiczne spotyka sie w Davos w Szwajcarii. Uczestniczy w nim ponad tysiac CEO, premierów, ministrów finansów i wybitnych naukowców, by ustalic plany ekonomiczne na nadchodzacy rok” – wyjasnil tlo pomyslu fabuly powiesci.

Po opisaniu dekoracji, kontynuowal – “Co by bylo, gdyby mala grupka swiatowych przywódców?utworzyla tajne stowarzyszenie, by doprowadzic do ekonomicznego krachu? Jest luty. Wszyscy sa w Davos. To nie terrorysci, to swiatowi przywódcy”.

“Lokuja sie na swiatowych rynkach akcji towarów. Uzywajac swojego dostepu do gield, komputerów i zapasów zlota, wywoluja panike. Zakleszczaja tryby. Najmuja ludzi, którzy trzymaja pozostalych przywódców swiata w Davos jako zakladników. Nie mozna zamknac rynków. Bogate kraje?” Strong wykonuje drobny gest, jakby wyrzucal niedopalek papierosa przez okno.

Siedzialem zauroczony. Nie mówi tego jakis tam gawedziarz. To jest Maurice Strong. Zna tych przywóców swiata. Sam jest wiceprezesem Rady Swiatowego Forum Ekonomicznego. Siedzi w samym centrum wladzy. Moze to zrobic.
“Nie powinienem chyba mówic takich rzeczy” – dodaje.

Czy do planowego kulminacyjnego momentu spisku Nowego Porzadku Swiata dojdzie tak, jak sugeruje rozwój fabuly “fikcji” Maurice Stronga? Czy super bogaci ludzie zamierzaja juz wkrótce siegnac niespodziewanie po wladze nad swiatowa bankowoscia i finansowa inzynieria, szantazujac caly swiat zgrzytliwym zastojem, jesli ich zadania nie beda spelnione?

Chociaz jest to mozliwe, moje badania sugeruja, ze nie tak, wyglada przyszly scenariusz zaplanowany dla ludzkosci przez Tajne Bractwo. Sadze raczej, ze fascynujace komentarze Maurice Stronga swiadcza o jego impulsywnej osobowosci. Bowiem w przeciwienstwie do swoich kolegów z bractwa Iluminatów, którzy rzadko uzewnetrzniaja publicznie zlosc lub inne emocje. Strong jest dobrze znany z otwartego wyrazenia swoich marzen i frustracji. Rzecz jasna, ten czlowiek jest wyznawca: pragnie juz teraz swiatowego Rzadu i scentralizowanej wladzy, i zrobi wszystko, zeby przyspieszyc ten proces.

Bractwo od dawna zadowalalo sie zwalczaniem i unieszkodliwianiem opozycji krok po kroku, kawalek po kawalku. Samo sprytnie pozostawalo w cieniu, majac dobrze przemyslana nadzieje, ze dzieki ich ukryciu i zamaskowanym dzialaniom nie wzbudzi podejrzen potencjalnych przeciwników, ani nie sprowokuje wrogów swoich cynicznych zamiarów. Dlugofalowa strategia Tajnego Bractwa wielokrotnie sie sprawdzila.

Jednakze ostrzezenie Maurice Stronga przed globalnym coup d’etat nie jest calkiem bezpodstawne.

Jego barwny scenariusz o grupce poteznych super bogatych spiskowców, którzy spotykaja sie co roku, by planowac ekonomiczna i polityczna przyszlosc swiata i decyduja sie na chwycenie swiata za gardlo, moze sie po prostu spelnic!

Taka konspiracyjna grupa istnieje i jej cele sa dokladnie takie, jak przedstawia je Strong: mianowicie zgromadzenie wiekszosci bogactw i wladzy na ziemi pod swoimi skrzydlami. Grupa ta zamierza stac sie naszymi panami, dobroczyncami i bogami.

Spotykaja sie po kryjomu.

Wobec tego jest mozliwe, ze na jakims tajnym spotkaniu super bogata klika, trzymajaca nasz finansowy los w swoich rekach, podejmie decyzje o zakorkowaniu swiatowej ekonomii. Byc moze pomysl Stronga na jego przyszla “fikcje” jest czyms wiecej, niz wymyslona fabula marzyciela.

Nie ulega watpliwosci, ze czlonkowie Tajnego Stowarzyszenia spotykaja sie czesto w róznych miejscach na calym swiecie, by snuc swoje plany i spiski. Od 1954 roku spotykaja sie przynajmniej raz do roku jako zwarta grupa Builderberger.

Ostanie tajne zebranie tej konspiracyjnej grupy odbylo sie w 1992 roku we francuskiej miejscowosci uzdrowiskowej Evian. W poprzednim roku, utajeni Bilderbergersi konferowali w zacisznym Baden Baden, uzdrowiskowej przystani w glebi Czarnego Lasu w Niemczech. Dowody wskazuja na rok 1952 jako kluczowa date w tym spisku. 12 czerwca tego roku grupa reprezentantów Bractwa, zorganizowana pod nazwa Bractwa swiatyni, spotyka sie we Francji w zamku Arginy, niedaleko Charentay, Beaujolais.

Znaczenie tego miejsca jest dwuznaczne. Ludzie, którzy nadzoruja obecnie dzialalnosc tajnych stowarzyszen uwazaja siebie za bezposrednich duchowych spadkobierców pierwotnego Zakonu Templariuszy, z którego wzielo swój poczatek dzisiejsze wolnomularstwo, Rycerze Maltanscy i rózokrzyzowcy. To w Zamku Arginy, w 1118 roku, zlozyli swoja przysiege zalozyciel i pierwszy Wielki Mistrz sredniowiecznych templariuszy, Hugues de Payns oraz jego towarzysze.

Zemsta templariuszy.

Prawie dwa wieki pózniej, 18 marca 1314 roku, Jacques de Molay, dwudziesty drugi i ostatni Wielki Mistrz Zakonu, potepiony przez Papieza Klemensa V, a potem skazany na smierc przez króla Francji Filipa Pieknego, splonal w Paryzu na stosie. Templariuszy i ich przywódce oskarzono o wiele zbrodni: knucie zamachu stanu, sodomie i kult diabla pod postacia Bafometa, androgynicznego (majacego meskie i zenskie cechy) boga kozla.

Tradycja powiada, ze ostatnim okrzykiem wijacego sie z bólu w plomieniach Jacques de Molaya, bylo nastepujace przeklenstwo i grozba: “Niedlugo spadnie niedola na tych, którzy nas potepiaja bez przyczyny. Bóg pomsci nasza smierc”.
Dzisiaj Loza Masonska oddaje czesc meczennikom Jacques de Molay nazywajac swoje grupy dla mlodych chlopców “Zakonem DeMolaya”.

Ale ilu masonów wie, ze ich bohater zostal uznany za zdrajce kraju., bluznierce, homoseksualiste i czciciela diabla?

Wraz ze smiercia de Molaya nakazano rozwiazac loz templariuszy we Francji i przesladowac Zakon w Europie. Ruch zszedl do podziemia, ale pojawil sie ponownie jako wolnomularstwo w 1717 roku, najpierw w Wielkiej Brytanii, a potem w innych krajach. Okolo szescdziesiat lat pózniej, w 1776 roku, Adam Weishaupt zalozyl Zakon Iluminatów, który o maly wlos nie osiagnal wówczas nieprawdopodobnego celu calkowitego podboju swiata.

Odrodzenie Bractwa

Przez kolejne wieki Zakon bez przerwy zwracal na siebie uwage i prowokowal. Ale dopiero w XX wieku jego odrodzenie dokonalo sie z tak przerazajaca sila i moca.

Moje badania przekonaly mnie, ze Tajne Bractwo i odrodzone Bractwo Swiatyni to ta sama grupa. Dlatego tez spotkanie jakie odbylo sie w 1952 roku w zamku Arginy bylo niezwykle pomyslanym wydarzeniem w kronikach tajnych stowarzyszen. Spotkanie to wyznaczalo przygotowania do koncowych etapów Rewolucji swiatowej, która ma byc zakonczona i uwienczona sukcesem przed rokiem 2000.

Innym waznym wydarzeniem dla Tajnego Bractwa bylo tajne zebranie, które odbylo sie 21 marca 1981 roku. Spotkanie przeprowadzone przy najwiekszych srodkach ostroznosci i za wiedza nielicznych laików, mialo miejsce w Szwajcarii, w starym, ale eleganckim dworku, nalezacym kiedys do Zakonu Rycerzy Maltanskich.

Jak podaje wiarygodne zródlo, na spotkaniu tym obecnych bylo dziewieciu wyzszych czlonków Bractwa nalezacych do rady wykonawczej, którzy zostali wtajemniczeni w ustna, ezoteryczna tradycje dawnych templariuszy. Jest to ten sam rytual inicujacy przez który przechodza nowi czlonkowie Zakonu Czaszki & Piszczeli.

Dlaczego okultysci upodobali sobie dziewiatke.

Tajnym Bractwem kieruje wiec dziewieciu ludzi, którzy zasiadaja w radzie wykonawczej. Dlaczego dokladnie dziewieciu? Cyfra 9 ma bardzo wazne, ukryte ezoteryczne znaczenie. Czlonkowie Tajnego Bractwa swiecie wierza w sile obrzedowych rytualów, magicznych slów i okultystycznej numerologii. Z okultystycznej numerologii dowiadujemy sie, ze cyfra 9 jest cyfra potegi i wladzy.

Chodzi tu o enneagram, okltystyczny symbol, w którym kilka trójkatów i linii tworzy okag wyznaczony przez dziewiec punktów. Enneagram ten jest obecnie popularny w wielu kosciolach katolickich i liberalnych kosciolach protestanckich.

Niedawno dowiedzialem sie, ze nauczano o nim podczas duchowych rekolekcji Poludniowych Baptystów w Teksasie.
Jest wiele ukrytych przyczyn dla których okultysci wyrózniaja cyfre dziewiec i upowszechniaja dziewieciopunktowy enneagram. Po pierwsze, Chrystus umarl na krzyzu po dziewieciu godzinach meki. Wydarzenie to perwersyjnie swietuje jego Przeciwnik wraz ze swoimi wyslannikami. Okultysci nauczaja, ze jest dziewiec zakonów diablów w piekle. Satanisci rozkoszuja sie takze spostrzezeniem, ze odwrócona cyfra 9 daje 6 – cyfre bestii.

W poganskiej Grecji uczono, ze jest dziewiec muz (lub tez boskich “duchów – to znaczy demonow”), które kieruja wysilkami ludzkosci na Ziemi.

Etruskowie, od których Rzymianie przejeli wiele religijnych mitow, wyznawali i wierzyli w dziewieciu bogów. Rzymianie i Imperium Rzymskim oddawali czesc bogini Nundina obrzedowo oczyszczajac meskie niemowleta w dziewiatym dniu ich zycia. Ponadto Rzymianie co dziewiec lat swietowali pamiec zmarlych, ucztujac.

Co wiecej cyfra dziewiec ma duze znaczenie w zakonach masonów i tajnych stowarzyszeniach, jak twierdzi znawca rózokrzyzowców, W.W. Wescott w swojej ksiazce “Numbers: Their Occult Power and Mystic Virtues (Numery: ich moc okultystyczna i mistyczne cnoty”). “Istnieje masonski zakon Dziewieciu Wybranych Rycerzy” – pisze Westcott – w którym uzywa sie dziewieciu róz, dziewieciu swiatel i dziewieciu uderzen”. Westcott takze stwierdza, ze w okultystycznej numerologii cyfra dziewiec odpowiada “zlym wplywom na ziemi”.

W mojej ksiazce Mystery Mark of the New Age (Tajemniczy znak New Age), na stronach nastepnych prezentuje i omawiam ten enneagramowy symbol. Pokazuje w jaki sposób pozytkuja go zarówno wladze New Age, jak Hindusi: miedzy innymi tacy ludzie, jak Alice Bailey i Djwhal Khul z Trustu Oswieconych. Wyjasniam takze, dlaczego niektórzy zdezorientowani nauczyciele chrzescijanscy twierdza obecnie, ze enneagram moze byc wykorzystany jako klucz do jednostkowej osobowosci i leczenia psychicznych uzaleznien.

Z kolei w mojej ksiazce New Age Cults and Religions omawiam wykorzystanie enneagramu przez dziwna sekte, czczcieli hinduskiej bogini, która wierzy takze w swietosc cyfry 666. Sri Aurobindo, zmarly hinduski guru, zalozyciel tej sekty New Age twierdzil, ze ktokolwiek rozwikla tajemnice enneagramu “bedzie cieszyl sie majatkiem, dobrobytem i plodnoscia seksualna”.

W okultystycznej numerologii dodaje sie kolejne cyfry liczby 666, by uzyskac mistyczna sume 6+6+6 równa sie 18, 1+8 równa sie dziewiec. Raz jeszcze mamy wiec najbardziej magiczna i niezglebiona ze wszystkich cyfr dziewiatke.

Zwiazki miedzy sektami hinduskimi i przywódcami swiata.

A teraz zastanówcie sie nad takim dziwnym faktem: podobno Maurice Strong, wiceprezes poteznego Swiatowego Forum Ekonomicznego, przewodniczacy Szczytu Ziemi i szef Programu Ochrony srodowiska Narodów Zjednoczonych, jest zdecydowanycm wyznawca nauk Sri Aurobindo!.

Strong, najprawdopodobnie bogaty czlowiek, zbudowal na swoim ranczo w Baca Grande w Kolorado wielka swiatynie poswiecona bogu slonce. Zarówno on, jak i jego zona Hannah, sa zarliwymi wyznawcami New Age. Mówi sie, ze pani Strong wierzy iz, jej dziesiecioletni wnuczek jest reinkarnowanym buddyjskim mnichem tybetanskim z XI wieku, Rechung Dorje Drakpa.

Takze rosyjskiego przywódce, Michaila Gorbaczowa, naucza i prowadzi nowymi duchowymi sciezkami jego hinduski guru o nazwisku Sri Chinmy. Gorbaczow zademonstrowal tez swoja wiare w New Age i nauki, jakie z niego czerpie. (9) Wydaje sie wiec oczywiste, jesli Strong i Gorbaczow moga byc jakims wskaznikiem – a sa!, – ze mistyczne fundamenty elitarnego czlonkostwa w Tajnym Bractwie sa gleboko zakorzenione w mitologiach i religijnych dogmatach New Age i hinduizmu. Jak sie przekonamy, te mitologie i dogmaty opieraja sie na wierze w “boga zywiolów”, wyobrazonego jako wielkie, centralne slonce. Religia Iluminatów pochodzi od starozytnej slonecznej tradycji tajemniczego Babilonu.

Ludzie-Slonce, tradycja sloneczna i Nowy Rzym

Ta sama grupa dziewieciu wplywowych przywódców Iluminatów spotkala sie ponownie we Francji w 1984 roku. Odnowiwszy swoje sluby, poswiecili sie realizacji zadania rozprzestrzenienia Nowego Porzadku Swiata na cala kule ziemska. Tych dziewieciu osobników, którzy uwazaja siebie za tajna arystokracje i ojców nowego czlowieka, nadalo Zakonowi nowe imie. Po francusku nazwa ta brzmi: “L’Orde International Chevaleresque, Tradition Solaire” i tlumaczy sie jako Miedzynarodowy Zakon Rycerski Tradycji Slonecznej.

Ciekawe, ze Thomas Ehrenzeller, czlonek rady nadzorczej swiatowego Zwiazku Federalistów, wplywowej grupy zalozonej przez zmarlego Normana Cousina, której glównym celem jest utworzenie swiatowego Rzadu, napisal w 1976 roku ksiazke zatytulowana “Solar Man” (Czlowiek Slonce). W swojej ksiazce Ehrenzeller nakresla dokladny i szokujacy plan, dzieki któremu Tajne Bractwo zamierza osiagnac jednosc wszystkich narodów poddanych centralnej wladzy.

Pierwszym etapem planu jest regionalne zrzeszenie narodów (poczawszy od Wspólnoty Europejskiej, a nastepnie Amerykanów i innych narodów), zalamanie i rozpad starego komunistycznego imperium sowieckiego i w koncu silna Organizacja Narodów Zjednoczonych z ogólnoswiatowym potencjalem wojskowym. (12).

Wszystkie te punkty planu Bractwa sa zadziwiajaco dokladnie spelniane. Niedawny, zaskakujacy rozwój wydarzen, obejmujacy utworzenie Europejskiej Wspólnoty Ekonomicznej, projekt Pólnocnoamerykanskiej Strefy Wolnego Handlu prezydenta George’a Busha i odbijajacy sie echem, upadek komunizmu oraz rozpad Zwiazku Radzieckiego, jest dokladnie taki, jak zapowiedzial Ehrenzeller w Solar Man.

Faktycznie slowo “sloneczny” jest haslem oswieconych. Powiedzenie George’a Busha “Tysiac Punktów swietlnych” takze pochodzi z “Tradycji Slonecznej” i zwiazane jest z zamiarem Iluminatów gloryfikowania “Czlowieka-Slonce”. Okreslenie Busha dokladnie znaczy iskierki boskosci w oswieconym, doskonalym czlowieku. Tacy ludzie tworza arystokracje, która ma panowac i rzadzic nasza planeta.

Czlonkowie Bractwa wierza, ze wspiecie sie na szczyt ogólnoswiatowej wladzy bedzie oznaczalo przywrócenie pelni dawnej chwaly swietego Imperium Rzymskiego Cesarzy. Zbudowanie Nowego Rzymu jest od dawna marzeniem Iluminatów.

W swojej ksiazce The Household of the Grail (Dom Grala), Robin Waterfield wysuwa wniosek, ze owa tesknota za powrotem imperialistycznych tradycji jest dla tajnych stowarzyszen bodzcem do dzialania.

Waterfield pisze:
“Swiete Rzymskie Impierium bylo restauratio nad continuatio (mialo byc przywrócone i kontynuowane)..” co w swym podstawowym znaczeniu sugeruje odnowe rzymskiego dazenia do “Slonecznej” syntezy w skali swiatowej – odnowe, która nasuwa logiczny wniosek o przekroczeniu granic chrzescijanstwa.

“Przekroczenie granic chrzescijanstwa” oznacza wyjscie poza chrzescijanstwo, pozostawienie go za soba, a takze przyznanie, ze nie ma ono pelnej wartosci i jest juz bezuzyteczne dla ludzkosci.

Iluminaci nienawidza prawdziwego, tradycyjnego chrzescijanstwa.

Dlatego tez Maurice Strong powiedzial “Musi byc jasne? ze jezeli swiat ma sie zmienic, chrzescijanstwo musi sie zmienic”.

Nigdy wiecej zadymionych pokoi

Dany Casolero, dociekliwy reporter, który zaplacil zyciem za próbe rozpracowania dzialalnosci olbrzymiego, zakonspirowanego potwora finansowego nazwanego przez Casolero nieczule “Osmiornica”, poinformowal wszystkich zainteresowanych, ze macki tej bestii rozchodza sie we wszystkich kierunkach calego globu. (15). Przy obecnym zdumiewajacym postepie technicznym i nowych srodkach komunikacji pojawienie sie spisku w naszej epoce jest duzo bardziej prawdopodobne, niz w jakiejkolwiek innej epoce historii.

Obecnie w ciagu kilku godzin od podjecia decyzji o koniecznosci spotkania, spiskowcy moga z latwoscia dotrzec do kazdego punktu na ziemi odrzutowcem. Co wiecej, sklad osobistych spotkan mozna rozszerzyc lub zastapic telekonferencjami, które pozwalaja kazdemu uczestnikowi obserwowac przebieg wspólnego spotkania na ekranie telewizyjnym, bez koniecznosci opuszczania wygodnego, wykladanego boazeria z wloskiego orzecha pokoju konferencyjnego.

Ponadto na szybka komunikacje, koordynacje, zarzadzanie i kontrole mozna wplywac przez blyskawiczna, tajnie zaszyfrowana i zastrzezona siec komputerowa. Mozna uzyc faksów do natychmiastowego przesylania dokumentów do setek miejsc na swiecie.

Twierdze po prostu, ze spiskowcy nie musza juz podrózowac powolnymi lodziami, koleja, czy innymi niemrawymi srodkami lokomocji, by spotkac sie w zadymionych pokojach i knuc podstepne i zlowrogie spiski przejecia wladzy i kontroli nad ludzkoscia. Zamiast tego maja az nadto wystarczajaco wysoko wyspecjalizowane srodki, które mozna spozytkowac do koordynacji i nadzoru gigantycznego, ogólnoswiatowego imperium zmontowanego przez Tajne Bractwo.

Spisek jest zjawiskiem naturalnym.

Istotnie, jest rzecza naturalna, ze ludzie konspiruja i spiskuja, by zdobyc wiecej pieniedzy i popierac wspólne cele. Zawsze bawi mnie i dziwi, gdy ktos zaprzecza tej naturalnej sklonnosci ludzi do organizowania sie w spisek. Bez watpienia historia swiata dostarcza wystarczajacych przykladów. Tylko w XX wieku bylismy swiadkami spisku Mao Tse-tunga i kilku komunistów, którzy wzniecili bunt w pokrytych sniegiem górach Mandzurii i w niedlugim czasie pokonali 600 milionowy (teraz miliardowy) naród.

Komunistyczni nastepcy dyktatora Mao nadal zasiadaja w uswieconych salach, panujac nad swoim rozleglym wschodnim imperium i poddajac 20 procent ludnosci swiata najpodlejszym i najokrutniejszym formom przesladowania, terroru i kontroli.

Obserwowalismy równiez w naszych czasach jak niewielka grupa spiskowców, kierowana przez czlowieka o nazwisku Ho Chi Minh, najpierw rozprawia sie z Japonczykami, potem z Francuzami, a w koncu zmierzyla sie z pól milionem ammerykanskich oddzialow bojowych w dziesiecioletniej walce o dominacje w Wietnamie. Nawiaasem mówiac, chodciaz wojska amerykanskie nie zostaly bezposrednio pobite na polu walki, spiskowcy zwyciezyli, gdy prezysent Stanów Zjednoczonych, Richard Nixon, zdecydowal wycofac sie z konfliktu.

Równiez w naszych czasach bylismy swiadkami najbardziej zbrodniczego bestialstwa i rzezi, jakiej kiedykolwiek dokonano na niewinnych mezczyznach, kobietach i dzieciach. Mówie nie tylko o masakrze milionów ludzi w obozach koncentracyjnych Adolfa Hitlera i jego planach bezlitosnej likwidacji podbitych narodów Europy, ale takze o Pol Pocie, potworze z Khmer Rouge. To Pol Pot wyprowadzil ponad milion swoich rodaków na miejsce egzekucji w Kambodzy, gdzie zabijano ich strzalem w tyl glowy lub bito kijami baseballowymi, a takze popelniano wiele innych niewypowiedzianych zbrodni.

Czy potrzebuje przypominac czytelnikowi, ze Hitler doszedl do wladzy popierany przez niewielka bande spiskowców, znana jako nazistowskie Brunatne Koszule? Musimy pamietac, ze Pol Pot, ten ohydny gangster Kambodzy, równiez doszedl do wladzy po utworzeniu malego, spiskowego ruchu i po powstaniu, które pozwolilo zdobyc stolice Pnom Penh i rozszerzyc jeg zelazny uscisk na wszystkie prowincje tego biednego poludniowo-azjatyckiego narodu.

Nie powinnismy takze zapominac o pojawieniu sie w Moskwie, w 1917 roku, komunistycznej dyktatury – awangardy Lenina. Lenin, a potem Stalin, byli partnerami w konspiracyjnym spisku do którego nalezala na poczatku jedynie garstka zdetereminowanych i bezwzglednych marksistów. Byli oplacani przez tajne stowarzyszenia w Niemczech i Ameryce. Ich odrazajaca kampania oczyszczania mateczki Rosji oraz uzyskania dominacji nad swiatem kosztowala przypuszczalnie 100 milionów istnien ludzkich zgladzonych lub brutalnie wyeliminowanych z normalnego zycia w czystkach w krótkim okresie 76 lat.

Nie mozemy wiec zaprzeczyc, ze spiski knute w naszych czasach doprowadzily do ogromnych przemian spoleczenstw i rzadów. Nie mozemy równiez zaprzeczyc, ze te premiany spowodowaly smierc milionów i cierpienie nizliczonej rzeszy ludzi.

Zdumiewajace, ze niektórzy dzisiaj zaprzeczaja prawdopodobienstwu istnienia spisku.

Czy Biblia przepowiada swiatowy spisek?

Jest rzecza zadziwiajaca, ze Biblia zawiera przepowiednie odnoszace sie bezposrednio do wielkiego swiatowego spisku, jaki w tej chwili grozi ludzkosci. Te przepowiednie powinny ozywic zainteresowanie ludzi Slowem Bozym!

Oto jedynie kilka niezwykle dokladnych przepowiedni biblijnych dotyczacych spisku w ostatnich dniach przed powtórnym przyjsciem Jezusa:

1.)Ogólnoswiatowy spisek: spisek bedzie olbrzymi, o swiatowym zasiegu, z udzialem wielu ludzi, jezyków, grup etnicznych i narodów. “Pochlonie on cala ziemie”. (Apokalipsa 13:8, Ksiega Daniela 7:23).

2.)Religia oswiecona: spiskowcy beda wyznawac obcego “boga zywiolów”, a nie osobowego Boga. Ich religia bedzie uniwersalistyczna, tajemna religia. (Ksiega Daniela 11:36-39; 2 list do Tesaloniczan 2).

3.) Masowa hipnoza: ludziom swiata dane bedzie “wielkie zwodzenie” by uwierzyli “klamstwu”. – (list do Tesaloniczan 2; Ksiega Izjasza 28, 29; Apokalipsa 13:14).

4.)Rzadzaca elita: mala grupa bedzie kontrolowala caly swiat. Dziesieciu przywódców, którzy “maja jeden zamysl” oddadza w przymierzu “potege i wladze swa” jednemu najwyzszemu przywódcy. (Ksiega Daniela 11:23; Apokalipsa 13:8; 17:12-17).

5.) Miedzynarodowy porzadek ekonomiczny: najbogatsi beda prosperowac dzieki pieniadzom i miedzynarodowemu handlowi. (Apokalipsa 13:16-17; 18; Ksiega Ezechiela 28:16).

6.)Spisek pieniadza: spiskowcy osiagna swoje bogactwo i dobra przez okradanie innych ludzi. Kontrolowac beda handel zlotem i srebrem. (List sw. Jakuba 5; Ksiega Daniela 11:37-38).

7.) Okultyzm: spisek spozytkuje “Umiejetnosci” (czary) i magie by uwiesc masy. (Ksiega Izjasza 44; Ksiega Daniela 8:23-25; 11:37-38; 1 List do Tymoteusza 4:1-3).

8.)Oszukiwanie: oszukane masy zgodza sie na zapoczatkowanie Nowego Porzadku Swiata uknutego przez elitarna klike (Ksiega Daniela 11:23-32; Ksiega Izjasza 28:15-18; Apokalipsa 13).

9.) Kryzysy i chaos: spiskowcy spowoduja krwawe i wyniszczajace wojny, plagi, glód i zanieczyszczenie. (Apokalipsa 6; Ewangelia sw. Mateusza 24:21; Ksiega Zachariasza 14:12; Ksiega Izjasza 1:7-12; 24:6; 25:5).

10.) Koncowa kleska: w koncu spiskowcy zostana calkowicie pokonani, poniewaz Bóg jest i zawsze bedzie Panem i Wladca. Pozwala spiskowcom istniec jedynie, by wypelnila sie Jego wola. (List do Filipian 2:9-11; Ksiega Daniela 7:27; 28:18; Apokalipsa 19; 1 List sw. Jana 5:4).

Odkrycia A.K. Chestertona

Brytyjczyk A.K. Chesterton, który cwierc wieku temu dokladnie zbadal podstawy swiatowego spisku, zlozyl w swojej ksiazce The New Unhappy Lords: An Exposure of Power Politics (Nowi nieszczesliwi panowie: zdemaskownie polityki wladzy) jednoznaczna deklaracje:
“Twierdze z pokora, ze to, co zostalo napisane na tych kartach dowodzi istnienia spisku zmierzajacego do unicestwienia tradycyjnego zachodniego swiata. Bedzie to pierwszy krok do zapedzenia ludzkosci, jak stada owiec, do jednej ztyranizowanej zagrody swiata. Jezeli mysl o spisku na taka skale wydaje niedorzeczna, jej niedorzecznosc jest nieporównywala z przypuszczeniem, ze powojenne uksztaltowanie swiata jest pozbawione planu.” (16).

Praca A.K. Chestertona o spiskowcach dowodzi, ze przypuscili oni “dziki szturm na patriotyzm”.

Autor odslania równiez, ze planem spiskowców jest “znieczulenie wszystkich pozostalych narodów na wchloniecie ich przez ciala federalne, w rodzaju Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej, a docelowo przez jedna Federacje swiata”.

Czyz nie jest interesujacy fakt, ze od czasu opublikowania ksiazki Chestretona, okolo 25 lat temu, ujawnione przez niego sekretne cele Tajnego Bractwa sa na naszych oczach dokladnie realizowane? Malo tego, dziki szturm na patriotyzm i wchlanianie poszczególnych narodów do takich wspólnot jak Europejska Wspólnota Gospodarcza i Pólnocno-amerykanska Strefa Wolnego Handlu oraz utworzenie Komisji Trójstronnej, która takze dzieli swiat na trzy rejony, wzmogly sie. Wszystkie te wydarzenia mialy miejsce od czasu pojawienia sie ksiazki Charestona. Nie ma wobec tego watpliwosci, ze analiza Chestertona jest precyzyjna.

Jak wspominalem wczesniej, biorac pod uwage wyspecjalizowane srodki komunikacji i super szybkie srodki lokomocji, jakimi dysponuja obecnie spiskowcy, mysl o spisku jest duzo bardziej prawdopodobna i uzasadniona niz kiedykolwiek. Ale juz 25 lat temu, Chesterton zauwazyl, ze Potega Pieniadza jest w dyspozycji coraz mniejszej grupy ludzi.

“Pieniadze i monopol kredytowy kontrolowany jest przez bardzo ograniczona ilosc ludzi” – stwierdzil Chsterton.

Jesli ma sie na wzgledzie ludzkie dazenie do posiadania wiekszych pieniedzy i naturalne pragnienie sprawowania coraz to wiekszej wladzy, jest rzecza naturalna, ze ludzie o podobnym sposobie myslenia dzialaja razem, by sie wspólnie bogacic.

Chesterton zauwaza:
“Krótko mówiac, jezeli nie ma spisku, to dlaczego nie ma spisku? Dlaczego natura nie znosi zadnej prózni, poza ta? Jezeli istnieja srodki kontrolowania zycia i losu ludzkosci, a istnieja one z cala pewnoscia, dlaczego sa niewykorzystywane? Napewno nie z powodu braku manipulatorów bez skrupulów. Innymi slowy, jest to logiczne, ze ci wszyscy niebezpieczni ludzie, zaangazowani w podle tajne stowarzyszenia, spiskuja, by osiagnac wspólny cel, szczególnie gdy w gre wchodza pieniadze.”

I jak Chesterton wnikliwie zauwazyl, z pewnoscia nie brak dzisiaj manipulatorów pozbawionych skrupulów. Mozemy raczej przypuszczac, ze od czasu opublikowania ksiazki Chestertona liczba manipulatorów pozbawionych skrupulów, skorumpowanych polityków i chciwych bankowych oraz finansowych naciagaczy przeszla nasze najsmielsze wyobrazenia.

Chesterton zakonczyl swoja prace o tajnej elicie tymi slowami: “Istnieje spisek o swiatowym zasiegu i? jezeli nie pokonamy spiskowców, bez wzgledu na przeciwnosci, nie bedziemy mieli nic do przekazania nastepnym pokoleniom poza perspektywa niewolnictwa”.

ROZDZIAL TRZECI

JAKIE MIEDZYNARODOWE ZLO CZAI SIE W PODZIEMIACH BANKÓW?

Jezeli dziala wielki swiatowy spisek, niewielu z nas sprzeciwi sie tezie, ze jego podstawa sa pieniadze i ich zdobycie. Znany powiesciopisarz powiedzial kiedys, ze: “powiesci-bestsellery musza zawierac jeden z czterech elementów: pieniadze, seks, wladze i krew. Ale majac wystarczajaca ilosc pieniedzy, pozostale trzy mozna kupic!”

Coraz wiecej inteligentnych i myslacych ludzi odkrywa zatrwazajaca prawde, ze grotestkowo nikczemny spisek naprawde istnieje. Co wiecej, do takiego szokujacego wniosku dochodza na podstawie obserwacji tego, co dzieje sie dzisiaj w sferze finansowej.

Wezmy na przyklad Steve Daleya, wysoko cenionego korespondenta Chicago Tribune w Washingtonie D.C. Niedawno Daley napisal artykul o spisku finansowym, a konkretnie o skandalu bankowym BCCI. Gdy w 1991 roku Bank of Credit and Commerce International (BCCI)-Miedzynarodowy Bank Kredytowy i Handlowy (MBKH) – upadl, wstrzasnelo to calym swiatem.

Pytano, jak to mozliwe, zeby taki super bogaty bank, jak ten, dokonywal tak niewyobrazalnych oszustw!

Miedzynarodowy Bank Kryminalistów i Hochsztaplerów (MBKH) The Bank of Crooks and Criminals – BCCI).

Bill Gates, wkrótce szef CIA, zjadliwie nazywal kiedys BCCI “Miedzynarodowym Bankiem Kryminalistów i Hochsztaplerów.” Jesli tak, to czyz moze byc niespodzianka lista przestepców, na której jest wiele ze znanych nazwisk, scisle powiazanych z tym skandalem. Tak sie dziwnie sklada, ze wiele osób, które w przeszlosci podejrzewano o prominentne pozycje w miedzynarodowym spisku Iluminatów, zamieszanych jest w skandal BCCI.

Steve Daley madrze wiec zatytulowal swój artykul dla Chicago Tribune: “Jakie miedzynarodowe zlo czai sie w podziemiach banków?”

Oto fascynujacy fragment tego ciekawego artykulu:
“WASHINGTON – Podobnie jak miliony moich sceptycznych rodaków, przez dlugi czas zbywalem wzruszeniem ramion naszych spiskowych teoretyków.

Wariackie gadanie o nikczemnych dzialaniach podejrzanej Komisji Trójstronnej, scientologów wypisujacych listy, zwolenników Sun Myung Moon, uniwersyteckich poszukiwaczy uciech w Czaszcze & Piszczeli, lub sowieckich kretach ryjacych amerykanski wywiad zmuszaly mnie do przerzucenia kanalów telewizyjnych.

Na mój rozum Czaszka & Piszczele, podziemne stowarzyszenie, do którego wstapil Bush podczas studiów w Yale, byla dzialka nudnych i bogatych facetów. A ci, którzy pienili sie na te paczke wymieniajaca sekretny uscisk reki, byl tak samo latwy do zignorowania jak ludziska, którzy dzwonia noca do radia trzy razy w tygodniu, zeby dyskutowac o miejscu pobytu Elivisa Presleya.

Tytuly w gazetach dowodza, ze bylem w bledzie. Gdy po krytykach Warren Commission i ludziach-bestiach, którzy trabili o papieskich spiskach, juz dawno pozostalo tylko wspomnienie, pojawia sie oto Bank of Credit and Commerce International. Pismo Time nazywa dyskusje klebiaca sie wokól banku “pierwszym ogólnoswiatowym skandalem?”

Zalozony w 1972 roku przez pakistanskiego finansiste zainteresowanego rozwojem krajów Trzeciego Swiata, BCCI stal sie wkrótce automatycznym kasjerem uzywanym do przekupstwa, prania brudnych pieniedzy, interesów narkotycznych, wysylki broni i terroryzmu.

Poza ulubionymi klientami: Ferdynandem Marcosem, despota banku Filipin, Saddamem Husseinem z Iraku, Manuelem Noriega z Panamy i morderczym kolumbijskim kartelem narkotycznym Medelin, BCCI obslugiwalo takze CIA i sfinansowalo najwieksza w Waszyngtonie firme posiadajaca akcje bankowe, First American Bankshares, najmujac Clarka Clifforda, dlugoletniego i dobrze poinformowanego Demokrate, jako swojego rzecznika.

Clifford, który jest przedmiotem dochodzenia grand jury w Nowym Jorku, zaprzeczyl jakimkolwiek wykroczeniom. Nie on jeden. Jakze jednak teoretyk spisków moze oprzec sie skandalowi, który laczy brytyjskiego premiera Johna Majora i bylego prezydenta Jimmy Cartera, Clifforda i handlarza bronia Adnan Khashoggi, Prokuratora Generalnego Dicka Thornburgha i bylego peruwianskiego prezydenta Alana Garcia?

Jak na razie zaden z tych poczciwców nie zostal uznany winnym czemukolwiek, a wiekszosc z nich jest przypuszczalnie odpowiedzialna jedynie za zla ocene sytuacji niewlasciwych kolegów. Ale eksplodujacy skandal najprawdopodobniej zrujnuje reputacje na czterech kontynentach i umocni przekonanie, ze dzialaja miedzynarodowe sily, które dokonuja swoich operacji bez poczucia odpowiedzialnosci i poza kontrola.
Co zamierza bank? Trzeba lat, zeby to rozwiklac.

Brytyjska gazeta, cytujac francuskie zródla, podala, ze cztery lata temu Kuwejtczycy zdeponowali 60 milionów dolarów na koncie w BCCI, by wlasnie z tego konta finansowac Rade Rewolucyjna Fatah, terrorystyczny front glosnego Abu Nidala.
Blizej wlasnego podwórka, wysuwa sie oskarzenia, ze bank uzywany byl przez CIA jako lacznik z nikaraguanskimi Contras, afganskimi powstancami i niezliczonymi operacjami spod znaku plaszcza i szpady za granica.

Na Florydzie prowadzone sa bezustanne dochodzenia dotyczace udzialu BCCI we fiasku oszczednosciowo-pozyczkowym. Rosnie równiez material dowodowy sugerujacy, ze rzad Stanów Zjednoczonych nie byl zbyt gorliwy w sprawdzaniu poglosek i raportów o banku.

William von Raab, byly pelnomocnik rzadowy Urzedu Celnego U.S.A., zeznal w zeszly czwartek przed senatorem Johnem Kerry, przewodniczacym podkomisji senackiej, ze Ministerstwo Sprawiedliwosci “ucielo” jego dochodzenie w sprawie BCCI.
Mówiac o umiejetnosciach rzadu U.S.A., przeoczania tak ogromnego bezprawia, pomimo ostrzezen sprzed prawie dziesieciu lat, Von Raab dal wspaniala lekcje o prawach i obowiazkach obywatela.

“Uzyto kazdego wplywowego czlowieka w tej sprawie” – powiedzial.

“W rezultacie wyzsi urzednicy panstwowi, majacy wplyw na polityke U.S.A, bezustannie odnosili wrazenie, ze BCCI nie jest az tak zly, skoro reprezentowali go ci wszyscy fajni faceci, z którymi bez przerwy grali w golfa”.

Von Raab zasugerowal podkomisji Keery’ego, by przyjrzala sie specjalnej jednostce Ministerstwa Skarbu, nazywanej Sin Cen, która dwa lata temu, po rezygnacji von Raabego, przejela miedzynarodowa koordynacje dochodzenia w sprawie BCCI.
Nadal nie wiemy czym jest SinCen, ale mozna slusznie przypuszczac, ze nie jest to nowa telewizja kablowa.

Kamuflaz Czaszki & Piszczeli

Pewne jest, ze Senat U.S.A., nigdy nie dojdzie do sedna skandalu BCCI.
Jakimz madrym posunieciem kierownictwa Senatu bylo powierzenie senatorowi Johnowi Kerry (z Massachusetts), przewodniczacemu senackiej podkomisji, zadania uporzadkowania takiego nikczemnego balaganu. To troche tak, jakby wrzucic zepsuty kawalek szynki do zamrazarki, a nastepnie utopic zamrazarke na dnie Oceanu Spokojnego!

Gdyby szarzy, przecietni obywatele Stanów Zjednoczonych poznali prawdziwe fakty o BCCI, wszystkie przestepstwa swiatowego spisku zaczelby wychodzic na jaw. A to dlatego, ze motorem spisku sa pieniadze, zas celem Iluminatów jest bogacenie sie.

Rdzeniem tego wspóczesnego zla jest miedzynarodowa bankowosc. Rzeczywiscie, gdziekolwiek nie obrócimy sie dzisiaj w sferze pieniedzy, widzimy grozne i brudne lapy Tajnego Bractwa szperajace w skarbonkach najwiekszych swiatowych instytucji finansowych. Od lat, poczawszy od afery Watergate i skandalu ITT za czasów Nixona do fiaska oszczednosciowo-pozyczkowego i bankowego administracji Busha, kluczem do calej tej plugawej rozgrywki elit byly interesy miedzynarodowej bankowosci.

Czy zblizamy sie do “Wielkiego Finalu?”

Wyglada na to, ze Meg Greenfield, kolejny ceniony autorytet, piszaca comiesieczne komentarze do pisma “Newsweek”, dobrze zrozumiala te zaleznosci. Juz w 1991 roku Greenfield napisala dla “Newsweeka” rewelacyjny artykul. Zauwazyla, ze od momentu skandalu ITT w czasie kadencji Nixona, nieprawdopodobne szeregi “rzadowych lachudrów i wazniaków? marginesowych osobników i wystrychnietych na dudka slaw oraz nie umiejacych sie zachowac osobistosci” zapelniaja codzienne wiadomosci.

Ponadto zyciorysy tych ludzi, na pierwszy rzut oka odmienne i bardzo od siebie odlegle, “wydaja sie w sposób niewytlumaczalny splatac ze soba”. – przenikliwie zaobserwowala Greenfield.

Bez wzgledu na to, jakiej tragedii jestesmy w pewnym momencie swiadkami, twierdzi Greenfield, czy jest to skandal ITT, czy incydent Watergate, czy obecna afera i szwindel bankowy BCCI, wydaje sie, ze wmieszani sa ci sami “niegodziwcy”. Ta sama “niewiarygodna obsada” stala sie juz dobrze znana.

Greenfield tak opisuje te powtarzajaca sie liste niegrzecznych chlopców:
?policyjne psy czekajace na kolejna posade, tajni agenci i intryganci, grube finansowe ryby, jakas jedna lub dwie ekscentryczne kobiety, ludzie o twarzach bez wyrazu i podobnych mózgach, (moznaby tak sadzic, gdyby nie wiedziano sie o ich lajdactwach), mianowani na rzadowe posady, polityczni przywódcy, którzy powinni byli miec lepsza orientacje – razem wziawszy podstawowy pakiet skandalu.

Co sie dzieje???

“Nikt nigdy nie wyjasnil, jak do tego doszlo” – pisze Greenfield – “ale wazne jest, ze niektórzy z nich pojawiaja sie notorycznie”.

W koncu doprowadzilo to Greenfield do zazadania wyjasnien: “Ta opera ciagnie sie zbyt dlugo?od ITT do BCCI. Co sie dzieje, do diabla? Powiedz nam, skoncz z tym, kimkolwiek jestes” – blagala.
“Sadze, ze wszyscy bedziemy wdzieczni, gdy bedziemy to mieli za soba i nie uslyszymy wiecej o tobie. Mysle, ze mozemy nawet oglosic amnestie”.

Zanim wydacie zbyt pospieszny wyrok, ze Meg Greenfield byc moze wyciaga pochopne wnioski, posluchajcie co miala do powiedzenia na temat afery BCCI, jednego z wielu skandali oraz niejasnych, nieuczciwych spraw, jakie ostatnio mialy miejsce:
Zastanówmy sie tylko, kazdy skandal, w jakim uczestniczyli niewinni, winni i wpól-winni: Manuel Noriega (dyktator Panamy), Abu Nidal (arabski terrorysta), Clark Clifford (byly Sekretarz Stanu), Bert Lance (doradca finansowy prezydenta Cartera), mafia – kolumbijski kartel narkotykowy, CIA i w swoich oszalamiajacych wejsciach ksiezniczka Anna, zbliza sie, na ile to mozliwe, do Wielkiego Finalu. I oczywiscie uczestnicza w nim osoby, które braly udzial w innych nieslawnych skandalach. Wnikliwa Meg Greenfield z Newsweeka sugeruje, ze nieprawdopodobna saga BCCI i inne skandale moga równie dobrze tworzyc jeden wielki kryminal.

Zauwaza ona, ze w aferze BCCI, podobnie jak w spektaklu operowym, bierze udzial “gigantyczna obsada, w której trudno sie rozeznac oraz bohaterowie, którzy cos ukrywaja, a z których przynajmniej polowa najczesciej jest w przebraniu”.

Greenfield równiez wnikliwie zauwaza, ze:
W naszym swiecie sa to prane pieniadze, tajne konta bankowe, zakamuflowane wlasnosci i zobowiazania? Nie róznia sie zbytnio od przemyslnych podstepów, których bohaterowie opery dopuszczaja sie czesto wzgledem siebie i widzów. We wspólczesnej rzeczywistosci politycznej, podobnie jak w spektaklu operowym, raz po raz pojawiaja sie dziwne, nieoczekiwane powiazania pomiedzy ludzmi nie majacymi z soba (jak sie wydawalo) nic wspólnego.
Znamienne, pisze Greenfield, ze nieprzerwane i geste pasmo tajemniczych i dziwnych wydarzen oslabilo zaufanie Amerykanów do uczciwosci a nawet do normalnosci naszych przywódców.

Co na prawde niepokoi Greenfield, to ze w przeciwienstwie do opery, w dziwnej i niesamowitej rzeczywistosci z jaka mamy do czynienia, nigdy nie ma jasnych zakonczen:
Zwykle stwierdza sie, ze ci przywódcy po prostu nie wiedzieli o co chodzilo. Przyznaja sie jednak do jakiegos “bledu w ocenie”. Cala wiec sprawa wycisza sie, az do nastepnego wybuchu, kiedy to ci sami lajdacy i podobne sprawy eksploduja w duzo wiekszej juz obsadzie.

“O czym nie bedziemy wiedzieli, a co moglaby pokazac ta wielka ostatnia scena, to jakie wydarzenia mialy miejsce przez te wszystkie lata i jak pozornie niepowiazani ze soba ludzie posplatali w dziwny sposób swoje losy, obciazajac siebie nawzajem”.

Finansowa Maskarada, która konczy sie krwawa wojna.

Wszyscy ludzie, którzy wiedza teraz o wielkim swiatowym spisku, zgadzaja sie z Meg Greenfield. Doprawdy czas juz zerwac zaslone i zakonczyc maskarade przyszlych panów wszechswiata. Ale, zeby tego dokonac, musimy wpierw uwierzyc, zrozumiec i zgodzic sie, ze wielki spektakl i szarada trwa.

Czescia tej szarady sa krwawe wojny i niecne czyny. Rozwazmy, na przyklad, konflikt w Zatoce Perskiej. Mówiono nam, ze wojna w Zatoce Perskiej miala uwolnic Kuwejt. Przemilczano jednak, ze dekadenckie rzady despotycznego Emira Kuwejtu, al Sabah, nie gwarantuja zadnych swobód w tym kraju.

Emir Kuwejtu jest tyranem mordujacym chrzescijan, któremu prezydent Bush umozliwil powrót, skladajac ofiare krwi najlepszych synów i córek Ameryki w zwycieskiej walce w Zatoce Perskiej.

Hanba jest, ze pozwolono powrócic do wladzy bezwstydnemu arabskiemu szejkowi, jego rodzinnym zbirom i ich arabskim zwolennikom. Zgodnie z przewidywaniami pro-demokratyczne sily wewnatrz Kuwejtu zostaly szybko i okrutnie stlumione. Co bardziej zatwardziali, wierni emirowi zolnierze rozprawili sie z dysydentami, gwalcili kobiety i dzieci i z zimna krwia dokonywali zamachów.

Co gorsze, upadek BCCI ujawnil, ze przez caly czas emir Kuwejtu finansowal Abu Nidala, najnikczemniejszego arabskiego terroryste na swiecie. Wedlug oficerów sledczych, prowadzacych dochodzenie w sprawie defraudacji banku, tylko w 1987 roku rzad Kuwejtu zdeponowal 60 milionów dolarów na tajnym koncie Abu Nidala w BCCI. W 1989 roku ze zródel arabskich, w tym takze kuwejtckich, wplynelo na konto Nidala 500 milionów.

Nie do wiary, ze w CIA wiedziano o tych transakcjach. Wynika z tego, ze kiedy prezydent Bush wylewal krokodyle lzy z powodu obalenia przez Sadama Husseina emira Kuwejtu, a potem cieszyl sie z powrotu emira na tron, prezydent dobrze wiedzial, ze ten nikczemny arabski potentat jest w duzym stopniu odpowiedzialny za zbrodnicze porwania samolotów i statków oraz za terrorystyczne ataki na calym swiecie.

Osmieszanie “toretyków” spisku

Jezeli swiatowy spisek dziala juz dziesiatki lat, albo dluzej, jezeli spiskowcy kontroluja srodki masowego przekazu – jak TV, czasopisma, gazety, czy radio – czyz nie logiczne byloby przekonywanie nas, ze nie ma zadnego spisku. Jak by na to nie patrzec, spisek zawiazuje sie w tajemnicy i uczestniczacy w nim bandyci zawsze doloza wszelkich staran, zeby utrzymac swoja odrazajaca dzialalnosc w tajemnicy.

Ich usilne lekcewazenie i dyskredytowanie wszelkich wzmianek o spisku byloby równiez zrozumiale. Tlumiliby takze, najlepiej jak umieja, jakiekolwiek pogloski o swoich knowaniach za naszymi plecami.
Zachecaliby srodki masowego przekazu do osmieszania “teoretyków” spisku.

Gloszono by, ze teorie te sa tylko “wariackim gadaniem”, szalenczymi historyjkami wymyslonymi przez dziwaków, którzy potrzebuja takiej umyslowej rozrywki podczas dlugich, samotnych, zimowych wieczorów, albo dusznych, goracych lat.

Tak wyglada ograniczona lista mozliwych dzialan spiskowców w celu utrzymania wszystkiego w tajemnicy i zmylenia szerokich rzesz spoleczenstwa. Wierze jednak, ze po przeczytaniu tej ksiazki wielu z was odsloni okna, by znowu spojrzec na czyste promienie slonca.

Szeregi wierzacych w spisek pecznieja z dnia na dzien

Z cala pewnoscia liczba ludzi wierzacych w dzialanie spisku rosnie bardzo szybko. Jonathan Vankin, redaktor prowadzacy dzial informacyjny w kalifornijskiej gazecie “San Jose Metro”, odbyl dwuletnia podróz w swiat teorii spisków na wielka skale. Jej rezultatem jest ksiazka wydana w 1991 roku, zatytulowana “Conspiracies, Cover-ups, and Cirmes”; Political Manipulation and Control (Spiski, kamuflaze i zbrodnie: polityczna manipulacja i kontrola).

Z poczatku Vankin niechetnie przyznawal, ze takie wydarzenia, jak zamordowanie Johna F. Kennedy’ego, byly rezultatem spisku. “Zajalem sie tym z ciekawosci” i z otwarta glowa, twierdzi.

Kiedy juz zaglebil sie w zawiklane intrygi, których zródla mozna odnalezc przed wiekami u bawarskich Iluminatów, sredniowiecznych templariuszy i w dawnych grupach misteryjnych oraz tajnych stowarzyszeniach, Vankin zaczal zauwazac pewna okreslona logike w pozostawionych bez odpowiedzi oskarzeniach i wzmiankach o postepach, które tworza przypisy historii.

Zastanawial sie, jak to sie stalo, ze Robert Kennedy zginal od strzalu w tyl glowy z odleglosci kilkunastu centymetów, jezeli jego morderca, Sirhan Sirhan stal z przodu i byl oddalony od niego o kilka metrów?

“swiadomie zdecydowalem sie dochodzic takich spraw, jak i co zrobila CIA w Jonestown?” – oswiadcza Vankin. “Im wiecej myslisz w ten sposób? tym bardziej zmienia sie twoja perspektywa widzenia i wszystko wyglada zupelnie innaczej, niz poprzednio”.

W miedzyczasie, na konferencji Amerykanskiego Towarzystwa Psychologicznego w 1991 roku w San Francisco, Terence Sandbeck, psycholog z Sakramento, wyglosil odczyt w którym próbowal zaprezentowac obiektywny punkt widzenia na temat istnienia swiatowego spisku. Sandbeck zauwazyl, ze w swietle obecnych wydarzen, zdrowiej jest jesli obywatele sa sceptycznie nastawieni wobec swoich rzadów.

“Czytasz literature na temat wewnetrznego funkcjonowania CIA i trudno ci uwierzyc” – mówi psycholog Sandbek – “Domyslasz sie, ze to jedynie wierzcholek góry lodowej”.

Szpiedzy, tajniacy i Tajne Bractwo

Czeste wzmianki o udziale CIA w swiatowym spisku nie sa przypadkowe. Moje dane ujawniaja, ze ludzie kierujacy siatka Tajnego Bractwa od lat kontroluja amerykanska Centralna Agencje Wywiadowcza (CIA), jak równiez agencje szpiegowskie w Wielkiej Brytanii i innych krajach. Wiec to nie przypadek, ze George Bush, od 1947 roku wychowanek Czaszki & Piszczeli, zostal pod koniec lat siedemdziesiatych niespodziewanie wybrany na szefa CIA.

Nie bylo to tez przypadkiem, ze William Casey, mianowany przez Regana szef CIA, nalezy do powiazanego z bractwem, tajnego stowarzyszenia Rycerzy Maltanskich.

W swoim wysoko cenionym, dwutomowym dziele, “Occult Theocrasy” (Okultystyczna tokracja), Lady Queensborough tak oto wyraza sie o przejeciu przez Iluminatów miedzynarodowych organizacji szpiegowskich:
“Obrzadek Szkocki Dawny i Uznany (wolnomularstwo) kieruje wlasna tajna sluzba, która wspólpracuje ze sluzbami narodowymi wszystkich krajów, sluzac wobec tego celom i zadaniom internacjonalizmu”.

W kolejnej ksiazce, nad która obecnie pracuje, mam nadzieje zdemaskowac utajona kontrole i manipulacje Tajnego Bractwa w CIA, FBI, rosyjskiej KGB i brytyjskich agencjach wywiadowczych. Jestem przekonany, ze bede w stanie do konca udowodnic, ze George Bush byl kluczowym tajnym agentem CIA, zanim jeszcze zostal jej szefem.

Co wiecej, mozna udowodnic, ze Bush otrzymal wczesniejsze stanowisko w CIA dzieki znajomosciom z Towarzystwa Czaski & Piszczeli. Kamuflowal swoja tajna dzialalnosc w latach szescdziesiatych, uzywajac do tego celu wlasnych przedsiebiorstw naftowych w Teksasie. George Bush byl takze zaangazowany w inwazje w kubanskiej Zatoce Swin, ale szczególnej uwagi wymaga jego rola w zamordowaniu Johna F. Kennedy’ego.

Rozwiklanie zagadek zamachu na J.F.K.

W raporcie skierowanym do Departamentu Stanu U.S.A., datowany 29 listopada 1963 roku, J. Edgar Hoover, wówczas szef Federal Bureau of Investigation (FBI), a takze mason 33 stopnia wtajemniczenia, wspomina “lacznika George’a Busha”.

W raporcie tym Hoover stwierdza, ze 2 listopada 1963 roku, podczas przesluchiwania zatrzymanego przez policje Lee Harveya Oswalda, oskarzonego o dokonanie zamachu, przesluchiwania dotyczacego jego wówczas nieznanej roli w CIA, FBI i innych agencjach rzadowych, specjalny agent FBI w Dallas, w Teksasie, W.T. Forsythe, strescil “Panu George’owi Bushowi z CIA problemy” zwiazane z zabójstwem. Forsythe’owi towarzyszyl w tym podsumowaniu faktów dla George’a Busha kapitan William Edwards z Wojskowej Agencji Wywiadowczej.

Ten zadziwiajacy raport zostal udostepniony (sadze, ze przez pomylke) ogólowi spoleczenstwa wraz z tysiacem innych, przewaznie bezuzytecznych i nieszkodliwych dokumentów, zaklasyfikowanych i osteplowanych uprzednio jako “scisle tajne”. Dokumenty te udostepniono dopiero wówczas, kiedy wielu badaczy, powolujac sie na Freedom of Information Act, kilkakrotnie zagrozilo, ze podadza niechetne i malo entuzjastyczne agencje rzadowe do sadu. Oczywiscie do dzisiaj wieksza czesc dokumentacji dotyczacej zabójstwa Kennedy’ego nadal pozostaje pod kluczem.

Dziwne zwiazki chciwych wspólników.

Czy to na rozkaz Tajnego Bractwa platny morderca zabil prezydenta Johna F. Kennedy’ego? Jesli tak, nie bylby to pierwszy przypadek uzycia przez tych niegodziwych ludzi ostatecznej broni – zabójstwa i morderstwa – by zatrzec slady i osiagnac swój cel. Jesli wszystko to wydaje sie niedorzeczne, zatanówmy sie nad madrymi slowami rosyjskiego dysydenta i laureata Nagrody Nobla, Aleksandra Solzenicyna, który zauwazyl niezwykla rzecz, ze spisek nie tylko opiera sie na pieniadzach, ale ze jego uczestnikom jest zupelnie obojetne skad te pieniadze pochodza.

Istnieje takze inny zwiazek – na pierwszy rzut oka dziwny i zaskakujacy – ale jesli sie nad tym zastanowic, to w rzeczywistosci oczywisty i latwy do zrozumienia. Jest to zwiazek pomiedzy naszymi komunistami a waszymi kapitalistami.

Równiez prezydent Woodrow Wilson mówil w 1913 roku o skorumpowanych ludziach, którzy tworza miedzynarodowa potege finansowa: “Istnieje potega tak zorganizowana, tak subtelna, ostrozna, powiazana, tak calkowita i przenikliwa, ze rozwazni ludzie powinni sciszyc glos, kiedy ja potepiaja”.

Thomas Jefferson glosil slynne haslo “Wladza dla ludu”! Ale to Tajne Bractwo rozwinelo okultystyczna madrosc, ze podstawa kazdej wladzy sa pieniadze i ze majac wystarczajaca ilosc pieniedzy nawet mala garstka ludzi moze w znaczacy sposób wplywac na olbrzymi tlum glupców. “Potega” przed która ostrzegal Woodrow byla i istnieje nadal.

Spowiedz dobrze poinformowanego.

W swojej ostatniej ksiazce Jacques Attali, specjalny doradca francuskiego prezydenta Mitteranda i jeden z glównych przywódców, dzieli sie waznymi i wnikliwymi Wspólnoty Europejskiej spostrzezeniami o finansistach Tajnego Bractwa oraz ich pogladach na temat potegi pieniadza. Attali nie jest wrogiem spisku. W rzeczywistosci jest czescia wielkiego systemu wladzy i pieniedzy w dzisiejszym swiecie. Dlatego tez usprawiedliwia stosowane przez Tajne Bractwo do snucia intryg super kapitalistyczne techniki i oszukancze metody.

Z tego wlasnie powodu – ze Jacques Attali popiera swiatowy rzad i jednosc wszystkich spraw pod kierunkiem swiatowego Trustu Mózgów lub swiatowego Mózgu: – powinnismy tym uwazniej przyjrzec sie jego ksiazce.

Opisujac organizacje miedzynarodowej finansjery, Attarli pokazuje, ze finansisci “powiazani ze soba w scisle spleciona, prawie dynastyczna siec”. Twierdzi, ze “tworza równolegla arystokracje osadzona w sercu kazdej wladzy”. Po czym opisuje ich jako “zarówno elite majatkowa, jak kulturalna, zachowujaca sie jak dynastia”.

Attali przyznaje, ze maja oni wladze wplywania na historie i umiejetnosc zrzeszania sie oraz uzywajac rytualów, by osiagnac wlasne cele:
Finansisci, pionierzy kapitalistycznego myslenia, zalozyciele i swiadkowie Mercantile Order, sa waznym ogniwem w lancuchu naszej historii? zorganizowali sie w koncu w dziwna arystokracje, rodzaj surowego Zakonu z bezkompromisowym kodeksem etycznym i okrutnymi rytualami. Jego imie jest glównym bogactwem, a Ziemia ostateczna marnoscia.

Czy miedzynarodowi finansisci moga rzeczywiscie sprawowac tak wielka wladze nad prostym czlowiekiem? Attali dostarcza zadziwiajacych informacji, zgodnych z wynikami moich badan nad spiskiem. Wynika z nich, ze wladza i wplywy ludzi na szczycie sa rzeczywiscie tak rozlegle i wszechobecne, ze czynia z nich nadzorców wszystkich innych ludzi na naszej planecie. Attali ujawnia, ze to bogacze pociagaja za sznureczki wladzy, ponad glowami panstw.

“Wladza nad wladza”

Co wiecej, jak pisze Attali, finansisci zorganizowali sie w Zakon i rozpoznaja sie nawzajem po konkretnym “Imieniu”. Dysponuja wspaniala “Wladza nad wladza”. Ich oszalamiajacy sukces pozwolil im na zalozenie ogólnoswiatowego “Mercantile Order” w którym, zwazywszy na ich umiejetnosc robienia i rozdzielania pieniedzy, moga dyskretnie sprawowac niewiarygodna “wladze nad dzierzacymi wladze”.

Jacques Attali prezentuje nam, zlowieszczo moim zdaniem, “wizje swiata, który ma sie narodzic”. Zauwaza, ze bylismy swiadkami smierci z wyczerpania imperium sowieckiego i teraz widzimy na wlasne oczy triumf demokracji. Wedlug Attali, nastepny na horyzoncie jest Nowy Swiat, oparty na Mercanitile Order. Bedzie zupelnie inny niz to wszystko, co poznalismy dotad z historii, a rzadzic nim bedzie mala klika maklerów wladzy – finansisci, którzy maja “wladze nad wladza”.

Jak potezny jest klan Rockeffelerów?

Emanuel M.Josephson, autor kilku informacyjnych ksiazek o dynastii Rockefellerów i spisku banku Federal Reserve, w przeciwienstwie do Jacfques Attali, na pewno nie jest czlonkiem spisku. W swojej bogato udokumentowanej ksiazce Jasephson stwierdza, ze osiagniecia spiskowców moglyby stac sie tematem chodliwej powiesci. Sugeruje on, ze taka powiesc bylaby bardziej prowokacyjna i emocjonujaca niz fikcja Iana Fleminga “Goldfinger”, przerobiona na popularny film James Bond 007.

Prawda jest dziwniejsza niz fikcja, stwierdza Josephson:
W tym przypadku prawda jest dziwniejsza i grozniejsza niz fikcja. Jej glówni bohaterowie nie sa tak ostentacyjni w swojej kryminalnej dzialalnosci. To duzo bardziej bezwzgledni, choc tchórzliwi, gangsterzy.

Pozuja na “filantropów” i dzieki temu pozostaja poza podejrzeniami.

W swojej grze traktuja rzad Stanów Zjednoczonych i inne rzady, swoja organizacje “Narodów Rozlaczonych” i monarchów jak pionki. Wymordowano miliony ludzi w niekonczacej sie serii spreparowanych przez nich wojen, tylko po to, by mogli poszerzyc swoje imperium i powiekszyc lupy.

Ich imponujacym celem jest “miedzynarodowa dyktatura Zjednoczonego Swiata”, masakra i zniewolenie ludzkosci.

Tych, którzy podejrzewaja Josephsona o przesade, czy literacka hiperbole, odsylam do werdyktu Sadu Najwyzszego Stanów Zjednoczonych z 1911 roku odnosnie koniecznosci natychmiastowego rozwiazania Standard Oil Company Rockefellerów!. W uzasadnieniu wyroku, Sad Najwyzszy w prostych slowach stwierdza: “Dla bezpieczenstwa Republiki niniejszym zarzadzamy, zeby 15 listopada 1911 roku zakonczyc ten grozny spisek”.

Kiedy ludzie pogardliwie z ciebie szydza i przezywaja cie teoretykiem spisku lub wariatem, pamietaj o slowie “spisek”, które zostalo uzyte przez Sad Najwyzszy z niezwykla rozwaga i uzasadnieniem. Orzeczenie Sadu Najwyzszego dotyczylo gigantycznego spisku Johna D. Rockefellera, zmierzajacego do kontrolowania swiatowego handlu ropa.

Rodzina Rockefellerów zgromadzila niewyobrazalny majatek dzieki utworzeniu ogólnoswiatowej siatki wspólspiskowców.

Siatke wspomagano i napedzano pieniedzmi. Siatka z kolei pomnazala te pieniadze, potwierdzajac przyslowie, ze “pieniadz robi pieniadz”. Dodac nalezy malenka poprawke, ze aby zrobic miliardy, trzeba miec przynajmniej kilka tysiecy milionów.

Niestety wysilki Sadu Najwyzszego, zmierzajace do rozwiazania zorganizowanego przez miedzynarodowa dynastie Rockefellerów spisku, nie przyniosly rezultatu. Przez lata Rockefellerowie coraz bardziej sie bogacili i stawali sie coraz bardziej przebiegli w sposobach pozytkowania swojego majatku do kontrolowania swiatowych przedsiewziec. Obecna glowa dynastii Rockefellerów, David Rockefeller (syn czeka juz za kulisami, by przejac wladze), nazwany zostal przez “Time Magazine” – “glównym graczem w bankowosci, która kontroluje kurs swiatowej ekonomii i historii”.

Magazyn uznal tez Davida Rockefellera za najwazniejszego bankiera swiata. Sam Rockefeller przyznaje, przez swojego rzecznika prasowego, ze jest “niezmiernie i nieobliczalnie bogaty”. Nie tylko jest bogaty. Takie swiatowe slawy, jak cesarz Japonii i monarcha Tajlandii, bystro zauwazyli, ze “Stoi wyzej od królów”.

Nowy Finansowy Porzadek Swiata

Choc David Rockefeller jest prawdopodobnie najbardziej rzucajacym sie w oczy czlonkiem Bractwa, do jego chelpliwego spisku nalezy garstka innych ludzi, którzy dysponuja olbrzymimi pieniedzmi.

Byly czlonek Kongresu, Ron Paul z Huston, który jako pierwszy wydobyl na swiatlo dzienne spisek wydania “nowych pieniedzy” (zobacz moja ksiazke: “Millenium: Peace, Promises, and The Day The Take Our Money Away”), w ostatnim biuletynie pisal o finansowych aspektach Nowego Porzadku Swiata i planach tych bogaczy, którzy sa jego twórcami:
“Nowy Finansowy Porzadek Swiata jest tworem elitarnego systemu powiazanych wewnetrznie rzadów i urzedników panstwowych, którzy knuja spisek by opodatkowac, regulowac i wywolywac inflacje majatku klasy sredniej we wszystkich krajach swiata w imie ogólnoswiatowej demokracji”.

Ron Paul wyjasnia, ze jego zdaniem, Stany Zjednoczone podjely sie przewodniej roli w narzuceniu tego Nowego Finansowego Porzadku Swiata. Moje dochodzenie dowodzi, ze jest to spisek o globalnych rozmiarach elitarnej garstki ludzi, którzy na szczycie pociagaja za sznurki swiatowej wladzy. Ta mala grupa wyznacza równiez kierunek polityki i ustala rózne plany strategiczne, by wszystko polaczyc, podczas gdy narody swiata bez opamietania galopuja ku zachodowi slonca XX wieku.

ROZDZIAL CZWARTY

WIELKIE DZIELO:
MAGIA TYSIACA PUNKTÓW SWIETLNYCH

Co prezydent Bush mial naprawde na mysli, kiedy obiecywal: “Sprawie, by Ameryka bezustannie dazyla do realizacji niezmiennego marzenia i tysiaca punktów swietlnych”, i kiedy pózniej, w swoim przemówieniu do narodu, tajemniczo zapowiedzial, ze naszym celem musi byc “oswiecenie ludzkosci tysiacem punktów swietlnych”?

Czy jest to zakodowana wiadomosc iluminacyjna? Czy jest adresowana do specjalnej, bardzo okreslonej publicznosci? Kto pierwszy wpadl na pomysl “Tysiaca Punktów Swietlnych? Czy to dziwne wyrazenie ma cos wspólnego z holbionym od dawna okultystycznym planem dla Ameryki?

Czy jest jakis zwiazek pomiedzy powiedzeniem “Tysiac Punktów Swietlnych” i spiskiem Nowego Porzadku Swiata?

Szeroki ogól spoleczenstwa wydaje sie byc zafascynowany i oczarowany olsniewajaca widowiskowoscia i iluzja, jakie Tajne Bractwo stosuje do zamaskowania swoich prawdziwych zamiarów. Uzywajac powszechnego pragnienia demokracji i wolnosci jako parawanu dla swojej dzialalnosci, Tajnemu Bractwu udalo sie spowodowac wybór swojego czlowieka na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Kontrolowani przez ich siatke ludzie maja obecnie najwyzsze stanowiska w Wielkiej Brytanii, Francji i Rosji.

Jak nigdy dotad, potega pieniadza i rzadu stopila sie w jedno. Tym sposobem Tajne Bractwo jest o krok od osiagniecia swoich najdrozszych sercu celów.

Zapory, które jeszcze do niedawna hamowaly ich postepy, zostaly teraz usnuniete i – uwaga! Swiat juz nigdy nie bedzie taki, jaki kiedys!

Zlamanie szyfru oswieconych.

Tajne Bractwo funkcjonuje glównie za zamknietymi drzwiami. Szczerze mówiac, zeby sledzic dzialania tych ludzi i uzyskac dostep do ich niepublikowanego nigdzie planu dominacji i kontroli nad swiatem, musialem przewrócic ziemie do góry nogami, a takze zwrócic sie o pomoc do nieba. Dopiero gdy udalo mi sie zlamac najtajniejszy kod oswieconych i odszyfrowac ich specyficzny, tajemniczy jezyk, zaczalem robic konkretne postepy w mojej badawczej podrózy, zmierzajacej do zdemaskowania Tajnego Bractwa. Ludzie Tajnego Bractwa sa do nas niepodobni. Wierza w magie.

Ich swiat jest dziwacznym swiatem rytualnej alchemii, recytacji mantr i slów potegi, studiów nad ezoterycznymi filozofami i tajemnicza manifestacja sekretnych symboli New Age. Ale w publicznym zyciu robia na nas wrazenie ludzi, którzy daja sie lubic, sa inteligentni, dystyngowani, prawi, tolerancyjni, myslacy, uprzejmi i lagodni – których szczerze niepokoja sprawy srodowiska naturalnego, los glodnych i glodujacych w innych krajach, bezrobotnych i zyjacych w nedzy.

Co wiecej, uwazani sa za przywódców slusznych zabiegów na rzecz pokoju i niezmaconej równowagi. Wielu aktywnie uczestniczy w pracach kosciola i dziala w organizacjach charytatywnych. Nikt nie podejrzewa nawet przez moment, co rzeczywiscie wylega sie w glebi ciemnych czelusci ich diabolicznych umyslów.

Czlonkowie elity, którzy tworza Tajne Bractwo, sa bez wyjatku wtajemniczeni w tajne stowarzyszenia. Dla przecietnej osoby skomplikowane rytualy, sekretne hasla i znaki dawane dlonmi, tajemnicze symbole i zakodowane komunikaty uzywane przez czlonków tajnych stowarzyszen granicza ze smiesznoscia. Ale ludzie, których cale zycie, od kolebki do grobu, zwiazane jest z sekretnymi, tajnymi praktykami, widza nasz swiat zupelnie innaczej. Dla nich caly swiat nabiera zadziwiajaco nadnaturalnych i magicznych wlasciwosci.

Utajeni czlonkowie przepoteznego Tajnego Bractwa sa w rzeczywistosci bracmi krwi i ich umysly od dawna pograzone sa w magicznym paradygmacie, calkowicie niezrozumialym dla prostego czlowieka. Z tej wlasnie przyczyny sa to bardzo niebezpieczni ludzie.

Poza tym, bardzo niemadrze robimy, jesli uwazamy ich za moralnie, etycznie i duchowo równych sobie. Oni takimi nie sa.

Przywódcy takich grup, jak Zakon Czaszki & Piszczeli, Klasztor Syjonu, Zakon Podwiazki, Wielka Loza Wschodu i rózokrzyzowcy, czuja nieprzeparta odraze i wstret do plebejskiego stylu zycia i widzenia swiata tak, jak widza go nizsze warstwy spoleczne, które w ich przekonaniu, sa tak spolecznie jak i duchowo posledniejsze.

Czlonkowie Tajnego Bractwa zostali nauczeni, ze oswiecony, niepospolity Nowy Czlowiek nie moze byc ograniczony tradycyjnymi wartosciami starego swiata. Zamiast tego, ma nature czysta i duchowa, która przekracza normalne granice dobra i zla.

Wierzcie mi, Tajne Bractwo ma nas wszystkich w glebokiej pogardzie.

Ich podstepne dzialania sa dobrym dowodem pogardliwego stosunku do nas. Cale zycie uczono ich o koniecznosci oszukiwania mas. Bez watpienia ludzie ci sa mistrzami oszustwa wszechczasów.

Magiczny jezyk poslanników swiatla.

Zeby w pelni zrozumiec jak mistrzowsko Tajne Bractwo wszczepia w ludzkie umysly magie i iluzje, wystarczy zajac sie zakodowanymi, ezoterycznymi przemówieniami ich glównego urzednika panstwowego George’a Busha. Od lat George Bush jest glównym poslannikiem Bractwa. Jego komunikaty, choc wygladaja na pelne swiatla, sa jednak mroczne i zlowrózbne. Co wiecej, przekazuja specjalne informacje, które zrozumiec moga jedynie wyszkoleni w sztuce czarnej magii, w alchemi i rytuale.

Te slowa i wyrazenia dzialaja na niewtajemniczonych jak alchemiczne wyzwalacze o poteznych mozliwosciach wizualnej stymulacji. Frazeologia okultystyczna programuje i uzaleznia umysly mas i taki jest jej glówny cel.

Robert Anton Wilson, wybitny specjalista w dziedzinie masowej hipnozy i systemów okultystycznych, napisal w swoim artykule dla Magical Blend, glównego magazynu New Age: “Jezyk i hipnoza sa fundamentem, na którym ludzie tworza swiaty swiadome i urojone”.

Wilson Twierdzi, ze niezmiernie latwo wprowadzic ludzi w tan czesciowej chocby hipnozy i “niewielu ludzi wie, jak sie moga sami odhipnotyzowac”.

Proces hipnozy jest wzmocniony, jesli stosuje sie magiczne slowa, które wstrzykuja do ludzkich umyslów sily regeneracyjne. Najlepszym sposobem jest uzycie jezyka symbolicznego. W The Mystical Orgin of the United States (Mistyczne poczatki Stanów Zjednoczonych) Ruth Miller pisze, ze tajne stowarzyszenia zapoczatkowaly nauke zwana symboliczna, w której ukrywaja swoja filozofie. Dzieki slowom o symbolicznej mocy, ludzkie umysly sa “oswiecane” a uczucia “przeobrazane”.

Jesli przyjrzymy sie dwóm najlepiej znanym przemówieniom George’a Busha, szyfrowy charakter jego oswieconego komunikatu jest czytelny. Pierwszym przemówieniem, jakim sie zajmiemy, jest mowa George’a Busha wygloszona podczas Narodowego Zjazdu Partii Republikanskiej 18 sierpnia 1988 roku. Uwazana jest ona przez wielu za najbardziej skuteczne przemówienie, jakie kiedykolwiek wyglosil prezydent.

Misja

Po pierwsze, ówczesny wice-prezydent Bush poinformowal tysiace zebranych delegatów – i dziesiatki milionów ludzi, którzy ogladali go dzieki miedzynarodowej telewizji – ze ma do spelnienia poslannictwo, które nazywal misja. W przemówieniu tym Bush powtórzyl slowo misja dziesiec razy. Tajne Bractwo wierzy, ze jego Wielkie Dzielo, oswiecenia ludzkosci, jest wyjatkowa misja.

Czy to mial na mysli George Bush, gdy stwierdzil:
Jestem czlowiekiem, który widzi zycie w kategoriach misji wyznaczonych i misji wypelnionych? Najwazniejszym zadaniem mojego zycia jest zakonczenie misji, jaka rozpoczelismy w 1980 roku? Pozwólcie, ze powiem wiecej o tej misji. Przywódca narodu musi byc w stanie okreslic i przewodzic misji.

Starozytna Wiedza

Dla Iluminatów, starozytna wiedza odnosi sie do starozytnej wiedzy okultystycznej i do tajemnego, wiekowego nauczania. Wiedze starozytna nazywaja równiez odwieczna filozofia, ponadczasowa madroscia, lub filozofia gnostyczna. Osobliwa rzecz uslyszec jak George Bush uzywa wyrazenia “starozytna wiedza” w odniesieniu do odprezenia w stosunkach ze Zwiazkiem Radzieckim:
“Mamy nowe stosunki ze Zwiazkiem Radzieckim.. To jest przelom. Stalo sie to dzieki temu, ze dzialalismy zgodnie ze starozytna wiedza, ze sila i klarownosc prowadza do pokoju?”.

Swietlany srodek

Filozofia okultystyczna Tajnego Bractwa naucza o swietlanym, promieniujacym srodku wewnatrz kazdej jednostki. Ten swietlany srodek jest odbiciem promieni Wielkiego Centralnego Slonca, wolnomularskiego bóstwa, i pozwala czlowiekowi wyrazic wole przebudzenia, stania sie oswieconym.

Alice Bailey z Lucis Trust wyjasnia to czytelnym dla zaawansowanych uczniów tajnych stowarzyszen, zaszyfrowanym jezykiem: “Kiedy swiatlo oswieca umysly ludzi i porusza sekretne swiatlo wewnatrz wszystkich form. Jeden w Którym wszyscy zyjemy odslania Swoja sekretna swietlna wole. Kiedy zamysl Panów Karmy nie ma juz nic do zrobienia i wszelkie tkanie i scisle polaczone plany sa juz wykonane, wówczas Jeden w Którym zyjemy moze powiedziec: “Dobra robota! Nie pozostaje nic, tylko piekno”.

Kiedy najnizsze z niskich, najgestszych z gestych i najwyzsze z wysokich zostana wzniesione malenka wola ludzi, wówczas Jeden w Którym zyjemy uniesie rzesiscie oswietlona kule Ziemi do promieniujacego swiatla i inny, potezniejszy Glos powie do Niego: “Dobra robota! Oby tak dalej. Swiatlo swieci!”

Wedlug okultystycznych nauczan Iluminatów, w swietlanym srodku znajduje sie energia, która filozofia okultystyczna nazywa “Energia Boga”. Alice Bailey pisze, ze ta wewnetrzna energia jest “punktem skupienia ognia, znajdujacym sie w srodku, który pozwala przenikliwie promieniowac do innych istnien i do innych srodków”.

“Swietlany srodek”, indywidualna boska sila promieniujaca na innych, porównywalna jest równiez do promieni slonecznych, które emanuja z tajnych stowarzyszen lub Zakonów.

W ksiazce The Templar Tradition in the New Age of Aquarius (Tradycja templar-iuszy w erze Wodnika) Gaetan Delaforge pisze:
“Dazenia Zakonu powinny byc przede wszystkim duchowe? Dzieki przykladowi, jaki w codziennym zyciu daja jego czlonkowie, Zakon powinien zmierzac do tego, by stac sie osrodkiem promieniujacego swiatla inspirujacym mezczyzn i kobiety do wlaczenia sie w zbawienie planety”.

Michail Gorbaczow i swietlny srodek czlowieka

Michail Gorbaczow, podobnie jak Bush zaangazowany sluga Medrców Tajnego Bractwa, równiez mówil o tym jasnym srodku swiatla promieniujacym z wnetrza donioslego czlowieka. Malachi Martin, oczywisty wielbiciel Gorbaczowa, w taki sposób opisuje polityczna misje rosyjskiego przywódcy:
“Jest on ich (ludzi na ziemi) zywym gwarantem, ze wspólnie dotrzemy do rdzenia tej ziemi, do kazdego ukrytego miejsca w ludzkim kosmosie. Razem wszystko uczlowieczymy?

Gdyz Gorbaczow wskaze nam w jaki sposób kolektywny intelekt ludzkosci moze byc i bedzie zgromadzony w nowych formach obecnych Narodów Zjednoczonych. W tym momencie ludzkiej historii, czlowiek – jakim kazdy z nas jest – przeobrazi sie w olbrzyma bedacego osrodkiem i ogniskiem calej ludzkiej dzialalnosci narodów i jednostek. Taki najwyzszy cel przywolywany przez neo-leninowska wizje Gorbaczowa”.

Zauwazcie jednak, ze Gorbaczow nie przywoluje nas, bysmy szanowali i wielbili prawdziwego Boga i Pana wszechswiata, którego imie jest Jezus Chrystus. Nie, Gorbaczow, Bush i inni oswieceni mistrzowie chca nauczyc ludzi, by uznali swoja kolektywna madrosc za madrosc boska. Udoskonalony czlowiek bedzie olbrzymem, którego wewnetrzne swiatlo, dane mu przez Boga zywiolów – wielkie bóstwo Slonce – promieniowac bedzie na jego rodzine i na innych.

George Bush wyrazil to jasno, mówiac:
“Wybory prezydenckie dotycza idei i wartosci, ale takze filozofii. A ja takowa mam. W swietlnym srodku jest jednostka, a promieniuje z niej rodzina? Od jednostki do rodziny, od rodziny do spolecznosci, od spolecznosci do narodu”.

Wielka inwokacja i jej punkty swietlne

Czy frazeologia George’a Busha mogla pochodzic takze z Wielkiej Inwokacji Lucis Trust, glównej organizacji, która propaguje globalizacje?

Wielka Inwokacja jest okultystyczna modlitwa uzywana przez New Age i liberalne grupy koscielne. Zaintownowano ja nawet podczas uroczystosci otwarcia Szczytu Ziemi Organizacji Narodów Zjednoczonych w 1992 roku, w którym George Bush bral udzial. Kluczowy fragment tej modlitwy brzmi: “Z punktu swiatla w Umysle Boga niech swiatlo poplynie do umyslów ludzi. Niech swiatlo splynie na ziemie”.

W Esoteric Psychology II (Ezoteryczna psychologia II), Alice Bailey, zalozycielka Lucis Trust i autorka Wielkiej Inwokacji wyjasnia, ze “swiatlo”, albo “Umysl Boga”, jest energia jaka promieniuje “z serca Slonca, które jest wewnetrzymy punktem zycia” czlowieka. To od Slonca (Boga) – dodaje Bailey – splywa na czlowieka duchowe “oswiecenie” dzieki któremu czlowiek staje sie nosicielem swiatla i poprzez swoja sluzbe “promieniuje za zewnatrz swiatlem (okultystyczna wiedza i moca)”.

W Beacon, dzienniku wydawanym przez Lucis Trust, znajdujemy nastepujace wyjasnienie:
“Slonce jest wielkim magnesem. Tak mówi Sekretna Doktryna. Dla ezoteryków slonce jest synonimem zamieszkalej wyzszej natury? Wyglada na to, ze kazdy z nas musi stac sie podobny do slonca – musi stac sie nosicielem swiatla przynoszacym promieniujace oswiecenie wszystkim, którzy zyja na ziemi? Kazda osoba jest potencjalnym promieniujacym sloncem”.

Corinne Heline, wiodacy dwudziestowieczny teolog okultystyczny, potwierdza te filozofie w ksiazce Mysteries of the Holy Grail (Tajemnice swietego Grala):
“Kiedy osrodek sily w czlowieku? jest w pelni obudzony i znajduje sie pod kontrola oswieconej woli? moze przepelnic cale cialo silami zycia, które pochodza od slonca?”

Filozofia poganskiego Boga Slonce?

Masonska filozofia swietlnego srodka pochodzacego od Slonca i przenikajacego umysly ludzi podobna jest do poganskich religijnych misteriów Babilonu. W swojej wysmienitej, klasycznej pracy The Two Babylons (Dwa Babilony) Aleksander Hislop pisze, ze modlono sie tam do ubóstwianego króla Babilonu, Nimroda, jako Boga-Slonce. Nimrod, sloneczne bóstwo “uwazany byl nie tylko za osobe, która oswieca swiat materialny, ale takze za osobe, która oswieca dusze ludzkie”.

Hislop podaje, ze w swiatyniach egipskich, jak równiez w miejscach kultu Baala, Mistrasa i Apolla umieszczano tarcze Slonca. Wszedzie “obraz czczonego Slonca wznoszony byl ponad oltarzem”. To w tym wlasnie miejscu, ponad oltarzem, dzisiejsze loze masonskie umieszczaja wlasny rozpryskujacy sie promien slonca i wszechwidzace oko Horusa, egipskiego Boga Slonce. George Bush, jako patriarcha Stowarzyszenia Czaszki & Piszczeli, jest wiec oswieconym masonem.

Opublikowano Ciekawostki | Dodaj komentarz

Z historii XX w.

Podręczniki historii tak na wschodzie, jak i na zachodzie Europy (i na całym tzw. Zachodzie) podporządkowane były i są wszelkim antynarodowym, antykatolickim siłom. Nie można, zatem na ich podstawie poznać historii własnego kraju i świata. Narodowa edukacja zaczęła znikać ze szkół od czasów rewolucji francuskiej w 1789 r. Dlatego należy się P.T. Czytelnikom kilka słów uzupełnienia z zakresu najnowszej historii Polski i świata.

II wojna światowa zakończyła się podziałem Europy na tzw. Wschód i Zachód, co zostało ostatecznie ustalone na tzw. konferencji w Jałcie na Krymie w dn. 4 – 11.02.1945 w pałacu Potockich w Liwadii (sic.) pod Jałtą. Wschód Europy dostał się pod panowanie żydowskiego bolszewizmu, a zachód w łapy żydowskiej oligarchii finansowej świata zachodniego (anglosaskiego), która finansowała zarówno terrorystyczną rewoltę bolszewicką z 1917 r. w Rosji, jak i obydwie wojny światowe. Zasadniczo podział ten dokonany został już na konferencji w Teheranie w listopadzie – grudniu 1943 r., a nawet wcześniej, o czym świadczą mapy z tamtego okresu, na których podział ten uwidoczniono. Chodzi o tzw. mapę Gomberga (od nazwiska żydowskiego wydawcy) z 1941 r., która znana była wówczas tylko w USA. Wisiała na dworcach autobusowych i kolejowych. Jak z tego widać Żydostwo anglosaskie (światowa finansjera) oraz Żydostwo komunistyczne (wschodnie) podporządkowało sobie powojenny świat cywilizacji białego człowieka jeszcze przed końcem II wojny światowej. Nie obyło się oczywiście bez wyjątków, np. w Hiszpanii – rządów katolika, gen. F. Franco, czy we Francji – rządów katolika, gen. Ch. De Gaulla. Jedną z najważniejszych przyczyn takiego właśnie podziału był stopień i zakres laicyzacji społeczeństw Europy. Społeczeństwa państw wschodniej Europy były zdecydowanie mniej zlaicyzowane niż społeczeństwa Europy zachodniej. Dlatego zaaplikowano chrześcijanom ze wschodu brutalny żydo-bolszewizm, którego zadaniem była: całkowita likwidacja chrześcijaństwa (rozpoczęta wojnami napoleońskimi), zniszczenie tradycji narodowych, kultury, moralności oraz gospodarki. Żydostwo w ZSRR dość skutecznie wytępiło prawosławie (nie zniszczono w ZSRR żadnej synagogi!), całkowicie wymordowało elity intelektualne Rosji. Tak, więc powinno te doświadczenia przenieść na całą Europę wschodnią, takie były założenia i ustalenia pod koniec II wojny oraz zamierzona ich realizacja.

Nie istnieje zbrodnia doskonała

Uwolnienie po 1956 r. bloku wschodniego od żydowskich rządów nie oznaczało jednak całkowitego usunięcia żydo-bolszewi z tych państw. Tzw. rodzimi komuniści po przejęciu władzy zostawili na niższych szczeblach administracji państw i w służbach specjalnych bardzo wielu Żydów. Liczono, że za ich pośrednictwem będzie można wpływać destabilizująco na politykę Zachodu (dopiero od 1956 r. naturalnego i rzeczywistego wroga państw Europy wschodniej), co w latach 1960. częściowo się udawało. Ruch komunistyczny, socjalistyczny na Zachodzie był przecież opanowany przez Żydostwo wschodnie. Blok wschodni wspierał, więc komunistów z Zachodu. Np. w 1972 r. Polska ratując interesy Francuskiej Partii Komunistycznej kupiła licencję autobusów Berliet, kilka lat później w podobnym celu, ratując interesy innego żydo-lewactwa kupiono w Wlk. Brytanii dla Ursusa licencję (w układzie calowym, gdy już przechodzono w Wlk. Brytanii na układ metryczny) na ciągnik Massey Ferguson.
Mimo, że żydowskie rewolty w bloku wschodnim, w 1956 r. na Węgrzech, w 1968 r. w Polsce i w Czechosłowacji zostały zdławione (z żydowską rewoltą 1968 r. nie poradziła sobie Europa zachodnia), ostatecznie żydostwo powróciło do władzy w latach 1980, by na przełomie 1989/1991 zdemontować blok wschodni. Tak skończył się epizod rządów „rodzimych komunistów”, których historia niczego nie nauczyła – pozwolili odrodzić się żydowskiej hydrze. Żydowski obóz socjalistyczny został reaktywowany i zmodyfikowany i dziś funkcjonuje on pod nazwą Unii Europejskiej. Gospodarki państw są niszczone, okradane, a chrześcijaństwo dławione i likwidowane z nową siłą, z siłą liberalizmu – tym większą szczególnie tam, gdzie stawiało ono najbardziej zdecydowany opór, czyli np. w Polsce i w Hiszpanii. Spod żydowskich wpływów udało wyzwolić się jedynie Białorusi i Rosji w czasie rządów W. Putina, choć wydaje się, że rosyjska gospodarka nie jest od nich dostatecznie wolna. Także na Białorusi funkcjonuje żydowska V kolumna, wspierana m.in. z Polski. Dążąca do wepchnięcia Białorusi do żydowskiego obozu UE.

Z tego telegraficznego skrótu fragmentu historii Europy XX wieku wypływa ważny wniosek dla tych, którzy myślą o odzyskaniu suwerenności dla swoich państw i narodów. Skuteczna realizacja własnej polityki musi polegać na całkowitej i bezwzględnej eliminacji z życia politycznego elementów żydowskich i filosemickich. Tego uczy nas historia, tego uczą nas sami Żydzi z ich genetyczną nienawiścią do białej rasy, którzy stanowiąc mniejszość w społeczeństwie dążą zawsze do realizacji interesów własnej międzynarodowej nacji i do uzyskania pełnej kontroli nad narodem, pośród, którego żyją. Nigdy natomiast nie podporządkowują swoich interesów ogólnemu dobru całego społeczeństwa i państwa. Dla każdego państwa istniejąca w nim mniejszość żydowska stanowi poważne zagrożenie będąc swoistym elementem degenerującym jego kulturę, enzymem rozkładu moralnego oraz gospodarczego, m.in. poprzez zinstytucjonalizowane pasożytnictwo, jakim jest bankowa i podatkowa lichwę.

Dariusz Kosiur

Opublikowano Ze Swiata | Dodaj komentarz

USA (Izrael) kontra Rosja; CIA (Mossad) kontra FSB (KGB)

 Czyli kto zrobił zamach w Smoleńsku.

Minęły akurat trzy miesiące od zamachu w Smoleńsku. Zainteresowanie zamachem w okresie kampanii wyborczej na nadzorcę polskiego baraku Unii nieco zmalało. Obecnie zamach ponownie ma szansę stania się tematem priorytetowym. W nagłaśnianiu zamachu celują zwłaszcza internetowe strony miłośników PiS i Kaczyńskiego. Dla nich sprawa jest jednoznaczna – polską delegację zamordowali Rosjanie. Nieomal wszystkie internetowe „śledztwa” prowadzone są na takie same kopyto – wykaż, że Smoleńsk to robota Putina.

Jest to o tyle łatwe, że obcy, wrodzy Rosji zamachowcy wykonali ich zadanie profesjonalnie. Celowo pozostawili przy tym tyle fałszywych śladów i ”dowodów” wskazujących na dymiący nagan Putina, że nawet sympatyk Rosji w te „dowody” może uwierzyć. Wiarę w rosyjskie „sprawstwo” wzmacnia postępowanie samych Rosjan. Tylko… Co mogą oni innego zrobić… Jeśli powiedzą oni prawdę – a więc, że to był zamach, ale nie oni go zrobili – nikt im nie uwierzy! Nie pozostaje więc im nic innego, niż zacieranie sfabrykowanych przez obcy wywiad „dowodów” mających wskazywać na Rosję jako na zamachowca. Niestety robią to Rosjanie na tyle nieudolnie, że wzbudza to uzasadnioną podejrzliwość. Przy czym uzasadniona podejrzliwość powinna dotyczyć jedynie sposobu prowadzenia śledztwa. A nie tego – kto za zamach rzeczywiście ponosi odpowiedzialność.

Zamachowcy z CIA i Mossadu zrobili ich koronkową prowokację na tyle profesjonalnie, że zmusili Rosję do zacierania śladów świadczących o dokonaniu zamachu. A  Rosjanie są zmuszeni to robić, gdyż nie są w stanie udowodnić, że to nie oni za zamachem stoją. Ale właśnie to zacieranie śladów zamachu rzuca się cieniem podejrzenia na Bogu ducha winną Rosję.

Nawet publiczna TV zwiększyła ostatnio ostrość wypowiedzi pod adresem sposobu prowadzenia śledztwa przez Rosjan. Jest to w sumie uzasadnione, choć to właśnie TV mogłaby przeprowadzić obiektywne śledztwo, zwłaszcza w oparciu o rzetelną analizę polityki globalej. Bo to właśnie tam znajduje się klucz do wyjaśnienia – kto na zamachu zyskał (a więc go zrobił), a kto na nim tylko i wyłącznie stracił (a więc nie był nim zainteresowany).

Znacząco też ostatnio odezwała się  ustami kongresmena Petera Kinga Ameryka. Kongresmen ten domaga się w powołania międzynarodowej „niezależnej” (od kogo?) komisji w sprawie Smoleńska.

http://www.bibula.com/?p=23672

Chciałoby się w tym miejscu przypomnieć kongresmenowi, że w samym Nowym Jorku miliony ludzi nie wierzą w oficjalną, autoryzowaną przez Kongres USA, wersję zamachów z 11/9. Na całym świecie istnieją stowarzyszenia domagające się ponownego śledztwa w tamtej sprawie. Wśród nich znajdziemy naukowców, architektów, inżynierów. O zamachu dokonanym przez rząd USA mówią tysiące wyciszanych medialnie naocznych świadków, mówią wojskowi a nawet politycy (były prezydent Włoch – Francesco Cossiga w 2007 roku publicznie obciążył  zamachem z 11/9 CIA i Mossad).

Niech więc kongresmen King zatroszczy się najpierw o brudy na własnym podwórku, niech domaga się powołania ponownej międzynarodowej i niezależnej  komisji w sprawie zamachów z 11/9. Ale prawdziwej komisji, a nie takiej – jak przed laty – jej farsy, z budżetem wielokrotnie mniejszymniż miała wcześniejsza komisja badająca aferę rozporkową Clintona.

Kongresmen będący przedstawicielem instytucji, która ukrywa prawdziwych zbrodniarzy odpowiedzialnych za największy zamach terrorystyczny świata, nie ma moralnego prawa wciągania tej zhańbionej kolaboracją ze zbodniarzami instytucji do prowadzenia jakichkolwiek śledztw.

Aby zrozumieć, dlaczego CIA i Mossad zainteresowane byłyprzeprowadzeniem zamachu w Smoleńsku, należy przeprowadzić analizę stosunków między Rosją z jednej, a USA i Izraelem z drugiej strony.

Od kilkudziesięciu co najmniej lat talmudyczne żydostwo i światowa żydowska lichwa (ideolodzy NWO) do realizacji ich planów – utworzenia światowego państwa pod rządami żydowskimi – jako narzędzia do realizacji tych planów wykorzystują USA. Plany te opisane są w Protokołach Mędrców Syjonu:

http://judeopolonia.wordpress.com/2010/05/21/protokoly-medrcow-syjonu/

Plany światowego żydostwa opisuje też Piotr Bein.

http://piotrbein.wordpress.com/2010/04/22/judeocentrycy-i-masowe-zbrodnie/

Wcześniej narzędziem do zdobycia panowania nad światem miała być ZSRR rządzona przez żydowską, a później przez żydowsko-gruzińską mafię, pod wodzą Stalina, Berii i Kaganowicza. Jednak Stalin, psychopatyczny gruziński Żyd wyłamał się spod kontroli żydowskich bankierów i talmudystów. Wydano wtedy wyrok na ZSRR. „Zimna wojna” była wojną światowego żydostwa przeciwko ZSRR stojącej na drodze do realizacji światowej dyktatury Syjonu.

Po rozpadzie ZSRR żydowscy ideolodzy NWO byli o krok od przejęcia pełnej kontroli nad gospodarką, a w konsekwencji tego i nad polityką Rosji. Wiecznie pijany Jelcyn był im na rękę. To za jego czasów z dnia na dzień rosły w Rosji miliardowe fortuny żydowskich oligarchów. Na szczęście Rosjanie zorientowali się w zagrożeniu oddania w ręce lichwiarskiego żydostwa Rosji. Odsunęli od władzy Jelcyna osadzając „na tronie” mającego poparcie  u rosyjskich nacjonalistów i w nieżydowskiej części KGB Putina. A ten nie ma w Rosji łatwego zadania. Wprawdzie „rosyjskim” Żydom łatwiej było, niż innym obywatelom ZSRR, emigrować z socjalistycznego raju (który Żydzi ZSRR sami narzucili). Jednak pozostało ich tam nadal wystarczająco dużo, aby zawładnąć przy poparciu zagranicznego żydostwa Rosją. Putinowi udało się powstrzymać proces przejmowania za bezcen – czytaj – szabrowania – rosyjskiej gospodarki przez żydowskich oligarchów – agentów żydowskiej światowej lichwy. Nie ma on jednak  możliwości wywłaszczenia i wygonienia z Rosji ich wszystkich. Dodatkowo ma Putin do czynienia z najgroźniejszą na  świecie żydowską mafią, Koszer-nostra

http://www.bibula.com/?p=8530

Pouczająca jest w tym miejscu sprawa żydowskiego oligarchy Chodorkowskiego. W czasach ZSRR niezamożny obywatel sowiecki. Po upadku ZSRR w krótkim czasie stał się on najbogatszym człowiekim w Rosji, multimiliarderem.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Michai%C5%82_Chodorkowski

Aresztowanie i wywłaszczenie tego żydowskiego agenta Rothschildów wywołało wściekłe ataki na Putina przez będące głównie w żydowskich rękach media światowe. Do walki w jego obronie ruszyły organizacje i instytucje głoszące obronę praw człowieka.

Dziwnie asymetrycznie… W obronie praw ludzkich więźniów obozu koncentracyjnego Guantanamo

http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Camp_x-ray_detainees.jpg&filetimestamp=20060510230515

Guantanamo 

nie poświęcono nawet jednej milionowej energii i nakładu, jakie zainwestowano w obronę żydowskiego oligarchy. A on miał przynajmniej proces, miał adwokatów, miał i ma kontakty zrodziną. W Guantanamo CIA trzyma latami ludzi porwanych prosto z ulicy, bez stawiania im jakichkolwiek zarzutów, najczęściej bez jakichkolwiek dowodów ich domniemanej terrorystycznej działalności. Więźniów tych pozbawiono  jakichkolwiek kontaktów z adwokatami, a nawet z rodzinami. Jest to barbarzyńskie łamanie zasad zachodniej cywilizacji przez bandyckie, zażydzone państwo, mieniące się być światowym chorążym wolności i demokracji.

http://dariuszratajczak.blogspot.com/2009/01/amerykaska-pita-kolumna.html

http://judeopolonia.wordpress.com/2010/05/20/usa-pod-okupacja-zydowska-henryk-pajak/

Sprawą nielegalnych więzień CIA obrońcy praw ludzkich też niespecjalnie się interesowali. Te organizacje walczą głównie wtedy, kiedy jest to na rękę światowemu żydostwu. Podobnie było na Bałkanach i w sprawie zbrodni na Serbach. Ofiary przerobiono na zbrodniarzy, zbrodniarzy na ofiary.

http://grypa666.wordpress.com/2010/07/11/srebrenica-skorpiony-i-sprawa-serbow/

Ideolodzy NWO nie zrezygnowali z planów podporządkowania Rosji ich własnym interesom. Zmieniają wprawdzie ich taktykę i metody postępowania wobec Rosji, jednak ich strategia – czy raczej cel -  zdobycie nad Rosją pełnej dominacji i kontroli się nie zmienia. Momentem przełomowym najnowszej historii ludzkości były zainscenizowane przez administrację Busha zamachy z 11/9.

http://www.youtube.com/watch?v=JUpLVnzMsog&feature=related

http://www.youtube.com/watch?v=PZ4BCIJOg1I&feature=related

Były one kluczowym elementem w przyspieszeniu realizacji planu zdobycia przez USA, będącą żydowskim kastetem, absolutnej dominacji nad światem. Plan taki opracowała, kierowana przez talmudyczne żydostwo, PNAC

http://pl.wikipedia.org/wiki/PNAC

Zamachy na WTC i Pentagon były wygodnym pretekstem do przebudowy armii USA w formację światowego żandarma. Niebotyczne wzrosły też w USA wydatki na prowadzenie wojen i na zbrojenia.

http://www.propolonia.pl/blog-read.php?bid=110&pid=2678

W czasach administracji zbrodniarza, Busha juniora, USA próbowała rzucić Rosję na kolana strasząc ją zbudowaniem dookoła jej granic „tarczy antyrakietowej”. Mimo jednak ataku najbardziej zagorzałego antyrosyjskiego „jastrzębia” Brzezińskiego na Busha, za – zdaniem Brzezińskiego -zbytnią uległość Busha wobec Putina, USA z tarczy ostatecznie zrezygnowała.

Powodów było kilka.

USA byłaby wprawdzie w stanie otoczyć ogromną Rosję szczelną tarczą antyrakietową. Nie dawało to jednak całkowitej gwarancji bezpieczeństwa dla samej USA na wypadek atomowego ataku na Rosję. Oprócz rakiet stacjonarnych Rosja posiada dziesiątki głowic nuklearnych na okrętach podwodnych, które non stop pływają po Atlantyku i Pacyfiku. Tak więc nawet zniszczenie przy pomocy „tarczy” wszystkich rakiet stacjonarnych wystrzelonych z terenu Rosji nie daje gwarancji, że Biały Dom i Fundacja Rockefellera nie znikną w atomowym grzybie.

Ponadto zamiarem światowego żydostwa jest zawładnięcie skarbami Rosji, a nie zdobycie spalonej i napromieniowanej „strefy zakazanej”. A sam koszt szczelnej tarczy wobec ogromu Rosji i ilości rakiet, jakie ewentualnie należałoby przechwycić i w powietrzu zdetonować byłby gigantyczny. Dla niebotycznie zadłużonej i będącej praktycznie bankrutem USA, byłby to zbyt kosztowny straszak, bez gwarancji osiągnięcia sukcesu – a więc podporządkowania sobie Rosji. Taktykę podboju Rosji ostatecznie zmieniono.

A więc nadal będą urządzane różnokolorowe „rewolucje” na obrzeżach Rosji. Wspomagane będą przeróżne antyrosyjskie prowokacje – takie jak dwa lata temu prowokacja gruzińska. Jednocześnie próbuje się też wciągać Rosję w zwiększoną wymianę gospodarczą z państwami kontrolowanymi przez żydowską lichwę, mając nadzieję na zwiększenie ilości zachodniego kapitału i zachodnich firm w Rosji. A to ma doprowadzić do stopniowego uzależnienia rosyjskiej gospodarki od kapitału obcego – czytaj – żydowskiego.

Wściekłość Izraela i USA wywołuje stanowisko Rosji wobec Iranu. Rosja uzbroiła Iran w średniego zasięgu rakiety (ziemia-powietrze) SS-34. Iran otrzymał też niewielkie rakiety krótkiego zasięgu (ok 8 km) do niszczenia najszybszych nawet myśliwców (izraelskich i amerykańskich). Ile i jakiego innego sprzętu militarnego Iran od Rosji otrzymał zapewne się nie dowiemy. Wiedzą o tym tylko najlepiej wtajemniczone wywiady wojskowe.

To właśnie pomoc udzielana Iranowi przez Rosję wobec planowanej już od dawna inwazji na Iran

http://www.bibula.com/?p=19441

czyni tę kolejną zbrodniczą napaść na suwerenne państwo ryzykowną dla agresorów grą. Izrael i USA chcą za wszelką cenę zmusić Rosję do zaprzestania przez nią dozbrajania Iranu.

I w takim momencie, już po zdeponowaniu na Oceanie Indyjskim potężnych bomb burzących dochodzi do katastrofy w Smoleńsku.

Zamach ten szkicowo i ogólnikowo był planowany już od lat. Caspar Weinberger już w 1998 roku”przewidział” zamordowanie polskiego rządu (dla Amerykanina „rząd” to prezydent i jego gabinet) i dowódców wojskowych. Wprawdzie Weinberger pisze, że mordercami będą Rosjanie, ale jest zrozumiałe, że nie mógł on napisać, iż zbrodni dokona Ameryka pozorując ja na zbrodnię rosyjską.

http://swkatowice.mojeforum.net/temat-vt9200.html?postdays=0&postorder=asc&start=0

Podobnie dużo wcześniej planowano zamachy na WTC i Pentagon. Mówią o tym karty iluminatów.

http://nowyporzadekswiata.pl/nowy-porzadek-swiata/tajne-organizacje/iluminaci/karty-iluminatow/

Z realizacją zamachu na polski „rząd” i dowództwo armii czekano w USA latami, aby wybrać najbardziej korzystny moment. Takim dogodnym momentem okazały się obchody katyńskie roku 2010.

Za przeprowadzeniem zamachu przemawiały:

- sytuacja międzynarodowa – pomoc Rosji Iranowi, rezygnacja z ”tarczy” przez USA przy braku innych metod podporządkowania Rosji interesom żydostwa. Brak innych szybkich metod podważenia wizerunku Rosji na arenie międzynarodowej.

- sytuacja w Polsce – spadek popularności Kaczyńskiego i PiS (za „traktat”, hanukę w Belwederze itp.), oraz PO (afery stoczniowa i hazardowa, zniszczenie stoczni itp.).  Tak więc dwie główne partie realizujące antypolską politykę wykluczania sił propolskich traciły na polularności.

http://www.propolonia.pl/blog-read.php?bid=142&pid=2467

Jak słusznie zamachowcy przewidzieli, katastrofa w Smoleńsku rozbudziła prokaczyńską, wzmacniającą PiS histerię. To z kolei wzmocniło i PO. Wielu bowiem głosowało na Komorowskiego jedynie jako na mniejsze od „ciemnogrodu” i ”kaczyzmu” zło.

Należało jedynie przy pomocy amerykańskich i izraelskich „przyjaciół” i ”doradców” przekonać Kaczyńskiego, aby leciał w sobotę, 10 kwietnia a nie 13 kwietnia – w uchwalonym przez sejm Dniu Katynia. Wylot w sobotę dawał alibi Żydom, że nie mogą lecieć wspólnie z ich przyjacielem Kaczyńskim do Katynia, bo mają szabat.

http://marucha.wordpress.com/2010/05/26/prawie-perfekcyjna-robota-cia-i-mosadu/

Dodatkowo należało przekonać Kaczyńskiego do zaproszenia przez niego na pokład samolotu wielu ważnych polityków a zwłaszcza najwyższych dowódców wojskowych (im więcej ważnych ofiar, tym większe wywoła katastrofa wrażenie). Kaczyński, Zwierzchnik Sił Zbrojnych, pamiętający zapewne o katastrofie w Mirosławcu dwa lata wcześniej

http://pl.wikipedia.org/wiki/Katastrofa_lotnicza_w_Miros%C5%82awcu

wykazał całkowity i absolutny brak poczucia odpowiedzialności za państwo i za siły zbrojne. Gnany ambicją przelicytowania własną „świtą” urządzonych przez Putina obchodów katyńskich trzy dni wcześniej, doprowadził on do zaproszenia na pokład tego samego samolotu o  wiele za dużo ważnych osób ze świata polityki, wojska i życia społecznego.

O ile za samą katastrofę Kaczyński nie ponosi odpowiedzialności, to za śmierć w jednej katastrofie aż tylu ważnych dla życia publicznego osób, odpowiedzialność spada tylko i wyłącznie na niego. Absurdalnie, zamiast pośmiertnie publicznie potępić go za wybitnie szkodliwą działalność na szkodę państwa, w ”nagrodę” go jeszcze na Wawelu pochowano.

Przeprowadzenie samego zamachu przez CIA i/lub Mossad było w sumie łatwe. Granice Rosji nie są szczelne, jak w czasach ZSRR. W samej Rosji ilość amerykańskich i izraelskich agentów, ulokowanych we władzach, w administracji, w mediach, a nawet w prokuraturze i w wojsku zadaniu temu sprzyjała. Dodatkowo sprzyjała zamachowcom nieświadomość Putina. Jemu po prostu nie przyszło do głowy, że obce wywiady są w stanie przeprowadzić na terenie Rosji taką prowokację.

W przeszłości KGB słynęło z mistrzowskiego opanowania sztuki prowokacji i manipulacji. Dzisiaj wiemy już o wyższych oficerach KGB, którzy już przez wielu laty przeszli na drugą stronę. To oni mogli być „nauczycielami” CIA w sztuce prowokacji. I jak to w życiu czasem bywa, uczeń prześcignął nauczyciela.

Umieszczenie przed lotniskiem niewielkiej, ale niezwykle silnej radiolatarni nie było dla obcej agentury problemem. W ogromnym zamieszaniu natychmiast po katastrofie radiolatarnię przerzucono za granicę (np. na niedaleką Białoruś, a potem dalej na Zachód). Należy w tym miejscu wyraźnie zaznaczyć, że każdy „dowód” mający wykazać „dymiący nagan Putina” jest „dowodem” celowo sfabrykowanym przez wrogą agenturę. Choć niby te „dowody” mają świadczyć o rosyjskiej winie, ale to właśnie one świadczą o tym, że to jest wroga prowokacja.

Dlaczego???

Rosja nie miała najmniejszego powodu do zamachu na polską delegację.

- Po pierwsze – Rosjanie wiedziali, że „katastrofa” nagłośni sprawę Katynia na cały świat!. Wszak delagacja polska leciała właśnie na obchody katyńskie. Niechęć do nagłaśniania Katynia wiąże się u Rosjan z tym, że za granicą większość ludzi, dziennikarzy a nawet historyków absurdalnie winą za Katyń obciąża nieuczciwie Rosję, która sama była najbardziej poszkodowaną ofiarą stalinowskiego terroru.  A w rzeczywistości winę za Katyń ponosi nie Rosja, a żydowsko-gruzińska mafia rządząca wówczas w ZSRR.

- Po drugie - wbrew absurdalnym twierdzeniom wielu publicystów, jakoby Kaczyński zagrażał interesom Rosji, znaczenie Kaczyńskiego (i zagrożenie z jego strony dla potężnej Rosji) było zerowe. Nawet w maleńkiej i niewiele wobec Rosji znaczącej Polsce musiał on walczyć z Tuskiem o miejsce w samolocie, czy o miejsce przy stole w Brukseli. Ani jedna antyrosyjskia prowokacja popierana przez Kaczyńskiego nie osiągnęła sukcesu. Jego kariera polityczna dobiegała końca. Był zgraną i bezwartościową dla USA i Izraela kartą.

Jedynie jego śmierć w warunkach rzucających podejrzenie, że był to zamach przeprowadzony przez Rosję nadawała jemu jeszcze „wartość” w oczach żydowskich strategów NWO. Paradoksalnie więc, chorobliwy rusofob Kaczyński, który całą jego działalnością polityczną, nieskuteczną zresztą i niegroźną dla Rosji, chciał Rosji (z zerowym skutkiem) za jego życia zaszkodzić, rzeczywiście zaszkodził jej dopiero ginąc w zamachu urządzonym na niego z rozkazu  jego przełożonych z USA i Izraela.

Dla mnie osobiście nie ulega wątpliwości, że gdyby Putin dostał pomieszania zmysłów i nieszkodliwego Kaczyńskiego wraz z delegacją chciał zamordować, zrobiłby to metodą „amerykańską”. Tą z WTC i Pentagonu.

W tym celu wystarczało:

- przygotować w pobliżu lotniska kilka afgańsko- czy arabskoidalnych (świeżo zabitych) ciał domniemanych „zamachowców”.

- zestrzelić samolot podchodzący do lądowania przenośną „ręczną” rakietą (takie mają na wyposażeniu Talibowie czy Czeczeńcy). Trafienie i rozbicie się samolotu byłoby filmowane przez ekipy telewizyjne czekające na polską delegację.

- zainscenizować otoczenie w lasku obok lotniska przez milicjantów i FSB kilku (nieżywych już w tym momencie ) „terrorystów”, którzy na oczach kamery filmującej wszystko to z daleka „rozrywają się” (zdetonowanymi na odległość) granatami.

- na koniec „znaleźć” przy zmasakrowanych granatami zwłokach „terrorystów-samobójców”(wszystko nagrywane live przez „przypadkowo” obecną ekipę rosyjskiej telewizji) oświadczenie Talibów, że zamach jest ich zemstą za udział polskich wojsk w okupacji Afganistanu.

- Dodatkowo przesłać dwie godziny później wielu telewizjom i gazetom sfabrykowane oświadczenie fikcyjnych  przełożonych fikcyjnych terrorystów, w którym Talibowie ponownie biorą na siebie odpowiedzialność za dokonanie zamachu!

- KONIEC ! KROPKA !

Mistrzyni prowokacji – FSB/KGB – nie wpadła na tak proste rozwiązanie???

Byłoby to przy tym o wiele prostsze i o niebo łatwiejsze do przeprowadzenia niż amerykańska prowokacja  z WTC i Pentagonem. Byłoby też dużo wiarygodniejsze, niż oficjalna wersja z 11/9, czy niż obecnie forsowana wersja „katastrofy” a nie zamachu w Smoleńsku. Nie trzeba by ukrywać czarnych skrzynek, manipulować ich zapisami, kombinować z radiolatarniami, dobijać ewentualnych rannych. Talibowie mają przecież autentyczny, uzasadniony i wyraźnie i jednoznacznie zrozumiały powód do takiego zamachu. Polskie wojsko okupuje ich kraj.

Nawet miłośnicy Kaczyńskiego w Polsce, a także „strategiczni partnerzy” USA i Izrael nie mogliby mieć żadnych zastrzeżeń co do takiego, podanego przez Rosję przebiegu „zamachu”. Wszystko dodatkowo byłoby nagrane a wcześniej transmitowane „live” w telewizji. Zwłoki „zamachowców” są, motywy są, zamachowcy sami się przyznali.

A i sama Rosja nie miałaby żadnych kłopotów ze stawianiem jej pod pręgierzem!

Dlaczego więc – jeśli Smoleńsk to robota Putina i KGB – nie wybrali oni tej najprostszej, najłatwiejszej i odsuwającej od Rosji jakiekolwiek podejrzenia metody???

Zamiast tego, zrobili to jak nowicjusze i tak nieudolnie, że wszystko wskazuje na nich!!!

No bo zamach przeprowadzono celowo tak, aby wszystko wskazywało na Rosjan, jako na sprawców!

Wobec powyższego stwierdzam, że tylko ludzie niepoważni i nieodpowiedzialni, naiwni jak małe dzieci, bezkrytycznie poddający się manipulacjom są w stanie faktycznie uwierzyć, że zamach w tak nieudolny sposób zrobiła Rosja.

Łatwo jest zrozumieć dziwne zachowanie Rosji – przeciąganie śledztwa, kombinacje ze skrzynkami, a nawet brak protokołów sekcji zwłok. Rosjanie wiedzą, że prawdziwi zamachowcy celowo zorganizowali zamach tak, aby jak najwięcej poszlak i dowodów wskazywało na Rosję.

Rosja jest niewinna, tylko nie ma jak tego udowodnić, a dodatkowo musi jeszcze zacierać ślady zbrodni celowo pozostawione przez CIA/Mossad.

(Nie wykluczone, że w kilku zwłokach znajdą się jeszcze kule z rosyjskich pistoletów. Byłby to (pozostawiony przez CIA/Mossad) „najbardziej niepodważalny” ślad rosyjskiej roboty. Tyle że im bardziej taki ślad jest pozornie „niepodważalny” tym bardziej jest on podejrzany. Gdyby bowiem faktycznie stali za zamachem Rosjanie, nie dobijaliby rannych pasażerów pistoletami. A to dlatego, że z góry wiedzieli oni o tym, że ciała ofiar będą MUSIAŁY zostać oddane Polsce. A tam będzie można przeprowadzić ponowną sekcję zwłok i znaleźć rany postrzałowe).

Tak więc, im bardziej wyraźnie ślady wskazują na robotę KGB, tym bardziej jest pewne, że zostały one celowo pozostawione przez specjalistów z CIA i Mosssadu. Po to, abyśmy je znaleźli i zbrodnią   obciążyli Rosję.

Rosja jest w naprawdę trudnej sytuacji. Jeśli przyzna się, że był to zamach, to wie też, że główne podejrzenie padnie właśnie na nią samą. No ale ostatecznie po to właśnie zamach ten był zrobiony przez najlepszych zawodowców CIA i Mossadu - aby podejrzenie padło na Rosję!

Jedyne, na co Rosjanie w tej trudnej, prawie bez wyjścia sytuacji wpadli, to zacieranie śladów dokonanego przez obce służby zamachu. A to natychmiast zostaje zauważone i nagłaśniane medialnie.

Nagłaśnianie mniejszych i większych rosyjskich potknięć w zacieraniu CIA/Mossad-owskich śladów, nagłaśnianie wszelkich plotek, podejrzeń i domysłów obciążających Rosję uprawia  nie tylko płatna agentura wpływu, nie tylko agentura (za frico) ochotnicza, robią to też rzesze rusofobów, robią to nawet ludzie w sumie uczciwi, ale po prostu naiwni i ślepi. Robią to też nawiedzeni „użyteczni idioci”

Czytają znaki pozostawione przez obcą agenturę na ziemi w Smoleńsku, biorąc je za ślady KGB  i nawet nie zaglądają za kulisy światowej polityki…

Andrzej Sz.

Opublikowano Z Polski | Dodaj komentarz

Prawda jest jedna!

Z cyklu “Temat tygodnia” . Szumne obchody 30 lecia powstania Solidarności…przykre, kiedy patrzy na nie 10 mln byłych członków, którzy dobrze wiedza, że to nie jest żadne 30 lecie i nie naszej Solidarności. Żałosna impreza imposterow opasionych na trupie wielkiej nadziei Polaków. Odprawiają gusła na ruinach stoczni…to- jak palenie zniczy w kolebce. Mam nieodparte wrażenie, że to jakieś bardzo brzemienne w skutkach symboliczne wywoływanie demona- czegoś bardzo niedobrego i groźnego!

Dość szybko sytuacja gospodarcza i polityczna na świecie ulega pogorszeniu. W wielu krajach powstają różne ruchy społeczne szykujące sie na godzinę X.

W Polsce dość niemrawo i mizernie, ale też są tacy -którzy przynajmniej werbalnie przymierzają sie do nadchodzących gwałtownych przemian! Zastanówmy się- jak to może wyglądać- kiedy nas zaskoczy.

Co sie tyczy przejęcia władzy co marzy sie wielu odpowiadam.
Owszem jest to możliwe. Są dwa sposoby: siłowe przejecie władzy i poprzez urnę wyborczą przejecie państwa z jego siłą! Innej drogi nie ma!
Na pierwsza drogę nie ma nawet cienia możliwości, z prostego powodu: Polacy nie maja ani wiedzy, ani środków, ani organizacji, ani przywództwa , a przede wszystkim jaj!
Do drugiego sposobu potrzebna jest organizacja i przywództwo! Żeby organizować i przewodzić, trzeba mieć odpowiednia wiedze, oraz program ideologiczny i gospodarczy. Program wg którego zachęci sie zepchniętych w nędzną wegetacje i polityczno gospodarczy niebyt Polaków do poparcia . Do włączenia sie na nowo, do dążenia i odzyskania wpływu na swoja przyszłość, do przejęcia władzy i zapewnienia sobie wpływu na polityczne przereformowanie zycia w Polsce. Koherentny program ze zdefiniowanymi i ujednoliconymi pojęciami -co jest czym, co pierwsze, co drugie, a co trzecie, co zaraz, co po południu, a co jutro, co ważne dla wszystkich, co dla paru…
Do tego potrzebna jest wiedza, jednolita dla całego Ruchu — ekonomiczna i społeczna — i taką oferują dystrybucjoniści i są zdolni konkurować ze wszystkimi, których experymenty kończą sie właśnie na całym świecie niespotykanym w nowożytnej historii kryzysem. Koniec obecnej, globalistycznej mrzonki jest nieunikniony i dlatego im szybciej- tym lepiej.
Mamy przykład I Solidarności… powstała organizacja, wielka masowa 10 milionowa organizacja, mająca poparcie narodu, ale nie dopuszczona do urny, nie potrafiąc przejąć państwa z jego siłą — została rozbita I zdziesiątkowana. Wyselekcjonowanych- jednych wybito, innych wyrzucono z kraju na zbity pysk i na zawsze, resztę wyłączono na dobre. Ta Solidarność juz wtedy podjęła próby definiowania swoich zamierzeń, jakby intuicyjnie sięgając do Nauki Społecznej Kościoła, do encyklik papieskich, jak Rerum Novarum Leona XIII, czy Laborem Excercens JPII, które są dokładnie z tego samego źródła i są częścią doktryny dystrybucjonizmu! Zaczęto to nawet nazywać- nie zawsze słusznie -solidaryzmem chrześcijańskim… I to było właśnie to, co wywołało taki ferment i poparcie Solidarności na całym świecie. To na bazie owego rodzącego sie fermentu myślowego i prób definiowania co prawda embrionalnych- ale jakże oryginalnych założeń Solidarności, jak grzyby po deszczu zaczęły powstawać na całym świecie ruchy solidarnościowe- w USA Nowa Solidarność ( New Solidarity) z prof La Rouchem na czele, w Mexico ruch solidarnościowy Bezaron, wiele innych…. Potem szybciutko I starannie wygaszono ten entuzjazm, wyciszono media kierując ich uwage nie na to -co reprezentowalna i co obudziła Solidarność….ale kierując ja na pajaców — Wałęsę i jemu podobnych luminarzy nasiego KOR-u i innych parchatych braci z Wielkiego Warsztatu Wschodu, którzy juz przyszykowali i wytresowali sobowtóra.
Dlatego tzw. koncesjonowana … solidarność, a raczej powinniśmy nazywać rzeczy po imieniu avatara Solidarności- po 7 latach obróbki dopuszczono do udziału w życiu politycznym, jako kwiatek do kożucha za ochłapy z parcelacji przez państwo majątku narodowego i zamiany nomenklatury w czerwono- sina burżuazję!
Warto zapamiętać kolejność skutecznego działania, przerwanego brutalnie zabiciem Solidarności poprzez stan wojenny.

* uzgodnienie pojęć i definicji, czyli zdefiniowanie zadania i dążenia, organizacja i dojście do urny,
* przejecie państwa z jego siłowymi resortami, bądź ich neutralizacja polityczna,
* reforma panstwa.

Tylko w takiej kolejności i w taki, a nie inny sposób, każdy jeden inny skończy sie po kolei:

* skłóceniem (najskuteczniejszy i najprostszy sposób)
* rozbiciem,
* w najgorszym przypadku wybiciem.

Pomyślcie …a kto może pojąć, niech pojmie — jak napisano w Piśmie :-)

Roman Kafel, 29 Sierpnia 2010r

Andzej Szubert napisal”

Przyznam się uczciwie, że osobiście brałem udział w obchodach 30 rocznicy Solidarności w jednym z województw. Zastanawiałem się, czy powinienem brać w udział w udawaniu cieszenia się z 30 rocznicy zamordowanego w Magdalence i przy “okrongłym” stole Związku.
Przeważyły dwa aspekty – a więc będę miał okazję porozmawiać z ludźmi żyjącymi w Polsce, a nie jak ja – na emigracji. Drugi aspekt był czysto osobisty – spotkanie z kolegami z opozycji, z kolegami z obozu w Nysie. Tak też się stało – niektórych z obozowych kolegów nich nie widziałem od 28 lat.

Najbardziej rzucające się w oczy były dwa spostrzeżenia:
- praktycznie zerowy oddzięk obchodów u mieszkańców Opolszczyzny, a nawet b. nikły odzięk u dzisiejszych członków zmumifikowanego trupa “S”.
- Ogromne skłócenie wśród byłych kolegów przy dominującym podziale na wyznawców PO i PiS.

Część starych (i dobrych) kolegów z Solidarności i z obozu całkowicie zbojkotowała tegoroczne obchody. Zarówno te oficjalne w Opolu jak i półprywatne spotkanie “weteranów” w Kędzierzynie-Koźlu, w jednym z najlepszych hoteli w województwie. Powodem tego była panująca u nich nadal… żałoba po Smoleńsku, a także gorycz, że bliźniaczy duplikat Patrioty Tysiąclecia nie załapał się po braciszku na Belweder.
“Jak można świętować w takiej sytuacji! Polska ginie, a jedyny jej ratunek – Jarkacz – nawet zasłużonych pomników nie jest w stanie wywalczyć!”. Wszystkich więc uczestników obchodów uznali owi wyznawcy Jarkacza za “zdrajców Narodu”. A z tego wynika, że dla nich naród to Jarkacz i PiS.
Wśród uczestników półprywatnego spotkania w hotelu przeważało towarzystwo sympatyzujące z PO. Zadziwiać może ich ślepota. Oni albo naprawdę nie widzą, albo nie chcą widzieć, że PO to złodziejska szajka z klubu “filantropa” Sorosa, której zadaniem jest oddanie wszystkiego za bezcen, w żydowskie łapska. Dodatkowo ma PO zniszczyć przemysł ciężki i rolnictwo, abyśmy nie mieli szans na podniesienie się z upadku i uwolnić od zależności od światowego żydostwa w postaci Unii czy USA. No, ale cóż się dziwić. Wielu z nich powodzi się całkiem nieźle, nie narzekają. Dlaczego więc mieliby kogokolwiek z PO krytykować.

Na przeciwległym punkcie stali wyznawcy drugiej politycznej szajki z klubu Sorosa – PiS-u. Byli w zdecydowanej mniejszości. Na spotkanie kolegów po latach przyszli wyłącznie w celu uprawiania projarkaczyńskiej agitacji. Wszyscy oni już po paru godzinach opuścili hotel, w którym spotkanie było zorganizowane. Nawet obecność regionalnej telewizji, czy redaktorki regionalnej GW (przed którymi mogliby wylewać ich gorzkie żale) nie powstrzymała ich od opuszczenia hotelu. Powodem tego była bezskuteczność ich agitacji.
Spośród wszystkich gości (ok. 100 osób) jedynie dwie (oprócz mnie i mojej żony) negatywnie nastawione było zarówno do PO jak i do PiS-u. Na temat wojny o krzyż miały podobne do mojego zdanie. Choć obie te osoby są głęboko wierzącymi katolikami.
Nadmienić należy, że w spotkaniu w hotelu nie wzięły udziału regionalne władze obecnej Solidarności. Są w nienajlepszych stosunkach z “weteranami”.
Istotne jest też, że zarówno w obchodach oficjalnych (organizowanych przez dzisiejszą atrapę Solidarności) jak i tych nieoficjalnych (spotkanie weteranów) udział brali miejscowi notable – prezydent Opola i marszałek województwa (w spotkaniu “nieoficjalnym” uczestniczył też prezydent Kędzierzyna-Koźla, gdyż to na jego “terenie” to spotkanie się odbyło).
Zarówno w obchodach oficjalnych, jak i nieoficjalnych wygłaszane były mowy i przemówienia. Przy czym dzisiejsza “S” w obchodach oficjalnych dużo mocniej podkreślała, że nie wszystkie postulaty z sierpnia 80 zostały zrealizowane. Istotne jest to, że zastrzeżenia te dotyczyły wyłącznie spraw pracowniczych i bytowych. Nie poddawano krytyce “dobrodziejstw” Unii. Polska jest nadal zdaniem wszystkich mówców suwerennym państwem, a nie unijnym barakiem. No i mamy wspaniałą demokrację, gdzie ludzie decydują, kto nimi rządzi. Na nieoficjalnym spotkaniu weteranów dominowały “zasługi” i “osiągnięcia” Związku (“suwerenność” i “demokracja”). Wprawdzie zgadzano się, że gospodarczo i bytowo nie jest zbyt dobrze – ale – jak wiadomo – wciąż nadrabiamy zaległości komunizmu. A wię nie traćmy nadziei, jutro będzie lepiej. A pojutrze, to będzie już dla wszystkich cacy cacy.

Parokrotnie próbowałem tu i ówdzie sugerować, że Unia znacznie bardziej ingeruje w sprawy wewnętrzne Polski, niż w czasach PRL robił to Sojuz. Ale do nikogo to nie docierało (poza dwomy wyżej już wspomnianymi odstającymi od PO-wców i PiS-owców osobami). To są drobne mankamenty – słyszałem w odpowiedziach. – Ważne jest, że Unia daje nam pieniądze na rozwój kraju, a ponadto chroni nas przed zakusami Rosji.
Na moje wątpliwości co do naszej pomocy w okupacji Afganistanu spotkałem się z zarzutem nieznajomości sytuacji. Okupowany był Afganistan przez Sowietów, a teraz to nie okupacja, a chronienie Afgańczyków przed barbarzyńskim reżimem Talibów.
- Nie widziałeś w telewizji, jak pokazywali, co to Talibowie wcześniej tam wyrabiali.
W to, że to były manipulacje medialne i kłamstwa jak z Serbią, nikt mi nie wierzył.
- “Jak to, nie wiesz, że w Serbii to było ludobójstwo? Nie pamiętasz, co ci Serbowie z tymi biednymi Chorwatami, Bośniakami i Albańczykami robili”.
A gdy wyraziłem moje wątpliwości co do oficjalnej wersji zamachów z 11/9, zaczęto na mnie patrzeć to z politowaniem, to trochę podejrzliwie.
Kiedy natomiast wyraziłem moją opinię o Smoleńsku – robota CIA i Mossadu – zaczęto na mnie patrzeć tak jakoś dziwnie. Wobec czego przeszedłem na “nasłuch”.

Jeśli się weźmie pod uwagę, że wśród uczestników spotkania “weteranów” nie wszystkim się dobrze powodzi i nie wszyscy odnoszą sukcesy w polityce czy biznesie, to zadziwia jednomyślność zarówno tych, którym się powiodło i tych zaradnych inaczej.
Jedynie – o czym już wspomniałem – dwie osoby (oprócz mnie i żony) miały odmienne spojrzenie od reszty. Dostrzegały zniewolenie Unią i wyraziły zainteresowanie Bilderbergami i NWO. Reszta nie chciała o tym słyszeć.
Ważne jest też to, że z większość z tych ludzi miała wyższe wykształcenie, nieliczni mieli “tylko” matury. A bez matury było zaledwie bodajże dwie osoby (jednak inne od tych dwóch, przytaczanych wyżej, “myślących” i “dostrzegających” sprawy zakulisowe).
I taka elita ma nas prowadzić do świetlanej przyszłości.
Jeszcze jedna ciekawostka. Na oficjalne obchody dzisiejsza Solidarność zaprosiła gości z zaprzyjaźnionych związków zawodowych DGB z zaprzyjaźnionych Niemiec.
Natomiast “weterani” zaprosili byłą przewodniczącą agenturalnego odłamu Związku Polaków Białoruskich – agentkę i prowokatorkę Andżelikę Borys. Składano jej zapewnienia, że pomożemy Białorusi w doprowadzeniu i jej do “wolności” i “demokracji”. Czyli do zgnojenia jej Unią i narzucenia jej rządów żydostwa.
Agentka Borys, cały czas pilnowana przez goryla zapewniała, że pomimo rezygnacji z funkcji szefowej jej agenturalnego związku nadal “działa”, choć na innej płaszczyźnie i innymi metodami.
Być może jeszcze o niej usłyszymy.

Szanse w dystrybucjonaliźmie istnieją, ale należy liczyć się ze wściekłymi atakami na tę inicjatywę. Rządząca Polską sitwa spod znaku Sorosa będzie zwalczać niezależne i oddolne inicjatywy administracyjnie, medialnie, a nawet finansowo (np. poprzez dumping).
Próbować jednak należy.

A czy uda nam się zorganizować do przejęcia władzy przy urnach?
Jak na razie nie potrafimy nawet zmobilizować kilkunastu osób do udziału w “Tematach Tygodnia”. Dlatego obawiam się, że na dyskusji w prywatnej korespondencji się zakończy nasze “organizowanie się” w celu przejęcia przez wykluczonych władzy.
as

Opublikowano Ameryka | Dodaj komentarz

Smacznego – Glutaminian szkodliwy dla mózgu!

Przemysł stosuje się różne glutaminiany (glutaminian sodu, glutaminian potasu, glutaminian wapnia i kwas glutaminowy) a ich działanie jest prawie że identyczne. Pozostańmy więc przy ogólnej nazwie glutaminian.

Patrząc neurologicznie, glutaminian jest narkotykiem. Jest to związek aminokwasowy wywołujący uzależnienie, który przechodząc poprzez komórki śluzowe do krwi a dzięki temu bezpośrednio do mózgu, szkodzi i zakłóca prace mózgu. Dzieje się tak, ponieważ molekuły glutaminianu ze względu na swoją wielkość bez oporu przekraczają barierę krew-mózg (blood-brain barrier)

Glutaminian jako narkotyk

W odróżnieniu od innych narkotyków nie powoduje on żadnych halucynacji czy stanów “high”, tylko wywołuje “tylko” sztuczny apetyt, zakłócając funkcjonowanie rdzenia mózgowego, który (układ limbiczny) reguluje podstawowe funkcje naszego ciała a także odczucia a zatem i poczucie głodu. Poprzez wpływanie na układ limbiczny glutaminian powoduje nadmierne pocenie się, reakcje stresowe jak bóle żołądka, podwyższone ciśnienie krwi, kołatanie serca oraz migreny. Percepcja zmysłowa oraz zdolność uczenia się i koncentracji po konsumpcji glutaminianu jest wyraźnie ograniczona przez kilka godzin. U alergików glutaminian może wywołać atak epileptyczny a nawet paraliż układu oddechowego.

Doświadczenia ze zwierzętami pokazują trwałe uszkodzenia mózgu

Polepszacz smaku glutaminian podano w ramach doświadczeń szczurom serwując im zupy w proszku czy chipsy ziemniaczane. Trwałe uszkodzenia mózgu ujawniły się u wszystkich zwierząt a u ciężarnych szczurów embriony nie były w stanie wytworzyć sprawnie funkcjonującego systemu nerwowego. Takie noworodki nie byłyby w stanie przeżyć w przyrodzie na wolności. Przy poważnych uszkodzeniach mózgu np.: udarze mózgu do uszkodzenia dochodzi nie tylko poprzez brak tlenu ale przede wszystkim poprzez wydzielający się ze zniszczonych komórek glutaminian.

Glutaminian szkodliwy także dla oczu

Jeśli ktoś przez dłuższy czas stosuje pożywienie zawierające polepszać smaku glutaminian sodu ryzykuje swój wzrok. Ten fakt potwierdzili naukowcy z Uniwersytetu Hirosaki w Japonii (Prof. Dr. Hiroshi Ohguro) według gazety New Scientist. W doświadczeniach na szczurach udowodniono, że żywność o wysokiej zawartości Glutaminianu trwale uszkadza siatkówkę i może doprowadzić do utraty wzroku.

Polepszacze smaku mogą się kumulować

Prof. Dr. Hiroshi Ohguro potwierdził że w ramach jego badań stosował duże ilości Glutaminianu. Nie chciał jednak określać minimalnej granicy, ponieważ glutaminian potrafi latami się odkładać a jego szkodliwość objawia się z opóźnieniem. Według Prof. Dr. Hiroshi Ohguro może to być wyjaśnieniem fenomenu dlaczego tak wiele pacjentów we wschodniej Azji choruje na specjalną formę jaskry (Glaukomia) bez typowego podwyższonego ciśnienia w oku.

Opublikowano Ze Swiata | Dodaj komentarz

Kiedy zobaczymy następną masową zbrodnię?

Wiadomość z Tel Awiwu: to nie jest oznaką szacunku kiedy większość ludzkości postrzega cię jako psychopatę.

Niepokoje premiera Netanjahu są nie na miejscu. Legitymizacja Izraela nie jest już zagrożona. Jest stracona. Kaput.

Państwa narodowe to wspólny stan umysłu. Sposób myślenia w Islandii różni się od tego w Indii. Izrael różni się najbardziej od innych. Założony przez ekstremistów i terrorystów, stacza się cały czas.

Psychopaci chcą by ich kochano. To dlatego są tak czarujący, choć tylko powierzchownie. Oni również są patologicznymi kłamcami, egocentryczni, nieczuli i bezlitośni. Te cechy od dawna znane są sąsiadom Izraela, szczególnie Palestyńczykom. Po II wojnie światowej Harry Truman dał się na tyle oczarować, by traktować tę ekstremistyczną enklawę jak sojusznika. Ta decyzja może wejść do historii jako największy błąd Ameryki.

Choć przez 62 lata pełniliśmy wobec Izraela rolę opiekuna, portfela i apologety, to szacunek i miłość szły tylko w jednym kierunku.

Psychopatów nie powinno się mylić z megalomanami. Inny jest ich sposób myślenia. Megalomani chcą by ich się bano, a nie kochano. Ich wspólną cechą jest sprawowanie kontroli.

Ta nie tak subtelna różnica jest ważna, przynajmniej dla tych z nas, którzy nie mają podwójnego obywatelstwa. Na przykład nie jest znany fakt, że Izrael i jego obrońcy tak załatwili wywiad, że wciągnął nas w wojnę w Iraku. Ten fakt już nie podlega dyskusji.

Samo to potwierdza rozdwojenie jaźni widoczne we wspólnym stanie umysłu tego co nazywamy Izraelem. Ci którzy na to cierpią oczarowali nas byśmy poświęcali naszą krew i pieniądze dla dawno zaplanowanych jego celów. To jest częścią składową psychopaty.

Część składowa megalomana natomiast poczuła, że mieli prawo tak postępować, byśmy się bali. Jako Wybrańcy (przez boga którego sobie wybrali), zwolennicy tego wspólnego sposobu myślenia naprawdę wierzą, że mają prawo oszukiwać. Ci którzy z nimi współdziałają widzą siebie jako „z nas ale nad nami”.

Kiedy wysłaliśmy naszych żołnierzy po to by realizowali swoje cele, by ginęli i byli ranni Amerykanie, wpadliśmy w takie bagno finansowe, że nie widać jasnej drogi wyjścia z niego.

Jeszcze jedno zwycięstwo na korzyść specjalnych amerykańsko-izraelskich relacji

Dlaczego Amerykanie nie pojmują tego?

Jeśli chodzi o to „państwo” to nic o nim nie jest legalne. Jego powstanie to wiele dziesięcioleci terroru zbudowanego na fałszywej historii. Nawet najbardziej głupie pytanie – jak to się stało, że powstał Izrael. I dlaczego Ameryka uważa go za coś specjalnego.

Jak powinni, Amerykanie uczą się jak bać się Izraela. Niewielu z nas nadal jest oczarowanych – pomimo faktów. Dla prawdziwego zwolennika fakty prawdopodobnie nie będą ważne. Ci którzy znają fakty wiedzą lepiej. Dlatego szybko wzrasta niepokój, że przysparzające kłopotów zachowanie Izraela pojawia się znowu. Ci którzy mają największą wiedzę są głęboko zaniepokojeni ostatnimi wydarzeniami.

Ujawniona 26 sierpnia notatka CIA mówi o amerykańskich Żydach jako eksporterach terroryzmu. Potem doszła wiadomość z 30 sierpnia od sefardyjskiego rabina Ovadia Josepha, który ponaglał by palestyński przywódca Mahmoud Abbas „zniknął z powierzchni ziemi”, oraz by „Bóg spuścił (na Palestyńczyków) plagę”.

Żadna z tych wiadomości nie zasłużyła na uwagę ze strony głównych amerykańskich mediów. Ale ich uwagę zarezerwowano na 31 sierpnia, kiedy na Zachodniim Brzegu zastrzelono czterech Izraelczyków.

Najbardziej fatalny atak w ciągu czterech lat – za który obwinia się Hamas – miał miejsce kilka godzin przed zaplanowanym spotkaniem Netanjahu z przywódcami Hamasu i sekretarzem stanu Hillary Clinton.

Szczególny czas tego ataku ożywił pamięć o licznych w odpowiedniej chwili zorganizowanych „incydentów” za rządów premiera Ariela Szarona. Nikt nie odważy się zasugerować, że Tel Awiw może być źródłem tego najnowszego incydentu. Ale przypomnijmy tylko kilka takich wydarzeń:

12.04.2002 – w momencie kiedy sekretarz stanu Colin Powell był na spotkaniu z Arielem Szaronem, w Izraelu zamachowiec samobójca zabił 8 osób i zranił 22

10.05.2002 – w momencie kiedy prezydent Bush był na spotkaniu z Arielem Szaronem, w Izraelu był przypadek z udziałem zamachowca samobójcy

11.06.2003 – w momencie kiedy Ariel Szaron składał wizytę w Białym Domu, w autobusie w Jerozolimie zamachowiec samobójca zabił 17 osób i zranił 100

11.11.2003 – w momencie kiedy prezydent Italii składał wizytę w USA, Italia przeżyła największy dramat wojenny od II wojny światowej, kiedy w Iraku zginęło 19 Włochów

20.11.2003 – w momencie kiedy prezydent Bush składał wizytę Tony’emu Blairowi w Londynie, brytyjski dyplomata w Istambule znalazł się wśród 27 śmiertelnych ofiar wybuchu

30.11.2003 – w momencie kiedy prezydent Hiszpanii odwiedzał USA, w Iraku zginęło 7 hiszpańskich oficerów wywiadu.

Źródło terroru

Co stanie się z szybko słabnącą legalnością Izraela kiedy okaże się, że strach przed terroryzmem w całości pochodzi od tych, którzy znani są ze względu na ich ekspertyzę w wywoływaniu wojen „metodą oszustwa”. Jest to motto założycielskie Mossadu, izraelskiej grupy operacji zagranicznych, znanej ze światowej ekspertyzy w roli agenta prowokatora.

Czy państwo ustanowione przez terrorystów zastosuje terror by utrzymać narrację kluczową dla swojego przetrwania? Czy Tel Awiw znowu oszuka USA by realizować swoje ekspansjonistyczne cele?

Syjonistyczny potentat medialny Haim Saban powiedział szczerze w artykule z 10 maja w The New Yorker, kiedy mówił, że „są trzy sposoby na uzyskanie wpływów w amerykańskiej polityce”: sponsorowanie finansowe partii politycznych, zorganizowanie ośrodków think-tank i sprawowanie kontroli nad mediami.

Jedyne o czym nie powiedział to terror.

Czy ten obywatel o podwójnym obywatelstwie przyznawał się do tego jak Amerykę nakłoniono do wojny – za Izrael?

Czy opisywał jak syjoniści kształtują amerykańską politykę – na oczach wszystkich?

Czy opisywał jak psychopaci prowadzą wojnę z USA – od wewnątrz?

Czy mówił o tym jak megalomani wpływają na podejmowanie decyzji w USA – metodą zastraszania?

Od dawna Amerykanie byli zafascynowani tymi „specjalnymi” relacjami. Nadszedł czas by się bać. Kiedy sposób myślenia tego wrogiego typu będzie wyraźny, a jego wykonawcy będą widoczni, to wtedy „psycho-megalomania” będzie najbardziej niebezpieczna.

Czy będziemy mieć kolejny atak terrorystyczny? Można być tego pewnym. Pozostaje tylko jedno pytanie: kiedy?

Na wydarzenia specjalne często wybiera się specjalne dni. Czy następna masowa zbrodnia będzie w dniu Rosz Haszana (8 września)? A może w 9 rocznicę 11 września? Może Jom Kippur 17 września?

Czy następny incydent będzie miał charakter nuklearny czy konwencjonalny? Czy odbędzie się w USA czy w UE?

I najważniejsze w tym wszystkim pytanie: czy obwiniany za to będzie Hezbollah, czy Hamas? Czy „pakistańscy Talibowie” pokazani będą jako wymagani sprawcy zła, odpowiedzialni za następne morderstwo masowe?

Za przetłumaczenie i nadesłanie, podziękowanie dla Oli Gordon

http://holyhoax.org/opinion/middle-east/383997-when-will-we-see-the-next-mass-murder

http://judeopolonia.wordpress.com/2010/09/03/kiedy-zobaczymy-nastepna-masowa-zbrodnie/

| Dodaj komentarz

Zamach w Smoleńsku. Fakty, mity i kłamstwa.

Śp. Prezydent Polski Lech Kaczyński (Kalkstein)

Katastrofa w Smoleńsku nadal zaprząta głowy Polaków. Największy udział w tym ma obca agentura wpływu i sterowani nią użyteczni idioci. Agentura żydowska w ten sposób realizuje dwa główne cele:
- Odwracanie uwagi od katastrofalnej sytuacji gospodarczej i nieustannego szabrowania Polski przez naszych okupantów.

http://blogmedia24.pl/node/33758

http://wiernipolsce.wordpress.com/2010/09/02/dalszy-ciag-rozkradania-polski/

http://gegenjay.wordpress.com/2010/05/17/sprzedam-polske-j-rostowski-i-po-spolka/

- Utrzymywanie atmosfery podejrzliwości wobec Rosji i Putina. Jest to elementem osaczania Rosji przez żydowskich ideologów NWO, a dodatkowo jest to zemsta wobec Rosji za jej pomoc w dozbrajaniu Iranu i za rosyjski wkład w irański program atomowy. Wielu w sumie uczciwych, ale naiwnych Polaków daje się w tę manipulację żydowskiej agentury wciągać.

Ostatnio jeden z filarów PiS, gwiazda ekranu w TV Trwam u o. dyrektora – Izaak Singer – bardziej znany jako Antoni Macierewicz, agituje za oddaniem śledztwa w łapska władz USA. Mocno sekunduje jemu w tym kongresmen Peter King. Nie wiadomo, czy ten King to Żyd, czy też „tylko” nadgorliwy i zaślepiony szabas-goj.

http://grypa666.wordpress.com/2010/08/30/niedokonczona-historia/

Izaak Singer alias Antoni Macierewicz powinien chyba najpierw domagać się, aby władze USA wznowiły śledztwo w sprawie zamachów z 11/9. Faktyczni sprawcy tymtych zamachów, zbrodniarze z administracji Busha, CIA i Pentagonu (wszyscy oni w komplecie są zamorską delegaturą Izraela i Mossadu) nadal pozostają bezkarni. A ponadto zapomina Macierewicz/Singer, że nie można mieć zaufania na przeprowadzenie uczciwego śledztwa przez zbrodniczy rząd kraju, który zafałszował śledztwo największego w historii świata, własnego zamachu terrorystycznego i winę zwalił na nieistniejącą Al-Kaidę. Nie jest wykluczone, że amerykańskie śledztwo smoleńskie prowadziliby zbrodniarze bezpośrednio biorący udział w zamordowaniu na oczach całego świata trzech tysięcy ludzi. Ale Pełniącemu Obowiązki Polaka Żydowi Singerowi-Macierewiczowi jest to obojętne. Ważne jest dla niego, aby
Rosja stała pod pręgierzem oskarżeń o zbrodnię Smoleńską.
W związku ze Smoleńskiem krąży wiele mitów i absurdalnych porównań.

A więc nazwany jest Smoleńsk „drugim Katyniem”.

Ale tylko ostatni ślepiec, głupiec albo oszust może stawiać pomiędzy Katyniem a Smoleńskiem znak równości. W Katyniu żydowska NKWD mordowała Polaków wziętych do niewoli podczas kampanii wrześniowej. Do Katynia nie lecieli oni na ochotnika wygodnym samolotem. Zginęli od strzału w potylicę. Często mieli ręce skrępowane na plecach drutem
kolczastym.

Ci, ze Smoleńska, zgodzili się brać udział w patriotycznej inscenizacji zorganizowanej przez żydowskiego sayana, w celu poprawienia przez niego własnych notowań pół roku przed planowymi wyborami na tytularnego nadzorcę polskiego baraku Unii. Nikt ich do samolotu na siłę nie zagonił. Gdyby pilot nie otrzymał rozkazu lądowania za wszelką cenę i
bez względu na warunki atmosferyczne, cali i zdrowi wróciliby do Polski (ciekawe, kto zmusił pilota do lądowania na łeb na szyję? Zimny czekista Putin?).

Ofiary katastrofy/zamachu określane są często mianem „bohaterów ze Smoleńska”.

Ciekawe, co takiego „bohaterskiego” oni dokonali? To, że wsiedli do samolotu? Czy to, że „odważyli” się lecieć do Rosji w towarzystwie chorobliwego rusofoba? Gdyby przynajmniej wiedzieli, że zginą, a jednak mimo to polecieli, wówczas miano „bohaterzy” byłoby bardziej zasłużone. A jeszcze bardziej pasowałoby wtedy określenie „bohaterzy-samobójcy”. Ale oni nie wiedzieli, że zginą. Gdzie więc jest to ich „bohaterstwo”?

W tym miejscu należy przypomnieć katastrofę w Mirosławcu, gdzie zginęło dowództwo polskiego lotnictwa (chodzą słuchy, że dlatego, bo byli przeciwni naszemu udziałowi w okupacji Afganistanu). Na pokładzie Tupulewa znalazło się pięciu najważniejszych dowódców resztek naszej zniszczonej przez żydostwo armii. Wszyscy oni pamiętali o Mirosławcu. A jednak posłusznie, na rozkaz Kaczyńskiego, wsiedli do tego samego samolotu. Było to niewyobrażalne lekceważenie zwykłego poczucia zdrowego rozsądku. Powinni za to wszyscy oni zostać pośmiertnie zdegradowani do stopnia szeregowca! A sam Kaczyński powinien zostać ogłoszony sabotażystą, narażającym dla własnej próżności (chciał przelicytować obchody katyńskie Putina i Tuska) interesy i bezpieczeństwo państwa. A jednak z tego nieodpowiedzialnego żydowskiego sayana zrobiono bohatera godnego Wawelu i pomników.

Kolejnym mitem/kłamstwem jest określanie ofiar zamachu/katastrofy elitą narodu Polskiego.

Polską elitę wymordowano podczas wojny rękami hitlerowców i żydowskiego NKWD. Ostateczny cios polskiej elicie zadało już po wojnie żydowskie UB, KBW i wojskowa informacja. Żydowska agentura NKWD zawładnęła Polską i na polskim tułowiu osadziła żydowską głowę, czyli samą siebie. I tak jest do dzisiaj. Polska nie ma własnej elity. Elity PRL i elity tzw. III RP to elity żydowskie a nie polskie.

Pasażerów Tupulewa można podzielić na dwie grupy:
- Oficjeli z polityki i różnych państwowych instytucji tzw. III RP – zażydzonego baraku Unii. Wielu z nich było Żydami, a wszyscy oni albo sami byli agentami zażydzonej Unii, USA i Izraela i niszczyli Polskę, albo biernie przyglądali się niszczeniu Polski przez obcą agenturę. Na dodatek milczeli i udawali że niszczenia Polski nie widzą. Ponoszą więc odpowiedzialność za katastrofalny stan Polski i za przyzwalanie na grabienie, oszukiwanie i ogłupianie społeczeństwa.
- Osoby nieoficjalne (prywatne) jak i przedstawiciele różnych organizacji społecznych. Ale i te osoby, godząc się na tworzenie orszaku żydowskiemu agentowi, ostatecznie – nobilitując tym Kaczyńskiego – brały udział w oszukańczej inscenizacji, przysparzając splendoru żydowskiemu grabarzowi suwerenności. Działały więc i te osoby na szkodę polskiej racji stanu.
Jest jeszcze możliwe, że wiele z tych osób po prostu nie wiedziało, że polska scena polityczna okupowana jest przez żydowską agenturę POPiS/PSL/SLD. Ale jak w takim razie ludzi ślepych lub/i naiwnych nazywać można elitą narodu polskiego? Ich śmierć w wymiarze ludzkim była tragedią. Jako ludzi szkoda ich wszystkich. Ale z tą „elitą narodu” to jednak jest kolosalna przesada…

O czym natomiast żydowskie media nie wspominają – za samą katastrofę Kaczyński ponosi może nie całą, ale w sumie największą odpowiedzialność. To on był głową tej delegacji. Tupulew był w tym momencie „jego” samolotem. To on i jego Biuro Bezpieczeństwa Narodowego odpowiedzialni byli za listę gości, a także za termin i bezpieczeństwo lotu. To Kaczyński odpowiada za lot w ostatnim momencie, bez planu „b”, za bezpośrednie lub pośrednie zmuszenie pilota do podjęcia lądowania w zbyt trudnych warunkach. Ale przede wszystkim ponosi on odpowiedzialność za rozmiar tej katastrofy! Bo nie uwierzę, że bez jego wiedzy i zgody skompletowano listę pasażerów. A nawet, jesli tak było. Gdyby był człowiekiem choć
odrobinę odpowiedzialnym, 90 % tych ludzi powinien zostawić na Okęciu.

Szkoda tych, co niepotrzebnie zginęli. Bo poproszono ich o uświetnienie orszaku grabarza suwerenności. Gdyby którykolwiek z zaproszonych do samolotu gości odpowiedział na zaproszenie Kaczyńskiemu jego własnymi słowami – „spieprzaj dziadu” – żyłby do dzisiaj.

Kolejnym mitem/kłamstwem są stwierdzenia, jakoby Kaczyński zagrażał Rosji.

To tak, jakby mrówka zagrażać mogła mamutowi. Kaczyński lekceważony był w samej Polsce. O samolot do Brukseli musiał wykłócać się z gabinetem gauleitera Tuska. Amerykanie, którym wasalsko i nadgorliwie służył, mimo jego służalstwa wiz do USA Polakom nie znieśli – choćby tylko jako zapłatę za to, że Kaczyński gorliwie i aktywnie brał udział we wszystkich inspirowanych z USA i Izraela prowokacjach antyrosyjskich. Poparł Gruzję, ale to nie Gruzja wygrała wojnę (którą sama sprowokowała). Popierał miłośnika banderowców Juszczenkę, ale ten wybory sromotnie przegrał. Cmokał w Belwederze w rączkę agentkę Andżelikę Borys, popierał jej dywersyjną działalność, a Łukaszenko nadal ma się dobrze. Natomiast agentka w końcu musiała ustąpić. Nawet przelana krew naszych wojskowych najemników i miliardy wydane przez Polskę na pomoc zbrojną w brudnych amerykańskich okupacjach nie
spowodowały zniesienia dla nas wiz do USA. Amerykanie wiedzą, że i tak rządzący Polską ich agenci pomogą im za frico. Kaczyński mógł być uciążliwym moskitem dla rosyjskiego niedźwiedzia, brzęczał nad uchem, ale zagrożenia nie stanowił dla Rosji żadnego.

A teraz o samej katastrofie.

Wygląda ona na zamach. A najbardziej o tym świadczy fakt, że samolot naprowadzany automatycznym pilotem znalazł się w niewłaściwym miejscu. W stosunkowo łatwy sposób zmylono meaconingiem odczyty komputera. Do tego potrzebna była fałszywa radiolatarnia. No i mgła. Gdyby jej nie było, pilot kierowałby samolotem „na wzrok” a nie podchodziłby do
łądowania na pilocie automatycznym. Przy obecnej technice do zmylenia samolotu wystarczyłaby niewielka, przenośna radiolatarnia. Mogła być ona zainstalowana wiele kilometrów od lotniska. A chmury i mgłę można wywołać HAARP-em

http://pl.wikipedia.org/wiki/HAARP

lub podobnymi systemami nowoczesnej, tzw. skalarnej broni.

http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=1709&Itemid=47

Najważniejszym jednak elementem zamachu była pewność zamachowców, że samolot będzie podchodził mimo niekorzystnych warunków do lądowania.
Toczone śledztwo powinno wyjaśnić – kto miał wpływ na decyzje Kaczyńskiego, aby leciał on na ostatnią minutę i za wszelką cenę chciał lądować? Bo tylko wiedząc o tym, że Tupulew na pewno będzie podchodzić do lądowania zamach można było zaplanować i przeprowadzić. Czyżby Putin miał taki wpływ na Kaczyńskiego i go do tego namówił sam lub za pośrednictwem doradców-agentów? Ale przecież – jak wiemy – agentów Putina w otoczeniu Kaczyńskiego raczej nie było. Za to agentów Izraela i USA aż za dużo.

Aby zrozumieć, co wydarzyło się w Smoleńsku, należy sobie uświadomić, że zamach ten nie był wymierzony ani w Kaczyńskiego, ani w
żadną inną osobę na pokładzie polskiego Tupulewa. Zamach w Smoleńsku był wymierzony przeciwko Rosji! A polską delegację – w większości własnych agentów – wrodzy Rosji żydowscy ideologowie NWO poświęcili w tym zamachu w celu dalszego osaczania Rosji. Przy tej okazji osiągnęli histeryczną nagonkę na Rosję, rozbudzili i wzmocnili i tak silną w Polsce i wielu innych krajach rusofobię. A przede wszystkim rzucili na Rosję podejrzenie, że nadal jest ona zbrodnicza i podstępna jak w czasach gruzińskiego Żyda Stalina. W oczach milionów Polaków, jedynie pozostanie w zażydzonej Unii i zbrodniczym NATO daje Polsce gwarancje bezpieczeństwa przed Ruskimi. Dyskusja nad wystąpieniem z Unii czy NATO jest obecnie praktycznie niemożliwa. Przecież Ruskie nas wtedy wymordują, jak tych w Smoleńsku – takie słyszę często „argumenty”.

Utrata kilkudziesięciu ludzi z establishmentu tzw. III RP nie była dla rządzących polskim barakiem Unii niepowetowaną stratą. Chętnych na ich miejsce, równie gorliwie wypełniających polecenia z Waszyngtonu, Telawiwu i Brukseli, znajdzie się tysiące. Kariera polityczna Kaczyńskiego i tak dobiegała końca. Był zgraną i bezwartościową kartą. Generałów wypełniających posłusznie rozkazy też znajdzie się na pęczki. Cała reszta była też całkowicie do zastąpienia. Ale… Wybuch fanatycznego uwielbienia dla żydowskiego sayana, zażydzenie
Wawelu, pomnikowanie kaczyzmem Polski, to wymierne korzyści dla Żydów. A bez Smoleńska byłoby to nie możliwe. A przede wszystkim, znając naszą naturę, wiedzieli zamachowcy, że długo jeszcze naszą uwagę będziemy kierować ku tamtej katastrofie. Mogą więc oni spokojnie polski barak nadal szabrować.

Rosja natomiast nie zyskała nic na tej katastrofie. Wręcz przeciwnie. Filmem Wajdy o Katyniu wiele krajów zainteresowało się dopiero po Smoleńsku. Katastrofa Katyń nagłośniła. Na reputacji też Rosja nie zyskała, a wyłącznie straciła.

Ponadto, gdyby Rosja naprawdę miała powody do zrobienia tego zamachu, to profesjonaliści z FSB/KGB zrobiliby to o wiele łatwiej i prościej. Pisałem już o tym w innym miejscu:

http://marucha.wordpress.com/2010/07/12/usa-izrael-kontra-rosja-cia-mossad-kontra-fsb-kgb/

Wystarczyło metodą CIA (tą z zamachów z 11/9) zainscenizować zamach Talibów jako zemstę za pomoc Polski w okupacji Afganistanu. Jedna „ręczna” rakieta, ze trzy podrzucone koło lotniska trupy „zamachowców”, zainscenizowana strzelanina – wszystko live w TV. Odpadały problemy z mgłą, radiolatarnią, kombinacje z czarnymi skrzynkami. Za to są ciała „zamachowców”, logiczne motywy, zero podejrzeń pod adresem Rosji.

Dlaczego KGB nie wpadła na tak dziecinnie proste rozwiązanie?

Ano dlatego, że to nie KGB zamach zrobiła!

Wciąż też nie znalazłem i nie otrzymałem zadawalającej odpowiedzi na pytanie – dlaczego do Smoleńska leciano 10 a nie 13 kwietnia. Kaczyński znany był z celebrowania wielu patriotycznych rocznic i uroczystości. To dzięki temu ten żydowski sayan zdobył sobie opinię polskiego patrioty. Przy czym nie do pomyślenia było, aby na przykład wypadające w środku tygodnia obchody 11 listopada, 3 maja, 1 sierpnia, czy 1 września przenosił Kaczyński na najbliższą sobotę. A tak właśnie uczynił on z dniem katyńskim, ustanowionym przez sejm na 13 kwietnia. Przy czym to Kaczyńscy i PiS mieli w uchwaleniu dnia katyńskiego jako święta państwowego duży współudział.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Dzie%C5%84_Pami%C4%99ci_Ofiar_Zbrodni_Katy%C5%84skiej

Tak więc delegacja „patrioty-katolika” Kaczyńskiego powinna lecieć do Smoleńska we wtorek, 13 kwietnia! Czy dlatego poleciano w sobotę (ciekawe, kto podszepnął Kaczyńskiemu
właśnie sobotę?), aby przyjaciele Kaczyńskiego – Żydzi – mieli wymówkę? Nie możemy lecieć, bo mamy szabas. W ten sposób zamachowcy oszczędzili swoich.

http://wsercupolska.org/joomla/index.php?option=com_content&view=article&id=2711:andrzej-szubert-prawie-perfekcyjna-robota-cia-i-mosadu&catid=6:warto-przeczytac&Itemid=6

Rosja znajduje się w sytuacji właściciela posesji, któremu jego wrogowie podrzucili na podwórko zwłoki zamordowanego złośliwego sąsiada. Przy czym mordercy celowo zostawili dużo śladów wskazujących na morderstwo. No i Rosja musi teraz albo przyznać, że to było morderstwo (i wtedy będzie ona sama głównym podejrzanym), albo musi twierdzić, że to był zawał (i po cichu zacierać ślady zbrodni zostawione przez faktycznych zbrodniarzy).

Czy uda się Rosji przekonać opinię publiczną o tym, że ona do tej katastrofy ręki nie przyłożyła?
Widząc zabiegi Macierewicza-Singera, kongresmena Kinga, a także tysięcy agentów wpływu i jeszcze większej ilości użytecznych idiotów, obawiam się że nie. Szczucie na Rosję będzie trwało nadal – dotąd, aż żydostwo zawładnie Rosją tak, jak zawładnęło Ameryką. Polacy zajęci będą nadal różnymi wariantami „rosyjskiej zbrodni”. Jak np. teorią o bliźniaczym samolocie podrzuconym już w kawałkach pod Smoleńskiem. Albo innymi podobnymi wymysłami domorosłych Sherlocków Holmesów. Dodatkowo odwróci się uwagę Polaków wojnami o krzyże (wymieniane na „godne” pomniki), o inne nowe pomniki, o place i ulice im. Kaczyńskiego czy też ofiar Smoleńska. Będziemy dawać się zapędzać na nie nasze barykady, będziemy tracić czas i energię na prowokowane przez naszych okupantów konflikty i batalie. A oni nadal będą spokojnie rozkradać, szabrować i zażydzać ichni, „polski” barak unijny. Dotąd, aż zostaniemy z całą Unią i resztą świata w ramach NWO ich zachipowanym i zdepopulowanym bydłem roboczym.

Andrzej Szubert

Źródło: http://poliszynel.wordpress.com/2010/09/04/zamach-w-smolensku-fakty-mity-i-klamstwa/

| Dodaj komentarz

Trzecia “swiatynia”

Wraz z ponownym pojawieniem się na mapie politycznej państwa Izrael (1948), które niejako wpisuje się w zeświecczoną formułę powtarzalności wydarzeń historycznych, odżyły judaistyczne przekonania mesjanistyczne. Próba ponownej odbudowy świątyni jerozolimskiej jest faktem, którego polityczny i religijny wymiar następująco ujął profesor Tadeusz Zieliński.

(…) nieistniejąca świątynia nadal pozostawała ośrodkiem, dookoła którego krążyły myśli wygnanego ludu; i nie było wątpienia, że skoro ten lud powróci do swej dawnej siedziby, to świątynia – trzecia świątynia – powstanie na tym miejscu, gdzie stały pierwsze dwie, i jej kult – kult ofiarny – będzie wskrzeszony.

Fryderyk May, podsumowując uparte wysiłki Żydów mające na celu utrzymanie za wszelką cenę wpływów w Jerozolimie i wyrzucenie muzułmanów ze wzgórza świątynnego, pisze:

Ich (tzn. Żydów – przyp. H. H.) zrozumiałą tęsknotą jest, by móc modlić się tam wysoko, na wzgórzu świątynnym. Lecz nie na tym koniec. Wkrótce również mogłaby zostać zbudowana świątynia i pojawiłby się Mesjasz. Z tymi faktami związana jest nadzieja na prawdziwy i trwały pokój w przyszłym świecie, w którym wiara w Boga i Jego Słowo będzie centralnym punktem ludzkiego myślenia i postępowania.

Przygotowania do odbudowy Świątyni w istocie trwają od dłuższego czasu. Ortodoksyjne grupy żydowskie przygotowują szaty i naczynia świątynne. Prowadzi się skrupulatny nabór do przyszłej kasty kapłanów. Wszystkim tym działaniom patronuje powołany w tym celu Instytut Świątynny w Jerozolimie. Prace te podsumowuje Werner de Boor pisząc, że świat będzie przeżywać powstanie Świątyni w Jerozolimie, „tak jak przeżywaliśmy powstanie «państwa Izrael» – wbrew wszelkim ludzkim przewidywaniom”.

Warunkiem wstępnym rozpoczęcia prac nad budową Trzeciej Świątyni z religijnego i politycznego punktu widzenia jest odebranie muzułmanom terenów na wzgórzu świątynnym i okolicznych terenach, w celu rozpoczęcia wstępnych rytuałów związanych z „oczyszczeniem” miejsca. Tradycja przekazywana przez Talmud mówi, że w stosie drewna w miejscu, gdzie znajdował się Dziedziniec Kobiet w Świątyni, znaleziono niepogrzebane kości ludzkie, co powoduje automatycznie nieczystość rytualną wzgórza świątynnego. Gersham Gorenberg, dziennikarz i autor apokaliptycznego thrillera The End of Days (2000) podkreśla, że prawo rabinackie zakazuje wstępu Żydom na Górę Świątynną bez uprzedniego rytuału oczyszczenia. Aby rozpocząć prace budowlane, rabini muszą oczyścić miejsce pod świątynię. Do tego celu potrzebna jest „czerwona jałówka bez skazy”, opisana w Księdze Liczb.
„Najpierw jałówka, potem Mesjasz”

Pierwsze informacje o narodzeniu się w Izraelu czerwonej jałówki pojawiły się w środkach masowego przekazu w 1997 roku. Zdaniem izraelskich massmediów narodziny zwierzęcia z czarno-białej krowy i ciemnobrązowego byka „w granicach biblijnego Izraela”, następujące niezwykle rzadko, były „genetycznym przypadkiem”. Według Klaudiusza Lotta z Missisipi, amerykańskiego hodowcy bydła, krowę uzyskano poprzez interwencję genetyczną – „sztuczną hodowlę”. Zespół rabinistycznych ekspertów, który wybrał się do kibucu Kfar Hassidim pod Hajfą orzekł w kwietniu 1997 roku koszerność zwierzęcia. Obecny przy oględzinach Yehudah Etzion przyznawał, że rabini byli zaniepokojeni niewielką liczbą białych włosów u badanego zwierzęcia, niemniej uznali, że jest to jałówka opisywana w Biblii. „Wyczekiwaliśmy przez dwa tysiące lat na znak Boga i teraz otrzymaliśmy go poprzez narodziny czerwonej jałówki” – powiedział Etzion. Jednak we wrześniu 1998 roku ostatecznie stwierdzono, że zwierzę jest nieczyste… Izraelskie władze wojskowe i cywilne – zdaniem publicystów „National Review” – mogły odetchnąć z ulgą po ostatecznym orzeczeniu rabinów, ponieważ wybuch apokaliptycznego konfliktu z muzułmanami został odsunięty w bliżej nieokreśloną przyszłość.

Na ponowne narodziny kolejnej czerwonej jałówki czekano do marca 2002 roku. Według informacji w miesiąc po narodzeniu właściciel zwierzęcia porozumiał się z Instytutem Świątynnym, prosząc ekspertów rabinackich o oględziny. W piątek 5 IV 2002 roku rabini Menachem Mahover i Chaim Richman zbadali zwierzę stwierdzając, że spełnia wszystkie wymagania i nadaje się do rytuału oczyszczenia, będącego wstępnym warunkiem odbudowy. Jak podsumował amerykański „Newsweek” w 1997 roku: „najpierw jałówka, potem Mesjasz”. Dzięki jałówce odpowiadającej rytualnym wymogom możliwe jest wkroczenie Żydów w erę mesjanistyczną. Możliwe stało się rozpoczęcie szeroko zakrojonych przygotowań do odbudowy Świątyni, a zarazem rozpoczęcie przygotowań do mających po tym nastąpić wydarzeń politycznych. Możemy jedynie domniemywać, jaki jest związek aktualnych zdarzeń w Izraelu z działaniami Instytutu Świątynnego.

Według przekazywanej ustnie ortodoksyjnej tradycji, narodziny czerwonej jałówki bez skazy zwiastują zapowiadane przez wieki nadejście Pomazańca Bożego, narodziny żydowskiego przywódcy religijnego lub politycznego.

Ostatnia jałówka bez skazy przyszła na świat – zdaniem ortodoksów – wiek przed zburzeniem Drugiej Świątyni. Cechy zwierzęcia i przeprowadzenie obrzędu oczyszczenia określają dokładnie przepisy rozdziału 19. Księgi Liczb. Według tekstu Biblii zwierzę musi być maści czerwonej, nie może być nigdy pokryte przez byka ani nie mogło zostać nigdy użyte do pracy w polu (Lb 19, 2). Ofiara może być dopełniona dopiero wtedy, gdy zwierze będzie miało minimum trzy lata – czytamy w artykule opublikowanym w „The Sunday Telegraph”.

Rytuał będzie polegał na zabiciu krowy ofiarnej i skropieniu jej krwią miejsca pod budowę Świątyni; później kapłani spalą całe zwierzę, a z popiołów sporządzą specjalną miksturę (tzw. wodę oczyszczenia), służącą do rytuału fundacyjnego świątyni (Lb 19, 3-7), który w tym przypadku jest tożsamy z rytuałem oczyszczenia opisywanym w Księdze Liczb. Dla Żydów zakończenie ofiary będzie automatycznym wejściem w nową epokę w stanie rytualnej czystości – czytamy we wspomnianym artykule.

Instytut Świątynny z Jerozolimy poszukuje już teraz małych chłopców, którzy – za zgodą rodziców – mogliby przygotowywać się do spełnienia krwawej ofiary. Rabin Józef Elboim w wywiadzie udzielonym dziennikowi „Ha’aretz” powiedział: „Potrzebujemy trzynastu chłopców, którzy będą potrafili zabić poświęconą krowę i spalić ją w ofierze, z której popioły posłużą nam do oczyszczenia rytualnego, które spełni biblijne przepowiednie”.

Aby odrodzić współcześnie lewitów, potrzeba żmudnych przygotowań i wielkich ofiar, z którymi zapoznaje Izraelczyków rabin Elboim. Dziecko musi pochodzić z rodziny, w której nie mogło być narażone na kontakt ze zmarłymi, nawet w czasie przypadkowej wizyty w szpitalu, całe przygotowanie do odrodzenia kasty kapłańskiej odbywać się będzie w całkowitej izolacji od świata współczesnego i przy zachowaniu wszystkich przepisów o czystości rytualnej, zawartych w Księdze Liczb i Księdze Ezechiela. W oparciu o analizę Tory rabini dokładnie określili miejsce dokonania krwawej ofiary. W tym przypadku kwestie religijne wpisują się głęboko w polityczny spór izraelsko-palestyński. Miejsce wyznaczone w oparciu o wersy Księgi Nehemiasza (Neh 3, 31 – „A między salą narożną w bramie Trzody budowali złotnicy i kupcy”) i Księgi Ezechiela (Ez 43, 21 – „I weźmiesz cielca, który będzie ofiarowany za grzech, i spalisz go na miejscu odłączonym domu za świątynią”), jest tożsame z mieszczącą się blisko szczytu Góry Oliwnej Bramą Miphkad.

Problem polega na tym, że Góra Oliwna znajduje się w rękach Palestyńczyków, a dopóki w nich pozostanie, o żadnych rytuałach oczyszczenia raczej mowy być nie może.
Po trupach do celu?

Muzułmanie wszelkie działania zmierzające do rozpoczęcia odbudowy świątyni odbierają jako zapowiedz przejęcia przez Żydów Góry Świątynnej, na której znajduje się meczet el-Aqsa i tzw. Kopuła Skały, stanowiące świętość dla muzułmanów. Tradycyjna islamska wizja końca dziejów utrzymuje, że wstępem do apokalipsy będzie odebranie tych miejsc wiernym proroka przez Żydów, co spowoduje powtórne przyjście „proroka Jezusa” i ostateczne rozstrzygnięcie konfliktu pomiędzy Dobrem a Złem. Wszelkie działania ortodoksów związane z odbudową świątyni powodują nerwowe reakcje muzułmanów. W 1990 roku w Jerozolimie wybuchły rozruchy w związku z pojawieniem się informacji o planowanym wniesieniu na Górę Świątynną kamienia węgielnego. Podczas próby jego wniesienia w lipcu 2001 roku, co ortodoksi próbowali zrobić pod osłoną policji i wojska, wybuchły zamieszki, w których rannych zostało kilkudziesięciu Palestyńczyków oraz Żydów. Otwarcie i udostępnienie turystom tunelu biegnącego pod Kopułą Skały w ubiegłym roku wywołało kolejną falę niepokojów w strefie Jerozolimy, ze względu na potwierdzane przez wywiad wojskowy Izraela informacje, że jest to najprostszy sposób zniszczenia meczetu. W 1985 roku w ten sposób zamachu chciało dokonać terrorystyczne ugrupowanie ortodoksyjnych Żydów „Komando ’80”, na czele którego stał cytowany już Yehudah Etzion. Służby specjalne zamach udaremniły. Ugrupowania ortodoksyjne nie dają za wygraną. Na wiecu zorganizowanym przez ugrupowanie religijne Wiernych Góry Świątynnej 7 października 2001 roku Gershon Salomon stwierdził: „Zebraliśmy się, aby powiedzieć całemu światu, że arabska władza nad Górą Świątynną skończyła się raz na zawsze”. Przywódca wezwał Żydów do przygotowań mających na celu odbudowę Świątyni, domagając się zniszczenia meczetu el-Aqsa. „Wiemy, że żyjemy w specjalnych i ostatecznych czasach odkupienia ludu i ziemi Izraela, Góry Świątynnej i Jerozolimy. Robimy i będziemy robić wszystko, aby Trzecia Świątynia została niebawem odbudowana dla chwały Boga Izraela” – powiedział Salomon. I tym razem ortodoksom nie udało się osiągnąć celu ze względu na opór muzułmanów. Planowane wyładowanie 4,5 ton marmurowych bloków do budowy Świątyni zostało zablokowane przez policję i Palestyńczyków. Izraelski socjolog Menachem Friedman nazwał działania podejmowane przez ortodoksów „igraniem z ogniem”. Szejk Ahmed Yassin, duchowy przywódca Hamasu ostrzega, że „próba przechwycenia Góry przez żydowskich fanatyków wznieci ogień, który ich wszystkich razem pochłonie”.

Na Bliskim Wschodzie rozpoczyna się taniec śmierci. Cały Bliski Wschód siedzi na olbrzymiej beczce prochu. Wystarczy iskra, aby wysadzić w powietrze nie tylko wzgórze świątynne, ale również okoliczne państwa. Zapewnienia polityków o budowie trwałego pokoju lekceważą siłę przekonań religijnych walczących stron. Żydzi przekonani o realizacji Bożego planu zbawienia planują rzeczywiste wzniesienie Trzeciej Świątyni, będącej widomym znakiem nadejścia epoki mesjanistycznej. Ortodoksi oczekują mesjasza, który odbuduje potęgę Izraela, Żydzi reformowani marzą o nastaniu „mesjańskiej epoki pokoju i sprawiedliwości”. Oba poglądy wyrastają z przekonania, że powstanie państwa Izrael i Holocaust odwróciły „świętą historię Żydów”. W żydowskich przekonaniach eschatologicznych nadejście Mesjasza spowoduje potężny konflikt świata prowadzonego przez antymesjasza a Żydami, który rozstrzygnie się ostatecznie na polach Armageddonu. Dla mahometan apokalipsa rozpocznie się wraz z zagarnięciem Góry Świątynnej przez Żydów, kiedy powtórnie przyjdzie „prorok Jezus”, by poprowadzić islam przeciw poganom i bałwochwalcom. W tradycji eschatologicznej Kościoła pierwsza bestia będzie budowała swoją potęgę (Ap 13, 1; 13, 3-5) i uleczy swoją ranę (Ap 13, 3; 13, 12), a bestia druga zmusi narody, by oddawały jej cześć (Ap 13, 12) i wszyscy otrzymają znamię, a jest to „liczba człowieka”, którą jest 666 (Ap 13, 18). Bestie zgromadzą wielką armię, która stanie na miejscu zwanym Armagedon (Ap 16,16), gdzie stoczona zostanie bitwa, będąca zapowiedzią zniszczenia „Babilonu” (Ap 18), otwierając tryumf Chrystusa na ziemi.

Hugon Hajducki, 2003
Fragment artykułu ‘Świątynia jerozolimska a czasy ostateczne’

piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/576

Opublikowano Ze Swiata | Dodaj komentarz

Grupa Bilderberg.

Fragment książki pt: „Lichwa: rak ludzkości” H. Pająka

Po drugiej wojnie światowej globaliści organizują najpotężniejszą w Europie grupę władzy, tajnych nacisków. To – Bilderberger Group, polityczna mafia powołana z inicjatywy Józefa Retingera, polskiego Żyda z Krakowa, przed wojną wiceszefa polskiego dystryktu żydowskiej loży Bnai Brith, rozwiązanej w 1938 roku przez rząd polski; reaktywowanej przez żydomasoński rząd PiS pod wodzą -amerykańskich” agentów wpływu – braci Kaczyńskich.

Tajni władcy świata i Europy musieli powołać taki nieformalny nad-rząd, gdyż oficjalny podział świata na „kapitalistyczny” i „komunistyczny”, a Europy na zachodnią i wschodnią – żydobolszewickie lenno uzgodnione w Jałcie, Teheranie , Poczdamie – stwarzał im administracyjno-polityczne przeszkody. Nieformalny Rząd Światowy – rzeczywista choć „bezosobowa” globalna władza powołała również po wojnie inne swoje agendy, mające zdolność przenikania niczym fale rentgenowskie przez granice państw, bloków polityczno – militarnych, formalnych organizacji międzynarodowych, takich jak Organizacja Narodów Zjednoczonych. Mieli już przedwojenne pierwowzory do takiego „promieniowania”: grupy nacisku zwane „Grupami Okrągłego Stołu”, brytyjski Królewski Instytut Spraw Międzynarodowych z jego duplikatem w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie; Radę Polityki Zagranicznej /CFR/ w USA, Bank Rezerw Federalnych /USA/, Komisję Trójstronna założoną przez Rockefellera i polskojęzycznego Żyda z Przemyśla – Zbigniewa Brzezińskiego; „Komitet Trzystu”, Klub Rzymski, Instytut Atlantycki, terrorystyczną lożę „P-2″ /„Propaganda due’7 założona we Włoszech, ale skupiająca przedstawicieli wszystkich wymienionych wyżej mafijnych grup. We wszystkich są piszczelowcy, jest Henry Kissinger, jeden z głównych rozgrywających w loży P-2, podobnie jak jego kumpel, amerykański generał Haig lub szef CIA A. Dulles.

Wymienione tu „grupy nacisku” globalnych spiskowców wykonują polecenia nieznanego jądra Rządu Światowego. Naszymi niemal „pewniakami” w tym rządzie są m.in. Kissinger, Brzeziński, Rockefeller, Rothschildowie pod własnymi nazwiskami lub nazwiskami niezliczonych ich mutacji plemiennych w ramach Trzynastu Rodów Iluminatów1. W Rządzie Światowym znajdują się z całą pewnością najwybitniejsi przedstawiciele ortodoksyjnego judaizmu – dwóch, może trzech, którzy jeśli pojawiają się w świetle jupiterów, to w przysłowiowych „tylnych rzędach”.

Rola Józefa Retingera2 jako „ojca założyciela” Klubu Bilderberg dowodzi niedwuznacznie, iż grupa ta została powołana przez najwyższe kręgi judeomasonerii światowej w ramach realizacji ostatniego etapu podboju świata przez żydostwo sterujące wszystkimi dziedzinami życia międzynarodowego, od polityki, bankowości i ekonomii po wszechwładne media.

Kariera Retingera stanowi doskonałą ilustrację „inwestowania” przez światową żydomasonerię w wybranych swoich przedstawicieli. Kiedy padnie ich wybór na osobnika „X” lub „Y”, od tego czasu jego kariera pnie się w górę w tempie zawrotnym.

Jako półsierota był sponsorowany przez polskiego masona – hrabiego Władysława Zamojskiego. Dzięki temu wyjeżdża do Paryża na studia w słynnej Sorbonie, gdzie w ciągu dwóch lat „uzyskał” doktorat. Tam zostaje przyjacielem markiza de Castellane i jego żony Annie Gould – jednej z najbogatszych wtedy Żydówek w USA. Retinger wyjeżdża do Monachium, a potem do Londynu na studia w słynnej Szkole Ekonomii, skąd wychodzili i nadal wychodzą najważniejsi sternicy wszystkich dziedzin życia ekonomicznego, finansowego, politycznego, etc. Tuż po pierwszej wojnie światowej Retinger jako agent żydobolszewizmu wyjeżdża do zrewoltowanego Meksyku i zostaje /1919/ „doradcą” krwawego „prezydenta” Callesa, który utopił w morzu krwi i zniszczeń tamtejszy Kościół katolicki. Do czasu wybuchu drugiej wojny światowej staje się międzynarodowym graczem zza kulis, słynną „szarą eminencją”. To zarazem agent wszystkich możliwych wywiadów, alt tak naprawdę, to światowego wywiadu syjonizmu bez nazwy, bez orientacji na tęczy przeciwny blok polityczno – ideowy.

Po wybuchu drugiej wojny światowej Retinger „przykleja się” w Paryżu do generała Władysława Sikorskiego. Wykorzystuje swoje koneksje w rządzie brytyjskim, w którym mason Churchill jest jego dobrym znajomym z okresu przedwojennego. Matka Churchilla była Żydówką, on sam członkiem loży masońskie druidów. Retinger z pomocą Churchilla organizuje przerzut generała Sikorskiego do Londynu, stając się odtąd jego alter ego. Generał Sikorski publicznie nazywa Retingera „kuzynkiem diabła”, ale obyć się bez niego nie może, i nie tylko dlatego, że nie znał języka angielskiego. Retinger jest oficjalnym przedstawicielem brytyjskim do Żydobolszewii w 1942 roku; stale podróżuje z generałem Sikorskim w jego oficjalnych podróżach, m.in. do USA, ale zabraknie Retingera tylko w tej ostatniej podróży Generała: podróży na Bliski Wschód, w ramach której, w trakcie powrotu Sikorski ginie w „katastrofie” w Gibraltarze3.

„Odwiecznym” marzeniem Retingera czyli takich samych jak on „jednoczycieli” państw, narodów i kontynentów, było doprowadzenie jeszcze w czasie trwania pierwszej wojny światowej, do ważnej konferencji pokojowej Austria – Rosja. To jego /ich/ marzenie było podporządkowane jego /ich/ nadrzędnej idei – zjednoczeniu Europy w ramach realizacji starej idei żydomasonerii od czasów Marksa, Heinego i innych luminarzy globalizacji świata. Retingera idea zjednoczenia Europy po drugiej wojnie światowej przejdzie potem w fazę jednoczenia Europy z Ameryką, a stąd już tylko krok do zjednoczenia tych dwóch filarów judeowładztwa z filarem trzecim – Rosją żydobolszewicką. To właśnie ta idea trzech terytorialnych filarów stanie się inspiracją do utworzenia Komisji Trójstronnej: Europa – Stany Zjednoczone – Azja z Japonią.

Dwie koncepcje „jednoczenia” Europy

W przebogatej apologetycznej literaturze dotyczącej historii jednoczenia powojennej Europy, nigdy i nigdzie nie znajdziemy wzmianki o tym, że Grupę Bilderberg żydomasoneria powołała po to, aby ubiec inicjatywę kół kościelnych: świeckiego katolicyzmu, zmierzających do pokojowego połączenia ekonomii dwóch niedawnych przeciwników w drugiej wojnie światowej – Niemiec i Francji. Z inicjatywą taką wyszedł tuż po wojnie Robert Schumann, późniejszy twórca Zjednoczenia Węgla i Stali – pierwocin Unii Europejskiej.

Obecnie trwa procedura beatyfikacyjna Roberta Schumanna. Nie jest naszą sprawą rozstrzygać, czy R. Schumann zasługuje na beatyfikację jako globalista w obecnym rozumieniu tego słowa4. W każdym razie trwa proces beatyfikacyjny, a my przypadkowo „weszliśmy w posiadanie” dokumentu, któremu patronuje w tym procesie tzw. „St. Benedict5 Institute6„. To protokół Congregatio de Casus Sanctorum nr 1685-5/05 z 10 lutego 2006 roku. Postulatorem jest Bernard Ardura, a prefektem kongregacji na rzecz kanonizacji kardynał Saraiva Martins Josephus, zaś sekretarzem sprawującym pieczę nad procedurą – ks. Edwardus /Edward/ Nowak, arcybiskup tytularny.

We wspomnianym piśmie pozytywnie opiniującym projekt beatyfikacji, kardynał Saraiva Martins napisał w konkluzji:

Kongregacja zdecydowała urzędowo rozpatrzeć pozytywnie [postulat beatyfikacji].

Zjednoczeniowe prekursorstwo Roberta Schumanna, dyskretnie popierane przez Watykan papieża Piusa XII, było pozbawione współczesnych drapieżnych znamion globalizacyjnych. Miało wąski charakter konsolidacji ekonomicznej na wąskich choć bardzo ważnym odcinku, jakim był obrót węglem i produkcja stali – dwóch podstawowych surowców rozstrzygających o odbudowie zniszczonych Niemiec, i to zaledwie połowy Niemiec, przeciętych przez powojenny rozbiorowy pakt Stalin – Roosevelt.

Nazwiskiem Roberta Schumanna posługują się obecnie wszyscy czołowi globalizatorzy Europy spod znaku Unii Europejskiej, dla uzasadnienia rzekomych „chrześcijańskich korzeni” Unii, co ma zamknąć usta wszystkim chrześcijańsko – narodowym malkontentom, przeciwnikom tego antychrześcjańskiego Euro-kołchozu. Powtarzają do znudzenia: przecież prekursorem Unii Europejskiej był katolik Robert Schumann, a wy teraz występujecie przeciwko tej chrześcijańskiej idei?

Siła rażenia tego propagandowego oszustwa jest nie do przecenienia w pacyfikacji antyunijnych postaw narodów chrześcijańskiej /już tylko z nazwy/ Europy. Należy więc dokładniej przyjrzeć się samej postaci twórcy Zjednoczenia Węgla i Stali, a na tym tle tajnej wojnie wydanej tej inicjatywie przez żydomasoński globalizm. Zrobili oni wszystko co w ich mocy, aby przejąć inicjatywę Schumanna, rozmyć ją, odsunąć od wpływów Watykanu i przejść do budowania Unii Europejskiej od Atlantyku po Bug, a wkrótce zapewne po Ural. Do realizacji tego celu była im potrzebna międzynarodowa grupa nacisku, jak właśnie Grupa Bilderberg. Grupa ta nie była kontynuatorem idei Schumanna – współpracy Francji i Niemiec w ramach Zjednoczenia Węgla i Stali, a wprost przeciwnie – była koniem trojańskim wprowadzonym do tej inicjatywy celem jej przejęcia, marginalizac: i budowania międzynarodowego molocha unijnego – z jakże fatalnym obecnym skutkiem dla Polski.

Schumann był dwupaństwowcem. Urodził się w Cachnsen. Po wojnie francusko – pruskiej z 1871 roku Alzacja znalazła się w granicach Niemiec. W 1903 roku Robert ukończył studia w Luksemburgu i zamierzał kontynuować naukę w szkole cesarskiej w Metz. W 1912 roku uzyskał doktorat i został adwokatem.

Już w 1904 roku stał się członkiem katolickiej organizacji „Unitas”. Jej celem było wpajanie studentom chrześcijańskich cnót i służba nauce społecznej Kościoła. Rok później zorganizował w Berlinie oddział „Unitas”. Jako członek Związku Katolików Niemieckich płacił składki członkowskie nawet wtedy, gdy był już francuskim ministrem finansów.

W 1912 roku biskup Metz nominował Schumanna na przewodniczącego Związku Młodzieży Katolickiej w Metz – Robert miał wtedy 26 lat.

W tym czasie zorganizował dwie duże konferencje z jego wykładami. Pierwszą – o edukacji, wychowaniu, sieroctwie i dzieciach porzuconych. Podczas obydwu mówił o instytucjach publicznych na rzecz młodzieży.

W1918 roku został Francuzem, a rok później stał się członkiem parlamentu francuskiego z regionu Thionville – centrum rud żelaza położonego między Metz i Luksemburgiem.

Powstaje nieśmiałe pytanie: co go skłoniło, wtedy Niemca, do przyjęcia obywatelstwa francuskiego? W parlamencie francuskim stał się międzypartyjnym pośrednikiem – mediatorem z hasłem: „Przyszedłem służyć”. Od kogo przyszedł? Od siebie – dwupaństwowca formalnego i duchowego? A może ten z pochodzenia Żyd z Unii matki przyszedł „od swoich”?

W polityce wewnętrznej jako minister finansów dążył do stworzenia prawa finansowo-cywilnego dla obrony interesów Alzacji i Lotaryngii w łonie ateistycznej Trzeciej Republiki Francuskiej. Nam jednak wypada zapytać, dlaczego ta ateistyczna masońska Republika Francuska, całkowicie wtedy zdominowana przez najbardziej ateistyczną, antykatolicką masonerię – Grand Orient, pozwoliła na taki błyskawiczny awans Schumanna – katolika i niedawnego Niemca?

Schumann oczywiście popierał konkordat Lotaryngii z Watykanem, stając się być pośrednikiem między Francją i katolicką Alzacją i Lotaryngią.

Program jego działalności w czasach studenckich, zwany „Lex Schumanna” to właśnie symbioza katolicyzmu z laickim państwem francuskim. Ten program będzie potem przenosił na relacje całej Europy: koegzystencja katolicyzmu z laickim, w istocie ateistycznym środowisku Europy zachodniej.

W polityce zewnętrznej Schumann podążał śladem Aristide Brianda – tworzenie Unii Europejskiej jako rejonu „porządku i pokoju”. To nic nowego pośród haseł całkiem współczesnej UE, co właśnie gromko akcentują współcześni władcy. Briand zaproponował Niemca Stresemana na stanowisko ministra spraw zagranicznych Niemiec na rzecz przymierza francusko – niemieckiego, ale kandydatura Stresemana nie przeszła z powodu tradycyjnej wrogości obydwu narodów, zwłaszcza na pograniczach spornych terenów.

Już na początku drugiej wojny światowej Schumann stał się jeńcem wojennym. O szczególnym z resztą statusie, jako były minister spraw zagranicznych i wicepremier Francji, wyjątkowo ulgowo traktowany przez Niemców za to, że podlała się bez wystrzału. W czerwcu zrezygnował z tych funkcji; kiedy Francja była pełna uciekinierów – przesiedleńców z przygranicznych terenów, wrócił do Thion- ville. W połowie września 1940 roku został pierwszym aresztowanym deputowanym pokonanej Francji. Przez siedem miesięcy przebywał w areszcie w dyskretnej izolacji. Jego adwokat Heinrich Welsch /po irlandzku „cudzoziemiec”!/ kazał dać mu lepsze warunki życia, a także zwrócić mu książki zarekwirowane w jego domu w Sey – Chazelles, miejscowości położnej w Luksemburgu.

Jak wspominał, dzięki temu mógł w celi przeczytać uważnie 24 tomy historii Ludwika von Pastora.

W kwietniu 1941 roku przewieziono go do Neustadt. Gauleiter tego regionu Joseph Bürckel usilnie zachęcał go do kolaboracji z Trzecią Rzeszą, oferując m.in. stanowisko prezesa sądu apelacyjnego w Zweibriicker, a także pracę jako swojego sekretarza prasowego. Schumann odmówił. Jako pretekst podał nieznajomość realiów:

Uważam, że nie jest to możliwe, ponieważ przez siedem miesięcy byłem w izolacji i nie znam bieżącej sytuacji.

W sierpniu Schumann rzekomo uciekł z tej „izolacji”. Z fałszywym paszportem na francuską wersję nazwiska matki, otrzymał azyl i zatrzymał się w opactwie benedyktynów.

Po wyzwoleniu Francji przez aliantów, w listopadzie 1944 roku wrócił do Lotaryngii i natychmiast zajął się planami Brianda i Stresemana. Od 1948 do 1953 roku był ministrem spraw zagranicznych Francji.

O projekcie unii europejskich państw zaczął mówić w znanej potem „Deklaracji Schumanna” z 9 maja 1950 roku, podporządkowanej realizacji planów Brianda i Stresemana. Akcentował potrzebę przyjaźni i współpracy z Niemcami na rzecz tworzenia Unii Europejskiej. Briand i Streseman byli prekursorami takiej unii już w 1930 roku. Nie było to realne na tle przygotowań Rządu Światowego do wojny światowej, finansowania Trzeciej Rzeszy przez konsorcja bankowo -przemysłowe. Schumann powrócił do unijnych idei dopiero w pierwszych latach po wojnie.

Dziś nazywa się go „Architektem Unii Europejskiej”. Przełamał starą tradycję klasycznych, oficjalnych traktatów międzypaństwowych, w rzeczywistości nic nie znaczących, ale ostentacyjnie niesprawiedliwych dla pokonanych, będących bowiem dyktatem zwycięzców, czego przykładem był Traktat „Pokojowy” w Wersalu.

I chociaż Schumann duchowo oscylował pomiędzy niemieckością ojca i fran- cuskością /?/ swojej matki, parlamentarzyści IV Republiki darzyli go zaufaniem na przekór temu, że przez 32 lata był obywatelem Niemiec.

Mówił w parlamencie:

Jeżeli ja znajduje się w tym miejscu, to nie dlatego, że szukałem tej roli, ale tylko dlatego, że pochodzę z tego wschodniego rejonu. Muszę utrwalić tę granicę, aby zapewnić naszym dwóm narodom wspólne zgodne życie w pokoju.

Ciśnie się analogia np. do stosunków polsko-litewskich czy polsko-białoruskich lub polsko-ukraińskich. Czy byłoby możliwe, aby Polak z 32 letnim stażem obywatelstwa polskiego mógł nagle, jako np. deputowany litewski, białoruski czy ukraiński optować za jednością Wilna i Polski, Grodna, Lwowa i Polski? I nie zostać nazwanym „polskim nacjonalistą” w tamtych krajach?

W książce „Pour LEurope” /Dla EuropyI napisał:

Chrześcijaństwo uczy, że istnieje naturalna równowaga między wszystkimi dziećmi Boga i odkupienie przez Chrystusa bez różnicy koloru ciała, rasy, klas albo zawodów. Chrześcijaństwo dało pracy godność i dało obowiązek przestrzegania godności pracy.

Tak, to przecież elementarz społecznej nauki Kościoła katolickiego, tylko zastanówmy się, co z tego prawa robili i robią obecni gaulajterzy Unii Europejskiej, mający pełne gęby frazesów o katolickim prekursorstwie UE spod znaku Schumanna?

Albo:

Chrześcijaństwo dało pierwszeństwo wartościom duchowym, które człowieka uszlachetniają.

Unijni gaulajterzy zaciekle sprzeciwiali się i sprzeciwiają odniesieniom do chrześcijańskich korzeni Europy i m.in. dlatego narody odrzucają ich podstępną konstytucję, co jednak nie przeszkadza mafiozom UE szermować nazwiskiem Schumanna.

Albo:

Uniwersalne prawo miłości czyni wszystkich ludzi braćmi, sąsiadami i na tym prawie opiera się cały porządek społeczny świata chrześcijańskiego.

Czy któryś z prominentów UE odważyłby się powołać na tę myśl Schumanna? Zostałby chyba ukamienowany

Albo:

Ta rewolucja stała się rzeczywistością dzięki nieprzerwanemu natchnieniu Ewangelii, która dzięki spokojnej pracy ukształtuje następne pokolenia.

Ostatni premier IV Republiki i prezydent Parlamentu Europejskiego z lat 1984-1987 interpretował idee Roberta Schumanna już z użyciem frazesu o „egoizmie narodowym”:

Motywy jego działalności politycznej miały duchową istotę. Powściąganie egoizmów jest niezbędnym elementem chrześcijaństwa przeniesionym na poziom relacji międzynarodowych,

GRUPA BILDERBERGER

tzn. egoizm narodowy należy przełamać w dążeniu do wspólnego dobra.

To jeden z pierwszych tak wysoko postawionych unijnych globalistów podpierających się „ideami” Roberta Schumanna, zarazem odrzucający wszystko co przynajmniej werbalnie postulował Schumann. Zniszczyć „egoizmy narodowe” na rzecz wspólnego beznarodowego kołchozu, ot co! Wyszło szydło z worka. Ale w towarzystwie cnotliwego nazwiska Schumanna! Z użyciem frazesu: „element chrześcijaństwa”, więc nie grymaście, nie wydziwiajcie narodowi egoiści. Do szeregu! Naprzód, ku świetlanej przyszłości jednego wielkiego narodu europejskiego, budowanego po upadku „narodu radzieckiego”!

W poglądach i postawach Schumanna czuwał uniwersalny cenzor postaw w postaci ludzkiego sumienia. Zastąpili go teraz innym dyżurnym żandarmem: przyjaźnią, pokojem i jednością.

I tu zaczynają się podejrzane „schody”. Schumann przygotował swój „Pax Schumanna” wspólnie z fanatycznym żydomasonem i globalistą Jeann Monnte- tem, a to musi uruchamiać wszystkie dzwonki alarmowe!

Ten jego „Pax Schumanna” został nazwany „Bombą Schumanna”. Miała to być rzekoma bomba dlatego, że nigdy przedtem nie było takiego politycznego, pojednawczego, pokojowego gestu przedstawiciela zwycięzcy wobec pokonanych.

Akurat takie samo miłosierdzie postulował papież Benedykt XV w swoim Liście Apostolskim po zwycięstwie polskim nad bolszewikami pod Warszawą, pędzonymi precz w głąb Rosji. Ten watykański dokument znany jest pod tytułem „Cum de Poloniae Rebus”/ Do spraw polskich/, wysłany z Rzymu do Episkopatu Polski 8 września 1920 roku. W punkcie 4. papież Benedykt XV nalega, aby Polacy nie wymagali zbyt wiele od pokonanych bolszewików /!/; aby okazali chrześcijańską pokorę i powściągliwość, ewangeliczną miłość bliźniego.

Inaczej mówiąc – aby Polacy nie domagali się zwrotu tego, co żydobolszewicy przedtem oderwali od Polski.

Kto wie – może Schumann sugerował się posłaniem Benedykta XV?

Benedykt XV list ten przekazał przez nuncjusza w Warszawie Achilłe Rattiego, który w 1922 roku, dzięki pieniądzom Rothschildów wysłanym na przekupienie kardynałów w konklawe, stał się papieżem Piusem XI.

W książce „Kościół wraca do katakumb”, która ukaże się w połowie 2009 r., postaram się o poszerzoną analizę rzekomych „chrześcijańskich korzeni” Unii Europejskiej na przykładach wypowiedzi twórców Wspólnoty Węgla i Stali..

Niezależnie od autentyczności katolicyzmu Schumanna jako Żyda, internacjonalista Schumann oferuje całą francuską produkcje węgla i stali Niemiec i Francji pod „opieką” międzynarodowej władzy, międzynarodowych koncernów europejskich.

Tak, pod tym względem Robert Schumann był „ojcem założycielem” dzisiejszej Unii Europejskiej.

Był prorokiem nowego świata – powiedział o Schumannie w 1963 roku Jean Lacamet – przewodniczący „chrześcijańskich” demokratów Francji, w laudacji z okazji śmierci Schumanna. Lacamet dodawał: chciał świata bez epok i granic. On był wcieleniem aspiracji naszej chrześcijańskiej demokracji. Jeżeli to prawda, to prawda bardzo smutna i niepokojąca, chrześcijan: Schumann chciał rządu globalnego bez granic, bez państw, bez „nacjonalizmów”: świata bez epok i granic!

Uchowaj nas Boże od takiej chrześcijańskiej demokracji.

Przeciwnicy Schumanna zarzucali mu, że był „gaulajterem Schumannem”. Komuniści dodawali: „Schumann kłamie!” „On jest Szkopem”. I chyba wszyscy mieli trochę racji.

Czas wyjaśnić, że ten apokryf o Robercie Schumannie zaczerpnęliśmy z oficjalnej reklamówki wspomnianego St. Benedict Institute z siedzibą w Luksemburgu, natomiast wypis z dokumentu beatyfikacyjnego zawdzięczamy osobie, której nazwiska ze względów lojalności towarzyskiej wymienić nie możemy.

Możemy natomiast, aczkolwiek nie bez wewnętrznych oporów, także towarzyskich, poinformować czytelników książki, o czym nigdy się nie dowiedzą z innych źródeł, że wiceprezes tegoż St. Benedict Institute bawił w Warszawie w pierwszych dniach lipca 2008 roku na ślubie swojego syna z Polką /?/, ale złożył też wizytę generałowi Wojciechowi Jaruzelskiemu. Rozmowa trwała około 40 minut. Treści nie znamy, ale tym gorzej dla treści.

Z Warszawy pan wiceprzewodniczący St. Benedict Institute udał się do Lublina, gdzie podjął go pewien profesor KUL, „licencjonowany” ekumenista, następnie odwiedził pewnego arcy-ekumenistę lubelskiego, zaś z Lublina udał się wprost do Krakowa, bastionu polskiej katolewicy, aby spotkać się z pewnym byłym kamerdynerem i wybranymi członkami jego dworu.

Nas nurtuje tylko cel wizyty pana wiceprezesa u generała generałów stanu wojennego. To ci dopiero bomba! „Bomba Schumanna” to przy tej, zaledwie trzask kapiszona w dziecięcym pistoleciku.

I ani słowa więcej…

Zadziwiające, że w laurce o Schumannie ani razu, ani słowem nie wspomina się o Józefie Retingerze, w końcu także „ojcu założycielu”, tym razem założycielu eurokołchozu od Atlantyku do Odry, od Odry do Bugu, jutro od Bugu po Ural. Retinger i jego wspólnicy postanowili wyeliminować inicjatywę Schumanna mającego poparcie Watykanu, toteż próbował on sam wkręcić się do Watykanu ze swoją „wizją” unii europejskiej , jeszcze wtedy pisanej małymi literami. Sekretarz Stanu kard. Pierro Gasparri przyjął go na audiencji, obiecał kontynuację rozmów w najbliższym czasie, gdy jednak ten „najbliższy czas” upłynął i Retinger znów zapukał do „spiżowej bramy”, zastał ją zamkniętą i już nigdy nie zdołał jej przekroczyć. Co się stało?

Szybko zrozumiał ten wytrawny intrygant, że Sekretariat Stanu poczynił stosowne rozpoznanie z kim ma do czynienia, wywiad watykański jest bowiem profesjonalnym wywiadem państwa watykańskiego, wspieranym m.in. przez braciszków z zakonu pasjonistów, których nieoficjalnie nazywa się „połączonym Mossadem i CIA” Stolicy Apostolskiej. Tak czy inaczej, Retinger musiał już zrezygnować z wyparcia Schumanna z tej – przyjmijmy to jako prawdę – chrześcijańskiej inicjatywy zjednoczenia ekonomicznego Francji i Niemiec. Co więcej, papież Pius XII w listopadzie 1954 roku przeniósł wieloletniego Sekretarza Stanu, arcybiskupa Montiniego do Mediolanu, co było jawnym zesłaniem, a przy tym na odchodne nie dał mu kapelusza kardynalskiego, co bywa niemal rutynową kolejnością rzeczy w takich przenosinach do tej czołowej diecezji Włoch. Po latach okazało się, że Montini – późniejszy papież Paweł VI, był oddanym agentem wpływu Kremla w Watykanie, co jako papież potwierdzał pośrednio w wielu swoich decyzjach osłaniających kremlowską tyranię. Pius XII zrozumiał, że agentura przeróżnych wpływowych obieżyświatów z gatunku Retingera już ryje pod Watykanem, a co gorsze, ma wsparcie /m.in./w arcybiskupie Montinim. Aż do swojej śmierci w 1958 roku Pius XII trzymał Montiniego na tym „zesłaniu”1. To jeden z powodów szkalowania Piusa XII o rzekomą obojętność wobec „holokaustu” Żydów, co jest żydokomunistycznym kłamstwem.

Nawet biograf Retingera – Pomian sam przyznawał, że Retinger nie miał wpływu na powstanie i rozwój Zjednoczenia Węgla i Stali Schumanna. Słynny „Pakt Schumanna” opublikowano 9 maja 1950 roku, w kwietniu następnego roku powstaje „Traktat Paryski”, w którym ustala się prawa i obowiązki Unii Europejskiej, a 25 maja 1957 roku Schumann poszerza te traktaty o „Traktat Rzymski”. W maju 1958 roku w ramach tych traktatów o Unii Europejskiej Schumann zostaje pierwszym prezydentem UE. Był to czytelny znak, że jedni chcą iść drogą Schumanna, a nie Klubu Bilderberg powołanego w maju 1954 roku w hotelu „Bilderberger” w Oosterbeck /Holandia/. Dyskretne zainteresowanie Watykanu ideą Schumanna dowodziło, że Stolica Apostolska chciała się odciąć od wpływów Kremla na tę zjednoczeniową inicjatywę, czego ważnym dowodem było raptowne zerwanie rozmów z Retingerem, a także przeniesienie abp Montiniego, sekretarza stanu do Mediolanu.

Ale nie tylko te przyczyny mogły złożyć się na promowanie projektu Schumanna przez Watykan, a nie politycznego gangu Bilderbergów. Pierwsza, to programowe promowanie przez Bilderbergów socjalizmu fabiańskiego. Rozumiano w Watykanie, że fabianizm i komunizm to jednojajowi bliźniacy od tego samego marksistowskiego, żydomasońskiego ojca. Fabianizm działał poprzez cichą i powolną rewolucję; kruszenie chrześcijaństwa poprzez umysły i instytucje, a komunizm – przez rewolucję siłową. Za rezerwą wobec Bilderbergów przemawiały także ważne względy geopolityczne: „Bilder-terierzy” prowadzili politykę wrogą wobec prezydenta de Gaullea. Roger Mennevee, analityk stosunku Bilderbergów do polityki de Gaullea, pisał:

Wszystkie postaci we Francji, które mają związek z grupą Bilderberg, jak George Pompidou, Antoine Pinay, Pierre Flimlin, Guy Molett, byli zdecydowanymi przeciwnikami polityki atomowej de Gaullea. Celem Bilderbergu było zniszczenie suwerenności atomowej wszystkich wolnych krajów Europy, wciągnąć je pod kontrolę Grupy Bilderberg i uczynienie z nich państwa zależnego od rządu światowego. Musiały więc zniknąć siły atomowe Francji. Na tym tle rozumiemy walkę Retingera z Schumannem, jego ideą wspólnoty Francji i Niemiec9.

To właśnie w tym geopolitycznym kontekście należy rozumieć „kosza”, jaki otrzymał Retinger w Watykanie.

To właśnie abp Montini, wtedy watykański sekretarz stanu umożliwił Retingerowi pierwszy kontakt z Watykanem. Montini skontaktował go z Geddą – osobistym lekarzem Piusa XII, ale na tym etapie skończyły się podchody Retingera.

Zbieżność czasowa była wymowna: Klub Bilderberg powstał w maju 1954 roku, a papież Pius XII przeniósł Montiniego do Mediolanu w listopadzie 1954 roku.

Retinger zabrał się do „jednoczenia” Europy na sposób masoński już w 1946 roku: 7 maja wygłosił na ten temat referat w brytyjskim Królewskim Instytucie Spraw Międzynarodowych. Potem udał się do Belgii, gdzie wspierał go w tym żydomason – Von Zeelland. We Francji Retinger „skaperował” do idei „ligi europejskiej” starego kolegę von Zellanda – Serruysä, jedną z najważniejszych osobistości gospodarczych ówczesnej Europy. Wsparł Retingera major Gubbins z brytyjskiego wywiadu. Montował siatkę z podobnych osobistości w Niemczech, a zwłaszcza w USA, gdzie pozyskał słynnego potentata przemysłowego, piszczelowa A. Harrimanna, który został szefem Współpracy Europejskiej. Retinger mówił we wspomnieniach spisanych przez Pomiana: W tym czasie obracałem się wśród bankierów przemysłowców, polityków i ludzi handlu, którzy wszyscy poparli moje idee. Rockefeller, Kuhn Leob i Adolf Berle jr – wszyscy zgadzali się, abyśmy powołali sekcji amerykańską. Foster Dulles zgodził się także: pojechał następnie do Moskwy, tam przekazał idee zjednoczeniowe Stalinowi i napisał do USA, że „Rosja” nie chce niezależnego pojednania europejskiego, ale zgodzi się na to pod warunkiem, że „Rosja będzie rzędzie tym związkiem2.

Gen. Władysłąw Sikorski i agent brytyjsko-sowiecki J.Retinger (z prawej). Powinien był zostać zlikwidowany zanim dopadli ge. W. Sikorskiego

Zebranie założycielskie Bilderberg Klub, Oosterbeek, 1954. Zaznaczony strzałką Józef Retinger

Makabryczne obrzędy piszczelowców w Bohemia Grove: 1900 rok. Pogrzeb “utrapień”

Piknik członków Bohemia Club w “Czerwonym lesie”, lata 20. XX w. U góry z lewej i prawej, kilka wielowiekowych sekwoi.

Kolejna makabra piszczelowców w “Czerwonym lesie” – rytuał wieszania “utrapień”

Bushowie: obaj już wiedzą, że młody ma zostać prezydentem

Bohemia Grove: pogańskie rytuały piszczelowców przy posągu sowy

„Stany Zjednoczone”, czyli finansowi okupanci tego mocarstwa dali ogromne sumy na pomoc dla Europy, m.in. w ramach tzw. „Planu Marshalla”, lecz Kreml szybko zwietrzył niebezpieczeństwo tego planu, poprzez który Zachód mógłby penetrować gospodarczo, politycznie i wywiadowczo kraje podbite przez Bolszewię, toteż zabronił państwom bloku komunistycznego korzystania z tej pomoc. Zgodził się na marginalną pomoc głównie dla rolnictwa i pomoc żywnościowi w postaci tzw. „paczek UNRRA”.

Kolejnym zwerbowanym do idei eurokołchozu był zięć Churchilla Duncan Sandys, z którym Retinger spotkał się w grudniu 1947 roku. Obaj zmienili nazwę istniejącej Organizacji Zjednoczonej Europy na Międzynarodowy Komitet Założycielski Unii Europejskiej z siedzibą w Holandii. Retinger odtąd przygotowuje grunt pod Kongres Europejski. Ma w tym trudności, bo jak przyznawał we wspomnieniach, oni chcieli zorganizować wielkie międzynarodowe spotkanie, ale niezależne od rządów i partii politycznych. Wiadomo – nadnarodowy twór niezależny od nikogo.

Zydomason Churchill już 22 marca 1943 roku nawoływał przez radio do powołania Rady Europy, mówiąc o „Rodzinnej Europie”. W 1946 roku w Zurychu otwarcie postulował zjednoczenie państw europejskich.

Wreszcie w maju 1948 roku spełniły się marzenia budowniczych eurokołchozu. W Hadze odbył się wspomniany pierwszy kongres. Retinger wspominał: wzięło w nim udział 18 byłych premierów i 28 byłych ministrów spraw zagranicznych. Przyłączyli się do nich królowa Holandii Beatrix oraz jej mąż książę Bernhard. Połączyła ich z Retingerem także prywatna komitywa.

To wystarczyło do powołania Grupy Bilderberg. Przygotowując się do swoiej kluczowej roli w Klubie, w kwietniu 1952 roku Retinger zrezygnował z funkcji sekretarza Europejskiej Organizacji. Tymczasem Zjednoczenie Węgla i Stali rozwijało się dynamicznie i niezależnie od intryg Bilderbergów. Mówiąc dokładniej, Retinger nie był w stanie zdominować organizacji Schumanna, m.in. dlatego, że sprawy ekonomiczne były jego i sitwy słabą stroną. Umacniał się jednak potężny front presji na organizację Schumanna. Retinger pozyskał do tego premiera Włoch de Gaspery1, który po sfałszowanych wyborach usunął króla. Gaspery wszystko załatwiał dla Retingera, lecz nagle w ostatniej chwili wycofał się! Wpływ Watykanu?

W zamian dołączyli do przyszłych Bilderbergów: angielski minister Hugh Gaitskel, Collin Gubbins, Anthoine Piny, Francuz Guy Mollet2.

Kolejni wpływowi ludzie w ekipie Retingera to Max Brauer – burmistrz Hamburga, Rudolf Muller /niemiecki wpływowy adwokat/; Grek Panajotis Pipinelis, Duńczyk Ole Biorn Kraft.

Wszyscy tu „skaperowani” w różnym czasie i różnych krajach, to przyszli założyciele Klubu Bilderberg.

We wrześniu 1952 roku wymienieni spotykają się w Paryżu. Nieobecny był tylko de Gaspery – domyślamy się dlaczego. Mieli też kłopoty z Antoine Pinym, premierem Francji, w gabinecie którego Schumann był ministrem spraw zagranicznych. Piny należał do Partii Republikanów, natomiast Guy Mollet to jawny socjalista czyli kryptokomunista, który w 1956 roku zostanie premierem. Po prostu Piny i Mollet nie mogli się pojawić razem na tym spotkaniu.

Następnemu spotkaniu organizacyjnemu przewodził John Coleman, szef koncernu komputerowego i współpracownik wywiadu wojskowego USA, późniejszy autor książek demaskujących spisek władców świata. Razem z Colemanem wszedł do komitetu organizacyjnego John Carnegie – dyrektor Instytutu Carnegie – kolejnej macki władców świata.

Spotkanie założycielskie w hotelu „Bilderberger” zrazu miało się nazywać „Ruchem Jedności”13. Następnie zaproponowali nazwę: „Konferencja Ruchu Synarchicznego”, aż wreszcie stanęło na „Klubie Bilderberger” /Bilderberger Group/.

Teraz każdy, kto chce zrobić znaczącą karierę, musi zostać zaproszony na jakieś doroczne posiedzenie Klubu. Zaproszenie jest zaszczytem, ale nie oznacza, że zostaje się stałym członkiem. Stały skład tego gangu liczący około 120 mafiozów świata, to rdzeń grupy.

Zaszczyt i prestiż to jedno, ale ważniejsze są konsekwencje takiego zaproszenia. To wyraźne zapowiedzi awansu. Oto kilka przykładów:

Bill Clinton został w sierpniu 1991 roku zaproszony na posiedzenie Bilderberg Group, a już rok później był prezydentem USA.

Tony Blair został zaproszony w 1993 roku i już w lipcu następnego roku był szefem dominującej partii, a w 1997 roku premierem Anglii.

George Robertson zaproszony w 1998 roku, już w sierpniu roku następnego został Sekretarzem Generalnym NATO.

Romano Prodi zaproszony w 1999 roku, już w sierpniu tego roku został prezydentem Komisji Europejskiej i pełnił te obowiązki do stycznia 2005 roku, a w 2006 roku został premierem Włoch.

I niech ktoś powie, że Bilderberger Group nie mianuje prezydentów, premierów, szefów organizacji międzynarodowych, władz Unii Europejskiej, etc.

Z Bilderbergu wychodzą dyrektywy do przewrotów i wojen domowych. Na spotkanie w Toronto w 1996 roku zostali zaproszeni dwaj Turcy: Gazi Ercel – szef Banku Centralnego Turcji i Emre Gonensay – minister spraw zagranicznych Turcji. I oto „niespodziewanie” premier Turcji Meszt Yilmaz rezygnuje ze stanowiska trzy dni po powrocie tych dwóch z posiedzenia Bllderbergów: rząd upada wraz z koalicją rządzącą. Rezygnacja Yilmaza otworzyła drogę dla Necmeddina Erba- kana, przywódcy islamskich fundamentalistów, co pozwoliło prowokować spory religijne i etniczne w tym rejonie „miękkiego podbrzusza” Rosji.

Na spotkaniu Bilderbergów w 2004 roku w Stresa /Portugalia/ chodziło o wzmocnienie ich wpływów w Portugalii. I dziwna rzecz: prowincjonalny polityk Pedro Lopez Santona – burmistrz Lizbony, nagle staje się prezydentem Portugali; potem premierem. Kariera olśniewająca! Wyjaśnia ją to, że wcześniej został zaproszony na to portugalskie „konklawe” mafiosów Rządu Światowego spod znaku „Bild-terierów”.

Taki sobie Żyd José M. Durao Barroso, dziś /2008/ jeden z liderów Unii Europejskiej; ze stanowiska premiera awansuje na prezydenta Komisji Europejskiej.

Gość Bilderbergu, parlamentarzysta Jose Socrates został przewodniczącym partii socjalistycznej. Przedtem Eduardo Ferro Rodrigues zrezygnował z tej funkci : z powodu 15 przypadków seksualnego molestowania. Autor wspomnianej książki Andreas von Rétyi dodaje: „to wszystko było zmontowane przez Bilderbergów”.

Bilderbergowie w lipcu 2004 roku wybierali Johna Edwardsa – rywala Johna Kerry’ego, kandydata na prezydenta USA. Chcieli przepchnąć Edwardsa, aby razem z Kerrym stał się drugim wiceprezydentem. Działo się to na posiedzeniu Bilderbergów w Stresa. Edwards nagle pojawił się na sali obrad w drugim dniu zjazdu i wygłosił przemówienie, które bardzo przypadło H. Kissingerowi. Ten po przemówieniu Edwardsa zatelefonował do Kerryego:

- John. Tu mówi Henry. Właśnie znaleźliśmy twojego zastępcę na stanowisku wiceprezydenta3.

Poparcie dla Edwardsa nie zrodziło się w czasie obrad Klubu Bilderberg. Przedtem twardy rdzeń „Bild-terierów” w składzie: Kissinger, R. Perle, Molina, zdecydował się promować piszczelowca Kerryego. Edwards wygłosił przemówienie podczas debaty republikanów w Ralpha Reed w czerwcu 2004 roku, które tak podobało się zebranym, że postąpili wbrew własnym regułom i już w trakcie odczytu bili brawo. Przedtem Edwards pojechał do Brukseli, gdzie zapoznał bossów NATO ze swoimi koncepcjami politycznymi w ramach NATO. Trzeba wiedzieć, że w NATO członkami „Bild-terierów” byli: Joseph Luns /1971-1984/, Lord Car- rington /1984-1988/, Manfred Wórner /1988-1994/, Willy Claes /1994-2004/, Javier Solana /1995-1999/, Lord Robertson /1999-2004/, Jaap G. de Hoop Scheffer /2004/.

Na tym wąskim wycinku z dziejów „Bild-terierów” można zrozumieć ich politykę w Zatoce Perskiej, Syrii, Iraku, Afganistanie, Bośni, Kosowie, Północnej Korei. Była to bowiem ich polityka.

Identyczna struktura władzy i podległości obowiązuje w masonerii. Zobrazował ją plastycznie w postaci piramidy stopni wspomniany John Coleman w książce „Conspirators Hierarchy: The Story of the „Committee 300″, wydanej w 1992 roku, o której jeszcze w innym miejscu naszej pracy.

Retinger powiedział do swojego zaufanego powiernika, masona Pomiana: W polityce są ważne tylko te rzeczy, które zostały wymyślone przez ważnych ludzi.

Stopień utajnienia ich obrad dokładnie pokrywa się z atmosferą obrad mafii, komunistycznych Biur Politycznych, narad w sztabach zbrodniczych reżimów, jak żydobolszewicki i hitlerowski.

„Christian Science Monitor” z 12 kwietnia 1965 roku tak definiował istotę Bilderberg Group:

Tych ludzi, rodzaj międzynarodowej mafii politycznej, nazywa się Bilderberg. Ich spotkanie w Williamsburgu jest koordynowane przez nowojorskie biuro prasowe. Ludzie z Bilderbergu dbają o swoją reputację, przeciętny obywatel nie lubi, żeby ludzie wpływowi zbierali się potajemnie, aby rozwiązywać4 problemy świata. Jeszcze bardziej drażni fakt, że na listach figurują wyłącznie socjaliści, przedsiębiorcy i bankowcy zagraniczni.

Ten rodzaj międzynarodowej mafii politycznej nie składa sie tylko z członków Bilderberg Group. Jest ich kilka, lecz ich cel jest wspólny.

Grupy popierające administracje Bushów, takie jak CFR czy Komisja Trójstronna utworzona przez Brzezińskiego i Davida Rockefellera – i Grupa Bilderbergu przygotowały i zmierzają do wprowadzenia otwartej światowej dyktatury.

Tak oznajmił nie byle „oszołom”, tylko Johannes Koeppel, były pracownik niemieckiego Ministerstwa Obrony i doradca NATO.

O tym, że nie rządzą ci, którzy formalnie rządzą, żydomasoneria zadecydowała i wprowadzała to w życie już w XIX wieku. Sefardyjski Żyd amerykański Henr.” Pereira Mendes w jego książce – powieści z kluczem: „Looping Ahead” poszedł śladem słynnych „Protokołów Mędrców Syjonu” i skodyfikował zasady funkcjonowania powstających społeczeństw „demokratycznych”. Już na początku książki stwierdził:

Przywódcy, prezydenci, królowie, kongresmani, deputowani, generałowie nie są prawdziwymi przywódcami5.

Celem jest budowanie „republik”:

/…/ rządy zostały obalone w wielu krajach i powstały republiki….

Bo republika to „demokracja”, „rządy ludu”, czyli oszukańcze łudzenie mas, że to one wybierają prezydentów, premierów, etc.:

Ziemia należeć będzie tylko w formie ograniczonej do tego, kto może zapłacić. Rząd będzie reprezentantem narodu

/wybieranym przez nich m.in. przez piszczelowców „Bilderterie- rów” – H. P./, będzie miał najwyższe prawo i będzie praktycznie jedynym właścicielem.

Jest w tej „powieści” zapowiedź komunistycznej własności prywatnej:

Grunt wiejski będzie wyceniony przez przysięgłych prawników i właściciele będą musieli odstąpić go zarządowi miasta.

„Wolna” prasa?:

Jeżeli gazeta zostanie uznana za nieodpowiednią przez radę, dostanie ostrzeżenie. Jeżeli sytuacja się powtórzy, to zostanie zamknięta, a wydawcy ukarani więzieniem…

Książka miała charakter powieści, ale „proroczo” zapowiedziała los Rosji carskiej:

Odnośnie Rosji /…/ imperator i członkowie jego rządu zostali zatrzymani. Straż imperatora i policja poparły „Rozwiązanie”. Była cisza, kiedy przewożono więźniów ulicami Petersburga. Ktoś powiedział, że car powinien być zabity, tak jak Karol w Anglii, Ludwik we Francji i że muszą również umrzeć członkowie jego rządu, a jeśli rozpęta się bunt, to również część urzędników. Mianowano prezydenta republiki Rosji i tylko wtedy skończy się nihilizm.

Wszystko w tej „powieści” jest prorocze na wzór „Protokołów Mędrców Syjonu”, w tym czasie robiących karierę „medialną”. Mendes i autorzy /autor?/6„Protokołów” piszą o organizowaniu przyszłych kryzysów politycznych, ekonomicznych, wojen i sprawdzało się to dokładnie. Na skutek realizacji tego programu Polska została straszliwą ofiarą drugiej wojny światowej i godzi się przypomnieć mechanizmy, które do tego doprowadziły. Wszystko zaczęło się w Stanach Zjednoczonych straszliwym kryzysem finansowym i ekonomicznym w 1929 roku. Detonatorem była sprzedaż papierów /bez-/ wartościowych i wycofanie kapitału brytyjskiego 24 października 1929 roku na giełdzie nowojorskiej. Bankierzy żydowscy Warburg i Baruch uniknęli kryzysu, bo to oni go sprokurowali i wraz z innymi wiedzieli, że on wkrótce nastąpi i uprzedzali swoich zaufanych akcjonariuszy. W marcu 1929 roku kryzys zaskakuje rolników i przemysłowców, produkcja spada gwałtownie. Ilość bezrobotnych w USA wzrasta z 400 tysięcy do 13 milionów w 1933 roku. Zauważyć należy, że właśnie w 1933 roku Hitler potężnie wspierany przez bankierów i przemysłowców amerykańskich dochodzi do władzy. Eksport amerykański spada o 70 proc., bankrutują 2294 małe i średnie banki. Dochód narodowy Stanów Zjednoczonych spadł o połowę.

I oto w wyborach prezydenckich z 8 listopada 1932 roku zostaje wybrany demokrata Franklin Delano Roosevelt. Pochodził z rodziny żydowskiej – hiszpańskich Żydów sefardyjskich, którzy wyemigrowali z Hiszpanii do Holandii w 1620 roku. Skończył Harvard, ożenił się z półżydówką Eeleonor. Już w 1910 roku zostaje senatorem, wstępuje do łoży masońskiej w Nowym Jorku. Startując do „demokratycznych” wyborów prezydenckich ma poparcie wielkiej żydowskiej finansje- ry: Barucha – 45 000 dolarów; Straussa – otrzymuje od niego 50 000 dolarów; Heartha – 25 000 dolarów; od Lehmanów7, od Warnera /film/, od dyplomatów, w tym od Edwarda Kennedy’ego – ojca przyszłego prezydenta. Sypią dziesiątkami tysięcy dolarów Żydzi z Partii Republikańskiej, co dowodzi, że obie te partie są bliźniaczymi atrapami „demokracji”. Dotują Roosevelta Du Pont, Rockefeler,

Morgan, Feliks Warburg, Schiff, którzy wcześniej sfinansowali i wywołali rewolucję żydobolszewicką w Rosji, zapowiadaną już przez cytowanego Żyda Pereirę Mendesa. Wspólnie blokują sprzedaż złota, powołują instytucje federalne, solidarnie wykładając 580 milionów dolarów dla ożywienia przemysłu. Wprowadzają „New Deal” – „Nowy Plan” – nowe obowiązki rządu w gospodarce oraz interwencjonizm państwowy. W swojej książce „Looking forward” Roosevelt otwarcie powołuje się na tegoż Żyda Pereirę Mendesa. Zakładają „Brain Trust” – Trust mózgów/ /żydowskich/, a ich strategia polega na przetarciu dróg do opanowania rządu, a tam do preferowania socjalizmu w stylu fabiańskim. Już na 20 lat przed swoim wyborem Roosevelt propagował nacjonalizację i „uspołecznienie” dóbr rodem z powieści Mendesa. W politykę „New Deal” zaangażowali się niemal sam: Żydzi: Feliks Franfurter, który za pośrednictwem piszczelowca Stimsona – sekretarza stanu do spraw wojny, nawiązał kontakt z Rooseveltem i Morgenthau. Innv super kasjer – Frankfurter rozdawał nominacje następnym ważniakom, bowiem już w latach 1914-1917 zorganizował na uniwersytecie Harvard klub socjalistów w którym umieścił około 300 swoich przyjaciół. Dwóch z nich to Beniamin Cohen – Żyd z Polski oraz Thomas Corcoran. Obaj zostali ulokowani wraz z Żydem Meyerem w „Reconstruction Finance Corporation”, skąd przeszli do ministerstwa skarbu. To oni – słudzy Frankfurtern opracowali przy pomocy profesora z uniwersytetu Columbia tekst owego „New Deal”.

W rolnictwie rządził już Żyd Morgenthau, który prekursorsko w stosunku do „Bilder-terierów”, wprowadził programową redukcję produkcji bawełny, tytoniu, kukurydzy i innych płodów, do poziomu sprzed pierwszej wojny. W przemyśle podobnie – narzucili ograniczanie produkcji. Na tym tle rośnie potęga monopol; której rząd nie śmie ograniczać. Po drugiej elekcji Roosevelt nadal utrzymuje zaprogramowaną stagnację gospodarczą. USA znów mają cztery miliony bezrobotnych. Wszystko zmierza do komunizacji Stanów Zjednoczonych. Szaleia strajki. Podobnie w Europie: w Niemczech strajk komunistów, bunt w Zagłębiu Ruhry, podobnie we Włoszech. Trzyma się Anglia, ale tylko dzięki kolonialnym darmowym towarom. Wszystko zmierza do faszyzacji Europy, tym samym do drugiej wojny światowej, której lokomotywą staje się na gruncie niemieckim firma „I.G. Farben”. Faszyzacja Niemiec i komunizacja reszty Europy Zachodniej to nic innego, jak budowanie dwóch bloków wojennych: faszyzmu i komunizmu z jednej strony (Pakt Ribbentrop – Mołotow to przypieczętuje), oraz bloku „szlachetnej”, „demokratycznej”, „miłującej pokój” reszty Europy Zachodniej.

Odbyło się już ponad 50 spotkań Bilderbergów w różnych częściach świata, ale nigdy jeszcze nie weszli tam niezależni dziennikarze, nigdy nie pojawiły się fotografie z wnętrza obrad. Daniel Estulin w książce „Die wahre geschichte der Bilderberg” /Verlag 2007/ zamieścił kilkadziesiąt zdjęć Bilderbergów, ale wyłącznie sprzed budynków, w których obradowali. Wejść pilnują uzbrojeni „goryle” głusi na wszelkie perswazje, na argumenty, że „świat” chce dowiedzieć się, o czym radzą.

Śmiertelnicy zainteresowani spiskami tego politycznego gangu zadają elementarne pytanie:

Jeżeli chcieli zjednoczenia Europy, a teraz zjednoczenia świata, to po co ta ich tajemniczość, ukrywanie wszystkiego? Przecież robili to dla dobra setek milionów obywateli Europy, a teraz dla świata.

We wrześniu 1971 roku kongresman USA John Richard Rarick8 zadał następujące pytanie podczas obrad Kongresu:

Słyszałem o międzynarodowej grupie składającej się z wyższych liderów rządów, międzynarodowej finansjery, ludzi handlu, przemysłu, mediów. Ta międzynarodowa elitarna grupa spotyka się co roku. Spotkanie w Chinach odbyło się w dniach 9-11 1971 roku, w Woodstock 23-25 kwietnia. Tematem obydwu spotkań była „rola gospodarki i problem niepokojów społecznych”, a także „możliwości handlu z USA i jego skutki.

Po tym wstępie kongresman Rarick, z wykształcenia prawnik powołał się na tzw. „Logan Act”20, mocą którego naród amerykański ma prawo wiedzieć, co się w jego imieniu mówi lub decyduje. Jeśli Henry Kissinger był na spotkaniach Bilderberg Group w Chinach i Woodstock jako Sekretarz Stanu, to naród amerykański ma prawo wiedzieć, o czym tam mówił jako Sekretarz Stanu, czyli oficjalny przedstawiciel Stanów Zjednoczonych.

Następnie Rarick zażądał udostępnienia Kongresowi tekstów wystąpień przedstawicieli USA na spotkaniach Bilderbergów.

Ten wytrawny i zdeterminowany parlamentarzysta i prawnik wiedział, w jakim żyje świecie i nie liczył na spełnienie jego żądań. Postawił sobie tylko zadanie nagłośnienia tajności narad tej politycznej mafii pod nazwą Bilderberg Group. Tekstów nie otrzymał ani on, ani inny kongresman poza tymi, którzy byli członkami Grupy, albo zostali zaproszeni na któreś z tych posiedzeń.

Tak więc kongresman Richard Rarick powołał się na „Logan Act” uchwalony w 1799 roku. Jest tam napisane, że prawo „Logan Act” zabrania prywatnemu obywatelowi zawierać traktaty, umowy z jakimkolwiek obcym rządem.

Oto istota „Logan Act”:

Jakikolwiek obywatel Stanów Zjednoczonych gdziekolwiek się znajduje i bez upoważnienia rządu USA bezpośrednio lub pośrednio z jakimkolwiek obcym rządem zawiera umowę, traktat, porozumienie; każdy kto koresponduje lub składa wizyty, albo też z jakimkolwiek przedstawicielem obcego rządu lub poprzez kontakt z pośrednikami, mając środki lub stosunki z jakimkolwiek rządem, funkcjonariuszem lub przedstawicielem – musi zgodnie z tutejszym prawem zostać skazany na nie mniej niż trzy lata więzienia.

Nigdy „Logan Act” nie został anulowany przez Kongres. Obowiązuje nada. permanentnie od ponad 200 lat. Numer tego „Logan Act”: 18953. Nosi on poszerzony tytuł: „Private Correspondence with Foreign Governments” – „Prywatne kontakty z obcymi rządami”.

Richard Rarick udowodnił w wystąpieniu przed Kongresem, że „Bildterierzy amerykańscy spełniają wszystkie warunki nielegalności ustalonej w „Logan Act”.

R. Rarick okazał się przeciwnikiem nietuzinkowym, bo nieprzeciętnym uparciuchem, toteż rząd w końcu musiał mu jakoś odpowiedzieć. I odpowiedział:

Ministerstwo spraw zagranicznych USA nie zamierza uczynić nic konkretnego w tym zakresie, dopóki nie okaże się, że istnieje świadome, celowe działanie przeciwko prawu Logana.

Dalej poinformowano go, że są to spotkania „specyficzne”.

Na to Rarick w innym wystąpieniu w Kongresie:

Widocznie tajne rozmowy w kręgu Bilderbergu nie są dostatecznie „specyficzne”.

I natychmiast skomentował to własne spostrzeżenie:

Może i tak, ale ich obrady są dostatecznie „specyficzne”, aby aresztować korespondentów dzienników, którzy chcą się dowiedzieć treści obrad.9

Kongresman Rarick powołał się przy tym na przygody dwóch wścibskich dziennikarzy: Eugene Pasymosky’ego i Gilberta, którzy w artykule opublikowanym w 1968 roku w „Tempie University Free Press” napisali, że udało im się dotrzeć do tajnych tematów obrad na pierwszym założycielskim spotkaniu 1954 roku i napisali, że już tam i wtedy udzielało się wielu szefów NATO i Sojuszu Atlantyckiego, a ludzie z ich kręgów wyborczych nic nie wiedzieli, że oni tam byli i o czym mówili, zatem było to rażące naruszenie „Logan Act” w całej okazałości wyroku trzech lat więzienia! Nie wiedział o treści obrad nawet rząd państwa, które udzieliło im gościny na obrady.

Niezależna prasa i odważniejsi prywatni poszukiwacze nadal drążyli tę skałę tajemniczości.

Jacques Bordiot cytowany przez księdza Juana Antonio Cerverę22 w książce „Pajęczyna władzy” /wyd. polskie Nortom 1997/ oceniał:

/…/organizacja o charakterze polityczno-ekonomicznym ze strukturą ściśle hierarchiczną, pod kierownictwem anglosaskim.

„Observer” nr 7, lipiec-wrzesień 1969:

Tajemniczość ich zebrań dowodzi, że szukają jednej rzeczy: zapewnienia skuteczności dominowania nad narodami, ale symulując i pozwalając, aby odpowiedzialność za to spadła na rządy polityczne23.

Przed Izbą Reprezentantów USA ponownie wystąpił ten sam kongresman Rarick ze stanu Luisiana, z takim oto tekstem :

/…/ przy końcu drugiej wojny światowej niektórzy ludzie zainteresowani sprawami zagranicznymi kontrolujący naszą gospodarkę i nasz rząd24 zdecydowali się utworzyć nowy porządek światowy pod osłoną Stanów Zjednoczonych i używając programów ONZ. Będzie bardziej zrozumiałe, jeśli powiem: wtajemniczeni, socjaliści, liberałowie nie chcą pokonać komunizmu, tylko dać do zrozumienia ZSRR, że jest ważną rzeczą, żeby się pogodzić.

Kongresman Rarick dotknął następnie sedna tej wojny z suwerennością wolnych narodów i wolnych państw:

/…/aby człowiek był „wolny”, co jest warunkiem funkcjonowania społeczeństwa, trzeba zniszczyć jego więzy: małżeństwo, rodzinę, przedsiębiorstwo, ojczyznę, itd. i je zsocjalizować.

Z tego powodu pakt synarchii w klauzuli nr 136 mówi: Nie ulega wątpliwościom, że socjalizm jest wiarą, doktryną i podstawową strukturą oligarchii i instaluje się wszędzie etapowo, tylko w przyspieszonym tempie w Stanach Zjednoczonych.

W posiedzeniu mafii Bilderbergów w Villa del Ester /Włochy/ wzięło udziai 387 osób, w tym: z USA – 101; Wielkiej Brytanii – 62; Francji – 37, Włoch – 19. W delegacji USA aż 59 było członkami Rady Stosunków Zagranicznych – CFR, cc dowodzi, że „Bild-teriery” piszczelowcy, członkowie CFR, a zwłaszcza tzw. „Komitet 300″, to jeden konspiracyjny gang działający na trzech polach w trzech najważniejszych grupach Rządu Światowego. Wykażmy to na przykładzie choćby najważniejszych członków CFR, którzy wzięli udział w tym sabacie: Dean Acheson John Bali z banku Lehmana, Bundy25 – prezydent Fundacji Wirda; Jacob Javis: senator, agent wpływu Kominternu; John Mc Cloy – szef Rady Administracyjnej CFR; David Rockefeller; Henry Kissinger – doradca Nixona w randze sekretarza stanu.

D. Rockefeller wychodzi z ochroniarzem z konferencji w Stresa. Wyraźnie widoczny zarys kamizelki kuloodpornej na piersi Rockefellera.
Od 22 do 25 kwietnia 1971 roku Bilderberg Group zebrał się w Woodstock /stan Vermont, USA/ w rezydencji Rockefellera. Dziennikarz z „Washington Observer” jakimś cudem ustalił, że wybitni żydomasoni – Kissinger oraz R Trudeau wtedy premier Kanady, czynili specjalne honory dwóm Żydom przybyłym na obrady, ale ich nazwiska i funkcje pozostały tajemnicą. Obydwu tych nieznanych tajemniczych Żydów poproszono do prowadzenia obrad /!/, przy czym było wiadomo, że obaj zostali zaproszeni przez Rockefellera, co dowodzi, że Żydzi z najwyższego kręgu dowodzenia tymi gangami zawsze pozostają anonimowi. Każdy z nich w ich środowiskach funkcjonuje jako konkretna osoba, ale nikt się nie domyśla ich rzeczywistej roli i władzy.

Jednym z tych tajemniczych Żydów nie mógł być światowy gigant syjonizmu 74-letni Etienne Dawignon z tej prostej przyczyny, że jest jednym z najbardziej wpływowych „szarych eminencji” Klubu, ponadto zostałby rozpoznany prze: niemal wszystkich uczestników tego sabatu. Godzi się przybliżyć sylwetkę tegc spiskowca przeciwko ludzkości, bo często jego nazwisko pojawia się na ustalh szefów Unii Europejskiej, co jest kolejnym dowodem na to, kto w istocie zawiaduje tym mega-kołchozem.

Dawignon to szef wielu korporacji o zasięgu światowym i już to powinno wystarczyć za całą jego rekomendację. Obok Rothschildówma decydujący wpływ7 na sprawy bankowe Europy i nie tylko Europy. Podobnie wsłuchują się w jego głos w sprawach energetyki i ropy. Urodził się w Belgii. W 1976 roku został prezesem Europejskiej Komisji do Spraw Energii Atomowej. W latach 1976 – 1984 zarządza; resortem przemysłu i energetyki UE. Do 2001 roku sprawował funkcję kierowniczą w największej belgijskiej kompanii finansowej. Jego politycznymi „plecami są Kissinger i Dawid Rockefeller. Finansowo wspierają tego „społecznika” m.in. Fiat, Bank of Montreal. Dawignon nadzoruje strategię wielu europejskich stowarzyszeń, ośrodków politycznych i z niewielką tylko przesadą można go uznać za jednoosobową Radę Europy. Obsypany wieloma honorowymi doktoratami. Co najważniejsze, Dawignon posiada decydujący głos w jeszcze bardziej hermetycznym i elitarnym Centrum Studiów Politycznych Unii Europejskiej /Center for UE Policy Studies/. To tam, a nie w „komisjach” UE, nie w „Parlamencie UE”, nie w „Radzie Europy” zapadają strategiczne decyzje o eurokołchozie. Wymienione tu lokajskie formalne struktury UE są jedynie maszynkami do głosowania markujacymi „demokratyczność” decyzji.

Zgromadzenie Bilderbergów w Megeve /Francja/ w kwietniu 1974 roku było związane z tzw. „rewolucją goździków” w Portugalii: rewolucja wybuchła trzy dni po ich posiedzeniu.

Spotkanie w Tourguay /Anglia/ przebiegało w nerwowej atmosferze. Na zebranie przybyli: Helmut Schmidt, Margaret Thatcher1, G. Agnelli /prezes Fiata, stały bywalec Bilderbergu/, Edmund de Rothschild i przedstawiciel prezydenta Cartera – Dawid Aaron. Szefem Klubu został wtedy Alec Douglac Home, były premier Anglii. Pokonał w tych zabiegach reprezentanta USA – Georga Balia. W zebraniu nie wziął udziału po raz pierwszy od 1954 roku książkę Bernhard, pogrążony wtedy w skandalu łapówkowym z firmą lotniczą Lockhed.

Obawiano się krachu finansowego:

Jeżeli będziemy działali w aktualnym tempie, to wspólnota atlantycka wejdzie w depresję w czwartym kwartale tego roku. Dawid Rockefeller, zesztywniały, słuchał przebiegu dyskusji oraz obaw Europejczyków i jego zwykle uśmiechnięta twarz zmieniała się w trupio bladą, wiadomo było, że zdolności manipulacyjne ludzi z Klubu Bilderberg zostały mocno ograniczone. Groźnym faktem było to, że porażka Rockefellera oznaczała na całej linii porażkę Stanów Zjednoczonych2.

Na konferencji w Princeton /USA/ gang Bilderbergów zadecydował o wypromowaniu dolara na czołową walutę świata. Obrady przebiegały burzliwie, co samo w sobie stało się ewenementem. Szakale wzajemnie wymawiali sobie winy w nadchodzącym krachu. Mason z Grand Orient – Żyd Giscard d’Estaing próbował wykorzystać słabość dolara i wprowadzić nowy pieniądz europejski – ECU, jednak tę propozycję odrzucił Parlament Europejski.3

Konferencja w Baaden /Austria/ w kwietniu 1979 roku był; jeszcze bardziej nerwowa. Doszło do starcia lorda Rolle z bankiem Warburga. Lord Rolle w swoim wystąpieniu wspomniał o „imperiach politycznych” i sieci biurokratycznych kontroli utrudniających wymianę handlową. Przerwał mu orację Joseph Dallinge: – bankowy związkowiec, który zarzucił magnatom finansowym z Międzynarodowego Funduszu Walutowego, że nie powinni pompować milionów dolarów w reżimy afrykańskich kacyków, ale wspierać rządy we wszystkich krajach. Po nich przemawiał T. Montbrial. Mówił z powagą o możliwości wybuchu wojm światowej. Potwierdzało to pośrednio późniejsze przemówienie ministra obron Wielkiej Brytanii Harolda Browna. Była to aluzja pod adresem Związku Sowieckiego, który już montowały zamieszki solidarnościowe w Polsce i krajach demoludów wspólnie z CIA i Mossadem. Brown zagroził:

Jeżeli nasze interesy życiowe zostaną zagrożone, to użyjemy środków, aby temu zapobiec łącznie z użyciem broni4.

Na szczęście, rozbiórka ZSRR odbyła się bezkrwawo, a stan wojenna w Polsce był chyba podstawowym warunkiem powodzenia tej kontrolowane implozji ZSRR. Czy wspomniany przez nas przedstawiciel Instytutu św. Bernarda przybył z Luksemburga całkowicie „prywatnie” do generała Wojciecha Jaruzelskiego po to, aby zapewnić go, że postąpił właściwie i ma ciche wsparcie Zachodu? Na to wygląda, bo przecież w 2008 roku generał Jaruzelski zażądał obecności na swoim procesie takich ówczesnych świadków historii, znających prawdziwe kulisy stanu wojennego, jak Gorbaczow i M. Thatcher.

Całe to posiedzenie było skierowane przeciwko polityce prezydenta Cartera w sprawie układów w Camp Davis i traktatu egipsko-izraelskiego. Książe Saud, minister spraw zagranicznych Arabii Saudyjskiej, gość spotkania, a nie stały członek Bilderbergu, złożył protest przeciwko amerykańskiej interwencji na Bliskim Wschodzie, ale zgromadzeni szakale złaknieni arabskiej ropy brutalnie mu przerwali. Książę przerwał wystąpienie, wyszedł z sali i opuścił Baaden. Komentatorzy tego jarmarku wiedzieli doskonale o atmosferze wieszczącej trzecią

wojnę światową z samych wystąpień członków tej mafii, takich jak np. żydowski senator z USA Jacob Javits, agent wpływu Kremla, czy sekretarz NATO Joseph Lans w jego wystąpieniu z 12 lipca 1979 roku. Obaj podgrzewali atmosferę wojennego zagrożenia. Ten ostatni powiedział: Ze wszystkich stron zapalają się i gasną światełka na drodze do katastrofy.

Członek Bilderberg Group, premier Francji i żydomason Giscard d’Estaing, twórca „Konstytucji” UE.

Nerwowość, brutalne odnoszenie się do mniej ważnych członków oraz zaproszonych gości dowodziło pośrednio, że gang czuje się sprawcą spiętrzonych zagrożeń. Harold Brown już nie porządził długo. Na posiedzenie tzw. „Komitetu Wykonawczego” /Biura Politycznego?/ „Bilder-terierów” zorganizowane w hotelu Savoy /zawsze zbierają się w hotelach pięciogwiazdkowych/ w Londynie, dotychczasowego szefa Klubu Douglasa Home zastąpili byłym prezydentem Niemiec Zachodnich Walterem Scheel’em. Zakładali, że Niemiec będzie lepiej monitorował losy wydarzeń w obliczu nachodzącej, nie wykluczone że militarnej konfrontacji z imperium sowieckim, a zwłaszcza współpracę z magnatami finansów światowych. Scheel był inicjatorem koalicji liberałów z socjaldemokratami, czyli komunistów niejawnych z jawnymi; wielkim zwolennikiem „otwarcia” na Wschód. Był tak oczarowany ministrem spraw zagranicznych ZSRR Andrejem Gromyką31, że swojej córce dał na imię Andréa.

Na spotkaniu w hotelu „Sheraton” ustalili, że spotkają się w kwietniu 1980 roku w Aachen /NRF/ aby omówić przeszłe, obecne i przyszłe stosunki między Europą i Stanami Zjednoczonymi. Niemcom marzyło się zjednoczenie obydwu połówek kraju, obalenie muru berlińskiego. Żydzi amerykańscy popierali odchudzenie ZSRR, jednocześnie montowali wspólnie z J. Andropowem rozruchy „solidarnościowe”, cały wysiłek wkładając w pokojowy przebieg tej sterowanej ruchaw- ki. Do tego był im potrzebny stan wojenny w Polsce, który zamrozi wybujałe nadzieje i nieobliczalność milionów polskich gojów. Idąc tym tropem ówczesnej tajnej geopolityki należałoby może uznać, że generał Wojciech Jaruzelski zasłużył na Pokojowa Nagrodę Nobla, a obecne włóczenie tego starca po sądach, to odwetowy sadyzm z domieszką tragifarsy?

Pojawiły się też kłopoty finansowe Grupy. W związku z tym powołali zespół roboczy pod nazwą „Amerykańscy przyjaciele Bilderberg”. Tłustymi czekami sypnęli: Rockefeller, firmy EON, IMB, Heinz, A. H. Dean /Wall Street, H. Hesja z FED/ Bank Rezerw Federalnych i J. Johnson z Fundacji Carnegie.

Choć geostrategia Bilderbergu zrodziła się w Europie w umysłach Żydów europejskich, to jednak idea globalizacji jest rodem z międzynarodowego syjonizmu.

Doskonale -wiedział o tym.\ewiopejscy, A\aXego tak. starannie unikali w początkowym okresie istnienia Klubu Bilderberg, odniesień tylko do europejskości tego gangu, aby nie zamykać mu horyzontów amerykańskich.

W dniach 14-18 maja 1998 roku „Bild-terierzy” zebrali się w „TurnberryHotef /Glasgow/. Tematy: stosunki atlantyckie w okresie przemian przy już odchudzonym ZSRR; sprawy NATO; kryzys w Azji; unia monetarna w Europie; nierównowaga militarna; organizacja multilateralna jako przyszły model władania gospodarką i zasobami świata; wspólny rynek USA – UE. Po prostu stare, coraz bardzie; pilne i aktualne manewry o wymiarze światowym, przy czym nikt z nich nie zapytał, jakim prawem mówią o tym z pozycji właścicieli świata, kto ich do tego upoważnił, kto ich wybrał.

Ciekawostką była tam przygoda dziennikarza Campbella Thomasa. Koniecznie zapragnął dowiedzieć się czegoś więcej o tym jak zwykle tajemniczym spotkaniu.

Wykorzystując nieuwagę „goryli”, udało mu się wejść do recepcji hotelu. Kobiecy głos z głośnika natychmiast poinformował go – udającego klienta – że hotel jest pełen gości i brak miejsc. Już samo jego wejście do hotelu było swoistym wy czynem. W Internecie „hula” obszerny film sporządzony przez grupę „fanatycznych” tropicieli gangu Bilderberg. Na jednym z fragmentów widać ostrą sprzeczkę ochroniarzy z liderem tej grupy zbrojnym w przenośny megafon. Ochroniarze stoją na chodniku jezdni po stronie hotelu, ci po drugiej stronie, vis a vis ochroniarz;, którzy każą im się wynosić, bo chodnik jest położony na terenie hotelu, na co odpowiedzieli, że to nieprawda, uprzednio sprawdzili to w urzędzie miasta i tam powiedziano im, że chodnik po drugiej stronie jest już terenem publicznym i wolno im tu stać aż do końca świata!

Oto dalszy bieg wydarzeń z intruzem Campbellem Thomasem. Natychmiast zjawiło się kilku drabów z ochrony i został aresztowany. Siedział osiem godzin w areszcie. Odebrali mu obuwie, pasek do spodni, nawet obrączkę ślubną, nie mówiąc o aparacie fotograficznym. Zarzucono mu zakłócenie porządku publicznego. W jaki sposób go zakłócił? Otrzymał odpowiedź, że przestraszył recepcjonistkę hotelu! Dziennikarz zapytał, jak mógł ją przestraszyć, skoro nie wiedział, że cały hotel jest zajęty, a on właśnie szukał wolnego pokoju? Przecież pracownica hotelu otrzymuje pensję za udzielanie informacji potencjalnym klientom!

Mniej szczęścia miał dziennikarz Jim Mc Beth – reporter dziennika „The Scotsman” /„Szkocja”/. On także chciał wejść do hotelu jakimś upatrzonym sposobem, ale został bezceremonialnie wypchnięty pośród szturchańców już sprzed budynku hotelu32.

Zapomnieli albo nie znali „świętej” maksymy legendarnego Al Capone z Chicago, który nauczał swoich zbirów: „Nigdy nie zabijajcie i nie bijcie dziennikarzy, bo was zniszczą!” To już nieaktualne: w czasach Al Capone były jeszcze niektóre niezależne gazety, była jeszcze jakaś solidarność tego środowiska. Teraz jest to międzynarodowa korporacja lokajów, czyścibutów i moralnych prostytutek.

Jeden z najważniejszych dorocznych sabatów mafii Bilderbergów odbył się w Toronto w maju 1996 roku, w budynku Canadian Imperial Bank of Commerce.

Przedyskutowano tematy: jak przejąć kontrolę powietrza / „ochrona przed zanieczyszczeniami”/, wody i opieki medycznej. Ustalono metody przejęcia od rządu Kanady zarządzania dystrybucją energii elektrycznej, tak jakby Kanada była już formalną kolonią Rządu Światowego, bo takową już jest po upływie kilkunastu lat od tego czasu.

„Wyjęcie” spod kontroli rządu kanadyjskiego kluczowej dziedziny energetyki, stanowiło ważny wstęp do tworzenia pan-amerykańskiej unii USA – Meksyk – Kanada, w ramach powrotu do dwubiegunowego podziału świata na strefy wpływów. Dawniej był to podział USA – ZSRR. Po anihilacji ZSRR powstaje układ Ameryka – Eurazja, z Ameryką jako całym północnym kontynentem.

Torontańskie spotkanie było tak ważne, że do prasy światowej nie przedostała się najmniejsza wzmianka o tym mającym się odbyć konwentyklu władców Globu; ani potem jego choćby ogólnikowe omówienie. Z jednym tylko wyjątkiem. Wyłamało się z szeregu „Toronto Star”, które swoimi lokalnymi kanałami dokonało istnego cudu – zdobyło program spotkania. Obowiązywał nieformalny, szczególnie ważny zakaz rozpowszechniania informacji na temat tej konferencji i właśnie „Toronto Star” wyłamało się z zakazu. Nie wiemy z jakimi konsekwencjami za to nieposłuszeństwo. Dziennikarz gazety John Deverell poinformował czytelników, że w naradzie uczestniczyli z najważniejszych: jak zawsze Henry Kissinger, amerykański sekretarz stanu William Perry, premier Kanady Jean Chretien, a także królowe Hiszpanii i Holandii.

Rolę gospodarza spotkania pełnił magnat medialny Konrad Black, który po kilku latach wspominał w swojej biografii: Świat stanął przede mną otworem, a Kanada przestała być narzędziem. To dzięki Bilderbergowi nasza korporacja urosła do rangi międzynarodowej organizacji medialnej33.

„Przełomowość” tego spędu miała polegać na tym, że po raz pierwszy jawnie i tak brutalnie dyskutowano podział dóbr globu, sposoby ich odebrania narodom i państwom, ich dystrybucję. Dóbr takich jak powietrze, woda, elektryczność, opieka medyczna. Kilku zaproszonych gości nie chciało pogodzić się z tym rozbiorem dóbr świata na globalistyczne kawałki, z czymś na podobieństwo paktu Hitler – Stalin z sierpnia 1939 roku, z tą różnicą, że tamci uzgodnili podział tylko Polski, a ci całego świata.

Nawet członek Komitetu Wykonawczego Grupy Bilderberg Jack Sheinkman zdradził mediom /BBC/, że postawił wiele kłopotliwych pytań. Dyskusja na temat wspólnej waluty europejskiej nikogo nie zaskoczyła, był to bowiem temat dyskutowany już wcześniej, natomiast dorzucił on coś, co bez reszty demaskuje ten gang spiskowców jako światowych terrorystów, którzy na zasadzie „Łapaj złodzieja!” wyprodukowali „światowy terroryzm islamski”. Sheinkman powiedział, że konferencja w Toronto dotyczyła „planów dla Jugosławii”. Trzy lata później NATO czyli Żydzi amerykańscy zaatakowali Jugosławię pod pretekstem „czystek etnicznych” rzekomo dokonywanych przez Serbów. Opracowano także program wspólnego rynku w Eurokołchozie unijnym. To, co miało przykuwać uwagę i oburzenie setek milionów Europejczyków dopiero trzy lata później, już zostało „za- klepane” na posiedzeniu „Bilder-terierów” w Kanadzie.

Henry Kissinger prowadził tam „panel” w sprawie Izraela. Zadaniem panelu było ustalenie, jak Stany Zjednoczone mają postępować na linii USA – Izrael, a w praktyce, jak Stany Zjednoczone mają traktować Palestyńczyków. Zadawano wiele „pytań”, co należy rozumieć – przy braku bliższej wiedzy na ten temat – jako serię nieśmiałych wątpliwości i zastrzeżeń do masakr Palestyńczyków, dokonywanych przez Izrael miliardami dolarów czyli sprzętem „amerykańskim”. Krytykowano „eksport” amerykańskich miejsc pracy poza ocean, co odbije się fatalnie na gospodarce i sile nabywczej amerykańskiego społeczeństwa. Uzupełnieniem tych hiobowych proroctw niech będzie podana latem 2008 roku analiza rynku USA dokonana przez ekonomistów, z której wynika, że tylko 12 proc. amerykańskiego Produktu Krajowego pochodzi z wytwarzania dóbr, a 88 proc. to wirtualne operacje lichwiarskie, a także handel, usługi, produkcja Hollywood i inne elementy tej bezproduktywnej karuzeli próżności.

Frontalnie zaatakowano Patricka Buchanana, prawdziwego konserwatystę, który jako kandydat na prezydenta krytykował praktyki „antyhandlowe”, czyi: wprowadzanie globalnej ekonomii na prawach „wolnego rynku”. Sheinkman zakończył swoje wystąpienie przypomnieniem, że przedwojenny Henry Ford płaci: swoim pracownikom pięć dolarów dniówki, co było wtedy dużą sumą, bo jednocześnie wiedział, że za dobre płace będą mogli kupować także jego samochody!

Wystąpienie J. Sheinkmana podczas tego „przełomowego” zlotu „Bilder-terie- rów” samo w sobie okazało się przełomowe. Przełamał on zmowę strachu i milczenia wokół tajemnic takich narad i zmowę potakiwania tym bulterierom w białych kołnierzykach. Stało się to zaraźliwe. Tuż po nim wyłamała się Alice Victor, o zgrozo, zastępca dyrektora Rockefeller Finantial Services. Podsumowała sama istotę funkcjonowania Bilderbergów mówiąc:

Być może Amerykanie są zainteresowani tym, co dzieje się w Bilderberg, ale to jest „pobożne życzenie”. Grupa powstała z założeniem przeprowadzania tajnych spotkań.

Czyż można się dziwić „dyskrecji światowych mediów” wobec tajemnic Bilderbergów, jeżeli szefem słynnej agencji Reuters jest członek Bilderberg Group – Peter nomen omen Job? Reuters jest czołową globalną pralnią mózgów, w tym polskich. Szefami gazet, telewizji, stacji radiowych są ludzie zatrudnień przez magnatów medialnych, członków „Bilder-terierów” lub ich gaulajterów.

Spotkanie w 1997 roku odbyło się w luksusowym hotelu kurortu wypoczynkowego Lake Lanier. Po raz pierwszy tłumnie powitała ich grupa protestujących Kanadyjczyków i Amerykanów. Ta protestacyjna zmora zaczęła odtąd trapić „bil- derów” w każdym następnym roku. Cyndee Parker, uczestniczka protestacji krzyczała do mikrofonu:

Losy polityki świata decydują się tutaj za zamkniętymi drzwiami /…/ Jeżeli to nie jest nic wielkiego, to dlaczego odbywa się za zamkniętymi drzwiami? Nie chcę, by polityka Stanów Zjednoczonych była dyskutowana /raczej ustalana – H. P./prywatnie przez przedstawicieli światowej finansj ery P4

Lokalny szeryf wspominał:

Autostrada była zamknięta z powodu „rutynowych czynności drogowych” na odcinku wiodącym do Lake Lanier. Poirytowani kierowcy stali w długich korkach ulicznych. Przypominam sobie, że nie miało to nic wspólnego z Bilderbergiem. Tak, na pewno! Myślą, że my wszyscy jesteśmy aż tak głupi?…

Myliłby się jednak ktoś, kto tylko w tym gangu widział przedstawicieli władców świata. Są oni misternie wpleceni we władze kilku innych bastionów Rządu Światowego, takich jak Skuli and Bones, jak Komitet 300, Komisja Trójstronna, Rada Polityki Pieniężnej i Rada Stosunków Zagranicznych, Bank Rezerw Federalnych i kilku innych. Do procedury mianowania posłusznych pudli na stanowiska w ich sieci jeszcze powrócimy.

W 1988 roku w dyskusji na temat wpływów Bilderberg Group, brytyjski producent filmowy William Wortsworth powiedział:

Kiedyś wyprodukowałem program telewizyjny na temat bezpieczeństwa używania fluoru w publicznych zasobach wody. Byłem postawiony w stan alarmu informacją, że woda w Plymuth może być fluoryzowana, ponieważ kilkoro dzieci w mieście ma kłopoty z zębami /…/ Jeżeli raz dodasz coś do wody, nie możesz kontrolować, ile kto sobie tego przyswoi. Tylko „siła ludu” może zatrzymać takie praktyki /…/ Dlaczego tolerujemy takie idiotyzmy? Kilkoro dzieci nie myje zębów i dlatego 250 tysięcy ludzi musi pić wodę zatrutą kwasem hexsa-fluoro-salicylowym, doskonałą trutką na szczury. Apatia wygrywa w takich przypadkach i lokalne elekcje są ich pełne /…/ Wychodzący w Somerset „Partman Paper” napisał: fałszywy liberalizm niszczy nasze przeszłe podstawy moralne. Pewne jest, że nasze dzisiejsze spotkanie Bilberberga w Ayrshire odbywa się w sekrecie, przy którym sekretne spotkania lóż wolnomularskich wyglądają jak dziecinna zabawa.

Gazeta „The Scotsman” uprzedziła mnie i odsłoniła rąbek tajemnicy pod nagłówkiem: Sekretne stowarzyszenie rządzące światem Promowali Unię Europejską na trzy lata przed jej powstaniem i planowali powstanie wspólnej waluty wspieranej przez rodziny Rockefellera i Rothschilda /…/

W 1999 roku jeden z multimiliarderów (Rockefeller – H. P.) zaangażowany w prace grupy, podziękował baronom mediów za utrzymanie w tajemnicy naszego projektu utrzymania porządku świata. Następnie stwierdził:

Niezależność międzynarodowej elity intelektualnej jest znacznie lepsza niż samo rządzące się narody, jak to działo się w przeszłości.

To mrożące krew w żyłach słowa dla nas, którzy ciągle kochamy demokrację i nasz kraj. Ale czy wielu nas jeszcze pozostało?

Twierdzi się, że Bilderberg wyreżyserował wyrzucenie Margaret Thatcher z Downing Strett, za jej opozycję wobec założenia superpaństwa europejskiego /…/ Mój Boże! Domostwa wydają się spać, a serca zostały uśpione!1

Obywatel brytyjski Gerald Kell napisał do redaktora naczelnego „Daily Telegraph”:

Szanowny Panie. Nigdy nie byłem wolnym masonem2 i widzę obydwie strony medalu w dyskusji na temat nowych reguł ujawniania tajemnicy. Ale dlaczego mają one dotyczyć tylko Masonerii i organizacji pilnujących porządku publicznego? Lokalni politycy i partie polityczne powinny funkcjonować według tych samych reguł /…/ Od pewnego czasu krążą plotki na temat wpływów tajnej organizacji międzynarodowej, znanej jako Bilderberg. Mówi się, że prominenci polityczni biorą udział w tych spotkaniach i że to, co się tam odbywa nie trafia do gazet, bo włączone są bardzo wpływowe osobistości z mediów. Wygląda na to, że jest to szczególny przypadek, kiedy informacje powinny być ujawnione według nowych reguł w taki sposób, y&k to odnosv do Masonerii.

Już wspomnieliśmy o zawrotnej karierze George Robertsona. Lim McLean w artykule zamieszczonym w „Scotland on Sudany”3 pisał:

Bilderberg jest w znacznej części odpowiedzialny za prawie wszystkie wydarzenia rozgrywające się przez ostanie 45 lata. Począwszy od upadku komunizmu, aż po powstanie wspólnej europejskiej jednostki monetarnej. W przeszłości, w konferencji uczestniczył Tony Blair, podobnie jak Bill Clinton i jak prawie wszyscy liczący się na świecie przywódcy.

Po tym „wstępie”, McLean przeszedł do przypadku G. Robertsona:

Lokalny chłopak, który uczynił Georgea Robertsona sekretarzem obrony i posłem z rejonu Hamilton Południe, jest dzisiaj obecny na konferencji. Obecny jest także przywódca torysów William Hague. Znajdują się pomiędzy bankierami i milionerami bez twarzy, którzy biorą udział w sesjach wymyślania nowego.

Poparł go dziennikarz Jim McBeth z cytowanego pisma „Scotsman”:

Ścigam tych chłopców /…/ od 15 lat. Oni kontrolują świat i poza wszelką kontrolą podejmują decyzje, które mają wpływ na to, co dzieje się na świecie.

Damien Mearns rekapitulował:

Wywołują wojny, zapaści waluty, podnoszą procenty i zadłużenia na domach. Robią to z pięciogwiazdkowych hoteli.

Daniel Estulin cytuje wypowiedź Jima Tuckera, która obrazowo rekapituluje dobalną butę i dominację „Biłd-terierów”:

Być może, że Bóg stworzył Kosmos, za co dziękujemy, ale od dzisiaj to my jesteśmy sternikami Ziemi.

Aktywnymi, stałymi członkami „Bilder-terierów” są Donald Rumsfeld /minister obrony USA, współtwórca ataku na Irak/ oraz generał Sutherland z Irlandii Północnej, były komisarz UE, zarazem prezes grupy bankowej Goldman Sachs :raz British Petroleum. Otrzymali stanowiska w firmie energetycznej ABB. Obaj r raco wal i w tej firmie w czasie, kiedy ABB sprzedało Korei Północnej – jednemu : „państw zbójeckich”, dwa reaktory tzw. lekkiej wody. Ten handel z wrogiem nie rrzeszkadzał bossom British Petroleum, chociaż oficjalnie pomstowali na Koreę Północną jako na członka „osi zła”, „państwo zbójeckie”.

„Biłd-terierzy” są twórcami brytyjskiego wywiadu MI-6 /MI-5 to kontrwywiad/, nadzorowanego nieformalnie przez Królewski Instytut Spraw Międzynarodowych. Agentem wywiadu brytyjskiego był „nasz” Józef Retinger – „ojciec założyciel” Unii Europejskiej. Jego zadaniem było pośredniczenie między oligarchami rządów europejskich, Związkiem Sowieckim i gangiem nieformalnych władców USA.

Sama idea powołania europejskiego nieformalnego „nadrządu” czyli Bilderberg Group, wyszła podobno nie od Retingera, tylko od Thomasa Bradera – szefa brytyjskiego oddziału CIA, co pośrednio by wyjaśniało, dlaczego pomysłodawcy skupieni wokół Retingera starannie unikali odniesień do granic europejskich. Bra- der należał do Królewskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, przez 30 lat kierowanego przez Arnolda Toynbee, masona i brytyjskiego Żyda w jednej osobie.

G. Agnelli, szef „Fiata” także akcentował wyłącznie przemysłowcy charakter Europy:

Naszym celem jest integracja europejska i tam gdzie politycy nie mogą osiągnąć porozumienia, my, przemysłowcy, mamy nadzieję osiągnąć te cele.

Cele Bilberberg Group

Cele te streszczają się w kilku strategicznych kierunkach działania, modyfikowanych doraźnie pod naporem bieżących okoliczności. Oto one, w wielkim skrócie zebrane przez Daniela Estulina w jego książce.

Cel generalny, nadrzędny: unifikacja świata pod jednym rządem.

Zadania praktyczne dla realizacji tego uniwersalnego celu:

Zniszczenie tożsamości narodowej każdego narodu od wewnątrz, aby na tym pustkowiu post-tożsamości narodowej, zaszczepić tożsamość globalną, czyi; żadną.

Stworzenie scentralizowanego systemu nadzoru nad ludzkością. Ideologiczne ramy tego celu wykreował Zbigniew Brzeziński4 i wyłożył je jawnie w książce „Technotronic Era” /„Epoka technotroniki’7. Jego wizja Nowego Porządku Świata – New Age, to społeczeństwo bez klasy średniej: właściciele i personel roboczy, czyli marksistowska klasa robotnicza. Klasa średnia, to średniej rangi wytwórcy, średniej rangi handlarze /sklepikarze/ drobny przemysł, zwłaszcza rodzinny. Po zniszczeniu klasy średniej /pośredniej/ – czego Brzeziński już nie powiedział, w środku każdego społeczeństwa beznarodowego powstanie próżnia socjalna, społeczna, kulturowa, materialna. Na szczycie zostają właściciele – gigantyczne międzynarodowe, stale się łączące ze sobą korporacje rządzone /w domyśle/, przez tajny nacyjno-polityczny odpowiednik starotestamentowego Sanhedrynu. „Bilder -terierzy” to jego sterownia, centrum dowodzenia.

3. Zerowy rozwój wszystkiego po niekontrolowanym lawinowym rozwoju społeczeństwa przemysłowego. Rozwój „zerowy” jest niezbędny do tego, aby zmniejszyć ogólny dobrobyt, bo gdzie dobrobyt tam rozwój5. Zerowy rozwój to przede wszystkim – czego Brzeziński również nie artykułuje expressis verbis – zerowy przyrost naturalny, a jeżeli zerowy, to powolne wymieranie ludzkiej populacji. To mieści się dokładnie w programie „Bilder-terierów”: niszczyć resztki suwerenności narodów, aby osiągnąć sytuację ze słynnego „Roku 1984″ Orwella: zostają tylko właściciele i niewolnicy, globalny „Folwark zwierzęcy” – tytuł innej „powieści” Orwella. Oznacza to powrót do feudalizmu, epoki niewolnictwa. Koniec przedsiębiorczości to również prosta droga do końca dobrobytu. Energia elektryczna będzie potrzebna głównie dla komputerów, informatyki, zdalnego sterowania „Folwarkiem zwierzęcym” oraz przedsiębiorstwom o całkowicie zautomatyzowanej produkcji. Przedsiębiorstwa, które jakoś jeszcze przetrwają niszczycielski program „zero”, w ramach wielkich korporacji będą np. z USA i Kanady eksportowane do krajów biednych, jak np. Boliwia, gdzie masy robotnicze pracują niemal za darmo. Jednym z programów tej strategii jest tzw. NAFTA, a wkrótce będzie nim unia pan-amerykańska: USA – Kanada – Meksyk40.

Stymulowanie i podtrzymywanie stanu permanentnego niepokoju, konfliktów etnicznych, religijnych, ekonomicznych: niepewność materialnego bytu, masowe migracje ludności islamsko-arabskiej do Europy; lokalne wojny; polityka stałej konfrontacji Zachodu ze Wschodem na wszystkich płaszczyznach. Utrzymywanie ludzkości w stanie permanentnego stresu, niepewności losu. Taki stan będzie utrzymywać miliardy ludzi w obojętności na wyższe cele, w tym na aspiracje narodowe, religijne, potrzeby cywilizacyjne; nie będą zainteresowane braniem swojego losu we własne ręce.

Globalna kontrola wychowania i edukacji na wszystkich szczeblach i kierunkach, z rugowaniem odniesień do tradycji narodowej, religijnej, więzi rodzinnych, systemów wartości tradycyjnych. Człowiek ma być globalnym fantomem – robotem. Z potrzeb wyższych wystarczy mu: „Chleba i igrzysk!”. To w sumie fabianizm w radykalnej wersji, rdzeń „rewolucji kulturalnej” z 1968 roku, wykreowanej przez fabianistów-żydomasonów.

Kontrola polityki wewnętrznej i zewnętrznej regionów świata powstałych z niedawnych państw narodowych. Centrala dowodzenia będzie się mieścić w USA, które będą przewodzić zrobotyzowanej ludzkości. Realizując ten program, „Bild-teriery” już teraz mianują premierów, polityków, parlamentarzystów; kierują organizacjami samorządowymi i pozarządowymi. Unia Europejska jest niczym innym, jak tylko odnowionym związkiem socjalistycznych republik już nie sowieckich, tylko socjaldemokratycznych lub zwyczajnie socjalistycznych.

Wszelkie formy władzy państw ugrupowanych w „regiony”, zostają przekazane w gestię ONZ, która będzie /już jest/ bezwolną atrapą Rządu Światowego. Ludzie staną się obywatelami Zjednoczonego Świata, a każdy obywatel ma płacić podatki na działalność ONZ, która zmieni nawet nazwę, gdyż jak dotąd jest to formalnie organizacja narodów zjednoczonych, a narody muszą przecież zniknąć wraz ze zniesieniem instytucji suwerennych państw.

Gospodarczo-ekonomiczny sojusz pod nazwą NAFTA rozszerzy się na całą Amerykę Północną, przechodząc w nową jakość – jedno gigantyczne państwo. W dalszym etapie rozleje się to gigantyczne imperium na Amerykę Południową. To zresztą nic nowego. Prezydent Monroe już w 1823 roku podpisał tzw. „Monroe Doctrine”, w której Amerykę Południową uznaje się za kolonię Stanów Zjednoczonych, nie tylko naturalną strefę wpływów i nieograniczonej eksploatacji.

10. Obecna strategia paliwowa koncernów opiera się na ograniczaniu energii atomowej, energii odnawialnej, m.in. term podziemnych, bowiem według Johna Colemana /członka wywiadu brytyjskiego MI-6/, energia atomowa jest dużo tańsza od konwencjonalnej, toteż masowe przechodzenie państw i kontynentów na energię nuklearną mogłoby prowadzić do usamodzielniania się państw i narodów, wydobywania się ich z nędzy, z uzależnienia od władców globu6.

Dodajmy, że modny dziś rurociąg gazowy po dnie Bałtyku jest ewidentnym uzależnieniem Unii Europejskiej, a w pierwszej kolejności Niemiec od Rosji, co mieści się w dalekosiężnej strategii gangu „Bilder-terierów”. Będzie to uzależnienie wzajemne, obustronne, a więc jest podstępną formą budowania Eurazji postulowanej przez Brzezińskiego już w latach 80. ubiegłego wieku. Rurociąg idzie do Niemiec, stamtąd do czterech krajów Unii Europejskiej; a właśnie Niemcom H. Kissinger wyznaczył rolę „bulteriera” Unii Europejskiej.

Cała strategia „jaskiniowców” – podkreślamy to raz jeszcze, sprowadza się do obezwładniania narodów i likwidacji państw. Nadto, energia atomowa mogłaby łatwo a niepostrzeżenie zamienić się z formy pokojowej w bomby nuklearne któregoś z ambitnych państw „trzecich”. Ten „trzeci świat” w programie „Bilder-terierów” ma być utrzymywany w permanentnym niewolnictwie i ubóstwie. Coleman:

Chaos gospodarczy wywołany w Argentynie wypróbowaną metodą nagłego upadku rządu argentyńskiego i rozruchów społecznych, został zaplanowany przez organizację „Kissinger Associates” przez Kissingera i Lorda Carringtonna7. „Operacja argentyńska” była zaplanowana w Kolorado w ramach „Aspen Institut” kontrolowanego przez Rockefellera. Była to zarazem „nauczka” dla rządu argentyńskiego, który sprzedał znaczną część swojej technologii nuklearnej Meksykowi, co groziło w przyszłości uniezależnieniem Meksyku od dostaw energii elektrycznej. USA chce utrzymywać Meksyk w stanie nieformalnego niewolnictwa.

„Jaskiniowcy” – piszczelowcy „amerykańscy” chcąc przypodobać się i pomóc swoim kumplom z Bilberberg Group, nawiązali kontakty dyplomatyczne z czerwonymi Chinami. Bezwolny rząd Nixona przyjął ten kierunek za oficjalny program USA. Po latach Chiny otrzymały nagrodę za tę nieprzerwaną współpracę – Olimpiadę 2008 – propagandową formę promocji, ale też miliardowych zysków.

Najnowsza (2008) brutalna manipulacja cenami ropy, to jeden z wypróbowanych sposobów wywoływania chaosu. Na spotkaniu „Bild-terierów” w Szwecji 1973 r./ zadekretowali podniesienie ówczesnej ceny ropy z 3-4 na 12 dolarów za baryłkę. Potem powoli rosła do 35-40 dolarów. Cena ta jednak skoczyła w 2008 roku o około 350 procent – bez żadnego uzasadnienia w relacjach podaż – popyt – koszty, aby po zaprogramowanym krachu Wielkiej Lichwy cena baryłki spadła ze 150 do 50 dolarów. Daniel Estulin w swojej pracy, wśród powodów tego skoku cen ropy z 3 do 12 dolarów wymienia niebotyczne bogacenie się korporacji naftowych. Nie dodaje jednak, że ten skok napędził wtedy /już w latach 80./ dodatkowe miliardy dolarów na konta Związku Sowieckiego, światowego eksportera ropy.

W 1983 roku „Bilderzy” otrzymują od prezydenta Reagana /uchwałą Kongresu/, 50 miliardów dolarów na wsparcie komunistycznych reżimów Trzeciego Świata, ale nie bezpośrednio, tylko poprzez Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Bank Światowy. Zgoda amerykańskiego rządu na ten finansowy krwotok została nazwana „Brady Plan”.

Bilberberg przeznaczył dotacje na reaganowskie „wojny gwiezdne” na długo przedtem, zanim stały się oficjalną geostrategiczną doktryną USA.

W 1990 roku „Bild-terier” Glen Cove z Nowego Jorku zażądał zwrotu amerykańskich długów dla międzynarodowych banków. Bush-senior musiał więc podpisać zgodę na podwyżkę budżetu czyli podatków, toteż w 1993 roku przegrał wybory prezydenckie, bo wyborcy nie chcieli nadal zaciskać podatkowego pasa. W 1992 roku Bush zaproponował powołanie armii ONZ do interwencji w wewnętrzną politykę państw suwerennych, kamuflujac tę propozycję potrzebą uśmierzania lokalnych konfliktów, czyli „rozwiązywania” problemów państw trzeciego świata, ale głównie z myślą o inwazji na Irak. Propozycja zyskała aprobatę dopiero w 2006 roku na posiedzeniu „Biłd-terierów” w Ottawie.

W maju 1996 roku „Bild-teriery” zgodziły się na sprzedaż „Ontario Hydro” /elektrowni wodnej/ pięciu „niezależnym” przedsiębiorstwom, czyli kumplom swoich kumpli.

Bild-teriery” rozstrzygnęły następnie los Jugosławii i Kosowa. Postanowili stworzyć z Kosowa odrębne państwo bałkańskie jako warunek rozbicia integralności Jugosławii, a potem szczątkowej Serbii. Węgry otrzymały północą prowincję Jugosławii /Wojwodinę/, permanentne zarzewie konfliktów „mniejszościowych”, gdzie mieszka 350 tysięcy Węgrów. Jednocześnie poprzez rozbicie Jugosławii zamienili Bałkany w kocioł konfliktów etnicznych. „Bilder-teriery” założyły „państwo” Kosowo za pieniądze podatników zachodnich i za krew Serbów; za bombardowania, zniszczenia i okupację Bałkanów pod szlachetnym pretekstem zapobiegania konfliktom z udziałem „sił pokojowych”. Niestety, w tych „siłach pokojowych” znalazło się także polskie „mięso armatnie”, wysłane tam przez polskojęzycznych syjonistów na czele z A. Kwaśniewskim i Kaczyńskimi.

Na spotkaniu w 2002 roku zapadł wyrok na Irak. Najazd miał nastąpić jesienią 2002 roku, ale jaskiniowcy przesunęli termin na marzec 2003.

Co do Azji, jaskiniowcy z Bilderburgu i „Grobowca” /piszczelowcy/ Rady Polityki Zagranicznej /CFR/ oraz Komitetu 300 zadecydowali o wprowadzeniu „wolnego handlu” w Azji, gdzie ma być jedna waluta i jedna unia polityczna pod kuratelą Japonii. Tak ma się w praktyce zrealizować trójczłonowy globalny podział wpływów na: Amerykę, /południową i Północną/, Eurazję i Japonię, przewidziany przez Z. Brzezińskiego m. in. w jego książce „Wielka szachownica”. Ten plan opóźnia się na skutek gwałtownego wzrostu potęgi gospodarczej Chin, ale jaskiniowcy poradzą sobie i z tym problemem. Może nawet sojuszem z Chinami według stare’ maksymy, że jeżeli nie możesz przeciwnika pokonać, to się z nim połącz.

Kanada zostanie wchłonięta w ramach połączenia USA z Kanadą i Meksykiem. Mówili o tym już w 1996 roku ale było to przedwczesne, ponadto zostało w 1997 roku nagłośnione przez „Toronto Star”. Przesunęli ten temat na 2007 rok.

Mord na Aldo Moro

Tym wątkiem wchodzimy na grunt bardzo grząski, bo w obszar międzynarodowej loży „P-2″, niby włoskiej, ale międzynarodowej. Jak wiadomo, premier Aldo Moro został porwany i zamordowany. Podczas procesu mającego ustalić zleceniodawców, Coleman w swoje) „Consprrators Hierarchy – The Story of the Com- mitteeof 300″ 41 wspomina zeznania przyjaciela Aldo Moro – Corrado Guerzoni złożone pod przysięgą przed sądem w Rzymie. Powiedział, że Aldo Moro zwierzał mu się w 1978 roku, iż agent brytyjskiego Królewskiego Instytutu spraw Międzynarodowych, zarazem minister spraw zagranicznych Stanów Zjednoczonych, groził mu śmiercią, jeżeli Moro nie zrezygnuje z planu stabilizacyjnego dla Włoch. John Coleman wyjaśniał w swojej książce, że premierowi Moro grozili także „inni” politycy i to jeszcze wyższej rangi. Jacy? Wdowa zeznała na procesie, że to konkretnie Henry Kissinger groził mężowi:

Jeżeli pan nie zmieni swojego politycznego kursu, to drogo pan za to zapłaci!

Coleman:

Przed sądem pytano Guerzoniego ponownie /…/ aby wskazał człowieka, o którym mówiła pani Moro. Guerzoni odpowiedział, że to był Kissinger, na którego on już przedtem wskazał ogólnikowo.

Los Aldo Moro i rola Kissingera w tym porwaniu i morderstwie Aldo Moro demaskuje bez reszty międzynarodówkę trockistowskiego terroryzmu przybierającego wciąż nowe maski. Kto by pomyślał: Kissinger, sztandarowa postać zachodniego kapitalizmu, zachodniej „demokracji” i to jego zlecenie ohydnego mordu na premierze państwa włoskiego, który odmówił pokory wobec jaskiniowcom globalnego syjonizmu! Premiera Aldo Moro zamordowali terroryści Czerwonych Brygad, co stało się niepodważalnym dowodem na to, że terroryzm destabilizujący Europę zachodnią tamtych dziesięcioleci, to nic innego jak syjonistyczny tro- ckizm. Bo czymże były te „Czerwone Brygady/ Brigade Rosse’7? Mamy pod ręką „ściągawkę” – zapis w „Nowej Encyklopedii Powszechnej PWN”, 1.1, s. 846:

Czerwone Brygady, Brigade Rossę, wł. Tajna organizacja terrorystyczna o orientacji skrajnie lewicowej, zał. 1970 w Mediolanie przez R. Curzio i innych; powstanie Cz. B. było związane z okresem niepokojów społecznych 1968-1969 przeciwko państwu i ustrojowi, dążąc do rozbicia struktury władzy za pomocą terroru; dokonały serii porwań i zabójstw politycznych /m.in. 1970 Aldo Moro/, zamachów bombowych i napadów na banki; Cz. B liczyły ok. 500 stałych i kilka tysięcy zwolenników; rozbite w wyniku licznych aresztowań, w połowie lat 80. utraciły znaczenie; symbol – pięcioramienna czerwona gwiazda i karabin maszynowy.

Mamy oto nierozdzielny syndrom żydokomunizmu – wojującego niezniszczalnego trockizmu na linii: Bilderberg Group – Kissinger jako symbol tej organizacji i agent sowieckiego komunizmu; organizacja terrorystyczna powołana dosiania chaosu za pomocą krwawych mordów pod nazwą „Brigade Rossę” z jej symbolem w postaci żydobolszewickiej czerwone; gwiazdy wplecionej w pistolet maszynowy.

Czy można oczekiwać lepszego dowodu na istnienie nieformalnego, zbrodniczego, terrorystycznego Rządu Światowego?

Fabianizm, tzw. szkoła frankfurdzki przygotowały „ducha” rozruchów studenckich „maj 1968″ w Europie, USA i nawet w PRL. Miały swoje zbrojne wersje w „Czerwonych Brygadach”. Na Sorbonie bito wykładowców, pisano na murach uczelni: „Zabrania się zabraniać”! W Stanach Zjednoczonych „dzieci kwiaty” odurzone narkotykami i wolną miłością, wśród których był późniejszy moralny, „rozporkowi prezydent USA Wiluś Clinton, pogrążyły wielkie miasta w niszczycielskim chaosie negacji dorobku powojennego pokolenia ich rodziców, odrzucania tradycji wtedy jeszcze jako tako chrześcijańskiej Ameryki. Działo się to trzy lata po zakończeniu Soboru Watykańskiego Drugiego, który był, wedle słów wybitnego uczestnika Soboru – „Rewolucją Francuską w Kościele”. Zbieżność czasowa i przestrzenna tych wydarzeń nie pozostawia złudzeń, iż mają one światowy rdzeń decyzyjny. Geostrategicznym celem „maja 68″ było przyspieszenie konfrontacji „Zachodu” ze Związkiem Sowieckim metodą pełzających rozruchów społecznych. Nie udało się, bowiem na przeszkodzie stał w Związku Sowieckim blok komunistów rosyjskich uwikłanych w trwającą już konfrontację z frakcją żydowską na modłę polskie wojny „Żydów i Chamów”. Zapadła więc decyzja o rozbiórce tego niereformowalnego żydobolszewickiego molocha przez ekonomiczną destrukcję, wspierani przez syjonistyczną międzynarodówkę spod znaku CIA, Mossadu i KGB, któremu przewodził żydowski szef KGB Jurij Andropow i jego wierny uczeń polityczna M. Gorbaczow.

Czerwone Brygady były potajemnie dotowane przez CIA za pośrednictwie- ambasadora USA Richarda Gardnera z administracji prezydenta Cartera. Cane- rem sterował członek Klubu Rzymskiego – agendy „Komitetu 300″ Bettino Cran ówczesny sekretarz Włoskiej Partii Socjalistycznej i wpływowy członek NATCL Craxiemu udało się doszczętnie zdestabilizować politycznie Italię. Zdążył przefcr- sować we włoskim parlamencie rozwody i aborcję: zadać niszczące ciosy Kościołowi katolickiemu.

Niezorientowane we wspólnocie syjonistycznego trockizmu w „kapitalizm.:” i socjal – komunizmie żydobolszewickim, tamto wspieranie terrorystycznej org. nizacji komunistycznej może się wydawać czymś nieprawdopodobnym. A jednak to prawda: CIA finansowała sowieckie terrorystyczne „Czerwone Brygady”, bowiem CIA i KGB wtedy już grały do jednej bramki, starannie udając przy tym, że są ideowymi i strategicznymi przeciwnikami.

Ksiądz Juan Antonio Cervera („Pajęczyna włądzy”) powołując się na I. Ba- konniego w jego „Communismo Judaisto” dodaje, że to Nikita Chruszczow, a nie J. Andropow rozpoczął tajną współpracę CIA i KGB na rzecz demontażu ZSRR. Konfrontację rosyjskich „Żydów i Chamów” rozpoczął Stalin, która podzieliła judaizm pomiędzy USA i ZSRR, a hebrajczyk Nikita Chruszczow (nazwisko słowiańskie – prawdziwe Salomon Pearl Mutter) zmontował tajną oś łączącą żydowski imperializm w USA i ZSRR. Chruszczow musiał uwolnić Żydów z więzienia, gdzie ich wsadził Stalin i „destabilizować” komunizm, aby zadowolić nowojorskie żydostwo i doprowadzić do zjednoczenia (Cervera, s. 245).

W sierpniu 1974 roku w wyniku afery Watergate prezydent Nixon ustąpił z urzędu. Afera podsłuchowa została zmontowana na zasadzie koronkowej prowokacji politycznej. Chodziło o odsunięcie Nixona i wskazanie przyszłym prezydentom, że mają wystrzegać się mrzonek o samodzielności. W rezultacie Ha- ig44 awansował na stanowisko ministra obrony. Nixon nie chciał zgodzić się na zwiększenie liczby amerykańskich żołnierzy w Wietnamie. Popełnił jeszcze gorszą niesubordynację – nie chciał hamować rozwoju gospodarczego USA, a to kolidowało z geostrategią „Bild-terierów”.

Na koniec dodajmy, że cytowany przez nas kilkakrotnie autor Daniel Estuin, po spotkaniu „Bild-terierów” w Stresa, został aresztowany. Nie wiemy z jakimi konsekwencjami.

1 Zob. Henryk Pająk: „Bestie końca czasu”. Wyd. RETRO, Lublin 2000.

2 Zob. Henryk Pająk: „Retinger mason i agent syjonizmu”. Wyd. RETRO, Lublin 1996.

3 We wrześniu 2008 roku IPN wydał decyzję o otwarciu grobu gen. Sikorskiego. Chodzi o ustalenie, czy są to, po pierwsze, szczątki Generała przysłane przez Anglików, po drugie, jaką zginął śmiercią.

4 Czy mason – to niemal pewne.

5 Święty Benedykt jest patronem /zjednoczonej?/ Europy. Czyżby kardynał Ratzinger zostając papieżem, z tą myślą przybrał sobie takie imię papieskie: Benedykt XVI?

6 Adres Instytutu: 7 rue Jules Wilhelm, L-2728 Luxmbourg Clausem, tel/fax: 352 432690.

7O agenturalnej promoskiewskiej roli Pawła VI pisali m.in.: ks. Luigi Villa w książce „Paolo VI Beato?”, wyd. Edicrite Civilta, Brescia; Józef Mackiewicz w książce „Watykan w cieniu czerwonej gwiazdy” i Andreas von Retyi w: „Bilderberger. Das geheime Zentrum der Macht”, wyd. Verlag 2006, s. 62.

Daniel Estulin: „Die Ware Geschichte der Bilderberg” /„Prawdziwa historia Bilderbergu’7 wyd. Verlag 2007, s. 27.

8Rétyi, s. 59.

9 Nie mylić z watykańskim sekretarzem stanu Gasparrym.

10 Premier Francji za prezydentury generała de Gaullea, gdy wtedy ministrem spraw zagranicznych był Schumann.

11 Tę jednoosobową decyzję o nominacji wiceprezydenta przez Kissingera opisał „New York Times” z 8 lipca 2004 roku.

12 Źle powiedziane: oni problemów nie „rozwiązują”, tylko „zawiązują”.

13Cytuje ks. J. A. Cervera w „Pajęczynie władzy”, s. 129-132.

14 Coraz częściej pisze się, że autorem „Protokołó Mędrców Syjonu” był któryś z Rotschildów.

15 We wrześniu 2008 roku bank „Lehman Brothers” pękł jak bańka mydlana! Czy był to początek tego, co analogicznie zaczęło sie w marcu 1929?

16 Z zawodu adwokat, członek Partii Demokratów.

17Załączone tu cytaty: wypowiedź Raricka i treść „Logan Act” pochodzą z książki Daniela Estulina: „Prawdziwa historia Bilderbergu”, op. cit.

Tytuł oryginału książki księdza: „La red der poder”.

18 Prezydent R. Reagan powiedział o pani premier M. Thatcher: „To jedyny mężczyzna w rządzie brytyjskim!”.

19 „Spotlight” /pismo niezależne/, 9 kwietnia 1979 i „CODE” z 7 września 1978 oraz „Finantial Times”.

20 Bezlitośnie negliżuje mafię bankierską – główną maczugę „Bilder-terierów”, prywatny bankier – pisarz Ferdynand Lips w książce „Die Gold Verschwörung”, /„Złoto spiskowców”/, wyd. Verlag 2003. Ukazało się kilka corocznych wydań tej książki aż do 2006 roku, co dowodzi poczytności i trafności tej analizy bankowego fachowca – „zdrajcy”.

21Jacques Bordiot: „Lectures françaises”, wrzesień 1997. Cytuje ks. Cervera, s. 228.

Tamże.

Daniel Estulin, op. cit.

„Info Nurt”, styczeń 2004.

„Wir Magazine”, nr 5, 2004.

22 „Info Nurt” styczeń 2004.

23 To znaczy wolnomularzem – H. P.

24Z 17 maja 1998. „Info Nurt”, op. city

25Przypomnijmy – polskojęzyczny Żyd z Przemyśla.

26 Pol -Pot, absolwent Sorbony, poszedł jeszcze dalej i niszczył wszystko, co miało cokolwiek wspólnego z cywilizacją, „po drodze” mordując około dwóch milionów mieszkańców Kambodży.

27Taki trend „jaskiniowców” wykazuje John Coleman w książce „Komitet 300″. Podaje tam, ze prezydent Pakistanu Ali Bhutto został zamordowany z polecenia gangu „Komitet 300″ dlatego, że chciał inwestować w energię nuklearną, a konkretnie w broń nuklearną. Zamordował go pakistański generał Zia-Ul-Hag, członek „Komitetu 300″, z polecenia Henry Kissingera.

28Członek „Komitetu 300″.
Henryk Pająk

ZA ; http://judeopolonia.wordpress.com/2010/09/08/grupa-bilderberg-henryk-pajak/

Opublikowano Ameryka | Dodaj komentarz

Komiks o Komunie Paryskiej

W 1870 roku Francja (rządzona przez cesarza Napoleona III) poniosła ogromną klęskę w wojnie z Prusami. W obliczu klęski lud Paryża (nienawidzący Niemców) obalił cesarstwo i proklamował republikę. Gdy zbliżały się do Paryża wojska pruskie proletariat paryski zorganizował do obrony miasta Gwardie Narodową. W wyniku wyborów w 1871 roku parlament francuski zdominowali monarchiści. Parlament przyjął wyjątkowo bolesne warunki pokoju. Decyzje parlamentu zbojkotowała Gwardia
Narodowa. Rząd z Paryża uciekł do Wersalu. W Paryżu władze przejęli radykałowie i proklamowali Komunę. Celem komunardów było wprowadzenie komunizmu i oddanie władzy w ręce proletariatu. 28 mają 1871 rozpoczął się otwarty konflikt radykałów z rządem. Radykalizm Komuny przeraził
Prusy które zwolniły część jeńców by rząd francuski mógł zdławić rewolucje. Do 29 mają rząd zdławił komunardów. Obie strony konfliktu cechowało przerażające okrucieństwo.

Nakładem wydawnictwa Egmont ukazał się 328 stronicowy komiks Jaques
Tardi (scenarzysty i rysownika) poświęcony Komunie Paryskiej. Autor
komiksu „Krzyk ludu” (i autor powieści na której oparty został
scenariusz) nie kryją w posłowiu swoich lewicowych (anarchistycznych i
wolnomyślicielskich) poglądów. Jednak sam komiks nie razi zbytnią
nachalną i prymitywną propagandą. „Krzyk ludu” jest doskonałym
przykładem jak wybitny przejaw sztuki komiksu może być instrumentem
polityki historycznej. Wciągająca intryga kryminalna i romantyczna
skłania czytelnika do poszukania informacji o wydarzeniach historycznych
które są dekoracją w których rozgrywa się akcja. Zainteresowanie
realiami drugiej polowy XIX wieku wzmacniają też oddane z pietyzmem
obrazy Paryża, detale architektoniczne, kostiumy bohaterów, archaiczny
język postaci, świat tajnej policji i jej agentury, życie zrewoltowanych
lumpenproletariuszy i kryminalistów, miasto masonów i burdeli, wydarzeń
i postaci historycznych, doskonałych ilustracji życia codziennego.

Jeden z głównych bohaterów, galernik który został szpiclem policji
usiłuje dokonać zemsty za mord dokonany na młodej ciężarnej kobiecie
przed wielu laty (klimat jak z klasycznej XIX wiecznej powieści
francuskiej). Drugim głównym bohaterem jest poszukiwany przez szpicla
oficer kawalerii który walczy w szeregach komunardów, zakochuje się w
szansonistce i próbuje ją uwolnić z burdelu w którym jest więziona przez
alfonsa.

Historia w komiksie ukazana jest bez upiększeń. Rewolucjoniści z
uśmiechem mordują księży (odwołując się szczerze do terroru rewolucji
francuskiej i antyklerykalizmu masonerii). Naturalistycznie
przedstawione jest okrucieństwo wojny i bestialstwo walczących po obu
stronach frontu. Ostatnim akordem Komuny Paryskiej dowodzonej przez
naszego rodaka Jarosława Dąbrowskiego (w szeregach rewolucji walczyło
kilkuset polskich emigrantów bohaterów Powstania Styczniowego) masowe
mordy i podpalenia dokonywane przez komunardów. Klęskę komuny
przypieczętowują masowe mordy zrewoltowanego proletariatu dokonane przez
pacyfikujące rewolucje wojska rządowe.

Jan Bodakowski

okładka
http://www.film.gildia.pl/_n_/komiks/komiksy/mistrzowie_komiksu_exclusive/krzyk-ludu/okladka-200.jpg
plansze

http://www.film.gildia.pl/_n_/komiks/komiksy/mistrzowie_komiksu_exclusive/krzyk-ludu/skan1-600.jpg

http://www.film.gildia.pl/_n_/komiks/komiksy/mistrzowie_komiksu_exclusive/krzyk-ludu/skan2-600.jpg

http://www.film.gildia.pl/_n_/komiks/komiksy/mistrzowie_komiksu_exclusive/krzyk-ludu/skan3-600.jpg

Opublikowano Z Polski | Dodaj komentarz

Komitet Pamięci Ofiar Stalinizmu w Polsce

Committee for Commemoration of the Victims of Stalinism

BROŃMY IPN JAK WOLNOŚCI!!! –

Komitet Pamięci Ofiar Stalinizmu oświadcza, że powstanie IPN, jest największym osiągnięciem Polski w całym okresie powojennym. Znaczenia wartości społecznej, patriotycznej, moralnej tej Instytucja nie da się przecenić. Przez cały okres powojenny Polacy mieli nadzieję, że kiedyś skończą się koszmarne rządy w Polsce z sowieckiego nadania i obywatele będą mogli obiektywnie ocenić i odróżnić tych, którzy działali na szkodę Państwa i Narodu, od tych, którzy zachowywali się przyzwolicie, wypełniali godnie powinności obywatelskie i patriotyczne. Przed powstaniem IPN , SB, KOR i inne antypolskie ugrupowania stosowały instrumentalnie metodę pomówienia ludzi uczciwych, o patriotycznych postawach, o rzekome powiązania i agenturalność z tzw. Służbami Specjalnymi : z SB, wywiadem i kontrwywiadem PRL, KGB , KOR. Była to metoda bardzo skuteczna i stosowana już przez carską Ochranę, a następnie przez GPU, NKWD, KGB w Związku Radzieckim a w PRL przez UB , SB i KOR . Po powstaniu IPN nieskuteczna już stała się metoda szantażu i bezpodstawnych pomówień ludzi uczciwych, dobrych obywateli. IPN ujawniał prawdę, kto był agentem lub tzw. TW (tajnym współpracownikiem), a kto ich ofiarom . Dzięki IPN społeczeństwo dowiedziało się imiennie, kto był donosicielem, z gorliwością współpracował z władzami PRL i jakie odnosił z tego korzyści. Ludzie, którzy w opinii publicznej uchodzili za szlachetnych, uczciwych, a nawet za patriotów, okazywali się często zdrajcami, łajdakami; i odwrotnie, kreowani na łajdaków, okazywali się krystalicznie czyści. Przeciwnikami lustracji i idei powstania IPN okazywali się często ci , którzy mieli coś na sumieniu. Uczciwi, prawi, czyści moralnie nie obawiali się ujawnienia ich przeszłości, bo nie była ona hańbiąca. Bronisław Geremek np. tak ostro sprzeciwiał się lustracji i odmówił poddania się jej , z obawy ujawnienia jego stalinowskiej przeszłości. Dziś znowu przeciwnicy IPN, domagają się tak nachalnie likwidacji lub drastycznego ograniczenia działalności tej instytucji , bo boją się ujawnienia prawdy o sobie. Atakując b. prezesa IPN dra Janusza Kurtykę, apoteozują poprzedniego, Leona Kieresa. Trzeba przypomnieć, że Kieresa nie wybrano od razu. Najpierw udzielił on szerokiego wywiadu, w którym przyznał, że początkowo był przeciwny lustracji i powstaniu IPN, ale później zmienił pogląd i oświadczył w Sejmie, że będzie tak działał, by nie skrzywdzić nikogo, tzn. także winnych, oprawców. Wtedy dopiero Sejm powierzył mu tę funkcję. Skutecznie też torpedował działalność IPN , m.in. przez dobór niewłaściwych pracowników, zwłaszcza kierowników oddziałów w ternie. Naród potrzebuje IPN i lustracji, by do końca oczyścić atmosferę społeczną, obywatelską . Komitet Pamięci Ofiar Stalinizmu od momentu powstania IPN domagał się przede wszystkim naprawienia krzywd ofiarom stalinizmu i post stalinizmu. Postulat ukarania winnych stawiał na pierwszym miejscu , a na pierwszym konieczność naprawienia krzywd ofiarom. Nie znaczy, że IPN nie ma wad i nie trzeba doskonalić tej instytucji. Błędem kardynalnym było np. dobranie składu Kolegium. W jego pierwszym składzie nie było nikogo, kto był ofiarom stalinizmu lub walczył w przedsierpniowej opozycji. Wadą było także oddanie kierownictwa niektórych oddziałów terenowych b. członków, aktywistom PZPR, a nawet b. sekretarzom tej partii. Słabe, niedostatecznie doceniana jest działalności oddziałów poza Stolicą . Mimo tych uwag, Komitet oświadcza w imieniu ofiar stalinizmu, że IPN jest w obecnej strukturze potrzebną instytucją i dobrze spełnia swoją misję obywatelską i patriotyczną zgodnie z oczekiwaniami społeczeństwa i osób pokrzywdzonych. Sprawdził się w działaniu b. prezes IPN dr Janusz Kurtyka i dlatego tak ostro jest był zwalczany przez wrogów lustracji. Istnieje obecnie zagrożenie IPN, bo o wakujące stanowisko Prezesa IPN po śmierci dra Janusza Kurtyki ubiega sie b. działacz KOR Bogdan Borusewicz, na którym ciążą uzasadnione podejrzenia , że był współpracownikiem SB. Także likwidowanie, torpedowanie lub ograniczenie pracy tej instytucji należy uznać za działalność społecznie szkodliwą i wrogą.

W imieniu Komitetu Pamięci Ofiar Stalinizmu. (Leszek Skonka) Wroclaw 22 marzec 2010 – 8 wrzesień 2010

Adres kontaktowy

Leszek Skonka 50-O46 Wrocław , Sądowa 10/7

tel.kom. 691 830350, tel/fax 717809081 , stalinism@wp.pl

Konto: komitet Pamieci Ofiar Stalinizmu, Bank Pocztowy S.A O/Wrocław

„Pan Marszałek SEJMU
Panie i Panowie Posłowie !

W imieniu ofiar stalinizmu, represjonowanych, szykanowanych, dyskryminowanych, krzywdzonych za niezależne poglądy polityczne, postawę patriotyczną i obywatelską, składam protest przeciw próbie nowego blokowania działalności Instytutu Pamięci Narodowej. Od początku uchwalenia przez Sejm Ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej jest ona torpedowanie pod różnymi pretekstami uniemożliwiającymi wprowadzenie jej w życie. Obraża to godność ludzi skrzywdzonych w okresie PRL i zapewnia dalszą bezkarność sprawcom wyrządzonych krzywd. Zarówno oporność Sejmu w uchwaleniu ustawy lustracyjnej i IPN, jak również zastosowanie partyjnego kryterium doboru składu Kolegium IPN oraz wysuwanie kompromitujących kandydatur na prezesa Instytutu, uwłacza godności ofiar stalinizmu i komunizmu.

Zwykła przyzwoitość nakazuje by w składzie Kolegium IPN i na stanowisku jego prezesa zasiadali wyłącznie ludzie, którzy rzeczywiście przed sierpniem 1980 roku walczyli ze złem jakie działo się w całym okresie PRL, byli więzieni, represjonowani, szykanowani i nie należeli do tzw. opozycji licencjonowanej przez PZPR jak, np. KOR.

Wysuwanie kandydatury senatora Leona Kieresa na stanowisko prezesa IPN jest obelgą dla wszystkich ofiar stalinizmu i komunizmu.

To prawda, że odpowiada on niemal wszystkim ugrupowaniom politycznym, które mają w swoich szeregach ludzi skompromitowanych współpracą z SB i PZPR, takich jak Janusz Tomaszewski, Andrzej Olechowski, Bronisław Geremek, Maciej Święciki, Leszek Balcerowicz i tysiące innych.

Leon Kieres jest człowiekiem bez charakteru, przed sierpniem 1980 r. nie angażował się w działalność obywatelską, był serwilistycznie nastawiony do reżimu PRL, za co peerelowskie władze odwdzięczały się mu awansami i innymi przywilejami. Nie angażował się w czasie strajku sierpniowego w 1980 r. we Wrocławiu, choć była taka potrzeba. Jego aktywność w „Solidarności” zaczęła się dopiero wtedy, gdy nie groziło to już żadnymi negatywnymi konsekwencjami. Sam przyznaje, że polegało ona na zapisaniu się do Związku. Otóż w owym czasie nie było to żadne bohaterstwo. Przeciwnie trzeba było okazać wiele odwagi by nie wstąpić do tego nowego ruchu. W wywiadzie dla „Gazety Polskiej” przyznaje, że był przeciwnikiem lustracji, czyli opowiadał się za tzw. „grubą kreską” odcinającą przeszłość i za zaniechaniem zadośćuczynienia ofiarom UB, SB i PZPR oraz napiętnowaniem krzywdzicieli. (x)To tłumaczy jawne poparcie tej kandydatury niemal przez wszystkie partie polityczne w Polsce, w tym przez AWS, UW, Kościół, PSL i ciche przez SLD.

Zapowiada też, że będzie bardzo ostrożny w ujawnianiu prawdy by nie skrzywdzić nikogo ( !) A więc będzie torpedował działania by nie skrzywdzić esbeków i donosicieli?

Jest niezrozumiałe i oburzające , że Sejm nie stawia kandydatom na tak ważne stanowiska, choćby elementarnych wymogów moralnych i społeczno-obywatelskich. Ofiary stalinizmu mają więc prawo pytać dlaczego ktoś, kto zachowywał się w okresie przed sierpniowym zgodnie z zaleceniami PZPR i SB – „ nie rozrabiaj, nie podskakuj, siedź cicho i przytakuj„ ma rozstrzygać czy ujawnić ofierze nazwisko esbeka i donosiciela, czy je ukryć. Powierzenie takiej funkcji senatorowi Kieresowi z góry skazuje całe przedsięwzięcie na niepowodzenie. Będzie on bronił przede wszystkich esbeków, donosicieli i przyczyni się do wyrządzania nowych krzywd ich ofiarom.
Dlatego powierzaniu naprawiania krzywd – obrońcom krzywdzicieli należy uznać za nową obelgę i wielką niesprawiedliwość wobec Ofiar Stalinizmu.
Przewodniczący Komitetu Pamięci Ofiar Stalinizmu w Polsce, Wrocław 5 czerwca 2000 dr Leszek Skonka

PROTEST PRZECIW POWIERZANIU LUSTRACJI BYŁYM CZŁONKOM PZPR

Komitet Pamięci Ofiar Stalinizmu wyrażał wielokrotnie swoją opinię w sprawie powierzania członkostwa w Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej i Prezesa IPN ludziom związanym w przeszłości z PZPR lub bezpartyjnym serwilistom karierowiczom wysługującym się reżimowi PRL , jak Leon Kieres. Jak się okazało Komitet trafnie przewidywał, że człowiek pokroju Leona Kieresa , który publicznie wypowiadał się przeciwko lustracji, będzie dobierał takich ludzi, którzy stosować będą w praktyce metodę „grubej kreski”. Nadal uważamy, że w Polsce jest dość obywateli kompetentnych i godnych – byłych ofiar komunizmu, którym należałoby te zaszczytne funkcje i zadania powierzyć. Oddawanie pieczy nad tymi sprawami ludziom związanym w przeszłości PZPR zakrawa na prowokacje i jest obelgą wobec ofiar komunizmu. Ludzie tacy jak prof. Włodzimierz Suleja b. aktywista PZPR, któremu powierzono stanowisko dyrektora Oddziału Dolnośląskiego IPN nie gwarantuje bezstronności i uczciwości. Przeciwnie, może dążyć do tuszowania przestępczej działalności swoich b. kolegów partyjnych

Protest podpisano we Wrocławiu 17 września 2000r. w czasie uroczystości oddania hołdu Ofiarom stalinizmu przed Pomnikiem Ofiar Stalinizmu –

Komitet Pamięci Ofiar Stalinizmu w Polsce

. Przez cały okres naszej znajomości, to jest od 1977 roku, Borusewicz postępował nielojalnie, prowadził podwójne gry ze szkodą dla opozycyjnej działalności. W realizacji swoich prywatnych lub, co gorzej, nieznanych grupowych celów nie cofał się przed kłamstwem i rzuca-niem najcięższych oskarżeń na swoich współpracowników. Szczególnie niebezpieczną cechą Borusewicza, dyskwalifikującą go jako pracownika IPN, jest skłonność do przejmowania i ukrywania ważnych dokumentów.

Uważamy, że Bogdan Borusewicz na stanowisku prezesa byłby gwarantem nierzetelności IPN, gwarantem naginania prawdy do własnych potrzeb.

Uzasadnienie

Nierzetelność, podobnie jak rolę agenta, w wielu przypadkach można wykazać tylko poprzez ciąg faktów, z których każdy z osobna można wytłumaczyć zbiegiem okoliczności lub jakimiś szczególnymi przyczynami.

Bogdana Borusewicza poznaliśmy w 1977 roku. Był ważnym uczestnikiem gdańskiej opozycji ze względu na członkostwo w KOR. W grupie WZZ Wybrzeża był jedynym niepracującym, co oznaczało nie tylko wolny czas. Po “zgubieniu ogona” pozwalało też długo działać swobodnie, a także wyjeżdżać do odległych miejscowości. Gdy bezpiece udało się w Komitecie Założycielskim WZZ umieścić agenta Edwina Myszka, Borusewicz tak się nim zachwycił, że spotkania WZZ traktował już tylko jako okazję do rozmowy z Myszkiem, starał się spotkanie jak najszybciej skończyć, aby wyjść i bez świadków omówić wspólne sprawy. Być może przyczyną był brak zaufania do nas. Koledzy powiedzieli nam, że Borusewicz podejrzewa nas o współpracę z SB, ponieważ na działalność WZZ przeznaczaliśmy jedną pensję. Nam zarzucał nieumiejętność ułożenia sobie dobrych stosunków z kierownictwem w zakładzie pracy, ponieważ nie potrafimy, tak jak Myszk, otrzymać, kiedy trzeba, zwolnienie lekarskie, urlop, a nawet samochód na przywiezienie z Warszawy powielacza, który oczywiście nigdy do nas nie dotarł.

Borusewicz powiedział nam, że otrzymuje informacje od sprzyjającego opozycji oficera SB. Jednak wszystkie informacje, jakie Borusewicz nam przekazał rzekomo z tego źródła, były fałszywe. Np. Borusewicz uparcie twierdził, że w zakładach pracy SB nie werbuje tajnych współpracowników, że wystarczy nadzór etatowego “opiekuna” z komendy. Po jednym z zatrzymań na 48 godzin Borusewicz chciał nam dać numer telefonu jakiegoś majora SB, który obiecał mu pomoc w przypadku większych kłopotów i upoważnił go do przekazania tego numeru również nam. Wymogliśmy na nim wówczas obietnicę, że nigdy z tego telefonu nie skorzysta.

Już w okresie, kiedy działalność WZZ rozwinęła się na większą skalę, wciąż spotykaliśmy grupy robotników i studentów, którym Borusewicz zakazywał kontaktów z WZZ pod pozorem przestrzegania zasad konspiracji. Może dlatego cieszył się opinią doskonałego konspiratora, chociaż przy przekazywaniu ulotek, gazetek albo klisz do druku wpadki trafiały się bardzo często.

WZZ były jedyną grupą na Wybrzeżu, która oprócz refundacji niewielkich zasiłków dla wyrzuconych z pracy (w późniejszym okresie, kiedy mieliśmy już równocześnie 14 spraw w Komisji Rozjemczej i Sądzie Pracy) nie otrzymała nigdy pomocy z KOR. Wobec stałego braku materiałów poligraficznych za własne dolary, przy pomocy znajomego marynarza sprowadziliśmy z Zachodu pakiet matryc do powielacza. Matryce te ukryliśmy w trzech miejscach, uprawniając Borusewicza do skorzystania z nich w przypadku naszego uwięzienia. Kiedy matryce były potrzebne, okazało się, że wszystkie nasze schowki są puste. Borusewicz zabrał je następnego dnia po przedstawieniu go gospodarzom naszych konspiracyjnych mieszkań.

WZZ otrzymywały z Warszawy za darmo znaczne ilości “Robotnika”. Natomiast, mimo wielkiego zainteresowania, nie mieliśmy dostępu do innych wydawnictw i książek. W odpowiedzi na monity “koledzy” z KOR stawiali coraz to nowe wymagania, a gdy zorganizowaliśmy w Warszawie własne lokale (“skrzynki”), łączników, transport i zapewnili płatność z góry – dostawy okazały się niemożliwe. Mogliśmy rozprowadzać tylko książki, które nie znalazły nabywców w RMP. Dopiero w 1982 roku w obozie internowanych w Białołęce koledzy z Warszawy przyznali, że Borusewicz stanowczo sprzeciwił się sprzedawaniu jakichkolwiek wydawnictw WZZ-tom.

Po dyskusyjnym spotkaniu WZZ, na którym Lech Wałęsa opowiadał, jak w 1970 roku pomagał SB identyfikować uczestników grudniowej rewolty, Borusewicz pożyczył od nas taśmę magnetofonową , na której (za zgodą uczestników) nagrane było całe spotkanie. Borusewicz nie wierzył, że Wałęsa mógł się przyznać, chciał taśmę odsłuchać, zrobić kopię i oddać. Nie oddał mimo licznych monitów, dzięki czemu może do tej pory wierzyć w niezłomność Wodza, a my mogliśmy tylko gołosłownie oskarżać Wałęsę.

Mimo to, wciąż staraliśmy się być wobec Borusewicza lojalni, tłumacząc jego “dziwactwa” kompleksami, małym wzrostem, nieporadnością organizacyjną, a także brakiem jakichkolwiek osobistych doświadczeń w pracy zawodowej. Byliśmy lojalni, ale wobec nielojalności z jego strony budowaliśmy własną sieć komunikacji. W książce Janiny Jankowskiej “Portrety niedokończone” w wywiadzie z Borusewiczem ze zdumieniem przeczytałem, że Gwiazda nic nie wiedział o przygotowaniach do strajku (w 1980 roku). Borusewicz starał się zataić przed nami te przygotowania, ale na szczęście wiedziałem nawet, w którym mieszkaniu zamierzał ukryć Wałęsę oczekującego na rozwój strajku. Później pracownik Elmoru – Strój, były ubek, wskazał mi to mieszkanie, jako operacyjne mieszkanie SB.

Gdy wyszedłem z więzienia w 1985 roku, wielu kolegów z Solidarności przepraszało mnie, że nie mogą się ze mną kontaktować, ponieważ Borusewicz kategorycznie im tego zakazał. Borusewicz przeprowadził w tym czasie najbardziej spektakularną akcję dezintegrującą środowisko opozycji – ogłosił, że Marek Kubasiewicz jest agentem SB. Według zgodnych relacji ludzi związanych z RKK, Kubasiewicz był organizatorem i kierownikiem sieci kolportażu, uczestniczył w zebraniach RKK, znał wszystkie drukarnie, redakcje, kolporterów i tzw. skrzynki, czyli miejsca przekazywania materiałów i wydrukowanych pism. Po “zdemaskowaniu” agenta nie nastąpiła żadna wpadka ani w sieci RKK, ani w ugrupowaniach niezależnych. Gdyby rzeczywiście M. Kubasiewicz był agentem to, uwzględniając pełne zaufanie RKK do dwóch ujawnionych już agentów: Molkego, Cholewy i innych jeszcze nieujawnionych oraz spotkania Bogdana Lisa z pułkownikiem Ulanowskim, SB być może oszczędziłaby RKK, ale z całą pewnością uderzyłaby w niezależne ugrupowania, które RKK bardzo wyraźnie choć nieoficjalnie zwalczała. Ludzie związani z RKK sądzą, że bezpośrednim powodem oskarżenia M. Kubasiewicza było wykrycie, że traktował on sieć kolportażu jako otwartą i kolportował również pisma ugrupowań nie podporządkowanych RKK (między innymi “Skorpiona” i “Poza Układem”, pisma mojej żony).

Gdy wyszedłem z więzienia, “osądzenie” Marka Kubasiewicza już się dokonało. Borusewicz, jako uzasadnienie oskarżenia, podawał ludziom rozmaite dowody, dostosowane do środowiska, w którym miały być przekonujące. W sumie zebrałem 16 takich “dowodów”. Część z nich nawzajem się wykluczała, część była sprzeczna ze względu na czas i miejsce, część oparta na zdarzeniach, które nie miały miejsca, a jeszcze inne wprost wykluczały agenturalność Marka Kubasiewicza. Ci wszyscy, którzy nie uznali tych oskarżeń za prawdziwe, zostali wykluczeni z wszelkiej współpracy z RKK. Objęło to Ewę Kubasiewicz, Magdę i Marka Czachorów, moją żonę, mnie i szereg innych osób. W stanie wojennym Borusewicz oskarżył o współpracę z SB Bożenę Ptak-Kasprzyk, członka Zarządu Regionu. O oskarżaniu nas w okresie WZZ wspomniałem wyżej. Oskarżenia rzucane przez Borusewicza były często niejednoznaczne, np. agentem jest jeden z dwóch Andrzejów z Elmoru (A. Gwiazda, A. Bulc), jeden z dwóch Jacków z PLO (J. Jaruchowski, J. Cegielski). Tego typu niedopowiedziane oskarżenia w szczególny sposób trwale dezintegrowały środowisko, ponieważ nigdy nie zostały rozstrzygnięte ani wycofane. Pomijam inne oskarżenia, rzucane na ludzi nieznanych mi osobiście. O bezpodstawności tych oskarżeń mogę sądzić tylko na podstawie skutków – ujawnienie domniemanego agenta nie wywoływało dekonspiracji grupy, w skład której wchodził.

Podobny charakter miały działania Borusewicza w dziedzinie poligrafii. Np. Borusewicz polecił Andrzejowi Kołodziejowi, aby zabrał Karolowi Krementowskiemu powielacz, ponieważ “Walentynowicz lub Gwiazdowa będą coś na nim drukować”. Rzeczywiście Gwiazdowa drukowała, a powielacz był prywatną własnością Krementowskiego (ściśle mówiąc został ukradziony z POP PZPR w Unimorze). Jak twierdził A. Kołodziej, jego jedynym zajęciem w czasie ukrywania się było okresowe przewożenie dużych ilości powielaczy z jednego magazynu do innego. Rozmawiałem z delegacją norweskich związkowców, którzy dostarczyli w stanie wojennym do Gdańska 70 kserokopiarek – pytali, jak je wykorzystaliśmy. Sprawdziłem – żadne z gdańskich lub okolicznych ugrupowań, również struktury RKK nigdy tych kopiarek nie otrzymały. Podobnie było z innym sprzętem – Borusewicz magazynował powielacze i offsety, a tzw. podziemie drukowało za pomocą ręcznych wałków i rakli. Wiem tylko o jednym powielaczu przekazanym dla “Robotnika Lęborskiego” wydawanego przez Marka Balickiego przez dłuższy czas w skutecznej konspiracji. Pierwsza próba użycia powielacza skończyła się wejściem SB i aresztowaniem redakcji – drukarni. Ekipa z pelengatorami wykryła miejsce (w powielaczu zainstalowany był nadajnik). Znany mi jest jeszcze los kilkunastu offsetów, które wpadły pod koniec stanu wojennego w transporcie z Gdańska do Elbląga.

Być może, gdyby takie postępowanie było wynikiem nie złej woli, lecz indolencji organizacyjnej, nieporadności politycznej i atrofii moralnej, byłoby to podstawą do wybaczenia, lecz z pewnością nie jest podstawą do powierzenia kierownictwa jednej z najważniejszych instytucji w Polsce.

Wiele osób z regionu gdańskiego nosi się z zamiarem zgłoszenia protestów do kandydatury Bogdana Borusewicza. Naświetlą one te fakty, które znamy tylko z relacji świadków, więc nie chcemy ich tu podawać. Anna Walentynowicz ma zamiar przekazać dowody, że B. Borusewicz przetrzymuje na prywatny użytek materiały z archiwów SB.

Mamy nadzieję, że Kolegium odrzuci kandydaturę Bogdana Borusewicza i uchroni IPN od kompromitacji.

Joanna i Andrzej Gwiazda

Opublikowano Z Polski | Dodaj komentarz

ALARM!!!

“Od zawiadamia o popełnieniu przestępstwa – 03.09.2010.
W związku z zamieszczeniem na stronie internetowej portalu Judeopolonia artykułu Polonijnego Stowarzyszenia Patriotów Narodu Polskiego znieważającego grupę ludności żydowskiej, wysłaliśmy do Prokuratury Rejonowej Warszawa-Śródmieście zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa ściganego z urzędu. Antysemicki wydźwięk artykułu nie budzi wątliwości. “Jeżeli w Polsce nie powstanie zorganizowana siła polityczna wolna od manipulacji przez żydów i nie przerwie postępującego zgubnego biegu wydarzeń dla Polski, to za 10 – 15 lat Polacy we własnym kraju będą parobkami” – czytamy na stronie Judeopolonii.”” [pisownia w oryginale]

– czytamy na stronie Otwarta Rzeczpospolita Stowarzyszenie przeciw antysemityzmowi i ksenofobii

http://www.otwarta.org//or-zawiadamia-o-popelnieniu-przestepstwa,962.html

- poinformowała o tym wszystkich na – http://wykluczeni.info/ – Judeopolonia zajmująca się kwestią żydowską w Polsce i na świecie na swojej stronie internetowej

http://judeopolonia.wordpress.com/2010/09/08/stowarzyszenie-%e2%80%9cotwarta-rzeczpospolita%e2%80%9d-boi-sie-dyskusji/

a alarm został wszczęty na Grypa666 – Wykluczeni – http://grypa666.wordpress.com/2010/09/08/wykluczeni/

Ten antysemicki wydźwięk [zdaniem zawiadamiających prokuraturę] zawarty jest w szerszym fragmencie:

„…Jak należy organizować Bastiony Samoobrony Polskiej. Dziś z wielką trwogą zadajemy pytanie: Kiedy Polacy wreszcie się obudzą i wezmą sprawy w swoje ręce? Jeżeli w Polsce nie powstanie zorganizowana siła polityczna wolna od manipulacji przez żydów i nie przerwie postępującego zgubnego biegu wydarzeń dla Polski, to za 10 – 15 lat Polacy we własnym kraju będą parobkami. Powyższe słowa kierowane są z najwyższym tragizmem do Polaków, a zwłaszcza do młodej inteligencji, ażeby przestała być ślepa wobec tragedii Narodu Polskiego. Wzywamy wszystkich prawdziwych Polaków do samoobrony, samoorganizacji i samostanowienia o sobie.”

- z artykułu „Jak zgotowano krzyż Narodowi Polskiemu”

Teraz wydźwięk i co komu wydźwięczyło będą badać polskie prokuratury i sądy karne – zamiast ścigać złodziei i aferzystów. A może jest tak, że same te instytucje również na wszelki wypadek boją się ścigać aferzystów, bo co wówczas, gdy przez przypadek natrafią na wydźwięk ze strony nieznanej?

Mamy więc wolność – aż po dziurki w nosie – więc dalej radośnie śpiewajmy „Ojczyznę wolną pobłogosław Panie”, bo po staremu, ale wedle prawdy – „Ojczyznę wolną racz na wrócić Panie” – będzie miało wydźwięk nadający się do badania przez prokuraturę i sądy karne.

Śpijmy więc dalej kochani rodacy z komżą na piersi z kropidłem w ręku!

Śnijmy o Polsce, miejmy widzenia … że samo się zrobi – i dalej gotowi do jeden drugiego bałamucenia.

Boguchwała, A.D. 09 września 2010 r. – mgr inż. Józef Bizoń

= = = =

Ps.

A dla tych co nie śpią i się obudzili:

idź do:

Dla ratowania Narodu Polskiego i Polski – raz jeszcze

http://www.propolonia.pl/blog-read.php?bid=142&pid=2837

Może propagatorzy Kaczyńskiego i PiS otrzeźwieją

http://www.propolonia.pl/blog-read.php?bid=142&pid=2832

No i kopiuj na swój dysk – przekaż na CD innym [bezpieczna forma] – artykuły i podawaną dokumentację na blogu SURSUM CORDA – póki to jest dostępne – idąc tu:

UNIJNY MATRIX – CO, SKĄD i JAK POBRAĆ

http://www.propolonia.pl/blog-read.php?bid=142&pid=2669

= = = = =

Opublikowano na: http://www.propolonia.pl/blog-read.php?bid=142&pid=2838

Józef Bizoń

Opublikowano Z Polski | Dodaj komentarz

Atmospheric Geoengineering

I have drawn extensively upon a Global Research article by Radi Ananda of July 30th 2010, entitled “Atmospheric Geoengineering, Weather Manipulation, Contrails and Chemtrails” in putting together this article.

Many of us have had our suspicions concerning the advent of unusual cloud formations and abnormal jet trails forming in the upper atmosphere over the past decade. I have personally witnessed hundreds of days of ‘engineered’ jet trails and clouds, both in the UK and in Poland. However, it has proved extremely difficult to obtain any information about this phenomena from official sources. When challenged, the normal answer is “nothing unusual is happening.”

This however, turns out to be very far from the truth, as we shall see from the evidence revealed in this paper. While I concentrate the majority of the article on just one recent example of professional research on this topic, there have, in practice, been hundreds of both official and unofficial documents exploring and exposing the military and civil aviation antics that are responsible for laying layer upon layer of toxic aerosol “chemtrails” in the sky above our heads on an almost daily basis for the last ten years.

These ‘events’ go unreported by mainstream media and governments remain silent. This collusion, prevents us, the general public, ever finding out that we are being subjected to a grand geoengineering experiment which has the effect of hobbling our health and severely disrupting the natural environment. Only by extensive use of the internet is it possible to unearth the facts and gain reasonable access to information about this vast and largely covert quasi-military operation in our sky’s.

We have the Belgium based Belfort Group to thank for bringing together more than seven years of research and fact finding on the activities that have become largely known as “Chemtrails.” At an international symposium at Delft University of Technology in Ghent, 29 May 2010, the Belfort Group enlisted Dr Coen Vermeeren, a senior aeronautics engineer, to address this issue. Dr Vermeeren took as the basis of his presentation, a 300 page scientific report entitled “Case Orange: Contrail Science, Its Impact on Climate and Weather Manipulation Programs Conducted by the United States and Its Allies.” (1) In his talk Dr Vemeeren frankly admits to the existence of ‘persistent contrails’:

“We also know that chemtrails do exist because we do the spraying; for crops, for example, and we know that they have been spraying for military purposes. So ‘chemtrails’ is not new. We know about it.”

The Case Orange report reveals the existence of publicly available material that shows that various forms of geoengineering have been going on for “at least 60 years.” Early examples include ‘cloud seeding’ UK war operations in Germany in World War Two and in Vietnam during US attempts to dislodge the North Vietnamese during the Vietnam war. However, these pale into insignificance by comparison with the extensive nature of current activities.

Controversy over the detrimental effects of such activities on both the environment and man, led to ‘Environmental Modification’ (En Mod) weaponry being banned under the auspices of “The UN Convention on the Prohibition of Military or Any Other Hostile Use of Environmental Modification Techniques” in 1987. It is not clear whether this ban was ever fully enforced. However, interest in En Mod soon gained prominence when ‘global warming’ warnings and accompanying environmental stress issues attracted global scientific interest.(2)

The Case Orange report cites a number of US patents for the invention of a “Specific contrail generation apparatus for producing a powder contrail having maximum radiation scattering ability for a given weight of material. The seeding material consists of 85% metallic particles and 15% Colloidial Silica and Silica gel in order to produce a stable contrail that has a residence period of 1 up to 2 weeks.”

Then, in 2009, the publication of a report entitled “Modification of Cirrus Clouds to Reduce Global Warming” put the case for further geoengineering strategies (3). These all had the stated intent of creating a layer of reflective cloud capable of bouncing back the sun’s rays to prevent unwanted terrestrial climate heating.

The report finds that The Intergovernmental Panel on Climate Change findings to be exactly the same as the Hughes Aircraft Patent 1991. Hughes was later bought by Raytheon, The US government’s private defence contractor. This is the same company that aquired the contract to build HAARP ‘The High Frequency Active Auroral Research Program” in Gakona, Alaska.

HAARP is a large 180 antennae grid that projects powerful electro magnetic pulses to heat a specific point in the earth’s ionosphere. This has the effect of creating electromagnetic frequencies that can be bounced back to earth at desired locations, causing major disruption to weather and geophysical elements, even deep underground. Up to 3.6 billion watts can be generated by HAARP, heating the ionosphere to over 50,000 degrees and “lifting a 30 square kilometre area of the ionosphere, thereby changing localised pressure systems or even altering the route of jet streams.” (4)(5)

The Case Orange report cites evidence that Raytheon could develop the capacity to “Exercise a form of complete ‘weather control.’” A situation bearing a marked similarity to the Monsanto corporation’s stated ambition “to control the food chain.” It is noteworthy that there are currently more than 500 ‘climate ready’ genetically modified plant gene patents awaiting licensing approvals in Washington and Brussels. ‘Climate Ready’ GM seeds and plants are promised by their creators to be capable of producing a crop under both flood and drought conditions.

The human rights and environmental watchdog ‘ETC Group’ gives the following prognosis on atmospheric geoengineering developments: “The roll-out of ‘Plan B’ (a reference to the use of geoengineering if other efforts to curtail emissions should be deemed ineffective) is being skilfully executed:

Prominent high level panels sponsored by prestige groups, a spate of peer-reviewed articles in science journals and a line up of panicked politicians in northern countries, nodding nervously in agreement as scientists testify about the “need to research Plan B.”

Rady Ananda states (in the Global Research article cited at the end of this paper (6):

“Case Orange ties-in a 1996 report by top military personnel in the US entitled “Weather as a Force Multiplier: Owning the Weather in 2025” (7) with details such as – government spraying schedules, chemical orders, correct nomenclature used in airline operation manuals and calls for goeengineering by economists – to support its notion of “heavy involvement of governments at top level in climate control projects.” Ananda continues: “Owning the Weather in 2025 provides a specific time line for the use of En Mod technologies in cooperation with the Weather Modification Association, a business-government group promoting the ‘beneficial’ (my italics) uses of environmental modification (8):

2000-2025 Use chemicals for atmospheric seeding by civilian (as well as military) aviation

2004 Create smart clouds through nanotechnology, with exponential increase from 2010

2005 Introduce carbon black dust

In 2007, The World Meteorological Organisation (of the United Nations) published a statement that included “Guidelines for Planning of Weather Modification Activities.” This document clearly

implicates the UN in plans to conduct aerosol spraying activities on a wide scale.

In a section of the Case Orange report dealing with ‘the bare necessities of geoengineering through cloud generation for the survival of the planet’ the authors state:

“Our investigation team comes to the conclusion that climate control programs, controlled by the military but approved by governments, are silently implemented in order to avoid the worst case scenario they obviously do not want. The two basic instruments are temperature control through the generation of artificial clouds and manipulation of the ionosphere through ionosphere heaters.

Both remain basically military combat systems with the option to go into the offensive if deemed necessary. However, since several ionospheric heaters are installed at various places around the globe, one can assume that there is wide cooperation between governments in order to reach climate targets by 2025: controlling the weather and the planet.” (my emphasis).

The spraying schemes seem to be organised in a logical pattern so that the whole of Europe is covered in a 3 day period. Coloured maps of Europe indicate when each regime is to take place.

In the report’s section entitled ‘Recommendations’ the authors state:

“Persistent chemtrails have a devastating impact on eco-systems on this planet and to quality of life in general.” The authors call for the full disclosure of the current En Mod activities to the public, as well as for all civil aviation laws to be abided by.

One encouraging piece of information is that, in response to policy interest in geoengineering as a means to climate control, the sub committee of the United Nations Convention of Biodiversity, proposed, in May 2010, a moratorium of geoengineering activities (9). This proposal will be heard at the Tenth Conference of Parties to the UN Convention of Biodiversity in Nagoya, Japan in October this year (2010).

The Case Orange report further states that the US permits open air testing of chemical and biological weapons – but not under the civil law mentioned earlier in this article. The authors paraphrase the permissive law thus: “The Secretary of Defense may conduct tests and experiments involving the use of chemical and biological agents on civilian populations.” It seems that ‘national security’ concerns can be used by the President to overrule environmental and public health considerations. Is the same true of Europe?

I have tried to provide a basic outline of the main evidence arising from the Case Orange report. It makes an important contribution to opening up otherwise secretive agendas that have no place in any self declared democracy. Other significant reports that can be found via a web search, include an important paper by Dr Ilya Perlingieri, entitled “The Consequences of Toxic Metals and Chemical Aerosols on Human health” (Global Research). Dr Perlingieri states:

“Over the past decade, independent testing of Chemtrails around the county have shown a dangerous, extremely poisonous brew that includes: barium, nano-aluminium coated fibreglass (known as CHAFF), radioactive thorium, cadmium, chromium, nickel, dessicated blood, mould spores, yellow fungal mycotoxins, ethylene dibromide and polymer fibres. Barium can be compared to the toxicity of arsenic (10) and is known to adversely effect the heart. Aluminium has a history of damaging brain function.” I need hardly add that ethylene dibromide is a highly toxic agricultural pesticide.

In another report, Dr Hildegarde Staninger reports that “Exposure to aerial emissions of nano composite materials resulted in cholinesterase inhibition. (11). The chronic inhibition of this enzyme (that normally circulates in red blood corpuscles) caused by the spraying of these Chemtrail aerosols (for weather modification, but also for mosquito and other insect eradication) causes chronic poisoning. This exposure causes severe neurological disorders, including paralysis in humans.”

Now that we are party to this information we must to act on it. It is vital that we support the moratorium taking place in Japan this October. We must join together in calling for an immediate halt to this unprecedented form of covert genocide. Also, do write to your MP’s and tell them that these global activities are not ‘conspiracy theories’; and that they are taking place without consultation and without any attempt to warn of their likely repercussions.

References:

1. Dr Coen Vermeeren symposium speech, Delft University of Technology, 29 May 2010, http://www.ustream.tv/recorded/7299427 go 35 minutes in.
2. Catherine Brahic: “Top science body calls for geoengineering ‘plan B’, New Scientist, 1/9/2009
3. David L Mitchell and William Finnegan, “Modification of Cirrus Clouds to reduce global warming” Environmental Research Letters Vol 4. No 4, 30/10/2009. Subscription only: http://iopscience.iop.org/1748-9326/4/4/045102
4. ‘About HAARP’ from a paper by Belitsos, Radical Wisdom, 14/7/2010. http://radwisdom.com/2010/07/14/chemtrails-aerosol-madness-above-the-earth/
5. For further reading on HAARP see Prof. Michel Chossudovsky: “Owning The Weather” Global Research website.
6. Rady Ananda, “Atmospheric Geoengineering: Weather manipulation, Contrails and Chemtrails” 30/07/2010. http://www.globalresearch.ca/index.php?context=va&aid=20369
7. Col Tamzy J.House, et al. “Weather as a Force Multiplier: “Owning the Weather in 2025”, Department of Defense U.S. Air Force, 17/06/1996. Publicly released August 1996. Reproduced at Federation of American Scientists: http://www.fas.org/spp/military/docops/usaf/2025/v3c15/v3c15-1.htm
8. Weather Modification Website: http://www.weathermodification.org/
9. Subsidiary Body on Scientific, Technical and Technological Advice, “In-Depth Review of the Work on Biodiversity and Climate Change, Draft Recommendations, Convention on Biological Diversity, United Nationa Environmental Programme, UNEP/CBD/SBTTA/l.9, 15/05/2010. http://www.cbd.int/doc/meetings/sbstta/sbstta-14/in-session/sbstta-14-L-09-en.pdf
10. See Pesticide Action Network North America (PANNA) http://www.pesticideinfo.org/Detail_Chemical.jsp?Rec_Id=PC41174
11. Sept. 7, 2009: www.hildegarde-staninger.com/exposureto-aerial-emissions-html (site no longer available) See papers of Dr Hildegarde Staninger on her web site.
Julian Rose

Opublikowano Ze Swiata | 1 komentarz

Zamachy “terrorystyczne” w Stanach Zjednoczonych!!

Tę scenę widzieliśmy w telewizji już pewnie dziesiątki razy. Na tle płonącej już północnej wieży nowojorskiego World Trade Center, której trafienie przez samolot zostało wprawdzie zarejestrowane przez kamery, ale z przyczyn oczywistych nie zostało pokazane w danym momencie, nadlatuje z wielką szybkością kolejny samolot pasażerski i uderza w wieżę południową. Następuje eksplozja, wybucha chmura ognia, w powietrzu rozlatują się kawałki szkła i stali. Od tej chwili jest już pewne, że uderzenie samolotów w budynki Światowego Centrum Handlu – bo tak nazwa World Trade Center tłumaczy się na język polski – to nie tragiczny wypadek, lecz zamach terrorystyczny, jakiego nie było jeszcze w dotychczasowej historii. Niektórzy z późniejszych komentatorów tego wydarzenia stwierdzili, że tak właśnie naprawdę zaczął się XXI wiek.

Wydarzenia, do których doszło 11 września 2001 r. w Stanach Zjednoczonych, z pewnością należą do tych, które można określić półsłówkiem „naj”. Dwa z tych wydarzeń – przeprowadzone przez pilotów-samobójców ataki na budynki World Trade Center – to największe w dotychczasowej historii zarówno pod względem liczby ofiar, jak i rozmiarów strat materialnych zamachy terrorystyczne. Wszystkie te wydarzenia (choć zamachy na Światowe Centrum Handlu z pewnością w największym stopniu) to bez wątpienia najczęściej wspominane, przedstawiane w massmediach, omawiane i dyskutowane zdarzenia, do jakich doszło w XXI wieku. O wydarzeniach tych trudno będzie tu powiedzieć coś szczególnie nowego, ale spróbujmy zrelacjonować je w pewnym – z konieczności – skrócie.

4 samoloty, 19 terrorystów

Początek działań prowadzących bezpośrednio do serii zamachów terrorystycznych z dnia 11 września 2001 r. można ustalić na godzinę 7.58. O tej właśnie godzinie samolot Boeing 676, lot nr 11 American Airlines wystartował z 81 pasażerami, 11 członkami załogi i zbiornikami pełnymi paliwa z lotniska Logan International Airport w Bostonie, kierując się w stronę Los Angeles International Airport. Na pokładzie maszyny znajdowało się pięciu porywaczy – w tym przywódca wszystkich zamachowców z 11 września Mohammed Atta, który wkrótce po starcie wykonał krótką rozmowę telefoniczną z Marwanem al-Shehhim lecącym Boeingiem 767 lot 175, który z 56 pasażerami na pokładzie i 9 członkami załogi wystartował punktualnie o 8.00 z Logan International Airport w Bostonie – również do Los Angeles.

O godzinie 8.10 z lotniska Washington Dulles International Airport w Wirginii wystartował trzeci z wykorzystanych później przez terrorystów samolotów – Boeing 757, lot 77 z 58 pasażerami i 6 członkami załogi na pokładzie. Jego portem docelowym było także Los Angeles. O godzinie 8.47. z lotniska Newark International Airport w Newark w stanie New Jersey odleciał Boeing 757, lot UA93, z 37 pasażerami i 7 członkami załogi, w tym 4 terrorystami-samobójcami, którzy zajmowali miejsca w klasie pierwszej z przodu samolotu. Był to jedyny samolot, który ostatecznie nie trafił w zaplanowany przez pomysłodawców zamachów z 11 września cel.

Niech nikt się nie rusza

O 8.13 lot 11, na którego pokładzie znajdował się Mohammed Atta, został opanowany przez porywaczy jako pierwszy z samolotów. Jak w każdym innym przypadku, zamachowcy sterroryzowali załogę i pasażerów za pomocą nożyków do cięcia papieru, które wnieśli ze sobą na pokład samolotu. Z czarnej skrzynki odtworzono później słowa przypisywane Mohammedowi Atta: Niech nikt się nie rusza. Wszystko będzie OK. Jeśli spróbujecie wykonać jakiś ruch, narazicie na niebezpieczeństwo siebie i samolot. Po prostu zachowajcie spokój. Jeden z terrorystów zajął miejsce pilota w kabinie załogi i przejął kontrolę nad sterami maszyny. Tor lotu zaczął odchylać się w kierunku południowym.

O 8.42 porwany został lot 175. Jego trasa również zaczęła przebiegać na południe w stosunku do planowanej. Było to w czasie, kiedy kontrolerzy z centrum lotów w Bostonie uznali, że lot 11 został porwany (o 8.20) i powiadomili o tym NORAD. Minutę później Federalna Administracja Lotnicza powiadomiła NORAD o porwaniu lotu 175. NORAD, prawdopodobnie mający nasłuch w centrum Bostonu, wiedział o tym już wcześniej.

Na oczach milionów

O 8.46.26 lecący z prędkością 790 km/h lot 11 uderzył północną ścianę liczącej 110 pięter i wysokiej na 417 metrów północnej wieży World Trade Center, trafiając w nią między piętrami 94 i 98. Samolot dosłownie wbił się wieżowiec, dokonując olbrzymich zniszczeń w jego wnętrzu i rozlewając paliwo lotnicze, które natychmiast uległo zapaleniu. Niecałe 17 minut później, o 9.03.02 lot 175 uderzył w wieżę południową, trafiając w nią między piętrami 78 i 84. Tym razem prędkość samolotu była większa – 950 km/h. W przeciwieństwie do pierwszego uderzenia, które widziane było tylko przez te osoby, które w jego momencie miały wzrok skierowany na World Trade Center, to drugie uderzenie miliony osób zobaczyło w telewizji na żywo. W tym momencie wszelkie wątpliwości na temat przyczyn uderzeń samolotów w budynki zostały rozwiane: stało się jasne, że to nie zwykła katastrofa, ale celowy zamach.

Straszny widok

Uderzenia Boeingów 767 w budynki World Trade Center wywołały w nich potężne pożary, spowodowane zapaleniem się w każdym z nich przeszło 100 ton rozlanego po zdewastowanych kondygnacjach paliwa lotniczego. Przez pewien czas wszyscy ci, którzy mieli w zasięgu wzroku południowy Manhattan (i oczywiście wszyscy ci, którzy obserwowali te zdarzenia w telewizji) mogli zobaczyć niezwykły, budzący grozę widok: wznoszące się nad Manhattanem przeszło 400 metrowe wieże z wydobywającymi się z nich olbrzymimi, ciągnącymi się całe kilometry smugami czarnego dymu. Widoku tego nie można było jednak „podziwiać” zbyt długo: pozbawione tradycyjnego, umieszczonego w ścianach zewnętrznych szkieletu, a zawdzięczające swą stabilność jedynie wąskiemu, znajdującemu się w centralnej części budynku rdzeniowi, wieże World Trade Center były nader nieodporne na działanie wysokiej temperatury, która sprawiła, że będąca głównym materiałem konstrukcyjnym stal straciła swą wytrzymałość. Obie wieże po pewnym czasie zapadły się pod własnym ciężarem. W przypadku później, ale niżej trafionej wieży południowej wystarczyło do tego 56 minut: wieża ta zawaliła się o 9.59.04. O 10.28.31 runęła wieża północna, burząc przy okazji znajdujący się obok niej hotel Marriott. Zawalenie się wysokich na przeszło 400 metrów budynków World Trade Center sprawiło, że nad dolnym Manhattanem wzniosły się olbrzymie kłęby dymu i pyłu, który później zasypał całą okolicę – przypominało to nieco wybuch wulkanu i zejście chmury piroklastycznej. Zanim z obu wież zostały dymiące gruzy, dziesiątki osób uwięzionych przez ogień na górnych kondygnacjach – co najmniej 20, być może 50 osób – zdecydowało się na samobójczy skok. Rzecz jasna, nikt z ludzi, którzy znajdowali się powyżej płonących pięter, nie przeżył.

Atak na Pentagon

O 9.37.46 nastąpił trzeci z serii zamachów 11 września 2001 roku: Boeing 757, lot 77 uderzył w zachodnie skrzydło Pentagonu. Podobnie, jak uderzenia w budynki World Trade Center, również ten atak spowodował gwałtowny pożar. Mimo, że ten fragment siedziby amerykańskiego Departamentu Obrony był świeżo wyremontowany i zawierał głównie niezajęte jeszcze biura, zamach spowodował 189 ofiar śmiertelnych: zginęły 64 osoby lecące samolotem (wszyscy obecni na pokładzie) i 125 osób przebywających w budynku Pentagonu.

Głosowanie i walka

Lecący z Newark do San Francisco Boeing 757, lot UA93 jako jedyny z porwanych 11 września 2001 roku samolotów nie trafił w zaplanowany przez terrorystów cel. Porywacze – których na pokładzie tego samolotu było czterech (wszystkie pozostałe maszyny zostały uprowadzone przez pięciu sprawców) zabili wprawdzie pilotów i przejęli stery, ale pasażerowie – którzy dzięki telefonom komórkowym wiedzieli o atakach na World Trade Center i Pentagon – podjęli z nimi z nimi walkę. Decyzję o próbie odbicia samolotu z rąk terrorystów podjęto w wyniku głosowania. Atak ze strony pasażerów i stewardess – do którego wykorzystano znajdujące się w pokładowej kuchni sztućce i zagotowany tamże wrzątek – sprawił, że porywacze całkowicie stracili głowę. Jeden z nich zginął z rąk atakujących, zaś trzej pozostali – w tym pilotujący Ziad Jarrah – zatrzasnęli się w kokpicie. Ten ostatni próbował uchronić się przed wtargnięciem pasażerów do kokpitu kładąc samolot gwałtownie raz na lewe, raz na prawe skrzydło, ale zabiegi te nie przyniosły spodziewanego rezultatu. Obawiając się, że stery samolotu zostaną przejęte przez któregoś z pasażerów, Jarrah postanowił doprowadzić do katastrofy. O 10.03 (według niektórych źródeł o 10.06 lub 10.10) lot UA93 uderzył w ziemię z prędkością około 930 km/h na terenie nieczynnej kopalni węgla w gminie Somerset w Pensylwanii. Na miejscu katastrofy powstał krater o głębokości 35 metrów. Zginęły 44 osoby – wszyscy obecni na pokładzie. Istnieją przypuszczenia, że samolot ten miał uderzyć w Biały Dom, lub w Kapitol – siedzibę amerykańskiego parlamentu (Kongresu).

Ofiary

W wyniku zamachów terrorystycznych dokonanych 11 września w USA zginęły – nie licząc 19 sprawców tych zamachów – 2973 osoby. Najwięcej, bo 2602 osoby zginęły w zawalonych budynkach World Trade Center. Ciał 26 osób przebywających w WTC nigdy nie odnaleziono i osoby te oficjalnie uznaje się za zaginione. 125 osób zginęło w Pentagonie. W samolocie Boeing 767 lot 11 American Airlines, który uderzył w północną wieżę WTC, zginęło 88 ludzi. W Boeingu 767 lot 175 United Airlines – 59 osób. Również 59 osób zginęło samolocie Boeing 757 lot 77 American Airlines. W Boeingu 757 lot 93 United Airlines śmierć poniosło 40 osób.

Jak to naprawdę było?

Dokonane 11 września 2001 r. zamachy terrorystyczne były przedmiotem niezliczonej liczby komentarzy i sporów, istnieje też szereg teorii spiskowych na temat kulisów ich przygotowania i przeprowadzenia. Według artykułu opublikowanego w maju 2008 r. w tygodniku Laif blisko 7 lat po największym w historii ataku terrorystycznym 46% Amerykanów nie wierzyła w wersję wydarzeń przedstawianą przez rząd.

Bin Laden nie zainteresowany – do czasu

W tym artykule będę się jednak trzymał powszechnie przyjętej wersji tego, co wydarzyło się 11 września 2001 r. na wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych. Zamachy przygotowała Al. Kaida (arab. „Baza”) – sunnickie ugrupowanie, założone w 1988 r. w celu walki z obecnością wojsk radzieckich w Afganistanie, którego następnym celem stało się zwalczanie przy użyciu metod terrorystycznych szeroko pojętych wpływów zachodnich w krajach muzułmańskich, a w dalszej perspektywie ustanowienie ogólnoświatowego państwa muzułmańskiego – kalifatu. Bezpośrednim pomysłodawcą ataków był pochodzący z Kataru Chaled (bądź Chalid) Szejk Mohammed, który w 1996 r. na spotkaniu z szefem Al Kaidy Osamą bin Ladenem zaproponował, by dziesięć samolotów uderzyło w wieże World Trade Center, Kapitol, Biały Dom, Pentagon, siedzibę FBI i CIA. Bin Laden początkowo nie był zainteresowany pomysłem Chaleda. Zdanie zmienił w 1999 r. po ataku Amerykanów na swój obóz szkoleniowy w Afganistanie. Wezwał wówczas Chaleda Szejka Mohammeda i wspólnie Abu Hafsem ustalili dokładną listę celów ataku.

Większość z Arabii Saudyjskiej

Terrorystami – samobójcami, którzy porwali samoloty i rozbili je o wieże World Trade Cener, Pentagon i ziemię w Pensylwanii, byli młodzi mężczyźni pochodzenia arabskiego. Większość z nich urodziła się w Arabii Saudyjskiej. Najstarszy, będący przywódcą całej dziewiętnastki Egipcjanin Mohammed Atta, w chwili zamachu i własnej śmierci miał 33 lata, zaś najmłodszy – Salem al Hazmi – 20 i pół roku.

Tylko kierowanie w powietrzu

Mohammed Atta przed wstąpieniem do Al Kaidy studiował od 1992 r. na politechnice w Hamburgu. Przygotowując się porwania i rozbicia samolotów sprawcy zamachów szkolili się w szkołach pilotażu, jakich wiele istniało w USA. Niczyich podejrzeń nie wzbudził fakt, że tych akurat kursantów nie interesowały najtrudniejsze – zdawałoby się – fazy lotu, jakim są start i lądowanie, a tylko samo prowadzenie samolotu znajdującego się już w powietrzu.

Straszna wiara

Dokonując samobójstwa połączonego z masowym morderstwem sprawcy zamachów z 11 września 2001 r. wierzyli w to, że jako męczennicy, którzy zginęli w świętej wojnie za Islam, pójdą prosto do muzułmańskiego nieba, gdzie na każdego z nich czekają 72 hurysy. Nawiasem mówiąc, wśród muzułmanów istnieje wiara w to, że w okresie Ramadanu bramy piekła są zamknięte, otwarte są natomiast bramy nieba – każdy więc, kto w tym czasie umrze lub zginie, trafi do nieba niezależnie od tego, co wcześniej robił. Zamachowcy z 11 września musieli święcie wierzyć w to, że po śmierci czekają ich niebiańskie rozkosze. Do ostatnich dni przed zamachem żyli zupełnie normalnie – bawili się w klubie sportowym, grali w gry wideo. Straszna była ta ich wiara i tylko oni – być może – wiedzą, czy była słuszna.

Bartłomiej Kozłowski

11 września 2001 – światowy dzień żydowskiego terroryzmu

Nie będzie to szczegółowa lista kłamstw związynych z faktycznym przebiegiem i faktycznymi sprawcami zamachów z 11/9. Nie będzie to też próba dokładnego odtworzenia samych zamachów ani wyliczenia wszystkich zbrodniarzy, którzy za nimi stoją. Zainteresowanym tematyką polecam poszukiwania w internecie na własną rękę. Na początek proponuję: http://www.youtube.com/watch?v=cZ0i0YTvkxc&feature=related

Dzień 11 września 2001 jest dniem przełomowym w historii nowożytnej świata. Podobnie przełomowe znaczenie miało powstanie z inicjatywy masoństwa w XVIII w. USA. Podobnie przełomowe znaczenie miał też wynik II wojny światowej – osiągnięcie przez USA pozycji supermocarstwa i niekwestionowanego lidera tzw. Zachodu. Sprawą niezwykle istotną dla losów świata, a kompletnie wyciszaną przez media jest stan zażydzenia amerykańskiego establishmentu.

https://piotrbein.wordpress.com/2010/09/04/prof-james-petras-kompleks-jot-w-ameryce/

http://dariuszratajczak.blogspot.com/2009/01/amerykaska-pita-kolumna.html

http://judeopolonia.wordpress.com/2010/05/20/usa-pod-okupacja-zydowska-henryk-pajak/

Sprawą najistotniejszą dla tego, co dzieje się dzisiaj na świecie jest realizowany już od wieków przez Żydów plan zdobycia przez żydostwo niekontrolowanej i dyktatorskiej władzy nad całym światem. Jest to zgodne z ich talmudycznym przekonaniem o ich wyższości nad gojami i o ich roli jako narodu wybranego.

http://www.polskawalczaca.com/viewtopic.php?f=9&t=4309&sid=ded6fadc19abeb11ca5c1f5dddf4dd13

http://piotrbein.wordpress.com/2010/04/22/judeocentrycy-i-masowe-zbrodnie/

Plany żydostwa najlepiej demaskują Protokoły Mędrców Syjonu. Propaganda żydowska okrzyczała je fałszywką. Przy czym – jeśli rzeczywiście byłyby one fałszywką, to ich domniemanego fałszerza należałoby ogłosić największym prorokiem i jasnowidzem w historii świata – tak dokładnie i precyzyjnie opisał on ponad wiek temu to, co dzisiaj dzieje się na naszych oczach.

http://judeopolonia.wordpress.com/2010/05/21/protokoly-medrcow-syjonu/

Dodam jeszcze ciekawy komentarz dotyczący „protokołów”:

http://www.polskawalczaca.com/viewtopic.php?f=9&t=857

Problematykę związaną z ideologami NWO opisywałem obszernie i wielokrotnie, choćby tutaj:

http://marucha.wordpress.com/2010/06/10/rzecz-o-nowym-porzadku-swiata/ http://www.bibula.com/?p=21979

Aby właściwie rozumieć wydarzenia na świecie ważne jest uwzględnienie dwóch istotnych czynników: – prezentowana przez mass media polityka jest zwykłą i wyreżyserowaną inscenizacją, w której politycy występują w roli kukiełek na politycznej scenie. Ważniejsza jest świadomość istnienia ukrytego scenariusza, reżyserów i animatorów pociągających za sznureczki poruszające politycznymi kukiełkami. – media są narzędziem w rękach ideologów NWO. Mają za zadanie urabianie opinii publicznej, ogłupianie i okłamywanie społeczeństw i odwracanie uwagi ludzi od faktycznego stanu rzeczy. Media nie opisują świata i polityki – jakimi one są. Media pokazują nam je tak, jak ideolodzy NWO chcą, abyśmy je widzieli i w nie wierzyli. W rzeczywistości działalność mediów jest największym w historii ludzkości przypadkiem prania mózgów w skali globalnej. Wzmacniane jest to tzw. systemem edukacji – a więc systemem odmóżdżania ludzkości. Zamachy z 11/9 były planowane przez żydowskich i judeocentrycznych ideologów NWO znacznie wcześniej. Mogą o tym świadczyć tzw. karty iluminatów:

http://www.iluminaci.pl/iluminaci/illuminati-cards-karty-iluminatow

O tym, że zamachy takie nastąpią opowiadał Aaronowi Russo jeden z członków klanu Rockefellerów blisko rok wcześniej.

O tym, do jakiego stopnia żydostwo okupujące USA jest pewne siebie i bezczelne, najlepiej świadczy fakt, że o potrzebie „nowego Pearl Harbour” (czyli właśnie takich zamachów, jakie miały miejsce 11/9) mówi oficjalny dokument PNAC. http://pl.wikipedia.org/wiki/PNAC Ta „neokonserwatywna”, kierowana przez amerykańskich Żydów organizacja nie kryje się z zamiarem narzucenia światu „Pax America„. Pamiętając jednak o totalnym zażydzeniu władz USA możemy się domyśleć, że żydowski kastet – USA – buduje światu „Pax Judaica„. Kierujące zamachami światowe żydostwo, aby zamachy te zrealizować, potrzebowało: – przyzwolenia i pomocy ze strony Białego Domu (Bush otoczony był ośmiornicą PNAC). – wydatnej pomocy Pentagonu, a zwłaszcza całkowitej bierności sił lotniczych wobec porwanych (zdalnie sterowanych ?) samolotów, udostępnienia materiałów wybuchowych do podminowania trzech wież WTC i rakiety, która uderzyła w Pentagon (nisząc przy okazji dokumentację śledztwa, mającego wykazać, gdzie „wsiąkło” kilka miliardów dolarów, z których Pentagon nie potrafił się rozliczyć). – wydatnej pomocy CIA, zwłaszcza w fabrykowaniu „dowodów” zwalających winę za zamachy na Al-Kaidę (medialnie wymyśloną przez „specjalistów” od dezinformacji z CIA).

- Wydatnej pomocy FBI w zacieraniu śladów prawdziwego przebiegu zamachów (konfliskata taśm wideo z kamer monitoringu wokół Pentagonu). – wydatnej pomocy Kongresu USA w zafałszowaniu wyników „śledztwa” zakończonego opublikowaniem wersji zgodnej z wolą żydowskich zbrodniarzy spod znaku NWO. – całkowitej kontroli nad mass mediami w celu narzucenia im wyssanej z palca, oficjalnej „wersji” zamachów. Wszystkie wyżej wymienione instytucje posłusznie i gorliwie wykonywały polecenia zbrodniczego żydostwa. A to tym bardziej pokazuje do jakiego stopnia żydowska ośmiornica podbiła USA. Bez obawy popełnienia błędu można powiedzieć, że rząd USA, Kongres, Pentagon, CIA, FBI i amerykańskie media są zagraniczną delegaturą żydostwa, Izraela i Mossadu. Tutaj pozwolę sobie na pewną dygresję. Popularny publicysta, Stanisław Michalkiewicz, dzieli państwa na „poważne” i „niepoważne”, a głównym kryterium podziału jest kontrola tajnych służb. Państwa poważne kontrolują własne służby, a w państwach niepoważnych służby są kontrolowane przez obcych. Bazując na tym podziale należy stwierdzić, że największym niepoważnym państwem na świecie jest USA. A to z tego powodu, że to tam właśnie rząd, kongres, dowództwo wojska, tajna i jawna policja oraz media są totalnie kontrolowane przez obcą, żydowską agenturę. Pan Michalkiewicz kłamie więc przekonując jego czytaczy, że USA to państwo poważne. Zamachy z 11 września były przełomowym momentem z tego względu, że ideolodzy NWO przeszli do jawnej i zdecydowanej ofensywy w narzucaniu światu ichniego porządku. Wykorzystują do tego ich kastet do bicia gojów – USA i jego wasali (na razie bicie dostają głównie muzułmanie, ale i na chrześcijan też przyjdzie kolej). W jawny sposób, na oczach całego świata zamordowali oni trzy tysiące ludzi, co dało im pretekst do (zgodnie z programem PNAC) przebudowy wojsk amerykańskich w formację światowego żandarma. Zamachy te dały USA i ich wasalom (czyli rządzącemu Zachodem żydostwu) pretekst do tzw. „wojny z terroryzmem”. A ta jest ważnym elementem narzucania światu rządów NWO: – Przeprowadzane przez usłużne wobec NWO rządy i służby zamachy (11/9, Londyn, Madryt) mają na celu wytworzenie psychozy strachu (dodatkowymi elementami psychozy strachu są wyssane z palca „pandemie”, czy rzekomo nam grożąca, a spowodowana rzekomo nadmierną emisją CO2 katastrofa cieplarniana). – Stworzenie psychozy zagrożenia „globalnym terroryzmem” (i innymi globalnymi „zagrożeniami„) ma ostatecznie uzasadnić konieczność utworzenie globalnego rządu – bo tylko taki globalny rząd będzie w stanie zaradzić (wymyślonym) globalnym niebezpieczeństwom. – Zamachy dały możliwość (przy pomocy sfabrykowanych przez tajne służby przeróżnych „dowodów”) do agresji na Afganistan i Irak. Podobną metodę mogą żydowscy ideolodzy NWO zastosować wobec każdego innego (zwłaszcza słabszego militarnie) państwa. – Zamachy dały możliwość ciągłego zwiększania praw i kompetencji policji i tajnych służb w krajach zdominowanych przez żydowskich ideologów NWO, z jednoczesnym ograniczaniem w tych krajach praw obywatelskich – rzekomo dla naszego własnego dobra i bezpieczeństwa. Dziewięć lat po tej judeocentrycznej zbrodni ideolodzy NWO nadal w pełni kontrolują rządy i media Zachodu. Uczciwe śledztwo w sprawie zamachów nadal jest blokowane przez żydowskie marionetki rządzące w USA. Ideolodzy NWO spokojnie realizują ich program podboju świata połączony z depopulacją ludzkości (szkodliwe szczepienia, GMO. Codex Alimentarius, chemitreils, wojny, głód, zabójcza chemia zwana „lekarstwami”). Na koniec dojdzie jeszcze zachipowanie pozostawionych przy życiu ludzi jako bydła roboczego narodu wybranego. Można pokusić się o stwierdzenie, że dokąd prawda o 11/9 będzie zatajana przez polityków i media, dotąd żydostwo stojące za tymi zamachami nadal rządzić będzie Zachodem i nadal kontynuować będzie ich program narzucania światu żydowskiej dyktatury NWO. W związku z rocznicą 11/9 będziemy mieli też możliwość weryfikacji mediów i publicystów. Ciekawi mnie np. czy medialne imperium o. Rydzyka odważy się powiedzieć prawdę o 11/9? Jest to o tyle istotne, że dziennie wylewa się z mediów ojca Dyrektora Niagara zapewnień, że RM i TV Trwam (ale i „Nasz dziennik” i inne rydzykowe tuby propagandowe ) stoją po stronie prawdy! Ciekawi mnie też, czy as publicystyki prawicowej, Stanisław Michalkiewicz publicznie napisze prawdę o tych zbrodniczych zamachach? Czy też nadal będzie epatował jego czytaczy i wyznawców zimnym czekistą Putinem? ps. Używając określenia „żydostwo” nie mam na myśli wszystkich Izraelitów, a jedynie zbrodniczych Judeocentryków, talmudystów, banksterów i ich usłużnych szabas-gojów.

Andrzej Szubert

Źródło:

http://poliszynel.wordpress.com/2010/09/07/11-wrzesnia-2001-swiatowy-dzien-zydowskiego-terroryzmu/

NEW 9/11 VIDEO MISSILE STRIKE PENTAGON

Zobacz lucyfera w akcii
opr. Victor A. Zolcinski

Opublikowano Ciekawostki | Dodaj komentarz

Owoce pomocy finansowej rzadu USA dla Solidarnosci

Książka byłego generała niemieckiego kontrwywiadu Gerda-Helmuta Komossy pt. DIE DEUTSCHE KARTE. Das verdeckte Spiel der geheimen Dienste, (Ares-Verlag, Graz 2007) może nasunąć pytanie aktualne również u nas, a mianowicie, o to, co jest ważniejsze dla pracowników służb specjalnych – patriotyzm czy lojalność wobec potężnego sojusznika.
Sojusz polsko-rosyjski (sowiecki) dal się tak Polsce we znaki, że
zmiany po 1989 przyjęliśmy prawie jak zbawienie. Zrozumiała była więc
“ślepa miłość” do USA i Zachodu. Zastanawiające, że tą miłością
zapałali również byli komuniści (Kwaśniewski, Miller Cimoszewicz,
itp.). Wschodni Niemcy mieli to szczęście, że zostali przejęci przez
dobrze zorganizowane i zasobne Niemcy Zachodnie. Tam umiano sobie
poradzić z byłymi komuchami i agentami Stazi, odsuwając ich od
wpływów na politykę. U nas niestety nastąpiła “demokratyzacja” pod
kontrola służb specjalnych, składających się z kadr, które kończyły
“koledze” KGB w Moskwie. Dlatego niemożliwa była lustracja z
prawdziwego zdarzenia. U nas nastąpił wysyp afer gospodarczych, rozkradanie majątku
państwowego w ramach “prywatyzacji” gdzie za łapówki sprzedawano za
bezcen zakłady przemysłowe, pracownicy i współpracownicy służb
specjalnych uwłaszczyli się, stając się poważnymi biznesmenami. W ich
rekach znalazły się również media, ułatwiając im sprawowanie władzy
politycznej.
Powstaje pytanie dlaczego nasze służby specjalne nie wydały z siebie
kogoś o patriotycznym, narodowym nastawieniu jak np. Putin w Rosji
(były wysoki oficer KGB). Prozachodnie stanowisko byłych komuchów
oraz byłych oficerów służb specjalnych brało się u nas właśnie z
możliwości uwłaszczenia się i wejścia do nowych polskich elit
politycznych. Pozostaje pytanie jak wielu pracowników tych służb
przeszło na żołd obcych wywiadów. Macierewicz poprzez forsowanie
lustracji próbował niewątpliwie pozbyć się tych najbardziej
związanych z Moskwą. Pytanie czy byłby równie dokładny gdyby chodziło
np. o ludzi związanych z CIA lub Mossadem?
Zdaniem niektórych autorów, w Polsce w czasach komunistycznych
nastąpiło znaczne uniezależnienie się służb specjalnych od partii
komunistycznej. Hipotezę tą potwierdzałaby ich rola (gen. Kiszczak) w
rozmowach w Magdalence.
Służby te stały się niezależną silą polityczną (świetnie
zorganizowaną i zdyscyplinowaną), która podzieliła się władzą w
rozmowach okrągłego stołu ze starannie dobranymi przedstawicielami
tzw. opozycji demokratycznej. Dlatego m.in. wyeliminowano z tych
rozmów jakichkolwiek działaczy o narodowym i prawicowym rodowodzie.
Główną rolę wśród przedstawicieli opozycji grali oczywiście byli
działacze KOR’u, których pochodzenie etniczne miało niewątpliwy wpływ
na ich sympatie polityczne i międzynarodowe. W artykule pt. “Kto
przejął pieniądze przeznaczone dla Solidarności przez rząd Stanów
Zjednoczonych” mówi się o tym, że agenci wywiadu izraelskiego i
amerykańskiego mieli swoje wpływy w samym sercu Solidarności.
Trudno się spodziewać,aby później dobrowolnie zrezygnowano z tych
wpływów.

Stan Sas

11 lat temu:

Rozkuwajac obrecz z mozgu …
Cenie niezmiernie felietony profesora Przystawy, gdyz sa -jak powiew swiezego powietrza na rybnym targu. To co mowi i pisze, a w zasadzie od paru lat w kolko powtarza – jest absolutna Prawda…ale co z tego????? Juz nawet mialem nadzieje, ze po powstaniu Ligi Patriotycznej -pare lat temu- wreszcie nastapi jakis widoczny, gwaltowny postep i … – no wlasnie?????
W ostatniej rozmowie na lamach TNY poruszyli panowie temat – ostatnimi czasy dyzurny, czyli agenturalnosc Solidarnosci – znaczy sie- tamtej Solidarnosci jako, ze ta obecna jest, jak zona Cezara- cha, cha, ojjjj ….poza podejrzeniami. Oczywiscie, jest to tak niewdzieczny temat, ze nawet profesor Przystawa przeslizgnal sie po nim, jak po przyslowiowej kupce w progu … Niniejszym proponuje zatem zatrzymac sie nad ta “kupka” troche dluzej, bowiem bez szczegolowego przeanalizowania problemu i sprzatniecia owej “kupki” skazani bedziemy na dalsze poslizgi i wachanie smrodku.
Najwlasciwsza rzecza byloby cofniecie sie do czasow I Wojny Swiatowej i analizowanie po koleji nastepujacych po sobie zdarzen, “zupelnie przypadkowych” i oczywiscie “nie majacych ze soba nic wspolnego”, z ktorych zacznie wylaniac sie nam zupelnie przyzwoicie wyrazny obraz- dokladnie tak-jak w dzieciecej ukladance. Ale, jak zwykle ani miejsca, ani czasu, zatem krotko…..
Zainstalowany w Rosji ustroj absolutnej, proletariackiej szczesliwosci, przez naslanych Mesjaszy Rewolucji z Nowego Yorku pod wodza Bronsteina- Trockiego i Apfelbauma- Zinowiewa, tudziez Lenina- blyskawicznie zostal zaakceptowany przez lud Rosji. Tych, ktorzy akceptowac nie chcieli…. do 1922 roku w zasadzie juz nie bylo.
Co sie z nimi stalo???? ano- nie ma czasu na takie szczegoly. Fakt pozostaje faktem, ze elita narodowa Rosji zostala “wyeliminowana” przez “zrewolucjonizowana” klase robotnicza. Mialo to miedzy innymi i taki skutek, ze zmiana systemu wlasnosci i przebudowa gospodarki czyt. monopolizacja i koncentracja wielkiej wlasnosci w rekach waskiej grupy finansowej oligarchii -zarowno Anglii, jak i USA szla juz jak z platka w oparciu o PEP w Anglii i N.R.A ( New Deal) w Ameryce. “Zupelnym przypadkiem” byl fakt, ze zarowno pierwsza pieciolatka w USSR, jak i dwa pozostale anglosaskie plany, “dziwnym zbiegiem” okolicznosci powstawaly w tych samych kregach “niepodwazalnych” autorytetow ekonomicznych i finansowane byly przez te same kregi finansowe na czele z notorycznym Khun, Loeb & Co.
Elity narodowe tych panstw, widzac co sie dzieje w Rosji, wolaly po dobremu przyjac etatyzm z calym dobrodziejstwem inwentarza, nizli narazic sie na “gniew ludu”. Posunely sie nieco, pomieszaly i co nieco udalo sie im zachowac do dzisiaj i dopuki beda trzymac morde w kubel nic sie im nie stanie.
Nie zupelnie i nie od razu wyszlo w Niemczech i w Hiszpanii, gdzie pogruchotalo Mesjaszy Rewolucji i nie tylko. Coz wypadek przy pracy, ale w koncu pewne korzysci plyna nawet do dzisiaj i to plyna w twardej walucie.
Od samego poczatku jednak ustroj powszechnej szczesliwosci, ulegal specyficznej infekcji. Infekcji, ktora konczyla sie czystkami i kolejnymi terrorami, az przyszedl moment w ktorym uznano, ze na infekcje nacjonalistyczna -pomimo wyprobowania roznych zabiegow od bardzo krwawych do psychiatrycznych- nie ma lekarstwa. W Chinach komunisci -tylko i wylacznie chinscy -orzekli, ze komunizm owszem, ale tylko o skosnych oczach. Na zaspiewy “Wyklety powstan” odspiewywali ” Wschod czerwienieje”.. zaraza zaczela zataczac coraz szersze kregi. Najgorsze, ze zaczela powracac do Rosji i w zasadzie juz u schylku Stalina, a zupelnie dobrze za szefostwa KGB Andropowa- rosyjskiego kniazia czystej krwi- zaczelo sie robic bardzo nieciekawie. USSR- owi zaczela odrastac nowa rosyjska, narodowa elita. Komunizm zaczal sie unaradawiac. Cala internacjonalna robote diabli wzieli, no bo przeciez nie o to chodzilo, aby Wania byl u siebie Panem.
Prawdziwi internacjonalisci odmowili poddania sie takiemu obrotowi spraw( po angielsku odmowic – refuse), stad w Rosji pojawilo sie tylu “Refiuznikow”, ktorych to p.Kissinger z p.Brzezinskim, dzieki kontaktom przez swoja “Trojstronna”, wyciagali coraz to wiekszymi quotas z Rosji i z izraelskimi paszportami via Warszawa i Rzym przywozili prosto do USA.
Na cale szczescie (dla sprawy oczywiscie), ktos odpowiedni poruszyl kiepelle i powstrzymal ten owczy ped i paniczny strach. Skoro nie mozna kierowac- nalezy posiadac. Postanowiono Pierestrojke, ktora zmieni stosunki wlasnosci w drodze Prywatyzacji. I w ten to prosty, a przy tym zupelnie legalny, no i jakze elegancki sposob – Wania znow pozostanie z golym d…yplomem. Jako, ze operacja dosc niebezpieczna i slabo kontrolowalna, postanowiono ja przetestowac na najlepszym poligonie pod nazwa PRL.
Usunieto ekipe Gierka zastepujac ja “technokratami”- cha, cha, ale ich ponazywali….Kania, Kiszczak, Jaruzelski, Rakowski, Urban, Olszewski cha, cha technokraci…ojjjjjj… Ale do rzeczy, “towarzysze Polacy” przedobrzyli, powstala “Solidarnosc” i to na skale, ktorej nie przewidywali,….. na caly Kraj. Strajki wybuchaly na calym terenie, Polnoc, Poludnie, Wschod i Zachod, powstawaly samorzutne komitety strajkowe, autentycznie samorzutnie wylaniane przez strajkujace zalogi, te natychmiast laczyly sie w miedzyzakladowe komitety strajkowe, w regionalne to byl naprawde autentyczny, spontaniczny i szczery przejaw samodzielnej aktywnosci politycznej Narodu Polskiego.Bardzo dojrzaly i konstruktywny nastawiony na budowanie lepszej przyszlosci, na budowe lepszego jutra dla wszystkich Polakow. Nie bylo w tym Ruchu Nienawisci, checi Zemsty byla w nim tylko jedna wielka, narodowa, polska SOLIDARNOSC!!!!!!!
Komunisci zarowno w kraju, jak i w osrodkach zagranicznych wpadli w panike:bo oto okazalo sie, ze w Polsce, tej zmasakrowanej, roztrzelanej, zdeptanej odrodzila sie autentyczna narodowa elita. Nie wiadomo skad, jak, dlaczego i co najgorsze….Ta elita wyksztalcona i chociaz surowa z duzym wyczuciem zaistnialej sytuacji ujmuje swoje sprawy w swoje rece i przejmuje stery. Kierownice w Polsce wyrwalo z rak starej Internacjonalnej Gwardii!!!! Ta Solidarnosc nie dawala sie sterowac, odpadali po koleii wszyscy, ktorzy starali sie ja usidlic. Przypomnijcie sobie, jak przezywali te chwile w ktorych nikt nie zwracal na nich uwagi : panowie Michnik, Kuron, Mazowiecki, a zwlaszcza Geremek…..kiedy nawet nie komentujac ich porad przechodzono bez dyskusji na inne tematy. Dzis z dystansu czasu pamietam chore miny tych ludzi….przypomnijcie sobie te momenty koledzy, starajcie sie wygrzebac z pamieci….
Ten Ruch byl zbyt masowy, aby przeszkadzali mu agenci. Oczywiscie bylo ich duzo, gdzie ich nie ma- zarowno SB, jak i innych sluzb, napewno i obcych, ale w owczesnej sytuacji Zwiazek byl otwarta organizacja prowadzaca jawna dzialalnosc statutowa i jako taki nie mogl prowadzic selekcji czlonkow pod katem przynaleznosci do wywiadow. Ta otwartosc- nawet na agentow – wcale nie ulatwiala im pracy. Z drugiej strony nie byli oni wcale takimi asami, jak ich czyni propaganda. Jako Szef Biura Interwencji Regionu wiedzialem mniej wiecej ilu agentow pracuje w Regionie, wiedzieli tez o tym ci, ktorzy powinni wiedziec. Nie usuwalismy ich wychodzac z zalozenia, ze lepiej trzymac znanych nam szpicli, niz przyjmowac nowych, o ktorych nam nic nie wiadomo. Ze mielismy racje, dowodzi fakt, ze dzieki temu udalo sie nam ukryc drukarnie, ogromna ilosc materialow, jak i pokazna ilosc pieniedzy- dokonujac tego pod nosem tych wlasnie ludzi z ich nieswiadoma pomoca i do dzis dnia nikt nie wie -jak to sie stalo, a probowano dociec tego od samego poczatku stanu wojennego. Podsylano nam agentow usilujacych dotrzec do sprzetu i do tych pieniedzy nawet do wiezienia!!!!! Solidarnosc byla niekontrolowalna, ani przez agenture, ani przez rzad, ani przez inne czynniki. Oczywiscie wszystkie te czynniki usilowaly zachowac swoje wplywy, budowac swoje wplywy, wpychac swych ludzi, alez czyz to wlasnie nie jest dowod na 100% autentycznosc Ruchu????? To co stanowilo jej prawdziwa sile, to jej masowosc, ktora pozwalala na dokonywanie uzupelnien i wyrownywanie strat, ten ruch szedl jak burza i w zaden sposob nie dal sie kontrolowac, czego najlepszym dowodem jest wlasnie to, ze musiano siegnac po srodki ostateczne. Stan Wojenny i delegalizacje Solidarnosci!!!!!! Sliczna zabawka, ktora miala wprowadzic w blad caly swiat i uwiarygodnic Pierestrojona Komune z Jewropejskim Pyskiem, zepsula sie na samym poczatku!!!!! Pierestrojke trzeba bylo opoznic o 10 lat, i Bron Boze nigdy wiecej Solidarnosci…. nigdzie indziej. W Czechach StBowski welwet, w Niemczech Brygady Remontowe STASI, w Rumunii Securitate, w Rosji Armia i Jewreje etc, etc, byle co, byle jak, z byle kim byle nie z autentycznymi ludzmi, byle nie Solidarnosc…nie ta, nie taka, nie tamta Solidarnosc!!!!!!
13 Grudnia 1981 roku zlikwidowano Solidarnosc-i ta Solidarnosc, do dzis dnia spedza im sen z powiek!!! Internowano- uwieziono ok 30 tys ludzi Solidarnosci od czlonkow Komisji Krajowej do szeregowych czlonkow. W kryminalach usilowano prowadzic odzysk i selekcje tzw porzadnych czlonkow Solidarnosci – autentycznie robotniczej. Ten wysilek spalil na panewce, nie znaleziono nawet tylu szmat, zeby reaktywowac Zwiazek z Kierownica. Z drugiej strony bano sie utrzymywac w Kraju owa rzesze zdyscyplinowanych i swiadomych swych celow dzialaczy zwiazkowych. Kryminaly zamienily sie w Uniwersytety, na ktorych przechodzili uwiezieni przyspieszone kursy. Wiedzieli o tym doskonale ci, ktorzy nas tam trzymali. Juz w lutym 1982 roku zapadly decyzje – wywalic z Kraju.
I wywalono @ 30 tys ludzi Solidarnosci….czy to duzo czy malo???? To bardzo duzo, bardzo duzo!!!!! (Dla porownania tyle samo wystarczylo Bolszewikom do przejecia wladzy w calej Rosji). Na ludzi tych w krajach osiedlenia, nie czekaly ani uniwersytety, ani zapomogi, ani dogodne kredyty etc nic podobnego do tego co oferowano “refiusnikom”, czy wczesniej “wyrzuconym” w 1968 roku syjonistom, co najwyzej robota za 3,50 przy koszeniu trawnikow w firmie “refiuznika”. Wydaje sie, ze byl to jeden z najbardziej perfidnych sposobow pozbycia sie z Kraju narodowej elity robotniczej i neutralizacja owej grupy ludzi w obcym terenie na wiele lat. Jeszcze nigdy nie prowadzono tak starannej selekcji i rozsadzenia ludzi po calych Stanach -jak ludzi Solidarnosci. Nie wolno nam zapominac, ze wiekszosc z nas wtedy to byli 30- 40 latkowie, z rodzinami co nie ulatwialo zadnej mobilnosci i nie pozwalalo na zaden manewr.
Polska po owym przemeblowaniu gotowa byla do Okraglego Stolika. Do Pierestrojki do Prywatyzacji! Do rozprzezenia gospodarki i do przeniesienia i rekoncentracji wielkiej wlasnosci w rekach waskiej grupy dobranych i przebranych. Do rozbrojenia i niszczenia Armii Polskiej i powolnego rozpedzania polskiego Korpusu Oficerskiego elitarnych jednostek. Niszczenia polskiej kultury i nauki, pozbawienia mozliwosci nauki mlodziezy wiejskiej, rujnowania chlopstwa polskiego i polskiego rolnictwa etc, etc, etc, Juz nic i nikt nie przeszkodzil elitom eSBecko – Korowskim utuczonym wielomilionowa pomoca CIA slana kanalami Mossadu, skoncentrowana w rekach Salonu Warszawki i Gdanska, w przejeciu tego co w euforii przezwano Solidarnoscia-bis.
Solidarnosci nigdy nie reaktywowano!!!! Bo nie chciano reaktywowac, bo bano sie ja reaktywowac, bo bano sie ludzi Solidarnosci. Bano sie, zeby ci przypadkiem nie chcieli wrocic. To co im bylo potrzebne to tylko i wylacznie nazwa i pieczatka. To dokladnie odbywalo sie tak, jak opisuje profesor Przystawa, poinformowano ze mozna podjac….. i ze spuszczonymi glowami…podjeto.
W Naszej Solidarnosci Walesa mogl sobie byc Bolkiem, czy kim chcial, nie mialo to zadnego znaczenia, bo nie mial on na wiele rzeczy wplywu…. Ta…. jest juz tylko “zwyklom Bolkowom, Mankowom, czy innom koszernom Solidarnosciom- bis, takom jakom jom widzom”- z wyjatkiem Ursusa z Zygmuntem Wrzodakiem i paru innych resztek.
Takich wlasnie- jak prof. Przystawa, prof. Dakowski, Janusz Sanocki, Antek Lenkiewicz, , Andrzej Gwiazda,Walentynowicz, Kaziu Switon i wielu, wielu innych, ktorzy do nowej Solidarnosci przystawali, jak garbaty do sciany… Ale i takze te 30 tys, ktorych wywalili na zbity pysk ze swych wlasnych domow, warsztatow pracy, z wlasnej Ojczyzny, z drobnymi dziecmi, dwoma walizkami i z klauzula w paszporcie ” Posiadacz paszportu ma prawo jednokrotnego przekroczenia granicy PRL bez prawa powrotu”. Ci ktorych pozbawiono ich wlasnego sposobu na zycie, przewracajac ich zycie do gory nogami, niejednokrotnie bezpowrotnie niszczac, czy skracajac do minimum tak- jak Andrzejowi Tumidajskiemu, Zbyszkowi Iwanowowi dziesiatkom innych- Czesc Ich Pamieci!!!! Ci, ktorych pozbawiono ich srodowisk, rodzin, mozliwosci wykonywania wlasnych zawodow i skazano na poniewierke rozpoczynania od zera. Ci z Chicago, Bostonu, New Yorku, Texasu, Florydy, Californii etc, etc bo to byli i sa i pozostana na zawsze ludzmi Solidarnosci, tamtej, naszej Solidarnosci. Ponadto wiadomo, ze ludzie ci byli dokladnie sprawdzani przez sluzby Krajow osiedlenia -wlasnie, czy nie sa agentami kogokolwiek… a znam przypadki wyrzucenia niektorych ludzi z konsulatu.jeszcze w Polsce…
Owa ogromna grupa uczciwych ludzi, gleboko doswiadczona i skrzywdzona przez rezim komunistyczny i jego rozowo-jewropejska mutacje milczy, zrugana przez pyskata Walesowa, ktora powtarzajac za swym uczonym mezem, nazwala ich “szczurami opuszczajacymi tonacy okret”. Tak to boli. Zwlaszcza kiedy sie wie, ze jej maz musial sie w Arlamowie odchudzac, a i jego rodzinie nie brakowalo ptasiego mleczka, podczas gdy wielu z wiezienia ze skromnych paczek Czerwonego Krzyza pomagalo swoim rodzinom cierpiacym niedostatek na wolnosci. Wyrzuceni z pracy nie mieli na podstawowe potrzeby, ani nadzieji na jakakolwiek inna prace. Tych, ktorzy nie chcieli wyjechac znajdowano zatluczonych, utopionych, powieszonych, przejechanych….. wydawaloby sie dobrzy znajomi -przeskakiwali przez ulice na druga strone, na widok nawet czlonkow rodzin internowanych, taki byl strach i psychoza. Bo wlasnie o nic innego nie chodzilo. Wyrzucic i wyciszyc raz na zawsze. Byc moze nadszedl czas, aby ta wlasnie grupa zaczela mowic????? Byc moze zadac zadoscuczynienia???
Ide o zaklad, ze sposrod tych tysiecy internowanych nikt nie pozostawil prezentu naczelnikowi wiezienia, tak jak uczynil to ten, ktory w Album z Ojcem Swietym dla plk Cholewy wpisal cyt;” Panstwu Kierownictwu Osrodka w Arlamowie – Lech Walesa”. Widzialem to na wlasne oczy! Jak i widze od czasu do czasu samego bohatera obwozonego po Ameryce i pokazywanego za pieniadze, przekonywujacego widownie za @ 50 $ od lebka, ze to wlasnie ON (!!!) obalil komunizm, cha, cha… .
Tzw klasa polityczna czyt.oszustow i zlodzieji obecnej Polski wytrzasa sie nad niewdzieczna czescia spoleczenstwa, @ 65% tych co nie ida do wyborow, ze nie dorosli do demokracji nie dojrzali do nowoczesnosci etc, etc. Owa elyta zachlystujaca sie uczonosciami plaskich dowcipasow czolowych felietonistow Polityki, Wyborczej, czy Katolewicy trzesie obecna Polska. Jak wykazala praktyka nie ma naprawde zadnej, istotnej roznicy kto rzadzi – AWS, SLD, Unia -Policy pozostaje bez zmian. I niezmiennie pograza ona Polske z dnia na dzien coraz glebiej, coraz wieksze nastepuja szkody i trudniejsza bedzie naprawa…PRL-u bis.
Narod odrzucil oferowana mu przez rzeczywista agenture jewropejska dominujaca zycie polityczne Polski i masonska Konstytucje i haniebna, proporcjonalna, partyjniacka, xenooligarchiczna ordynacje! Skad wiem??? Ano bom ci nie slepy i widze, jak narod glosuje wedlug odwiecznej naturalnej, populistycznej – ordynacji noznej. Glosuje nogami, wyraznie odmawiajac jakiegokolwiek udzialu w oferowanej mu wyborczej farsie.
65% spoleczenstwa pokazala, ze nie utozsamia sie z zadna formacja polityczna na obecnej politycznej arenie Polski. Ta grupa czeka na swoj, naprawde autentyczny Ruch, ktory zgodzi sie reprezentowac tej znakomitej wiekszosci Narodu Polskiego interesy. Ta czesc spoleczenstwa nie ma na mozgu zadnej obreczy, nigdy nie miala. Narod wie czego chce, wie juz, ze jest swiadkiem jednego z najwiekszych szwindli w historii Polski. Posluchajcie najnowszych dowcipow, piosenek, kto ma uszy niechaj slucha…. gdyby jeszcze tylko nasza narodowa elita zechciala poruszyc bardziej energicznie lbem…i wytrzepac z niego sieczke…i ona ujrzalaby to samo – jasno i wyraznie. A wlasnie o to tylko chodzi!

Roman Kafel 2 styczen 1999.

Owoce pomocy finansowej rzadu USA dla Solidarnosci (i późnego PZPR)

http://www.wprost.pl/blogi/andrzej_paulukiewicz/

Piątek, 10 września 2010
Polska protektoratem USA
Jarosław Kaczyński był uprzejmy niedawno oświadczyć, że Polska to kondominium rosyjsko-niemieckie. Tymczasem okazuje się, że Polska to raczej protektorat USA. O czym innym bowiem świadczą ostatnie doniesienia o tajnej bazie CIA w Szymanach, gdzie amerykanie mieli stosować tortury wobec podejrzanych o terroryzm więźniów?

Nie miejsce tu teraz na dyskusje, czy z wrogami cywilizacji można walczyć niecywilizowanymi metodami. Dla mnie najważniejsze jest pytanie, dlaczego nasz kraj zgodził się robić za rodzaj szaletu, gdzie ktoś załatwia swoje porachunki brudnymi metodami, bo nie może tego zrobić na salonie?
Warto przypomnieć definicję protektoratu. Protektorat to forma zależności politycznej, w której państwo posiadające własne władze, uzależnione jest od państwa silniejszego (protektora). Protektorat zachowuje niektóre swoje instytucje, rząd i administrację, ale znajduje się pod kontrolą obcego państwa, które prowadzi jego sprawy zewnętrzne np. politykę zagraniczną i gospodarczą. Z historii pamiętamy Protektorat Czech i Moraw. Protektoratem była też Polska za czasów komuny.
Andrzej PaulukieWICZ

Wczoraj Moskwa, dziś Waszyngton

To, że tajne więzienie powstało, gdy prezydentem był Kwaśniewski, premierem Miller, a stosownym ministrem Siemiątkowski nie dziwi. Serwilizm mieli oni we krwi, zamieniając Moskwę na Waszyngton. Zrobili to zresztą wbrew swojemu elektoratowi.

Zaskakującą postawę Kwaśniewskiego i Millera próbowano tłumaczyć także innymi względami. Niektórzy prawicowi publicyści spekulowali, że Amerykanie mają papiery na liderów SLD. I oczywiście publicyści ci nie czynili z tego zarzutu. Co innego, gdyby udało się wykazać przy podobnej okazji, że Miller czy Kwaśniewski to agenci Moskwy… W wypadku Kwaśniewskiego spekulowano także, że Amerykanie łudzili go lukratywnymi posadami po zakończeniu prezydentury – mówiło się m.in. o posadzie przewodniczącego MKOl. Nic z tego, jak wiemy, nie wyszło.

I nagle zaczęły się pojawiać pierwsze przecieki w sprawie tajnej bazy w Szymanach. Co ciekawe – z kręgów CIA!
- Polska jest krajem demokratycznym i póki ja jestem prezydentem prawa człowieka będą ściśle i zgodnie z naszą Konstytucją przestrzegane. Ręczę to swoim honorem! Opowiadanie o rzekomych więzieniach amerykańskich w Polsce jest idiotyczne i szkodzi naszemu wizerunkowi w Europie – zareagował natychmiast Kwaśniewski. – Zaprzeczam, jakoby w Polsce były jakiekolwiek tajne więzienia CIA i żebym coś w tej sprawie aprobował, czy rozmawiał na ten temat – solennie zapewniał.

Warto te słowa zapamiętać.

Kto większym lizusem – SLD czy PiS?

Wszystko wskazuje na to, że gdy ekipa Jarosława Kaczyńskiego objęła władzę po SLD, szybko dowiedziała się o amerykańskiej ,,czarnej dziurze’’ w Szymanach. Baza już wtedy nie istniała, bo Bush zlikwidował ją jak i inne podobne placówki na świecie, tym samym wybawiając ekipę PiS od niezłego kłopotu. Bo jest oczywiste, że i za ich rządów baza by istniała. O byłym tajnym ośrodku dowiedział się ówczesny koordynator służb specjalnych Zbigniew Wasserman, a także minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro po zapoznaniu się z raportami naszych służb specjalnych. Nawet gdyby jednak nie byli oni pewni szczegółów, to musieli się ich domyślać. Nie wiadomo, czy dowiedział się o tym prezydent Lech Kaczyński.

Co z tej wiedzy wynikło? Ano nic. Ekipa PiS nie skierowała sprawy do prokuratury i wszystko zamieciono pod dywan. A wydawałoby się, że ujawnienie tak kompromitujących faktów uderzających w znienawidzoną lewicę powinno być w interesie PiS. Tak się nie stało. – Nic nie wiem o więzieniach CIA w Polsce – oświadczył w 2007 r. Lech Kaczyński. Co za zadziwiająca zgodność z poprzednikiem.

To był czas, gdy PiS prześcigało się z SLD w serwilizmie wobec Waszyngtonu. Postawa polityków partii braci Kaczyńskich, czy publicystów związanych z nimi przypominała swą nadgorliwością promoskiewskich aktywistów z czasów komunistycznych.

Również dzisiaj przedstawiciele obu partii mówią podobnym głosem, że informacje o więzieniach i torturach to tylko doniesienia medialne, że to nic pewnego… „A w Rzeczpospolitej ukazują się komentarze, które z jednej strony nawołują do wyjaśnienia sprawy (w pięć lat po pojawieniu się pierwszych przecieków!) a z drugiej – próbują usprawiedliwiać Kwaśniewskiego. Uciekając się zresztą do argumentów poniżej pasa. Oto fragment jednego z komentarzy: ,,Może nawet obrońcy praw terrorystów uznają, że na chwilę należy zawiesić zakaz wykonywania w Polsce kary śmierci, by dokonać egzekucji Aleksandra Kwaśniewskiego, bo to w czasach jego prezydentury się to wszystko działo’’. Znaczy się, ci którzy uważają, że Kwaśniewski naruszył prawo oraz uczynił z Polski kraj wasalny to obrońcy praw terrorystów! To argumentacja rodem prosto z Trybuny Ludu.

Śledztwo super tajne i super wolne

Warto przypomnieć, że rząd Tuska rozpoczął śledztwo prokuratorskie w sprawie więzień CIA. Jego podstawa jest raport, który poznał Wasserman i Ziobro. Tyle, że śledztwo jest nie tylko niezwykle tajne i nadzwyczaj wolne.
A co dzisiaj mówi Kwaśniewski? Już nie daje słowa honoru. – Tajnych więzień nie było, ale jeśli były, to niech się zajmie tym USA – przekonuje.

Mimo wszystko Kwaśniewski i Miller mogą być pewni, że nie trafią przed Trybunał Stanu, jak się spekuluje. Dlaczego? Odpowiedź poniżej.
Mord założycielski

Istnienie bazy w Szymanach to cześć większej całości, jaką było poparcie Polski dla USA w tamtych latach. A zaczęło się od wysłania naszych wojsk na wojnę w Iraku. Ten ,,mord założycielski’’ łączy dzisiaj wszystkie główne siły polityczne – PiS, SLD a także PO. Tym bardziej, że udział w tamtej wojnie odbył się przy pogwałceniu konstytucji, co także zasługuje na Trybunał Stanu, przed którym musieli by stanąć przedstawiciele głównych sił politycznych – łącznie z prezydentem. Więc i w sprawie Szyman nikomu nie zależy na rozgrzebywaniu spraw, które śmierdzą.

Sojusznik kabluje sojusznika

O tym, że Polska to protektorat USA być może najlepiej świadczy to, że nasi rzekomo najbliżsi sojusznicy bez skrupułów zakablowali nas przed światem, narażając na zemstę terrorystów islamskich a także kompromitując nas w oczach opinii publicznej. A zdaje się, że nie po to obalaliśmy komunizm i pozbywaliśmy się hegemona w postaci ZSRR, by teraz robić za wasala USA, który na dodatek traktowany jest jak… No jak? No tak, jak sobie na to zasłużył.

Następnym razem przypomnę ową debatę sejmową, w czasie której Leszek Miller dostał “burnyje aplodismienty” (zwane dzisiaj “standing ovation”) od niemal całej sali sejmowej (łącznie z atykomunistycznym PiS-em), gdy oświadczył, że oto właśnie zdecydował wplątać nasz kraj w pewną wojenkę. Z naruszeniem konstytucji.

Opublikowano Ciekawostki | Dodaj komentarz

DEATH OF MORDECHAJ ANIELEWICZ

DEATH OF MORDECHAJ ANIELEWICZ — LEADER OF WARSAW GHETTO UPRISING . Mordechaj Anielewicz and his companions died as a result of betrayal – say the witnesses, reached by “WPROST” journalist. I have no doubt that we have been betrayed by the Jews – says Masha Glajtman Putermilch, one of two survived residents of the bunker at 18 Mila Street, where Headquarters of the Jewish Fighting Organization was located.

Calosc tutaj

| Dodaj komentarz

Ukryty Holocaust

W XIX wieku rozpoczęło się nieustanne niszczenie cywilizacji przez drapieżne hordy bezbożnego komunizmu, jak również planowana przez nich zagłada wszystkich nie-żydowskich społeczności i organizacji politycznych. Spowodowało to niesamowite cierpienia i śmierć wielu milionów chrześcijan w różnych częściach świata. Podczas gdy te chrześcijańskie ofiary leżą w grobach, nieznane i nie opłakane, nowa klasa międzynarodowych obywateli (twórców marksistowskiego terroryzmu) głosi, że są jedynymi “ofiarami”, które znosiły cierpienia przez ostatnie 150 lat. To oni żądają by świat płakał za nich, gdyż oni kontrolują świat.

Oni – zwiastuny terroru – twierdzą, że są “uchodźcami”, ponieważ nie mieli własnego państwa, ale od dwóch tysięcy lat infekowali cywilizowane społeczeństwa we wszystkich częściach świata, przynosząc ze sobą, w każdym przypadku, choroby i śmierć.

Pojawiali się z jednego zrujnowanego państwa do drugiego, niejako uchodźcy, ale jako ostateczni zwycięzcy, znoszący swoje łupy, i mknący przez porty, które sami utworzyli i wiedzieli jak się w nich poruszać, dopóki nie przyszli do innego przyjmującego ich kraju.

Ze sobą przynosili, jak średniowieczne zarazy – dżumy (zakażenia o których rozprzestrzenianie byli oskarżani), straszliwe skażenia, robactwo, które szybko rozprzestrzeniało się w nowym państwie, i niszczyło wszystkich, którzy stawali się ich ofiarami. Ta zaraza to światowy komunizm, a jego znani nosiciele, włochaci padlinożercy, którzy znaleźli sobie drogę przez kanały ściekowe do każdego cywilizowanego miejsca, to międzynarodowi Żydzi.

Wzywa się nas do opłakiwania wyłącznie Żydów, i ignorowania wielu milionów prawdziwych ofiar światowego terroryzmu w ciągu ostatnich 150 lat, kroniki takiej grozy, że ledwo można znieść to, by spisać ten krwawy rejestr, nie tylko w obawie, że świat mógłby odłożyć na bok swoje interesy w celu opłakania tych niezliczonych ofiar międzynarodowego terroryzmu komunistycznego, ale że tragiczny los tych niewinnych ludzi, w większości kobiet i dzieci, stanowi taki patos, że serce mogłoby pęknąć w wyniku jego przerażających konsekwencji dla wszystkich dzisiaj żyjących.

Jedną z pierwszych ofiar międzynarodowych finansistów, wkrótce po opublikowaniu Manifestu Komunistycznego przez Karola Marksa w 1848 roku, była cywilizacja południowej części Stanów Zjednoczonych. Biali imigranci wyrwali z nieprzyjaznego terenu sposoby by stworzyć jedną kulturę, która wśród bardziej nieokrzesanej i niewykształconej części nowej Republiki mogła tylko powodować gapienie się z podziwem, jednak podziw ten wkrótce zamienił się w zazdrość, a następnie w nienawiść. Nienawiść ta przyprowadziła wojska na południe Ameryki, przynosząc terrorystów, którzy, w tym czasie nieznani, byli pierwszymi komunistycznymi despotami, zdecydowanymi na wyładowanie swojej nienawiści i politykę zagłady wszystkich cywilizowanych ludzi.

Południowcy byli dość niefortunnie ich pierwszymi ofiarami. Na podbitym południu ustanowione zostały rządy wojskowe, działające wyłącznie na totalitarnych koncepcjach bezbożnego komunizmu, z sądami działającymi w stanie wojennym. Południowcy zostali pozbawieni konstytucji, prawa do własności, a nawet do życia.

Ich domy zostały splądrowane i spalone, a dzikim hordom pozwolono na dokonywanie gwałtów i grabieży nieruchomości, w których były tylko kobiety i dzieci. Odmawianie południowcom odziedziczonych praw, które jeszcze im się należały zgodnie z prawem tego kraju. Brutalne rządy terroru, federalni sędziowie, sądy i więziennictwo, zostały utworzone po raz pierwszy w każdym stanie. Dla patriotów z południa, którzy odważyli się zaprotestować, utworzono federalne placówki psychiatryczne, jeżeli nie zostali rozstrzelani na miejscu.

Z Nowego Jorku przybyli żydowscy włóczędzy – Lehmanowie, Baruchowie i inni specjalni emisariusze Rothschildów, by wyrwać od wdów i sierot po zmarłych Konfederatach ostatnie grosze, resztki ich mienia, i ich zdewastowaną ziemię. “Federalna” władza była bezwzględna, gdyż wojskowa odbudowa południa była strefą okupowaną gdzie nie pozwolono na żadne demokratyczne procedury wobec pokonanych południowców, dopóki nie zostali pozbawieni resztek swoich domostw. Ograbionych zmuszono do utrzymania się z jakichkolwiek żałosnych ocalałych środków.

Także w Europie cywilizowane narody nękane były przez cały XIX wiek kolejnymi wojnami i rewolucjami, które doprowadziły do milionów chrześcijańskich uchodźców. Współczesna historia zaczyna się od Kongresu Wiedeńskiego w 1815 r., kiedy Żydzi, uwolnieni z gett i niosący ze sobą złoto zgromadzone

przez Rothschildów, poprzez podżegania i finansowanie wojen od 1775 roku do 1812, wykorzystywali zdobyte bogactwa by zachwiać rządami Europy i skazać je na przerażający spadek w niepamięć. Ich ofiary były bezradne wobec żydowskich ataków, ponieważ byli chrześcijanami, którzy uwierzyli, że sprawami ziemskimi rządzi miłość bliźniego. I tak to było, do czasu kiedy szatan zainterweniował poprzez swoich. Dla żadnego chrześcijanina niemożliwe było aby sądzić, że takie krwiożercze dzikusy mogły żyć wśród cywilizowanych ludzi.

Chrześcijanie nie mogli też, wyznając religię miłości Chrystusa do ludzkości, zrozumieć zjadliwej nienawiści, jaką Żyd nosił w sobie wobec wszystkich bożych stworzeń, która nie mieści się w głowach żadnych cywilizowanych ludzi. [Proszę pamiętać, że wspomniany powyżej Kongres Wiedeński był możliwy dzięki rodzinie Romanowów i tej niemieckiej szlachetności Rosji, o której Mullins teraz mówi, że była błogosławieństwem dla Rosji, i ludzkości w ogóle]

Dopiero teraz, kiedy chrześcijańskie narody na całym świecie podążają ku unicestwieniu, zorganizowanemu przez mistrzowski plan żydowski, można zacząć widzieć cechy charakteru wroga.

W Nowej Rzeczpospolitej, w kwietniu 1983 roku, odnotowano, że polski agitator, Adam Michnik, jest oskarżany o to, że jest syjonistą %u2018gotowym na torturowanie patriotycznych przeciwników%u2019. W tym samym czasie Jerzy Urban napisał w polskim czasopiśmie, że należy się sprzeciwiać %u2018krwiożerczości syjonistycznej doktryny i praktyki%u2019.

Urban zwraca uwagę na %u2018ludobójstwo w wydaniu Izraela%u2019, odnosząc się do trwającej rzezi arabskich kobiet i dzieci pod przywództwem fanatycznych syjonistów podczas Rosz Haszanah, religijnego święta, które umożliwiło osiągnięcie podwójnego celu – rytualne morderstwo żydowskie i polityczne zamiary najsłynniejszego terrorysty, premiera Menachema Begina, który żądał wymordowania wszystkich arabskich mężczyzn, kobiet i dzieci, na terenach, które Żydzi planowali zagarnąć i zasiedlić na Bliskim Wschodzie.

Urban pokazuje istotny punkt w odniesieniu do dobrze znanych ludobójczych praktyk rządu izraelskiego, sugerując, że Żydzi teraz rozkoszują się masowymi mordami jako formą rekompensaty za mit, że spokojnie szli na %u2018śmierć%u2019 w notorycznym wymyśle %u2018holokaustu%u2019, bez stawiania najmniejszego oporu wobec ich nazistowskich “morderców”.

Pomysł, że %u2018pasywni%u2019 dotąd Żydzi, po raz pierwszy w historii, uczą się zabijać, przeczy całej zapisanej historii tej zarazy.

Istnieje zbyt wiele dobrze udokumentowanych rzezi w historii, podczas których Żydzi torturowali i mordowali swoje ofiary z największą radością, rozkoszując się barbarzyńskimi praktykami wyrywania serc kobietom i dzieciom, i rozmazywania ich krwi na swoich twarzach, a Żydówki wyrywały pulsujące wnętrzności swoich umierających ofiar, owijały się wokół talii parującymi jeszcze dowodami zwycięstwa, i zaczynały tradycyjne tańce żydowskie Hatikvah, jako święto ich triumfu nad pokonanymi wrogami.

Wiele takich dokonywanych rzezi na ofiarach przez Żydów, zawartych jest w księdze Estery:

ESTERA VIII: 11: “Kiedy król nakazał Żydom, którzy byli w innych miastach, aby zebrali się razem, i stanęli w obronie życia, aby zniszczyć, wyrżnąć, i spowodować by zginęli wszyscy ludzie i prowincje, które by ich atakowały, zarówno dzieci jak i kobiety, oraz by zabrać rzeczy swoich ofiar.” Dlatego żydowska prostytutka używała swojej władzy nad królem, by pozwolił Żydom na masakry, %u2018zarówno niemowląt jak i dzieci”, nie tylko w jednym mieście, ale w całym królestwie, ponieważ %u2018Żydzi byli w każdym mieście%u2019, tak jak dzisiaj.

Ta biblijna historia opisuje pierwszy przypadek totalnej wojny, w której miały być zabite kobiety i dzieci, w przeciwieństwie do tradycyjnej walki, w których zawodowi żołnierze, przeszkoleni do tego zadania, spotykali się na polu bitewnym by walczyć ze sobą i z honorem wygrać lub przegrać. Żydzi, podobnie jak ich milion dolarów na tydzień apologeci, Pat Robertson i pastor Jerry Falwell, dokładają wszelkich starań, aby wyjaśnić nam, że nie muszą walczyć na polu bitwy, aby zdobyć terytorium, bo Bóg obiecał im Ziemię, i ta %u2018święta obietnica%u2019 jest jedynym prawem w dzisiejszym świecie. Miejmy nadzieję, że w pewnym momencie Falwell i Robertson pokażą nam prawdziwe dokumenty, na których sporządzono ten historyczny akt.

Do tej pory ignorują wszystkie pytania o dowodach ich fantastycznych roszczeń w imieniu Żydów, i za to otrzymują miliony. Pomimo widocznych wysiłków Falwella i Robertsona w imieniu żydowskiego planu zamordowania świata, okazuje się, że Żyd woli uniknąć pola bitwy i walki twarzą w twarz, i ukradkiem organizuje rzezie bezradnych kobiet i dzieci.

Taka była ich historia, a obecnie oglądamy ją na żywo w kolorowej telewizji. To ta wrodzona żądza krwi Żydów doprowadziła do tego, by wybrali na swoje główne “religijne” święto, święto Purim, które celebruje rzeż niewiniątek.

Jeden z najbardziej uderzających elementów tego znanego cytatu z Księgi Estery, jedynej prawdziwej żydowskiej księgi Biblii, i z tego powodu jedynej, w której nie występuje bóg, pokazuje, że hasłem Żydów wskazującym na ich znajomość Żydowskiego Planu Morderstwa Świata jest ich pamięć o rzezi niewiniątek, i odzew “miałem dobry dzień”.

Od tamtej masakry, Żydzi zawsze podawali to rozpoznawcze hasło, w jidysz lub w jakimkolwiek języku konkretnego narodu, który planowali przejąć, mówiąc: %u2018dobrego dnia%u2019, co oznacza, oczywiście, że “czekamy z niecierpliwością na więcej rzezi kobiet i dzieci gojów lub bydła gojów%u2019. Teraz, gdy w USA Żydzi osiągnęli tak ogromną władzę ekonomiczną i polityczną, wydali instrukcje wszystkim swoim pracownikom ogromnej sieci detalicznej branży spożywczej, aptek i sklepów odzieżowych, której są właścicielami w całych Stanach Zjednoczonych, że muszą witać klientów, mówiąc: %u2018miłego dnia%u2019.

To pozornie przyjazne i podobno bezsensowne pozdrowienie pozwala Żydowi wiedzieć, że jest w sklepie należącym do Żydów, i że jego właściciele spodziewają się mieć %u2018dobry dzień%u2019 w przyszłości, poprzez większą ilość rzezi niewinnych gojów i bezbronnych kobiet i dzieci.

Najważniejszym twierdzeniem w Księdze Estery jest ostrzeżenie, że %u2018padł na nich strach przed Żydami%u2019.

Dziś czarny cień nadchodzącej tragedii unosi się nad każdym chrześcijaninem, z powodu obawy przed Żydami, i z powodu ich instynktownej wiedzy o tym, jak bydlę zamknięte w rzeźni, że Żyd zamierza zabić je dla zysku.

Jakub Timerman w pouczającej serii artykułów w New Yorker Magazine w 1982 roku, powiedział: “Aby zrozumieć istnienie kogoś innego i następnie uznać jego istnienie bez nienawiści, jest czymś nowym dla Izraela jako całości”.

Ten inny, oczywiście, znaczy nie-Żyd, ktoś, na kogo Żyd nie może patrzeć bez nienawiści. Ze względu na swoją dziką naturę, Żyd chce tylko go zabić i wypić jego krew. To jest to straszne pragnienie, które wyklucza Żyda z pokojowego istnienia w każdym cywilizowanym kraju, a który był jedynym odpowiedzialnym za sporadyczny ale nieskuteczny opór, który przeznaczeni na chrześcijańskie ofiary składali w opozycji do jego morderczych planów.

Żyd ma tylko jeden cel na Bliskim Wschodzie, a jest nim wymordowanie wszystkich arabskich mieszkańców i przejęcie ich ziemi. Wielki uczony – dr Erie Bischoff, zrobił to odkrycie w oficjalnych tekstach żydowskich Thikune Zohar, Wydanie Berdiwetsch, 88b, książce, która, jak wszystkie żydowskie %u2018religijne%u2019 teksty, jest rzeczywiście kodem kabalistycznych rytuałów nawołujących do morderstwa nie-Żydów.

“Co więcej,” mówi Thikune Zohar, “istnieje przykazanie odnoszące się do zabijania obcych, którzy są jak zwierzęta. To zabijanie ma być przeprowadzone w sposób zgodny z prawem żydowskim. Ci, którzy nie dostosują się do żydowskiego prawa religijnego, muszą być złożeni w ofierze najwyższemu bogu”. Z punktu widzenia żydowskiego historyka, żydowska wojna światowa przeciwko wszystkim chrześcijanom trwa nieprzerwanym ciągiem wydarzeń od starożytności, kiedy żydowskie prostytutki, takie jak Estera, przekonywały władców by niszczyli swoich ludzi na kaprys Żydów.

W 1773 roku, Mayer Anselm Rothschild spotkał się z dwunastu czołowymi Żydami, by omówić upadek powstających narodów chrześcijańskich, zarówno w Nowym, jak i w Starym Świecie. Podczas amerykańskiej walki o niepodległość, Rothschild założył swoją fortunę za pieniądze otrzymane przez Elektora Hesse, jako zapłatę za najemników, których wynajął Brytyjczykom do zlikwidowania amerykańskich osadników.

Wojna 1812 roku została wywołana przez Rothschildów w celu zmuszenia odnowy przywileju w sprawie Banku Stanów Zjednoczonych. Kiedy prezydent Andrew Jackson w 1836 zawetował ten przywilej, Żydzi przyspieszyli kryzys finansowy i opracowali plan doprowadzenia do wojny domowej, która jednocześnie zniszczy amerykańską Republikę i ogołoci zamożne rodziny chrześcijańskie na południu. Tymczasem Manifest Komunistyczny z 1848 roku postawił Europę w ogniu rewolucji, wojen i kontrrewolucji.

W sierpniu 1903, Max Nordau w przemówieniu na VI Kongresie Syjonistycznym w Bazylei, Szwajcaria, ujawnił plan jeszcze większej pożogi – mającej nadejść wojny światowej:

“Pozwolę sobie wypowiedzieć następujące słowa, jakbym pokazywał szczeble drabiny prowadzącej nas w górę i w górę %u2026 Kongres syjonistyczny, angielska propozycja Ugandy; nadchodząca wojna światowa, konferencja pokojowa, kiedy przy pomocy Anglii zostanie utworzona wolna i żydowska Palestyna”. Max Nordau, człowiek, który marzył o śmierci 50 min chrześcijan.

Naprzód i wyżej, po trupach 50 mln więcej martwych chrześcijan – taka była ekstatyczna wizja Maxa Nordau o nadchodzącej wojnie światowej, a więc stało się. Zawodowi historycy nigdy nie mogli przedstawić zadowalającego wyjaśnienia, w jaki sposób narody europejskie dały się uwikłać w pierwszą wojnę światową.

Pokazano żydowskiego rewolucjonistę Gavrilo Princip zatrzymanego przez policję chwilę po śmiertelnym zranieniu arcyksięcia Ferdynanda i jego żony. Zabójstwo katolickiego monarchy ~ koronowanego księcia Franciszka Ferdynanda ~ następcy austriackiego tronu, było dokonane przez żydowskiego zabójcę Gavrilo Principa przy użyciu pistoletu Browning 28 czerwca 1914 roku. Syjonistyczna gazeta Pejewische Vordle napisała 13 stycznia 1919 roku: “międzynarodowe żydostwo %u2026 uwierzyło, że koniecznym jest by zmusić Europę do wojny, tak aby na całym świecie mogła rozpocząć się nowa żydowska era. Arcyksiążę Ferdynand został zamordowany przez Gavrilo Phncipa w Sarajewie; Austria zażądała przeprosin od Serbii, Serbia przeprosiła, ale Austria bez wyjaśnienia wypowiedziała wojnę.

Trzej żydowscy doradcy Cesarza Wilhelma – kanclerz Bethmann-Hollweg, Max Warburg i Albert Ballin, zmusili Kaisera do wypowiedzenia wojny, i zaangażowano w nią inne państwa.

Dlaczego? Aby zrealizować żydowski plan. W dniu 8 lutego 1920 roku, Sir Winston Churchill wyraził niepokój z powodu sytuacji na świecie w wywiadzie opublikowanym w niedzielnym wydaniu londyńskiego Illustrated Herald:

“Od czasów Adama (Spartakusa) Weishaupta, do czasów Karola Marksa, do czasów Trockiego, Beli Kuna, Róży Luksemburg i Emmy Goldman. Ten światowy spisek w celu obalenia cywilizacji i odbudowy społeczeństwa na bazie hamowanego rozwoju, zazdrosnej złośliwości i niemożliwej równości, stale postępował. Nie ma potrzeby wyolbrzymiania roli, jaką odegrali w tworzeniu bolszewizmu i działań prowadzących do rewolucji rosyjskiej, ci międzynarodowi, i w większości ateistyczni Żydzi. Z pewnością jest to bardzo duża rola: prawdopodobnie przewyższa wszystkie inne. Z wyjątkiem Lenina, większość czołowych postaci jest Żydami. Co więcej, główna inspiracja i zapał pochodzą od przywódców żydowskich”.

Churchill nawiązywał, oczywiście, do obalenia Kościoła prawosławnego w Rosji i zastąpienia go nienawistną bandą morderczych maniaków, którzy osiągnęli niewyobrażalny sukces poprzez przebiegłą pomoc finansową Jakuba Schiffa dla żydowskich rewolucjonistów, i dzięki Maxowi Warburgowi w Niemczech, który w kluczowym momencie rewolucji w Rosji zaaranżował by Lenin był przewieziony przez Niemcy do Rosji w zamkniętym pociągu, aby poprowadzić spiskowców do triumfu bolszewików.

Lord Churchill zbyt chętnie dokonał krwawego poświęcenia na dużą skalę w Gallipoli, składając brytyjskich żołnierzy jako ofiarę, przez co miał dużo zmartwień %u2026 gdyby Anglia nie była podżegana i nie rozpoczęła wojny, nie byłoby żadnego powodu by zrewolucjonizować niemieckie dowództwo i wysłać Lenina i finanse do Rosji

Orgia morderstw, wyjątkowych tortur i grabieży

Orgia morderstw, tortur i grabieży, która miała miejsce po żydowskim triumfie w Rosji, nigdy nie miała sobie równej w historii świata. Przez ponad tysiąc lat, Biali Rosjanie, potomkowie niemieckich osadników w Rosji, zapewniali taki klimat gospodarczy, że Rosja odnosiła sukcesy jako %u2018spichlerz Europy%u2019. W ciągu kilku dni, to stabilna cywilizacja zniknęła, i być może nigdy nie wróci. Szczęśliwcy to ci, którzy dostrzegli niebezpieczeństwo i zdążyli uciec z tym co mieli na sobie. Ci, którzy ociągali się lub starali się pomóc innym zostali rozstrzelani w masowych, nocnych egzekucjach, przy stałym turkocie karabinów maszynowych, tłumionym warkotem silników ciężarówek na pełnym gazie, by zagłuszyć odgłos strzałów i krzyki umierających. Gdybyś doświadczył wysokiego standardu życia w feudalnej Rosji, być może miałbyś inne zdanie na temat tego rzekomego dobrobytu. W dniu 13 marca 1917 roku, Jacob Schiff wysłał do Milyukowa, osobistego przyjaciela i nowego ministra spraw zagranicznych bolszewickiego Rewolucyjnego Rządu telegram, zamieszczony również w “New York Times, 10 kwietnia 1917 roku:

“Pozwólcie mi, jako nieubłaganemu wrogowi autokratycznego rządu tyranów, który bezlitośnie prześladował naszych religijnych współbraci, złożyć za waszym pośrednictwem gratulacje Rosjanom za to wspaniałe osiągnięcie, i życzyć sukcesów zarówno waszym towarzyszom rządowym jak i wam”. Wydanie to zamieszcza również entuzjastyczną odpowiedź Milyukowa: %u2018″Jesteśmy zgodni w naszej nienawiści i niechęci do starego systemu, który został obalony”, [idiota! car abdykował dopiero 15 marca, bolszewicy nie doszli do władzy aż do listopada, a Milyukov nie był w rządzie, ale działał tak szybko, jak tylko mógł]

Wspaniałe córki Cara. Początkowo dziewczęta nie zginęły, gdyż w gorsety miały wszyte klejnoty, które w ten sposób miały być chronione, ale również po to, by rodzina miała jakieś pieniądze gdyby uciekli z kraju. Snajperzy byli przerażeni tym, że dziewczynki wytrzymywały kule, i obawiali się, że rodzina naprawdę miała moc w wyniku boskiego prawa (koncepcja, że królowie i królowe są umieszczani na tronie z woli Boga). By rozwiązać ten problem, snajperzy próbowali przebić je bagnetami. To również się nie udało z powodu klejnotów, więc wtedy oddali strzały w głowy z bliska

Słowem kluczowym jest tu “nienawiść”. Żydzi mogli swobodnie oddawać się swoim najbardziej żarliwym fantazjom masowego mordu bezbronnych ofiar. Chrześcijanie zostali wyciągnięci z łóżek, torturowani i zabici.

Niektórych pokrojono na kawałki, po trochu, podczas gdy innych znakowano gorącym żelazem, a oczy wykłuwano by zadać im nie do zniesienia ból. Innych umieszczano w skrzyniach, z których wystawały tylko głowy, ręce i nogi. Następnie do skrzyń wpuszczano wygłodniałe szczury, by ich ogryzały. Jeszcze innym przybijano do sufitu palce lub nogi, i zostawiano wiszących, dopóki nie umarli z wyczerpania.

Jaków (Yankel) Michajtowicz Jurowski, najbardziej znany jako główny kat ostatniego cesarza Rosji, cara Mikołaja i jego rodziny po rosyjskiej rewolucji w 1917 roku

Innych przykuwano łańcuchami do podłogi i w usta wlewano im gorący ołów. Wielu przywiązywano do koni i wleczono ulicami miasta, gdzie tłum obrzucał ich kamieniami i kopał do śmierci.

Matki wyciągano na plac i wyrywano z ich ramion dzieci. Czerwony terrorysta zabierał dziecko i trzymając je głową do dołu, żądał by chrześcijańska matka wyrzekła się Chrystusa. Jeśli tego nie zrobiła, podrzucał dziecko w górę, i wtedy inny oprawca podbiegał by spadło na szpic bagnetu. Chrześcijańskie kobiety w ciąży przykuwano łańcuchami do drzew, a ich dzieci wycinano z brzuchów.

W dniach rewolucji, w Rosji było wiele miejsc egzekucji, jedno z nich opisała Amerykańska Komisja Rorbacha (Defender, październik 1933):

%u2018Cała cementowa podłoga sali egzekucyjnej żydowskiej Czeka w Kijowie zalana była krwią grubości kilka cali. Była to straszna mieszanka krwi, mózgu i kawałków czaszek. Wszystkie ściany zbryzgane krwią. Ściek 25 cm szeroki, 25 cm głęboki o długości około 10 m, wypełniony był po brzegi krwią%u2019.

['Niektóre ciała były wypatroszone, inne miały odcięte kończyny, niektóre dosłownie posiekane na kawałki. Jedni mieli oczy wydłubane z głowy, twarz, szyja i tułów pokryte głębokimi ranami. Idąc dalej, znaleźliśmy ciało z klinem wbitym w klatkę piersiową. Niektóre nie miały języka. W kącie odkryliśmy rozczłonkowane ręce i nogi, ale nie mogliśmy znaleźć ciał, do których by należały'.]

Wiemy już o radości, z jaką Jakub Schaff i inni żydowscy bankierzy, przyjęli wiadomość, że ich współbracia w wierze w Rosji zajęci byli ulubionymi żydowskimi praktykami masowej zbrodni, ale jaka była reakcja urzędników amerykańskiego rządu, dobrze poinformowanych o tych okropnościach przez swoich agentów?

Satanistyczni komunistyczni czekiści odczuwali przyjemność w brutalnym torturowaniu swoich ofiar – wielu z nich było katolikami: kapłanów w Kerson ukrzyżowano. Arcybiskup Andronnikov z Perm miał wydłubane oczy oraz odcięte uszy i nos. Byli czekiści, którzy po rozcięciu brzuchów swoich ofiar, wyciągali kawałek jelita cienkiego, przybijali go do słupa telegraficznego, i biczem zmuszali ofiarę do biegania wokół słupa, do czasu kiedy rozwinęło się całe jelito. Oczy dostojników Kościoła były wydłubywane, języki odcięte, i byli grzebani żywcem. Biskupa Woroneża gotowano żywcem w wielkim garnku, po czym zakonnikom, z rewolwerami przystawionymi do głów, kazano to pić. W Charkowie ludzie były skalpowani. W Carycynie i Kamyszynie piłą odcinano ręce. W Połtawie i Kremczugu ofiary były nasadzane na pale. W Odessie byli pieczeni żywcem w piecach, lub rozdzierani na kawałki. W Kijowie ofiary umieszczano w trumnach z rozkładającymi się ciałami i grzebano ich żywcem.

Mamy przynajmniej jeden zapis publicznej wypowiedzi wybitnego urzędnika państwowego, Woodrow Wilsona, prezydenta Stanów Zjednoczonych. W dniu 2 kwietnia 1917, Wilson, po otrzymaniu wiadomości o tych okrucieństwach, stanął przed Kongresem Stanów Zjednoczonych i powiedział: “Elegancka rodzina Romanowów została zamordowana kilka minut po zrobieniu tej fotografii %u2026 Autokracja, która tworzyła koronę na szczycie struktury politycznej Rosji, jak długo trwała i jak straszna była jej rzeczywista moc, faktycznie nie była rosyjską z pochodzenia, charakteru i celu; a teraz została obalona i wspaniali hojni Rosjanie zostali dodani w całym swoim naiwnym majestacie i mocy, do sił walczących o wolność światu sprawiedliwości i pokoju. Są oni partnerem odpowiednim dla Ligi Honoru”.

Naiwne odniesienie Wilsona do %u2018nie-rosyjskiego%u2019 charakteru carskiego rządu nawiązywał do faktu, że carowie byli potomkami Niemców, którzy osiedlili się w Rosji tysiąc lat wcześniej. Najstarsza dynastia w Europie, rosyjska arystokracja była ogłoszona przez komunistycznego propagandzistę Wilsona jako %u2018nie-rosyjska%u2019!

Ciekawe, jak Wilson opisałby swoje pochodzenie; prezydent Stanów Zjednoczonych, którego rodzina przebywała w Stanach Zjednoczonych krócej niż sto lat, i której pochodzenie rasowe i geograficzne nadal jest przedmiotem różnych spekulacji.

Wilson najwyraźniej uważał, że tysiąc lat życia Romanowów w Rosji nie kwalifikowały ich do rosyjskiego obywatelstwa, ale zastąpili ich komuniści, którzy nie tylko nie byli Rosjanami, ale nie należeli do żadnego narodu na ziemi.

W 1919 roku Komitet Overmana opublikował raport z wiążącego się z tym śledztwa. Zatytułowany “Przesłuchanie bolszewickich propagandystów przed Komitetem ds. Sądownictwa, Senatem USA, 65 Kongresem”, i są to zapisy zeznań Dr George A. Simonsa, byłego superintendenta Misji Metodystów w Rosji, z której pochodzi ten krótki cytat:

“Powiedziano nam, że setki agitatorów poszły w ślady Trockiego-Bronsteina, ludzi, którzy przybyli z Lower East Side w Nowym Jorku. Niektórzy z nich, kiedy dowiedzieli się, że jestem amerykańskim pastorem w Petersburgu, podchodzili do mnie i wydawali się bardzo zadowoleni, że był ktoś, kto mówił po angielsku, a ich łamana angielszczyzna wykazała, że nie byli prawdziwymi Amerykanami. “Wielu z tych mężczyzn zwracało się do mnie i od początku byłem pod wrażeniem dziwnego elementu jidysz w tym wszystkim, i szybko stało się oczywiste, że ponad połowa agitatorów w tzw ruchu bolszewickim była Żydami. Jestem głęboko przekonany, że to jest jidysz, i że jedna z jego baz znajduje się we wschodniej części Nowego Jorku.

“Najnowszą wstrząsająca informacją, przekazaną mi przez kogoś zacnego jest to, że w grudniu 1918, w północnej społeczności w Petersburgu ~ to właśnie, co nazywają filią sowieckiego reżimu pod prezydencją człowieka znanego jako Apfelbaum (Zinowiew) ~ na 388 członków, tylko 16 było prawdziwymi Rosjanami, z wyjątkiem jednego człowieka, Murzyna z Ameryki, który nazywa się prof. Gordon.

“Byłem pod wrażeniem tego, senatorze, że krótko po wielkiej rewolucji w zimie 1917 roku było kilkudziesięciu Żydów stojących na ławkach i skrzyniach, przemawiających z pianą na ustach, i często mawiałem do mojej siostry: “I do czego to dochodzi. To wszystko wygląda na jidysz “. Do tej pory mieliśmy bardzo niewielu Żydów, ponieważ były, jak wiadomo, ograniczenia wobec Żydów w Petersburgu, ale po rewolucji roiło się tam od nich, a większość agitatorów to byli Żydzi. “Chciałbym wspomnieć, że gdy do władzy doszli bolszewicy, w całym Petersburgu, od razu mieliśmy więcej odezw w jidysz, duże plakaty, a wszystko w języku jidysz. Stało się bardzo oczywiste, że teraz miał on stać się jednym z wielkich języków Rosji; i to nie podobało się prawdziwym Rosjanom. Powszechnie znany francuski dziennik “L%u2019Illustration”, z 14 września 1918 napisał: “Kiedy ktoś pozna funkcjonariuszy, którzy obsługują bolszewicki rząd, jedna cecha przykuwa uwagę, że niemal wszyscy są Żydami. Ja w ogóle nie jestem antysemitą, ale muszę powiedzieć o tym, co rzuca się w oczy: wszędzie w Petersburgu, w Moskwie, w wojewódzkich okręgach, w komisariatach, w urzędach miasta, w Smolnym, w radach, spotykałem tylko i wyłącznie Żydów”.

“Im więcej badam rewolucję tym bardziej jest przekonany, że bolszewizm jest ruchem żydowskim, co może być wyjaśnione poprzez specjalne warunki, na których Żydzi zostali umieszczeni w Rosji”.

Sprawozdanie Overmana wyjaśnia, dlaczego Woodrow Wilson był tak szczęśliwy, że %u2018nie-rosyjscy%u2019 Romanowowie, intruzi którzy mieszkali w Rosji tylko przez tysiąc lat, na skutek okropnej metody obalenia ich rządów, zostali zastąpieni przez mówiących jidysz Żydów z Lower East Side w Nowym Jorku, ale którzy, będąc swoimi dla Wilsona, byliby okrzyknięci przez rząd Stanów Zjednoczonych jako masowi mordercy, którzy %u2018nadawali się na partnera Ligi Honoru%u2019. Można tylko domyślać się, czy Wilson, który nigdy nie został poddany badaniom psychiatrycznym, mimo wielu niekonsekwentnych działań zakończonych ostateczną klęską, nie tęsknił za towarzystwem jego ko-religionistów, Ligą Honoru, którzy czerpali przyjemność w wyrywaniu dzieci z brzuchów matek, chodzeniu po kolana w krwi swoich ofiar, wycinaniu tu oka, tam języka, odrąbaniu nogi lub reki, krótko mówiąc, starali się być bezstronni w wyznaczaniu żydowskiej %u2018sprawiedliwości%u2019 do %u2018nie-rosyjskich autokratów%u2019, których jedyną winą było to, że byli zbyt głupi i zbyt łatwowierni by chronić swoje domy i rodziny przed najazdami żydowskich terrorystów, do momentu kiedy było już za późno. Aleksander Sołżenicyn mówi, że od czasów rewolucji bolszewickiej zostało zamordowanych około 60 min %u2018prawdziwych Rosjan%u2019 z rąk jidysz rewolucjonistów, a teraz czeka na swoją kolej 200 min obywateli USA, w ubojniach żądnych krwi syjonistycznych terrorystów.

Pastor Denis Fahey, w swojej książce Władcy Rosji, ujawnił prawdziwe nazwiska wielu żydowskich terrorystów, którzy działali w machinie sowieckiego mordu w Rosji: Trocki – Bronstein, Martow -Zederbaum, Zinowiew – Apfelbaum, Kamieniew – Rosenfeld, Parvus – Helphand, Bohrin – Nathanson, i tak dalej.

Wielu białych Rosjan uciekło w kierunku Pacyfiku, z Władywostoku do Port Dairen. Rosjanki, które zamieszkiwały najpiękniejsze pałace znane europejskiej cywilizacji, musiały pracować jako prostytutki by zdobyć chleb dla swoich głodnych dzieci; inne, uznając to za nie do wytrzymania degradację, popełniały samobójstwo lub powoli umierały z głodu.

Dziesiątki lat po rewolucji rosyjskiej, niektóre z tych rosyjskich kobiet można jeszcze było znaleźć w domach publicznych w Szanghaju, Pekinie i Tokio.

Mężczyźni, którzy przeżyli marksistowski terror, wielu z nich o wysokiej kulturze uczeni, filozofowie i naukowcy, nie znaleźli środków na życie z ich wysoko specjalistycznych umiejętności w surowym świecie azjatyckich uchodźców. Jeden rosyjski generał był przez kilka dni widziany w roli kulisa ciągnący rikszę w Szanghaju; później powiesił się w swoim pustym pokoju. Ci, którzy przeżyli początkowy terror w Rosji, byli przeznaczeni na nawet gorszą śmierć, powolne konanie jako więźniowie w jednym z zarządzanych przez Żydów obozach koncentracyjnych. Przez wiele lat Żydzi, poprzez pełną kontrolę mediów w państwach chrześcijańskich, zapobiegali przedostaniu się na zewnątrz czegokolwiek o okropnościach, których codziennie dokonywali na chrześcijanach w Rosji.

W końcu jedna ofiara, która przeżyła wyrok w obozie koncentracyjnym – Aleksander Sołżenicyn, osiągnęła bezpieczeństwo. W swojej książce Archipelag Gułag poinformował niedowierzający świat, że krwią oszaleli żydowscy terroryści zamordowali 66 mln ofiar w Rosji od 1918 do 1957! Sołżenicyn przytoczył rozkaz Czeka nr 10, wydany w dniu 8 stycznia 1921:

“W celu zintensyfikowania represji wobec burżuazji”. Był to rozkaz, który był podstawą do zakładania strasznych syberyjskich obozów – Kołyma i wiele innych. Sołżenicyn również pokazał chrześcijańskiemu światu nazwiska masowych morderców, którzy zarządzali tymi obozami. Każdy z nich był Żydem. Typowym był Lazar Kogan, który obserwował tysiące robotników przymusowych, kiedy padali za jego kadencji – szefa budowy kanału nad Morzem Białym. Czasami tak się zwracał do nowego więźnia: “Wierzę, że osobiście nie byłeś winny czegokolwiek. Ale, jako wykształcony człowiek, musisz zrozumieć, że tutaj ma szerokie zastosowanie profilaktyka społeczna. %u2018Profilaktyka społeczna%u2019 to jeden ze złośliwych żydowskich zwrotów, który wykorzystywano jako eufemizm na rzezie chrześcijan. Ich ofiary, kiedy były wysyłane do obozów, nie uważano już za ludzi, tak jak Żydzi uważają wszystkich za nie-ludzi. Były one (ofiary) znane po prostu pod pseudonimem %u2018zak%u2019″, w gwarze jako %u2018zakluczennyj%u2019, co w języku rosyjskim oznacza %u2018więzień%u2019.

Żydzi otrzymali kolejną okazję do masakry bezbronnych chrześcijan podczas hiszpańskiej wojny domowej. Ernest Elmhurst mówi w World Hoax (Światowe oszustwo), str. 157, “nie mniejsze znaczenie miało przeniesienie byłego pokojowego delegata ZSRR ~ Żyda Rosenberga (Mojżesz Israelsohn) ze 140 pracownikami do urzędu ambasadora w Hiszpanii w sierpniu 1936%u2033. Ta kadra wysoko wykwalifikowanych specjalistów w torturach i morderstwach przeszła przez czas terroru, który został w dużym stopniu zignorowany przez resztę świata, ponieważ dziennikarze obsługujący hiszpańską wojnę, Ernest Hemingway i wielu innych, sami sympatyzowali z komunistami i pragnęli tylko zdyskredytować hiszpańskich patriotów, %u2018faszystów%u2019, jak pogardliwie ich nazywali.

Grupy morderców Rosenberga były nazywane %u2018grupami oczyszczania światowego ruchu rewolucyjnego%u2019, a ich %u2018oczyszczanie%u2019 polegało głównie na rzezi księży, zakonnic, chłopców chórzystów, kobiet i dzieci, co jest tak dobrze opisane w Księdze Estery, i przy okazji obchodów żydowskiego święta Purim.

Arthur Bryant, w jego dobrze udokumentowanej pracy Komunistyczne zbrodnie w Hiszpanii, mówi o jednej grupie morderców, która udała się do klasztoru Dominikanów w Barcelonie i poinformowała matkę przełożoną, że %u2018z powodu możliwej przemocy ze strony motłochu%u2019, mniszki powinny towarzyszyć ich grupie w bezpieczne miejsce. Były one następnie przeniesione na przedmieście i zamordowane. Ich przywódca żydowski skomentował: “Potrzebny nam był ten budynek. Nie chcieliśmy popełnić błędów przed jego przejęciem”.

E. M. Godden w Konflikcie w Hiszpanii, mówi na str. 72: “W ostatnim tygodniu lipca 1936, z grobów zostały ekshumowane ciała zakonnic i wystawione przed murami klasztoru. Do nich dołączono obsceniczne i obraźliwe tablice”.

W Madrycie, oszacowano, że jedna dziesiąta populacji Hiszpanii zamordowana była przez komunistów Żydów w 1939 roku. De Fonteriz w Czerwonym terrorze w Madrycie opowiada, jak grupy Czeka zorganizowane przez Dimitrowa i Rosenberga realizowały program tortur i morderstw tak nieprzyzwoitych, że nie można o nich ani powtarzać, ani opisywać.

W celu dalszego postępu w ich Planie Mordu Świata, Żydzi czasem pozwalali na poświęcenie kilku swoich. Zostało to poruszone na spotkaniu w domu Rothschilda w 1773 roku, kiedy stwierdzono: “Ale to się opłaciło, mimo że poświęciliśmy wielu naszych ludzi. Każda ofiara po naszej stronie jest warta tysiąca Gojów.”

Co autor miał na myśli, z pewnością to, że gdyby zginął jeden Żyd, zostanie pomszczony śmiercią tysiąca chrześcijan, czy “bydła”, jak Chrześcijanie są ironicznie nazywani przez kult żydowski. Mówca kontynuował do skupionych słuchaczy, że “nas interesuje coś odwrotnego%u2026 zredukowanie ilości gojów”. W jaki sposób przetrwał zapis tego spotkania w domu Rothschilda?

Z pewnością nigdy przedtem nie przedstawiono planu zabójstwa tak precyzyjnie, i tak dokładnie oddano do realizacji. Są podane liczby, i są niezaprzeczalne; 50 mln ofiar I wojny światowej; 150 mln ofiar II wojny światowej; 66 mln chrześcijan zamordowanych przez żydowskich fanatyków w Rosji od czasów sukcesu rewolucji bolszewickiej.

Wiele, jeśli nie większość tych ofiar żydowskiego terroryzmu stanowiły kobiety i dzieci. Miliony z nich zginęły z głodu i narażenia w kampaniach komunistycznego na wypędzenie ich z domów. Typowe było wypędzenie Niemców Sudeckich z Czechosłowacji po II wojnie światowej, w czasie którego zmarło ponad 1 min Niemców, i wydalenie Niemców z Polski, przerażający sposób, który kosztował życie 2 mln Niemców.

Żydzi szczególnie upodobali sobie śmierć milionów chrześcijańskich uchodźców, ponieważ sposób ich śmierci odpowiadał najbardziej cenionej doktrynie żydowskiej nienawiści do wszystkich chrześcijan – że nie-Żydzi, będąc uznanymi za nie-ludzi lub zwierzęta, w żydowskiej terminologii %u2018goje, nie powinni mieć pochówku.

Stanowi to naruszenie prawa żydowskiego, które zabrania %u2018zwierzętom%u2019 pochówku. Miliony chrześcijańskich uchodźców leżeli gdzie padli podczas strasznych komunistycznych wypędzeń, i nigdy nie otrzymali chrześcijańskiego pochówku.

Na początku II wojny światowej, komuniści upodobali sobie możliwość oddawania się ulubionemu sportowi masowych morderstw. Podczas pierwszych dni wojny, do niewoli wzięto 15,000 polskich oficerów, którzy byli kwiatem narodu. Zostali oni zabrani do trzech żydowskich zarządzanych przez komunistów obozów: Starobielsk, Kozielsk i Ostaszków. Tylko 448 z nich było kiedykolwiek widzianych. Reszta znikła, ale nie bez śladu.

Obóz w Kozielsku usytuowany był na terenie byłego klasztoru prawosławnego, 5 mil od stacji kolejowej. To tutaj około 5,000 wysyłano w małych grupach, proces ten kontynuowano do kwietnia 1940 roku. Parfeon Kisielew powiedział, że wiosną 1940 roku sprowadzano więźniów do Katynia w trzech lub czterech autobusach na dobę. Ze swojego domu słyszał strzały i krzyki. Mówiono, że rozstrzelano tam 10.000 Polaków. Kiedy wojska niemieckie zajęły ten obszar w 1943 roku, rozpoczęto dochodzenie. Raport końcowy niemieckiej policji z dnia 10 czerwca 1943 roku stwierdza, że “To wykazuje, że bez wyjątku, śmierć spowodowana była strzałem w tył głowy. Siedem masowych grobów pomordowanych oficerów polskich, które zostały sprawdzone, obejmuje stosunkowo niewielki obszar. Z przetłumaczonych dzienników, pamiętników i innych notatek znalezionych przy ciałach, okazało się, że oficerowie wzięci do niewoli przez Armię Czerwoną w 1939 roku, zostali wysłani do różnych obozów: Kozielska, Starobielska, Ostaszkowa, Putiviela, Bolotov, Pavlishcev Bor, Shepyetovka i Gorodok.

“Większość tych, którzy zginęli w katyńskim lesie byli w obozie w Kozielsku. Od końca marca do pierwszych dni maja 1940 roku, więźniów z Kozielska przywożono koleją. Nie da się ustalić dokładnych dat. W niewielkich odstępach czasu, codziennie obóz opuszczała grupa; liczba więźniów wahała się pomiędzy 100 a 300 osób.

“Stąd, we wczesnych godzinach porannych, więźniów wywożono w specjalnych ciężarówkach do lasów w Katyniu. Tam oficerowie byli natychmiast rozstrzelani, wrzucani do wcześniej wykopanych grobów i zasypywani, jak wynika z zeznań świadka Kisielewa, który widział kopanie rowów. To, że strzelanie odbywało się zaraz po przybyciu partii więźniów jest udowodnione przez świadków, którzy słyszeli strzały po każdym takim transporcie.

“W lesie nie było innych kwater oprócz domu odpoczynku, który miał ograniczone możliwości. Ze sposobu ułożenia zwłok można przypuszczać, że większość zamordowano poza grobem. Bardzo wielu zmarłych mężczyzn miało ręce związane z tyłu. Zeznania

świadków potwierdzają, że zabroniony był dostęp do lasu. Voss, Sekretarz Policji”.

Raport profesora Butza stwierdza: “Dokumenty znalezione na ofiarach (dowody tożsamości ~ ale nie paszporty wojskowe ~ pamiętniki, listy, kartki pocztowe, kalendarzyki, zdjęcia, rysunki, itp. ujawniły nazwiska, wiek, zawód, pochodzenie i nazwiska krewnych ofiar. Patetyczne wpisy w kalendarzykach świadczą o sposobie traktowania ofiar przez NKWD.

“Listy i pocztówki od krewnych na Górnym Śląsku, w “Generalnej Guberni” i w rosyjskiej strefie okupacyjnej, pisane, jak można sądzić po pieczęciach pocztowych, od jesieni 1939, do marca lub kwietnia 1940, wyraźnie wskazują na czas zbrodni (wiosna 1940)”.

Sprawa Katynia stanęła przed trybunałem w Norymberdze jako część ogólnej sprawy niemieckich %u2018zbrodni wojennych%u2019. Sowieci twierdzili, że te okrucieństwa zostały popełnione przez Niemców. Chociaż sprawa ta była uwzględniona w programie sądu, to Sowieci wyłączyli ją z postępowania, ani też nie dopuścili żadnego Polaka by mógł zeznawać na ten temat.

Pan G.F. Hudson napisał w kwartalniku Sprawy międzynarodowe: “nieutuleni zmarli z Katynia ciągle chodzą po ziemi”. W kolejnych latach pewni Kongresmeni dążyli do wznowienia postępowania, w tym Hon. George A. Dondero, Hon. Ray Madden i inni.

Specjalny komitet Kongresu USA 2 lipca 1952 poinformował, że “komisja jednogłośnie zgadza się, że dowody, z którymi ma do czynienia z pierwszego etapu śledztwa pokazują ostatecznie i nieodwołalnie, że Sowiecki NKWD (Ludowy Komisariat Spraw Wewnętrznych) popełnił zbrodnię na oficerach polskich w Katyniu koło Smoleńska, w Rosji, nie później niż wiosną 1940 roku.

“Komisja stwierdza ponadto, że Sowieci zaplanowali tą zagładę intelektualistów, przywódców Polski już w jesieni 1939 ~ wkrótce po zdradzieckiej inwazji Rosji na granice państwa polskiego. Nie może być żadnych wątpliwości, że ta masakra była obmyślonym spiskiem w celu wyeliminowania wszystkich polskich polityków, którzy mogliby zorganizować sprzeciw wobec sowieckiego planu komunizacji Polski”.

Koniec II wojny światowej dał komunistom możliwość dokonania zemsty na wszystkich, którzy byli przeciwko nim w czasie wojny. W związku z tym, było 2 do 5 min ofiar zamordowanych przez terrorystów żydowskich na terenie Francji, Włoch, Czechosłowacji i innych krajów, w których komuniści dostali pozwolenie od sojuszników – Aliantów na wymordowanie wszystkich anty-komunistów i %u2018faszystów%u2019.

Nieco światła na ten horror rzucił The Sunday (Oklahoma) z 21 stycznia 1973 roku: “Dokument opowiada o udziale Aliantów w śmierci tysięcy”: “Były konsultant Białego Domu pokazał gazecie tajny dokument, pokazujący po raz pierwszy, co wydaje się być współudziałem Aliantów w śmierci tysięcy niczego nie podejrzewających, wyzwolonych jeńców wojennych i osób przesiedlonych po II wojnie światowej. “Dokument, 10-stronicowy raport brytyjskiej armii, jest uważany za część obszernych teczek anglo-amerykańskich o przymusowej repatriacji do Związku Sowieckiego szacunkowej ilości od 2 do 5 milionów niechętnych anty-komunistom, między 1944 i 1948. Teczki te, pod kryptonimem Operacji Keelhaul są ciągle przetrzymywane pod ścisłą ochroną w Londynie i Waszyngtonie, jako praktycznie ostatnia ważna tajemnica drugiej wojny światowej.

“Tajny raport brytyjski podsumowuje jedną operację repatriacyjną we Włoszech, w której rosyjscy jeńcy wojenni i przesiedleńcy zostali oddani Armii Czerwonej i niemal pewnej egzekucji, wykonanej po oszustwie Brytyjczyków, by uwierzyli, że otrzymają azyl na zachodzie. Mówi on o agonii i grozie doświadczanych przez więźniów”.

Głównym zbrodniarzem w tej masowej egzekucji 2 do 5 mln anty-komunistów był ~ nikt inny – nasz uśmiechnięty Ike, szef europejskiego sektora wojsk alianckich, lub, jak być może znany jest tobie, nasz były prezydent Eisenhower. Zbrodnia nazwana Operacja Keelhaul nie była poruszana w Norymberdze. W celu sfinansowania państwa Izrael, który został stworzony jako bezpośredni skutek żydowskiego zwycięstwa nad narodami chrześcijańskimi podczas II wojny światowej, Żydzi, którzy popełnili te wszystkie okrucieństwa, teraz nałożyli ogromne żądania %u2018odszkodowawcze; na pokonany naród niemiecki.

Do tej pory wymusili ponad 35 bilionów dolarów od niemieckich robotników, pieniędzy, które zostały zebrane szpicami bagnetów, nie żydowskich bagnetów, ale bagnetów armii amerykańskiej, które utrzymywały się jako siły okupacyjne w Niemczech Zachodnich przez niemal cztery dziesięciolecia, wyłącznie w celu zapewnienia potęgi militarnej marionetkowemu rządowi niemieckiemu, którego główną funkcją było zapewnianie pieniędzy na pasożytnicze państwo Izrael.

Jakieś dwadzieścia lat po II wojnie światowej, Żydzi zaczęli się obawiać, że naukowcy mogą skupić się na straszliwej rzezi kobiet i dzieci podczas wojny przez wojska dowodzone przez Żydów. Spalenie tysięcy rodzin masowym bombardowaniem ogniowym miast takich jak: Kolonia, Hamburg, Berlin, Drezno i innych europejskich ośrodków kultury; burze ognia od których zginęło wiele tysięcy rodzin w Tokio, jak również holokaust nuklearny dokonany na ludności cywilnej w Hiroszimie i Nagasaki w ostatnich dniach wojny japońskiej, kiedy sztab imperialny już skłaniał się do rokowań pokojowych (Żydzi nie chcieli stracić tej okazji, aby przetestować swoje nowe żydowskie piekielne bomby na ludziach); te i wiele innych zbrodni wojennych, zaczęły dotyczyć Żydów.

W żadnym kraju oddziały morderców Mossadu, izraelskich służb wywiadu, nie mają większej swobody działania niż w Stanach Zjednoczonych. Współpraca z żydowskimi egzekutorami jest najważniejsza w działalności CIA, FBI, IRS.

Mossad rutynowo podaje amerykańskim agencjom rządowym listy Amerykanów na swoich listach nienawiści, którzy mają być poddani “szczególnej trosce”. Te listy obejmują ponad połowę wszystkich “audytów specjalnych” (IRS – urząd podatkowy) amerykańskich obywateli.

Pomimo szalonej współpracy amerykańskich urzędów z izraelskimi zabójcami, przysługa ta rzadko jest odwzajemniana. Żydzi traktują amerykańskich gojów z uzasadnioną pogardą i rzadko tracą okazję by napluć im w twarz.

Nasi Marines wkrótce przekonali się o tym w Libanie, kiedy izraelscy żołnierze rutynowo zagrozili im, ofensywnie przecięli przez linię Marines, i strzelali do nich. Stanowisko polityczne Menachem Begina w chwili obecnej jest by utrzymać silną obecność wojskową Izraela w Libanie, mimo częstego skomlenia prezydenta Reagana, że Izraelczycy naprawdę powinni wycofać się z tego rozdartego przez wojnę kraju.

Na te prośby, Izraelczycy odpowiedzieli zabójstwem prezydenta Dżemajela i Rosz Haszanah – rzezią

kobiet i dzieci. Najnowsze prośby o wycofanie Izraela spotkały się z “tajemniczym” wybuchem, który wysadził w powietrze ambasadę USA w Bejrucie, ze znacznymi stratami w ludziach. Można z przekonaniem stwierdzić, że ten wybuch nigdy nie będzie wyjaśniony. Tak długo, jak Żydzi, Walt Rostow i Henry Kissinger (obaj syjoniści) sprzedawali amerykańskie interesy, wszystko było w porządku.

Sekretarz Shultz musi zastanawiać się, kiedy Begin rozkaże jego likwidację, podobnie jak Reagan i inni. Izraelczycy są najbardziej prawdopodobnymi podejrzanymi w sprawie wysadzenia amerykańskiej ambasady. Ekstremista nazywany Abu Nidal został ujawniony w artykule Jacka Andersona, 25 kwietnia 1983, Washington Post, że “tajemnicze raporty State Dept cytowały wyjaśnienia dwóch wysoko postawionych agentów wywiadu, że eksplozja była w interesie Izraela, ponieważ pomogła “dzielić i rządzić”, aby zamieszać w Organizacji Wyzwolenia Palestyny poprzez spowodowanie konfrontacji jednej frakcji z drugą. Agenci stwierdzili, że Izrael potajemnie przekazywał środki dla grupy Abu Nidala.

Od samego początku mit holokaustu miał problemy z “liczbami”. Nie było łatwo sprzedać historię “eksterminacji” całego narodu, kiedy ludzie są bardziej liczni, bardziej widoczni, bardziej zamożni, a także w wielu krajach silniejsi niż w innym momencie swojej historii.

Uzupełnienie: Wm. S. LeGrande. Powyższy tekst o Żydach pokazuje, że Żydzi dążą do zniszczenia wszystkich nie-Żydów, których uznają za niebezpiecznych dla nich i dla rządów innych. Chrześcijanie i Arabowie są wysoko na liście zabójstw. Zło wyrządzone przez Żydów jest niezliczone. Oszustwa i kłamstwa to ich dwa najlepsze narzędzia. Lubią kłamstwo o “wybranych przez Boga”. Żydzi są głównie Chazarami. Chazarowie nie mają tożsamości wspólnej z Izraelitami w ogóle. Żydowskie kłamstwo w tej sprawie jest kontynuowane przez kościoły chrześcijańskie z powodu ignorancji lub jako zapłata za przysługi.

W czasach Chrystusa Żydzi byli mieszanką Izraelitów, i to razem z talmudycznym idiotyzmem jest to, za co Chrystus potępił faryzeuszy. Następnym kłamstwem jest to, że Chrystus był Żydem. W żadnym miejscu w Biblii nie ma odniesienia do Chrystusa jako Żyda. Biblia mówi, że Chrystus był Izraelitą.

Obecni Izraelici są chrześcijanami z Europy Środkowej i ich potomkami zgodnie z proroctwem biblijnym. Aby mieć mocne argumenty dla kłamstw i oszustwa tych Żydów widzimy, że Jezus powiedział, że ojcem talmudycznych Żydów był diabeł. Powiedział, że byli kłamcami, złodziejami, mordercami i cudzołożnikami. Cudzołożnik to pojęcie na tyle szerokie, że Żydzi upewnili się, jak można go uniknąć. Żydzi nawet zmienili przykazanie “Nie będziesz fałszował” na “Nie będziesz cudzołożył”. “Nie będziesz pożądał żony sąsiada” obejmuje zamierzone odniesienie.

Fałszowanie zajmuje całą skalę zła. Fałszować oznacza wymieszać, zrobić nieczystym, zmienić, oszukać, poniżyć, zatruć, skazić, fałsz, kłamstwo, nieczysty, sprzedajny, zboczeniec, zły, okrutny, grzeszny, i wszelkie zło, praktykowane przez Żydów w ich dążeniu do oszustwa, jak wykazano w pracy

“Tajny Holocaust” autorstwa Eustace Mullins. Chrystus powiedział nam, że Żydzi to fałszerze (adulterers). To doprowadza nas do kłamstwa holokaustu “6 min”, kłamstwa, które umiejętnie opisuje dr Butz w książce “Oszustwo XX wieku”. Mullins wyjaśnia, jakie korzyści przyniosło to Żydom. Ale również było to było konieczne, by II wojna światowa i kłamstwo 6 min były ciągle żywe. Prawdziwy holokaust to holokaust 66 min, który Żydzi zaprojektowali i dokonali w Rosji. Okrucieństwa, które je charakteryzowały, są nie do pomyślenia, jak wyjaśnił Mullins. To nie takie samo jak niemieckie 6 min, które jest przykrywką 66 min, i jest udowodnioną i znaną prawdą i próbą generalną przed torturami i śmiercią innych chrześcijan i muzułmanów na świecie. Arabowie mogą ci powiedzieć przez co przeszli w ciągu ostatnich kilku lat i przez co nadal przechodzą do dzisiaj. Jak to możliwe?

Żydzi przechwalają się, że jest to “nasza straszna siła portfela”!

Nawet dziś obywatele USA nie wiedzą, że do Żydów należy system monetarny USA znany jako “Federal Reserve System”, i że nawet Kongres Stanów Zjednoczonych nie jest w stanie tego zmienić, są zbyt tchórzliwi w obliczu czekającej ich śmierci.

Podobnie, gdy Żydzi każą Kongresowi wysłać pomoc dla braci Żydów w Rosji, czy Izraelczyków, lub wysłać twoich synów na wojnę przynoszącą zysk Żydom.

Kongres bez wahania wykonuje polecenia, i robi to szybko. Kontrolowane przez Żydów media uważają, że obywatele również je aprobują. Więc kiedy słyszysz słowo “holokaust”, pamiętaj, że jest wielkie kłamstwo o holokauście 6 min, o który oskarżeni zostali Niemcy, i jest prawdziwy holokaust 66 min, który Żydzi skrzętnie ukrywają.

To jest jak w przypadku chłopca A, który sprał chłopca B, po czym A natychmiast zaczął krzyczeć: “On mnie uderzył! On mnie uderzył!”. Niewinny chłopiec B dowiedział się, że A zwyciężył bo krzyczał, jak w przypadku ukrzyżowania Jezusa Chrystusa. Drugi mały chłopiec został ukarany. Kłamiący pierwszy chłopiec uznany był za niewinnego. I tak jest codziennie z Żydami w Rosji i z komunizmem na całym świecie, i z Izraelczykami na obszarze Palestyny.

Spójrz na Polskę i wszystkie przez komunistycznych Żydów kontrolowane obszary na świecie. Polska jest w 90% katolicka i anty-żydowsko-komunistyczna. Jednak nadal Polacy są więźniami Żydów. To tylko jeden przykład.

Przykazanie mówi :”nie zabijaj”. Śmierć jest karą za złamanie przykazania. Uzupełnienie wskazuje, że Żydzi nie są wybranym ludem. Jezus Chrystus nie był Żydem.

Żydzi kłamią na temat żydowskiej zagłady w niemieckim holokauście.

Prawdziwy holokaust był chrześcijańskim holokaustem dokonanym przez Żydów na 66 mln, głównie chrześcijan.

Eustace Mullins

KOMENTARZ:

Lenin też był żydem, z matki żydówki (Blank) “Ci co sa wyznawcami Nowego Testamentu nie beda miec miejsca w nowym swiecie jaki nastanie” – Talmud, Sanhedryn 90a. Jest to wiec oficjalna zapowiedz zniszczenia Chrzescijanstwa i wyznawcow Jezusa Chrystusa wyrazona pisemnie w Talmudzie, poniewaz nieoficjalnie, zydzi zwalczali Chrzescijanstwo i Chrzescijan od samego poczatku – vide zydowski spisek i zamordowanie Jezusa Chrystusa. Talmud – “pismo przekletych” zydow, liczy ponad 2 tysiace lat i na przestrzeni wiekow byly w nim nanoszone poprawki – ostatnio pod koniec XVIII wieku i okres ten zydzi nazwali “Jewish Enlightment” (Zydowskie Oswiecenie) – okres Oswiecenia w Europie przypada na XVII-XVIII wiek. Znamienny jest tutaj rok 1776, w ktorym powstal zakon Iluminatow zalozony przez niemieckiego zyda A.Weishaupta. Glownym celem Iluminatow byla walka z Kosciolem Katolickim i Monarchiami. Iluminaci byli wspomagani finansowo przez zydowskiego bankiera M.A.Rothschilda. Rewolucja francuska 1789r byla wywolana przez Iluminatow i finansowana przez Rothschilda. Z powyzszych faktow wynika, ze druga polowa XVIII wieku charakteryzowala sie wzmozona aktywnoscia zydostwa w Europie, z czym zwiazany jest takze I Rozbior Polski w 1772r z inicjatywy krola “pruskiego” (umownie) Fryderyka II, ktory z pomoca zydostwa falszowal polskie monety i oplacal najemnikow, z ktorych utworzona byla armia pruska, a pozniej dokonywal rozbiorow Polski razem z caryca Katarzyna II (powiazana rodowo z Hohenzollernami) i cesarzem Austrii Franciszkiem Jozefem II (Augsburgiem, rowniez powiazanym rodowo z Hohenzollernami) – vide wczesniejsze “PRZYMIERZE TRZECH CZARNYCH ORLOW” (1732r) przeciw Polsce, dotyczace wyboru nastepcy tronu, uzaleznione od decyzji 3 mocarstw: Rosji, Austrii i Prus, ktore uzurpowaly siebie prawo do decydowania o calej Europie. Kolejna wazna data jest 1843r i powstanie B’nai B’rith – zydowskiej organziacji syjonistycznej finansowanej przez Rotschilda. W 1848r niemiecki zyd K.Marks (syn rabina) napisal Manifest Komunistyczny, w ktorym napisal, ze: “Nalezy uzyc slowianskiej choloty do realizacji celow rewolucji” – vide “Wiosna Ludow” na czele, ktorej stal wegierski zyd Bela Kun. W roku 1897 odbyl sie ZJAZD SYJONISTOW w Bazylei (Szwajcaria), ktoremu przewodniczyl wegierski zyd Teodor Hertzl – opracowano program majacych nastapic “przemian” w Europie, m.inn. poprzez wywolywanie REWOLUCJI i WOJEN. Caly szereg udokumentowanych faktow historycznych autorstwa zachodnich historykow oraz informacje zgromadzone przez zachodnie sluzby wywiadowcze Francji, Anglii, USA etc dowodza, ze rewolucje i wojny byly wywolane i finansowane przez ZYDOWSKICH BANKIEROW: Rothschilda, Schiffa, Morgana, Loeba, Kuhna, Harrimana, Rockefellera etc. Tacy zydzi jak: Lenin (Blank), Trocki (Bronstein), Rufus (zwany “Dzierzynskim”), Stalin, Beria, Hitler, Himmler, Heydrich, Gebbels, Hess, Eichmann, Frank, Globocnik etc realizowali cele ZYDOMASONERII. Grupa Bilderberg, Komisja Trojstronna, Klub Rzymski, MFW, SOH, ONZ, Watykan, Unia Europejska etc sa pod calkowita kontrola ZYDOSTWA z B’nai B’rith – vide przybudowki tej organizacji syjonistycznej rozsiane po calym swiecie (niczym “pajeczyna”), nawet w Warszawie (wrzesien 2007r), ktora namascil sam “pre-ZYD-ent” Kalkstein vel L.Kaczynski. Toronto, Kanada.

ludomir@)
Nie lubie takich komentarzy bo brak wiedzy bije po oczach. Ludzie zacznijcie odrózniac Chrzescijanstwo od KATOLICYZMU. To nie jest to samo… A to co piszesz to dzieło koscioła katolickiego a nie chrzescijanstwa.. poczytaj Sobie o tym a pozniej pisz takie komentarze. Nie jest to prowokacja ani kłótnia. Tylko prostuje złą wypowiedz. Kosciul Katlicki to jest jedyny Powszechny i to wszystko, reszte to sa sekty!!!!

ARCHEOLOGIA - odkopywanie prawdy Biblii

Wpływowi archeologowie Izraela deklarują, że archeologia dowiodła, że "Izraelici nigdy nie byli w Egipcie, nigdy nie podbili ziemi w militarnej kampanii, i nigdy nie przekazali go 12-tu plemionom Izraela" w "Imperium Dawida i Salomona nigdy nie istniało".

W tym samym czasie, inni wiodący archeologowie, mocno protestują, zapewniając nas, że takie twierdzenia są "ohydnie zwodnicze, nielogiczne, kłamliwe, lub wszystko razem."

Czy można ufać Staremu Testamentowi jako źródłowi historycznemu, i czy archeologia dostarcza dowodów na jego prawdziwość?

Co naprawdę mówią dowody? Dr. Patton osobiście badał te stwierdzenia, i prezentuje dowody, w sposób, który pozwoli wysnuć ci własne wnioski.

Dr. Patton posiada szerokie wykształcenie, 4 lata Florida College, Temple Terrace, FL (Biblia); 2 lata w Austin Peay State University, Clarksville, TN (Geologia); Dwa lata w Indiana Univ./Purdue Univ., Indianapolis, IN (Geologia); dwa lata Pacific School of Graduate Studies.

Pracował jako geolog w USA, Kanadzie, Australii, Anglii, Meksyku, Peru, Boliwii, Kambodży, Izraelu, Jordanie.

Dr Parron brał udział w wykopaliskach dinozaurów w Kolorado, Teksasie, Utah, Wyoming i Kanadzie. Jest odkrywcą najdłuższej ścieżki odcisków dinozaurów w Ameryce Północnej, w sumie 157 śladów, rozciągających się na ponad 152 metry.

Jest członkiem Stowarzyszenia Geologicznego Ameryki, i był wykładowcą na ich konwencji w 1997 roku.

Dr Patton wykłada na uniwersytetach na terenie całych USA.

Prowadzi średnio do 12 seminariów rocznie, o kreacji/ewolucji, od 25 lat.

Brał udział w wielu publicznych debatach na temat Kreacji/Ewolucji, włączając debaty telewizyjne i radiowe.

Trzy razy zeznawał przed Teksańskim Urzędem Podręcznikowym, obecnie w Austin w Teksasie.

Dr. Patton jest konsultantem geologii i partnerem korporacji Mazada w Dallas. Jest załogowym geologiem Muzeum Dowodów Kreacji w Glen Rose, załogowym geologiem w wykopaliskach Qumran Plareau w Izraelu, jednym z kierowników w Mieście Dawida w Jerozolimie i prezesem w Metroplex Institute of Origon Science.

Naucza w Kościele Chrystusa w Richardson w Teksasie.

napisy do filmu

http://www.youtube.com/user/KnowledgeAddicted

http://www.youtube.com/user/Infernal0Majesty

http://www.youtube.com/user/crewEKS

Opublikowano Ze Swiata | Dodaj komentarz

Jesteś tym, co jesz! – przegląd produktów

W życiu nie sposób obejść się bez jedzenia. Asortyment produktów spożywczych wciąż się zwiększa, co motywuje nas do żywieniowych eksperymentów. Zanim jednak włożymy coś do koszyka sprawdźmy skład danego produktu a jeśli użyta do opisu nomenklatura okaże się nam nieznajoma wróćmy do domu i przewróćmy Internet i książki do góry nogami.

Na nasze zdrowie musimy pracować przez całe życie. Pamiętajmy, że zdrowe odżywianie jest jednym z trzech podstawowych filarów długowieczności i dobrego samopoczucia. Zostańmy własnymi ekspertami żywieniowymi! Poniżej wybór piętnastu produktów wraz z krótką analizą ich składu. Mamy nadzieję, że poniższe przykłady zmotywują nas do świadomego i zdrowego “konsumowania”.

1. Danone, deser jogurtowy Gratka o smaku truskawkowym

Danone GratkaNależy przyznać, że koncern Danone marketing ma opanowany. Estetyczne opakowanie z dorodną truskawką kąpiącą się w jogurcie działa na zmysły. Nasz rozum nie mówi nie – przecież owoce są zdrowe – i deser jogurtowy ląduje w przysłowiowym koszyku na zakupy. Czy postąpiliśmy słusznie?

Aby się przekonać musimy przeczytać skład, co dla naszej redakcji okazało się nie lada wyzwaniem. Mała czcionka i bardzo mały kontrast między tłem a kolorem czcionki utrudniają czytanie napisu: Deser jogurtowy o smaku truskawkowym wzbogacony w witaminy. Skład: mleko pasteryzowane, serwatka odtworzona, cukier, woda, skrobia modyfikowana, żelatyna wieprzowa, barwnik: karminy, żywe kultury bakterii jogurtowych, aromat, witaminy: kwas foliowy, B6, B12.

Wnioski: Deser jogurtowy nawet nie leżał w sąsiedztwie truskawek – to pierwsze, co przychodzi nam na myśl. W składzie jest serwatka odtworzona, skrobia modyfikowana (E1401 lub E1402) służąca jako zagęstnik, żelatyna wieprzowa – tego typu składników nie znajdziemy w dobrych jogurtach naturalnych. Cukier (w 120 g produktu znajduje się aż 16 g cukru, czyli 18% zalecanego spożycia dziennego) i mleko pasteryzowane to główne źródło pustych kalorii. Aromat – nie wiadomo jaki, ale mało przypominający truskawkę. I jeszcze ten nieszczęsny barwnik – karminy czyli E120. Wszystko brzmi, wygląda i smakuje sztucznie. Produkt ratuje dodanie witamin B6 i B12 oraz kwasu foliowego.

Porada: Zanim kupimy jogurt bądź inny produkt mleczny koniecznie zwróćmy uwagę na jego skład – duża część tego, co jest na rynku nadaje się tylko do oglądania na półce.

2. Dr. Oetker, Słodka Chwila – budyń o smaku śmietankowym

Słodka chwilaUwielbiamy słodkie chwile, dlatego zdecydowaliśmy się na zakup budyniu, na opakowaniu którego czytamy: Budyń Słodka Chwila to pyszna kremowa przekąska, która pozwoli Ci na chwilę zapomnienia! Niestety, my wciąż nie możemy zapomnieć o składzie tejże przekąski.

Składniki: cukier, skrobie modyfikowane E1422, mleko w proszku odtłuszczone, preparat tłuszczowo-białkowy / syrop glukozowy, tłuszcz palmowy utwardzany, emulgatory: E71, E472a; białka mleka, stabilizator: E340, zagęstnik: karagen (E407), aromaty, barwniki: E104, E110.

Warto dodać, że zawartość torebki należy zalać wodą, co oznacza, że proszek stanowi jedyną wartość odżywczą, która w tym konkretnym przykładzie ogranicza się do chemii. E472a to mono- i diglicerydy kwasów tłuszczowych estryfikowane kwasem octowym. Zastosowany karagen (E407) jest środkiem zagęszczającym i stabilizatorem, który w wysokich stężeniach może powodować wzdęcia i owrzodzenie jelit (czytaj też pkt. 15). E104 (żółcień chinolinowa) to żółty barwnik syntetyczny z dopuszczalnym dziennym spożyciem do 10 mg/kg masy ciała. Lepiej poznanym barwnikiem jest E110 (żółcień pomarańczowa), który jest barwnikiem azo, a więc takim, który może wywoływać niepożądane reakcje u osób z nietolerancją na salicylany. Ponadto może wzmóc objawy u astmatyków a w połączeniu z benzoensanami może powodować nadpobudliwość u dzieci. Dzienne dopuszczalne spożycie to 2,5 mg/kg masy ciała.

Wnioski: Zdecydowana większość szybkich deserów z torebki (kisiel, galaretka, budyń) zawiera 5 i więcej różnego rodzaju dodatków typu stabilizatory, barwniki i zagęstniki. Nie warto ryzykować własnego zdrowia dla słodkiej chwili z torebki.

3. Goplana, czekolada mleczna z nadzieniem truskawkowym

czekoladaSkładniki: cukier, syrop glukozowy, pasta truskawkowa homogenizowana 11,1% (owoce truskawki, cukier, syrop glukozowy, regulator kwasowości – kwas cytrynowy, aromaty), tłuszcz kakaowy, miazga kakaowa, śmietanka w proszku, mleko w proszku pełne (4,1%), mleko w proszku odtłuszczone, bezwodny tłuszcz mleczny, regulator kwasowości – kwas cytrynowy, emulgatory: lecytyna sojowa,E476, substancja żelująca – agar, aromaty, barwnik E124.

Prawo w Polsce nie wymaga od koncernów z branży spożywczej podawania dokładnych danych odnośnie składu. Z powyższego składu wynika m.in., że w nadzieniu znajdują się aromaty – nie wiadomo jednak jakie, nie mówiąc już o ilości. Nadzienie czekolady zawiera między innymi barwnik o nazwie pąs 4R (E124), który nie jest obojętny dla naszego organizmu. Dopuszczalna dawka dzienna to 4mg/kg masy ciała – badania wykazały, że może wpływać na nadmierną aktywność dzieci, nasilać objawy astmy i wywoływać różnego typu nietolerancję. Zastosowana substancja żelująca (agar – E406) jest słabo toksyczna i bezpieczniejsza od żelatyny, aczkolwiek u niektórych ludzi może powodować reakcje alergiczne i być przyczyną wzdęć. W przypadku lecytyny sojowej (E322), która wykorzystana jest do zmiękczenia czekolady, nie znaleziono żadnych efektów ubocznych. Kwas cytrynowy jest bezpieczny dla zdrowia, choć zdarzają się osoby, których organizm nie toleruje tej substancji.

Wnioski: Większość słodyczy nie wpływa korzystnie na nasze zdrowie. Po pierwsze, zawarty w nich cukier, będący ważnym składnikiem przetworzonej (niezdrowej)żywności dostarcza wielu pustych kalorii. Po drugie, słodycze zawierają liczne barwniki, emulgatory i inne składniki, które nie dostarczają organizmowi niczego, co potrzebuje a wręcz są toksyczne. Mleko zawarte w takich słodyczach także niczego dobrego nie wnosi – jest bowiem silnie przetworzone (proszek). Lepiej jest sięgnąć po zwykłą czekoladę gorzką zawierającą duże ilości zdrowego kakao, choć i tak część z korzystnych dla zdrowia substancji ulega zniszczeniu podczas obróbki termicznej. Por. ciekawnik pt. Sekrety czekolady.

4. Farmapol, CYNKplusA, suplement diety

CynkPo witaminy oraz mikroelementy warto sięgać, aby uzupełnić niedobory wynikające np. z mało zróżnicowanej diety. Są one niezwykle ważne w prawidłowym funkcjonowaniu organizmu. Na przykładzie suplementu diety CYNKplusA dokonamy krótkiej analizy składu.

Składniki: glukonian cynku, palmitynian retinolu (witamina A), amorficzny dwutlenek krzemu (E551; nośnik), stearynian magnezu (E572; substancja przeciwzbrylająca), żelatyna (E441), dwutlenek tytanu, żółcień pomarańczowa, erytrozyna.

Niestety, obok cynku i witaminy A, kapsułka zawiera szereg niepotrzebnych organizmowi i częściowo szkodliwych dodatków (aż 6). Szczególnie niezrozumiałe jest dodanie trzech barwników takich jak: żółcień pomarańczowy (E110), dwutlenek tytanu (E171) i erytrozyny (E127), której dopuszczalne dzienne spożycie wynosi 0,1 mg/kg masy ciała.

Wnioski: Analiza składu suplementu diety utwierdza nas w przekonaniu, że produkty mające z założenia nam pomagać, przy okazji mogą powodować różne skutki uboczne. Nie lepiej wyglądają tabletki musujące. Np. Zdrovit Multiwitamina + żelazo zawiera obok aromatów i wodorowęglanu sodu także substancję słodzącą często występującą w napojach gazowanych – cyklaminian sodu. Zanim kupimy suplementy diety (witaminy, mikroelementy), dokładnie przeczytajmy ich skład i wybierzmy te, które nie zawierają zbędnych dodatków negatywnie wpływających na nasz organizm. Najlepiej witaminy i mikroelementy spożywać razem z owocami, warzywami czy też orzechami.

5. Bio-active, “herbata” owocowa – malina

Uwagę przyciągają ‘podrasowane’ soczyste maliny, którymi jest pokryte opakowanie tej quasi herbaty. W dalszej kolejności nasz wzrok przyciąga krótki, aczkolwiek wiele mówiący tekst: Mało kto wie, że w Polsce występują 3 rodzaje malin, wszystkie są przyjemnie smaczne, więc nam ta różnorodność nie przeszkadza. Wybieramy tylko najlepsze, dojrzałe w pełnym słońcu owoce, które spokojnie wisząc, uśmiechały się do nas, prosząc o zerwanie. Dzięki temu nasze herbatki mają tak naturalny, cudowny zapach, a większe kawałki owoców sprawiają, że Ty i Twoja Rodzina znajdziecie maksimum smaku w każdej saszetce. Po przeczytaniu tego tekstu wrzucamy ‘herbatę’ do koszyka i parafrazując powyższy tekst stwierdzamy: Mało kto wie, że w Polsce występują dobrzy specjaliści od marketingu, co oznacza, że warto zachować odrobinę podejrzliwości i zwrócić uwagę na skład.

Składniki: hibiskus, czarna porzeczka, jabłko, burak, regulator kwasowości: kwas cytrynowy, owoc maliny 1%, aromaty.

Niestety, saszetka zawiera aromaty a także niezidentyfikowane ilości hibiskusa, czarnej porzeczki, jabłka i buraka (pewnie wykorzystany jako naturalny barwnik). Podano natomiast zawartość owocu maliny, którego jest tylko 1%. Brzmi to absurdalnie w kontekście tego, jakimi słowami zareklamowano powyższy produkt.

Wnioski: Alternatywą dla quasi herbaty owocowej jest przefiltrowana i przegotowana woda i dodanie do niej zagęszczonego soku. Ale także tu trzeba być wyczulonym i czytać etykiety. Zwróćmy uwagę np. na sok Herbapolu malina z żurawiną, który zawieraj obok cukru, wody i aromatów, 50% zagęszczonego soku malinowego w ilości 0,25% oraz 50% zagęszczonego soku żurawinowego w ilości 0,06%. W tej sytuacji lepiej domowym sposobem przygotowywać swój zdrowy sok.

6. Hochland, ser topiony kremowy z szynką

Sery topione należą do stosunkowo niedrogich produktów, aczkolwiek są smaczne i według powszechnego mniemania zdrowe z uwagi na mleko w nich zawarte. Rzeczywistość jest jednak brutalna.

Składniki: woda, masło, ser, odtłuszczone mleko w proszku, szynka 5% (mięso wieprzowe, skrobia, glukoza, zagęstnik: karagen – E407, białka mleka, przeciwutleniacz: E301, substancja konserwująca: E250, aromat naturalny), sole emulgujące:E450, E452, E339, białka mleka, regulator kwasowości: kwas cytrynowy, aromat naturalny, sól, preparat dymu wędzarniczego.

Ilość różnego rodzaju dodatków żywnościowych (9 różnych E) zastanawia nad faktyczną wartością tego produktu, która raczej jest ujemna. Najmniej bezpieczne dla zdrowia wydają się być koragen oraz sole emulgujące (odpowiednio: diosforan sodu/potasu, polifosforan, fosforan sodu), które mogą mieć niekorzystny wpływ na nasz metabolizm.

7. Hoop, napój Jupi Soczyste – jabłko i mięta

Estetyczne opakowanie i owoce zachęciły nas do przyjrzenia się nowemu produktowi firmy Hoop (Kafola). Skład napoju jest następujący: woda, cukier, syrop glukozowy, koncentrat soku jabłkowego (20%), regulator kwasowości: kwas cytrynowy, substancje słodzące: acesulfam K, aspartam, cykliminian sodu, aromat naturalny i identyczny z naturalnym jabłkowy i miętowy.

Niewielka ilość soku (20%), aromaty i cukier widocznie nie wystarczyły, aby sok ten dobrze się sprzedawał, dlatego w składzie znajdziemy jeszcze trzy różne substancje słodzące i wzmacniające smak, czyli acesulfam K (E950), aspartam (E951) i cykliminian sodu. (E952) Substancje, choć dopuszczone w Unii Europejskiej wiążą się z wieloma wątpliwościami, codo ich szkodliwości, w szczególności w zakresie wywoływania nowotworów i chorób układu limfatycznego. Wiele badań potwierdza jednak, że aspartam jest najbardziej niebezpieczną substancją dodawaną do żywności. O aspartamie dowiesz się więcej czytając ciekawnik pt. Niepewna przyszłość napojów gazowanych.

Wnioski: Nie warto sięgać po napoje owocowe. Zawartość soku w takich napojach najczęściej stanowi do 50%, napoju – reszta to woda i mogące wywoływać różne dolegliwości substancje słodzące. Lepiej jest wybierać soki, które ustawowo muszą posiadać 100% danego owocu. A zdecydowanie najlepsze rozwiązanie to pić soki świeżo wyciśnięte, zarówno owocowe, jak i warzywne.

8. Jurajska, napój gazowany, Krzyś o smaku gruszkowym

Pisząc o niegazowanych napojach owocowych warto również zwrócić szczególną uwagę na napoje gazowane – na prośbę naszej czytelniczki opisujemy “Krzysia” o smaku gruszkowym.

Napój gazowany KrzyśSkładniki: naturalna woda mineralna, cukier, dwutlenek węgla, regulator kwasowości – kwas cytrynowy, zagęszczony sok wieloowocowy (0,5%), aromat, stabilizatory:guma arabska, E445; barwnik: beta-karoten; substancje słodzące: cyklaminian sodu, sacharynian sodu, aspartam, acesulfam K; przeciwutleniacz – kwas askorbinowy, substancja konserwująca – E211, barwnik – E141 (ii).

Napój Krzyś, jak wynika z etykiety oparty jest na naturalnej wodzie mineralnej Jurajska. Szkoda, że o minerałach w składzie nie wspomniano, a ponadto sztucznie wzbogacono napój dwutlenkiem węgla. Sok wieloowocowy w napoju stanowi jedynie 0,5% jego objętości – ciekawe ile znajduje się w nim soku gruszkowego. Bardzo martwi dobór stabilizatorów: guma arabska (E414) ma właściwości drażniące a w wysokich stężeniach może powodować wzdęcia, a u niektórych osób reakcje alergiczne. Glicerynian estrów pochodzenia żywicznego (E445) wzbudza wiele wątpliwości, tym bardziej, że według krótkoterminowych i długoterminowych badań na szczurach większe dawki tego dodatku wskazywały na zmiany wątrobowe, a w kilku przypadkach okazywały się śmiertelne. W napoju wykorzystano te same substancje słodzące, co w przypadku wyżej opisywanego produktu (napój Jupi). W składzie Krzysia znajdziemy, niestety, także benzoesan sodu (E211), który powinny unikać szczególnie dzieci. Może powodować różne reakcje alergiczne i je nasilać – dotyczy to szczególnie osób cierpiących na astmę i pokrzywkę.

Wnioski: Napojów gazowanych należy szczególnie unikać, gdyż ich skład może być dla naszego organizmu toksyczny. Więcej na temat napojów gazowanych w ciekawniku pt. Niepewna przyszłość napojów gazowanych.

9. Winiary (Nestlé Polska), rosół drobiowy – kostki

Użycie kostki rosołowej to droga na skróty – oszczędza czas milionów Polaków. Nie oszczędza jednak naszego zdrowia.

Składniki: sól, tłuszcz roślinny utwardzony, aromaty, maltodekstryna, substancje wzmacniające smak i zapach (glutaminian sodu, E635), tłuszcz drobiowy (3%), cukier, przyprawy, warzywa suszone 0,8% (marchew, liść pietruszki), regulator kwasowości: kwas cytrynowy; mięso drobiowe suszone (0,1%), barwnik E150c.

Kostki rosołowe są produktem silnie przetworzonym, co wyklucza jakikolwiek pozytywny wpływ na nasz organizm w postaci enzymów, witamin czy też mikroelementów. Nie wyklucza to, niestety, negatywnego wpływu na nasz organizm zawartych w kostce dodatków. Tłuszcz roślinny utwardzony może zawierać wysoki poziom tzw. trans tłuszczów, które podnoszą ryzyko wystąpienia chorób miażdżycowych oraz ryzyko zachorowania na choroby układu krążenia. Ponadto substancja wzmacniająca smak i zapach – glutaminian sodu (E621) według ostatnich badań może powodować w zwiększonych dawkach uszkodzenia komórek mózgowych. Sugeruje się, że substancja ta może wpływać na choroby neurodegeneracyjne, takie jak choroba Alzheimera, Parkinsona i Huntingdona. Co więcej niektóre badania wykazały, że glutaminian sodu wywołuje niekorzystne objawy fizjologiczne, takie jak drętwienie, osłabienie i palpitację. Natomiast rybonukleotyd dwusodowy (E635) powinien być unikany przez chorych na astmę i podagrę. Karmel amoniakalny, karmel klasy III (E150c) jest barwnikiem karmelowym wykorzystywanym między innymi w coli, nie jest wskazany do spożywania przez dzieci. A dopuszczalne dzienne spożycie wynosi 150 mg/kg masy ciała. Mogą wystąpić problemy jelitowe. Ze względu na złożoną budowę związku nadal prowadzi się badania toksykologiczne.

Wnioski: Warto zastanowić się, czy droga na skróty jest opłacalna w kontekście naszego zdrowia. Dotyczy to także powszechnie używanej w polskich domach Maggi (Nestle) i Vegety (Podravka), która zawiera wyżej opisany glutaminian sodu (E627) oraz inozynian sodu (E631). Bezpieczeństwo wielu dodatków wciąż jest kwestionowanych i badanych, mimo, że zostały już oficjalnie dopuszczone do obiegu. Musimy kierować się zdrowym rozsądkiem i uwzględnić pieniądze, które za tym się kryją.

10. Wrigley’s Orbit, guma do żucia o smaku miętowym

Wiele słyszy się o zaletach gumy do żucia. Najważniejszą, obok świeżego oddechu, jest zwiększone wydzielanie śliny w jamie ustnej, która ogranicza rozwój bakterii, redukuje płytkę nazębną i zapobiega infekcjom dziąseł. Niestety, zdecydowana większość gum do żucia zawiera toksyczne substancje. Dotyczy to także gum Orbit.

Składniki: substancje słodzące (izomalt, sorbitol, mannitol, aspartam, acesulfam K; baza gumowa (lecytyna sojowa), aromaty, substancja utrzymująca wilgotność (glicerol – E422), zagęstnik (guma arabska), barwnik – E171, substancja glazurująca – wosk carnauba (E904), przeciwutleniacz – BHA (butylowany hydroksyanizol).

Guma Orbit to guma bez cukru, który został zastąpiony przez szereg toksycznych dodatków – substancji słodzących. Do tej pory najlepiej zbadaną substancją słodzącą jest aspartam i acesulfam K (patrz pkt. 7 i 8). Izomalt (E953), sorbitol (E420) i mannitol (E421) odpowiedzialne są za napis na opakowaniu gum Orbit o możliwych efektach przeczyszczających – warto jeszcze dodać, że substancje te mogą powodować bóle brzucha oraz wzdęcia. Ponadto mannitol (alergen) może powodować nudności i wymioty a według niektórych badań, może natomiast powodować obrzęk mózgu. Koniecznie trzeba też wspomnieć o przeciwutleniaczu BHA (E320), który może mieć toksyczny wpływ na nerki, wywoływać wysypkę, pokrzywkę, a także duszności. Wedle niektórych badań w wysokim stężeniu wywołuje nowotwory u zwierząt laboratoryjnych. W wielu krajach jest niedozwolony w produktach dla dzieci.

Wnioski: Guma Orbit to produkt składający się z aromatów i dodatkowo 10 różnych dodatków żywnościowych (E) – toksyczność niektórych z nich została udowodniona. Kobiety w ciąży powinny unikać tego produktu jak ognia.

11. Winiary (Nestlé Polska), majonez JogoMajo

Winiary JogoMajo to mix majonezowo-jogurtowy, charakteryzujący się stosunkowo niską zawartością tłuszczu (31,4%). Byłaby to bardzo dobra alternatywa dla zwykłego majonezu, gdyby nie kilka pozostałych składników.

Składniki: Woda, olej roślinny, laktoza, cukier, zagęstniki: skrobia modyfikowana, guma ksantanowa (gluten, soja), ocet, musztarda (woda, gorczyca, ocet, sól, cukier, przyprawy), proszek jogurtowy 1,3%, białka mleka, sól, regulatory kwasowości: E338, kwas mlekowy, kwas cytrynowy, aromaty (gluten), substancje konserwujące: benzoesan sodu, kwas sorbowy, przeciwutleniacz E385, barwnik: kurkumina.

Guma ksantanowa (E415) powstaje w procesie fermentacji i stosowana jest jako stabilizator i zagęstnik. Ma właściwości alergenne, może powodować m.in. tymczasowe wysokie ciśnienie krwi, migrenę. Ponadto jej spożywanie może prowadzić do wzdęcia, biegunki i bólu brzucha. Na nietolerancję gumy ksantanowej, podobnie jak glutenu może cierpieć około 1% populacji. Najmniej bezpieczne dla naszego zdrowia są zawarte w majonezie dodatki konserwujące, szczególnie benzoesan sodu (E211), który w połączeniu z witaminą C ma właściwości kancerogenne. Benzoesan sodu powoduje nadpobudliwość u dzieci i negatywnie wpływa na ich koncentrację. Ponadto różne badania sugerują, że dodatek ten powoduje zmiany w DNA oraz prowadzi do ADHD. Wycofanie tego dodatku to tylko kwestia czasu.

Kwas sorbowy (E200), nie został dopuszczony do użytku m.in. w Australii. Jego dopuszczalne spożycie wynosi 25mg/kg masy ciała w Unii Europejskiej. Badania na szczurach wskazały, że zwiększone spożycie tej substancji powoduje powiększenie się wątroby, nerek i zmiany w tarczycy. Koniecznie należy również zwrócić uwagę na dodatek E385, czyli sól wapniowo-disodowa kwasu etylenodiaminotetraoctowego (EDTA), którego stosowanie w wielu krajów jest zabronione. W UE maksymalna dopuszczalna dawka dziennego spożycia wynosi 2,5 mg/kg masy ciała. Substancja ta przyczynia się do wypłukiwania żelaza z organizmu. Co ważniejsze w badaniach laboratoryjnych na zwierzętach udowodniona została jej toksyczność zarówno wobec komórek, jak i materiału genetycznego (DNA). Badania Lanigana na szczurach wykazały, że powoduje ona problemy z rozmnażaniem się i prawidłowym rozwojem.

Wnioski: Alternatywne produkty dla majonezów nie muszą być wcale lepsze, a jak wynika ze składu JogoMajo, mimo mniejszej zawartości tłuszczu mogą być dużo bardziej niezdrowe. Lepiej jest używać zwykłego majonezu pozbawionego ww. dodatków w niewielkich ilościach albo jogurtu naturalnego. Jeszcze lepszym rozwiązaniem jest sporządzenie majonezu samemu. Należy jednak pamiętać, że w przypadku przygotowywania majonezu z jajkami istnieje ryzyko zatrucia salmonellą, dlatego bezpieczniej jest skorzystać z wegańskich przepisów na majonez.

12. Danone, Danacol, biały napój obniżający cholesterol

Coraz częściej osoby borykające się z wysokim cholesterolem sięgają po produkty, które mają na celu jego obniżenie. Jednym z takich produktów jest Danacol koncernu Danone. Na niewielkich pojemniczkach możemy przeczytać: jeden dziennie obniża cholesterol w trzy tygodnie. Obniżony poziom cholesterolu przyczynia się do utrzymywania zdrowego serca. Czy aby na pewno liczyło się zdrowie konsumenta? Czy może jego portfel? Rzeczywistość jest brutalna.

Składniki: odtłuszczone mleko pasteryzowane i odtłuszczone mleko w proszku, sterole roślinne 1,6%, stabilizatory: pektyna, guma guar; skrobia modyfikowana, oligofruktoza, aromaty, regulatory kwasowości: kwas cytrynowy, cytrynian sodu, cytrynian wapnia, białka mleka, substancje słodzące: aspartam, acesulfam K, żywe kultury bakterii jogurtowych.

Co robi guma guar, aspartam i acesulfam K w produkcie, który kupowany jest ze względu na jego “korzyści” zdrowotne? O wszystkich trzech dodatkach pisałem już wyżej – warto się z nimi zapoznać, szczególnie z opisem aspartamu.

Wnioski: Danacol może i obniża zły cholesterol, ale czy nie zwiększa też ryzyka zachorowania na nowotwór – drugiej najczęściej śmiertelnej dolegliwości współczesnego świata? Kupując produkt, który mimo swego marketingowego wydźwięku powinien być wartościowy dla naszego zdrowia, bądźmy ostrożni i przeczytajmy dokładnie skład. Nie dajmy się oszukiwać.

13. Jutrzenka, Jeżyki z kokosem – ciasteczka

Napis na opakowaniu zdradza, że “Jeżyki” to: pyszne ciasteczka z orzechami laskowymi, karmelem, wiórkami kokosowymi i chrupkami ryżowymi oblane mleczną czekoladą. Odwracamy opakowanie w poszukiwaniu składu – aby się do niego dostać należy dodatkowo odgiąć zakładkę zgrzania opakowania.

Składniki: czekolada mleczna 35,5% (cukier, tłuszcz kakaowy, mleko w proszku pełne, miazga kakaowa, tłuszcz roślinny, serwatka w proszku – z mleka, emulgulatory – lecytyna sojowa iE476, aromat wanilina ), mąka pszenna, syrop glukozowy, cukier inwertowany, mleko zagęszczone, cukier, tłuszcz roślinny utwardzony, wiórki kokosowe (3,6%), orzechy laskowe (2,2%), masło (z mleka), chrupki ryżowe (1,4%), stabilizator – sorbitol, skrobia ziemniaczana, ekstrakt słodowy (z jęczmienia), sól, serwatka w proszku (z mleka), emulgatory (lecytyna sojowa,E471), substancje spulchniające (E503, E500, E450, pirosiarczyn sodu), aromaty (kokosowy, wanilina), masa karmelowa (38,7%).

Wnioski: Lista składników ciasteczek jest długa, niemal równie długa jak lista zastrzeżeń. Zacznijmy od syntetycznie wytwarzanego aromatu waniliny (nie mylić z wanilią i naturalną waniliną), który znajduje się na liście niebezpiecznych związków chemicznych (m.in. rejestrze “National Institute of Health”) mogących spowodować w przypadku połknięcia poważne podrażnienie układu trawiennego. Kolejny składnik to sorbitol (E420), który jak już wspomnieliśmy przy gumie do żucia Orbit może powodować bóle brzucha oraz wzdęcia. E471 może być pozyskiwany z genetycznie modyfikowanej soi. Substancje spulchniające, węglany amonu (E503) mogą prowadzić do bólów brzucha i wzdęć. Podobne działanie zakłócające procesy metaboliczne mają difosforany sodu i potasu (E450) – maksymalna dopuszczalna dawka to 70mg/kg masy ciała. Bardzo szkodliwy jest pirosiarczyn sodu (E223) – spożycie do 0,7 mg/kg masy ciała – abstrahując od tego, że obniża zawartość witamin w produktach na skutek utlenienia, powoduje reakcje alergiczne, w szczególności podrażnienie skóry, gardła i astmę. Nie jest zalecany do spożywania przez dzieci.

14. Chipita Poland, 7DAYS Croissant z nadzieniem kakaowym

Jak często widujesz dzieci zajadające się owocami w czasie przerwy w szkole? A jak często 7DAYSami? Niestety, owoce mają słaby dział marketingu w porównaniu z firmą produkującą 7DAYS’y.

Składniki: mąka pszenna, nadzienie kakaowe 25% [(cukier, częściowo utwardzone tłuszcze roślinne, woda, niskotłuszczowe kakao w proszku 7%, odtłuszczone mleko w proszku, alkohol etylowy, emulgator (mono- i diglicerydy kwasów tłuszczowych estryfikowane kwasem mlekowym), aromat waniliowy, substancja żelująca (alginian sodu), substancja konserwująca (sorbinian potasu 0,1%)], margaryna [częściowo utwardzone tłuszcze roślinne, woda, sól, emulgator (mono- i diglicerydy kwasów tłuszczowych), regulator kwasowości, aromat, substancja konserwująca sorbinian potasu 0,1%)], cukier, stabilizator (mono- i diglicerydy kwasów tłuszczowych), syrop glukozowo-fruktozowy, drożdże, odtłuszczone mleko w proszku, sól, aromat waniliowy, substancja konserwująca (propionian wapnia 0,1%), mąka sojowa, emulgator (lecytyna sojowa).

Pod koniec długiej listy składników znajduje się krótka adnotacja: wyprodukowane w fabryce. Nie brzmi to najlepiej, podobnie zresztą jak: alkohol etylowy, alginian sodu (E401 – w dużych stężeniach może prowadzić do upośledzenia mechanizmu pobierania żelaza przez organizm), sorbinian potasu (E202 – do 25 mg/kg masy ciała – środek konserwujący, silnie drażniący wywołujący reakcje alergiczne) oraz propionian wapnia (E282 – preparat antypleśniowy, może powodować migreny).

Wnioski: Żywność silnie przetworzona, a do takiej należy zaliczyć powyższy produkt, to najmniej odpowiednia żywność dla naszych dzieci. Szczególnie, gdy zawiera dodatki, które mogą mieć niekorzystny wpływ na ich rozwój. Najbardziej odpowiednie przekąski w ciągu dnia, to zdecydowanie owoce i warzywa.

15. Unilever Polska, Carte Dor Bakalia – lody o smaku waniliowym z bakaliami i sosem czekoladowym

Uwielbiamy lody, szczególnie w upalne dni – wtedy pokusa jest największa. I nawet jeśli przyjdzie nam do głowy odczytanie etykiety ze składem to i tak trudno się powstrzymać. Dlatego warto dowiedzieć się czegoś więcej na temat lodów odpowiednio wcześniej, aby wypracować w sobie odpowiednie nastawienie do tego typu smakołyków. Przyjrzyjmy się składowi jednym z najdroższych lodów na naszym rynku.

Składniki: odtworzone odtłuszczone mleko, cukier, rodzynki (9,2%), tłuszcz roślinny, glukoza, orzeszki ziemne (3,8%), odtłuszczone mleko w proszku, syrop glukozowo-fruktozowy, kakao w proszku o obniżonej zawartości tłuszczu, kawałki migdałów (0,6%), miazga kakaowa, emulgatory (mono- i diglicerydy kwasów tłuszczowych), stabilizatory (mączka chleba świętojańskiego, guma guar, karagen), aromaty, barwniki (kurkumina, annato).

Obok zdrowych bakalii i kakao w składzie Carte Dor zaplątały się mało zdrowe dodatki. W lodach tych znajdziemy niemal wszystko i to w liczbie mnogiej: stabilizatory, aromaty, emulgatory i barwniki. Mączka chleb ziemniaczanego (E410) mimo, że uważana za dodatek dozwolony do używania w produktach BIO, to podejrzewa się, że może wzmacniać powstawanie alergii, jak i sama powodować reakcje alergiczne. W większych ilościach powoduje wzdęcia i ból brzucha. Podobne, aczkolwiek silniejsze działanie ma guma guar (E412). W badaniach najgorzej pod kątem zdrowotnym wypada kolejny stabilizator, jakim jest karagen (E407). Jego dopuszczalna dawka to 75 mg/kg masy ciała. Karagen może powodować problemy z przyjmowaniem substancji odżywczych zawartych w pokarmie, a nawet prowadzić do owrzodzeń. Badania nad zwierzętami wykazały, że karagen wpływa niekorzystnie na układ immunologiczny. Annato (E160b) u wrażliwych osób może powodować alergie skórne; jego maksymalne dozwolone spożycie wynosi 2,5 mg/kg masy ciała.

Wnioski: Także lody zawierają dodatki, które mogą mieć negatywny wpływ na nasz organizm, dotyczy to szczególnie barwników oraz stabilizatorów. Warto o tym pamiętać, szczególnie gdy jesteśmy w ciąży, karmimy piersią bądź dajemy obfitą porcję lodów naszym dzieciom.

ŹRÓDŁO: http://ciekawnik.pl

AUTOR: Piotr Parys

Opublikowano Ciekawostki | Dodaj komentarz

Khazarska Konspiracja która rządzi światem


W filmie przewija się wiele wątków dotyczących Syjonizmu. Oglądając ten film musimy pamiętać że Syjoniści to nie Żydzi tylko dawni Khazarowe – “Ludzie Węże” jak siebie nazywali, bardzo eufemistyczne określenie. Khazarowie pochodzą z prostej linii Sumeru skąd linie rodowe “wężowych ludzi” rozlały się po całym świecie siejąc terror i zamęt aż po dzień dzisiejszy. W filmie nie ma może zbyt wiele o historii, jednak stanowi on połączenie dzisiejszej sytuacji na świecie z realizacją założeń Syjonizmu zawartych w “Protokołach Mędrców Syjonu”.

Zanim uzurpowali sobie żydowską religię i nazwali siebie “Żydami” w ósmym stuleciu N.E. nazywali siebie “Wężowymi Ludźmi.” Określenie “Żyd” nawet jeszcze nie istniało.
Cytując Protokoły Mędrców Syjonu: “Cała długa ścieżka którą podążaliśmy zmierza teraz ku zakończeniu Symbolicznego Węża którym symbolizujemy nasz lud.
Tylko KTO właściwie symbolizuje swoich ludzi za pomocą Węża?

Byli wojowniczym plemieniem które żyło głęboko w sercu Azji i byli tak wojowniczy, że nawet Azjaci wygnali ich z Azji do Europy Wschodniej,

Polecam ten artykuł jako wstęp do tematu:

http://www.polonica.net/Khazaria-Chazarowie_korzenie_wspolczesnego_zydostwa.htm

http://www.khazaria.com/

The Khazarian Conspiracy that rules the World PL from Redmuluc on Vimeo.

Źródło: DavidIcke.pl

| Dodaj komentarz

Jak składniki mineralne wpływają na funkcjonowanie organizmu…

Każdy z nas jest cząstką Ziemi. W naszym kontekście – kontekście budowy organizmu i jego prawidłowego działania oznacza to, że jesteśmy stworzeni z tych samych pierwiastków, co i ona. Właśnie dlatego wszystkie składniki niezbędne do życia powinniśmy czerpać z Ziemi. Czy to oznacza, że mamy jeść ziemię, glebę, w której są pierwiastki życia? Zrozumiałe, że nie możemy tego robić, ale możemy jeść rośliny, które przetwarzają pierwiastki zawarte w glebie w taki sposób, aby mogły być łatwo wchłaniane przez nasz organizm.

Wszystkie pierwiastki i związki chemiczne wchodzące w skład gleby podlegają tzw. kumulacji biologicznej. Oznacza to, że rośliny zawierają znacznie więcej składników mineralnych niż gleba, a człowiek zawiera ich znacznie więcej niż rośliny. Przykładowo zawartość fosforu w organizmie człowieka jest ok. 200 razy większa niż w glebie, podczas gdy w roślinach wskaźnik ten wynosi 140. Wapnia jest zazwyczaj 8 razy więcej w roślinach niż w glebie, a w naszym organizmie – 40 razy więcej. I tylko niektóre pierwiastki odbiegają od tej reguły. Aluminium i krzem – wyjątkowo pospolite w ziemi, w naszych organizmach występują w śladowych ilościach.

Analiza składu chemicznego ludzkiego ciała wykazuje (w zależności od badań) przede wszystkim obecność tlenu – 56-64%, węgla – 18-22%, wodoru – 9-10% i azotu – 2,5%. Razem stanowi to 95,5% masy ciała. Kilkuprocentową zawartość wykazują wapń, fosfor i chlor. Jeszcze mniejsze ilości dotyczą potasu, siarki, sodu, magnezu, krzemu, fluoru, żelaza. W śladowych ilościach występuje jod, selen, mangan, miedź i inne pierwiastki. Tym niemniej, niezależnie od ilości występujących pierwiastków, każda komórka, każda tkanka, narząd i substancje w nich zawarte (np. enzymy) potrzebują określonych pierwiastków do prawidłowego spełniania swoich funkcji. W przypadku braków dochodzi do upośledzenia pracy komórek, narządów i całych układów, co w ostatecznym efekcie kończy się chorobą.

O jeszcze jednym aspekcie należy wspomnieć. Otóż znaczne braki spowodowane długotrwałym pozbawieniem dowozu do organizmu poszczególnych pierwiastków nie mogą być szybko zrekompensowane. Należy uzbroić się więc w cierpliwość i nie oczekiwać, że w przeciągu 2-3 tygodni wrócimy do równowagi. Trzeba na to niekiedy miesięcy. Pamiętać należy o zachowaniu stanu równowagi pomiędzy poszczególnymi pierwiastkami. Równowaga oznacza zarówno obecność wszystkich niezbędnych minerałów, jak również prawidłowe proporcje między nimi.

Braki jodu utrudnią przyswajanie magnezu, manganu, wapnia, żelaza, krzemu, fosforu. Braki siarki spowodują kłopoty z wchłanianiem sodu, magnezu, krzemu, manganu, wapnia, chloru, jodu, potasu.

Substancje mineralne w naturalnym pożywieniu są powiązane z witaminami, tłuszczami i innymi związkami tworząc wspomniane znacznie wcześniej chelaty. Obróbka termiczna niszczy wiązania między elementami mineralnymi, a białkami, węglowodanami, tłuszczami, enzymami. Wskutek takiego rozerwania związków substancje mineralne z postaci organicznej zamieniają się w formy nieorganiczne, nieprzyswajalne lub bardzo trudno przyswajalne. Dotyczy to przede wszystkim takich pierwiastków jak wapń, żelazo, jod. Formy nieorganiczne chętnie za to odkładają się w stawach, nerkach, woreczku żółciowym, naczyniach krwionośnych w postaci złogów.

Przejdźmy już jednak do przedstawienia roli składników mineralnych. Od składników mineralnych zależą przede wszystkim:

* budowa tkanek organizmu (zwłaszcza kostnej) oraz wszelkie procesy plastyczne,
* podtrzymywanie znormalizowanego składu chemicznego płynów ustrojowych (zwłaszcza krwi),
* utrzymywanie równowagi kwasowo-zasadowej,
* struktura i czynności większości procesów biochemicznych (w tym enzymatycznych) zachodzących w organizmie.

W zależności od zawartości w organizmie oraz zalecanego poziomu spożycia składniki mineralne dzielą się na dwie grupy:

* makroelementy – pierwiastki, dla których zapotrzebowanie wynosi więcej niż 100 mg/dzień/ osobę (wapń, fosfor, sód, potas, magnez, chlor, siarka,
* mikroelementy – pierwiastki, dla których zapotrzebowanie wynosi mniej niż 100 mg/dzień/osobę (żelazo, miedź, cynk, mangan, molibden, jod, fluor, selen, chrom, kobalt.

Minerały – podobnie jak witaminy – muszą być połączone z białkowym nosicielem w postaci aminokwasu, aby bez problemów dać się wchłonąć w organizmie. Powinny więc być dostarczane organizmowi w postaci organicznej. Ciągle aktualna jest zasada:

NIE JEST NAJWAŻNIEJSZE TO, CO ZJADASZ.

WAŻNE JEST TO, CO PRZYSWAJASZ.

Warto wspomnieć o jeszcze bardzo ważnym aspekcie – zaopatrzeniu ustroju w składniki mineralne podczas szczególnie uciążliwego, długotrwałego wysiłku fizycznego. W trakcie pracy następuje znaczna ucieczka elektrolitów. Jest to istotny problem, ponieważ elektrolity chronią organizm przed przegrzaniem się. Podczas aktywności życiowej dochodzi do wzmożenia procesów energetycznych. Nasila się wówczas emisja energii cieplnej. W tym momencie powinna nastąpić obrona organizmu przed przegrzaniem się. Następuje to dzięki poceniu się. Wraz z potem wydziela się jednak nie tylko woda, ale i potas, sód, magnez i wapń, czyli sole fizjologiczne. Skutkiem więc każdej aktywności jest odwodnienie.

Stopień odwodnienia określa zdolność do wykonywania pracy – czy to umysłowej, czy to fizycznej. Przy znacznej utracie wody nasila się uczucie zmęczenia. Odwodnienie jest bardzo niebezpieczne (jest o tym mowa w opracowaniu „Czysta woda zdrowia doda”), ale ubytek elektrolitów jest daleko bardziej niebezpieczny. Przy znacznej utracie wymienionych pierwiastków następuje już nie tylko niemożność kontynuowania pracy, ale może również dojść do zgonu w wyniku zapaści sercowo-naczyniowej. Zazwyczaj jednak ukryty przewlekły niedobór potasu i magnezu prowadzi do spadku wydolności mięśnia sercowego oraz osłabienia systemu nerwowego. Objawia się to tzw. „przepracowaniem”. Z kolei ukryty przewlekły niedobór wapnia powoduje systematyczną zmniejszenie masy kostnej a później utratę masy kostnej, co prowadzi odpowiednio do osteopenii lub do osteoporozy.

Zwykle organizm cierpi na kompleksowe niedobory minerałów, a nie na brak pojedynczego składnika. Niedobór ten może występować w postaci poważnych, zagrażających zdrowiu objawów (osteoporoza, zaburzenia rytmu serca, uszkodzenie mięśnia sercowego, obrzęki, skurcze żołądka i jelit, schorzenia skórne, tzw. wole, załamanie systemu krążenia). Bardzo często zwiastunami takich ciężkich niedomagań są objawy nietypowe: zmęczenie i ogólne rozbicie, skłonność do nadmiernej nerwowości i drażliwości, zaburzenia funkcji seksualnych, osłabienie pamięci, nocne skurcze mięśni łydek, brak apetytu, wypadanie włosów, łamliwość paznokci, trądzik, bóle głowy, podwyższona podatność na infekcje.

Jak więc z tego widać, bardzo ważnymi składnikami diety ludzi aktywnych są: woda i sole mineralne. Utraconych podczas pracy tych składników nie da się uzupełnić w prosty sposób, ponieważ żadne napoje tradycyjne nie są wystarczająco zasobne w te składniki. Dlatego warto sięgać po gotowe suplementy – napoje zawierające substancje mineralne i pierwiastki śladowe ważne dla życia: wapń, magnez, potas, cynk, miedź, mangan, chrom, selen (w postaci organicznej!) oraz niezbędne witaminy (zwłaszcza z grupy B). Minerały te pełnią bardzo ważną rolę przede wszystkim dla Twojego dobrego wyglądu, optymalnej równowagi psychicznej i formy fizycznej, dla mocnych nerwów i doskonale funkcjonującego systemu obronnego Twojego organizmu.

Właściwie dobrane naturalne, organiczne składniki mineralne przyczyniają się do:

* wspomagania gojenia wrzodów trawiennych,
* regeneracji zmęczonego organizmu,
* zabezpieczania przed rozwojem procesów starzenie ( ze względu na bogactwo zawartych minerałów),
* uzupełniania niezbędnych minerałów (ważne zwłaszcza w okresie szybkiego wzrostu młodzieży, intensywnego treningu, chorób),
* przyspieszenia gojenia się złamań kości,
* zapobiegania i zwalczania osteoporozy,
* zmniejszania rozdrażnienia i podenerwowania (działanie antystresowe),
* usprawnienia pamięci,
* wzmacniania systemu odpornościowego,
* przywracania prawidłowego funkcjonowania gruczołu krokowego (ze względu na bardzo dużą zawartość cynku),
* wzmacniania kondycji seksualnej i popędu płciowego.
* uzupełniania poziomu wapnia, cynku i magnezu u kobiet w ciąży w wyniku dużego zapotrzebowania płodu na te pierwiastki,
* doskonałego wpływu na prawidłowe działanie nerek,
* wzmacniania systemu odpornościowego,
* ogromnego wpływu na stan tkanek tzw. peryferyjnych (ładna
* skóra, błyszczące włosy, twarde paznokcie) i silną tkankę łączną.

Fragment książki z cyku “Barwy Twojego Zdrowia” – “Tajemnice spulementacji odżywiania”.

Autor: Janusz Dąbrowski

Opublikowano Ciekawostki | Dodaj komentarz

Czeczenia, Macierewicz i o. Rydzyk w jarmułce…

Czyli “nasze” media w rękach Żydów – od Michnika po Rydzyka. ? . Głównym obecnie motywem i wątkiem światowej polityki jest narzucanie światu Nowego (żydowskiego) Porządku. Mówią o tym Protokoły Mędrców
Syjonu. http://poliszynel.wordpress.com/protokoly-medrcow-syjonu/
Mówi o tym program zdominowanej przez Żydów PNAC.

http://pl.wikipedia.org/wiki/PNAC

Na obecnym etapie podboju świata przez żydowskich ideologów NWO
najtwardszym dla nich orzechem do zgryzienia jest Rosja. Demontaż
doprowadzonego do bankructwa ZSRR zakładał przejęcie kontroli nad jego
masą upadłościową przez zakamuflowanych pod rosyjskimi nazwiskami
Żydów. Dotyczyło to także i Rosji. Ideologom NWO udało się wyrwać
spod wpływów Kremla szereg wcześniejszych republik związkowych.
Część z nich jest dzisiaj po przeciwnej wobec Kremla stronie barykady -
w NATO. Inne nadal wstrząsane są kolorowymi rewolucjami sterowanymi z USA
i Izraela. Próbowano nawet oderwać od osłabionej Rosji tereny włączone
do niej jeszcze w XIX wieku. Tak było w Czeczenii (o czym będzie mowa
później).

W samej Rosji początkowo wszystko szło po myśli żydostwa. W czasach
wiecznie pijanego Jelcyna z dnia na dzień wyrosły wielomiliardowe fortuny
żydowskich oligarchów. Pieniądze otrzymywali oni głównie od
Rothschildów i byli ich agentami. Niewiele brakowało, a i w Rosji
zainstalowano by odpowiednik amerykańskiego FED-u – żydowskiego tasiemca
żerującego na Ameryce. Po przejęciu władzy przez Putina sielskie czasy
dla żydostwa się skończyły. Uwięzienie agenta Rothschildów,
Chodorkowskiego, wywołało wściekły jazgot żydowskich mediów na całym
świecie (kilku innych żydowskich oligarchów uciekło za granicę).
Także i wewnętrzna agentura żydowska w Rosji włączyła się do
kampanii antyputinowskiej. Wszystkie te “rosyjskie” organizacje z prawami
ludzkimi na sztandarach, komitet helsiński itp. to żydowska agentura.
Rosja mimo ogromnych kłopotów gospodarczych nie ugięła się przed
zmasowaną nagonką. Jak się wydaje, powoli dochodzi do siebie. Nie
zamierza też nadal podporządkować się żydowskiemu dyktatowi. Stąd
właśnie bierze się widoczny gołym okiem proces osaczania jej przez
zażydzoną USA i Izrael.

O aktywnej i gorliwej pomocy Kaczyńskich w tych działaniach pisałem
wielokrotnie. Pisali o tym i inni.

http://kandydaci2010.wordpress.com/2010/05/12/bracia-kaczynscy-a-polityka-osaczania-rosji/

http://prawica.net/node/13227

Zaznaczyć wyraźnie należy w tym miejscu, że PO jest tak samo jak PiS
agenturalną wobec Zachodu mafią polityczną. Tak samo gorliwie wykonuje
polecenia jej żydowskich mocodawców z Brukseli. A sama Bruksela to
żydowska agentura grupy Bilderberga i Komisji trójstronnej. Obie te
nieformalne grupy (a dodatkowo także CFR i loże masońskie) to narzędzia
w rękach ideologów NWO, przy pomocy których kontrolują oni światową
politykę.
W dużej mierze inscenizowana “walka” pomiędzy PO a PiS, oraz domniemane
różnice w programach i polityce tych agenturalnych partii mają za
zadanie jedynie odwracanie uwagi od tego, że w kwestiach zasadniczych i
fundamentalnych zarówno PO jak i PiS są partiami bliźniaczymi.
Obie są za pełną wasalizacją Polski przez USA, Unię i NATO (nad
którymi władzę sprawuje światowe żydostwo).

Jednym z najważniejszych narzędzi utrzymywania kontroli nad Polską są
znajdujące się pod kontrolą Żydów media. Co do tego, że gadzinówka
Michnika jest gazetą żydowską i antypolską, nie ma chyba wątpliwości.
“Rzeczpospolita” też jest gazetą kontrolowaną przez żydowską agenturę
wpływu, choć kamufluje się lepiej niż GW. Ogromna większość
pozostałych gazet to także pisma made in Telawiw.

Najbardziej wpływowe i masowe medium, telewizornia, także ta
“publiczna”, a zwłaszcza jej serwis informacyjny to najważniejsza i
podstawowa polskojęzyczna tuba propagandowa światowego żydostwa.
Pokazuje nam więc TVP świat nie taki, jaki on rzeczywiście jest.
Pokazuje nam świat taki, jaki chcą Żydzi, abyśmy go tak widzieli.

Ważną dla Polski sprawą jest – gdzie w takim razie w tym zażydzonym
krajobrazie mass mediów plasuje się imperium medialne o. Rydzyka?

Od momentu zalegalizowania przez Kaczyńskiego syjonistycznej, “tylko dla
Żydów”, loży B’nai B’rith, nastąpiła dziwna ewolucja w mediach o.
Dyrektora. O ile kiedyś żonę grabarza suwerenności nazwał Rydzyk
publicznie “czarownicą”, to obecnie zapędza on ludzi na barykadę w
wojnie o pomnik (przy pomocy krzyża) dla “przyjaciela Żydów” i jego
“czarownicy”. Z krytyka Lechkacza rydzykownia stała się wyznawczynią
ortodoksyjnego kaczyzmu/żydzizmu (a sam Rydzyk stwierdził, że Polska
potrzebowałaby dzisiaj dwudziestu Jarosławów).
Najlepszym przykładem egzaltowanego prokaczyzmu jest stała prezencja u o.
Dyrektora Antoniego Macierewicza vel Izaaka Singera. Najpóźniej od czasu
Smoleńska ten żydowski agitator i ideolog PiS-u jest niezwykle popularną
i często puszczaną na wizji TV Trwam gwiazdą ekranu.

Akurat ostatnio (17.09.10) miał on wieczorem dwudziestominutowy seans
nienawiści pod adresem Rosji. Ilość jego kłamstw i propagandowej hucpy
zaprezentowanych w ciągu tych dwudziestu zaledwie minut wystarczyłaby na
tasiemcowy, wieloodcinkowy serial propagandowy dla mniej uzdolnionych,
choć nadal dobrych agitatorów.

Macierewicz/Singer zaczął frontalny atak na Rosję i Putina od sprawy
Czeczenii (w związku z przylotem do Polski i zatrzymaniem przez policję
poszukiwanego międzynarodowym listem gończym Czeczeńca ściganego przez
Rosję za terroryzm).

http://www.jednodniowka.pl/news.php?readmore=311

Historia Czeczenii ma dużo analogii z Polską i z Afganistanem.
Geopolitycznie Czeczenia leży w kaukaskim przesmyku pomiędzy potężną
Rosją a Gruzją – niezatapialnym lotniskowcu Izraela. Na południowym
wschodzie Gruzja graniczy z NATO-wską Turcją. Podobnie Polska leżała w
strefie buforowej pomiędzy ZSRR a NATO.
Wykorzystując rozpad i wewnętrzny zamęt w ZSRR, a później w Rosji
muzułmańscy fundamentaliści, uzbrojeni przez USA, m.in. za
pośrednictwem agenta CIA, Osamy bin Ladena chcieli oderwać Czeczenię od
terytorium Rosji. Do tej skazanej z góry na porażkę wojny popchnęli oni
sporą część własnego społeczeństwa (Polaków też popychano do z
góry skazanych na klęski powstań).
W przeciwieństwie do Polski Czeczenia nadal należy do Rosji. Polska
natomiast uwolniona spod wpływów Kremla stała się kolonią USA i
Izraela, unijnym, rozkradanym i szabrowanym barakiem i rezerwuarem taniej
siły roboczej.
Kto wie, który los jest gorszy.
Dziwić powinno ogromne poparcie Macierewicza i TV Trwam dla czeczeńskich
fundamentalistów. W okresie rządów samozwańczego Dudajewa głośna na
Zachodzie była sprawa pewnej Czeczenki. Sąd islamski “niepodległej
Czeczenii” skazał ją za “nierząd” na karę śmierci (żyła ona w
konkubinacie, bez ślubu). “Wspaniałomyślnie” wykonanie wyroku śmierci
odroczono do czasu, aż kobieta w więzieniu urodzi nieślubne dziecko
(akurat była ona wtedy w ciąży).
I w łapska takich właśnie fundamentalistów USA chciała wepchnąć
Czeczenię.

Istnieje tutaj też ciekawa analogia do Afganistanu.
W jednym z wywiadów wpływowy zakulisowy animator światowej polityki,
Zbig Brzeziński przyznał, że powodem inwazji ZSRR na Afganistan w 1979
roku była chęć wstrzymania przez Sowietów narastającej penetracji tego
kraju przez USA i CIA.

http://grypa666.wordpress.com/2010/09/14/geoinzynieria-atmosfery/

(Kto wylansował O-bomb-ę?)
USA nie pogodziła się z utratą wpływu w tym kraju. Intensywnie
wspierała finansowo i militarnie fundamentalistycznych Mudżahedinów.
Ostatecznie po dziewięciu latach okupacji ZSRR wycofała z Afganistanu
swoje wojska. A 13 lat później Afganistan podstępnie napadnięty został
przez wcześniejszego sojusznika – USA. Przyczyną amerykańskiej agresji
było to, że władze USA ich własne zamachy z 11/9 zwaliły na bin Ladena
i powołując się na udzielanie mu schronienia przez Talibów napadły na
Afganistan. Opowiada o tym niesyjonistyczny Żyd, Aaron Russo.

Tutaj pozwolę sobie na dwie ciekawostki.
Afgańczyków walczących z okupacją sowiecką historiografia żydowskiego
grajdołka – tzw. III RP – nazywa bojownikami i bohaterami. Podziwiana jest
ich odwaga, poświęcenie i patriotyzm.
Walczących dzisiaj z obecnym okupantem tych samych Afgańczyków określa
się mianem terrorystów. Dodam jedynie jeszcze, że nawet żydowskie media
po cichu przyznają, iż ludność Afganistanu traktuje wojska IZAF jako
okupantów.
Druga ciekawostka.
Okupacja sowiecka trwała 9 lat. Maksymalnie stacjonowało w Afganistanie
jednocześnie ok. 100 000 czerwonoarmistów.
Obecna okupacja Afganistanu pod dowództwem USA i NATO trwa już też 9
lat. Obecnie stacjonuje w Afganistanie ok. 130 000 żołnierzy wojsk
okupacyjnych.

Wracając do Czeczenii…
Bardzo prawdopodobną mogła być taka historia:
- Czeczenii udało się wykorzystać zamęt spowodowany rozpadem ZSRR i
uzyskała ona przy wydatnej militarnej pomocy USA niepodległość.
Zwycięskich fundamentalistów czeczeńskich nazywano początkowo w Polsce
(i w USA) bojownikami.
- W ramach dalszego osaczania Rosji pod sfabrykowanymi “dowodami”
udzielania przez Czeczenię pomocy bin Ladenowi i Al-Kaidzie kolejna
wojskowa koalicja pod przywództwem USA najeżdza na Czeczenię i
przychodzi z pomocą uciskanemu narodowi czeczeńskiemu uwalniając go
spod terroru czeczeńskich fundamentalistów.
A Ahmeda Zakajewa i jego terrorystów zamknięto w Guantanamo.

Współczuję Czeczenom. Ale wobec agresywnej polityki światowego
żydostwa mają oni do wyboru albo być prowincją Rosji, albo dostać się
w łapska kompleksu jot. Z zaplanowanym przez ideologów NWO chipowaniem
gojów jako bydła roboczego włącznie.
Pod tym względem Czeczenia jest chyba w lepszej sytuacji niż my. Putin
takich planów jak na razie chyba nie ma.
Macierewicz/Singer i prowadzący z nim rozmowę ksiądz wspomnieli też o
tym, że być może nawet 200 000 ludzi zginęło w obu ostatnich wojnach
czeczeńskich. O tym, że od agresji USA na Irak zginęło tam ok. 1,5
miliona ludzi nie powiedzieli. Ofiary ludności cywilnej obecnej okupacji
Afganistanu także potraktowali milczeniem.

Ciekawostką może być też przykład warcholstwa Macierewicza/Singera.
Głośno nawoływał on do zignorowania przez policję i prokuraturę
międzynarodowego nakazu aresztowania Zakajewa. Proszę sobie to dokładnie
przeanalizować – przedstawiciel Prawa i Sprawiedliwości nawołuje
funkcjonariuszy i urzędników państwowych do łamania obowiązującego
Polskę prawa! Najwyższy już chyba czas, aby kaczyzm zmienił własne
załgane logo PiS na inne. Zresztą i pod tym względem PiS jest
bliźniakiem PO. Nie tak dawno warchoł Tusk nawoływał do niepłacenia,
wbrew obowiązującym wówczas przepisom, abonamentu za telewizję. Tak to
uczą nas szacunku do prawa luminarze głównych politycznych mafii
nadzorujących nasz zażydzony unijny barak.

W skandaliczny sposów porównał Macierewicz/Singer Putina ze Stalinem.
“Zapomniał” niestety dodać, że Putin broni Rosji przed zakusami
żydostwa, i że Stalin był gruzińskim Żydem. Nie wspomniał też, że
największą daninę krwi z rąk żydobolszewii ponieśli sami Rosjanie.
Przemilczał też, że dzisiejsza Rosja ma tyle wspólnego ze zbrodniami
Stalina i żydowskiej NKWD, ile ma wspólnego np. o. Rydzyk z Bierutem,
Bermanem i żydowską UB.
Sam Macierewicz/Singer ma natomiast i ze Stalinem, i z Bermanem wspólne
korzenie.

Kolejną porcją kłamstw i jadu był “atak” na PO i pomawianie tego
bratniego, sorosowskiego kibucu o agenturalność wobec Rosji.
Macierwicz/Singer doskonale wie, że Waszyngton odtrąbił zmianę polityki
wobec Rosji. Nawet najgroźniejszy antyrosyjski jastrząb w USA,
Brzeziński, który wcześniej publicznie rugał Busha za jego
opieszałość w sprawie “Tarczy”, na łamach “Rzeczpospolitej” nakazał
polskim marionetkom politycznym poprawę stosunków z Rosją. Co gauleiter
Tusk posłusznie czyni.

http://www.rp.pl/artykul/9133,484137_Pojednanie__polsko_rosyjskie_zmieni_Europe_.html

Atakowanie Rosji przez PiS i Macierewicza za pośrednictwem mediów
Rydzyka to nieudolna inscenizacja. Ma ona wywrzeć wrażenie na Rosji w
myśl zasady – dogadujcie się z PO, bo będzie biada, jak PiS dojdzie do
władzy.

Następnie Macierewicz wspomniał o “skandalicznym” usunięciu krzyża na
Krakowskim Przedmieściu. Ankiety stwierdzające, że większość Polaków
przyjęła to z ulgą, Macierewicza/Singera naturalnie nie interesują. No
i tego, że większość Polaków nie życzy sobie dalszego pomnikowania
Polski kaczyzmem, PiS-owski agitator też nie powiedział.

Zmasowany atak na Putina (a przy okazji na wypełniającego polecenia
Brzezińskiego – Tuska) przeprowadził też Macierewicz /Singer w związku
ze śledztwem w/s Smoleńska.
W tej sprawie już wcześniej dogadywał się on z kongresmenem Peterem
Kingiem i innymi amerykańskimi politykami/Żydami/szabas-gojami.
Macierewicz/Singer doskonale wie, że 11/9 to robota USA i Izraela. Wie
też, jaką farsą było “śledztwo” Kongresu USA w tej sprawie.
Kongresmeni (połowa z nich to Żydzi) pod dyktando żydowskich
inspiratorów zamachu “wykazali”, że zamachy te były robotą Al-Kaidy.
A teraz Macierewicz/Singer chce, aby ten sam załgany Kongres – zacieracz
śladów ich własnej amerykańskiej zbrodni – przejął śledztwo
smoleńskie. Naturalnie po to, aby i tę amerykańską zbrodnię zwalić na
kogoś innego – w tym wypadku na Putina.

Macierewicz/Singer zwrócił się też do sekretarza generalnego ONZ, do
sekretarza generalnego NATO i do szefa fasadowego europarlamentu Buzka o
poparcie w przejęciu z rąk Rosji smoleńskiego śledztwa. Jako pretekst
posłużył się on zmontowaną przez PiS petycją podpisaną przez ponad
300 000 wyznawców kaczyzmu na całym świecie. Z osłupieniem słuchałem,
jak ten żydowski agitator mówił, że Naród Polski domaga się prawdy o
Smoleńsku.
Od kiedy to naród polski liczy 300 000 ludzi? Hę? Zresztą, gdyby pod
petycją było nawet 3 miliony podpisów, to wciąż byłby to niewielki
tylko procent narodu polskiego. Ponadto nie wiadomo jest, ilu sygnatariuszy
petycji to czystej krwi Żydzi, pełniący jedynie obowiązki Polaków. I
jakim prawem sam Macierewicz/Singer występuje jako Polak?
A zwłaszcza, jaką “prawdę” da nam zbrodnicza Ameryka?

Z wypowiedzi Macierewicza/Singera wynikało, że Kongres sprawą Smoleńska
jest zainteresowany. Wygląda więc na to, że ataki na Rosję, osaczanie
jej, idą nadal pełną parą. Metodą kija i marchewki. Z jednej strony
więc mówi się o poprawie stosunków z Rosją, z drugiej strony
nieustanne na nią się szczuje. Z podziałem ról pomiędzy dwa kibuce z
żydowskiej gminy filantropa Sorosa – PO Rosję kokietuje, a PiS na nią
szczuje.
Wszystko wskazuje na to, że jeszcze długo żydostwo rządzące Polską
będzie naszą uwagę zajmować Smoleńskiem (no i wojną o krzyż i o
pomniki).
Po to, aby móc spokojnie i bez przeszkód nasz unijny barak dalej
szabrować.

Ciekawie wyglądała postawa księdza prowadzącego ową rozmowę, a
właściwie monolog żydowskiego ideologa PiS – Macierewicza/Singera.
Ksiądz ten zadawał w taki sposób przygotowane zapewne wcześniej już
pytania, aby ułatwić “rozmówcy” wściekły atak na Rosję, Putina i ich
domniemaną agenturą – PO. Ani razu też nie zakwestionował ów duchowny
choćby najbardziej załganej wypowiedzi jego “rozmówcy”. Wręcz
przeciwnie, ze wszystkim się zgadzał i wszystkie te propagandowe brednie,
oszczerstwa i kłamstwa Macierewicza/Singera traktował jako prawdę
objawioną.

Dlatego też nasunęła mi się po tej audycji smutna refleksja. Wydawać
by się mogło, że najbardziej zatruwa umysły Polaków michnikowska
GWadzinówka, uchodząca za najbardziej załgane wysokonakładowe medium.
Jednakże nawet ta żydowska gazeta nie atakuje Rosji tak ostro,
bezpodstawnie i bezkompromisowo jak TV Trwam. Nie jest też GW tak
wiernopoddańczo zaślepiona w stosunku do USA. Macierewicz/Singer mówiąc
o USA – tym żydowskim kastecie do bicia gojów i światowym żandarmie
napadającym na suwerenne państwa (ale także o faszystoidalnej Unii i o
zgnojonej Polsce) piał pod niebiosa i z zachwytem “wolny świat”, “wolny
świat”, “wolny świat”. O tym, że w USA wprowadzono prawo stosowania
tortur w stosunku do osób “podejrzanych o terroryzm”, ten żydowski
agitator nie wspomniał. Tak więc terroryści z CIA mają prawo dowolną
osobę z ulicy aresztować i torturami zmusić ją do wzięcia
odpowiedzialności za ich własne zamachy.
I tak wygląda ten skurwiony i załgany po dziurki w nosie,
amerykańsko/żydowski “wolny świat”.
Ciekawe też, co o owym “wolnym świecie” myślą ludzie bezprawnie i
bezpodstawnie trzymani od dziewięciu lat w obozie koncentracyjnym
Guantanamo.

Wobec powyższego uzasadnione jest chyba stwierdzenie, że imperium o.
Rydzyka stało się w międzyczasie ważną i gorliwą tubą propagandową
światowego żydostwa. O tyle bardziej niebezpieczną, bo udrapowaną w
katolicyzm. A w stopniu zakłamywania politycznej rzeczywistości Polski i
świata prześcignęła rydzykownia “Niezależną”, “Niepoprawnych”,
Michalkiewicza, a nawet michnikowską GWadzinówkę.

Opublikowano Ciekawostki | 1 komentarz

POPISOWY PRZEKRĘT KAHAŁU

W gronie swoich znajomych (nie mylić z przyjaciółmi) mam – niestety – zarówno zwolenników PO, jak i PiS. Początkowo ich zapiekłość we wzajemnym obrzucaniu się inwektywami oraz oskarżeniami o działanie na szkodę Polski nawet mnie bawiła. Po pierwsze – miałem w pamięci przedwyborcze deklaracje wielu z nich, że są zainteresowani wyłącznie koalicją obydwu partii (określaną jako POPiS), co już czyniło podkreślane różnice ideowe bardzo umownymi. Po drugie – byłem przekonany, że po początkowym zauroczeniu Kaczyńskimi z jednej, a Tuskiem z drugiej strony, przyjdzie czas na opamiętanie i chłodną analizę tego, czy w ogóle jest coś, co naprawdę różni liderów oraz dowodzone przez nich partie w podejściu do kluczowych interesów Polski i Polaków.

Po ponad dwóch latach od ostatnich wyborów parlamentarnych moje nadzieje legły zupełnie w gruzach. Niczym nie osłabiona wierność zwolenników obydwu największych partii oraz ich przekonanie o posiadaniu jedynie słusznej recepty na dobro Polski i Polaków zdają się dowodzić, że mam do czynienia albo z mniej lub bardziej zakamuflowanymi żydami (najczęściej zza Buga, pochodzenia chazarskiego), albo z etnicznymi wprawdzie Polakami lecz o mózgach skutecznie obrzezanych przez koszerne media.

Trudno inaczej wytłumaczyć emocjonalne zaangażowanie po stronie PO lub PiS w mniej lub bardziej wyreżyserowanych konfliktach (vide: ostatnia “afera hazardowa”) przy jednoczesnym nie zauważaniu wyjątkowej zgodności obydwu partii w systemowym niszczeniu Polski i narodu polskiego. Tym sposobem pióro, które odmówiło posłuszeństwa prezydentowi RP, Lechowi Kaczyńskiemu podczas podpisywania przez tegoż “patriotę” tzw. Traktatu Lizbońskiego – ostatniego aktu utraty suwerenności Polski na rzecz unijnego kołchozu – nosi w sobie (oczywiście, o ile nie zostało zniszczone) więcej zasług w walce o dobro naszego kraju niż absolutna większość Polaków. Smutne, lecz prawdziwe.

A przecież pełna zgodność i współdziałanie nieformalnej koalicji PO oraz PiS nie kończy się bynajmniej na samej akceptacji Traktatu Lizbońskiego, choć to dla Polski akt najbardziej zabójczy, przysłowiowy gwóźdź do trumny. Proszę sprawdzić, czy cokolwiek różni te partie np. w kwestii wysyłania polskiego mięsa armatniego do Afganistanu, przyjęcia do strefy euro, wspierania żydowskich interesów na Białorusi i Ukrainie, traktowania resztek polskiego haraczu odzyskiwanego z brukselskiej kasy jako “dotacji unijnych” czy iście żydofilskiego zaangażowania w walce z “antysemityzmem” (vide: propagandowy cyrk ze skradzionym napisem nad bramą muzeum obozu Auschwitz-Birkenau lecz bez jakichkolwiek konsekwencji dla jego szefa, Piotra Cywińskiego – notabene katalogowego żyda i prominentnego działacza… Klubu Inteligencji Katolickiej). Przykłady można by mnożyć w nieskończoność.

Przy takim, bezwzględnym przestrzeganiu zaleceń gminy żydowskiej (kahału) co do priorytetów w walce o unicestwienie Polski i narodu polskiego, poszczególne wsie (kibuce) mogą pozwolić sobie tylko na samodzielność w kwestiach dla żydowskiej sprawy drugorzędnych, np. podziału synekur w instytucjach państwowych i samorządowych Republiki Przybłędów, które to określenie uważam za najwłaściwsze rozszerzenie skrótu RP. Tym sposobem członkowie kibucu “piłsudy” (PiS) mogą nie przebierać w środkach podczas szarpaniny z członkami kibucu “prusaki” (PO). I vice versa. Wszak stawką są tutaj kolejne wygrane wybory, a wraz z nimi dziesiątki tysięcy dobrze płatnych posadek. Nieprzypadkowo żyd Jacek Kurski (kibuc “piłsudy”) raczył stwierdzić, że “ciemny lud wszystko kupi”. Patrząc na skaczących sobie do oczu Kempę i Wassermanna z jednej strony oraz Sekułę i Neumanna z drugiej uwierzy, że żyje w kraju demokratycznym. I z pełnym przekonaniem weźmie udział w kolejnych wyborach między “piłsudami” i “prusakami”.

Rabinacki zabieg z wysforowaniem – przy znaczącym udziale medialnych organów żydokomuny – dwóch ostro rywalizujących kibuców na scenie politycznej Republiki Przybłędów pozwala bowiem realizować nie tylko koncepcję odwrócenia uwagi gojów od spraw dla nich najważniejszych (takich choćby jak wspomniany Traktat Lizboński) ale także w mistrzowski sposób eliminuje z tejże sceny inne siły polityczne.

Pół biedy, gdyby rzecz kończyła się na zmarginalizowaniu kibuców grupujących członków i sympatyków SLD oraz dawnej UW (tu adekwatnymi byłyby określenia “sowiety” oraz “kagany” od przybranych personaliów Lazara Kaganowicza, najbardziej wpływowego choć praktycznie nieznanego żyda w historii ZSRR). Ba, jestem gotów przejść do porządku dziennego nawet nad LPR, którego “wysoki jak brzoza, głupi jak koza” przywódca, czyli Roman Giertych dał się podpuścić i wyeliminować dwóm kurduplom – bliźniakom, czyli J. i L. Kaczyńskim. Problem w tym, że propagandowe ograniczenie sceny politycznej do PO i PiS sprowadza praktycznie do zera szanse wyborcze stowarzyszeń lub partii o charakterze stricte narodowym.

A propos zaciętej jakoby walki PiS-owskich “piłsudów” z PO-owskimi “prusakami” i to na szczeblu najwyższym bo wodzowskim… Wiosną 2008 roku Centrum Informacyjne Rządu przekazało dziennikarzom wiadomość o spotkaniu prezydenta L. Kaczyńskiego z premierem D. Tuskiem w Juracie oraz zaplanowanej bezpośrednio po nim konferencji prasowej. Podobnie jak inni, potwierdziłem swoją akredytację. Niestety, konferencja została odwołana bez podania przyczyn. Dopiero później okazało się, że obydwaj “śmiertelni wrogowie” nie tylko dogadali się w kwestii ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego ale także opróżnili parę butelek wina, co przekreśliło możliwość udzielania w miarę logicznych odpowiedzi na pytania żurnalistów. W sejmowych i senackich kuluarach też jakoś nie dane mi było się zauważyć wrogości między członkami PO i PiS, tak intensywnie serwowanej – za pośrednictwem mediów – “ciemnemu ludowi”. Kibuce wprawdzie różne lecz kahał ten sam.

Henryk Jezierski
05.02.2010

P.S.

Już po opublikowaniu felietonu Pan M. K. z Niemiec (personalia znane autorowi) podał link do strony http://mementomori.salon24.pl/ na której Michał Tyrpa, prezes Fundacji Paradis Judaeorum publikuje dokumenty związane z próbą pozbawienia wspomnianego przeze mnie Piotra Cywińskiego funkcji dyrektora Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau. Okazuje się, że tenże funkcjonariusz państwowy, utrzymywany z naszych podatków, ma w swoich dokonaniach także… sprzeciw wobec inicjatywy uhonorowania rotmistrza Witolda Pileckiego wybiciem pamiątkowej monety. Ot, żydowska wdzięczność dla polskiego bohatera.

H. Jez.

KOMENTARZE, POLEMIKI, UZUPEŁNIENIA

Witam Pana,

Trafne spostrzeżenia i dobry tekst, ale to wybory partyjne w ordynacji dotychczasowej są przyczyną takiego stanu rzeczy. Partie te nie są utrzymywane ze składek swoich członkow, mają za to ogromne dotacje z budżetu państwa. Selekcja negatywna polega na tym, że bogatsi i bardziej dupoliżący mają zagwarantowane miejsca tzw. biorące na listach wyborczych. Skład sejmu i nawet rad miejskich co kadencję wyrażnie gorszy…

No i oczywista sprawa – media… Zwłaszcza telewizja niszczy mózgownice. Chociaz powiem Panu, że obaj moi synowie wyrzucili telewizory na śmietnik. Efektem jest lepszy rozwój ich dzieci, a moich wnuków.

Pozdrawiam
S.G. (pełne personalia znane autorowi)
06.02.2010

Szanowny Panie,

Jakkolwiek poza jednym z tezami i spostrzeżeniami pana w powyższym wpisie można się w pełni zgodzić to jednak nie zgadzam się absolutnie z krytyką p. Romana Giertycha. Śledziłem dokładnie jego karierę polityczną i moim zdaniem jest najbardziej wiarygodny, mądry, odważny, roztropny, medialny, roztropny, prawdomówny, nie egoistyczny polityk na polskiej prawicy. Każde z tych określeń jestem zdolny osobno uzasadnić co nie znaczy, że nie dostrzegam kilku jego błędów, które jednak w porównaniu do jego zasług są niewspółmiernie małe.

Dlatego szanując Pana i znając Pana poglądy (bardzo mi bliskie) z portalu proszę aby Pan nie wkupywał się u naszych mniemam wspólnych wrogów i przeciwników fałszywymi i bezpodstawnymi z gruntu inwektywami skierowanymi do człowieka , który jest pozytywnym ewenenementem .

Z wyrazami szacunku
Tadeusz Palka
06.02.2010

Od autora:

Chyba znamy różnych Romanów Giertychów. Ja znam tego, który nie tylko osobiście przyczynił się do zmarginalizowania LPR (m.in. poprzez osłabianie struktur terenowych tej partii na rzecz preferowania kadrowej gwardii przybocznej) ale także dokonywał i dokonuje nadal wyborów sytuujących go bardzo daleko od obozu prawicowego, a tym bardziej narodowego. Wystarczy przypomnieć choćby szczególną zażyłość z koczownikiem o personaliach Radosław Sikorski oraz jego żoną Anne Applebaum, żydowską agitatorką. Giertych junior, jakoś dziwnie łatwo dopuszczany przed kamery największych telewizji, usilnie lansuje swojego kolegę (przyjaciela) jako kandydata PO na prezydenta RP. Nie lekceważyłbym również takich zabiegów R. Giertycha jak przyjęcie do LPR żyda Jacka Kurskiego i powierzenie mu kluczowej roli na Pomorzu (wywiązał się z niej znakomicie eliminując najbardziej wartościowych działaczy) czy słynny wywiad dla “Gazety Wyborczej”, w którym dał się poznać jako wyjątkowy, schlebiający żydokomunie, koniunkturalista.

Polskie przysłowie mówi wprawdzie, że “niedaleko pada jabłko od jabłoni” lecz R. Giertycha z jego ojcem Maciejem w poglądach na sprawy polskie dzieli przepaść trudna do logicznego wytłumaczenia. A psucia wizerunku Romana Giertycha z mojej strony proszę się nie obawiać. Sam zainteresowany robi to wielokroć skuteczniej.

Henryk Jeziersk

Opublikowano Ciekawostki | Dodaj komentarz

Przestępstwo przeciw Rzeczypospolitej Polskiej

– NUTS czyli kolejny rozbiór Polski? . W ostatniej chwili, kilka dni przed wstąpieniem Polski do UE, lewicowy rząd Leszka Millera, bez wiedzy i zgody parlamentu, dokonał nowego podziału Polski. Dnia 27 kwietnia 2004 r. przygotował rozporządzenie dotyczące utworzenia, obok istniejących 16 województw, nowych jednostek podziału administracyjno-statystycznego, zwanych Regionami (NUTS)[1].

Rozporządzenie to zostało ostatecznie zatwierdzone i wysłane do UE przez PiS-owski rząd Kazimierza Marcinkiewicza, przy aprobacie Pana Prezydenta oraz Prezesa PiS-u .

Kto i kiedy to opracował ?

Prace związane z nowym podziałem kraju na euroregiony oraz tzw. obszary statystyczne (Nomenklatura Jednostek Terytorialnych dla Celów Statystycznych NUTS) były prowadzone od kilku lat, m.in. przez rządowy Międzyresortowy Zespół ds. Regionów NUTS, kierowany przez wiceminister resortu gospodarki i pracy Irenę Herbst.

Ministerstwo oficjalnie temu zaprzecza, twierdząc, że była to wspólna inicjatywa rządu i samorządów lokalnych, że wszystkie decyzje zapadały demokratycznie przez głosowanie. Tymczasem sejmik śląski zdecydowanie negatywnie zaopiniował propozycję połączenia Małopolski ze Śląskiem w region NUTS II. Tamtejsza opozycja wyraziła stanowczy sprzeciw, uznając, że połączenie tak odmiennych województw w jeden region gospodarczo-statystyczny, nie ma żadnego uzasadnienia i przyniesie tylko same szkody.

Podobne opinie wyrażane są w innych województwach.

Co to jest NUTS?

Skrót NUTS to nowy podział terytorialny krajów członkowskich UE, przeznaczony i wykorzystywany już do ,,planowania i rozliczania środków finansowych, pomocy regionalnej oraz dla celów statystycznych”. To wersja oficjalna.

Rzeczywiste zakamuflowane plany i zamiary cichego demontażu Państwa Polskiego i kolejnego rozbioru Polski w imię szczytnych sloganów modernizacji regionów i ich rozwoju, są aż nadto widoczne.

Pierwsze prace i dokumenty państwowe w sprawie utworzenia podziału NUTS powstały już w 2000 r. Najważniejsze kryteria nowego podziału, według rozporządzenia Parlamentu Europejskiego nr 1059/2003
z 23 maja 2003r., to potencjał ekonomiczny (PKB na jednego mieszkańca) i liczba mieszkańców.

I tak jest kilka poziomów NUTS. Obszar NUTS 1 powinno zamieszkiwać od 3 do 7 mln ludzi, NUTS 2 – od 800 tys. do 3 mln, NUTS 3 – od 150 tys. do 800 tys. Według tej unijnej zasady Międzyresortowa Komisja Wspólna Rzadu i Samorządu Terytorialnego zatwierdziła już podział Polski na 6 regionów NUTS i 15 euroregionów (rys.1 i 2).

Euroregiony mają swoją numerację, i tak:

1.Bałtyk, 2.Niemen, 3.Bug, 4.Karpaty, 5.Tatry, 6.Beskidy, 7. Śląsk Cieszyński, 8. Silesia,
9. Pradziad, 10. Glancensis, 11. Dobrawa, 12. Nysa, 13. Sprewa-Nysa-Bóbr, 14. Pro Europa Viadrina, 15. Pomerania.

Tak więc, wybrane i połączone polskie województwa utworzą szczebel NUTS 1.

Następny poziom – niższy, to NUTS 2, który stanowić będzie samodzielnie każde istniejące dotychczas województwo.

Szczebel NUTS 3 utworzą tzw. podregiony (subregiony), tj. istniejące powiaty połączone w 44 nowe jednostki.

Aktualnie UE przyznaje środki finansowe do zadań na podstawie danych i wskaźników uzyskanych na poziomie NUTS 2 i 3.

NUTS-ów może być jeszcze więcej, aż do poziomu przysiółka w gminie.

Jaki nowy podział Polski?

Według ujawnionych planów nowego podziału Polski i możliwego na tej podstawie osłabienia
i demontażu funkcjonowania państwa, Polska została podzielona na 6 jednostek, regionów oznaczonych umownie NUTS 1.

Podział jest oparty na istniejących województwach, ale połączonych w grupy, złożone z 2, 3 lub 4 województw.:

1. Region I (centralny); Mazowsze + Łódzkie (2 województwa).

2. Region II (południowy): Małopolska + Śląsk (2 województwa).

3. Region III (wschodni): Podlasie + Lubelskie + Podkarpackie + Świętokrzyskie
(4 województwa).

4. Region IV (północno-wschodni): Wielkopolska + Lubuskie + Zachodniopomorskie
(3 województwa).

5. Region V (południowo-zachodni): Dolny Śląsk + Opolskie (2 województwa).

6. Region VI (północny): Pomorze + Kujawsko‑Pomorskie + Warmińsko‑Mazurskie
(3 województwa). mapka.

Szczebel drugi NUTS 2 – aktualne województwa Polski (liczba jednostek 16)

Szczebel trzeci NUTS 3 – podregiony (subregiony Polski) utworzone z powiatów (liczba jednostek 44)

Jest to podział niezgodny z ustawowym porządkiem administracyjnym i terytorialnym Polski.

Poza tym, w zatwierdzonym już podziale Polski brak jest najważniejszego obszaru administracyjno-statystycznego do porównań międzynarodowych, jakim jest państwo polskie, Polska – NUTS 0.

Celowe pominięcie w tym podziale całości państwa może świadczyć o zupełnie nowym planie dekompozycji państw i narodów nowej ,,10″ oraz ich demontażu i stopniowej likwidacji.
Dlaczego taki podział?

Według aktualnego statystycznego podziału Polski w tym podziale nie znalazło się żadne z 4 polskich, dużych województw, które samodzielnie spełniają kryteria NUTS :

Należą do nich: Mazowsze (prawie 6 mln mieszkańców), Śląsk (prawie 5 mln mieszkańców), Wielkopolska
i Małopolska (każde powyżej 3 mln).

Dlaczego tak? Ponieważ trzeba połączyć województwa o podobnych cechach – tłumaczą urzędnicy Ministerstwa Gospodarki i Pracy. Tymczasem Unia Metropolii Polskich twierdzi inaczej: chodzi o demontaż i osłabienie roli państwa, likwidację strategicznego zarządzania krajem, odebranie konstytucyjnych uprawnień nadzoru
i kontroli przez rząd i parlament, dekompozycję Polski.

Wszystkie te wątpliwości utwierdza wymienione rozporządzenie UE z maja 2003 r. o ustaleniu nowego podziału dla wspólnej klasyfikacji i finansowania jednostek terytorialnych w UE.

Czemu służą NUTSY?

W eurożargonie takie jednostki nazywa się NUTS (jak orzechy). Teoretycznie ich wprowadzenie uzasadnia się tym, że służy to jednolitej klasyfikacji o ocenie regionów państwa oraz różnych regionów całej UE. Tymczasem wcześniejsza praktyka wsparcia finansowego państw UE miała charakter pozornej pomocy i przekazywana była w największym(to nie znaczy dużych) proporcjach państwom.

Teraz (w przypadku przyjęcia ,,Traktatu Lizbońskiego”, czyli konstytucji UE) będzie inaczej. Pomoc ta trafi już nie do państwa, ale do regionu NUTS lub do euroregionów już istniejących, a wtedy ogromne znaczenie będzie miało to jak zostały połączone Polskie województwa w regiony. Dlaczego?

Bo po połączeniu bogatego województwa z biedniejszymi statystycznie poprawi się ich sytuacja ekonomiczna, a przez to zdecydowanie zmaleją szanse na pomoc z UE dla Polski. Poza tym UE rozumie teraz integrację europejską ,,po nowemu”. Pragnie utrwalić własną potęgę narodową ,,starej Europy”, tj. Francji, Niemiec, Anglii i Włoch, zmierzając całkowicie do osłabienia, demontażu i wchłonięcia państw ,,nowej Europy”, szczególnie tak dużego i zasobnego państwa jak Polska. Unia nie jest zainteresowana wzrostem znaczenia Polski, jej konkurencyjnością gospodarczo-ekonomiczną, potęgą cywilizacyjną.

Dotychczasowa polityka UE wobec naszej Ojczyzny, upoważnia nas do stwierdzenia, że Polska ma być dużym-małym krajem, ,,siedzieć cicho”, przytakiwać eurostrategom i za wszystko dziękować. Ma płacić jako duże państwo wysokie składki członkowskie, a otrzymywać będzie z tych wpłat coroczną jałmużnę, i to skierowaną bezpośrednio do regionów NUTS lub euroregionów przygranicznych. Ta większa skala integracji i kontroli spowoduje, że o wszystkim będzie decydować to państwo, które będzie wpłacać do budżetu euroregionu najwięcej.

I w taki oto ,,pokojowy” sposób euroregiony wzdłuż granicy niemieckiej bardzo szybko mogą się wymknąć spod kontroli państwa polskiego, zaś euroregion Bałtyk (kiedyś nazywany Prussia) stanie się bardzo szybko częścią państwa niemieckiego, łącznie z okręgiem kalingradzkim w Rosji (który może być wykupiony przez Niemców, podobnie jak Alaska przez USA).
Największy niepokój.

Przedstawione tu zasadnicze zastrzeżenia, jak też wszystkie argumenty ks. prof. Czesława St. Bartnika zawarte w publikacji Nowe Państwo w Europie – Prussia? („Nasz Dziennik”, 30.10.2004 r.), skłaniają do największej ostrożności, refleksji i przeciwdziałania.

Na razie NUTS’y mają charakter jednonarodowy, euroregiony już nie, ale zakłada się i po to się je przecież tworzy, aby w przyszłości przekroczyły granice swoich państw.

Oczywiście, ta integracja jest bardzo czytelna i zostanie błyskawicznie przeprowadzona, w iście amerykańskim tempie w Polsce i w innych ,,demoludach”, jak zrobiono to z euroregionami. Właśnie w imię konieczności ostrej konkurencji i rywalizacji zjednoczonej UE z USA, zgodnie z tzw. strategią lizbońską, która zakłada dogonienie
i prześcignięcie USA przez kraje UE do roku 2010. Jak dotąd nic na to nie wskazuje.

Jest to oczywiście tylko sen o potędze, bo wszystkie wskaźniki porównawcze są coraz gorsze dla UE. Ale cóż to znaczy dla twórców tego planu, Chiraca i Schroedera?

On musi być przecież zrealizowany dla dobra ,,Wspólnoty”, rozwoju i dobrobytu nas wszystkich (tylko dlaczego naszym kosztem?!!!)

„Drang nach Osten” trwa nieustannie, w białych rękawiczkach, przy milczącym poparciu kolejnych ekip rządzących od lewicy do prawicy. Brzmi to szokująco, ale tak się może stać, skoro pozostaną nienaruszone (teoretycznie na mapie) granice państw, ale granice województw już wchodzą w obszar euroregionów i już się zmieniają, bo przecież o to chodzi – to dalsza integracja w ramach UE, to tylko zmiana ordynacji wyborczej na jednomandatowe okręgi wyborcze w regionach NUTS i euroregionach, i po problemie.

W ten oto demokratyczny, europejski sposób większościowa ordynacja wyborcza pozwoli zrealizować Niemcom ich odwieczne pragnienie – odzyskać Ziemie Zachodnie i Północne, bez kropli krwi, za naszym przyzwoleniem, ba, nawet z istotną braterską pomocą i przyjaźnią międzynarodową.

Tylko jeśli, nie daj Boże, tak się stanie, to nie miejmy do państw centralnych UE żadnych pretensji, szczególnie do Niemiec – bo one tę strategię realizują od wieków na różne sposoby. Najpierw militarnie, dzisiaj ekonomicznie i politycznie, za pomocą niewinnie brzmiących haseł, błyskotek socjotechniki i propagandy medialnej. W krótkim czasie ,,zjedzą” nas w zaprogramowanym przed laty demontażu Państwa i Narodu Polskiego za pomocą unijnej czekolady z orzechami NUTS i euroregionami.

PRZESTĘPSTWO PRZECIW RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

Rozdział XVII, Art. 127,& 1.

Kto mając na celu pozbawienie niepodległości, oderwanie części obszaru lub zmianę przemocą konstytucyjnego ustroju Rzeczypospolitej Polskiej, podejmuje w porozumieniu z innymi osobami działalność zmierzającą bezpośrednio do urzeczywistnienia tego celu, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od 10 lat, karze 25 lat pozbawienia wolności albo karze dożywotniego pozbawienia wolności. & 2: Kto czyni przygotowania do popełnienia przestępstwa określonego w & 1, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 3.

TYLKO NIEKTÓRE PROBLEMY, KTÓRE SPRAWIAJĄ, ŻE POLSKA NIE MOŻE RATYFIKOWAĆ TRAKTATU LIZBOŃSKIEGO

1. 1. Konstytucja Niemieckiej Republiki Federalnej posiada precyzyjnie zredagowany zapis, że niemieckie państwo istnieje w granicach z 1938 roku. W tej sytuacji jedna trzecia terytorium Rzeczypospolitej Polskiej należy do Niemiec, pozostawiając Polsce ledwie ponad 200 tys. km˛ . Przed wojną, którą rozpoczęli Niemcy, 1 września 1939 roku, terytorium Polski wynosiło prawie 400 tys. km˛, z ludnością bliską 35 milionów. Po bezwarunkowej kapitulacji Niemiec i zakończeniu II Wojny Światowej, obszar Polski wyniósł około 312 tys. km˛, z ludnością ponad 23 milionów.

Polska nie może ratyfikować Traktatu Lizbońskiego w warunkach, kiedy największe i najsilniejsze państwo Unii Europejskiej ma zapisane w swej konstytucji, że wielka część terytorium Polski to ziemie niemieckie i są w granicach państwa niemieckiego (scenariusz przyłączenia tych ziem opisano powyżej).

Jeżeli aktualny Premier Rządu RP uważa, że stosunki z Niemcami są tak dobre, że wręcz modelowe, to jednak w oparciu o niemiecką konstytucję są nie do akceptacji, wręcz ze strony niemieckiego sąsiada modelowo wrogie. Nie ma w Unii Europejskiej, ani nigdzie na świecie, tak kuriozalnego zapisu, wręcz prowokacyjnego.

Pierwszą sprawa, którą Polska musi bezwarunkowo zażądać, to wykreślenie przez Niemcy tego tragicznego zapisu z niemieckiej konstytucji, który przysparza
u Polaków jak najgorsze skojarzenia historyczne.

1. 2. Odszkodowania wojenne dla Polski od Niemiec za II Wojnę Światową od 1 września
do 9 maja 1945 roku.

Odszkodowania takie zostały po wojnie obliczone i zakończone w GUS w sposób bardzo profesjonalny w okresie do 1953 roku, następnie zarchiwizowane w GUS przy Al. Niepodległości w Warszawie za czasów prezesury p. Padowicza.

Wysokość obliczonych odszkodowań na dzień 9 maja 1945 roku, opiewała na kwotę nieco ponad 1 biliona dolarów USA. Ponieważ ówczesna, tak zwana Polska Ludowa, ujarzmiona i faktycznie okupowana przez Rosję Sowiecką, absolutnie nic z tej sumy nie otrzymała, a obecnie mijają 64 lata od zakończenia wojny – pozostaje obliczyć odpowiednio skapitalizowane oprocentowanie, wg zasad przyjętych w bankowości,
i wystawić rachunek dla Niemiec, wobec już ,,wolnej i suwerennej” Polski. Na marginesie można dodać, że zryw Solidarności w Polsce był bezpośrednim impulsem do upadku Imperium Sowieckiego oraz, w dalszej kolejności, zjednoczenia Niemiec.

Sytuacja w GUS w tamtym, powojennym okresie była następująca: w ciągu jednej nocy najwyższa władza PRL dokonała likwidacji Biura Studiów GUS. Szereg osób zostało aresztowanych. Innych indywidualnie rozmieszczono po różnych departamentach Służby Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Wśród aresztowanych był dyrektor Biura Studiów, p. Zagórski, a także dyrektor Departamentu Koordynacji, prof. Hagemaier. Spędzili w wiezieniu wraz z innymi kilka lat, wyszli prawdopodobnie wobec nadciągającego polskiego października.

W każdym razie, bez uregulowania sprawy należnych Polsce odszkodowań, Polska nie może ratyfikować przystąpienia do Traktatu Lizbońskiego. Należy podjąć odpowiednie działania, aby odtworzyć, w miarę możliwości, materiały i dokumenty
z początków lat 50 GUS, dot. tej sprawy.

1. 3. Sprawa Morza Bałtyckiego.

Polska powinna wystąpić z międzynarodowa inicjatywa, aby Niemcy i Rosja – sprawcy zatopienia w Bałtyku w czasie II Wojny Światowej i po jej zakończeniu wielkiej ilości toksycznych i chemicznych broni, oczyściły z nich Morze Bałtyckie. Wchodzimy już w czas fizycznego zniszczenia opakowań niebezpiecznych ładunków, co grozi totalną zagładą Bałtyku i nieznanymi w historii kataklizmami dla państw sąsiadujących z tym morzem.

Rozprzestrzenia się coraz bardziej obszar martwicy dna Morza Bałtyckiego – już obecnie w szeregu punktach o kilkadziesiąt km od polskich brzegów. ONZ ogłosiła apel „10 lat ratowania Morza Bałtyckiego”. Plany budowy ,,Rurociągu Północnego”, łączącego Rosję i Niemcy, stanowią poważne zagrożenie
i, w konsekwencji mogą spowodować katastrofę ekologiczną o niespotykanym, apokaliptycznym zasięgu (Bohdan Czernicki).

PLAN BALCEROWICZE I DYREKTYWY UNIJNE ANTYPLANEM DLA POLSKI

Gierkowskie zadłużenie Polski w 1979r. wynosiło około szesnastu miliardów dolarów. W wyniku realizacji ,,Planu Balcerowicza” oraz tzw. ,,Dyrektyw Unijnych (nakazy, polecenia, zakazy…) obecnie dług wynosi około trzysta miliardów dolarów, czyli zadłużenie Państwa Polskiego wzrosło prawie dwudziestokrotnie.

W międzyczasie reformatorzy ,,sprywatyzowali” praktycznie wszystko. Pozbawiono nas tym sposobem całego majątku, który wyparował razem z kapitałem, za który został sprzedany. Mało tego, nasz dług został dodatkowo powiększony o astronomiczna kwotę wynoszącą trzysta miliardów dolarów.

Według opublikowanych pięć lat temu obliczeń, wykonanych przez Prof. Włodzimierza Bojarskiego, w wyniku tak zwanej transformacji Polska poniosła gigantyczne, niewyobrażalne wręcz straty, oszacowane na kwotę 595 miliardów dolarów.

Uwzględniając pogłębiające się z roku na rok zadłużenie państwa, likwidację dużej części polskiego przemysłu, wymuszoną zapaść działających zakładów, przejęcie za bezcen przez obcy kapitał nowoczesnych zakładów, często wybudowanych na zachodniej technologii – podaną wyżej kwotę należy zwielokrotnić.

Do dnia dzisiejszego, obiektywna prawda o wejściu Polski do UE nie jest znana społeczeństwu polskiemu, ponieważ nie może się w pełni przebić w mediach.

Dotychczas nie sporządzono bilansu kosztów naszego członkostwa w UE za lata 2004-2008, nie wspominając już o braku, bardzo niekorzystnego dla Polski, bilansu kosztów w tzw. okresie stowarzyszeniowym z UE. Tę tragiczną prawdę o wejściu Polski do UE odczuwa już nasza gospodarka (będąca w obcych rękach), a w konsekwencji także 85 proc. polskich rodzin.

Żadna działająca na polskiej scenie politycznej partia nie przedstawiła nigdy żadnego programu naprawy państwa i polskiej gospodarki.

Nie łudźmy się, nigdy tego nie zrobią, to nie jest ich rola, ani ich zadanie – nie maja też ku temu żadnych kwalifikacji!!

Skala tych działań jest tak przerażająca, że jednocześnie paraliżuje precyzowanie
i wydawanie osądów w tej sprawie.

Proceder ten, musi być poddany osadowi zbiorowemu – całego polskiego społeczeństwa.

Na kanwie ostatniej tragedii górników w Rudzie Śląskiej:

Już za rządów premiera Buzka, protestując przeciwko bezmyślnemu niszczeniu 37 kopalń, za olbrzymią pożyczkę z Banku Światowego, przedstawiliśmy naszą polską technologię produkcji energii elektrycznej i cieplnej z wyeksploatowanych kopalń węgla. Technologia ta z uznaniem przyjęta przez świat została zbyta milczeniem. Bo przecież premier Buzek musiał uzyskać uznanie w gremiach unijnych za likwidację konkurencji polskiego przemysłu węglowego.

Wielokrotnie przedstawialiśmy ministrowi gospodarki i wicepremierowi Pawlakowi, kolejne nasze polskie opracowania: w tym całkowite procesowanie węgla w złożu, bez potrzeby wysyłania górników do niebezpiecznych pokładów węgla z dużą zawartością metanu. Pokazaliśmy również nasze technologie budowy elektrociepłowni dużej mocy w oparciu o energię geotermiczną (gorących skał). Również w tym przypadku, rząd premiera Tuska, nie podjął dialogu, forsując bezmyślną koncepcję budowy energetyki jądrowej, w sytuacji kończących się światowych zasobów rud uranowych.

Dotychczasowa praktyka wszystkich rządów w ostatnim dwudziestoleciu polega wyłącznie na bezmyślnym, niezgodnym z prawem, trwonieniem majątku narodowego.

Towarzysze z opcji SLD-UP z Aleksandrem Kwaśniewskim na czele oraz liberałowie
spod znaku Unii Wolności, obecnej Platformy Obywatelskiej, AWS czy Partii Demokratycznej, oszukiwali Naród w propagandowych audycjach, które ówczesna władza emitowała przed referendum do UE.

Unia Europejska miała być organizacją niezależnych państw. Natomiast dzisiejsza UE, poprzez Traktat Lizboński, zmierza do UE-państwa, z własną konstytucją, ze wspólną walutą, z jednym prezydentem, z jednym ministrem spraw zagranicznych i ze wspólną armią.

Ten ewidentny, wyżej przytoczony fakt, że w propagandowych spotach, zachęcających nachalnie do głosowania na ,,tak” w referendum o przystąpieniu do UE, władze państwowe, zataiły przed polskim społeczeństwem, faktyczny – przyszły zakres uzależnienia Rzeczpospolitej Polskiej, od decyzyjnych struktur UE – niezbicie dowodzi, że władza wówczas oszukała społeczeństwo i nie działała w dobrej wierze. Jaką więc polskie społeczeństwo ma dzisiaj gwarancję, że mówi mu się całą prawdę? Jak więc wygląda dzisiaj, cała prawda, w tej najważniejszej dla egzystencji Narodu i Państwa materii? Czy aby, kolejny raz nie jesteśmy oszukiwani, przez tych, którzy zostali wybrani do kierowania strukturami państwa? Czy na pewno, działają oni dla dobra państwa i jego obywateli? Czy na pewno, działają oni zgodnie z Konstytucją RP oraz innymi aktami prawnymi, którym podlegają państwowe instytucje i osoby zatrudnione w tych instytucjach? Nikt, nigdy rządzącym nie dał władzy absolutnej. O tym, rządzący, są zobowiązani szczególnie pamiętać.

Z upoważnienia

Rady Politycznej Przymierza Narodu Polskiego

Prof. Ryszard Henryk Kozłowski. Mgr inż. Aleksander Nowak

Otrzymują do wiadomości:

1. Prezydent RP – Prof. Lech Kaczyński,

2. Trybunał Konstytucyjny,

3. Trybunał Stanu

4. Kardynał J.Em. Józef Glemp, Prymas Polski,

5. Ks.abp Józef Michalik

6. Wszyscy Kardynałowie, Arcybiskupi i Biskupi w Polsce,

7. Ks.prof. Czesław St. Bartnik

8. Ks.prof. Jerzy Bajda

9. Profesorowie; Włodzimierz Bojarski, Stanisław Borkacki……..

10. Redakcje; ,,Nasz Dziennik”, ,,Niedziela”, ,,Różaniec”, ,,Polskie Sprawy”, Rzeczpospolita,

11. TVP TRWAM

12. TVP POLONIA

W załączeniu Uchwała Rady Politycznej PNP

UCHWAŁA RADY POLITYCZNEJ PRZYMIERZA NARODU POLSKIEGO

Powołanie nowej struktury politycznej o nazwie Przymierze Narodu Polskiego, jest owocem wieloletniej i głębokiej analizy transformacji systemowej w Rzeczpospolitej oraz kompleksowej oceny stanu spraw gospodarczych, politycznych i społecznych w Polsce, jakie zaszły po 1989 roku i zachodzą nadal – wbrew woli społecznej, de facto, wbrew kompleksowo pojętemu interesowi Narodu i Państwa Polskiego. Zmowa kosmopolitycznych gremiów, wrogich polskiemu interesowi narodowemu i polskiej suwerenności, zawarta przy tak zwanym okrągłym stole, po chwilowych złudzeniach, że pozbyliśmy się bolszewickich okowów, obecnie skutkuje faktycznie groźniejszym jeszcze uzależnieniem Polski od zliberalizowanych i spoganizowanych biurokratycznych struktur UE. Inicjatywa powołania PNP, nie jest produktem osobistego kaprysu Grupy Inicjatywnej (by zaistnieć w ,,polityce”), tylko głęboko przemyślanym planem i postawionym jednocześnie ogromnie ważnym zadaniem do wykonania. Dwudziestoletnia nasza obserwacja polskiej sceny politycznej
i analiza decyzji gospodarczych i politycznych, stała się zasadniczym detonatorem powołania i zarejestrowania tego ugrupowania politycznego. Bowiem wszystkie funkcjonujące na polskiej scenie politycznej partie-przedsiębiorstwa (za sprawą PiS-u wszystkie te partie otrzymują z budżetu olbrzymie wielomilionowe dotacje), nie dają żadnych gwarancji, by chciały działać dla dobra Polski. Wprost przeciwnie, od dwudziestu lat, jest prowadzona kompleksowa działalność antypolska – może poza nielicznymi jednostkowymi wyjątkami, których wysiłki w żaden sposób nie są skuteczne, by przeciwstawić się trwającemu w tym okresie, demontażowi Państwa Polskiego – grożącemu całkowitą utratą suwerenności. Została podjęta ostateczna decyzja (w połowie 2008 roku) do bezpośredniego osobistego zaangażowania w dzieło radykalnej i kompleksowej naprawy struktur Państwa Polskiego oraz obrony suwerenności Rzeczpospolitej. Przymierze Narodu Polskiego, oczekuje i pragnie podjąć współpracę ze wszystkimi patriotycznie myślącymi naszymi Rodakami, by ratować pozostałe resztki polskiej suwerenności w oparciu o nasz kompleksowy program gospodarczy, polityczny i społeczny, który nie ma żadnej alternatywy w istniejących ugrupowaniach politycznych. Condicio sine qua non, podjęcia współpracy z innymi ugrupowaniami patriotycznymi, będzie akceptacja tego kompleksowego planu (lub wypracowanie lepszych racjonalnych rozwiązań – nie uzurpujemy bowiem sobie prawa do wszechwiedzy) oraz determinacja w jego wdrożeniu.

Racjonalna współpraca patriotycznych ugrupowań będzie możliwa jedynie w oparciu o wspólnie zaakceptowany program polityczno – gospodarczy. Chcąc dokonać tego rodzaju uzgodnień, musimy wzajemnie przedstawić – na piśmie, jedni drugim, nasze własne
i suwerenne główne wnioski, opinie i założenia programowe, szczególnie dotyczące następujących generalnych zagadnień:

1. Syntetyczna ocena dotychczasowych efektów transformacji systemowej w zakresie:
gospodarczym, politycznym i społecznym oraz wskazanie ugrupowań politycznych i osób

odpowiedzialnych za aktualny stan.

2. Przyczyny wszechobecnej patologicznej sytuacji w każdej dziedzinie życia społecznego:
szkolnictwo, nauka, służba zdrowia, wymiar sprawiedliwości, gospodarka, media, itd.

3. Proponowane generalne drogi wyjścia i metody naprawy istniejącego stanu rzeczy.

4. Zarys programu gospodarczego, politycznego i społecznego.

5. Wielkość struktur, ze wskazaniem obszarów, które sa organizacyjnie najsilniejsze. Wytypowanie potencjalnych kandydatów do wyborów – na różnych szczeblach władz.

6. Planowane pierwszoplanowe działania w zakresie realizacji programu oraz inne pozostałe, przewidziane do realizacji w kolejnych etapach.

Musimy także dokonać analizy i oceny wszystkich ugrupowań z tak zwanej ,,patriotycznej części sceny politycznej”, działających w przeszłości na scenie politycznej w Polsce,
w aspekcie ich pełnionej roli oraz podania przyczyn permanentnej inercji w kontekście zorganizowania się w autentycznie silny ruch patriotyczno-narodowy. Dotyczy to takich ugrupowań, jak: ZChN, AWS, ROP, RKN, LPR i innych, mniej znanych. Wypracowanie racjonalnej i zgodnej opinii w tym zakresie w znaczny sposób ułatwi konsolidację ugrupowań, stowarzyszeń i osób dla których hasło: BÓG, HONOR, OJCZYZNA, NARÓD, stanowi niezaprzeczalny i nadrzędny imperatyw.

Gospodarcza i cywilizacyjna klęska Rzeczpospolitej, szczególnie widoczna na przykładzie zniszczonej Polskiej Gospodarki Narodowej i wynikające z tego wszelkie konsekwencje polityczne i społeczne, nie mogą stanowić dalej tematu ,,tabu” i być traktowane jako ,,nieszczęśliwy wypadek przy pracy”, ten fakt ma bowiem personalnych i doktrynalnych mocodawców. Wyjaśnienie mechanizmów, które doprowadziły do obecnej jakże trudnej i skomplikowanej sytuacji w naszej Ojczyźnie
i poinformowanie o tym opinii publicznej, jest zadaniem fundamentalnym, by móc cokolwiek planować na przyszłość.

Z upoważnienia Rady Politycznej PNP

Prof. Ryszard H. Kozłowski
[1] NUTS – skrót od fr. Nomenclature des Unites Territorial Statistique, ang. Nomenclature of Units for Territorial Statistics – standard geokodowania rozwinięty w Unii Europejskiej na potrzeby identyfikowania statystycznych jednostek terytorialnych. Od 1 maja 2004 NUTS objął regiony 10 nowych krajów członkowskich. Oficjalna nowelizacja Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady Europy w sprawie klasyfikacji NUTS miała miejsce w 2005 r. Kolejna poprawka weszła w życie w styczniu 2008 r. Podstawowym celem klasyfikacji NUTS jest rozwiązanie problemu różnorodności podziałów administracyjnych krajów członkowskich UE i nieuniknionych zmian tych podziałów co zagraża dostępności i porównywalności danych statystycznych w przestrzeni i czasie. Podział NUTS nie zawsze odpowiada więc podziałowi administracyjnemu kraju.

(Wikipedia, http://pl.wikipedia.org/wiki/NUTS )

Źródło: http://www.aferyprawa.com/index2.php?p=teksty/show&dzial=polityka&id=2976

Opublikowano Z Polski | Dodaj komentarz

Był głuchy trzask

Kapitan Aleksandr Muramszczikow, dowódca zastępu straży pożarnej ze Smoleńska, który 10 kwietnia jako pierwszy dotarł na miejsce katastrofy polskiego Tu-154M, oświadczył, że od razu było jasne, że nikt nie przeżył.

Muramszczikow, którego wstrząsającą relację publikuje w poniedziałek wielkonakładowy “Moskowskij Komsomolec”, zauważył też, że po 20 minutach od tragedii mgła w rejonie lotniska Siewiernyj się rozproszyła; widzialność była idealna.

Ten 33-letni oficer straży pożarnej rosyjskiego Ministerstwa ds. Sytuacji Nadzwyczajnych jest jedną z dwóch postaci widocznych na znanym z internetu filmie nakręconym tuż po wypadku Tupolewa. Oto obszerne fragmenty jego świadectwa:

“7 i 10 kwietnia, kiedy to przylatywały delegacje rządowe, we wzmocnionym składzie pełniliśmy służbę bezpośrednio na pasie startów i lądowań. Środki bezpieczeństwa podjęto bezprecedensowe.

Gdy wylądował Jak-40 polskiego Ministerstwa Obrony warunki pogodowe nie były jeszcze krytyczne. Wkrótce z lewej strony nadleciał nasz transportowiec. W tym samym momencie jeden ze strażaków w moim samochodzie rozbił termos z lustrzanego szkła. Pamiętam, że jęknąłem: “To zły znak!”. Kiedy nasz Ił-76 odleciał na zapasowe lotnisko, wszyscy odetchnęli z ulgą.

Po 40 minutach usłyszeliśmy nadlatujący samolot prezydencki. Na lotnisku wcześniej stacjonowały myśliwce. Gdy startowały i pokonywały barierę dźwięku, słychać było trzask. 10 kwietnia rano też usłyszeliśmy bardzo podobny dźwięk i początkowo nie przywiązywaliśmy do tego żadnego znaczenia. Ogłuszającego wybuchu nie było. Był głuchy trzask – to wszystko. Spod wieży kontrolnej ruszył samochód terenowy; chłopcy powiedzieli, że spadł samolot. Gdzie dokładnie, nie było jasne. Pokazali nam tylko ręką kierunek.

Nasz pododdział – dwa wozy strażackie i samochód gaśniczy z lotniska – ruszył na miejsce katastrofy od strony drogi. My z oficerem Federalnej Służby Ochrony (FSO) pojechaliśmy po pasie startowym. Potem porzuciliśmy pojazd; dalej przedzieraliśmy się przez krzaki i las. Widzieliśmy już dym unoszący się nad wierzchołkami drzew.

W odległości 50 metrów od miejsca upadku maszyny leżały rozerwane na strzępy ciała ludzi. Stało się jasne, że nikt nie przeżył. Widzieliśmy tylko dwa duże fragmenty samolotu – skrzydła i część kadłuba z wypuszczonym podwoziem. Silniki leżały oddzielnie. Nie było wiadomo, gdzie był kokpit i salon samolotu – wszystko rozpadło się na drobne fragmenty. Szczątki maszyny i ciała były pokryte zawiesiną – mieszanką popiołu i kurzu.

Nie było słychać ani krzyków, ani jęków. W złowieszczej ciszy w kieszeniach zabitych dzwoniły tylko telefony komórkowe – słychać było poloneza Ogińskiego, pełnego wigoru krakowiaka…

Ciała nie miały głów, albo też głowy pasażerów były zgniecione, kości twarzy – zmiażdżone. W całości widziałem tylko jedną młodą dziewczynę.

W różnych częściach lasu można było dostrzec ogień. Wybuchu nie było. Iskrę mogły dać urządzenia elektryczne samolotu lub pracujące silniki. Wszędzie – kałuże paliwa lotniczego. Strażacy przedzierali się przez las i bagna. Nasz kierowca Dmitrij Nikonow, który dopiero co skończył 25 lat, piłą spalinową torował drogę. Na miejsce dotarł cały podrapany, we krwi. Ale kto wtedy myślał o sobie? Chłopcy gołymi rękami wyciągali samochody z bagien. Wszyscy rozumieliśmy, że jeśli nie zalejemy pianą paliwa, to nie będzie czego chować. Ogniska pożarów zostały zlikwidowane w ciągu 10 minut.

Po 20 minutach od katastrofy mgła się rozproszyła; widzialność była idealna. U nas na bagnach tak bywa: pojawia się mgła i po chwili znika.

W pierwszym dniu zbieraliśmy szczątki zabitych. Specjaliści z Komitetu Śledczego je opisywali. Na rozwinięte kawałki plastikowej folii układaliśmy to, co zostało z ludzi. Miejsce katastrofy zostało podzielone taśmami na sektory. Zbieraliśmy nawet najdrobniejsze fragmenty samolotu. Oddzielnie składaliśmy dokumenty, rzeczy osobiste i banknoty.

Jako pierwszego zidentyfikowano księdza – po odzieży i pozłoconym krzyżu na szyi. Lech Kaczyński też się zachował lepiej niż pozostali. Szefa państwa polskiego rozpoznał najpierw jego brat – Jarosław, a później premier Donald Tusk. Przyjechali osobno. Marię Kaczyńską szukano długo. Została zidentyfikowana na podstawie obrączki ślubnej.

Szczątki ofiar od razu wkładaliśmy do trumien i partiami wysyłaliśmy do Moskwy. W drugim dniu po katastrofie za pomocą ciężkiego sprzętu podnieśliśmy duże fragmenty samolotu. Pod skrzydłami znaleźliśmy jeszcze trzy ciała.

Później ratownicy ponownie przeszukali poszczególne sektory podnosząc przy użyciu łopat warstwy ziemi. Następnie przeszedł specjalny pług, po czym ręcznie wszystko jeszcze raz przesiano. Podnoszono fragmenty metalu nawet wielkości paznokcia”.
PAP.

Opublikowano Ze Swiata | Dodaj komentarz

“Wybiórczy atak na Kościół i Komisję Majątkową”

Dziesiątki zabytkowych majątków pożydowskich odzyskiwanych przez Gminę Żydowską są sprzedawane deweloperom, zamieniane na mieszkania i sklepy; wszystko to dzieje się w majestacie prawa, a monopolistami ze strony żydowskiej jest wąska grupa ludzi często niemających nic wspólnego z Żydami zamordowanymi w Polsce przez Niemców. Tymczasem odium zła spada na Kościół katolicki, któremu bezprawnie zagrabiono mienie w czasach PRL i który w przeważającej części w restytuowanych nieruchomościach i na odzyskanych ziemiach prowadzi nadal działalność religijną i charytatywną.

Od 23 września, czyli od daty aresztowania Marka P., pełnomocnika instytucji kościelnych w Komisji Majątkowej, trwa medialna nagonka na Kościół katolicki za rzekomo bezprawne odzyskiwanie mienia, zawyżanie szacunków restytuowanych majątków i gruntów oraz brak procedury odwoławczej w procesie zwrotu dóbr kościelnych zagarniętych bezprawnie w okresie PRL. W sprawę aktywnie zaangażowali się politycy SLD i PO. Tym razem jednak Kościół zareagował szybko i skomentował atak mediów i polityków ustami sekretarza generalnego Konferencji Episkopatu Polski bpa Stanisława Budzika. Niezauważony został przy tym fakt, że poprawne politycznie media od 13 lat milczą o masowym odzyskiwaniu majątków pożydowskich przez Związek Wyznaniowy Gmin Żydowskich RP, handel tymi dobrami oraz niejasnych procedurach restytucyjnych (czytaj obok wywiad z Bolesławem Szenicerem).

Co się stało?

23 września Sąd Rejonowy w Gliwicach aresztował na trzy miesiące pełnomocnika instytucji kościelnych w Komisji Majątkowej Marka P. Jest on podejrzany o korumpowanie osoby pełniącej funkcję publiczną w Komisji oraz wielomilionowe oszustwa. Został w niedzielę zatrzymany przez CBA. Gliwicka prokuratura okręgowa postawiła mu cztery zarzuty. Jeden dotyczy korumpowania osoby pełniącej funkcję publiczną w komisji majątkowej, trzy pozostałe – oszustwa na szkodę dwóch osób fizycznych i jednej instytucji na łączną sumę ok. 10 mln zł. Grzegorz Napieralski z SLD stwierdził, że komisja działa niekonstytucyjnie, a część wartego ponad 24 mld majątku przekazano Kościołowi z naruszeniem prawa. W 2009 r. Sojusz złożył wniosek do Trybunału Konstytucyjnego, zwracając uwagę na brak procedury odwoławczej w procesie zwrotu majątków kościelnych. Z kolei Sławomir Kopyciński z SLD oświadczył, że “mamy do czynienia z największym przekrętem finansowym w historii Polski”. Swoje stanowisko wyraził również lider PO i jednocześnie marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna, który zapowiedział, że Komisja Majątkowa może przestać działać do końca tego roku, jeśli nie uda się stworzyć przejrzystych zasad jej funkcjonowania.

Odpowiedź Kościoła

29 września bp Stanisław Budzik, sekretarz generalny Konferencji Episkopatu Polski, oświadczył, że Kościół ma prawo do zwrotu bezprawnie zabranych dóbr, a krytyka medialna dotycząca tej kwestii jest niesprawiedliwa. – Jeżeli były jakieś nieprawidłowości w Komisji Majątkowej, to musi to potwierdzić sąd – powiedział bp Budzik. Zaznaczył, że Kościół jest gotów do współpracy i pomocy. – Natomiast te wszystkie zarzuty, które pojawiają się w prasie, są przed prawomocnymi decyzjami sądowymi wysoce niesprawiedliwe – stwierdził. Podkreślił także, że Kościołowi zależy na szybkim zakończeniu prac komisji i jest gotów pójść na ustępstwa w tych sprawach, które nie zostały jeszcze rozwiązane. – Ciągle się mówi, że Kościół robi te operaty i zaniża cenę. Natomiast te operaty szacunkowe są sporządzane przez ludzi, którzy mają licencję i mają kontrolę ministerialną nad sobą. Jeżeli oni gdziekolwiek zaniżyli jakąś wartość, to powinni odpowiedzieć przed sądem, a nie rzucać tych wszystkich inwektyw na Komisję Majątkową i Kościół – podsumował bp. Budzik. Z kolei przewodniczący KEP abp Józef Michalik oświadczył, że Kościół nie ma nic wspólnego z aresztowanym w ubiegłym tygodniu pełnomocnikiem instytucji kościelnych w Komisji Majątkowej Markiem P., gdyż reprezentował on jedynie “poszczególne jednostki”.

Czego nie chce oddać SLD?

Ustawa z 17 maja 1989 r. mówiąca o zwrocie majątków kościelnych została wprowadzona jeszcze przez Sejm PRL. Wtedy powołano do życia Komisję Majątkową, która miała zajmować się zagrabionym w czasach stalinizmu majątkiem kościelnym. Trzeba dodać, że nie mogło to już dotyczyć większości majątków kościelnych, które Kościół posiadał przed wojną głównie za Bugiem, na Kresach Rzeczypospolitej, zabranych Polsce przez Związek Radziecki. Podczas reformy rolnej PKWN z 1944 r. Kościół stracił lasy, które znacjonalizowano. W 1948 r. komuniści przejęli zakonne szpitale, prowadzone przez Caritas domy dziecka, żłobki, przedszkola i przytułki. W 1950 r. Sejm przyjął ustawę o grabieży majątku kościelnego na dużą skalę. Znacjonalizowano wówczas ok. 100 tys. hektarów ziemi (mówi się czasami o 155 tys. ha). Tak więc SLD winno pamiętać, że to ich polityczni poprzednicy dokonali kradzieży, która obecnie jest jedynie rekompensowana, a podstawą prawną owej restytucji jest ustawa sejmowa uchwalona za czasów rządu Mieczysława Rakowskiego jeszcze przez Sejm PRL, a więc także ich partyjnych kolegów, często do dzisiaj działających w Sojuszu. Do tego należy przypomnieć, że od początku większość majątków dotyczyła kultu bądź dzieł charytatywnych, z których do dzisiaj korzystają Polacy.

Oczywiście przypadek Marka P., nota bene oficera SB przez kilkanaście lat zajmującego się odzyskiwaniem utraconego majątku Kościoła, musi być wyjaśniony. Ale rzucanie przez Sojusz i Platformę błota na cały Kościół jako niemalże organizację przestępczą jest żałosne. W wielu odzyskanych majątkach prowadzona jest pomoc dla ubogich, potrzebujących, bezdomnych, kiedy zaś historyczne i zabytkowe nieruchomości odzyskiwane przez Gminę Żydowską z marszu idą na zwyczajny handel, SLD i PO jakoś szat nie rozdzierają…

Robert Wit Wyrostkiewicz
Artykuł ukazał się w tygodniku “Nasza Polska” Nr 40 (779) z 5 października 2010 r.

Opublikowano Z Polski | Dodaj komentarz

32 lata temu zmarł Jan Paweł I

Urodził się w Canale d’Agordo, prowincja Belluno) w wielodzietnej biednej rodzinie robotniczej. Ojciec, Giovanni Luciani, był zatwardziałym socjalistą i antyklerykałem w przeciwieństwie do matki, głęboko wierzącej katoliczki, Bemoli Luciani. Matka razem z księdzem Filippo Carlim mieli największy wpływ na chłopca. Albino był pierwszym synem, wychowywali też dwie córki z pierwszego małżeństwa ojca, Giovanniego.

Jan Paweł I, właśc. Albino Luciani (ur. 17 października 1912 w Forno di Canale (obecnie Canale d'Agordo), zm. 28 września 1978 w Watykanie) – Sługa Boży, 263. papież w okresie 26 sierpnia – 28 września 1978.Przyszły papież doskonale znał warunki życia w biedzie. Mimo to był silnym, żywym chłopcem.

Kapłan
W wieku 11 lat Albino wpadł w zdumienie gdy jego ojciec zgodził się na przystąpienie do seminarium, był pewny że się na to nie zgodzi. Dzięki wyproszonemu przez matkę powołaniu kapłańskiemu, w 1923 roku wstąpił do Niższego Seminarium Duchownego w Feltre. W 1928 roku Albino Luciani wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Belluno. Młody Albino nie był zachwycony pobytem w seminarium. Panowały tam bardzo surowe zasady. 7 lipca 1935 roku Albino Luciani otrzymał święcenia kapłańskie w kościele św. Piotra w niedalekim Belluno, po czym został wikarym w rodzinnym Forno di Canale. W roku 1937 powołano go na stanowisko wicerektora seminarium w Belluno, gdzie wykładał teologię dogmatyczną, prawo kanoniczne i historię sztuki. Pracując tam, rozpoczął studia na Uniwersytecie Gregoriańskim i 23 listopada 1946 roku otrzymał doktorat z teologii dyplomatycznej. Jego dużym osiągnięciem było zorganizowanie w 1949 roku Kongersu Eucharystycznego w Belluno. W tym samym roku opublikował swoją pierwszą książkę “Katechezy w okruchach chleba” (“Catechetis in breadcrumbs”). W 1954 roku biskup Belluno Girolamo Bortignon powołał go na Wikariusza Generalnego swojej diecezji. W wielu wypowiedziach wspominał, że gdyby nie został księdzem to prawdopodobnie zostałby dziennikarzem.

Biskup [edytuj]
27 grudnia 1958 papież Jan XXIII w Bazylice Świętego Piotra w Rzymie konsekrował Albino Lucianiego i powierzył mu stanowisko biskupa w Vittorio Veneto. Był człowiekiem bardzo skromnym. Nie idąc za przykładem poprzedników, którzy mieli skłonności do luksusu, zamieszkał w spartańskich warunkach zamku San Marino. Nosił zwykłą sutannę. Często bez zapowiedzi odwiedzał kalekich i chorych. Jego środkiem lokomocji nadal pozostał rower, którym zawsze lubił jeździć lub stary samochód. W pracy z duchownymi wprowadził zasadę demokracji, bardzo rzadko spotykaną w Kościele. Jako członek Komisji Doktrynalnej Episkopatu Włoch uczestniczył w Soborze Watykańskim II. W dniu 15 grudnia 1969 Paweł VI mianował go patriarchą Wenecji. W 1972 r. został wiceprzewodniczącym Konferencji Episkopatu Włoch. Funkcję tę pełnił do 1976 roku.

Kardynał [edytuj]
5 marca 1973 został wyniesiony do godności kardynalskiej. Zainicjował wiele akcji charytatywnych. Znany był ze swoich zdolności pisarskich. Szczególnie popularny był cykl artykułów jego autorstwa w “Messagero di Sant Antonio”, pisany w formie listów do sławnych postaci z historii i literatury, np. do Pinokia, w których poruszał aktualne problemy współczesności. W Fátimie dowiedział się, że zostanie papieżem, jednak na krótki czas. 6 sierpnia 1978 roku zmarł Paweł VI. Konklawe zaczęło się 25 sierpnia.

Konklawe i pontyfikat [edytuj]

OdsłuchajOgłoszenie wyboru Jana Pawła I 26 sierpnia 1978. Ogłasza kardynał protodiakon Pericle Felici.
26 sierpnia 1978 r. obradujący kardynałowie wybrali go na papieża. Przyjął wtedy jako pierwszy w historii papieży podwójne imię Jana Pawła I na cześć swoich dwóch poprzedników – Jana XXIII i Pawła VI. Swój pontyfikat rozpoczął uroczyście 3 września. Papież Jan Paweł I za cel postawił sobie zmianę niektórych form sprawowania urzędu papieskiego. Po objęciu urzędu nie życzył sobie by noszono go w lektyce. Do korzystania z sedia gestatoria namówił go Mistrz Papieskich Ceremonii Liturgicznych (uzasadniał, że wtedy go będzie widać i tym go przekonał). Jan Paweł I nie chciał też nosić tiary, która była symbolem bogactwa i przepychu (nawet na mszy inauguracyjnej, tak jak jego dwaj poprzednicy Jan XXIII i Paweł VI). Nie czytał też podczas przemówień i konferencji tekstów przygotowanych mu przez kurię.

5 września udzielił audiencji metropolicie Leningradu i Nowogrodu Nikodemowi. Było to pierwsze od 500 lat oficjalne spotkanie wysokiego przedstawiciela rosyjskiej Cerkwi prawosławnej ze zwierzchnikiem Kościoła katolickiego. Wizyta skończyła się tragicznie dla Nikodema, który nagle zasłabł i zmarł na rękach papieża[1]. Jan Paweł I zmarł 28 września 1978 r. w Watykanie, 33 dni po objęciu papieskiego urzędu. Podaną oficjalnie przyczyną śmierci był atak serca. Jan Paweł I został pochowany w Bazylice św. Piotra. Po jego śmierci pojawiły się różne teorie spiskowe, ale żadna z nich (włącznie ze śmiercią spowodowaną przez włoską mafię) nie została udowodniona.

Śmierć i spekulacje na jej temat [edytuj]
Jan Paweł zmarł 28 września 1978 r. w Watykanie, 33 dni od czasu objęcia papieskiego urzędu. Oficjalną przyczyną śmierci, podaną przez Watykan, był atak serca papieża. W łóżku znaleziono go martwego z notatkami w ręku. Jan Paweł I został pochowany w bazylice św. Piotra. Po jego śmierci pojawiły się różne teorie spiskowe, sugerujące otrucie przez zarządzającą finansami Watykanu hierarchię Banku Watykańskiego, która, zgodnie z niektórymi podejrzeniami, miała związki z włoską mafią obawiającą się dochodzenia zainicjowanego przez papieża w celu zbadania przeszłej działalności tejże instytucji. Przyczyna śmierci Jana Pawła I pozostała w sferze domysłów z powodu braku przeprowadzenia sekcji zwłok (hierarchia Watykanu utrzymuje, że przeprowadzanie sekcji zwłok jest niezgodne z prawem kanonicznym Kościoła katolickiego) i przeprowadzonej mumifikacji ciała papieża następnego dnia od jego śmierci.

Inną znaną teorią jest zamordowanie go przez iluminatów. Zwolennicy tej teorii podają jako uzasadnienie owych podejrzeń następujące fakty:

Szefowie banku wenecjańskiego mieli być iluminatami.
W czasie spotkania z jednym z prawosławnych patriarchów podano kawę. Ortodoksa wypił kilka łyków i padł martwy po konwulsjach. Na jego twarzy był charakterystyczny grymas.
Następnego dnia papież spotkał się z czterema kardynałami i między innymi z kardynałem Villotem, który jest przez niektórych uznawany za “zdrajcę i iluminatę”.
W noc podczas której zmarł, był podobno bardzo zdenerwowany.
Siostra która opiekowała się papieżem znalazła ciało, na którym był ten sam grymas co na ciele zamordowanego ortodoksy, o 5:00. Kardynał Villot, który przybył chwilę później, zabronił siostrze mówić, o której znalazła ciało, zabrał też osobiste rzeczy papieża. Balsamiści przyjechali niedługo później. Żeby dojechać do rezydencji papieskiej musieliby wyjechać o 4:50. Balsamiści musieli więc wiedzieć o tym, że papież nie żyje jeszcze przed znalezieniem ciała. Siostra wyjawiła to dopiero po śmierci kardynała[potrzebne źródło].
W czasach przed ujawnieniem trzeciej tajemnicy fatimskiej mówiono również, iż jest ona tak wstrząsająca, że to właśnie ona doprowadziła Jana Pawła I do zawału i śmierci.

Jan Paweł I zyskał wielu sympatyków wśród wiernych, wśród których zaskarbił sobie przydomek “Uśmiechniętego Papieża”.

Papież Jan Paweł I wygłosił 11 homilii i przemówień, odbył cztery audiencje generalne oraz odprawił pięć nabożeństw na Anioł Pański. Nie zdążył przedstawić głównych zamierzeń swojego pontyfikatu, wydać encykliki lub listów apostolskich.

Herb Jana Pawła I [edytuj]

Grób Jana Pawła I w Grotach Watykańskich Osobny artykuł: Herb Jana Pawła I.
Herb papieski Jana Pawła I składa się z dwóch części, białej mniejszej na której znajduje się lew oraz z większej niebieskiej która składa się z sześciu gór i trzech złotych gwiazd.

Proces beatyfikacyjny
W listopadzie 2003 papież Jan Paweł II rozpoczął proces beatyfikacyjny Jana Pawła I. Faza diecezjalna procesu beatyfikacyjnego zakończyła się 10 listopada 2006 roku w Belluno. Cała dokumentacja została przekazana do Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, która 3 stycznia dokonała jej oficjalnego otwarcia. Do uznania heroiczności cnót Sługi Bożego wymagany jest jeden cud, mający odbyć się za wstawiennictwem zmarłego papieża. Rzymska agencja Zenit donosi, że ów cud jest już znany i badany.

Opublikowano Ze Swiata | Dodaj komentarz

Civilisations at war in Europe by Maciej Giertych

Humanity can be divided according to race, religion, ethnicity, profession, level of education and other categories. Civilisation is a distinguishing feature that is of the highest importance. It pertains to the norms that people consider as obligatory in the organisation of communal life.

What I am going to present below is based on the teaching of Feliks Koneczny, a Polish historian and philosopher, who developed his own school of thinking on civilisational differences. He lived from 1862 to 1949. Until 1929, he was a professor of history but it is primarily during his retirement years that he produced his most important historiosophical works. Almost all of his writings were in Polish and until now, only On the Plurality of Civilisations (Polonica Publications: London 1962) has been published in English. This book has a lengthy introduction by Prof. Anton Hilckman from Mainz University, Germany, a former student of Koneczny, who explains Koneczny’s scientific method. The book also contains a preface by Arnold Toynbee. It is Arnold Toynbee and Oswald Spengler that Koneczny should be compared with. He belongs to their class of thinkers. Toynbee and Spengler are well known to students of civilisations. Koneczny is not, yet it is Koneczny who developed a truly new approach to the issue of classifying civilisations and is deserving of universal acclaim.

Definitions
In order to understand what I shall present, some prior definitions are needed. Following Koneczny, I shall be using the term “civilisation” to mean the major division of humanity. The word “culture” will be reserved for smaller divisions within civilisations. These two words are often used interchangeably. Here, they will be used hierarchically. Thus, within the Latin civilisation, there are such cultures as British, Spanish, Polish and others. Within the Jewish one, we can find the Sephardic, the Hassidim, the Karaim and other cultures. This is nothing more than a convention that will be used here for the purposes at hand.
Civilisation is a product of the human spirit. It is defined by the norms of communal life that a given community accepts as proper for its functioning. These norms are often transgressed because we have a fallen nature but nonetheless they do exist and it is the identification of these norms that is the purpose of the study of civilisations. Civilisation then, pertains to the norms according to which a society is organised. It is the method of organising communal life. Culture is a way of adapting this method to a specific community of people. In such a community, both a university professor and an illiterate person belong to the same civilisation and culture. The ability to use technical innovations such as cars, telephones and computers has nothing to do with civilisation in the sense used here.
For a method of communal life to be considered a civilisation, it has to function for several generations. Various experiments in organising communal life that did not survive the experimenter do not merit the claim to represent a new civilisation. In other words, a civilisation has to be historical.
Reality pertains to five categories;
truth beauty prosperity
goodness health
Search for truth requires reason. Goodness is a quality of the will. These two categories are spiritual. Prosperity and health are material aims. The need for beauty is both material and spiritual. All human actions are related to at least one of these categories. Attitude towards these categories determines civilisational differences.

Inductive approach
Koneczny’s approach is inductive. There are no a priori notions. Every claim has to be derived from observation, from evidence and not from preconceived ideas. Thus, Koneczny, for example, rejects the biological approach to civilisations used both by Spengler and Toynbee. The claim that civilisations arise, develop, grow, decline and die is not supported by evidence. Some do and others do not. For example, we know nothing about the origin of the Chinese civilisation nor do we observe any signs of its decline. It exists and we can study how it differs from others without making suggestions about the stage of development it has reached.
When studying civilisations, Koneczny looked for laws of history. He proposed some based entirely on documented observations. Here are a few examples:
- Inequality is a fact of life. Effort to catch up and overtake the richest, the wisest, the most virtuous, stimulates material, intellectual and spiritual development. Egalitarian notions hamper development.
- Civilisations differ so much that it is not possible to be civilised in two different ways. Everyone belongs to some civilisation but never to two or more. Someone may have a Jewish father and a Chinese mother but in terms of civilisational affiliation, he will belong to either one or the other or altogether to a different one but he can never be civilised in both ways.
- Civilisations, by their very nature, must be at war with each other. This war has nothing to do with military activity or force. It is a war of ideas. It is a question of who educates whose children. Will they be brought up in the civilisation of the parents or will the parents allow that they be brought up in some other one.
- When a civilisation ceases to fight for its own identity, when it treats other civilisations as being of equal value, the lower one wins. “Lower” means the one that is less demanding.
- Civilisational mixtures can only be mechanical, never organic, and they soon perish because they are inconsistent. There are no historical examples of civilisational mixtures surviving for any length of time.

Organisation of communal life
In his analysis of the history of the world, Koneczny reached the conclusion that in matters of human thought and actions there are certain pairs of abstract notions that are mutually exclusive, such as creation and emanation, around which certain complexes of ideas form. Eight such pairs (see Table 1) concern the method of communal life organisation and therefore pertain to the topic of civilisations.

Table 1

Personalism

Collectivism

Emancipation of the family

Family not emancipated from clan

Induction (from observations)

Deduction (from a priori notions)

Historical consciousness

Negation of everything past

Unity in diversity, variety welcome

Uniformity demanded

Organic approach to problems

Mechanical approach to problems

Legal dualism (both private and public law)

Legal monism (either private or public law)

Self-government

Totalitarianism

Communal life can be organised either for the human person or for the society (collective). It is an essential element of a personalistic organisation that the family be emancipated from the clan. Solutions can be sought from experience, inductively, or from some theory that is adopted a priori. Taking experience into consideration requires knowledge of the past and respect for it. Those making a priori decisions are not interested in facts and demand uniformity. Relying on the experience of the past leads to the tolerance of diversity. Unity based on diversity produces an organism that is capable of self-repair, by corrections from below. Uniformity, commanded by a priori notions, leads to a mechanism and a life regulated from above, which can only be corrected from above. Organisms form inductively, historically, from the natural development of relations. They create both private and public laws. Planned organisations can only create mechanisms, based on a single type of law, private or public, but not on both. This leads to totalitarianism, whereas local self-government stems from tolerance of diversity.
The Latin civilisation, from the stand point of which Koneczny begins his analyses and draws all of his assertions, belongs, in its entirety, to the first set of notions. All solutions derived from the second set are alien to it and spoil it.

List of civilisations
With this approach, the list of civilisations is short. So short in fact, that one can readily list them here. This is done in an order that attempts to be chronological but is not necessarily so because new evidence may change the order:

Chinese *
Egyptian
Brahmin*
Jewish*
Babylonian
Iranian
Syrian
Tibetan*
Punic
Sumerian
Aegean
Numidian*
Turanian*
Spartan
Athenian
Hellenic
Roman
Byzantine*
Latin*
Arab*

Incas
Aztec

The last two are difficult to place in the chronological sequence, so they are shown separately. One could perhaps argue that there are a few more, or that some could be considered only cultures of other civilisations. Koneczny was aware that further studies will no doubt modify the list as scientific effort always does. But in any case, the list is short. Those civilisations shown with an asterisk exist today. The others have disappeared. We know about them only from historical evidence. Of the existing nine, the Turanian, Byzantine, Latin and Arab arose in historical times we can more or less define. The others were present in remote history – they appear ageless. All nine civilisations can be studied on the basis of existing communities. Koneczny studied the Latin, Jewish, Byzantine and Turanian civilisations in detail, since they exist in or near Poland. Thus, in the following text, I shall concentrate on these four, however I shall also try to collect the few words Koneczny wrote about the Arab civilisation, since it is of particular interest to Western Europe today.

Criteria for classifying civilisations

In the study of civilisations, criteria were often employed that have no relevance in identifying them according to the definitions used here. Other criteria have been completely ignored and yet they are of significant importance for the topic under discussion.

Race

I shall start with race, which is very often brought into the debate on civilisation, not only in Koneczny’s days but also today. Race, however, has nothing to do with defining a civilisation. Race is a somatic characteristic; it is an aspect of the zoology of man. The physical differences between races may result in different abilities, well seen in the field of sport, possibly also in intellectual potential, though that is still a debatable issue, but it has nothing to do with the norms considered as proper for the life of a given community. As defined above, civilisation is the product of the human spirit.
An adopted child brought up in a family of a completely different race will normally grow up into a person endowed with the civilisation of the adoptive parents. Quite apart from this obvious observation, there are many examples of large communities of different race in the same civilisation or of people of the same race in different civilisations. White people, racially indistinguishable from each other, constitute a majority of the people belonging to Latin, Byzantine, Turanian and Jewish civilisations. In the Turanian civilisation, however, there are peoples of the white (Russians), Han (Chinese) and turkmenian (Turkey) race. Race does not define civilisation.
There is, however, a biological aspect to civilisation. Civilisation is a very strong marriage barrier. People normally look for a spouse in the same civilisation as their own. They expect to share civilisational norms with the spouse. As a result, the civilisational barrier becomes also a biological one. In biology, races, both animal and human, develop as a consequence of isolation. An isolated community will develop some biological characteristics due to accidental loss of some genes (a process referred to as “genetic drift”) and possibly also due to adaptation to some specific environmental conditions. The latter cause requires life in a different climate or some other external determinant of the living conditions. In any case, an isolated community will develop some biological characteristics that will distinguish it from others, provided that the isolation is maintained. Of course, we know very well from animal breeding that isolation is the primary condition for the maintenance of specific races. In human societies, inter-civilisational marriage does occasionally occur but it is a rare phenomenon and the less it occurs the more biological differences will develop between civilisations. However, it is not the race that makes a civilisation. It is civilisation that can make a race.

Language

Some researchers have suggested that language or language group in some measure defines civilisation. That is not so. Even within the Latin civilisation itself, there are languages of very different groups (Indo-European, Finno-Ugric, Celtic and Basque). On the other hand, not only Indo-European but even Slavonic languages function in at least three civilisations (Latin, Byzantine and Turanian).
The rate of development of a civilisation, however, may depend on the language it uses because it is an important tool for development. When the tool is of low efficiency the development may be slow and stagnation of the civilisation may result. People who use pictorial scripts for example, as distinct from phonetic ones, may have difficulty in recording abstract terms in writing and therefore in passing them on to later generations. Thus the Chinese civilisation is weak in the humanities because they require constant introduction of new abstract terms that are difficult to convey in pictorial form. The Arabic script has the advantage that it can be written down very fast, similarly as our stenographic records. The Hebrew script, which does not record consonants, is prone to yield ambiguities depending on what consonants are assumed to be missing. Thus it is more the way of writing that has an influence on civilisational development rather than the language itself. Languages do change, not necessarily always developing, but sometimes also declining in efficiency as tools. The current trend of reducing the number of grammatical forms in use may result in loss of precision.

Religion

This is an issue that has led astray many a student of civilisations, including Spengler himself. Confessional proximity does not necessarily imply civilisational closeness.
Of the existing civilisations two are decidedly sacral in nature, the Jewish and the Brahmin. The Arabic is semi-sacral. Koneczny was not sure about the Tibetan civilisation, because he had not enough knowledge about it to consider whether it is sacral semi-sacral or something else. The other existing ones are not sacral because in them religion does not determine all categories of reality (truth, goodness, prosperity, health, beauty).
Buddhism changes with the civilisation in which it functions. Catholicism attempts to modify the civilisation it enters. Is patient in this effort, working over many generations. It will try to sanctify whatever in the local culture is amenable to Christianity (inculturation) but will never yield on the essentials. Islam has very little theology and the authority of the Koran limits the freedom of some Islamic rulers while others will take it upon themselves to be the interpreters of the Koran.

Law

Approach to legal issues is an important determinant of civilisation. There are three basic fields of law: family law, property law and inheritance law. There are many legal issues that make civilisations differ.
The way of acquiring a wife (paying for her or expecting a dowry), monogamy, polygamy or polyandry, the rights or privileges of the wife in the husband’s household, are all elements of family law that have civilisational consequences. It is not possible to have a society simultaneously polygamous and monogamous, both paying for a wife and expecting a dowry, giving privileges to a wife and acknowledging her rights. Koneczny claims that all societies are patriarchal and that he knows of no society existing now or in the past based on a matriarchal system. He is prepared to modify this view if evidence is produced to the contrary, but at the moment the issue of matriarchy has no bearing on the discussion of civilisations.
The hierarchy in the family, between generations, the issue of hierarchy in the clan and between clans, are all elements of family law very important for the discussion of civilisations.
Property can by communal, family, private or a combination of these. True private property is possible only in a monogamous system but monogamy does not automatically imply existence of private property. Wife and children may be considered property of the husband and father or endowed with their own property rights.
Law can be private, public or both. Private law develops in the family, in the growing family, in the extended family, in the clan and nation. Public law develops in a town or state, it organises life among unrelated inhabitants.
The way in which a property, a right or title is inherited is another important issue distinguishing civilisations. The caste system stems from this. Even a wife can be inherited (levirate).

Source of law

Even more important in defining civilisations is the source of law.
For those of us brought up in the Latin civilisation it is obvious that ethics is the source of law. We consider the written law as always imperfect. All the time we try to improve it. By improvement we mean bringing it in line with what we consider as just, as ethical. An issue must first be discussed from the point of view of its compliance with ethical norms and only then do we write it into law. In this discussion there is role for the society at large. This is where democracy stems from.
However there are civilisations in which it is not ethics but the interest of the state that decides what is written into law. In this approach the state has to be efficient and not ethical.
Again it is also possible that law has its origin in the will of the ruler. The Romans who observed this in the Orient have described the system as: “Quod principi placuit, legis habet vigorem”. (What pleases the ruler has the force of law). In such a system the ruler is free of ethical constraints. He can be a good and ethical man, a blessing for his subjects. But he can also be evil and ruthless, a plague for all around. In either case the legal system is very simple and efficient
Finally revelation can be the source of law. This is so in the sacral civilisations. For the Jews it will be the Torah, the Mosaic Pentateuch. For the Brahmins it will be the books Wedda. Revelation cannot be changed, it can only be interpreted. The letter of the Law matters.
We say that a righteous person need not know the law to live in compliance with it. However this is only true in those civilisations where ethics is the source of law.

Attitude to ethics

Attitude to ethics is another source of civilisational differences. Is everything to be judged from the point of view of ethics or are some issues free of ethical constraints. Should politics be under ethical constraints? What about war? What about war on crime? Should the state be judged from the point of view of ethics? What about the ruler? Answers to these questions determine civilisation.
Should we consider the letter of the law or the intent of the law giver? This is another important civilisational difference.
Do we have one ethic applicable to all situations, or do we have situational ethics, ethics that change depending on where and with whom we deal? This is once again, an important civilisational difference.

Time

It is Koneczny’s own discovery that attitude to time is an important issue distinguishing civilisations.
Some primitive people have no sense of time at all. Ability to measure time is an important development. Next, the idea of a calendar arises, usually dating from some important historical event at its beginning. Some civilisations have cycles, where time comes back, it returns. This allows thinking in terms of shorter periods. For the same purpose eras are adopted. Peoples often measure time from the last war or other catastrophe such as a major forest fire or flood.
Next in the development of human relation with time is control over it. This comes with agreement to meet a specific term, with the concept of specific time and date, with punctuality. It was trade that developed the importance of defining the time and place where the supplier and trader meet. A producer may sell his goods to the consumer either at his production site, if the consumer cares to come there, or on a market to which the producer brings his goods. He needs to know where and when the market operates, but generally he can be flexible about exact timing of his selling efforts. However when he commits his goods to an intermediary, a trader, punctuality becomes essential. Those unable to deliver on time lose the capacity to participate in trade. Thus trade promotes punctuality.
The next development is the treatment of time as a commodity, a good to work with, to utilize or waste. Organisation of life, of the amount of time allotted to study, work, rest and leisure, the fidelity to these allotments, recognition of the possibility of wasting time, the ability to prevent others from wasting one’s time – these are all attributes of working with the time factor.
Finally, the notion of responsibility for the past and future appears. This is historical consciousness, feeling of pride or shame for the behaviour of our ancestors. This is also consciousness of responsibility for the future behaviour of our descendants. This requires thinking in time terms much longer than the duration of one’s own life. This provides a motif for efforts in the interest of future generations.
Civilisations differ in their attitude to time and this can be used in attempts to classify them.

Examples of civilisations

When studying civilisations it is necessary to find what is permanent in them over generations. Arrangements that are temporary can be considered as trials only and if they do not persist over several generations they do not define the civilisation. Civilisations often adopt propositions from other civilisations but usually they are found to be inconsistent with the norms governing one’s own. Mixtures of civilisations inevitably fail.
When civilisations live close together, they are either separated by political boundaries or by some form of apartheid that prevents mixing. Without apartheid the key issue becomes: “who educates whose children”. Most (though not all) civilisations want to civilise others. This means we try to make other people adopt norms we consider best. The civilisational norms adopted by the next generation will determine the success or failure of defending and expanding one’s own civilisation. It has happened in the past that victors in a military conflict adopted the civilisation of the conquered people. This usually occurred when they intermarried with local women and allowed them to bring up their children. How these interrelations between civilisations work is well demonstrated by the example of Poland which a millennium ago adopted the Latin civilisation but throughout its history has been under pressure from the Byzantine and Turanian ones from the outside and from the Jewish one on the inside. Let me start with a description of the Latin civilisation, which Koneczny believed to be his own (as I do today). Since we consider it best, we would like everyone to adopt it.

The Latin civilisation

Poland has been a part of the Latin civilisation for over a thousand years. This civilisation developed on the basis of antique Rome but under the influence of the ethic of the Catholic Church. The Catholic Church functions in many civilisations and in each of them it brings up the societies towards certain civilisational notions. Adoption of Catholicism does not immediately amount to the adoption of the Latin civilisation. Only in the case of sacral civilisations (e.g. Brahmin or Jewish) does conversion to Catholicism automatically mean that the convert has to abandon not only his previous religion but also the civilisation built on it. That is why it is so difficult. In other civilisations inculturation follows. Inculturation is the adoption into the Catholic faith of all that in the existing civilisation is adaptable and the rejection of only that which is inadaptable. Adoption of the Latin civilisation is not necessary. However Poland on rejecting paganism in A.D. 966 went head on into adopting the Latin civilisation. It quickly became a part of the West, an inheritor of Rome, both antique and Christian.
Each civilisation has its own method of developing spiritually, materially and intellectually. In the Latin civilisation this is done on the basis of ethics of the Catholic Church. The Decalogue is obligatory always and everywhere, in all fields of private and communal life, also in international relations. Thus even politics and wars are not free of ethical constraints. This is what makes us different from the Byzantine and Turanian civilisations, from Germany and Russia respectively.
In the Latin civilisation, ethics is the source for laws. As a consequence, a development of morality ensues. The Decalogue gave prohibitions, defined sin and terrified with God’s wrath. The Sermon on the Mount gave instructions, defined virtues, appealed to love God and neighbour. This amounted to an increase of demands and an elevation of the motivation to be good. The Decalogue was not abolished but there was a departure from the letter of the Law and a turning towards the intent of the Lawgiver. In the history of the Latin civilisation we have a constant growth of ethical demands and a continuous perfection of laws based on these growing demands. At an earlier time duels were the norm, considered as a form of God’s judgement. Now they are considered sinful. Slavery was, at times, considered acceptable. Today, we shiver at the very thought of it. There used to be a moral obligation to avenge an injury inflicted on a relative (vendetta). Today applying private justice is considered immoral. Life continues to bring new problems and new definitions of norms from the point of view of ethics are needed (labour walkouts, test-tube babies, progressive taxation, seat-belts in cars). Not everything that is already defined by ethics needs to be written into law. But all new laws must encompass the ethical consideration. Each generation transfers something from ethics into law. However when something considered unethical, already forbidden by law, is decriminalized (abortion, divorce, homosexual practices), this we treat as a regression of law, as a civilisational decline. Only growth in legal demands is permissible. The standard is continually being raised by the saints. What is a heroic virtue in one generation, becomes the ethical norm in another, and finally becomes law.
In the Latin civilisation there is legal duality. We have simultaneously private and public laws. The first developed in families and the other in towns, i.e. in unrelated societies. Neither was dominated by the other. Private law functions in family traditions, in various clubs and organisations, in co-operatives, in political parties, in trade unions, in professional guilds, etc. The state does not (should not) interfere in these privately developed and adopted norms, statutes and regulations. On the other hand there are state laws which regulate the relations between peoples, ensuring internal and external security.
In the Latin civilisation the relation between rights and freedoms depends on the principle that the freedom of one ends where the right of another begins. The doctrine of Paweł Włodkowic[1] on the rights of the heathen grew out of this thinking. It grew out of the principle of loving one’s neighbour. It is on this principle that the union of Poland and Lithuania was established. Any union within the Latin civilisation has a chance of lasting only if it follows this principle.
In the Latin civilisation, religious tolerance is obligatory as well as the separation of civil and spiritual authorities. There is, however, no tolerance for evil. Ethical indifference, in education or health services for example, is unacceptable.
In the Latin civilisation, monogamy is obligatory. It is only with monogamy that private ownership is possible. Each marital union is a simultaneous creation of a new economic unit. The newlyweds cease to be part of the economic entity of their parents and become part of the new entity. With polygamy such changes do not take place. The ownership lies with the clan, the community or the patriarch. Christ by elevating marriage to the rank of a Sacrament, by insisting that it be monogamous and indissoluble, at the same time gives economic freedom to the new family
The strength of the Latin civilisation lies in its ability to self-organise, to self-repair, to act from below and to work organically. For this reason, local life is very important, local councils, local elections, co-operatives, own-initiative committees, credit unions and others. When this local life is rich it is possible to reduce the role of the government to a minimum. In the army, in communication infrastructure, in foreign affairs, central directorship, from the above downwards, is essential, but in other fields it is an obstacle.
When developing communal life from below inequalities result. They are a consequence of the differences in the way various communities handle their affairs, a consequence of differences in the effort put into solving problems. As a result of seeing these inequalities, there is a tendency to try and catch up with those more successful, who are richer, more educated and better as people. This drive to equalize with the leaders elevates materially, intellectually and spiritually. On the other hand egalitarianism, equality imposed from above, by the government, reduces people to a common denominator at a lower level. It wastes human effort and ingenuity. It reduces the will to improve oneself. Nobody likes to work for others, for those who do not wish to work. Thus acceptance of inequalities is a major feature of the Latin civilisation and a driving force for its development and progress.
The control over time is most developed in the Latin civilisation. Time is considered as something valuable which has to be treasured, efficiently used and saved. There exists a link across generations, a historical consciousness, and a common responsibility for the past and the future.
Only in the Latin civilisation did nations as understood in Poland develop, namely as a natural, spiritual union, based on free will to be part of it. It creates common responsibilities and common rights. It is timeless.

The Polish understanding of a nation

In the Polish language the word “nation” has a very particular meaning, unknown in other languages. In the languages of Western Europe “nation” is equivalent to citizenship, to the passport held. It is also understood in the ethnographic sense, as of people using a certain language. However for us Poles the word “nation” contains both an intellectual and a sentimental content. It encompasses something more than language or citizenship. For several generations[2] we did not have a state, we did not have Polish citizenship, but we remained the Polish nation. Foreign citizenship was imposed upon us, but we did not accept a foreign nationality.
What binds us is a common legal consciousness, a common social structure, a common ethic, a common civilisation. We represent a separate culture within the Latin civilisation.
One could ask the question: Do Gipsies belong to the Polish nation? We use the same language, we belong to the same religion and we are citizens of the same country. However I am sure that most Poles, as well as most Polish Gipsies, will say that we do not. We govern our lives by different laws, we have a different social structure and we have a different attitude to ethics. For these reasons we include the Gipsies and they so include themselves, under the notion of an ethnic or a cultural minority.
When Roman Dmowski[3] sent to the printers his “Myśli nowoczesnego Polaka” (Thoughts of a modern Pole) in 1904 he demanded that the word “Żyd” (Jew) be written with a capital letter. He was accused of anti-Semitism for this. At that time Jews were treated as a religious group and for this reason “żyd” (Jew) was written with a small letter as we do for all religious denominations in the Polish language. However for Dmowski Jews represented a separate nation. Today Jews themselves wish that in Polish they be written about with a capital letter (Żyd) feeling more a nation than a religion.
On the other hand no one would ever consider treating the Polish evangelicals as a separate nation. Even about the Ruthenians we spoke of as gente Ruthenus natione Polonus (of Ruthenian origin yet Polish nation). This refers to all those who accept the same legal notions, social structure and civilisation.
One of the important features linking a nation together is the common historical consciousness, or historicism as Koneczny called it. This refers to the tradition of common public life (as distinct from dynastic and family memory), to the cult of the common past and to the common responsibility for the past and the future. According to Koneczny the national consciousness appeared in Poland during the reign of Władysław ?okietek[4]. It was then that the public desire to link up principalities with a common history and common language into a single state first appeared. In France this consciousness appeared with Joan of Arc. In England it appeared in the XVI c. in view of the danger from the Spanish Armada. Germans started to think of themselves as a nation when defending against Napoleon. In Italy this occurred as late as the second part of the XIX c. This national consciousness does not arise against anybody, but it may arise in defence against somebody. It must arise from a feeling of having something in common that is worth defending.
In forming a nation a great role is played by literature. The English came together around Shakespeare and the Italians around Dante – interestingly enough, 500 years after he died. The love of one’s language is a constant feature of a nation. One can know many languages, but each man has only a single language which is his own, his mother tongue. It happens that the knowledge of one’s own language is poor, as is common among various émigrés, especially in later generations, but the sole fact of having a language that is cherished as one’s own, not in a utilitarian sense but emotionally, indicates one’s belonging to a particular nation.
The notion of a nation is also connected with the love of a particular place on earth, of some region which is treated as one’s own, as the fatherland.
A nation is a great family, a fatherland, a common patrimony. However a nation will not form while a clan system persists. The nuclear family must be free, must be emancipated from the clan. There must be a respect for private property. People should feel free. They should function organically, from below and not in a mechanistic arrangement regulated entirely from above. Only then can a nation form as the fruit of a common will and consciousness that is free and under no compulsion to come together.
Thus a nation is not an anthropological or biological consequence of using a certain language or occupying a certain place. It is a product of human will. It is a product of the work of many generations. It forms as a merger because its members want to merge. It is nation that makes a state. A state never makes a nation. Thus all these post-colonial countries, all these Nigerias, Tanzanias, Rwandas and Angolas will never produce a nation. Never has anything such as a Yugoslav or Soviet nation formed. There will also never be a European nation.
However new nations do form, as for example the USA, composed primarily of immigrants from Europe. Those immigrants on entering North America usually consider themselves members of their nations of origin, sometimes for several generations. But the recognition of the freedoms, tolerance, rule of law and way of life as something valuable and worth defending and exporting leads to national consciousness. This comes only after acceptance of the language, history and laws as one’s own. This process is possible only in the Latin civilisation. It often happens in all Latin civilisation countries that immigrants integrate and accept the nationality of the adopted state as their own.
It is not possible to form a nation artificially. A nation forms from the consciousness of a civic freedom, of a common will that develops from below towards a common organisation in conformity with a specific tradition.
Koneczny defines a nation as a civilisational association that is personalistic, has a common fatherland and a mother tongue.
Everyone is born in some specific social, ethnic, religious and civilisational situation. One inherits certain values. Should one inherit a nation, a national consciousness, then there will be a tendency to enrich it, to increase its value. One will try to leave behind more than one has received. This is because national consciousness transgresses generations. There is no nation without a history, without a need to preserve and enrich the heritage for future generations. This need is referred to as patriotism.
Patriotism is the tendency to enrich a nation through one’s work and intellectual efforts and one’s readiness to make sacrifices in defence of the national legacy. So defined, patriotism is never a danger to neighbouring nations. Neighbouring patriotisms imply eternal peace. When one tries to enrich oneself at the cost of others, at the cost of neighbours, at the cost of subjugated or disenfranchised peoples, then it is not patriotism but its pathology. This is a pathological understanding of national consciousness. Similarly love of one’s family and care for its needs does not create problems for neighbours. On the other hand nepotism, family egoism, the stealing from neighbours is a contradiction of family virtues.
Our Polish patriotism has never been a danger to our neighbours. We recognize their rights in spite of the fact that they have often violated ours. They have been violating our rights because they have no national consciousness or it is immature.
The Polish understanding of the notion of a nation is a value worth preserving. It is something very concrete, very positive and very noble that we would like to propose to all peoples of the world, as an idea worth exporting. It is something very, very different from nationalism understood as hatred of what is foreign. Our glorification of national virtues is often misunderstood in the West, through faulty translations, as nationalism. It is nothing of the sort.
Koneczny considered the Latin civilisation as the highest because it is most demanding on its members. When it is not defended, when no efforts are made to promote it, lower civilisations will take over, lower meaning ones that are less demanding. Attempts at combining civilisations, at synthesizing them, lead to an uncivilised state and eventually to the victory of the lowest one. For a demanding civilisation to survive it must be consciously defended and promoted. An effort must be made to make others accept its values. It requires an evangelical zeal.
He also considered that the idea of a nation was most strongly developed among the Polish people and he proposed that we Poles should spread its understanding to others.

The Turanian civilisation
The Turanian civilisation was created by the Mongols of Genghis Khan. Its primary feature is a military organisation adapted to a mobile war. It is best described by such words as camp, movement, space. For this reason family ties are very weak in this civilisation.
This civilisation has no public law. There is only private law and it is derived from the commands of the ruler. The state is the ruler’s farmyard and his will is the law of the land. The society has no rights at all. It is not allowed to organise itself – it is the responsibility of the state to do so. Thus all organisations are steered from above and any initiative from below is squelched. The power is absolute and the ideal ruler is a ruthless despot. Everyone is in the position of a slave or servant with respect to his superior. Citizens do not exist at all. In the West a citizen lives also in his state. A Turanian lives exclusively in his state. All matters are state matters and there are no issues he can call entirely his own. All property is that of the ruler and one can only be a lease holder of some property. However the lease may be terminated at any time, at the will of the ruler. He has the right to dispossess anybody he wishes.
The whole organisation of life is military in nature, based on orders from above and thus it is maximally centralized. Bureaucracy serves the ruler and not the people. It acts in the name of the ruler and it is to him that it is responsible and never to the people that it deals with. Thus, all life is very mechanical much like in an army. It has no organic elements.
Since social organisation is geared towards war-making, it develops only when the state wins, when it has a military power and successes. When military successes are lacking, when there are no new acquisitions, the state weakens or even disintegrates. Thus the major social effort is directed towards building a military capability.
In the Turanian civilisation, nations in the European sense do not form. There are only conglomerates of peoples, clans and races. They are all bound by the winning star of a successful leader. Temüjin, the first Genghis Khan, organised people of various races, ethnic origin and creeds into a successful army and led it to conquer the world. Wherever he set his foot, he organised life in a military manner leaving his lieutenants as the local rulers. Eventually, many emancipated themselves from the Mongol supremacy and continued as the new absolute rulers acting in the same manner. Frequently, the people organised in this manner pick up their name from some military ruler, the Seljuqs, the Nogais, the Osmans and others. A significant role is played in this civilisation by romanticism and the legends surrounding the memory of a successful ruler.
When a strong ruler is lacking, “troubled times” come. There is disorientation and weakening. Nobody knows what to do. The emergence of a new strong dictator indicates an end to the “troubled times”, a return to normality.
In the Turanian civilisation, an attitude towards religion is almost non-existent. As a rule it is completely immaterial for the ruler what people believe, as long as the clergy do not interfere in the way the ruler rules, as long as the religion does not interfere in the matters of state and there is no criticism of the ruler on any issue. There is no ethic that would be binding on the ruler, so he should not be judged from the point of view of ethics.
Today, we see the Turanian civilisation most clearly in Russia. There, one-man rule is the norm. It matters not whether this is a khan, a tsar, a first secretary or a president. He is most loved and accepted if his rule is free of any constraints. And he has to be a winner. The Turanian people do not accept a loser as a ruler. So he has to prove that his domain and influence constantly grow. He is never criticised, nor contested. We should not expect Russia suddenly to accept a democratic system, because the people do not expect it. If asked to vote they will vote as the ruler will tell them to do. And of course any opposition will be squelched. A good example of the Russian way of thinking is the famous statement by tsar Nicolas II after the Baltic fleet was totally drowned in the famous battle of Cushima in the 1904 war with Japan. When following western press there were outcries that it was a mistake to send the Baltic fleet round the globe to Japanese waters, the tsar said: “What do these scum want and why do they interfere? It was my fleet!” Thirteen years later the tsar had to abdicate and was later killed by the Bolsheviks – yet today he is considered a saint and martyr in Russia. He is loved in spite of all his inadequacies. The Bolsheviks soon returned to the same despotic mode of rule and even Stalin is remembered with nostalgia by many. The rules of Mikhail Gorbachev and Boris Yeltsin were “troubled times”. State property became private property of the oligarchs. But now we have Putin. A tsar returned. He dispossessed all of the oligarchs and Russia is back to normality – Turanian normality. To remain on the throne, the ruler must have successes. Today, they may constitute influence over countries buying Russian oil and gas. There will be growing attempts at regaining dominion over lands that Russia lost under Gorbachev and Yeltsin.
Poland met with the Turanian civilisation in its Mongolian primary model already in the XIII c. This, however, was only a transitional contact. They came, they conquered us and they soon left. They only left some folkloristic memories such as the interrupted bugle-call from the Kraków Marian church tower and the Lajkonik[5]. Later on however, we met with the Turanian civilisation more seriously and in fact, with four different cultures of it, the Tartar, the Turkish, the Cossack and the Muscovite. Each of these has influenced us in a different manner, in some instances quite successfully. Quite apart from the military contacts, which as a rule, protect against such influences, there was a time in Poland when we were very attracted by the Turkish model. Turkey, with its strength was impressive, also with the affluence of the Ottoman court. Particularly in the XIX c. when we did not exist as a state, Turkey did not recognise the partition of Poland and received many of our émigrés. Many Poles found lucrative employment in Turkey reaching quite high positions. It was then that Turkishness was in vogue. It was fashionable to dress in a Turkish manner and to blame our political demise on the lack of a strong military organisation in pre-partition Poland.
The Cossack influence was also once quite strong, especially during the XVII c. The love of the steppes, of constant movement, of freedom from community life, proved interesting to many an adventurer who wanted to organise his own military group, his own mini-statehood sitting constantly on horseback. This was possible in the largely uninhabited eastern plains of what is now Ukraine. There was a lot of romanticism involved in this care free, brigand type of life, yet basically, representing nothing more than banditry. However, the occasional engagement in militarily conflict with similar bands of Tartars, Cossacks, or Turks added a sense of patriotism to this activity.
Much more serious was the influence of the Muscovite culture. This gave rise to what is known in Poland as “sarmatism”, an attitude of some magnates on our eastern borders that was characterised by absolute self rule over their estates and total irresponsibility towards the state as a whole. These magnates, depending on the size and wealth of their estates, often treated themselves as independent princes. They had their own military forces, their own laws and often even an independent foreign policy, as was the case with several magnates from the Radziwiłł or Pac families. These magnates, if they wanted, could be a blessing to all around and often they were. However, they could also be their scourge, because they felt and in fact were above any law. That was because of the strength of their estates and the weakness of the state.
In more recent times, in the first half of the XXth c., the political camp of Marshal Piłsudski was very much influenced by the Turanian way of thinking. We speak of his political camp rather than of a party. Other political movements referred to themselves on the basis of the ideology they adopted as socialists, national democrats, Christian democrats etc. The followers of the Marshal referred to themselves as Piłsudskites. They were linked by a military organisation, functioning on the basis of orders given from the Marshal or in his name. Individual thinking was discouraged. The leader knew better. The Pilsudskites considered themselves above the law. They organised a coup d’état in May of 1926 and until 1939 ruled ignoring all laws. They manhandled, killed, or imprisoned political opponents. At the same time, they cherished a kind of military romanticism, great mobility, self-sacrifice, patriotism and demonstrated religious indifference.
During Soviet times (1944-1989), we were very resistant to civilisational influences from the East. Almost instinctively, we rejected all that came from there. However, the legend of Marshal Piłsudski grew and an admiration for his style of ruling. Many people today dream of a strong arm rule as they are tired of the political uncertainty accompanying democracy, elections and party politics. This is a very great danger to our identity, for several reasons. First of all, this is a political philosophy that discourages thinking. It leaves thinking to the superiors. Such an attitude is necessary in an army, where responsibility is clearly hierarchical and there is no time for philosophising. In everyday life, we need to habitually use our reason to judge. Everything that kills thinking reduces us civilisationally.
Moreover, the fashion for Turanian thinking results in a constant search for a strong leader, the pointless anointing of almost anybody as the God given saviour and giving him total responsibility for everything. Soon, there is disappointment that he did not rise to the expectations and that he did not know what to do. In our Latin civilisation, the ruler must have the support of thinking, creative citizens and not only disciplined executors of his will. Good leaders are hard to come by. It is much more common that we have to rely on a team and we must be able to work together, the creativity of each member advancing the common cause.
Finally, Turanian thinking kills all organic effort from below. Many believe that something useful can only be done from above, from the central government. And thus they fight for the privilege of ruling. However, it is the specificity of our own civilisation that it is capable of correcting itself from below. It encourages everyone to do whatever is possible to improve life in the nearest proximity. Good ideas turned into functioning improvements will spread of their own by copying. This never happens in the Turanian civilisation. All improvements need to have approval from above and only then can they be introduced.
Turanian rulers remembered as great are those who introduced such improvements and those who expanded the realm, no matter how ruthless and inhumane they were in executing these successes.

The Byzantine civilisation

The Byzantine civilisation developed in contrast to the Roman West. The basic difference was in the attitude to religion. In the Latin civilisation, the Catholic Church has achieved a total doctrinal independence from the state. Moreover, it has achieved a right to criticize the state or the ruler for acting in an unethical manner. In Poland, this became most obvious in the 1174 conflict between St. Stanisław, then the bishop of Krakow and the king, Bolesław Krzywousty. The bishop criticised the king. The king killed the bishop. As a result of this, the king had to lose his crown. Not because he lost an election or a battle but because he lost morally. He had to exile himself. This incident established the norms in the Polish Church-state relations. In Poland, it is improper for the state to criticise the Church. On the other hand, the Church is not only entitled to but is expected to criticise the state when issues of moral significance so require.
In Byzantium, the situation was decidedly different. The emperor had executive powers also over the Church. He treated the Church as one of the elements of his power, much like he treated the judiciary or the army. The emperor dictated religion to his subjects. Constantine the Great made Christianity the state religion. He decreed so from the throne. He called synods and councils. He decided what the subject for discussion would be. As a consequence, the state became above ethics. Its main purpose was to be efficient and not necessarily ethical. In the Byzantine civilisation, the realm of politics is not limited by ethics. It is free of it and therefore it is often barbaric. As an example, one can mention the blinding, in 1018, of the conquered Bulgarian soldiers by emperor Basil Bulgaroktonos (the Bulgar-Slayer) and sending them home on foot with only one one-eyed soldier per 100 to lead the way.
The German Holy Roman Empire took up, together with the imperial name, this very mode of communal life organisation[6]. As a result, when in Poland the king who killed a bishop had to lose his throne, at the same time the German Emperor fought with the pope for supremacy (Caesaropapism). At one time he would go to Canossa in repentance and at another would impose his will on the pope. Since that time and until today, there is a civilisational struggle in Germany between the Latin and the Byzantine civilisations. In the East of Germany, Byzantine influences always dominated. In the West, particularly in the Rhineland, there was more Latin influence. The return of the capital from Bonn to Berlin is likely to be civilisationally, an unwelcome development.
When the Teutonic Knights were Christianising with the sword, our Paweł Włodkowic spoke up for the rights of the heathen (see footnote no. 1). When religious wars ravaged Germany, in Poland, we had a state without witch-hunts and stakes. When they had the barbaric principle of cuius regio eius religio (whose rule, his religion) and citizens frequently had to change denominations, we had religious tolerance and many exiles from the German religious wars found refuge in Poland.
Even Catholic Austria was Catholic only by the will of the ruler. The emperor had a habit of interfering in Church matters, even on such issues as the liturgy. He would use a veto right to the election of a pope that he did not like (last time in 1903). This habit is often referred to as Josephinism, after the emperor Joseph II who was very much involved in imposing his will on the Church. Catholicism did not prevent Maria Theresa from participating in the obviously unethical partitioning of Poland together with Russia and Prussia in 1772 and 1795.
Germans have a habit of calling those rulers “great” who were successful, such as Friedrich der Grosse and Bismarck in spite of the fact that they were unethical in their political actions. Hitler was considered great while he was winning. However not now, since he lost. His unethical methods did not pay, they proved unsuccessful.
Byzantinism does not like variability, inconsistency, or unevenness. While in Rome and now in the Latin civilisation, unity of purpose unites but methods and forms may be very different, in Byzantium and now in Germany, a state imposed uniformity is the norm. Henceforth, the generally esteemed cleanliness and functionality in Germany is established. This comes from the universal readiness to follow state orders. Befehl ist Befehl! A command is a command! And this is generally accepted by all. On the other hand, within the Latin civilisation, we are individualists. We prefer to do things in our own way.
Drill and obedience has also a negative side to it. It mechanizes communal life. It stifles grass root, organic activity and introduces, from above, a centralized and bureaucratic uniformity (witness the mode of functioning of the overregulated European Union, basically steered by the Germans). This transfers responsibility for actions to those who commanded the orders. It even justifies crimes.
It is well known that all German war criminals have been defending themselves on the ground that they have been only obeying orders and that they were told to act as they did. For them, the responsibility did not fall on them but on the government. In the extreme interpretation, only Hitler was guilty. In postwar Germany, a law came into force that forbids the extradition of Germans. As a result, most war crimes were judged in Germany, according to their standards and not in the countries where they were committed.
On the other hand, it is noteworthy that even in communist Poland, it was unimaginable for the murderers of Fr. Jerzy Popiełuszko to defend themselves on the ground that they were only carrying out orders of the secret services they served in. Everyone is personally responsible in front of a court of law. Criminal orders should not be obeyed. It is as simple as that.
Associated with this issue is the typical for Byzantine thinking superiority of form over content. Since it is not the aim that is common but the form in which something is done, it tends to dominate, however, at the same time it becomes empty of content. In the Latin civilisation, the aim is of primary importance and the form is of little significance. We adapt it to our own understanding of what in the given moment would be most proper. As a result, we constantly search for improvements, frequently making mistakes along the way. The Byzantine Germans have perfected the mode of decreeing forms from above. It was plain to see that in Germany, both capitalism (BRD) and communism (DDR) functioned efficiently. Fascism also functioned efficiently.
We tend to be impressed by German efficiency. We often envy them. We dream of having such law and order, such functionality and such affluence as they have. However, all of this is paid for by the Byzantine readiness to submit to the state in all matters. Our strength lies in diversity, in the readiness to criticize the government and we should defend these values against the German intention of regulating everything from above – today from Brussels, rather than from Berlin. The overregulation so prevalent in the European Union is obviously of Byzantine and not of Latin origin.
Furthermore, there is a growing tendency in the European Union and also in many countries traditionally of Latin civilisation, to accept the Byzantine readiness to conduct politics without ethics. As distinct from the Turanian civilisation, the politician or ruler should himself be ethical in his private life and he is judged from that perspective. However, he is free to conduct policies unlimited by ethical concerns. This concerns not only those who practice politics in an immoral way but also those who believe that politics is an immoral field and therefore, stay away from it, concerning themselves exclusively with their own affairs. This attitude amounts to leaving politics only in the hands of those who are unconcerned about ethics. It is also a Byzantine attitude. The attitude proper for the Latin civilisation is to get involved, act ethically and demand from others that they also act ethically, both in internal and in international politics. The fact that opponents are not restricting themselves by ethics is of no relevance here. The police must also act ethically while dealing with criminals.
We all sin but everyone should desire to act ethically, responsibly and in conformity with what one believes to be proper. Abandoning this desire in the field of politics is the main danger that lies for the Latin civilisation in its contact with the Byzantine one.

The Jewish civilisation

The Jewish civilisation is one of the oldest on earth. Its durability is not connected with the possession of some state or with the knowledge of any specific language. In some sense, a memory and now solidarity with the Israeli state plays some role, as well as the Hebrew language generally unknown to the majority of the Jewish people (even though they are all literate at least since the 1st century). Until quite recently, it was a dead language and only since the establishment of the modern Israel was it resuscitated as a living language in that state. However, neither the language nor the state is of any great importance in defining this civilisation. Jews often move from one country to another and at the same time, usually very readily, change the language used at home to adapt to the community at large.
In the Polish language, we speak of the “Jewish nation” – however this is a completely different phenomenon than a nation in the Latin civilisation. For us a nation means a common past of a flourishing or downtrodden statehood, a common language and literature in this language, as well as a specified place on earth considered as the fatherland. In other European languages, the phenomenon of Jewish togetherness is referred to by some other name than nation, usually as a people (the Jewish people, le peuple juif, Judentum), and this is well justified. They are indeed a people but the cementing element has nothing in common with the national solidarity of European nations.
The cementing factor lies in a sacral civilisation and in particular, a sacral consciousness of having a special mission given to them by God. They are conscious of being the elect, the “chosen people”. This mission, of course, was to prepare the world for the coming of the Messiah, Who was to be born among them and to preserve the revealed truth until His coming. They have fulfilled this function. Many of them have recognised Him when He came and brought the Good News, the Gospel, to other peoples. What was a mission of one people, became the mission of the Church.
What we consider as the Jewish people today refers to a tragic community, a people that has not recognised the time of its visitation. It is those who did not recognise Jesus Christ as the awaited Messiah. Those Jews who followed Christ merged within the Christian universality. Those who rejected Him became wanderers throughout the world, among believers of other religions, jealously nurturing their chosenness, this messianic consciousness, which gives a defining mark to their civilisation.
It is a civilisation of programmed separateness, of programmed differentiation from the surrounding communities. In Judaism there is no specified theology that one could get to know and accept as a convert. One can only get married into Judaism, that is biologically become part of it. Jews do not seek converts. By their own will, they prefer to live a separate life, in apartheid from the surrounding communities. They form their own communes (kahals), they govern themselves by their own rules and they take care to maintain also a spatial separateness. They form the ghettos themselves, as districts in which they live together, comparable to the Chinatowns in the USA. It was only Hitler’s Germany that created the concept of forced separation, of a closed ghetto from which Jews were not allowed to leave.
Jews are not pioneers. They do not go conquering the wild world or overpowering the hazards of nature. They settle among other civilisations, preferably among the rich. They tend to migrate from poorer to richer lands. They do so always as a group, immediately forming their own separate community.
Jews do not represent any specific race. It is a great misunderstanding to consider anti-Semitism as racism. The Jews of Poland are racially indistinguishable from the Poles. The Jews of North Africa are racially close to the Arabs. Ethiopian Jews are close to the Ethiopians. And so it goes the world over. However, the fact that they stick to their own community, their own civilisation, their own separateness, results in biological differences developing. It is not the race that forms the Jewish civilisation but the civilisation can cause a biological separateness. This is never a total separateness because intermarriage occurs frequently but where Jewish communities live for several generations it is sufficient to develop some distinction from the surrounding society. All of this is a consequence of the communal consciousness of being the chosen people.
The memory of being chosen by God, of having a special relationship with God, of having a promise directly from God available only to the biological descendants of one people, results in monotheism degenerating into monolatry. The belief in a one and only God changes into a belief in one God, one’s own God, a tribal God. The Prophets have successfully eradicated polytheistic tendencies among the Old Testament Jews. However, monolatry was only dealt with by Jesus Christ who addressed His message to all people and not only to the chosen. In reality, monolatry is a form of polytheism because it accepts the possibility that other people have other gods.
Messianism did occur as an idea among other peoples, suddenly reaching the conclusion that they have a special God given role to play. But this seldom lasted for many generations. Jews by nurturing their chosenness have created a whole civilisation based on fidelity to the Law revealed to them by God. By Law they mean the Torah, the Pentateuch of Moses, which of course is also for us a Holy book. However, we read it differently. The Jews see in it the Law, which is immutable and which has to be obeyed. Every letter of it is binding at all times. Jesus Christ has taught us that it is not the letter that is important but the will of the Lawgiver. He did not change the Law but gave it substance. He accused the Pharisees that they serve the Lord with their lips but not with their hearts. He called for the saving of a lamb or ox that fell into a well on a Sabbath (Mt 12:11; Lk 14:5), because the Sabbath is for man and not man for the Sabbath (Mk 2:27).
We often tend to laugh at Jewish habits and denigrate them. However, when a pious Jew travels on Saturday on a train sitting on a rubber water bottle he is doing so to remain faithful to his religion, because he is not allowed to travel on a Sabbath except when on water. For him, this is showing obedience to the letter of the Law, a moral imperative. For us, this would amount to hypocrisy, a breach of the intent of the Lawgiver. With the growing complexity of life and a development of the understanding of the intent of the Lawgiver, we adapt rules to what we consider as ethical. For us, the law is derived from ethics. For Jews, the opposite is true. Ethics is derived from the Law.
For them, of course, life also requires changes in their habits. For the sake of convenience, they introduce interpretations of the Law, explanations for various circumstances, so as to maintain the letter of the Law but in fact, to find a way of living reasonably. All the learnedness of Judaism (Talmud, Kabala, rabbinic writings) consists of these interpretations of the Law, comments to the interpretations, comments to the comments etc. – a constant casuistry multiplying exceptions to immutable rules. This development is driven by convenience. Outside of Judaism, all this learnedness is valueless. However, the mode in which it develops is often copied and constitutes a spiritual threat. We must change rules when we decide that this is demanded by our understanding of what is and what is not ethical and not because we find them difficult to follow. In the Latin civilisation each generation transfers something from ethics into written laws. The multiplication of laws constantly restricts our freedom. The Jews are restricted only by the Torah and all of the later developed interpretations reduce the obligatory scope of these restrictions. Regrettably also among us, in conflict with our own civilisation, laws appear which make permissible that what is not considered ethical and what was already forbidden by written laws (abortions, divorces, homosexual acts, satanic cults, etc.). In this way, the link between ethics and law gets lost. Convenience rather than ethics becomes the source of laws.
In our civilisation, a righteous person living honestly will not get in conflict with the law, even not knowing it. On the other hand, living in agreement with the letter of the law but dishonestly, derives from the pharisaic attachment to rules but not to ethics. The exploitation of rules, of imprecisely written laws, of gaps in them, of their multitude and inconsistencies, activities on the verge of legality, tax evasion techniques, all formally within the law but unethical, derive from the rabbinical casuistry, from the mentality of deriving ethics from the written law. Yet, such a swindler, acting within the law, has in fact no moral respect for any law. He cannot be compared to the Sabbath traveller sitting on a water bottle, who is also using a convenient interpretation of the Law, but he is doing this in order to fulfil the Law and therefore in full respect for it.
Since many rules of the Mosaic Law were untenable in the Diaspora (such as the ban on learning the Greek language), interpretations were introduced on the strength of which the fullness of Mosaic Law is obligatory only in the Promised Land, but not outside of it. The Diaspora became a form of escape from the Law. Since ethics is derived from the rules, two ethics developed, one for Palestine and one outside of it. Further multiplication of ethics followed, for various occasions, on various days, towards Jews and non-Jews (gentiles). In this way, situation ethics developed, which for us is something completely alien. We recognise only a total ethic, the same ethic for all occasions. But are we always faithful to this understanding? For example, do we not sometimes treat differently the stealing from a neighbour as compared to the stealing of state property or the lies told to friends as opposed to those told to enemies? Such situational ethics derives from the Jewish civilisation and we should avoid it.
Within the Jewish civilisation, built on the Torah, five different religions developed, depending on the recognised books for the interpretation of the Law. Koneczny summarises these religions in the following manner (Table 2):

Table 2.

Examples

with Torah

without Talmud

without Kabala (1)

Sadducees, Karaites

with Kabala (2)

Sabbatites, Frankites

with Talmud

without Kabala (3)

Lithuanian Jews

with old Kabala (4)

Sephardim

with Kabala + pylpul (5)

Hassidim, Ashkenazim

Five religions, but they lack any theological differences that would lead to divisions. Regardless of the tradition pertaining to books that interpret the Torah, all Jews form a single family united by the Messianic consciousness of being the chosen people. A Jew may become an atheist, he may convert to another religion, even become a cardinal, but he will always be regarded by other Jews as a member of the Jewish community.
We are often impressed by Jewish solidarity, by the way in which they always support each other, by their faithfulness to the Jewish community. We observe that they participate in various battles, being present on both sides. However, after the defeat of one side, the Jews on the winning side make sure that the Jews among the losers do not suffer. After the next conflict, the result may be opposite and the same solidarity will follow. This is a mode of survival they have developed living among the gentiles. We do not have such solidarity. In fact, we accuse ourselves of quarrelsomeness and jealousies. We envy the Jews for their fidelity to each other over and above any conflicts. However, this difference has also a second side to it. We believe that we must support truth, goodness, justice and not a fellow countryman, just because he is a fellow countryman. We must combat evil, lies, whatever we consider, even mistakenly, as improper. That is our understanding of righteousness. We should remain ourselves rather than support what does not deserve supporting.
Both our position and the Jewish position make sense, but only within the context of our respective civilisations. This clearly demonstrates that no middle ground is possible on issues differentiating civilisations.

The Arab civilisation

It is often believed that Arabs are by nature nomads. Many of them were and they appear to have developed from herdsmen rather than from tillers, chasing or following their animals in search of pastures. However, turning to agriculture or establishing towns started millennia ago so the nomadic lifestyle is hardly an identifying feature of this civilisation.
Treating Islam as the defining feature of the civilisation is also a mistake. The mosques are not houses of God, they have no sacrificial altars. These are only prayer halls. There is also no clergy, the imams being only prayer-leaders. Mahomet himself was an imam, as were all the caliphs. An imam is someone who can read and interpret the Koran. And since the Koran cannot be translated, the imam must know Arabic, at least, sufficiently to read it if not to understand it. In each mosque near the pulpit, there is an ornamental niche which indicates the direction of Mecca towards which all those praying should face. The sources of belief are the Koran and the tradition called the Sunnah. The Sunnah is composed of comments and notes on the Koran by oldest commentators. The Sunnites are orthodox, while the Shiites reject tradition and do not recognize the first three caliphs. The Shiites live in Iran, Pakistan, Bangladesh, Mongolia and in the oases of Algeria. The Arab world is Sunnite as is also Turkey. Both branches preach five basic duties: prayer, alms, pilgrimages, fasts and participation in holy wars. There are some customs derived from Judaism such as the ban on pork and sacral slaughter of animals. Jesus is considered a Prophet and Mary a Virgin but they believe that treating Jesus as the Son of God is deemed a polytheistic idea. It was Mahomet who imposed the monotheistic idea on the Arabs. He is also responsible for introducing the ban on intoxicating drinks and games of hazard but he gave no restrictions on polygamy or slavery. Islam is a simple religion with little popular understanding. Few Muslims know the Koran. It is full of regulations about hygiene and contains an exact family and property law, entering even into minor details. It also contains an ethical system. The woman is not man’s equal and does not pray with the man in the mosque. Only the husband may divorce his wife. The veil and sack dress are not demanded by the Koran so it is practiced in some Islamic communities but not in others. The attitude to fine arts is assessed precisely but generally only negatively. Since representations of living beings are banned, Arab art is directed towards exquisite ornamentations (arabesques).
The Koran, thus, touches on categories of health, prosperity, beauty and goodness. In the category of truth, it is little concerned with the supernatural (there is practically no theology) and not at all with the natural. Family and property law constitute the whole of jurisprudence. However Koran’s shortcomings from the point of view of civilisation go deeper. All its injunctions are concerned with family life alone, at most with the clan and it knows only private law. There is no law of government in the Koran, so how could government be based on the Koran? Government is left to the will and pleasure of the authority, so that the arbitrary will of the ruler becomes an indispensable part of the law. This inevitably leads to the arbitrary will of every official. In fact the Koran is stretched to meet the needs of the State. Military service is in the name of holy war. Taxation comes under the duty of alms giving. As a result, care for the needy becomes entirely a state responsibility. Of Moslem government, it is said that it is patched with the Koran and lined with self-will, and accordingly unable to do without terror. Government consists of applying a magnified private law into public affairs. A separate public law could not develop until a break was made with the principle that Koran is the source of law. Two schools developed, one for which only what is contained in the Koran and the Sunnah is worthy and the other claiming that everything that is not condemned in the Koran is allowed. Based on these two trends various sects developed and stretched even to polytheistic ones (in Pakistan). Some, as for example, the Shiite Assassins were fanatically cruel, functioned in the Turanian world and were eventually dealt with by the Mongols in a very typically Turanian manner – they were physically liquidated together with their families by mass executions performed by an obedient military force. Everywhere, Islam adapted according to the character of the local society. Islam is present in many civilisations. Not everything Arab belongs to the whole of Islam and not all that is Moslem to the Arab civilisation. One must distinguish those who received the Koran from the Arabs and those who received it from the Turanians, Turks, or Iranians. These are completely different worlds as far as civilisation is concerned. Arab scholars consider the Turks as something worse than the giaours (heathen), as barbarians of Islam. There is also Islam in other civilisations, in the Brahmin (with the caste system maintained), in the Chinese (Dzungaria – with polygamy modified to wife + concubines) and others. Islam does not define the Arab civilisation.
Islam did not create a sacral civilisation in the sense that Judaism and Brahmanism did. The Arab civilisation is only semi-sacral. Fully sacral are only the most extreme of the Shiite sects, among the Mozabites of the oases of Algerian Sahara. Ethnically these are not Arabs but Berbers. They are bound to their holy cities, to which they must return, because their women are not permitted to leave them. The women’s faces are covered most closely. Not only drinking but also smoking of tobacco is forbidden. The supreme appellate authority is a college of men learned in the Koran which exists in each town. Apart from this exception nowhere did Islam create its own civilisation.

In Islamic lands, a separate civilisation arose, only where the interpretation that everything is permissible that is not forbidden in the Koran was adopted. In those areas, Islam quickened civilisation into abundant growth, as it were, over and above, or besides the Koran. This is how the Arabic civilisation arose, called after the Arabic language in which the Koran is written, but not after the ethnic element with which it was in no way linked. It is not Arabs that spread Islam. But their language, thanks to the Koran, became the language of a brilliant civilisation of intellectual splendour extending considerably beyond the frame of the Koran. In this way, already in the 8th c., a separate philosophy of law emerged (Abu-Hanif, d. 772). The whole of Arab civilisation enjoys non-sacral law as well as the authority of the Koran. Law can exist outside the Koran, provided it is not in conflict with it. The source of law is learning. Learning is treasured and schools of superior kind were always part of this civilisation. The scholarliness of the Arab civilisation rescued Aristotle for posterity (later taken over by the Latin philosophers). Arab mathematics (algebra) is particularly famous, based on the Arab numerals the whole world has now adopted (imagine long divisions or multiplications using Roman numerals!). Public law is derived from the private, with the complication that it must somehow be deduced from the Koran which contains only private law. >From the private law, a social system developed. Much of public life is despotic, the state intervening at any time in any social matter. In smaller communities, the sheik decides everything and the same authority served the ruler of the great historic Arab states. Yet, it is always so that the ruler is subject to the supreme authority of the Koran (not so in the Islamic parts of the Turanian civilisation, where the law is derived from the Koran but its interpretation is a prerogative of the ruler alone). In relation to time, the Arab civilisation knows the era, but has no historical awareness.
The contact with the Latin world following the invasion of Spain and parts of France by the Moors (Mauritanians) led to the development of the most advanced culture of the Arab civilisation (Cordovan). The architectural treasures of Cordoba, Seville and Grenada are witness to the glory of that culture. In the Cordovan culture emerging from its clan organisation, an emancipation of the family was achieved, due to adopting monogamy. As a result, spiritual forces started to organise separately, outside of state organisation. Wherever this occurs, a new opportunity is born for public life, for the development of an opposition, a legal opposition, morally permissible, not constituting anything improper and being a manifestation of the emancipation of spiritual forces from physical ones. The Cordovan culture proves that such emancipation is possible in the Arab civilisation.
Today, in dealing with Islamic terrorism, it is important to distinguish Islamic fanaticism born within the Turanian civilisation and akin to that of the Assassins, from the religious fidelity to the Koran present within the Arab civilisation.

Concluding remarks
The issues that differentiate civilisations are mutually exclusive. Integration, middle ground and the ‘melting pot’ are not possible. Civilisations will compete with each other and in a single society only one will eventually win. The war between civilisations takes place primarily in the schools. Who will have the greatest influence on the mentality of the next generation? Who will educate whose children?
One might add that the problem with immigrants boils down to answering this basic question.
Who will give a civilisation to the children? Will it be the parents or someone else? Since the French Revolution, we have observed a gradual taking over of education by the state in Europe. We continually witness the reduction of parental influence on education and at the same time its gradual laicisation. The extent of education grows and the influence of the Church and parents declines.
This is not an insignificant development. We risk the situation that some civilisationally alien politicians will decide about the education of our children and parents will hardly notice that their children are gradually drifting away from their civilisation.
We should ask ourselves the following questions: Do we have one or many civilisations fed into our educational system? Who decides about the educational programs? Who decides about the educational trends promoted in schools, on TV and on the internet? Who has the greatest influence on the education of children – the parents, the school, the Church, TV or the internet?
The educational system must be consistent. It must hold onto the principles of one civilisation. In most of Europe, this should be the Latin civilisation. The education in school should be an extension of the education served at home and the two should be complementary and compatible.
In 1925, my grandfather forbade my mother the reading of a book given as a standard text in her school (the Noble prise winning book, Chłopi (Peasants) by Władysław Reymont) because he considered that it had immodest content. The school respected this decision. The whole class read the book and my mother did not. In fact, she never read it even when she was older because her father considered it immodest. Which European school today would respect such a request made by a parent? We should demand that such habits return.
Authors of educational programs are frequently guided by some ideological option. Unfortunately increasingly frequently it is laic and deliberately demoralising. We constantly hear about the need to serve children “sex-education” in classrooms. Children are being indoctrinated in the topic of contraceptives and sexual gymnastics. The choice of readings is often with a preference for socialist and atheistic authors while Catholic ones are being eliminated. In the teaching of history, there is a lot of falsehood, downplaying of the role of Christianity and patriotism in the building of Europe, and a glorification of revolutions and internationalism. In teaching biology, the unproven theory of evolution is promoted to diminish the role of the Creator.
It is true, that there are teachers who even in the most difficult of times put aside the official textbooks and try and convey to children the truth as best they can. The majority of teachers, however, just repeat what is in the textbooks without any additional critical commentary. They do not want to risk reprimands or simply do not notice the laic nature of the served indoctrination.
An even stronger influence on children is exerted by TV, watched from early childhood, several hours a day. And what sort of role models are to be found in the TV programs? Normality is dull, so most of the time, abnormal situations are portrayed. Unfortunately, much of the TV watching takes place when the parents are not home.
A similar bad influence is exerted by popular music. This is listened to with the help of walkmans and no one knows what the child is listening to. Modern music often contains erotic or satanic content.
When children have problems, who do they go to with them? Do parents have time to listen to them and advise them in time?
There is only one solution. For home to be the main educator, the mother must be there. I know that I am risking the wrath of many women who might read this. But let us not fool ourselves. In the civilisations were a mode of family life is so organised that mothers are at home all the time, the civilisation is perpetuated. In places, where the mother is absent most of the day, the children risk being educated in a set of values alien to the parents. A home without a mother is an empty home. Children run away from such homes and seek advice elsewhere.
It is absurd that we now have an economic necessity to have two incomes in a family. This is not a choice, but a necessity. The social system must be reorganised to make it possible to live on a single income and to have a living home with a mother always ready to control children and be available to them.
Immigrant families generally are capable of surviving on a single income and the mothers are at home. As a result, the influence of the schools on the children is minimal. It is counterbalanced by the influence of the home. Banning of headscarves will not solve the problem. Children of various civilisations interact in schools and influence each other. With the influence of the home declining in the western society and with the teaching programs outside parental control, we face the risk of civilisational changes in the next generation.
Our civilisation has to be actively defended. Even at the risk of poverty, we must insist on having control over our children. We must also insist on having control over educational programs. We must demand that TV programs promote noble causes and upright role models. We must also demand that behaviour proper for our civilisation be lauded and improper scorned. We must insist that immoral music be banned. We must insist that the behaviour of the society at large be appropriate and that when it is not proper, it be penalized. We must try and influence the education of those who live amongst us but do not have sufficient support from their families. We must also try and influence those among us who are from other civilisations. We should be educationally on the offensive.
Otherwise, our civilisation will lose.
On a different level the situation is more optimistic. Quite apart from all the evils colonialism entailed, it is a fact that the European colonialists tried to graft their own civilisation on the subjected peoples. One of the main routes of achieving this was to invite brighter individuals to come and study in the European country. Elites were formed to think in a European manner. When decolonisation came, it was primarily the European educated indigenous people who took over responsibility for running the freshly emancipated countries. Much of this form of influence continues with students from former colonies enjoying the privileges of a European education. The USA is doing the same inviting many students from third world countries to study there.
Education is one route of promoting one’s civilisation. There are others. The colonialists often left some legal system and a form of civil organisation, a representative political system, method of organising the police, the army, the medical service, the forest service etc. They also left a Christian ethic and some Christian Church structure, gradually becoming ethnically local. Not everything works as well as it should, but the European standard is usually something to aim for.
Currently, quite apart from the colonial legacy, in dealing with third world countries, the Europeans (including those from USA, Canada, Australia etc.) demand certain norms of behaviour as a condition for the relations. Usually what is demanded is some level of democracy, of respect for human rights, of combating corruption, of economic responsibility. By formulating these demands we are educating others to our way of thinking.
Obviously, not everything promoted in the third world by the West is worthy. Unfortunately we also tend to export our own evils, such as wars or supplies for wars, socialism and other materialistic ideologies, population control, sexual promiscuity, family instability, hedonistic life-styles. Members of other civilisations wishing to protect themselves from these evils resist also the positive influences of the West. We would be much more effective in promoting the Latin civilisation if we would take care to protect it at home.

Index
Definitions
Inductive approach Organisation of communal life List of civilisations
Criteria for classifying civilisations
Race Language Religion Law Source of lawAttitude to ethics Time
Examples of civilisations
The Latin civilisation
The Polish understanding of a nation
The Byzantine civilisation The Jewish civilisation The Turanian civilisation The Arab civilisation

[1] Paweł Włodkowic rector of the Jagiellonian University in Kraków, was a Polish delegate to the Council of Constance (1414-18). Poland and the Teutonic Knights had a conflict at the time over the method of dealing with pagans. The Knights were waging wars against the heathen Lithuanians (including Latvians and the now extinct Prussians, an ethnic group related to the Latvians and Lithuanians) with the support of the German Emperor and visitor knights from all over Europe. When Poland and Lithuania fused (the Lithuanian prince Jagiełło married the Polish queen and became the king of the united Poland and Lithuania) and the Lithuanians adopted Christianity the raison de étre of the Knights disappeared. They continued to war against the Lithuanians and the Poles supporting them, claiming that their Christianisation was deficient. At the Council Włodkowic in the name of Poland presented a view that also heathen have rights and that these should be respected; that Baptism must be an option and not a must enforced by military conquest. This view was adopted by the Council and it became the norm in the Catholic world. This terminated crusades and the idea of fighting heathen for the purpose of promoting Christianity. This is a good example of the way in which morality develops in the Latin civilisation.

[2] In the years 1795-1918 we were partitioned between Russia, Prussia and Austro-Hungary, and the occupants tried to Russify or Germanize us.

[3] Roman Dmowski (1864-1939), an important Polish politician, founder and leader of the national democratic movement, the main political representative of Polish interests during World War I and at the post war Paris Peace Conference.

[4] Władysław ?okietek (1260-1333). Poland was split up into many fiefdoms ruled by related members of the Piast dynasty. ?okietek organized them to fight together against the growing nuisance of the Teutonic Knights; a German Order that settled in what is now northern Poland.

[5] Lajkonik, a figure of an Asiatic warrior with a model of a horse attached to his belly that once a year (Sunday after Corpus Christi) goes through the streets of Kraków hitting children on their heads with a make-believe truncheon.

[6] Emperor Otto II (967-983) married Theophanu (972), the niece of Byzantine emperor John I Tzimisces (969-976) and the sister of emperor Basil Bulgaroktonos (the Bulgar-Slayer) (976-1025). While his father Otto I was still alive, Otto II was crowned Holy Roman Emperor by Pope John XIII who also presided at the wedding with Theophanu. This established a link between the Byzantine imperial title and built up the imperial ambitions of the German rulers. At that time, Byzantium was very rich and an object of envy by the more primitive western rulers. Theophanu brought with her to Germany a splendid court that established a certain style of functioning for the Holy Roman Emperors. This is the origin of the Byzantine influence in Germany that persists until this day.

Opublikowano Ciekawostki | Dodaj komentarz

Feliks Koneczny, „Cywilizacja bizantyńska”, Rozdz. III, str. 41

Choćby odrzucić hipotezę, jako Ma­kedonowie byli krwi greckiej, na pewno nie brak było około r. 330 (dwa pokole­nia po Archelaosie) Macedończyków, u­ważających się za Greków. Ale nie trze­ba stawiać tej kwestii jako dochodzenia narodowości, bo pośród Greków pojęcie to świtało zaledwie u nielicznych jed­nostek: ogół inteligencji nie rozumiał zgoła tej kwestii i gdybyśmy chcieli ko­niecznie nasze pojęcia przenosić wstecz w dawne wieki, zagadnienie macedońs­kie mogłoby doskonale posłużyć za do­wód, jako istota narodu nie tkwi ani w rasie, ni nawet w języku. Przypuśćmy, że pewnego dnia nauka udowodni na pe­wno, że Macedończycy nie byli pocho­dzenia greckiego, ani też ich mowa do greczyzny nie należała, że dopiero póź­no przednia ich warstwa język grecki przyjęła – cóż z tego?

Jeżeli przyjęli oświatę helleńską dla­tego, że sami nie posiadali żadnych za­wiązków własnej wyższej kultury, a zatem tym mocniej trzymali się i fundamentalnie trzymać się musieli greckiej, byli przeto duchowo Grekami, cho­ciaż niższego szczebla. A gdy hellenizm zapanował na całym niemal światem dzięki orężowi macedońskiemu, czyż oni byliby się o to bili, żeby wysuwać i sze­rzyć coś sobie obcego? A gdy z żołnie­rzem macedońskim szła wszędzie gre­czyzna, czyż oni rozpowszechniali cudzy język? I skąd u nich znajomość tego języka? Czy Aleksander Wielki przyj­mował na wyprawę perską tylko żołnie­rzy macedońskich, znających obcy ję­zyk! Raczej wydaje się, że greczyzna była ich językiem ojczystym, że do skar­bca dialektologii greckiej trzeba wliczyć narzecze, a może narzecza macedońskie; a że my ich nie znamy – to niczego nie dowodzi.

Zapewne, język asyryjski różnił się od babilońskiego mniej niż jońskie na­rzecze od doryckiego, a jednak nieprzy­jaźń między Asyryjczykami a Babiloń­czykami była jak największa. Przy­jaźń lub nieprzyjaźń zbiorowa pochodzi zawsze od względów cywilizacyjnych; bardzo rzadko z jakichś innych. Asyria i Babilonia, to dwie cywilizacje wrogie, bo wzajemnie się wykluczające. Podob­nych przykładów mamy w historii wię­cej .

Sama przynależność do języka grec­kiego nie stanowi jeszcze niczego pod względem cywilizacyjnym, skoro w samej małej Helladzie było cywilizacji kil­ka. Mogła była istnieć w języku grec­kim także odrębna cywilizacja mace­dońska. Nic to, że nie posiadali “żad­nych zawiązków własnej wyższej kul­tury”, bo cywilizacja i bez “wyższej kultury” będzie cywilizacją, jakkolwiek niższego szczebla i defektowną. Chodzi tylko o to, czy Macedończycy posiadali choćby zawiązki własnej metody ustroju życia zbiorowego.

Byli monogamistami i uznawali wła­sność prywatną, jak wszyscy inni Gre­cy, lecz wyróżniali się tym, że nie u­rządzali tej własności wstrząsów. Odręb­ni zaś byli w tym, że znali tylko mają­tek nieruchomy, gruntowy, posiadłości ziemskiej; ruchome dostatki w ogóle a w szczególności bogactwo pieniężne tak mało znaczyło w ich społeczeństwie, iż przy ogólnej charakterystyce macedońskiego ustroju, da się pominąć bez usz­czerbku dla całości obrazu. Co do struk­tury społecznej byli Macedończycy bliż­si Rzymian, niż Greków. Wolni chłopi stanowili w Macedonii połowę ludności i oni też przeważali w wojsku. Nie zna­no antagonizmu pomiędzy wielką własnością a drobną, a proletariatu rolne­go niemal nie było.

Gdy Filip II wszczynał swą akcję przeciw Helladzie, całkowity spokój w jego państwie dawał mu przewagę nad nią, bo była pełną wstrząsów społecz­nych. Jak wiadomo, opinia grecka co do stosunku do Filipa była podzielona. De­mostenes czy Isokrates, jednakowo nie uznawali go za Greka, ale Isokrates pragnął go widzieć na czele Greków, ażeby ich politycznie zjednoczyć. Widocznym była, że żadne z greckich pań­stewek nie jest dość silne, żeby opano­wać na stałe wszystkie inne, a więc trzeba do tego użyć choćby Macedończyka. Zresztą panhellenizm Isokratesa nie był bynajmniej “rasowy” , skoro jego zdaniem jest się Grekiem “nie przez pochodzenie, lecz przez wychowanie” . Myśl tę wyrazilibyśmy dziś słowami: trzeba być Grekiem kulturalnie.

Więzią próbą zarazem pan-helleniz­mu miał być dalszy ciąg wojen pers­kich, żeby jąć się wojny odwetowej i poszukać “króla” w jego własnym pań­stwie. Perscy królowie długa trzymali Grecję na wodzy, mieszając się w grec­kie sprawy i wojny domowe. Odczuto wreszcie ta upokorzenie. Od początku IV wieku snują się konkretne pomysły wyprawy da Persji. Propagatorem stał się właśnie Isokrates, nawołujący do tego przez 50 lat. Szukał, wypatrywał, kogo by zrobić archistrategiem połączonych sił greckich. Myślał najpierw o A­tenach, potem zdawał się mu sposobnym Jason z Ferai, a w końcu uwaga jego skupiła się na Filipie i wydał w tej saprawie w r. 346 broszurę polityczną w literackiej formie mowy.

Są tam ustępy nadzwyczaj znamien­ne: stawia Filipowi za wzór dawnych herosów, a daje do zrozumienia, te pod­bojem Persji zrównałby się nawet z bo­gami. W osiem lat po tym, w kilka za­ledwie dni po bitwie pad Cheroneą, pi­sze w liście do Filipa: “Kiedy zmusisz barbarzyńców służyć Grekom… i spra­wisz to, że ten, którego teraz nazywa­ją wielkim królem, spełniać będzie two­je rozkazy, nie pozostanie ci nic innego, jak tylko zostać bogiem”! Jak zaś nale­ży rozumieć helleńskie “ubóstwienie”, nad tym zastanowimy się, gdy zbierze­my więcej przykładów, faktów, z któ­rych będzie można indukcyjnie wniosek wysnuć.

W myśli Isokratesa miał z tego wy­niknąć panhellenizm. Wyobrażał sobie, że w Azji włączy się do tego przymusowego związku wszystkie greckie mias­ta, a zapewne powstaną też nowe na ziemiach zdobytych z okręgami o ludnoś­ci tubylczej. Ale Filip dążył da czegoś innego. I większego – o czym do­wiadujemy się a contrario stąd, że Arystoteles odradzał mu … królo­wanie na wzór perski.

Filip miał jakieś dane, uprawniające go do nadziei, że mógłby zająć tron per­skich królów. Wiadomości o wszelkich sprawach perskich napływały do Gre­ków literalnie dzień w dzień, bo ruch handlowy był wielce ożywiony. Z miast eolskich i jońskich z wybrze­ża mało-azjatyckiego. żeglowało się bez ustanku na Peloponez, do Koryntu, do Aten i do brzegów macedońskich, gdzie także rozkwitały greckie osady handlowe. Ale kupcy stanowili dopiero jedną taśmę łącznikową; drugą, a w tym wy­padku ważniejszą, tworzyli żołnierze. Grecy dostarczali na wschód i zachód żołnierza zaciężnego w wielkiej ilości; widocznie żołnierz ten był ceniony. Królowie perscy najmowali go sobie stale, bo panowanie ich opierało się na woj­akach zaciężnych. Dostarczała tedy Gre­cja wciąż większych i mniejszych Kle­archów. Nie sposób przypuścić, by tam nie było oddziałów z Macedonii; plany snute przez Filipa wymagały tego wprost, żeby zachęcać ochotników mace­dońskich do perskiej służby. Pochodzące od nich informacje były najcenniejsze. Wiedziano tedy dokładnie o wszystkim, co się w Persji dzieje, a zwłaszcza a wszystkim, co się tyczyło wojsk i dróg. W ten sposób zbierano na dworze Filipa przez całe lata materiały i opracowy­wano plany. Wznowienie wojen perskich w kierunku odwrotnym nie było bynaj­mniej jakąś improwizacją.

Wiedziano, że olbrzymie państwo per­skie składa się z ludów, nie mających ze sobą nic wspólnego poza przynależnością przymusową da tego samego państ­wa, w którym Persowie stanowią zni­komą mniejszość. Wiedziano, że gdy ar­chistrateg grecki zasiądzie na tym tro­nie, zwiększy się i obszar monarchii nie­mało i liczba podległych ludów. Wbrew Isokratesowi dążył Filip do monarchii uniwersalnej, rozsiadłej w Europie i Azji.

Samo pojęcie państwa uniwersalnego nie miało w sobie nic a nic helleńskiego: obce zupełnie hellenizmowi, zaczerpnię­te były ze Wschodu. Był to jakby krok wstępny do orientalizacji umysłu grec­kiego.

Wykonanie przypadło młodemu Alek­sandrowi. Ten uczeń Arystotelesa umiał Homera na pamięć i uważał się nie na żarty za potomka Heraklesa i następcę Achillesa. Wierzył w swe boskie pocho­dzenie, sięgając śmiało do samego Zeu­sa. Zrezygnujemy więc chyba z py­tania, czy był Grekiem: stwierdzimy na­tomiast, że młody królewicz macedoński jeszcze w domu u siebie, na ojcowskim dworze, w rozmarzonej głowie mieścił skłonności deifikacyjne w stosunku do własnej osoby.

Mógł ich nabyć na lekcjach Arysto­telesa. Rozpoczęły się one w raku 343, lecz czyżby trwały aż do wstąpienia A­leksandra na tron w roku 336? Czy to możliwe w owych czasach, żeby króle­wicz uczył się przez całe osiem lat, aż do 21 roku życia? Uczył się zapewne już przed tym; Arystoteles zaś miał dokoń­czyć jego edukacji. Na pewno uczeń był zbyt młody, żeby z nim roztrząsać spra­wy ustroju politycznego; ale można go było przejąć swymi myślami, chociaż po dziecinnemu pojmowanymi.

W “Polityce” Arystotelesa czytamy, że najlepszym państwem byłoby takie, którym kierowałby władca najcnotliwszy i najrozumniejszy. Taką jednostkę sta­wia Arystoteles na równi z bogami i pi­sze dalej: “Jeżeli się znajdzie jeden ja­kiś człowiek, tak dalece wyróżniający się cnotą … iż cnota i uzdolnienie po­lityczne wszystkich innych nie daje się porównać z tymiż zaletami jego … ta­kich ludzi nie można podporządkowy­wać państwu; będą bowiem skrzywdze­ni, postawieni na równi z innymi, ‘będąc tak dalece nierówni co do cnoty i uzdol­nienia politycznego. Człowiek taki bo­wiem powinien być jakby bóg pomiędzy ludźmi”. Takiego człowieka nie można poddawać niczyjej władzy, bo to byłoby “tyle, co panować nad Dzeusem”. Hellenowie przypuszczali tedy możli­wość deifikacji aposteriorycznej, tj., że człowiek może się wznieść do równości z bogami.

Królewski chłopczyk z rozpaloną am­bicją powiedział sobie: to ja! Zabiegł je­dnak w swej młodzieńczej myśli o wiele dalej, gdyż wmówił w siebie, że pocho­dzi od Heraklesa, a potem posunął się na potomka Zeusa. Logicznie byłoby to emanacją, deifikacją aprioryczną. Zdarzyło się w poprzednim pokoleniu, że wyspa Thasos postanowiła ofiarować kult boski wielkiemu Agesilaosowi, kró­lowi spartańskiemu, wsławionemu orę­żem w Europie i w Azji (żył w latach 444-300). Była by to deifikacja aposte­rioryczna. Lecz Agesilaos odparł im: “a­by wpierw sami zrobili się bogami, a wówczas uwierzy im, że mogą jego zro­bić bogiem”. Ale też Agesilaos nie miał wtenczas lat kilkunastu!

Ruszał więc Aleksander na Persję pe­wny swego, bo przejęty swą boskością. Z całym naciskiem podnieść należy, że w Macedonii nigdy żadnej deifikacji nie było, ani apriorycznej, ani aposterio­rycznej.

Wiedziano, że Persja da się zdobyć. Nie okazywano też ani zgorszenia, ani zdziwienia, że zaciężni greccy pozostali w perskiej służbie; do ostatka było ich w służbie Dariusza dwa tysiące. Być może, że greccy “przeciwnicy” ułatwiali­ zwycięstwo, którego stosunkowa łat­wość przechodziła chyba najśmielsze na­dzieje. Część żołnierzy Aleksandra Wiel­kiego na pewno nie po raz pierwszy by­ła w Persji i cała armia wiedziała, ja­kie tam są zwyczaje i obyczaje. Chyba tylko szczegóły jakie mogły stanowić niespodziankę dla tych, którzy po raz pierwszy stawali na ziemiach azjatyc­kich lub w Egipcie. Zresztą. Aleksander kazał badać systematycznie nowe dla siebie kraje. Nie Napoleona I to pomysł, żeby wziąć ze sobą na wyprawę drużynę uczonych! Robił to już Aleksander Wielki i zlecił, by ten uczony “rodzaj broni” zbierał wiadomości z zakresu ge­ografii, etnografii, zoologii, botaniki. Re­lacje ich kazał przechowywać w archi­wum państwowym w Babilonie, a sam studiował je w wyciągach.

My zaś musimy sobie zdać z tego spra­wę, co Aleksander Wielki w Persji za­-stał, ażeby następnie określić, jak się wobec tego zachował. Jakąż tam zastał cywilizację? Na to pytanie nie da się odpowiedzieć jednym słowem. Ile cywilizacyj powstało w ogó­le w krajach pomiędzy rzeką Indusem a Morzem Egejskim, ile ich tam istnia­ło w połowie III wieku – nie wiadomo. Przy dzisiejszym stanie nauki można mówić tylko o najważniejszych spośród nich, o zwycięskich, które stały się his­torycznymi. Natrafiamy jednak na sa­mym Wschodzie na zagadkę ciemną, której (jak dotychczas) nie mamy czym oświetlić. Czy Baktria i Partia posiada­ły jedną tylko cywilizację (z dwiema od­mianami tylko kultur), czy też dwie od­rębne? A w danym razie, która starsza? Jakie było oddziaływanie, w jakich dziedzinach było go najmniej, w czym upatrywać istotę tej czy tamtej cywi­lizacji, w czym szukać ich więzi? ­nie wiadomo! Stosunkowo dobrze na­tomiast poinformowani jesteśmy o cy­wilizacji perskiej powstałej na Południu od partyjskiej, a daleko, bo były prze­grodzone pustynią.

Ta cywilizacja miała wielką ekspansję i po pewnym czasie Partowie zaczęli się uważać za następców Persów, za ich ciąg dalszy; lecz któż oznaczy, ile była w tym pojęć z metody i ustroju życia zbiorowego, czy nie było to ograniczone tylko do życia państwowego? Dalej na zachodzie, w Mezopotamii, kwitnęła naj­wyższa w tej części Azji cywilizacja ba­bilońska, wielce ekspansywna, której ślady znajdujemy również nad Indusem, jak i w Palestynie. Na wschód od Asyrii zaczyna się Syria. Takim skrótem na­zwali Grecy całą zachodnią połać państ­wa asyryjskiego, co uważać można za dowód, że handel grecki docierał tak da­leko jeszcze za asyryjskiego panowania.

Syria to całe zbiorowisko ludów semickich, z których żaden nie stał się historycznym. Znakomity semitolog pisał (przeszło 70 lat temu), jako Syryjczyk nie miał nigdy życia politycznego, a posiada szczególną skłonność do prą­dów religijnych.

Syria nie jest krajem ściśle ograniczonym i u różnych autorów spotykamy bardzo duże różnice w oznaczeniu jej obszaru. Niektórzy mieszczą Syrię na przestrzeni stosunkowo niewielkiej, mniej więcej od Damaszku do Samosate nad górnym Eufratem, inni znów roz­ciągają tę nazwę na całą niemal Azję Przednią. Często atoli środkowa część Azji Przedniej nazywana jest Frygią, od najważniejszego tam ludu Frygiów. O ścisłe granice ani tu nie pytać. O sprawach cywilizacyjnych Syryjczyków, czy Frygijczyków wiemy tylko tyle, ile o ich kultach religijnych. Wykazują one tu i tam cześć dla szału, w przekonaniu, że do boga zbliżyć się można znajdując się tylko w usposobieniu szczególnym (nienaturalnym), jakąś mistykę zmysło­wą i zamiłowanie do krwawych ofiar. W Babilonii nie spotykamy się z sza­łem religijnym; zdaje się tedy, że to swoisty, rodzimy pomysł, ale czy Syrii “właściwej”, czy też Frygii? Gdzie cen­trum i skąd ekspansja? – Nie wiadomo. Zachodziła widoczna wspólność cywili­zacyjna ściślejszej Syrii i Frygii; nazy­wać więc będziemy tę cywilizację syryj­ską, używając nazwy ogólniejszej; fry­gijską nazwiemy je tylko natenczas, gdy przejawy jej stwierdzać będziemy we Frygii geograficznej, nie pytając o re­sztę wielkiej Syrii.

Z tymi zastrzeżeniami można powie­dzieć krótko, jako Aleksander zastał cy­wilizację staroegipską w Egipcie, w Azji przeżytki babilońskiej, zawiązki partyj­skiej, rozkwit i hegemonię perskiej, lecz nieokreślony stan syryjskiej, podobnież i żydowskiej. Bardzo prawdopodobnie wytworzyli też odrębną cywilizację Or­mianie, lecz pozostaje ona jeszcze dla nauki trudnym splotem niewiadomych.

Cywilizacje te odnosiły się wszystkie życzliwie do najazdu macedońskiego, prócz samej tylko perskiej, Pozostaje to w związku z kwestiami religijnymi, z których wynikały pewne konsekwencje w poglądach na istotę najwyższej wła­dzy państwowej (jak była o tym mowa w rozdziale I).

Z Grekami stykali się Egipcjanie już nieraz, widzieli ich walczących i z Per­sami i przeciw Persom; wiedzieli, że za­sadniczo są przeciwnikami Persów i że w walkach o niepodległość mieli więcej szczęścia od Egiptu, jednakże mimo ca­łej pełnej czci tradycji “wojen perskich”, przychodzili na zaciężną służbę do kró­lów perskich. Żadnego specjalnego sza­cunku dla Greków nie było; na równi z innymi “niewiernymi”, nie wyznają­cymi Ammona, był Grek “nieczystym”. Herodot sam widział, że Greka nie ca­łowało się w usta, a naczynie stołowe nie tylko czyściło się po nim, lecz oczy­szczało od jego dotknięcia.

A teraz co za zmiana! Przyjmowano ich z zapałem, jako wybawców od pers­kiego jarzma. Z zapałem! Albowiem A­leksander zajął od razu stanowisko teo­kratyczne, zjawia się jako nowy faraon, mający władać z ramienia Ammona, ja­ko nowe jego wcielenie. Wystąpił, jako narzędzie egipskiego systemu religijne­go, jako nie zdobywca, lecz cząstka e­gipskości. Bawił w Egipcie krócej, niż potem Napoleon, a zdziałał dużo na wie­ki całe. Ofiara złożona w świątyni Ptah w Memfis zrobiła go faraonem, bo go tam dopuszczono do sanktuarium. A po­tem nie żałował 12 dni pochodu przez pustynię Libijską. Tam, gdzie swego cza­su w tajemniczy sposób zginął cały od­dział armii Kambizesa, wysłany na pod­bicie oazy Srivach, gdzie wznosiła się główna świątynia Ammona, tamtędy kroczył Aleksander Wielki, by składać Ammonowi ofiary i żeby zjednać sobie przychylność tamtejszej wyroczni. A swoją drogą urządzał równocześnie i­grzyska dla Greków osiadłych w Egip­cie, występując, jako naczelny wódz li­gi korynckiej.

Egipcjan ujął sobie jeszcze z drugiej strony ulgami w zaciekłości fiskusa j pomniejszeniem etatyzmu; zdaje się, że zniósł monopole.

Nie potrzebował Egiptu zdobywać, bo ze strony perskiej nie znalazł prawdziwego oporu, gdyż ich na ta nie było stać, a krajowcy uznali go za boga. Wojna toczyła się tylko w Azji. Tam po­dobnie, pragnął być uważany za perskie­go króla, żeby skutki jego wypraw uchodziły tylko za zmianę dynastii panują­cej. Lecz jego pojęcie państwowości było od początku nie perskie. Nie tylko zwal­niał szereg ludów podbitych od ucisku perskiego, nie tylko Persów strącał ze stanowiska panów nad podbitymi nie­wolnikami, ale – i to jest zasadnicze -­nie stawiał swoich na miejsce dawnych panów. Ludy podbite witają go, jaka swojego wybawiciela, a on przywraca prawo lidyjskie (po Krezusie), w Babilo­nii podnosi znaczenie Chaldejczyków, przywracał tam oficjalny kult Marduka.

Zaznaczyć trzeba z całym naciskiem, że nie przyłączał się do kultu ognia, do wiary w Ormuzda i Arymana. Mylnym przeto jest mniemanie, jakoby Aleksanderr przystosowywał się do każdej religii, pragnąc wszędzie uchodzić za wyznaw­cę tej, która była najbardziej rozpow­szechniona w danym kraju. Pragnął tylko być deifikowanym w Egipcie i w Babilonii, przy Ammonie i Marduku. Kto chciał być deifikowanym (apriorycznie czy aposteriorycznie) nie mógł przys­tać do dualizmu religijnego.

Aprobował natomiast perski system administracyjny. Oprócz Egiptu I Feni­cji pozostawił wszędzie satrapie, a sa­trapami mianował nieraz (po śmierci Dariusza) Persów; w ogóle uwzględnia ich chętnie w rządach.

Do swej armii przyjmuje chętnie tu­bylców; w wojsku miesza ludy. W pochodzie do Indii miał w swej 60-tysięcz­nej armii połowę tubylców rozmaitej krwi. Cenił tych, którzy uczyli się języ­ków Azji Mniejszej i Iranu, którzy ba­dali i naśladowali ich obyczaj. Zimą 324 roku obdarza 10 tysięcy Macedończy­ków, którzy poślubiają Azjatki. Związki swych żołnierzy z Azjatkam uprawnia z góry, ich dzieci robi dziećmi wojska (gdy dorosną, mają wstąpić do wojska; są to tzw. epigones). Po grecku uczyło się za jego sprawą 30 tysięcy młodych Persów, a co ciekawsze, nie wahał się ćwiczyć ich, mimo tak znacznej ilości, w macedońskiej sztuce wojennej. W mia­stach przez siebie zakładanych osadzaj ludność mieszaną, a zamierzał przesied­lać ludność z Europy do Azji i na odwrót.

Ale sedno sprawy tkwiło jeszcze głębiej. Aleksander tylko częściowo przyw­dział strój królów perskich i turban; lecz nigdy nie używał tiary, ani nie wdział szerokich spodni. Jakżeż zna­mienne te drobiazgi! Były to symbole. Nie można było zrywać całkowicie z po­glądami greckich żołnierzy. Robił, co musiał i nie chciał się zrazu orientali­zować bardziej, niż musiał, ale w bos­kie swe pochodzenie sam wierzył jesz­cze w domu (tylko że od innych bogów). Kiedy pozwalał oddawać sobie cześć bo­ską, zgorszeni żołnierze greccy i mace­dońscy oburzali się, potem szydzili, wre­szcie jednak niejeden zrozumiał, o co chodzi. Aleksander zwalniał swych Gre­ków od udziału w tych ceremoniach.

Wmówiwszy w siebie, że pochodzi od Zeusa, nosił deifikację sam w sobie a z tego wynikało, jako nie podlega on żad­nym prawom ludzkim i że nie krępuje go żadna moralność. On, który popierał zawsze miasta greckie, odnawiał zruj­nowane, zaprowadzając wszędzie urządzenia demokratyczne i unikał nawet osadzania załóg w miastach greckich), ten sam Aleksander orientalizował się od razu w wykonaniu zajęć władcy, po­stępował despotycznie nawet wobec Ma­cedończyków a zapamiętywał się cza­sem tak dalece, iż własną ręką zabijał swych własnych przyjaciół. Jak bóg z Olimpu, szafował dowolnie swą łaską, lub gniewem ścigał.

Wiadomo, jako nie brakło buntów wła­snych macedońskich żołnierzy. Wybu­chały z różnych powodów, lecz niechęć przeciw orientalizmowi „archistratega” korynckiego przebijała w nich zawsze. W ostatnim z roku 324 mieście Opis, dawało się słyszeć: niech sobie Aleksan­der maszeruje dalej ze swym ojcem Ammonem.

Nie o trudy wojenne chodziło mace­dońskim żołnierzom. Był to żołnierz za­ciężny, zawodowy, zdobywający sobie karierę i dostatki za pomocą kampa­nii wojennych, przygotowany doskonale na wszystko. Nie brakło tego żołnierza w Azji przed Aleksandrem. Od Alek­sandra zaś przez następne pokolenia pędziła ludność z kraju ubogiego po bo­gactwa i zaszczyty do Azji Przedniej i Egiptu tak dalece, że „nastał nieby­wały odpływ ludności”. Toć sam Aleksander założył nie mniej jak 70 A­leksandryj, fortec, przystani i osad han­dlowych, a trzonem każdej z nich musiał być żywioł grecki. Tubylców mo­żna było przesiedlić skądinąd nie py­tając ich o zdanie, ale Greków czy Ma­cedończyków trzeba było zjednać dla tego osadnictwa, wszystko zaś wskazuje, że nie zachodziły w tym żadne trud­ności. Szli chętnie, widocznie opłacało się. Skąd więc owe bunty?

Zbuntowano się w końcu przeciw ro­dzonemu synowi i następcy Wielkiego Aleksandra.

Skoro Aleksandrowi chodziło o to, by ludy wschodnie uważały rządy jego tyl­ko za usprawiedliwioną wolą bogów zmianę dynastii, musiał tym bardziej myśleć o potomstwie. Przybył do Azji bezżennym, w Azji zaś ożenił się dwa razy. Dynastia macedońska miała być odtąd krwi mieszanej, grecko-azjatyc­kiej. Z całym rozmysłem pragnie następ­cy tronu mieszańca, żeby był dobry (jak rozumował) i miły równie Azjatom jak i Grekom.

Pierwszą żoną Aleksandra stała się Roksana, słynna z piękności “perła” Wschodu. córka księcia sogdiańskiego Okslartesa, pokonanego w roku 328, przy czym dostała się do niewoli -ażeby w roku następnym stać się małżonką zdobywcy. Pochodziła tedy władczyni największego państwa z najdalszego ką­ta północno-wschodniego, gdzie nad Ja­ksartesem stanęła “Aleksandriia Escha­te”, forteca, której nazwa wskazuje, ja­ko Aleksander nie zamierzał posuwać się dalej w tym kierunku.

Mógł był Aleksander poślubić króle­wnę perską. Od pięciu przeszło lat, od bitwy pod Issos (333) odebrał Dariuszo­wi i panowanie i rodzinę, wziąwszy całą do niewoli. Miał w swej mocy córki Da­riusza, gdy żenił się z córką władcy dru­gorzędnego. Ale czwartego roku po ślu­bach z Roksaną, gdy ta pozostawała wciąż bezdzietną ,poślubia w r. 324 star­szą królewnę persk. Strateizę, a rów­nocześnie każe Hafaistosowi poślubić młodszą. Oczywiście, że Strateiza zna­czyła więcej niż Roksana, jeśli chodziło o przyżenienie się do Wschodu. Nie o polityczną atoli stronę mał­żeństw chodzi, lecz o cywilizacyjną. Nie oddalił Roksany, a zatem zachodziło dwużeńtwo, popełnione z rozmysłem.

Rzecz prosta u Persów wielożeńców, ale dla Greków było to czymś niesłychanym,

i wręcz potwornym. Aleksander zachęca swych oficerów i żołnierzy, by zawierali śluby z tuziem­kami. Wyposaża te dziewczęta perskie, baktryjskie, medyjskie itp.; zarządza gromadne wesela, setkami par naraz. Ale zaraz po jego zgonie Grecy ci (i Macedończycy) poopuszczali te żony. Jakby czekali sposobności, by się ich pozbyć! Poślubienie jednej żony Azjat­ki upoważniało do pojęcia drugiej i trze­ciej. Ale towarzysze Aleksandra bynaj­mniej tego nie pragną! Te żony azjaty­ckie przeszkadzają im do poślubienia Greczynek albowiem “nie dotknęła poli­gamia kobiet helleńskich”. Żadna Gre­czynka nie chciała wyjść za wojowni­ka już raz ożenionego, chociaż tylko z tuziemką. A było widocznie “coś”, co sprawiało, że Grek (czy Macedończyk), doznawał czegoś ujemnego w pożyciu trwałym z Azjatką i uważał, że żoną prawdziwą może być tylko rodaczka.

Chociaż tedy mogło się z początku zdawać, że z inicjatywy Aleksandra zgi­nie jednożeństwo wśród emigracji grec­kiej. jednakże (-skoro tylko ustał na­cisk z góry) zasada jednożeństwa zno­wu stała się cechą, charakterystyczną wysp greckich na barbarzyńskim mo­rzu.

A jakież to znamienne, że ze śmier­cią Aleksandra nacisk co do poślubia­nia Azjatek i poligamii ustał zupełnie; nie podjął go żaden z jego następców. Z wielu zaś okoliczności wypada wnosić, że nie tylko w tej sprawie nie byli zgod­ni z Aleksandrem jego generałowie, na­miestnicy. zastępcy i następcy.

Nie o wstręt rasowy chodziło, boć ca­ły Iran aż po Sogdię i Baktrię należy do rasy indoeuropejskiej. 1 żaden z tam­tych ludów nie jest obarczony żadną ta­ką właściwością fizyczną, któraby mia­ła budzić w Greku wstręt. Niechęć zwra­cała się tedy przeciw cywilizacjom o­rientalnym, jakie im narzucano.

Aleksander Wielki chciał sprząc w je­dno cywilizację egipską, perską, babi­lońską. attycką. Zmierzał do syntezy cywilizacji, a rzeczywistość historyczna miała rychło wykazać, że to utopia.

Państwo Aleksandra Wielkiego byłoby się rozpadło, choćby nawet nie nastą­pił przedwczesny zgon jego twórcy. Gdy­by Aleksander Wielki pożył był dłużej, byłby przeżył sam siebie.

Tkwi jednak w dziele tego króla ma­cedońskiego moment wielkości i to więks­zy, niż się powszechnie mniema. Nie dlatego jest Aleksander wielkim, że wie­le zwojował i nawet nie dlatego, że język grecki uczynił uniwersalnym, lecz dlate­go i za to, że obmyślił nową metodę dla ideału uniwersalności. W tym tkwi jego wielkość. Zdobywczością, zaborczością, tworzył sobie państwo, ale raz tego do­konawszy, wyrzekał się metody gwałtu i nie chciał, by Grecy ciemiężyli inne ludy, lecz pragnął oprzeć uniwersalizm na zgo­dnym ich współżyciu. Zabłysnął przed Historią Ideałem nowym. Któż ideałowi temu odmówi wielkości? Podejmowano go potem nieraz jeszcze, lecz zawsze chybiając celu. Widocznie nie umiano trafić na stosowną metodę. Dzieje tego ideału, to kronika błędów, a błędy za­czynają się od samego Aleksandra.

Wielki Macedończyk pojmował swe państwo uniwersalne wcale nie po egip­sku, nie po persku, ani po babilońsku. Wszystkie wielkie państwa azjatyckie przed nim miały w sobie to, że jeden lud panujący ciemiężył wszystkie inne, ale każdy z nich pozostawał mimo to sobą gdy tymczasem Aleksander Wiel­ki “marzy o zlaniu się ras w państwo uniwersalne”.

Tego nie można traktować, jako za­pędzenie się w orientalizacji ponad do­tychczasową miarę; nie! To jest całkiem nowy pomysł, nowy ideał. Tak spojrza­wszy na jego rządy, zrozumiemy dopie­ro, dlaczego w urzędach, w wojsku i na osadnictwie zarządzał zawsze mieszaniną etnograficzną i chciał wyhodo­wać nowe pokolenie, grecko-azjatyckie, zwłaszcza grecko-perskie.

“Wyhodować” . . . tak jest, bo to wszy­stko miało być wytworzone sztucznie. Dążność tego rodzaju, nie tkwiła w żad­nym ludzie, nie wykłuwała się z żadnego organizmu, z żadnego zrzeszenia natu­ralnego. Przeciwnie, każdy z tych lu­dów, bez względu na to, czy był cie­miężycielem, czy ciemiężonym – zaw­sze i nieodmiennie dbał o to, żeby za­chować się w swoim stanie naturalnym. Przyświecał Aleksandrowi Wielkie­mu ideał tworu wielkiego, czegoś tak wielkiego, iż nigdy przed tym myśl lu­dzka nie zdobyła się na pojęcie podob­nej wielkości ogólno ludzkiej. Ale po­mysł mieszania ras był sztucznym. Był to pomysł aprioryczny, dzieło metody medytacyjnej. Wymyślono to, wymedy­towano i postanowiono sztucznymi spo­sobami wykonać, nie mając do tego dzieła nigdzie najmniejszego oparcia w naturalnych stosunkach całego otoczenia, nigdzie w żadnym organizmie.

Nie mogło by też być organicznym to, do czego zmierzał Aleksander. Było to mechanizmem. Wyobrażał sobie pod­ległą Azję pokrytą miastami i urządze­niami na wzór grecki, lecz z ludnością umyślnie mieszaną (stolicą państwa miał być Babilon). Mechanizm apriory­styczny. urągający wszelkim danym rzeczywistości!

Aleksander odrzucając przymusową hegemonię nie wyobrażał sobie jednak wielości odrębnych równorzędnych organizmów, lecz mniemał, że tak często sprzeczne ze sobą organizmy zleją się w jakiś jeden organizm uniwersalny, gdy się zastosuje odpowiednie środki. Ale organizm nie wytworzy się sztucz­nie, a z marzeń, ze studiów, z prac i trudów Aleksandra Wielkiego robił się mechanizm, a więc coś, co daje się utrzy­mać tylko przymusem. Organizm wszel­ki trwać może przez dłuższy czas, dzię­ki nieustającemu następstwu czynów ro­zumnych. polegających na myśleniu a­posteriorycznym, opartym na uwzględnianiu naturalnych cech danego orga­nizmu; w ten sposób bowiem powstaje kultura czynu, zdatność do ciągłości czy­nów pożytecznych, coraz pożyteczniej­szych. Żaden jednak mechanizm nie po­siada kultury czynu; nie tylko jej nie wytwarza, ale gdzie tylko na nią na­trafi, tam ją tłumi i wreszcie niszczy doszczętnie. Im większe zrzeszenie, tym większej trzeba kultury czynu; w wiel­kim mechanizmie brak ten występuje­ tym jaskrawiej i działa tym zgubniej.

Państwo uniwersalne, wymarzone przez Aleksandra Wielkiego, które by­łoby oparte nie na przemocy, lecz na zle­waniu się licznych czynników w nową, sztuczną całość, nie mogło nie tylko ist­nieć dłużej, ale ani powstać należycie.

Nie dlatego upadło państwo Aleksan­dra Wielkiego, że twórca odumarł je przedwcześnie, lecz chwiało się już w ostatnich dwóch latach jego życia i by­łoby się rozpadło nawet pod jego włas­ną dłonią.

O cywilizacyjnych przyczynach pow­stawania lub rozpadania się wielkich zrzeszeń pisałem już obszerniej gdzie indziej. Pragnąłbym atoli wytłumaczyć, czemu sami Grecy przeszkadzali utrzy­maniu państwa, które utworzyli własną krwią. Jak najmniej przypisywać należy impulsywności Aleksandra, na którą odpowiadano również impulsami. Wia­domo, ile przez to ucierpiała karność tej armii niezwyciężonej; a ucierpiała tak dalece, iż poczęły się już pojawiać oznaki jej rozkładu. Samo równoupraw­nienie barbarzyńców pobudzało Greków do wybuchów. Każdy urząd, każde upo­sażenie nadane Persowi wyprowadzało z równowagi wszystkich tych Greków, którzy mieli roszczenia, że dano Perso­wi coś, co im się należało.

Ale były przyczyny głębsze i działające potężnej. Żołnierz grecki spo­strzegł, że tu nikt nie pyta o jego za­patrywania i upodobania, o grecki zwy­czaj, że dowództwo nie dba o to, co on uważa za dobre, lub za złe, cenne lub wstrętne. Zdarzały się też zarządzenia, które były dla żołnierza nienawistne; dużo było dla niego rzeczy cudacznych, niemało wzbudzających wzgardę. W kro­nice ostatnich dwóch lat wypraw Alek­sandra znać, jak wojsko traci szacunek dla swego dowództwa.

Istotna przyczyna antagonizmu tkwi­ła w tym, że zarzucało się personalizm na rzecz gromadności. Nie umiano tego określić, lecz odczuwano aż nazbyt. Wielkie siły historii działają bez wzglę­du na to, czy się je widzi i rozumie.

Grecy Aleksandra Wielkiego przynaj­mniej ci, którzy nadawali cechę całej wyprawie, toć nie lacedemońskie kosza­ry, lecz oświata attycka. Wzorem był im Ateńczyk, największy personalista historii powszechnej. Ten miał być wtła­czany w gromady pozbawione własnej woli w sprawach bynajmniej nie wojen­nych, choćby np. co do małżeństwa. Żą­dano, żeby się upodabniał do tych, któ­rym się nigdy nawet nie przyśniła wol­ność i godność obywatelska. Oni nie chcieli dać się zmechanizować w spra­wach niewojskowych. Gromadność jest odpowiednikiem mechanizmu, organizm zaś personalizmu.

Tak daje się stwierdzić i określić to, co Aleksander na Wschodzie zastał i jak się wobec tego zachował. Kolej na py­tanie, czy się sam czymś wschodnim nie przejął? Widzieliśmy, że przybywał z zamiarem, żeby (wbrew Arystotelesowi) robić się “królem”, lecz jego poje­cie państwa nie było bynajmniej orientalnym, ni perskim, ni chaldejskim, a­le własną, jego osobistą koncepcją. Gdy przybywał, nie był wówczas zwolenni­kiem poligamii i nie przyśniło mu się na macedońskim dworze, że wolno mu szafować życiem i śmiercią podwład­nych, jakkolwiek, kiedykolwiek i bez względu na cokolwiek, choćby na naj­większe zasługi, że godzi mu się zabić

nawet takiego, którego co dopiero mie­nił swym przyjacielem.

Autodeifikacja zepsuła mu charakter, usuwając coraz bardziej w tył zasady, a na miejsce autokrytyki wprowadza­jąc impulsy; impulsywność zaś wcześ­nie czy później obniży człowieka. Miał też Aleksander na Wschodzie otwartą szkołę okrucieństwa, do której uczęsz­czał pilnie; niejeden też z jego najwyż­szych oficerów dał się pod tym wzglę­dem zorientalizować i stal się okrutni­kiem. – lecz ogół armii był przykro zdziwiony i nieraz dotknęły boleśnie. Wielbiciel Homera, uczeń Arystotelesa – okrutnikiem!

Kiedy satrapa baktryjski Bessos pró­bował po upadku Dariusza utrzymać niepodległość przynajmniej swej pro­wincji, zamyślając wznowić dawną nie­podległość Baktrii (Baktrowie utrzyma­li się przeciwko Asyryjczykom i Medom, ulegli dopiero Persom) i gdy mu się to nie powiodło i dostał się do niewoli, Aleksander pozwolił torturować go, a wreszcie ukrzyżował go po persku. Os­wajali się też nowi “władcy Wschodu” z azjatyckim życiem dworskim, w któ­rym mieściły się skrytobójstwa, truciz­ny, najnikczemniejsze podstępy i zasa­dzki, wieczne zakłamanie i jeden tylko cel życia: zaspokojenie żądzy władzy. Kto ją osiągnie, oczyszczony jest ze wszystkich win.

Wytwarzała się około wodza najwyż­szego i jego głównej kwatery atmosfe­ra nieufności i niechęci, wzgardy dla obcych cywilizacji, żalu z powodu zanied­bywania własnej cywilizacji. Ważną ro­lę odgrywała owa azjatycka i egipska deifikacja, którą, rozkazy wojskowe nakazywały brać poważnie. Ogół nie znał się na racjach stanu i koniecznościach państwowych, sam zaś Aleksander dei­fikował się wcale nie politycznie tylko, nie na zimno, lecz w boskość swą wie­rzył. Musiało się to udzielać otoczeniu, dochodziło do wiadomości armii i nie mogło sie pomieścić w greckich gło­wach. Mogli byli co najwyżej uznać w swym wodzu herosa. półboga na podo­bieństwo Heraklesa. Starał się o to A­leksander, lecz mu to nie wystarczało; on przecież pochodził od Zeusa!

Heros – to przede wszystkim założyciel miasta. Podobno założył Aleksandryj aż 73! Były to oczywiście stacyjki woj­skowe, bloki warowne itp., które miały się zamieniać w wojskowe osady, a z tych wyróść miały miasta przyszłości. Zakładano je z pompą, jakby coś wiel­kiego, bo Aleksander stawał się w ten sposób 73 razy herosem!! Czyż później Seleucydzi nie postępowali podobnie? Im także sypały się “miasta” jak z rę­kawa!

Tak przygotowany wszczyna Aleksanderr starania u Greków w Helladzie, żeby go zamianowali bogiem. Żądanie to nie miało żadnej przyczyny politycznej, gdyż deifikacja nie była do niczego potrzeb­na ani w dziedzicznej jego Macedonii, gdzie zgoła nie była znana, a w starej Helladzie, bo tam wywołała tyl­ko drwiny. Co najwyżej można by było kiedyś po zgonie herosa uznać, że war­tością swą dorównywał bogom. Stara­nia o deifikację w Grecji stanowią tyl­ko przyczynek do osobistej charaktery­styki Aleksandra, do jego psychologii i dlatego nadają się na zakończenie roz­trząsań o niepospolitym Macedończyku.

Kiedy zapukał o ubóstwienie jako syn Zeusa w Atenach, spotkał się ze zda­niem, że jeżeli tego pragnie, niechby sobie był synem Zeusa, czy Posejdona. Zeus a Posejdon! Samo sformułowanie kwestii w takie drwinki stanowiło już odmowę aż nazbyt wyraźną. W Sparcie zaś zapadła uchwała w tych słowach: “Skoro Aleksander chce być bogiem, niech będzie bogiem”. Lekceważące ­wzruszanie ramion. Aleksander ubiegał się jednakże choćby o takie uchwały. A kiedy wiosną 323 roku kazał zjeżdżać do Babilonu, jako do swej stolicy, posel­stwom greckim polecił już na miejscu w Babilonie przebrać się jako poselstwa religijne do bogów, z wieńcami na gło­wach i ze złotymi wieńcami – darami dla bogów. Chodziło widocznie o to, by zgromadzonemu w Babilonie mię­dzynarodowemu dworowi pokazać, że ich bóg na tronie we własnym kraju także jest uważany za boga. Greckie pojęcia o tym różniły się zasadniczo od orientalnych i sam wyraz “theos” ozna­czał w tej sprawie coś innego. Grecy gotowi byli przypisać boskość nie tylko panującemu, lecz każdemu, a w takie pojęcie wchodziło wytworzone z naj­szczytniejszego idealizmu, bo z uwiel­bienia geniuszu ludzkiego – pojęcie bo­skości, ale tylko u Greków. Ich ty­tuły herosów i bogów można na język dzisiejszy tłumaczyć śmiało przez “ge­niusz”; igrzyska, jako uroczystości zwią­zane ze świętami narodowymi na cześć geniuszów; ofiary żywym, jako dary honorowe; zmarłym jako dowody czci pośmiertnej; igrzyska zaś na cześć wła­dcy żyjącego zestawić można z naszymi “galówkami”. Wyjątkowo tylko zdarzał się Grek, któryby na to patrzał inaczej, po orientalnemu.

Skończmy na tym uwagi nasze, doty­czące Aleksandra i jego wyprawy. Zgasł wcześnie i oszczędzonym mu było, że nie musiał patrzeć na ruinę własnego dzieła. Synteza cywilizacji była niemożliwością, a nawet państwo uniwersalne nie dało się utrzymać na zasadach Aleksandra.

Nie powrócono już do koncepcji ludu panującego, gniotącego innych, ale zwrócono się ku układowi -państw odręb­nych, opartych na odrębności cywiliza­cyjnej.

Samego zaś Aleksandra “głos ludów” zaliczył do postaci legendarnych. Tra­dycja o nim trwa dotychczas w naj­ciemniejszych kątach Azji Centralnej, nie tylko nad górnym Indusem, w Af­ganistanie, ale – jak nowsze podróż­nictwo wykryło – w Darwazie i niż­szym Palmirze.

Opublikowano Ciekawostki | Dodaj komentarz

Izrael przeciw Izraelowi

Czy „wykorzystywanie holokaustu” (Holocaustsploitation) pomaga w tworzeniu środowiska bezprawia, które mogło zagrażać Ameryce?

Żydowska Republika Iranu?

(CINCINNATI) – Łatwo rozpoznasz kłamcę jeśli chcesz spojrzeć uczciwie. Kiedy amerykańska prasa zacytowała słowa prezydenta Ahmadineżada : „Usunę Izrael z mapy świata”, rzucono nam w twarz naszą naiwność. Jeśli zechcemy spojrzeć na siebie uczciwie, to jesteśmy upokarzani, uważani za głupków. Byłoby inaczej gdyby to rzecznik rządu Likudu Bibi Netanjahu spróbował tego, ale to była cała sieć mediów w Ameryce, każda z nich przekazywała to samo, nie tylko niedokładne, ale skandaliczne kłamstwo. Tłumaczenie jego wypowiedzi było tak kłamliwe, że mogło być żartem, gdyby nie było wykorzystywane w celu przekonania Ameryki do ataku na Iran „w obronie” Izraela. Faktycznie Ahmadineżad powiedział:

„Historia zatrze/zasypie syjonizm w piaskach czasu”.

Nawet mylnie zacytowany „Tekturowy Lotario” Ahmadineżad nie jest trudnym do wytypowania … aktorem, czekającym na sygnały od swoich treserów, czekającym za kulisami, na swojego „łącznika z Tel Awiwu”. Słaby tak jak mogą być wszystkie irańskie sztuki teatralne, to jest wszystko z czym Izrael musi pracować obecnie, z tym i z rakietami butelkowymi ze Stalagu Gaza. Czyniąc z izraelskiego kreta zagrożenie holokaustem, Ahmadineżad nie stanowi nawet „tekturowego” zagrożenia.

Stosując tę samą logikę, za każdym razem kiedy ktoś w Izraelu robi pranie, musi nazywać je „holokaustem brudu i plam”. Nie, to nie jest śmieszne, ale nie dlatego, że Żydzi byli prześladowani przez wieki, lecz raczej dlatego, że to my uczymy się, że stworzyli przemysł na sprzedaży własnego „ofiarstwa”.

Kiedy tylko słyszysz o skandalicznym ataku na Izrael lub Żydów, możesz być pewien jednego, ataku „fałszywej flagi”, kiedy Żydzi atakują samych siebie. Mając jedną z największych organizacji wywiadu / terroru na świecie, 500 razy przekraczającej liczebność al.-Kaidy, i otwarcie działającej w ponad 190 krajach na świecie, wraz z bezpośrednią kontrolą ponad 40% zasobów finansowych świata i setkami sztuk broni nuklearnej, udaje ofiarę podejmującą znaczny wysiłek. Wyobraźmy sobie jakiego rodzaju „wyobraźni” potrzeba do ogłupienia narodu żydowskiego, połowa jego to zdobywcy Pokojowej Nagrody Nobla, by ukrywali się pod łóżkami?

Kierując ruchami kłamstwa holokaustu w taki sam sposób w jaki dominują ruchami prawdy o 11 IX i Herbacianej Partii, całą strategią „działań wojennych w terenie”, kontrolując „polami walki” w wieku informacji, to sposób w jaki Izrael gra po obu stronach przeciwko środkowi. Dlatego kandydatka oskarżona o bycie „czarownicą” może wygrać w wyborach do Senatu dla Herbacianej Partii. Jej kampania jest finansowana przez syjonistów, ale po jej zwycięstwie, ci sami syjoniści w swoich dziennikach stają się jej pierwszymi wrogami. Dlaczego tak jest? Zaproponuj Amerykanom nadzieję na wolność od dwu własnych i kontrolowanych bezużytecznych partii politycznych. Potem zniszcz tę nadzieję. Dlaczego ktoś mógłby tak bardzo nienawidzić Amerykę? Wyobraźmy sobie grupę Prawda o 11 IX, która odmawia dyskusji o aresztowanych agentach izraelskich czy tajemniczym zniszczeniu budynku 7 „na rozkaz” Larry’ego Silversteina, a zamiast tego koncentruje się na UFO i bezsensownych konfliktach. W „Prawdzie o 11 IX” jest więcej agentów Mossadu niż było agentów FBI w Ku-Klux-Klanie w latach 1960.

Cass Sunstein, „car propagandy” Obamy, izraelski Amerykanin (jeśli takie rzeczy mogą istnieć), ciągle podkreślał, że wszystkie grupy typu „Prawda o 11 IX” są postrzegane jako „wrogowie Ameryki”. Dlaczego nie dziwią mnie określenia takie jak „izraelski Amerykanin” i „prawda jest nie-amerykańska”, używane w tym kontekście?

Zastanawiamy się dlaczego 140 aresztowanych w USA Izraelczyków po 11 IX natychmiast uwolniono, wielu w ogóle nie przesłuchano, a 75% wszystkich muzułmanów aresztowano, a niektórzy przetrzymywani przez wiele lat udowodnili, że „pomylono ich tożsamość”. Wszyscy oprócz garstki pozostałych oczekują zwolnienia, a rząd ciągle składa wnioski by opinia publiczna nie dowiedziała się o wiążącym się z aresztem i uwięzieniem stosowaniu przemocy, wszyscy bez przyczyny, żadnych dowodów czy nawet jakichś rozsądnych podejrzeń. Gdyby byli Żydami, otrzymaliby „pozaprawną” ochronę, ponad i poza amerykańskim prawem.

Czy „wykorzystywanie holokaustu” (Holocaustsploitation) pomaga w tworzeniu środowiska bezprawia, które mogło zagrażać Ameryce?

Izrael chce by kłamstwo holokaustu oznaczało kult Hitlera, niedokładną dokumentację prawdziwej historii, po to aby więzić niewinnych badaczy takich jak Ernst Zundel. Przepisy wprowadzane w celu ochrony Żydów przed szalonymi ekstremistami, którzy tacy jak np Adam Pearlman sami są Żydami, a które nigdy nie są stosowane wobec Żydów. Ile setek tysięcy razy Amerykanie oglądali Adama Pearlmana udającego rzecznika al.-Kaidy, przyznającego się do ataku 11 IX i recytującego groźby, zawsze w momencie zapotrzebowania na cykl wiadomości, izraelskiego finansowania projektu ustawy czy wyboru kandydata politycznego chcącego wysyłać amerykańskie wojska na wybrane przez Izrael wojny.

Pearlman dostawał tyle rozgłosu ile Madonna, do chwili kiedy zaczął wyciekać fakt, że jest oszustem. Od tamtego czasu jakby zniknął z powierzchni ziemi. Wmawia się nam, że grupy Blackwater szukają go w Karaczi (Pakistan). Moglibyśmy zasugerować inne miejsce gdzie bardziej prawdopodobnie można go znaleźć.

Żydowski actor w roli przywódcy al-Kaidy grożący Ameryce terrorem

Ostatnią rzeczą jakiej chce Izrael jest to, by przyglądano się Gazie, 11 IX, przestępstwom finansowym w USA, izraelskiemu lobby i kłamstwom, oraz ogromnej korupcji związanej z tymi i innymi sprawami. Organizowanie „cyrku” z wykorzystaniem słabych rządów Francji i Niemiec Sarkozy’ego i Merkel, małych krajów lecz klientów Izraela, nie wymaga prawie żadnych wysiłków.

Faktycznie w tym samym czasie Izrael w całej Europie aranżuje kampanię nienawiści przeciwko nie tylko Romom, lecz także muzułmanom. Faktycznie wydaje się miliony miesięcznie, co może być tylko próbą zorganizowania w Europie holokaustu muzułmanów. Jeden już się rozpoczął we Francji przeciwko Romom, kiedyś tak samo zorganizowanego w Tel Awiwie i realizowanego przez Sarkozy’ego, prezydenta Francji, etnicznego Żyda.

Plan prezydenta Sarkozy’ego wydalenia z Francji populacji Romów, wszystkich legalnych mieszkańców tego kraju zgodnie z prawem UE, jest nielegalnym aktem bardzo podobnym do izraelskiego wypędzenia Palestyńczyków, może być tylko przypadkowy. Czy Sarkozy mógł być zainspirowany przez Tel Awiw?

Czy Izrael stworzył „kłamstwo holokaustu”?

Nie słyszymy dużo o „rewizjonizmie historycznym” czy „kłamstwie holokaustu” w USA. Każdy uniwersytet, każdy dziennikarz który próbowałby dyskutować o takich rzeczach byłby natychmiast zniszczony i już tak było. W Europie było inaczej. Niemcy nienawidzą kiedy pokolenie po pokoleniu obwinia się ich za to, że są hitlerowskimi rzeźnikami. Tak więc kiedy pewne aspekty holokaustu zaczynały się wydawać, powiedzmy, „fikcyjne” czy „nieistotne”, Niemcy i inni łapali się ich. Zeznania, dokumenty i dowody naukowe dostarczane przez historyków „rewizjonistycznych” zaczynały stwarzać powód, czasem nieodparty, że dużo z tego o czym pisano, oglądano w filmach, a nawet zeznawano w Norymberdze, było po prostu wymyślone. W ten sposób powstała kontrowersja między dwiema walczącymi stronami. Czy w ogóle mamy do czynienia z dwiema stronami? Co w przypadku gdyby jedna z nich była po obu stronach, walcząca z samą sobą po to, by wydawało się, że jest to grzeszna strona? Nie byłby to pierwszy raz.

Adam Pearlman w Izraelu?

Żaden prawdziwy historyk nie neguje holokaustu. W II wojnie światowej zginęło 60 mln, w większości Rosjan. Wątpienie w to co się stało jest głupie, i wątpienie w to, że Żydzi byli prześladowani przez hitlerowców nie ma realnych podstaw. Ponadto każdy moralista będzie musiał uważać każdą pojedynczą śmierć za holokaust, a przyszłość każdego pojedynczego dziecka za katastrofę.

Są to prawdziwe problemy, lecz „kłamstwo holokaustu” nigdy nie odnosiło się do tego co było prawdziwe, lub co było uzasadnione. Wydawała się być tylko jedna przyczyna tego „ruchu”, by udowodnić, że w Europie było wystarczająco wielu niebezpiecznych i obłąkanych niemieckich maniaków, nawet obecnie, by wymagać zawieszenia wolności słowa by ich uciszyć. Można było znaleźć tylko jednego kandydata by dostąpił tego zaszczytu, Nicolasa Sarkozy’ego, prezydenta Francji, i co dziwne, dla tych którzy tego nie wiedzą, Sarkozy jest Żydem.

Prawa zakazujące kłamstwa holokaustu, jak jest to nazywane, w Europie a nawet w Kanadzie są przyznaniem się do tego, że tam istnieje znaczące zagrożenie, że ludzie buntują się i mordują Żydów. Skoro sprawa zawieszenia praw wypowiedzi i procesy opierają się nie na niebezpiecznym masowym ruchu, lecz raczej kilku aktorach „fałszywej flagi” pracujących w powiązaniu z silnymi izraelskimi korporacjami prasowymi w tych państwach, to kto wtedy jest prawdziwą ofiarą?

Jednak zamiast po prostu zadawać pytania, szybko poszło to dużo dalej z bohaterami kreskówek typu „neonaziści” opowiadających o obozach śmierci czy próbujących zrobić bohatera z Hitlera i jego gangu rzezimieszków. Nastąpiła natychmiastowa eksplozja opętanych typów „kłamców holokaustu”, potężnych, brudnych i złych. W celu ochrony umysłów wrażliwych europejskich dzieci, każda dyskusja nt. holokaustu musiała zostać natychmiast wyjęta spod prawa.

Problemem jest to, że „obłąkani” kłamcy holokaustu byli Żydami, tak samo jak Adam Pearlman, słynny amerykański rzecznik al-Kaidy, którego dziadek kierował ADL.

Czy Izrael zorganizowałby ataki na Żydów po to by uzyskać wsparcie USA, czy specjalne prawa chroniące Żydów w Europie i Kanadzie? Wiemy że Izrael organizował podpalanie synagog w Europie i północnej Ameryce w celu przekonania Żydów do emigracji do Izraela. Teraz do tego się przyznaje, a powody tego tłumaczy „koniecznością opartą na wymogu czasu”. Dostępne są motywy i dowody. Gdyby Izrael brał udział w organizowaniu kłamstwa holokaustu, podobnie jak w przypadku ostatniej fali oskarżeń łączących Izrael z 11 IX i innych operacjach terrorystycznych, jak można ich dochodzić bez złamania prawa?

Skąd to błędne koło / sytuacja bez wyjścia?

„Wykorzystywanie holokaustu” (holocaustsploitation)

Widzimy gdzie, atakując holokaust, wprowadzono przepisy dające specjalne przywileje Żydom, jakich nie ma żadna inna grupa etniczna na świecie, przepisy które nie są zgodne z konstytucją żadnego państwa, które je wprowadziło.

Zasadniczym pytaniem nie jest to czy wszystko o czym niektórzy mówili było prawdą lub czy więcej zginęło, nawet w bardziej brutalnych warunkach niż pokazują to filmy i telewizja. Zagrożenie wobec Żydów było wyłącznie sprawą europejską, nie było Arabów, w żaden sposób nie mieli w tym udziału muzułmanie. Dlatego ciągłe używanie wyrażenia „nigdy znowu” musi być skierowane wyłącznie na zachodnią Europę, skąd pochodzili biorący udział w holokauście przeciwko Żydom, wszyscy chrześcijanie, wszyscy biali.

Żaden z filmów Spielberga nigdy nie pokazał Żyda gazowanego przez Berbera czy Persa.

Zatem niebezpieczeństwo przed którym, jak mówi Izrael, chroni swoich obywateli i Żydów świata, w imieniu których, jak twierdzi, mówi, jest niebezpieczeństwem europejskim, brytyjskim, francuskim, holenderskim, norweskim, włoskim, luksemburskim, austriackim, belgijskim, Polska była pod okupacją niemiecką lub niemiecko-rosyjską. Czechy ani Słowacja nie istniały.

Dlatego mówi się nam, że prawdziwym zagrożeniem jest powstanie generalne w zachodniej Europie, czy być może ruch polityczny, mający na celu uwięzienie i zamordowanie w tych krajach Żydów. Nie ma żadnego innego racjonalnego uzasadnienia gdyż nie ma żadnych dowodów na ataki na Żydów w żadnej innej części świata.

Jakie są fakty świadczące o takich przekonaniach?

Teoria „przeniesienia / transferencji”

W psychologii częstym objawem zaburzenia osobowości jest „przeniesienie”. Jest to cykl „bodziec/reakcja” na opak, kiedy osoba reagująca na bodziec jednej osoby reaguje na niezwiązaną z nią trzecią osobą: „Jack bije Johna, więc John musi uderzyć Jima” – w ten sposób określiliśmy państwo Izrael.

„Jack zabija babkę Johna, więc John musi zamordować wnuczkę Khalida” – w ten sposób zdefiniowaliśmy konflikt między Żydami i Palestyńczykami.

„Jack zabija babkę Johna, więc John zmusił Wujka Sama by wziął udział w globalnej rzezi. Najlepsze jest to, że Jack zgodził się pomóc.”

Witamy na Wojnie z Terrorem.

Opublikowano Ciekawostki | Dodaj komentarz

“Ten drugi Zbig” nie żyje

Znalem osobiscie Sw. Pamieci + Zbigniewa Zymermana , niewiem dlaczego Pan Malecki uzywa “C”. Do mnie piszac podpisywal sie “Z” . Przy kazdej naszej rozmowie zaznaczal !!!! abym nie mysla o nim ze jest Zydem jestem oddanym Katolikiem Kosciola Jedynego i Powszechnego . Rozmawialismy o utworzeniu w Arizonie oddzialu (PAC) Polish American Congres prosze nie mylic z (KPA) , wiele godzin rozmow OKRADLI Go i ZNISZCZYLI , BRUD i ich siepacze za marne srebniki. (VZ).
W miniony weekend zmarł na zawał serca w swym domu pod Filadelfią Zbigniew Adam Cymerman, powszechnie znany Polonii i szerokiemu gronu Amerykanów jako “ten drugi Zbig”. Najbardziej znany posiadacz imienia Zbigniew po profesorze Brzezińskim. 23 października br. skończyłby 61 lat.

fot.M.Szporer/ Zbigniew Cymerman zmarł w miniony weekend w wieku 61 lat

Był postacią wyjątkową. Do Ameryki przyjechał jako kilkulatek z rodzicami Zygmuntem i Ireną i dwoma braćmi Janem i Andrzejem z okolic Pruszkowa. Już w Stanach urodził się kolejny – Paweł. Rodzina osiadła w Pensylwanii. Po ukończeniu szkoły katolickiej, odbył studia biznesowe w Villanova University i American University, zakończone z bardzo dobrym wynikiem w 1972 roku. Podjął służbę w marynarce wojennej (US Navy) dochodząc do stopnia komandorskiego. W cywilu pracował w firmach General Electric, Weston i RAE, gdzie doszedł do stanowiska managera ds kontraktowych.

Entuzjastycznie, od chwili powstania, wspierał ruch „Solidarności” w Polsce, a w stanie wojennym jej struktury podziemne. Po transformacji ustrojowej w 1989 roku, zgodnie ze słowem danym ojcu, postanowił „zrobić coś konkretnego dla wolnej Polski”. Uznał że, najlepiej może pomóc III RP poprzez transfer nowoczesnych technologii ze Stanów Zjednoczonych oraz zaangażowanie w programy związane z wprowadzeniem Polski do struktur NATO. Obok swojej firmy informatyczno-komputerowej Cympak powołał dwie kolejne NATO Expansion Engineering & Program Management Corporation i PROKOR.

Stał się głównym amerykańskim kontraktorem wojskowym w Polsce.

Zatrudniając niemal 100 wysoko wykwalifikowanych polskich specjalistów: informatyków, architektów, konstruktorów. Był partnerem MON w doprowadzaniu lotnisk wojskowych do standardów NATO, budował m.in. hangary dla samolotów F-16, wojskowe zbiorniki paliwowe, realizował kontrakty w dziedzinie logistyki etc. Zbigniew Cymerman był w Polsce honorowany i odznaczany. U szczytu powodzenia jego firma podpisała kontrakty związane z tarczą rakietową oraz rozwijała swoje działalności w Rumunii oraz innymi krajami “Partnership for Peace.” . Cymerman stał się jednym z największy polonijnych przedsiębiorców realizujących swoje przedsięwzięcia po obu stronach Atlantyku.

Równocześnie bardzo aktywnie zaangażował się w polski lobbing w Stanach Zjednoczonych i budowanie tu jak najsilniejsze pozycji Polski i Polaków. Był, obok byłego ambasadora USA w Polsce Nicholasa Reya, twórcą American Polish Advisory Council. Stał się szybko jego motorem i siłą przebojową. W Waszyngtonie porównywano go do… polskiego czołgu prącego do przodu bez względu na przeszkody. Określenie „Polish Tank” przylgnęło doń po spotkaniu w APAC w Białym Domu, gdzie ostro stawiał kwestię zaniedbania Polski jako amerykańskiego partnera, cytując dane liczbowe udzielanej nam pomocy, mizernie wyglądające w porównaniu do innych krajów europejskich w tym Macedonii. Ostro krytykując administrację Busha za brak pomysłu oraz konkretnych inicjatyw w Europie Środkowo-Wschodnie, a głównie w Polsce. To dzięki jego presji, jako głównego negocjatora Polonii, Biały Dom wystąpił z inicjatywą funduszu pomocy na modernizację wojska polskiego. W ślad za tym, do Polski powędrowało 100 mln dolarów. Jego dynamizm i inicjatywę chwalił prezydent Aleksander Kwaśniewski, talenty negocjatora zdobyły szacunek władz amerykańskich.

Akcentował gdzie tylko mógł potrzebę aktywnej działalności politycznej Polonii, aby poprawić wizerunek Polski oraz Polonii. Sam będąc członkiem Kongresu Polonii Amerykańskiej od czasów studenckich, dostrzegał potrzebę modernizacji tej organizacji i przekształcenia w nowoczesną strukturę wpływu i lobbingu politycznego. Gorzko i ironicznie powiadał, że KPA potrzebuje więcej Kapitolu niż… bigosu.

Był konsekwentnym republikaninem. Popierał George’a W. Busha w jego obu kampaniach prezydenckich. Podobnie jak walkę z terroryzmem światowym, w tym zaangażowanie Ameryki w Afganistanie i Iraku. W 2005 roku Partia Republikańska wybrała go Biznesmenem Roku.

W APAC’u Zbig Cymerman wymyślił koncepcję operatywnej struktury politycznej – Political Action Committee (PAC) czyli Komitetu Akcji Politycznej, wprowadzając Polonię do nowej ery politycznego działania managementu. Przekonując działaczy starej Polonii, że trzeba być aktywnym w polityce amerykańskiej, zakładać fundusze wyborcze, budować polityczną infrastrukturę oraz networking aby po prostu być dostrzeganym i… postrzeganym. Wieczne opowiadanie, że Polacy to wielki naród, bo wydał Chopina, Jana Pawła II i Wałęsę i dlatego Ameryka ma docenić Polonię i jej pomagać, bez codziennej demonstracji siły i zaangażowania Polonii w Amerykę jest jedynie „śmieszną bajką do snu”. W jaki Polonia coraz głębiej zdaje się zapadać. Pora na przebudzenie.

fot. B.Debek/ Waszyngton.Na pierwszym planie od lewej: Zbigniew Cymerman, gen. Edward Rowny i Anna Walentynowicz

Nie były o tylko słowa. Wraz z Joe Zazycznym, Zbig założył największy PAC w Stanach, w jego rodzinnej Pensylwanii. W tym kluczowym „chwiejnym stanie”, decydującym o wyborach prezydenta w związku ze zmieniającym się poparciem dla republikanów i demokratów, gdzie co dziesiąty mieszkaniec jest Polonusem miało to szczególne znaczenie. I wydało owoce. Polonia odniosła sukcesy: wybrała sędziów w Filadelfii, przyczyniła się do wyboru kongresmanów stanowych, senatorów krajowych. Doprowadziła do uchwalenia przez Pensylwanię rezolucji wzywającej Kongres do zniesienia wiz dla Polaków. Takich komitetów było sześć, ale tylko Zbig’s PAC (jak powszechnie nazywano pensylwański) potrafił zgromadzić i wydać na cele swych kampanii ćwierć miliona dolarów. Tyle co pozostałe komitety wzięte razem. Jak powiedział wtedy znany polityk amerykański, Polacy zdobyli się na coś więcej, niż tradycyjny wysiłek finansowy na nowe drzwi czy dzwon do kościoła.

Myślał długofalowo i rozumiał, że amerykańska polityka jest lokalna. Tam Polonia musi koncentrować swe wysiłki, a nie na spektakularnych próbach dostania sie raz na parę lat z delegacją „wyselekcjonowanych” reprezentantów do Białego Domu. Jeździł, przemawiał do Polonii, nawoływał do aktywności. Był głównym konstruktorem i motorem polonijnej agendy w wyborach prezydenckich. Przystąpiło do niej – po raz pierwszy w historii wyborów prezydenckich – ponad trzysta organizacji polonijnych i odpowiedzieli na nią bez ociągania z równo republikański i demokratyczny kandydat na prezydenta USA.

Widocznym śladem pasji Zbiga Cymermana w centrum stolicy Stanów Zjednoczonych stał się Pomnik Ofiar Komunizmu, odsłonięty uroczyście przez prezydenta Geroge’a Busha. Był jednym z współtwórców Amerykańskiej Fundacji Ofiar Komunizmu realizującej ideę monumentu i hojnym donatorem na jego powstanie.

Innym obszarem aktywności Cymermana była Fundacja Wolnego Słowa założona przez Bogdana Łodygę, znanego biznesmena i działacza polonijnego z Chicago. To ona zorganizowała m.in. wizytę Anny Walentynowicz oraz innych działaczy Solidarnosci, w USA, podczas której, 13 grudnia, 2005 roku przyjęła ona, w imieniu pierwszego wolnego związku zawodowego Solidarność, Medal Wolności Reagana-Trumana oraz otrzymała drugi swój. Takimi samymi, pośmiertnie, uhonorowano Jana Pawła II oraz polsko-amerykańskiego bohatera generała Edward Równego.

fot.Archiwum/ Gen. Edward Równy

Zbigniew Cymerman fundował tłumaczenia książek znanych postaci Polonii amerykańskiej na język polski i finansował ich wydawanie w kraju. Uważał, że Polsce należy się wiedza i duma ze swej diaspory amerykańskiej. Tak weszła do polskich księgarń m.in. książka general Równego na temat prowadzonych przezeń w imieniu USA rokowań rozbrojeniowych z ZSRR w Szwajcarii – „Tango niedźwiedziem”.

Był nieobojętny na to, co dzieje się w Polsce, co zresztą także w Warszawie było doceniane. Wyrazów uznania nie szczędził mu zarówno prezydent Lech Wałęsa. Aleksander Kwaśniewski parokrotnie mówił to publicznie. Za jego kadencji otrzymał Krzyż Kawalerski Orderu Zasługi za wkład we wprowadzanie Polski do NATO. Doceniał go Lech Kaczyński. Dobrze znali go byli ministrowie obrony, później piastujący inne prominentne urzędy Bronisław Komorowski i Radosław Sikorski. Polsko-amerykańscy przyjaciele zmarłego twierdzą, że łączyła ich ze Zbigiem Cymermanem wyraźna nuta sympatii.

Równocześnie rozgrywał się dramat Zbigniewa Cymermana. Strona polska zalegała z regulacją należności za zrealizowane przezeń kontrakty paromilionowej wielkości. Doprowadziło to jego przedsiębiorstwa do upadłości. Wkrótce także bankructwa osobistego. Dochodził swych roszczeń na drodze sądowej, jak zwykle w polskich realiach, przewlekłej i wyboistej. Od paru miesięcy musiał toczyć także walkę z chorobą krążeniową.

Przegrał ją 30 września br. w hallu swego domu, który wkrótce musiał opuścić. Powalił go zawał serca. Załoga ambulansu reanimacyjnego mogła stwierdzić tylko zgon.

Zbigniew Adam Cymerman miał z swą żoną, Polką z pochodzenia Mary Ann (z domu Mikus) sześcioro dzieci: Marka, Lisę, Scotta, Dana, Karen i Matta. Dwoje z nich niepełnosprawnych. Dwoje wnuków Janalyn i Karalyn. Jego bratanek i chrześniak Joe Cymerman, nowo promowany oficer po West Point Academy jest właśnie w drodze , jako dowódca oddziału, do Afganistanu.

Jak cała rodzina był oddanym katolikiem, czego Kościół wielokrotnie doświadczał, a ich macierzysta świątynia pod wezwaniem świętego Alfonsa – w szczególności.

Rodzina i przyjaciele Zbiga Cymermana nie mogą wyjść z szoku. Padają pytania na ile w jego przedwczesnym i niepotrzebnym odejściu jest zrządzenia ślepego losu, a ile udziału sytuacji, jakiej stał się ofiarą i z jaką musiał sie zmagać w swej polskiej ojczyźnie. Której służyć chciał z Ameryki, jak umiał najlepiej.

Wiedza i pełna transparencja na temat tego, dlaczego człowiek ceniony,odznaczany, uważany za polskiego patriotę i amerykańskiego nagle staje się niepotrzebny czy wręcz „persona non grata”, z dalszymi tego tragicznymi konsekwencjami – amerykańskiej Polonii się należy.

Domaga się tego m.in. generał Edward Równy uważając, że Zbigniew Cymerman doznał w Polsce krzywd niezasłużonych.

Patryk Małecki – Nowy Jork

Opublikowano Ameryka | Dodaj komentarz

NACA to dom dla Polaka

Rozmowa ze Stanisławem Gilem o najlepszym programie pożyczkowym na pierwszy własny dom w USA

W dzisiejszych bardzo trudnych dla kredytobiorców czasach oferta proponowana przez NACA w ogóle nie jest znana polonijnej społeczności. Na czym polega siła oferty?

fot.W.Pasecki/ Stanisław Gil uważa, że największą szansą dla niezamożnych Polaków na pierwszy dom w Ameryce jest organizacja NACA Bruce’a Marksa.

- Brzmi to w dzisiejszych czasach wręcz niewiarygodnie, ale to prawda, że niedochodowa organizacja NACA (Neighborhood Assistance Corporation of America) umożliwia uzyskanie pożyczki hipotecznej na dom bez udziału wlasnego (no down payment) i praktycznie bez kosztów transakcji (no closing costs) na zakup pierwszego domu (first time home buyers). Jest też prawdą, że świadomość tego wśród naszej, polskiej grupy etnicznej w Stanach jest nikła.

Te, nazwijmy to, konfitury nie są dostępne każdemu i na dowolny dom. NACA bez “downpaymentu” i przy symbolicznych kosztach tzw. “closingu”, wprowadza limit wartości domów, które mogą być kupione? Jakie są to granice?

- W zasadzie jedyne ograniczenie jakie NACA narzuca swoim klientom to limit maksymalnej wartości kupowanego pierwszego domu. Dla domu jednorodzinnego – 362 tys.dol., dwurodzinnego – 464 tys., trzyrodzinnego – 561 tys., a czterorodzinnego – 697 tys. Są to maksymalne ceny zakupu na jakie NACA pozwala, ale nie oznacza to, że każdy może sobie pozwolić na spłaty tak wysokich pożyczek. Sytuacja każdego ubiegającego się o pożyczkę jest rozpatrywana indywidualnie i na podstawie tej analizy, każdy otrzyma inny limit zakupu adekwatny do jego możliwości finansowych.

Kto jest przede wszystkim adresatem oferty NACA? Można założyć, że chyba nie grupy, które w USA opływają w luksusy i bogactwo…

- Celem powstania w 1988 roku i ciągłego funkcjonowania organizacji NACA jest pomoc solidnym lecz nisko i średnio zarabiającym obywatelom i legalnym imigrantom w uzyskaniu pożyczek na zakup pierwszego domu. Dyktowane jest to przekonaniem, że posiadanie własnego domu jest ważnym i tradycyjnie amerykańskim czynnikiem stabilizującym rodzinę, społeczność lokalną i społeczeństwo całego kraju. Nie jest to nowa organizacja lecz jej popularność ogromnie wzrosła w okresie ostaniego kryzysu gospodarczego, którego jednym z ubocznych skutkow jest praktyczne odcięciecie nisko i średnio zarabiajacych od możliwosci uzyskania normalnej pożyczki. Dynamicznym i powszchnie rozpoznawalnym w Ameryce liderem naszej organizacji jest bostoński prawnik Bruce Marks. Prawdziwy guru tych, którzy marzą o pierwszym domu, ale kryzys może im to udaremnić i tych, którzy wskutek kryzysu popadli w kłopoty w spłacaniu pożyczek na domy i grozi im ich odebranie.

Jakie warunki trzeba spełnić, aby zakwalifikować się na tę pożyczkę?

- Warunki uzyskania pożyczki z NACA są w zasadzie podobne do tych stosowanych przez banki. Po pierwsze, stała praca (w niektórych wypadkach dochód gotowkowy też bywa akceptowany). Po drugie, w miarę dobra historia kredytowa. To jednak, co odróżnia NACA od banków, to sposób podejścia do osoby ubiegającej się o pożyczkę. Przeciętny bank udziela odpowiedzi TAK lub NIE. NACA natomiast, zamiast odpowiedzi negatywnej, przygotowuje aplikantowi scenariusz co trzeba zmienić, aby zakwalifikować się na pożyczkę w przyszłości.

Na jaki procent udzielane są pożyczki? Czy coś może mieć wpływ na wysokość tego procentu?

- Tu jest kolejna dobra wiadomość! Aktualne stałe oprocentowanie na pożyczkę 30-letnią to 4.125%. A więc niższe niż najatrakcyjniejsze pożyczki FHA. NACA nie przewiduje down payment, ale pozwala na tzw. wykup oprocentowania (interest buydown), co może w praktyce oznaczać, że np. wpłacając przy zakupie domu jednorodzinnego 20 tys. dol. możemy sobie obniżyć oprocentowanie do około 2%.

Słucha się tego, jak jakiejś bajki…. Dlaczego w takim razie wiedza o NACA jest tak mała w polskiej spoleczności, uchodzącej przecież za dosyć zaradną?

- Mając tak atrakcyjny program NACA nie ma jakiegokolwiek problemu z brakiem klientów, a wręcz przeciwnie – niekiedy ma się wrażenie, że nie daje sobie rady z ich nadmiarem. Jest to organizacja niedochodowa nie wydająca ani dolara na marketing! Nie ogłasza się nigdzie. Jedynym sposobem rozpowszechniania wiedzy o jej dzialaności jest przekazywanie informacji “z ust do ust”. Innym powodem może być i to, że organizacja ta była do tej pory nakierowana na środowiska mniejszościowe (afroamerykanie, latynosi, itp.) i być może dlatego Polacy, jeżeli nawet słyszeli coś o NACA, podchodzili do tych informacji nieufnie. I wydawało im się, że – mówiąc do rymu – NACA nie jest dla Polaka. To oczywista nieprawda. NACA jest dla Polaka!

A Pan jak długo ma z nimi do czynienia?

- Ponad rok. Nawiązałem współpracę z racji mojej profesji brokera pożyczkowego. Początkowo, przyznaję bez bicia, sam byłem nieufny, bo ich oferta na pierwszy rzut oka wygladała zbyt pięknie, aby była prawdziwa. Po udziale w kilku ich spotkaniach, skierowaniu do NACA pierwszych polskich klientów, potwierdzam, że przekonali mnie, iż są w stanie załatwić dobrą pożyczkę.

Czym zajmuje sie tak organizacja? Jak jest jej historia? Skad bierze się jej sila?

- Początki NACA siegają, jak już wcześniem wspomniałem, 1988 roku kiedy to, kierowany przez charyzmarycznego prawnika Bruce’a Marksa, oddolny ruch społeczny ukierowany na pomoc najniżej zarabiającym przekształcił się w niedochodową organizację mającą dziś ponad 30 biur w całych Stanach, zatrudniajacą setki doradców i tysiące wolontariuszy. Siłą tej organizacji jest, moim zdaniem, szczera i autentyczna chęć pomocy najniżej zarabiającym, a jednocześnie uczciwym obywatalom i legalnym rezydentom amerykańskim w osiągnięciu marzenia o własnym domu. Organizacja ta dodatkowo ma ogromne moralne i finansowe poparcie ze strony aktualnej, demokratycznej administracji w Waszyngtonie.

Czytałem gdzieś, że ze względu na pomoc biednym i potrzebującym oraz zaciekłe atakowanie pazerności i bezwzględności banków w ich polityce pożyczkowej, Bruce Marks porównywany jest do Karola Marksa.

fot.NACA/ Bruce’a Marksa zna cala Ameryka…

- Czynią tak jego przeciwnicy. Nie znam jednak banku, który mógłby zlekceważyć fakt, że zaczyna się nim interesować NACA. Bez względu na to, czy w negatywnym czy w pozytywnym aspekcie…

Jakie ma Pan doświadczenia ze współpracy z NACA?

- Zacznę od tego, że nie jestem pracownikiem NACA i nie mam żadnego interesu w tym, aby mówić o niej dobrze lub źle. Jestem z zawodu brokerem pożyczkowym nie stowarzyszonym formalnie z tąż organizacją, co pozwali mi na obiektywizm. NACA, moim zdaniem, jest organizacją, która wzięła na swoje barki ogromny ciężar biorąc pod uwagę obecną sytuację ekonomiczną w USA. Robi to rzetelnie, z zaangażowaniem i motywacją na osiągnięcie sukcesu. Podejmując się zadania zdobycia pożyczki z NACA musimy być w związku z tym przygotowani na więcej pracy niż ubiegajac się o normalną pożyczkę bankową. Biorąc jednak pod uwagę, co otrzymujemy w zamian jestem przekonany, że warto sprobówać. Na pewno podejmujac się współpracy z NACA należy odrzucić nastawienie roszczeniowe jakie często klienci mają w stosunku profesjonalistów pożyczkowych oczekujących załatwienia pożyczki od ręki i na oczekiwanych warunkach. W tym wypadku wymagana jest cierpliwość i pełna współpraca z reprezentantem NACA. To się jednak opłaca.

Skoro NACA jest dla Polaka, ilu Polakom pomógł Pan w uzyskaniu pożyczkina dom poprzez tę organizację?

- NACA, jak każda firma udzielająca pożyczek w tym kraju, podlega jego prawu, a co z tym się wiąże nie może nikogo dyskryminować z żadnego powodu. Dodatkowo biorąc pod uwagę zerowe ryzyko, a potencjalnie ogromne korzyści, na pewno warto spróbować. Dotychczas udało mi się przeprowadzić do finału kilka rodzin czyli zakupu domu, zaś kilkanaście kolejnych jest w trakcie tego procesu. Oczywiście najłatwiej jest mi pracować z mieszkańcami Nowego Jorku ponieważ mam biuro w Lindenhurst na Long Island. Zdarzają się jadnak klienci także z innych stanów.

W jaki sposob sugerowalby Pan rodakom rozpoczecie “przygody” z NACA?

- Można zacząc od strony internetowej www.naca.com. Jest ona bardzo obszerna i zawiera bardzo dużo informacji o organizacji oraz pożyczkach, jakie można uzyskać. Osoby poważnie zainteresowane pomocą w zdobyciu pożyczki przez NACA mogą do mnie dzwonić po poradę pod numer (516) 455-5722.

Rozmawiał:

Waldemar Piasecki (Nowy Jork)

Copyright ©2010 4NEWSMEDIA. Wszelkie prawa zastrzeżone

Opublikowano Ameryka | Dodaj komentarz

BORowiec przeżył i dzwonił do żony.

- Rząd i prokuratura pół roku ukrywają przed społeczeństwem informacje o pasażerach Tu-154, którzy przeżyli katastrofę – wynika z wywiadu Edmunda Klicha dla rosyjskiej gazety “Młody Komsomolec”. Klich powiedział, że “niektórzy pasażerowie prawdopodobnie skonali jakiś czas po katastrofie”- informuje “Gazeta Polska”.

- Według oficjalnego komunikatu gen. Tatiany Anodiny, szefowej MAK, wszyscy pasażerowie zginęli na miejscu, żaden nie przeżył nawet minuty. Klich podczas pobytu w Moskwie musiał widzieć jakieś dokumenty medyczne albo dowiedział się o rannych od kogoś z kolegów z rosyjskiej komisji i w wywiadzie mu się “wymsknęło” – czytamy w tygodniku. Portal wPolityce.pl przytacza fragment tekstu z rosyjskiej gazety. – Z zaświadczeń o śmierci niektórych członków polskiej delegacji wynika opóźnienie zgonów o 10-15 minut. Głowa polskiej komisji od wypadku lotniczego Tu-154 Edmund Klich wyjaśnił: “Niektórzy pasażerowie prawdopodobnie skonali jakiś czas po katastrofie, jednak w czasie upadku ulegli obrażeniom, nie dającym szans na przeżycie”. Powinno być wszystko jasne. Na forach do teraz przedstawia się szeroką interpretację wideozapisu. Polacy gadają o dwóch ludziach, którzy pojawili się po zderzeniu z ziemią polskiego samolotu w leśnej mgle – czytamy na portalu.

Dziennikarze “Gazety Polskiej” pytają, dlaczego polski rząd i prokuratura ukrywają przed Polakami i rodzinami ofiar, kim byli ci ranni, którzy przeżyli, kto i gdzie dokładnie ich odnalazł. – Czy byli reanimowani, czy ratowano ich na miejscu katastrofy, czy niektórych wieziono karetkami do szpitala, a jeśli wieziono, czy zmarli w drodze, czy na sali operacyjnej i w wyniku jakich obrażeń? I co ważne, jeśli niektórzy byli przytomni, czy zdążyli coś powiedzieć przed śmiercią? – pytają dziennikarze “Gazety Polskiej”.

Tygodnik porusza również kwestię telefonu funkcjonariusza BOR do swojej żony tuż po katastrofie. – Funkcjonariusz BOR, który był na pokładzie Tu-154, Jacek Surówka – dziś ujawniamy, że to o nim pisaliśmy – dzwonił do żony zaraz po katastrofie, mówiąc, że jest ciężko ranny w nogi i że “dzieją się tu rzeczy straszne”? Po tych jego słowach połączenie zostało przerwane. Taką relację przedstawił nam jeden z dziennikarzy, który 10 kwietnia był w Smoleńsku. Według naszych informacji, Surówka miał telefon w sieci Orange. Dziennikarz ten próbował potem – jak twierdził – skontaktować się z żoną Jacka Surówki. Miała ona o telefonie męża opowiadać znajomym, ale okazało się, że nagle z niewiadomych powodów zamknęła się w sobie i odmówiła rozmowy. Spotkał się więc – jak mówi – z bratem funkcjonariusza, który potwierdził mu fakt takiej rozmowy telefonicznej, którą dziennikarz nagrał. Jednak dotychczas jej nie upublicznił z niewiadomych powodów – czytamy w “Gazecie Polskiej”. O sprawie informował również “Nasz Dziennik”. Jednak do tej pory nikt nie podawał nazwiska funkcjonariusza.

“GP” dotarła wobec tego do brata Jacka Surówki. – Zaprzeczył, że taki telefon z miejsca tragedii miał miejsce. “O żadnych telefonach nie może być mowy, nic mi o tym nie wiadomo” – odpowiedział “GP”. Według informacji gazety także inny funkcjonariusz BOR, który był na pokładzie Tu-154, miał po katastrofie dzwonić do żony, ale miała wyłączony telefon. – Włączyła się poczta głosowa, a więc prokuratura może to sprawdzić. Wobec wypowiedzi Edmunda Klicha z 4 października dla “Młodego Komsomolca” o rannych, którzy przeżyli pierwsze chwile po katastrofie, prokuratura powinna przedstawić publicznie wyniki badania billingów ofiar. Mogą one spowodować nagłą zmianę w przebiegającym opieszale śledztwie – piszą dziennikarze.

Z zaświadczeń o śmierci członków polskiej delegacji wynika, że zgony niektórych pasażerów nastąpiły 10-15 minut po katastrofie.
Ł.A/GazetaPolska/wPolityce.pl
Posty: 198 Dodany: 9:54 / 13-10-10
Talbot
Dodany: 19 godz. temu
Postów: 198
Zarejestrowany użytkownik

Re: BORowiec przeżył i dzwonił do żony.
DrukujTerlikowski: O tym nie można milczeć!

* Kategoria: Polska
* wtorek, 12 października 2010 23:10

Jeśli choćby część z informacji, do jakich dotarła “Gazeta Polska”, jest prawdziwa, to ten rząd nie powinien rządzić Polską ani jednego dnia dłużej. A premier prawdopodobnie powinien stanąć przed Trybunałem Stanu.

Dziennikarze, od teraz, nie powinni już pytać premiera o nic innego, tylko właśnie o to, czy to prawda, że część zgonów nastąpiła kilkanaście minut po katastrofie? Szczególnie, że akurat ta informacja pochodzi od Edmunda Klicha, który powiedział o tym w wywiadzie dla jednej z rosyjskich gazet. I jak na razie nikt jej nie zdementował.

Ale nie jest to jedyne pytanie, które trzeba stawiać. Nie mniej istotne są inne.

Jeśli, to prawda, to dlaczego dowiadujemy się o tym przez przypadek?

A jeśli nie, to dlaczego minister Klich, który rozpowszechnia fałszywe informacje, wciąż pozostaje na swoim stanowisku?

Czy prawdą jest, że część z ofiar katastrofy miała włączone i zalogowane w sieci rosyjskiej telefony?

Czy prawdą jest, że którakolwiek z ofiar katastrofy dzwoniła do rodziny (ale tu dowodem powinny być nie słowa rodzin, które zawsze można zastraszyć, ale bilingi)?

Czy ktokolwiek sprawdzał bilingi ofiar katastrofy samolotowej w Smoleńsku?

Pytania można mnożyć. Ale te w zasadzie wystarczą. Wystarczą, bowiem nie ma na nie dobrej odpowiedzi. Szczególnie mocno dotyczy to pierwszych trzech pytań. Cokolwiek odpowie na nie premier, pokaże, że coś jest nie tak, że ktoś (nie rozstrzygam w tej chwili, kto) okłamuje opinię publiczną i robi wszystko, byśmy nie poznali prawdy.

W takiej sytuacji dziennikarze powinni już na wyrywki odpytywać premiera, ministra Klicha czy ministra Millera. I dociskać ich do muru. Tak by było, gdybyśmy mieli w Polsce niezależnych dziennikarzy. Tak jednak nie będzie. Zamiast tego będziemy rozmawiać o tym, czy za chodzenie z pochodniami należy się Trybunał Stanu i przeprowadzać egzegezę słów, które nigdy nie padły. Suwerenność i godność będą nam zaś przeciekać między palcami.
Tomasz P. Terlikowski
Posty: 198 Dodany: 9:56 / 13-10-10
Alhanroel
Dodany: 17 godz. temu
Postów: 9
Zarejestrowany użytkownik

Re: BORowiec przeżył i dzwonił do żony.

Akurat pytanie “Czy prawdą jest, że część z ofiar katastrofy miała włączone i zalogowane w sieci rosyjskiej telefony?”
jest bezcelowe, zwykły roaming, mieli pewnie ustawione automatyczne wyszukiwanie sieci po przekroczeniu granicy i tyle.

Natomiast faktycznie istotną kwestią jest wyjasnienie czy ktos przeżył i dzwonił do kraju. Jezeli tak to dlaczego to zatajono?Jestem ciekaw co bedzie dalej, tylko wydaje mi się że nikomu z oficjeli nie zależy na poznaniu prawdy.

Opublikowano Ciekawostki | Dodaj komentarz

OD DAWNA WIEMY KTO “RZĄDZI” POLSKĄ

Po wczorajszych doniesieniach o ewentualnych brakach gazu jesienią tego roku i “pomocy” UE w rozmowach z Rosją o naszej umowie na dostarczanie gazu, wychodzi na to że to UE “walczy” o nasz interes a nie nasz “rząd”. Od dawna wiemy kto nami “rządzi” (i to na wszystkich szczeblach – opisywałem odpowiedź wce “starosty” -też “historyka” – pow. Elbląskiego na pytanie o przekop mierzei do stymulacji gospodarczej regionu z największym bezrobociem w Kraju ) -, wystarczy obejrzeć w TV-Polsat “Kiepskich” i już wiemy wszystko o “jołopach”. Być może tylko po to właśnie pędzili nas do UE żeby to UE załatwiała nasze sprawy bo “one” nie potrafią niczego oprócz napychanie własnych “kabz” grabieżą, łapownictwem i tym podobnymi szachrajstwami przygotowanymi dla swoich kapusi przez przeróżną SBcję. Patrząc na tę SBcko-kapusiowską “jołopowatość” w sprawach Kraju i Narodu nie jest dziwnym że wszystkie gałęzie gospodarki kolejno są likwidowane a Kraj w jednym sezonie znajduje się kilka razy pod wodą mimo przeciętnych opadów – w komunie bywały lata z o wiele większymi opadami a takich powodzi nie było. I żaden “jołop” łącznie z “najwyższym”, dzisiaj po “wyborach”, nie raczy zajrzeć do powodzian by nie przypominali im składanych przed “wyborami” obietnic przy których nie mają jak się “obłowić”. A ci ludzie w obliczu nadciągającej zimy nie mają gdzie się podziać, nie mają z czego żyć, ale cóż to już obchodzi “jołopów”, im się speszy do następnych grabieży przy “prywatyzacji” szpitali -nie ważna nazwa tego szachrajstwa – podchody są pod lasy państwowe, kopalnie itd. Do powodzian ponownie się “uśmiechną” kiedy nie będzie już czego po za rzekami “prywatyzować”. “Prywatyzacja” rzek da im szansę na kolejne szachrajstwo i wtedy dzisiaj zapomniani powodzianie staną się dla nich ważni. Dzisiaj dla “jołopów” ważniejsza jest walka z Krzyżem ustawionym dla upamiętnienia zgładzonych, z samą pamięcią o ludziach którzy reprezentowali interesy Polski i Polaków – odwrotnie niż “jołopy” reprezentujące interesy obcych, A nie Narodu do którego się “przypisali”, wysługujące się agenturom obcych państw. Sądzą że grabież Krzyża wyuczonym przez jeszcze NKWD/UB – NKWD tak właśnie przyszła po mojego śp. Ojca na Wileńszczyźnie – sposobem zatrze pamięć o ofiarach bandyckiej zbrodni wykonanej przez agentury ulokowane na najwyższych szczeblach Państwa Polskiego.
Niech “jołopy” się nie łudzą, Naród pamiętał, pamięta i będzie pamiętał mimo wymazywania, zaciemniania, przeinaczania historii, w domach opowiadać będziemy dzieciom i wnukom o rzeczywistych faktach, tak jak ja dowiedziałem się o Katyniu następcy będą dowiadywać si ę o Smoleńsku. Ale to nie dociera do “jołopów”, “one” nie zaprzestaną tej walki dopóki nie przyjdzie rozkaz z po za Polski, widać to wyraźnie. Dlatego też My, Polacy musimy być przygotowani do obrony – SZYKOWAĆ KAŁACHY !!!

Marek Chrapan

Opublikowano Z Polski | Dodaj komentarz

Historia o polskim długu

Opowiem historię o długu publicznym,
Nazwijmy go długiem kosmicznym.
Można wysłać – nie, to nie farsa,
Za te pieniądze Polaka na Marsa.

Warto zapytać kto dług zaciągał,
Kto od problemu uwagę odciąga.
Kogo należy za stan rzeczy winić,
A komu krzywdy zadośćuczynić.

Problem stanowią kolejne rządy,
Wdrażają stare, socjalne przesądy.
Nie ma różnicy partia jaka,
Taktyka kradzieży zawsze jest taka:

Wydoić budżet po samo dno,
PiS SLD PSL i PO.
Rządzenie dla nich, to kręcenie lodów,
Starają się nie zostawiać dowodów.

Czasem tylko ktoś gdzieś wyczai,
Minister dostał zanim uchwalił.
Dziura w budżecie wynikiem grabieży,
Minister roztrwonił, włos się jeży.

Gdy sprawa przecieknie do wrogich mediów,
Używają wtedy innych remediów.
Wystarcza zwykłe bicie piany,
Krzyż uwielbiany, krzyż wyśmiewany

Opublikowano Ciekawostki | Dodaj komentarz

178. DZIESIĘCIU TRĘDOWATYCH W POBLIŻU EFRAIM [Łk 17,11-19]

Napisane 29 sierpnia 1946. A, 9011-9026
Są wciąż w górach. Marsz jest uciążliwy. Czasem dróżki są tak małe, że z pewnością nie jeżdżą po nich wozy, lecz wędrują jedynie ludzie pieszo lub [podróżują] na silnych górskich osłach. Są one większe i mocniejsze niż te, które spotyka się zazwyczaj w regionach mniej górzystych. Może ta uwaga wielu wyda się bezużyteczna, jednak ją czynię. W Samarii są zwyczaje inne niż gdzie indziej, co do szat i innych rzeczy. Zaskakuje [między innymi] ogromna ilość psów, niespotykana gdzie indziej. Uderza mnie to tak samo, jak mnie zaskoczyła obecność świń w Dekapolu. Jest tu wiele psów, gdyż w Samarii są liczni pasterze, a w tych dzikich górach żyje z pewnością wiele wilków. Liczba psów jest duża także dlatego, że w Samarii widzę najczęściej pasterzy samych lub z dzieckiem wypasających swoje stada. Tymczasem gdzie indziej pasterze są najczęściej w grupach strzegących licznych stad jakiegoś bogacza. Tu więc każdy pasterz ma psa lub psy, zależnie od liczby owiec w swoim stadzie.
Inna cecha charakterystyczna to właśnie te osły, niemal tak duże jak konie, silne, zdolne piąć się po górach z ciężkim załadunkiem na grzbiecie. Niosą nawet wielkie pnie. Schodzą z nimi z tych wspaniałych gór porośniętych stuletnimi drzewami.
Jeszcze inna cecha szczególna to spontaniczność mieszkańców, którzy nie czując się „grzesznikami” – choć za takich mają ich Judejczycy i Galilejczycy – są otwarci, szczerzy, pozbawieni bigoterii i tego wszystkiego, co występuje u tamtych. Są gościnni. To spostrzeżenie każe mi myśleć, że w przypowieści o dobrym Samarytaninie nie było wyłącznie zamiaru ukazania, że dobro i zło jest wszędzie, na każdym miejscu i w każdej rasie, i że nawet pośród wyznawców innej wiary mogą być tacy, którzy posiadają serce prawe. Był w niej również opis prawdziwych samarytańskich zwyczajów wobec ludzi potrzebujących pomocy. „Zatrzymali się na Pięcioksięgu” – słyszę wciąż o nich. [Tak], ale wprowadzają go w czyn. Przynajmniej wobec bliźniego czynią to z większą prawością niż inni ze swymi sześćset trzynastoma przepisami i innymi [nakazami]…
Apostołowie rozmawiają z Nauczycielem. Choć są niepoprawnie izraelscy, muszą uznać i pochwalić ducha, jakiego odkrywają u mieszkańców Sychem. Jak domyślam się na podstawie słyszanych rozmów, zaprosili Jezusa, aby pośród nich wypoczął.
«Słyszałeś, co? – mówi Piotr – Jasno stwierdzili, że znają nienawiść żydów. Powiedzieli: „Wobec Ciebie i nad Tobą jest więcej nienawiści niż wobec Samarytan za wszystko, czym jesteśmy i czym byliśmy. Ich nienawiść do Ciebie nie ma granic.»
«A ten starzec? Jakże dobrze mówił: „W gruncie rzeczy to słuszne, że tak jest, bo Ty nie jesteś jakimś człowiekiem, ale Chrystusem, Zbawicielem świata. Jesteś więc Synem Boga, gdyż jedynie Bóg może ocalić ten zepsuty świat. A skoro nie masz granic jako Bóg, bezgraniczna jest też posiadana przez Ciebie moc, Twoja świętość i miłość. Tak samo bezgraniczne będzie Twoje zwycięstwo nad Złem. To więc naturalne, że Zło i Nienawiść, stanowiąca jedno ze Złem, są wobec Ciebie bezgraniczne.” Naprawdę dobrze powiedział! I to tak wiele wyjaśnia!» – odzywa się Zelota.
«Cóż to, według ciebie, wyjaśnia? Ja… mówię, że to wyjaśnia jedynie to, iż są głupi» – stwierdza szybko Tomasz.
«Nie. Głupota byłaby jeszcze usprawiedliwieniem, ale oni nie są głupi.»
«Zatem są pijani, upojeni nienawiścią» – odpowiada Tomasz.
«To też nie. Upojenie mija po ogarnięciu [człowieka]. A ta zawiść nie mija.»
«A jak jest wściekła! I to od tak dawna… że powinna już teraz ustąpić.»
«Przyjaciele, ona jeszcze nie osiągnęła szczytu» – mówi Jezus z takim spokojem, jakby tym szczytem nienawiści nie była Jego Męka.
«Nie?! W takim razie nigdy nie zostawią nas w spokoju?!»
«Nauczycielu, oni jeszcze nie przekonali się, że ja mówię prawdę – odzywa się Iskariota – Ale powiedziałem to. O, tak! Ja to mówiłem! I powiedziałem też, że gdyby to od was zależało, już wpadlibyście w zasadzkę, w którą wpadł Chrzciciel. Ale im się nie uda, bo ja czuwam…»
Jezus patrzy na niego. I ja na niego patrzę, i zastanawiam się. Od kilku dni rozmyślam nad tym, czy postępowanie Iskarioty jest spowodowane dobrym i rzeczywistym powrotem na drogę dobra i miłości do jego Nauczyciela, wyzwoleniem się z sił ludzkich i ponadludzkich, jakie go opanowywały, czy też jest to tylko bardziej wyrafinowana praca przygotowująca ostateczny cios, jeszcze większe podporządkowanie się wrogom Chrystusa i szatanowi. Ale Judasz jest istotą tak szczególną, że nie sposób to rozszyfrować. Jedynie Bóg może go zrozumieć. A Bóg, Jezus, pozwala opaść zasłonie miłosierdzia i roztropności na działania i osobowość Swego apostoła… zasłonie, która rozedrze się, kiedy się otworzą księgi Nieba, rozjaśniając doskonale tak wiele dlaczego, teraz tajemniczych.
Apostołowie tak się martwią tą myślą, iż nienawiść nieprzyjaciół jeszcze nie osiągnęła szczytu, że przez jakiś czas nie odzywają się. Potem Tomasz zwraca się do Zeloty, mówiąc:
«A zatem skoro nie są ani pijani, ani głupi, skoro ich nienawiść wyjaśnia tak wiele spraw, nie wyjaśniając jej samej, cóż zatem wyjaśnia? Kimże są? Nie powiedziałeś…»
«Kim są? To opętani. Sami są tym, co Jemu zarzucają. To wyjaśnia ich nie znającą spoczynku wściekłość, która wzrasta w miarę, jak się ukazuje Jego moc. Dobrze powiedział ten Samarytanin. W Nim, Synu Ojca i Maryi, Człowieku i Bogu, istnieje Nieskończoność Boża i nieskończona jest Nienawiść, która się przeciwstawia tej doskonałej Nieskończoności. Jednak nawet gdyby wszystko było bez granic, to Nienawiść nie jest doskonała, gdyż tylko Bóg jest doskonały w Swych działaniach. Gdyby Nienawiść mogła osiągnąć bezmiar doskonałości, zstąpiłaby, aby to uczynić. Rzuciłaby się nawet, aby to osiągnąć, aby następnie odbić się – po gwałtownym upadku w piekielną przepaść – przeciw Chrystusowi, aby Go zranić wszelką bronią wyrwaną piekielnym czeluściom. Uporządkowany przez Boga firmament posiada jedno słońce. Ono wstaje, świeci i znika, ustępując miejsca mniejszemu słońcu, którym jest księżyc. Ten z kolei świeci przez jakiś czas, a następnie zachodzi, robiąc miejsce słońcu. Gwiazdy pouczają ludzi o wielu rzeczach, gdyż poddają się woli Stwórcy, ale ludzie – nie. I w tym jest przykład chęci przeciwstawiania się Nauczycielowi. Co by się stało, gdyby któregoś poranka księżyc rzekł: „Nie chcę zachodzić i wracam drogą, którą już przeszedłem”? Z pewnością zderzyłby się ze słońcem ku przerażeniu i zgubie całego stworzonego świata. Oni to właśnie chcą uczynić, uważając, że potrafią zniszczyć Słońce…» [– mówi Zelota.]
«To walka Ciemności ze Światłością – dodaje Jan. – Widzimy ją każdego dnia w świtach i zmierzchach; to dwie siły, które się zwalczają. Każda kolejno rozciąga swe panowanie nad ziemią. Ale ciemności są zawsze pokonywane, gdyż nigdy nie są całkowite. Zawsze jaśnieje odrobina światła, nawet w nocy najbardziej pozbawionej gwiazd. Można by rzec, że przestworza same ją tworzą na nieskończonych połaciach firmamentu i rozpościerają ją, nawet jeśli jest bardzo ograniczona, aby przekonać ludzi, że gwiazdy nie zgasły. I mówię, że podobnie w tych szczególnych ciemnościach Zła – [występujących] przeciw Światłości, jaką jest Jezus – zawsze, pomimo różnych wysiłków Ciemności, Światłość będzie istnieć, aby pocieszyć tych, którzy w nią wierzą.»
Uśmiecha się, myśląc o czymś, a jest tak skupiony, jakby prowadził monolog. Jego myśl podejmuje Jakub, syn Alfeusza:
«W Księgach [Pisma] Chrystus jest nazwany „Gwiazdą Poranną”. On więc też pozna noc i – przeraża mnie to – my też ją poznamy. Noc… chwilę, w której będzie się zdawało, że Światłość utraci swą moc. I będzie się zdawało, że Ciemności zatryumfowały. Ale ponieważ nazywa się Go „Gwiazdą Poranną” w sposób, który nie podlega żadnym ograniczeniom czasowym, mówię więc, że po chwilowej nocy On stanie się Światłem porannym, czystym, świeżym, dziewiczym, które odnowi świat, podobnie jak to [światło], które nastąpiło po chaosie pierwszego dnia. O, tak! Świat zostanie na nowo stworzony w Jego Światłości.»
«A przekleństwo będzie ciążyć na niegodziwcach, którzy chcieli podnieść rękę, aby uderzyć Światłość, powtarzając błędy już dokonane od Lucyfera po profanatorów ludu świętego. Jahwe pozostawia człowiekowi wolność czynów, ale z miłości do człowieka nie pozwoli, aby Piekło zatryumfowało.»
«O! To szczęście, że po tak długim letargu duchów, który zdawał się je przytępiać i spowalniać, jakby się przedwcześnie zestarzały, mądrość rozkwitnie na nowo na naszych wargach! Już nie będziemy do siebie podobni! Teraz odnajduję Zelotę i Jana, dwóch braci z dawnych czasów!» – mówi rozradowany Iskariota.
«Nie wydaje mi się, że tak się zmieniliśmy, iż już nie można nas poznać» – mówi Piotr.
«Ależ zmieniliśmy się! Wszyscy. Ty na pierwszym miejscu, potem Szymon i inni, ja też. Jeśli ktoś jest mniej więcej taki jaki był – to Jan» [– mówi Iskariota.]
«Hmmm! Ja naprawdę nie wiem, pod jakim względem…» [– zastanawia się Piotr. Judasz mu odpowiada:]
«Pod jakim względem? Jesteśmy małomówni, jakby zmęczeni, obojętni, zamyśleni… Nigdy nie słyszy się już rozmów podobnych do tych, jakie prowadziliśmy niegdyś. Ta prowadzona teraz jest taka pożyteczna…»
«…żeby się pokłócić» – mówi Tadeusz, przypominając, jak często ich rozmowy kończyły się dotąd utarczkami słownymi.
«Nie. Żeby się uformować. Nie jesteśmy wszyscy jak Natanael ani jak Szymon, ani jak wy, synowie Alfeusza, z racji urodzenia i mądrości. A ten, kto ma tego mniej, uczy się od tego, który ma więcej» – odpowiada Iskariota.
«Tak naprawdę… ja bym powiedział, że ponad wszystko trzeba się formować w sprawiedliwości, a pod tym względem Szymon dał nam wspaniałe pouczenia» – odzywa się Tomasz.
«Ja? Źle patrzysz. Ja jestem najgłupszy ze wszystkich» – stwierdza Piotr. [Tomasz mu odpowiada:]
«Nie. Ty się najbardziej zmieniłeś. Co do tego Judasz z Kariotu ma rację. Nie ma już w tobie zbyt wiele Szymona, jakiego poznałem, kiedy przyszedłem, i którym – przebacz mi – jeszcze przez jakiś czas byłeś. Od kiedy cię spotkałem, po rozstaniu się na Święto Światła, wciąż się zmieniasz. Teraz jesteś… tak, powiem to, bardziej ojcowski, a zarazem bardziej stanowczy. Współczujesz wszystkim twoim biednym braciom, a wcześniej… I widać – przynajmniej ja to widzę – że cię to kosztuje, ale opanowujesz się. I teraz, kiedy mówisz mało i czynisz nam niewiele wyrzutów, wzbudzasz w nas większy szacunek niż wcześniej…»
«Ależ mój przyjacielu! Musisz być dobry, że tak mnie widzisz… Ale ja naprawdę pod żadnym względem się nie zmieniłem, poza tym, że moja miłość do Nauczyciela stale wzrasta» [– wyznaje Piotr.]
«Nie. Tomasz ma rację. Bardzo się zmieniłeś» – potwierdza wielu.
«Ale to tylko wy mówicie… – stwierdza Piotr, wzruszając ramionami. I dodaje: – Tylko ocena Nauczyciela byłaby pewna. Ale wystrzegam się bardzo pytania Go o to. On zna moją słabość i wie, że nawet pochwała w złym momencie mogłaby zaszkodzić mojemu duchowi. On więc mnie nie pochwali i dobrze zrobi. Rozumiem coraz lepiej Jego serce i Jego sposób działania i widzę w tym samą sprawiedliwość.»
«To znaczy, że masz duszę prawą i że kochasz coraz bardziej. To, co pozwala ci widzieć i pojmować, to twoja miłość do Mnie. Twoim Nauczycielem – prawdziwym i największym Nauczycielem, który pozwala ci zrozumieć twego Nauczyciela – jest Miłość» – mówi Jezus, który dotąd słuchał w milczeniu.
«Ja myślę, że… to również cierpienie, które noszę w środku…» [– stwierdza Piotr.]
«Cierpienie? Z jakiego powodu?» – pytają niektórzy.
«O! Z powodu wielu spraw, które właściwie sprowadzają się tylko do jednej: do wszystkiego, co wywołuje cierpienie Nauczyciela… i ta myśl, że On będzie cierpiał… Teraz, kiedy wiemy, do czego są zdolni ludzie, i jak trzeba cierpieć, aby ich zbawić, trzeba się wyzbyć początkowej beztroski: beztroski nieświadomych dzieci. O! Początkowo uważaliśmy, że wszystko jest łatwe. Sądziliśmy, że wystarczy się przedstawić, a ludzie przyjmą nas! Wydawało się nam, że zdobycie Izraela i świata, to będzie jak… zarzucenie sieci na pełne ryb dno. Jakimi jesteśmy biedakami! Myślę, że jeśli Jemu nie udaje się dokonać dobrego połowu, to my nic nie zrobimy. Ale to jeszcze nic! Myślę, że oni są źli i zadają Mu ból. I sądzę, że to jest główny motyw naszej przemiany…»
«To prawda. W odniesieniu do mnie tak jest» – potwierdza Zelota.
«W odniesieniu do mnie też… i do mnie też…» – mówią inni.
[Iskariota zaś wyznaje:] «Ja od tak dawna niepokoiłem się tym i to dlatego szukałem… odpowiedniej pomocy. Ale oni mnie zdradzili… a wy mnie nie rozumieliście… Ja też was nie rozumiałem. Sądziłem, że jesteście tacy przez znużenie ducha, zniechęcenie, rozczarowanie…»
«Ja się nigdy nie spodziewałem radości od ludzi i dlatego nie jestem rozczarowany» – stwierdza Zelota.
«Mój brat i ja chcielibyśmy, aby On zwyciężał, ale dla Jego radości. Naśladowaliśmy Go najpierw z miłości krewnych, nim to uczyniliśmy jako uczniowie. Zawsze Go naśladowaliśmy, od dzieciństwa… Jego – najmłodszego z nas, Jego braci, ale zawsze większego od nas…» – mówi Jakub ze swym bezgranicznym podziwem dla Jezusa.
«Mamy jedno cierpienie: że my, Jego krewni, nie kochamy Go wszyscy w duchu i samym duchem. Ale nie tylko my w Izraelu źle Go kochamy» – mówi Tadeusz.
Judasz Iskariota patrzy na niego i byłby się odezwał, gdyby nie przeszkodził mu w tym krzyk dochodzący do nich z pagórka wznoszącego się nad małą osadą, którą akurat mijają, szukając drogi, aby do niej wejść.
[Łk 17,11-29] «Jezusie! Rabbi Jezusie! Synu Dawida i Panie nasz! Ulituj się nad nami!»
«Trędowaci! Chodźmy, Nauczycielu, inaczej mieszkańcy osady przybiegną i zatrzymają nas u siebie» – mówią apostołowie.
Jednak trędowaci mają przewagę, bo wspięli się na drogę, w odległości około pięćdziesięciu metrów od osady. Schodzą, utykając, i biegną do Jezusa, ponawiając swe wołanie.
«Wejdźmy do miasteczka, Nauczycielu. Im nie wolno do niego wejść» – mówią niektórzy apostołowie, ale inni stwierdzają: «Już niewiasty podchodzą i przyglądają się. Jeśli wejdziemy, wtedy unikniemy spotkania z trędowatymi, ale zostaniemy rozpoznani i zatrzymają nas.»
Kiedy naradzają się, co mają zrobić, trędowaci podchodzą coraz bliżej Jezusa, który – nie troszcząc się o „ale” i „jeżeli” apostołów – idzie Swoją drogą. Apostołowie poddają się i idą za Nim. Niewiasty z dziećmi u spódnic i z kilkoma starcami, którzy pozostali w osadzie, podchodzą, aby się przyglądać. Zachowują roztropną odległość od trędowatych, którzy zatrzymują się kilka metrów przed Jezusem i błagają nadal: «Jezusie, ulituj się nad nami!»
Jezus patrzy na nich przez chwilę, potem – nie podchodząc do budzącej litość grupy – pyta: «Czy jesteście z tej wioski?»
«Nie, Nauczycielu, z różnych stron. Ale ta góra, na której przebywamy, ma z drugiej strony zbocze przy drodze do Jerycha i to jest dla nas dobre miejsce…»
«Idźcie więc do osady znajdującej się najbliżej waszej góry i pokażcie się kapłanom.»
I Jezus kontynuuje Swój marsz. Idzie skrajem drogi, aby nie dotknąć trędowatych. Tamci – nie mając w spojrzeniach nic poza nadzieją biednych chorych oczu – patrzą, jak On podchodzi. Jezus, będąc na ich wysokości, podnosi dłoń i błogosławi ich.
Mieszkańcy miasteczka, rozczarowani, wracają do domów… Trędowaci wspinają się ponownie na górę, aby iść do groty lub na drogę do Jerycha.
«Dobrze zrobiłeś, że ich nie uzdrowiłeś. Ci z wioski nie pozwoliliby nam już odejść…»
«Tak. Przed nocą musimy dojść do Efraim.»
Jezus idzie w milczeniu. Osady już nie widać z powodu zakrętów drogi bardzo krętej, podążającej za fantazyjnymi kształtami góry, u stóp której jest wykuta.
Ale dochodzi ich jakiś jeden głos: «Chwała bądź Bogu Najwyższemu i Jego prawdziwemu Mesjaszowi. W Nim znajduje się wszelka moc, mądrość i zmiłowanie! Chwała bądź Bogu Najwyższemu, który w Nim udzielił nam pokoju. Chwalcie Go wy wszyscy, ludu Judei i Samarii, Galilei i Zajordania aż po śniegi najwyższego Hermonu, aż po spalone kamienie Idumei, aż po piaski skąpane wodami Wielkiego Morza. Niech rozbrzmiewa uwielbienie dla Najwyższego i Jego Chrystusa. Oto spełnione proroctwa Balaama. Gwiazda Jakuba rozbłyska na odnowionym niebie ojczyzny, połączonej na nowo przez prawdziwego Pasterza. Oto wypełnione obietnice dane patriarchom! Oto, tak… oto słowo Eliasza, który nas miłował. Słuchaj go, o ludu Palestyny, i pojmij obietnice. Nie trzeba już kuleć na obie strony, lecz trzeba dokonać wyboru światłości dla ducha, a jeśli duch jest prawy, wybierze dobrze. On jest Panem, idźcie za Nim! Ach! Do tej pory byliśmy karani, gdyż nie próbowaliśmy zrozumieć! Boży człowiek przeklął fałszywy ołtarz prorokując: „Oto narodzi się w domu Dawida Syn imieniem Jozjasz. Złoży na ołtarzu kości adamowe i [zostaną] pochłonięte. I wtedy ołtarz rozpadnie się aż do wnętrzności ziemi, a popiół z całopalenia rozszerzy się na północ i na południe, i na wschód, i tam, gdzie zachodzi słońce.” Nie postępujcie jak głupi Ochozjasz, który wysyłał posłańców do boga Ekronu, podczas gdy Najwyższy był w Izraelu. Nie bądźcie gorsi od oślicy Balaama, która przez swój szacunek dla ducha światłości zasługiwała na życie, a omal nie został powalony prorok, bo go nie dojrzał. Oto Światłość przechodząca pośród nas. Otwórzcie oczy, o ślepcy duchowi, i przejrzyjcie…»
To jeden z trędowatych podchodzi do nich coraz bliżej, nawet główną drogą, do której już doszli, wskazując Jezusa pielgrzymom.
Rozdrażnieni apostołowie, odwracają się kilka razy. Nakazują milczenie całkowicie uzdrowionemu trędowatemu. W końcu nawet mu grożą.
Ale on – nie podnosząc już głosu, żeby mówić do wszystkich – odpowiada:
«Czego chcecie? Mam nie chwalić Boga za wielkie rzeczy, jakie mi uczynił? Nie chcecie, żebym Go błogosławił?»
«Błogosław Go w swoim sercu i milcz» – odpowiadają mu zdenerwowani.
«Nie. Nie mogę milczeć. Bóg wkłada słowa w moje usta…»
I podejmuje na nowo donośnym głosem: «Ludzie z obydwu stron granicy, ludzie, którzy tędy przechodzicie przypadkiem, zatrzymajcie się, aby uwielbić Tego, który będzie królował w imię Pana. Szydziłem z wielu słów, ale teraz powtarzam je, gdyż widzę, że się spełniły. Niech się poruszą wszystkie narody i niechaj przyjdą z radością do Pana drogami morskimi i pustyniami, po pagórkach i górach. I my też, naród, który kroczył w ciemnościach, pójdziemy w wielkiej Światłości, która się ukazała, ku Życiu, wychodząc z krainy umarłych. Jesteśmy wilkami, lampartami i lwami, lecz odrodzimy się w Duchu Pana i w Nim będziemy miłować, w cieniu Odrośli Jessego. On stanie się cedrem, pod którym narody rozłożą swój obóz, zgromadzone przez Niego z czterech krańców ziemi. Oto nadchodzi dzień, w którym zazdrość Efraima skończy się, gdyż już nie będzie Izraela i Judy, lecz jedno Królestwo: Chrystusa Pana. Śpiewam pochwały dla Pana, który mnie ocalił i pocieszył. Mówię: wychwalajcie Go i przyjdźcie pić zbawienie ze zdroju Zbawiciela. Hosanna! Hosanna z powodu wielkich rzeczy, jakie uczynił! Hosanna Najwyższemu, który umieścił pośrodku ludzi Swego Ducha, przyoblekając Go w ciało, aby się stał Odkupicielem!»
Nie przestaje wołać. Ludzie schodzą się coraz liczniej, gromadzą się, tarasują drogę. Ci, którzy byli w tyle, przybiegają. Ci zaś, którzy byli na przedzie, cofają się. Mieszkańcy małej wioski, w pobliżu której są obecnie, przyłączają się do przechodniów.
«Ależ ucisz go, Panie. To Samarytanin. Tak mówią ludzie. Nie powinien mówić o Tobie, skoro nie pozwalasz nawet nam iść przed Tobą i głosić Ciebie» – mówią zaniepokojeni apostołowie.
[Jezus im odpowiada:]
«Moi przyjaciele, powtarzam słowa Mojżesza do Jozuego, syna Nuna, który się uskarżał, że Eldad i Medad prorokowali w obozie: „Czy jesteś zazdrosny z mego powodu, o moje miejsce? O! Gdyby tak cały lud prorokował i gdyby Pan mógł im dać wszystkim Swego ducha!”. Jednak zatrzymam się i odeślę go, aby wam sprawić przyjemność.»
Jezus zatrzymuje się i odwraca, przywołując do Siebie uzdrowionego trędowatego, który biegnie i upada przed Nim na twarz, całując proch ziemi.
«Wstań. A gdzie są inni? Czyż nie było was dziesięciu? Czy dziewięciu pozostałych nie odczuło potrzeby podziękowania Panu? Cóż to, na dziesięciu trędowatych, z których jeden był Samarytaninem, tylko ten cudzoziemiec odczuł potrzebę powrócenia dla oddania chwały Bogu, nim powróci do życia i do swej rodziny? A nazywa się go „samarytaninem”. Zatem Samarytanie nie są już pijani, bo widzą bez złudzeń i biegną, nie potykając się, po drodze Zbawienia. Czyżby Słowo przemawiało obcym językiem, zrozumiałym dla obcych, a nie dla jego ludu?»
Jezus spogląda Swymi wspaniałymi oczyma na obecny tam tłum, [który przybył] ze wszystkich stron Palestyny. Nie można wytrzymać blasku tego spojrzenia… Wielu więc spuszcza głowy i nakłania zwierzęta do dalszej wędrówki lub oddala się pieszo…
Jezus patrzy na Samarytanina klęczącego u Jego stóp. Jego spojrzenie staje się bardzo łagodne. Podnosi w geście błogosławieństwa rękę, którą trzymał spuszczoną wzdłuż tułowia, i mówi:
«Wstań i idź. Twoja wiara ocaliła w tobie coś więcej niż ciało. Podążaj naprzód w Światłości Boga. Idź.»
Mężczyzna znowu całuje proch ziemi i nim wstanie, prosi:
«Imię, Panie. Nowe imię, bo we mnie wszystko jest nowe i na zawsze.»
«Na jakiej ziemi się znajdujemy?»
«Na ziemi Efraima.»
«Odtąd będziesz się więc zwał Efrem, bo dwa razy Życie dało ci życie. Idź.»
Mężczyzna wstaje i odchodzi.
Mieszkańcy tego miejsca i pielgrzymi chcieliby zatrzymać Jezusa, ale On ich powstrzymuje Swym spojrzeniem. Nie jest ono surowe, przeciwnie, jest nawet bardzo łagodne, kiedy na nich patrzy, ale musi się wydobywać z niego taka moc, że nikt nie czyni żadnego gestu, aby Go zatrzymać.
Jezus schodzi z drogi bez wchodzenia do miasteczka. Przechodzi przez pole, potem przez strumyk i ścieżką wspina się na wschodni, porośnięty drzewami stok. Wchodzi do lasu z apostołami, mówiąc:
«Aby się nie pomylić, pójdziemy wzdłuż drogi, ale pozostaniemy w lesie. Za tym zakrętem droga wiedzie przy zboczu góry. Znajdziemy tam jakąś grotę na noc, aby o świcie wejść do Efraim…»

Opublikowano Kosciul Katolicki | Dodaj komentarz

CZY IDEA IV RZECZPOSPOLITEJ BYŁA MRZONKĄ ?

Koncepcja IV RP została uzurpowana bezprawnie, bez zgody i udziału ludzi, którzy ją zainicjowali i jej zręby organizacyjne tworzyli. To co stworzyła z tej koncepcji PiS było karykaturą i przeciwieństwem prawdziwej idei ustroju i Państwa przemyślanego już w 1990 roku, po nieudanych rządach Solidarności, przez patriotyczne środowisko opozycyjne w kraju.

Ta przemyślana i zasadna idea i koncepcja zostały skompromitowane i ośmieszone przez niedołężne działanie PiS, tak, że dziś już się o niej nie wspomina a nawet wstydliwie milczy .

Obecnie, gdy szuka się nowych rozwiązań nabrzmiałych polskich problemów warto przypomnieć tę obywatelską ideę IV Rzeczypospolitej, zdeformowaną i skompromitowanej przez nieudolność PiS

Geneza idei IV Rzeczypospolitej

Idea powołania IV RP pojawiła się już na początku lat 90-tych, gdy po kilku miesiącach od rozmów w Magdalence i przy „Okrągłym Stole” do świadomości aktywnej, myślącej części społeczeństwa zaczęło docierać, że III RP jest tworem nieudanym, efektem oszukańczego manewru różnych karierowiczowskich klik i zaprzeczeniem tego, czego oczekiwał i do czego dążył Naród. Trudno dokładnie spersonalizować autorstwo idei IV RP, ale na pewno inicjatorem nie był nikt, kto był powiązany ze sprawującymi wówczas władzę (z obozem „Solidarności”, lewicą postpezetperowską i Kościołem, z obozem „okrągłego stołu”). Wystąpienie w owym czasie z inicjatywą tworzenia IV RP było bowiem jawną, ostentacyjną negacją wartości III RP. Wszyscy, którzy byli powiązani ze sprawującymi pośrednio lub bezpośrednio rządy, uczestniczyli we władzy po zawarciu układów przy „Okrągłym Stole” i poczuwali się do moralnej odpowiedzialności za istniejącą sytuację w kraju, sprzeciwili się i sprzeciwiają obecnie idei IV RP. Ale ludzi i organizacji obywatelskich, krytykujących, niekiedy bardzo ostro, wciąż przybywało. Pierwszym, który głośno, jednoznacznie publicznie, wystąpił z inicjatywą tworzenia IV RP był Jerzy Gawęda z Kętów na Śląsku. Nie poprzestał na samej krytyce III RP, ale zaczął wydawać miesięcznik pod tytułem „IV Rzeczypospolita”, w którym zamieszczał, nie tylko wypowiedzi wskazujące na błędy i wypaczenia istniejącego modelu państwa, ale kreślił wizje IV RP, jako państwa prawdziwie obywatelskiego. Dzięki temu Pismu oraz podobnym wydawnictwom takim, jak dwutygodnik „Najjaśniejsza Rzeczpospolita” redagowanym przez dra Andrzeja Reymanna z Łabowej, „Pamięć Narodu” przez dra Leszka Skonki z Wrocławia, oraz innym inicjatywom i refleksjom działaczy zaniepokojonych o losy Polski, konsolidowała się koncepcja Konfederacji na rzecz tworzenia Nowej Polski – IV Rzeczypospolitej .

Konfederacja na Rzecz Konstytucji IV Rzeczypospolitej w Katowicach

IV RP rodziła się długo i w bólach. Był to okres powstawania różnych inicjatyw społecznych, partii i organizacji. Społeczeństwo zachłysnęło się swobodą do, której nie było przygotowane. Toteż w krótkim czasie powstało i zarejestrowało się kilkaset partii, organizacji politycznych i społecznych. Niektóre z nich kompromitowały i udowadniały naiwność, lekkomyślność, niedojrzałość społeczną, obywatelską. Powstały więc: Partia Ludzi Niezadowolonych, Partia Przyjaciół Whisky, Partia Rozumu, Partia Posiadaczy Magnetowidów, Partia Erotyczna, Unia Restytucji Monarchii, Forum Proamerykańskie, Polska Partia Przyjaciół Piwa. Ta ostatnia np. zdobyła nawet 17 mandatów w Sejmie. Na pytanie np. dlaczego glosowali na Partię Przyjaciół Piwa, pytani odpowiadali szczerze, że dlatego, bo lubią piwo. ( zob. Partie Polityczne w Polsce, PAP, 1991.

Ta sytuacja skłoniła bardziej zatroskanych i dostrzegających niebezpieczeństwa grożące krajowi i społeczeństwu, do działań praktycznych – powołania organizacji zrzeszających partie polityczne i organizacje obywatelskie, o postawach patriotycznych pod nazwą – KONFEDERACJA IV RZECZYPOSPOLITEJ.

APEL KONFEDERACJI KATOWICKIEJ SKIEROWANY DO PARTII I ORAGANIZACJI POLITYCZNYCH

„W wyniku analizy sytuacji w Polsce i podejmowanych wielokrotnie bezskutecznych prób ratowania kraju, działacze pozaparlamentarnych ugrupowań politycznych doszli do wniosku, że obóz sprawujący od kilku lat władzę nie potrafi wyprowadzić kraju z zapaści, do której sam doprowadził, a nie dopuszcza innych sił politycznych i patriotycznych, które chcą i mogą przeciwdziałać pogłębiającemu się wciąż kryzysowi.

Dlatego zebrani w dniu 3 maja 1992 r. w Katowicach przedstawiciele partii i organizacji politycznych postanowili zawiązać KONFEDERACJĘ mającą zrzeszać partie, organizacje polityczne i obywatelskie dla przygotowania zrębów przyszłej IV Rzeczpospolitej Polskiej, wolnej od wad dzisiejszej Polski, która jest zaprzeczeniem wizji oczekiwanej Ojczyzny; jest tragiczną jej karykaturą.

Zwracamy się, więc o włączenie się do powstającego ruchu patriotyczno-obywatelskiego – Konfederacji ustanowionej na rzecz utworzenia IV Rzeczpospolitej Polskiej, na zasadach równości i ze statusem założyciela tego Ruchu, którego pełniejszy kształt zostanie wspólnie wykreowany.

Kanclerz Konfederacji Marszałek Konfederacji

Bogdan Fertig dr Leszek Skonka

UCZESTNICY FORUM NA RZECZ POWOŁANIA IV RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

W dniu 3 maja 1992 roku w Katowicach zebrało się około 50 przedstawicieli 32 partii, organizacji politycznych i niezależnych redakcji. Niektóre z tych instytucji reprezentowane były przez kilka osób.

Wśród partii i organizacji- sygnatariuszy były m.in.:

Partia Republikanów Polskich – Sosnowiec ( mec. Janusz Majewski)
Partia „X” – ( Zofia Salomon)
Polska Partia Postępu – ( dr Stefan Czarnowski)
Najjaśniejsza Rzeczpospolita, Redakcja, Łabowa ( dr Andrzej Reymann)
Stronnictwo Sprawiedliwości Społecznej – Wrocław ( dr Leszek Skonka)
Ruch Wolnych Demokratów, Wrocław ( Mirosław Laskowski)
Partia Postępu Społecznego i Narodowego – Katowice (Bogdan Fertig)
Odrodzenie Narodowe Centrum – Warszawa ( Witold Szymański)
Partia Rzemiosła Polskiego – Bydgoszcz ( Ryszard Szylman)
IV Rzeczypospolita , Miesięcznik – Kęty ( Jarzy Gawęda)
Ruch Opcji Ludowo-Agrarnej „Rola”– Szczecin ( Piotr Baumgart)
Powszechna Partia Słowian i narodów Sprzymierzonych – Gdańsk ( dr Kazimierz Abramski)
13. Ruch Polityczny Patriotów RP „Rota) Radom ( mec. Jan Bratoszewski)

Partia Pracy – Warszawa ( prof. Lech Jan Radwanowski) …
Zebrani wybrali władze Konfederacji. Marszałkiem Konfederacji wybrano dra Leszka Skonkę z Wrocławia – przewodniczącego Stronnictwa Sprawiedliwości Społecznej, Kanclerzem Konfederacji wybrano Bogdana Fertiga z Katowic – przewodniczącego Partii Postępu Społecznego i Narodowego.

Konfederacja wydała następujące Orędzie –

ORĘDZIE KONFEDERACJI KATOWICKIEJ NA RZECZ USTANOWIENIA IV RZECZYPOSPOLITEJ POLKSIEJ

Ojczyzna w niebezpieczeństwie. Losy narodu zagrożone. Politykierzy odbierają nam wszelkie nadzieje i wiarę oraz przekonanie w sens, celowość i skuteczność jakiegokolwiek działania. Wszelkie wysiłki Narodu zmierzające do ratowania kraju są paraliżowane przez obóz rządzący, który sprawując od kilku lat władzę w Polsce przyczynił się do tylu szkód, wykazał taką nieudolność, niekompetencje, popełnił tyle błędów i tak zrujnował kraj, że wiązanie jakiekolwiek nadziei z nim, że wyprowadzi naszą Ojczyznę z zapaści, którą sam spowodował – nie ma żadnych racjonalnych podstaw.

Budowany z takim wysiłkiem, trudem, ogromem wyrzeczeń i poświęceń kraj upada w wyniku nieudolności, bezideowości, egoizmu, prywaty i głupoty obozu rządzącego. Wspólny narodowy dorobek wielu pokoleń Polaków obracany jest w niwecz, bezmyślnie niszczony, marnotrawiony, rozkradany przez rodzimych i obcych złodziei.

Nie ma dziedziny życia w kraju, która w ciągu ostatnich lat, nie uległaby planowemu lub bezmyślnemu niszczeniu. Jednakże najdotkliwszym ciosem zadanym Narodowi jest pozbawienie go nadziei, wiary i przekonania w sens i celowość działania, ofiarności i poświęcania się dla dobra kraju, Narodu, spraw publicznych.

Dlatego nie można dłużej stać na boku i przyglądać się biernie, jak ginie Ojczyzna. Trzeba przeciwstawić się czynnie niszczeniu Polski.

W dniu 3 maja 1992 r. w Katowicach, z inicjatywy partii i organizacji pozaparlamentarnych powołana została organizacja patriotyczno-obywatelska dla ratowania kraju pod nazwą KONFEDERACJI KATOWICKIEJ NA RZECZ USTANOWIENIA IV – tej RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ, która postawiła sobie cele doraźnie, pilne i perspektywiczne: za najbardziej pilne i doraźne uznano :

1. Opracowanie nowej sprawiedliwej umowy społecznej – Konstytucji IV Rzeczypospolitej Polskiej i poddanie jej projektu ogólno obywatelskiej opinii i ocenie.

2. Opracowanie projektu nowej Ordynacji Wyborczej do Sejmu i Senatu, gwarantującej wyłonienie prawdziwych przedstawicieli Narodu i wyrażających rzeczywiście jego wolę.

3. Wyłonienie i sprawdzenie praktycznie wartościowych jednostek spośród całego narodu, potrafiących realizować wyznaczone przez społeczeństwo cele i zadania. Konfederacja uważa, że losami kraju powinni kierować ludzie mądrzy, uczciwi, kompetentni, poddani publicznej ocenie, a nie jednostki przypadkowe, nieudolne, karierowiczowskie.

Dlatego Konfederacja przygotowywać będzie już dziś przyszły gabinet rządu.

4. Przywrócenie społeczeństwu nadziei, wiary w sens i celowość podejmowania wysiłków zmierzających do zbudowania Państwa Prawa, Sprawiedliwości, Demokracji, Dobrobytu, państwa obywatelskiego o głęboko i szeroko zdecentralizowanym systemie władzy.

Do wspólnej realizacji tych zadań wzywamy wszystkie siły patriotyczne w kraju i za granica, dla których losy Polskiej Rzeczypospolitej nie są obojętne.

Połączmy nasze siły i budujmy już dziś zręby przyszłej IV-tej RZECZYPOSPOLTEJ POLSKIEJ.

Nasze współdziałanie oprzyjmy na tych pryncypiach patriotyczno-obywatelskich, które zawsze łączyły i łączyć będą wszystkich Polaków – na umiłowaniu Ojczyzny. Odrzućmy to, co mogłoby nas dzielić i stańmy jeszcze raz – pod sztandarem z hasłem – WSZYSTKO, CO NASZE POLSCE ODDAMY.

Katowice – Wrocław 3 maja 1992 r. Prezydium Konfederacji Katowickiej
LESZEK SKONKA

Opublikowano Z Polski | Dodaj komentarz

Żydowska Republika Izraela

Dwa niezwykle ciekawe artykuły ukazały się na stronie Wolna Palestyna.

Pierwszy z nich pokazuje radykalizację i ureligijnienie tego uzurpatorskiego państwa. W Unii Europejskiej, kierowanej zza kulis przez żydowskie twory – Klub Bilderberga i Komisję Trójstronną religię się zwalcza, tworząc państwa laickie czy wręcz ateistyczne (eufemistycznie określane jako państwa neutralne światopoglądowo). Natomiast z Izraela tworzy się republikę rabinów.

Gideon Levy

Zapamiętajcie ten dzień – 10 października 2010 r. Tego dnia Izrael zmienił swój charakter. Mógłby w związku z tym zmienić nazwę na Żydowska Republika Izraela – wzorem Islamskiej Republiki Iranu. Przysięga lojalności, którą zamierza wprowadzić premier Benjamin Netanjahu, ma jakoby dotyczyć tylko nowych nieżydowskich obywateli, lecz wpłynie ona na los nas wszystkich.

Będziemy odtąd żyć w nowym kraju, oficjalnie etnokratycznym, teokratycznym, nacjonalistycznym i rasistowskim. Myli się każdy, kto myśli, że jego czy jej to nie dotyczy. Istnieje milcząca większość, z niepokojącą apatią akceptująca ten stan rzeczy – jakby mówili: „Nie obchodzi mnie kraj, w którym żyję”. Tego, co się stało, nie rozumieją też ci wszyscy, którzy myślą, że świat nadal będzie uznawać Izrael za demokrację. Ten krok oznacza kolejną szramę na wizerunku Izraela.

Premier Netanjahu dowiódł, że jego prawdziwą twarzą jest twarz szefa partii Nasz Dom Izrael Awigdora Liebermana. Minister sprawiedliwości Jaakow Neeman dowiódł, że jest w istocie lojalnym członkiem Nasz Dom Izrael. Partia Pracy dowiodła, że służy jedynie za szmatę do wycierania brudów. Cały Izrael dowiódł, że już mu na niczym nie zależy. Projekt prawa o przysiędze lojalności niedługo zostanie zatwierdzony. Woda zerwała tamę i może zatopić ostatnie resztki demokracji. Będziemy zapewne żyć w państwie żydowskim, którego charakteru nikt dotąd nie jest w stanie rozpoznać, lecz które z pewnością nie będzie demokratyczne. Ci, którzy domagają się tej przysięgi lojalności, w istocie sprzeniewierzają się lojalności wobec państwa.

Na najbliższej sesji Knesetu dyskutowane będzie niemal 20 kolejnych antydemokratycznych projektów ustaw. W ten weekend Stowarzyszenie Praw Człowieka w Izraelu przedstawiło czarną listę legislacyjną: ustawa wymuszająca lojalność członków Knesetu; ustawa wymuszająca lojalność producentów filmowych; ustawa wymuszająca lojalność organizacji non-profit; kolejna, która ma wyrzucić poza nawias prawa palestyńską katastrofę narodową – Nakbę; zakaz wzywania do bojkotu; wreszcie ustawa o odbieraniu obywatelstwa. Ignorancja ustawodawców, nie mających pojęcia, na czym polega demokracja, każe im tańczyć, jak gdyby zagrał im McCarthy. Niebezpieczne będzie przyjęcie choćby części tych projektów ustaw, gdyż zmienią one nasz los i samą naszą istotę.

Nietrudno zrozumieć tandem Netanjahu i Liebermana. Po zaprzysięgłych nacjonalistach trudno oczekiwać zrozumienia, że demokracja oznacza nie tylko rządy większości, lecz po pierwsze i nade wszystko prawa dla mniejszości. O wiele trudniej zrozumieć zadowolenie mas. Obywatele powinni zapełnić 10 października place miast, oznajmiając, że nie chcą żyć w kraju, w którym mniejszości spotyka ucisk z powodu drakońskich praw, takich jak to, które zmusza je do krzywoprzysięstwa lojalności wobec państwa żydowskiego. Zdumiewa, że prawie nikogo to nie obchodzi.

Na próżno roztrząsaliśmy przez całe dziesięciolecia, kto jest Żydem. Teraz dręczyć nas będzie problem, co jest żydowskie. Co to jest „państwo narodu żydowskiego”? Czy w większym stopniu należy ono do Żydów z diaspory niż do własnych arabskich obywateli? Czy ci pierwsi będą współdecydować o jego losie i czy nazwiemy to demokracją? Czy ultraortodoksyjna sekta Neturei Karta, sprzeciwiająca się istnieniu państwa, jak też setki tysięcy Żydów, którzy nie zdecydowali się tu przybyć, będą mogli dalej poczynać sobie jak chcą? Co jest żydowskie? Żydowskie wakacje? Koszerne zasady dietetyczne? Wzrastający uścisk ze strony establiszmentu religijnego – jak gdyby już dziś nie dość wypaczał demokrację? Przysięga na wierność państwu żydowskiemu przypieczętuje jego losy. Może zamienić kraj w teokrację znaną z Arabii Saudyjskiej.

To prawda, że póki co to tylko pusty, śmieszny slogan. Nie sposób znaleźć trzech Żydów, którzy zgodziliby się, czym w ogóle jest państwo żydowskie, lecz historia uczy nas, że droga do piekła wybrukowana jest również pustymi sloganami. Nim tam w końcu dotrzemy, nowe proponowane rozwiązania prawne zwiększą tylko alienację Arabów izraelskich, w końcu zaś skutkować będą alienacją o wiele szerszych segmentów opinii publicznej.

Tak to jest, gdy pod ściółką ciągle tli się ogień – ogień całkowitej niewiary w sprawiedliwość naszego postępowania. Tylko takie nieprzekonanie może skutkować tak wadliwą ustawą, jaką zaproponowano i jaka z pewnością zostanie uchwalona. Kanada nie widzi potrzeby, by jej obywatele przysięgali wierność państwu kanadyjskiemu, nie widzą podobnej potrzeby także inne kraje. Tylko Izrael. Być może postępuje się tak po to, by jeszcze bardziej sprowokować mniejszość arabską i aby jeszcze bardziej wyzbyła się ona lojalności, dzięki czemu któregoś dnia będzie można ostatecznie się jej pozbyć, być może po to, by storpedować porozumienie pokojowe z Palestyńczykami. Tak czy inaczej, na Pierwszym Kongresie Syjonistycznym w Bazylei w 1897 r. zgodnie ze słowami Teodora Herzla położono fundamenty państwa żydowskiego – zaś 10 października ciemnogród położył fundamenty Żydowskiej Republiki Izraela.

tłum. Paweł Michał Bartolik

Haaretz, 10.10.2010

Za: monde-diplomatique.pl/index.php?id=4_2

Polecam jeszcze artykuł o przymusowej przysiędze wierności państwu izraelskiemu, co czyni obywateli niewolnikami państwa i u wielu z nich łamie wolność sumienia.

Ciekawe, czy światowe media niezłomnie walczące o prawa obywatelskie, wolność sumienia i tolerancję w Rosji wystąpią w obronie ludzi zmuszanych w Izraelu do złożenia takiej przysięgi?

http://palestyna.wordpress.com/2010/10/10/przymusowa-przysiega-wiernosci-panstwu-zydowskiemu/

—-

Drugim artykułem jest informacja o publicznym nawoływaniu przez członka Knesetu do zamordowania prezydenta Iranu.

Gdyby o coś podobnego pod adresem prezydenta Izraela zaapelował poseł irańskiego parlamentu, światowe żydowskie media miesiącami oskarżałyby Iran o zbrodniczość. Jedynie Żydowi publiczne nawoływanie do zbrodni uchodzi w cywilizowanym zachodnim świecie na sucho.

Gdyby ktoś w Polsce nawoływał – nie nie, nie do zabijania, a jedynie do wyproszenia z Polski Żydów – cały świat rozdzierałby szaty nad polskim antysemityzmem. Byłby to zapewne powód do postawienia takiego zbrodniarza przed sądem. A Żyd może publicznie nawoływać do zabójstwa. I guzik mu zrobią. Bo jest Żydem.

Samo nawoływanie do zabójstwa nieżyda w ustach członka Knesetu nie dziwi. Dlaczego ma on przejmować się życiem jakiegoś goja? Wszak goje to zwierząta. Dlatego zabijanie ludzkich zwierząt u co niektórych to normalka. Jak w Strefie Gazy…

Członek Knesetu wzywa do zabójstwa prezydenta Iranu

Filed under: Wiadomości — palestyna @ 12:42

Arie Eldad, członek izraelskiego Knesetu z ramienia Unii Narodowej, wezwał wczoraj w Israel Radio do zabicia Mahmuda Ahmadinedżada, korzystając ze sprzyjającej zamachowi okoliczności, jaką jest wizyta irańskiego prezydenta na południu Libanu. Eldad powiedział, że gdyby w przededniu II wojny światowej znalazł się człowiek zdolny do zabicia Adolfa Hitlera, mógłby swym czynem odmienić bieg historii i losy narodu żydowskiego.

„Państwo Izrael powstało, aby naród żydowski mógł być odpowiedzialny za swój los i nigdy już nie stanął w obliczu groźby zagłady. Dziś mamy możliwość dokonania zamachu w południowym Libanie, w wyniku którego zginąłby człowiek nie uznający naszego istnienia i wzywający do unicestwienia nas” – powiedział poseł na antenie radia dodając, że zamach na Ahmadinedżada jest dziś tym samym, czym zamach na Hitlera w 1939 roku.

Arie Eldad kieruje niewielkim radykalnym ruchem – Unią Narodową, który ma 4 mandaty w 120-osobowym Knesecie. Jest zdecydowanym krytykiem rządu a zwłaszcza polityki ustępstw wobec Palestyńczyków, głosząc tezę, że pokój z Arabami jest niemożliwy. Znany jest z ostrych sformułowań na granicy skandalu.

W 2010 r. odpowiadając na zarzuty brytyjskiego ministra Davida Milibanda o sfałszowanie brytyjskich paszportów przez Mosad, co umożliwiło zabójstwo w Dubaju wysokiego rangą funkcjonariusza Hamasu, porównał Brytyjczyków do psów, dodając, że jest to obraźliwe bardziej dla psów, jako że wśród nich są takie, które wykazują prawdziwą lojalność.

Źródło: konservat.pl

Za: http://palestyna.wordpress.com/2010/10/14/zydowska-republika-izraela/

Poliszynel
Kategorie:Bez kategorii
Like
Be the first to like this post.
Komentarze (2) Trackbacki (0) Skomentuj Trackback

1.
monitorpolski
14 Październik 2010 o 00:00 | #1
Cytat

Nowy reportaż 11 Minut jest już dostępny. Tym razem ujawniamy niepublikowane nagrania świadków katastrofy smoleńskiej. Wiśniewski: NIE WIDZIAŁEM CIAŁ, NIE CZUŁEM ICH ZAPACHU JAK TO BYŁO W LASACH KABACKICH. Co się więc naprawdę stało pod Smoleńskiem? Co się przed nami ukrywa?

Czyżby teza Jane Burgermeister o pustym samolocie wypowiedziana przed moją kamerą w Krakowie była prawdziwa?

Zauważcie, że Jane w przeciwieństwie do polskich „teoretyków konspiracji”, uważa że za zamachem stoją siły globalistyczne – międzynarodowe kartele finansowe, a celem zamachu był nie Kaczyński, a Skrzypek.
2.
poliszynel
14 Październik 2010 o 00:00 | #2
Cytat

Monitor, uspokuj się, weź kropelki na nerwy, prześpij się. Tyle razy siałeś panikę, dawałeś wpuszczać się w maliny…
Ileż to już niepodważalnie pewnych i wiarygodnych informacji okazało sią plotkami wyssanymi z palca! Agentura wpływu nie śpi.
Czyż nie mamy ważniejszych problemów niż to, jak uni załatwili kaczora?
Znalazłem w necie:
„To jasne jak słońce, że trwa eksterminacja prawdziwych Polaków
Przecież to Putin z Tuskiem zamordowali Prawdziwych Polaków, Tusk kręcił korbą generatora mgły a Putin z pepeszy strącił samolot. Mgła jak wiadomo zaraz się rozwiała. Okazało się, że bardzo wiele osób przeżyło, miało wręcz niewielkie obrażenia, dlatego szwadrony śmierci chodzimy po miejscu katastrofy i likwidowały świadków. To trwa nadal, jak pokazuje przypadek z Opola. Do tego Rosjanie przez podziemne próby jądrowe w Kaliningradzie spowodowali wstrząsy, które obniżyły temperaturę wód geotermalnych pod Toruniem, co ciężko doświadczyło biznesowo Prawdziwych Polaków….”
Znajdą się tacy, co wezmą to na poważne!
Obudź się Monitorze z tego kaczego oszołomienia!!! Bo nam Polskę szabrują, rozkradają i dlatego odwracają naszą uwagę plotkami o śledztwie!
Jane się myli. Celem zamachu była Rosja. A pasażerów samolotu wykorzystano instrumentalnie jako kozły ofiarne.

Opublikowano Ze Swiata | Dodaj komentarz

ANTYKORUPCJA – WRÓG PLATFORMY.

Podobno, aż 89 proc. Polaków twierdzi, że korupcja to poważny problem, uznając jednocześnie, że najwięcej łapówek biorą funkcjonariusze publiczni. Tę powszechną ocenę potwierdza tzw. Indeks Percepcji Korupcji z 2008 roku, w którym uwzględniono 180 krajów. W gronie 30 państw regionu Europy Zachodniej i Środkowej (27 państw oraz Norwegia, Islandia i Izrael) zostaliśmy sklasyfikowani na 28. pozycji. Za bardziej skorumpowane uważa się tylko Bułgarię i Rumunię. Podobnie oceniono Polskę w Raporcie Departamentu Stanu USA z 2009 roku, w którym znalazło się stwierdzenie, że jesteśmy państwem korupcji. „Rząd nie wprowadza skutecznie w życie przepisów antykorupcyjnych. Panuje przekonanie, że korupcja jest akceptowana zarówno w sferach rządowych, jak i w samym społeczeństwie” – można przeczytać w raporcie.
Jednocześnie jesteśmy krajem, w którym istnieje Centralne Biuro Antykorupcyjne, specjalny urząd Pełnomocnika ds. Opracowania Programu Zapobiegania Nieprawidłowościom w Instytucjach Publicznych, dziesiątki organów kontroli urzędniczej i równie wiele organizacji zajmujących się zjawiskiem korupcji, a niemal każda profesja – od żołnierza po psychoterapeutę, ma spisany własny „kodeks etyczny”.
Nie warto chyba przypominać, że w roku 2005 rządząca dziś partia, głosem Pawła Grasia w piśmie skierowanym do Dyrektora Programu „Przeciw Korupcji” Fundacji Batorego deklarowała „Katalog działań antykorupcyjnych Platformy Obywatelskiej”, w którym możemy przeczytać kilka zabawnie brzmiących zapowiedzi: „zniesienia przywilejów władzy, które stworzyły system interesowności i korupcji rządzących, zaostrzenia odpowiedzialności karnej funkcjonariuszy publicznych poprzez wprowadzenie wymogu najwyższej staranności czy wprowadzenia bezwzględnej zasady jawności i powszechnej dostępności wszystkich urzędowych dokumentów”.
Najlepsza z nich była jednak deklaracja „uzdrowienia procesów gospodarczych” i oświadczenie, iż w „programie PO przygotowaliśmy pakiet rozwiązań dotyczących uzdrowienia procesów gospodarczych – dotyczą one procedur przetargowych, systemu kontroli działalności gospodarczej oraz procesów prywatyzacji.”
Równie interesujące fantazje można znaleźć w obietnicach Platformy z roku 2007, szczególnie w zakresie postulatów związanych z CBA. Czytamy tam m.in.: „podległa (Szefowi CBA) instytucja jest kolejną formacją o charakterze policyjnym, uprawnieniami powielającą inne służby. [...] Tak więc uzasadnione są obawy, że korupcja nadal będzie się mieć całkiem nieźle. Wadliwą koncepcję pogłębia dodatkowo polityczna zależność szefa nominowanego przez premiera, co zawsze będzie rodzić pokusę wykorzystywania tej służby w celach politycznych. Tak więc trzeba je gruntownie zreformować.”
Tyle teoria, podniesiona na szczyty cynizmu. W zakresie faktów wiemy bowiem, że od chwili objęcia władzy grupa rządząca nie wprowadziła żadnych regulacji prawnych służących walce z korupcją. Przeciwnie – Donald Tusk i stworzone przez niego patologiczne zaplecze, na jakim oparty jest obecny układ są źródłem narodzin wszelkich afer, z których już ujawnione stanowią zapewne jedynie wierzchołek przestępczej góry. Nikt też w większym stopniu nie ponosi odpowiedzialności za dzisiejszy stan państwa, jak ten kto świadomie doprowadził do zniszczenia mechanizmów regulujących życie publiczne; ograniczenia roli opozycji, zawłaszczenia spółek skarbu państwa, czystek w służbach specjalnych, politycznych nagonek i medialnych manipulacji.
Na miano szczytu hipokryzji zasługuje publiczna deklaracja Tuska z lutego 2008 roku: „Wolę mieć przesadnie zdeterminowanego szefa CBA, który będzie nawet w sposób przesadny kontrolował moją władzę, niż kogoś, kto będzie wpatrywał się we mnie jak w swojego szefa i omijał szerokim łukiem ludzi obozu władzy. Oczekuję jednak bezwzględnej walki z korupcją przez Biuro. Być może wykaże się w nowej sytuacji politycznej większą niezależnością.”
Już w roku następnym Donald Tusk – w akcie zemsty za ujawnienie afery hazardowej, dokonał faktycznej likwidacji jedynej służby powołanej do walki z korupcją na najwyższych szczeblach władzy, bezprawnie zwolnił Mariusza Kamińskiego i powierzył władzę nad CBA „partyjnemu komisarzowi” oraz grupie nieudolnych i obarczonych poważnymi oskarżeniami (m.in. w sprawie zabójstwa Krzysztofa Olewnika) funkcjonariuszy Centralnego Biura Śledczego. Nominując Pawła Wojtunika na stanowisko szefa CBA Tusk stwierdził, że oczekuje od niego – „zera polityki w pracy, 100 proc. profesjonalizmu i pełnej bezwzględności w tępieniu zjawisk korupcyjnych”.
Zgodnie z logiką właściwą ludziom Platformy, już 13 stycznia br. funkcjonariusze CBA dokonali przeszukania w domu politycznego rywala Tuska – Pawła Piskorskiego, a prokuratura postawiła mu zarzuty w sprawie sprzed kilkunastu lat. W ocenie wielu komentatorów, działanie to służyło wyeliminowaniu szefa PD z dalszej gry politycznej, a użycie służby antykorupcyjnej miało stworzyć wrażenie jakoby sprawa miała najwyższą wagę.
Kolejne działania Wojtunika nie pozostawiały złudzeń, że doskonale zrozumiał nakaz „apolityczności”. Już 11 grudnia 2009 roku Wojtunik złożył do Prokuratora Generalnego zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Mariusza Kamińskiego, powołując się po tygodniu urzędowania na „wnikliwą i długotrwałą analizę materiałów odtajnionych”. Dwa kolejne zawiadomienia w sprawie Kamińskiego złożył Wojtunik na początku lutego br., następne w marcu, a po każdej odmowie wszczęcia śledztwa przez prokuraturę zadbał o terminowe składanie zażaleń. Nie może zatem dziwić, że rok 2010 upłynął CBA na tropieniu rzekomych nadużyć poprzedników, a sukcesy tej służby można ograniczyć do kontynuacji spraw rozpoczętych przez Mariusza Kamińskiego, z tym jednak zastrzeżeniem, że dotyczą wyłącznie urzędników samorządowych i komunalnych niskiego szczebla. Gdyby ktoś zechciał zdobyć wiedzę o obecnym poziomie korupcji w Polsce na podstawie lektury działu „aktualności” strony internetowej CBA, nigdy nie dowiedziałby się o „zaszczytnym” przedostatnim miejscu, jakie nasz kraj zajmuje w międzynarodowym Indeksie.
Dostrzegłby natomiast, że od chwili przejęcia władzy nad CBA trwa bezwzględna kadrowa czystka. O jej rozmiarach mówił Mariusz Kamiński w programie telewizyjnym Bronisława Wildsteina w styczniu br: „ Jesteśmy na etapie rozstrzeliwania kadry kierowniczej CBA. Dzieją się rzeczy niebywałe. Moi najbliżsi współpracownicy są odwoływani z funkcji, poddawani badaniom wariograficznym, na wykrywaczach kłamstw, w celu udowodnienia mi i innym funkcjonariuszom przestępstw, jakich mieli się dopuścić. Trwają postępowania dyscyplinarne. Chodzi o zgnojenie i złamanie kręgosłupa”.
We wczorajszym liście otwartym do Donalda Tuska Kamiński sprecyzował: „Z CBA usunięto ok. 90% kadry kierowniczej pionów operacyjno- śledczych, w większości doświadczonych oficerów policji i służb specjalnych. W ich miejsce przyjęto osoby, które w wielu wypadkach rozpoczęły służbę w latach 80 w MO i ich jedynym motywem jest dorobienie do emerytury.”
Jakie standardy etyczne reprezentuje człowiek powołany przez Tuska na szefa służby antykorupcyjnej, niech świadczą słowa samego Wojtunika z 17 października 2009 roku z wywiadu dla „Rzeczpospolitej”. Z ust pełniącego obowiązki szefa CBA padła wówczas deklaracja:
„Żadnej czystki czy masowej wymiany kadrowej nie przewiduję. Każdy ma u mnie kredyt zaufania, a najważniejsze kryterium, jakim się zawsze kierowałem, to kompetencje. [...] nie będzie się otaczał ludźmi z CBŚ”. W tym samym wywiadzie Wojtunik oświadczył: “Biuro ma być służbą antykorupcyjną i nie może być postrzegane jako instytucja kojarzona z taką czy inną polityczną opcją”.
Na tych działaniach nie kończy się jednak planowa likwidacja walki z korupcją. Już w czerwcu br. Antykorupcyjna Koalicja Organizacji Pozarządowych (AKOP) zwróciła się do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, w związku z przygotowywanym projektem ustawy o zmianie ustawy o CBA. W projekcie tym przewiduje się m.in. usunięcie definicji korupcji, co zdaniem organizacji doprowadzi do nakładania się kompetencji CBA i uprawnień pozostałych formacji odpowiedzialnych za walkę z przestępczością (w szczególności policji i ABW). Istnieje też zagrożenie, że CBA może stać się kolejną instytucją, wyposażoną w środki niejawnej inwigilacji, w tym m.in. w kontrolę operacyjną, służącą zwalczaniu przestępczości o charakterze pospolitym.
W ustawie planuje się również rezygnację z wymogu uzyskania zgody sądu na zbieranie niejawnych danych osobowych (art. 22). Odtąd CBA, bez żadnej kontroli sądowej będzie mogło gromadzić dane ujawniające pochodzenie rasowe lub etniczne, poglądy polityczne, przekonania religijne lub filozoficzne, przynależność wyznaniową, partyjną lub związkową, oraz dane o stanie zdrowia, kodzie genetycznym, nałogach lub życiu seksualnym.
W przekazanym do KPRM stanowisku czytamy m.in.: „AKOP oczekiwała, że wprowadzając zmiany do ustawy o CBA wynikające z realizacji wyroku Trybunału Konstytucyjnego, rząd zrealizuje także obietnice złożone podczas kampanii wyborczej 2007 roku. Platforma Obywatelska ostro krytykowała wówczas sposób funkcjonowania i działania CBA. W przesłanych Koalicji obietnicach wyborczych zapisała między innymi podporządkowanie CBA Sejmowi. W przedstawionej nowelizacji nie znajdujemy realizacji tych obietnic.”
Planowana regulacja uczyni zatem z CBA klasyczną policję polityczną, wykorzystywaną do nękania osób niewygodnych dla władzy oraz do walki z opozycją. Likwidacja definicji korupcji pozwoli natomiast na dowolną interpretację tego terminu i stosowanie go lub unikanie w zależności od okoliczności politycznych.
Po etapie kadrowych „czystek” i pozorowanych działań, przyjdzie czas na uczynienie ze służby kolejnego, siłowego narzędzia służącego interesom grupy rządzącej. Zarzut sformułowany w liście Mariusza Kamińskiego, iż funkcje kierownicze w CBA powierzono osobom „podejrzewanym o współpracę z zorganizowanymi grupami przestępczymi, korupcję i ujawnianie przestępcom informacji ze śledztw” znajduje zatem potwierdzenie w katalogu celów, do jakich obecna władza zdaje się przeznaczać tę służbę.
Ponieważ na jej czele stoi człowiek, którego oficerskie słowo przeczy faktycznym decyzjom, a zasada „rób co innego, niż mówisz” jest jedną z podstawowych reguł grupy rządzącej, można wskazać również ten argument – „z deklaracji” Pawła Wojtunika, na poparcie tezy, że CBA zostanie wykorzystane do walki politycznej. Tuż po objęciu funkcji szefa Biura padło bowiem oświadczenie: „Dbałość o standardy prawne to rzecz najważniejsza, bo pokusa wykorzystania tej służby jest bardzo duża. Potrafię się jej oprzeć”.
Tym, którzy mają dziś swoje „pięć minut” w niszczeniu i korumpowaniu państwa warto zadedykować słowa Mariusza Kamińskiego: „Przyjdą czasy, że podsumujemy to co działo się w CBA”.

http://prawo.money.pl/aktualnosci/wiadomosci/artykul/korupcja;w;polsce;prawie;najwieksza;w;unii,117,0,544117.html

http://antykorupcja.edu.pl/index.php?mnu=17&id=3950

http://www.bibula.com/?p=7173

http://www.akop.pl/public/files/obietnice2007-po.pdf

http://cogito.salon24.pl/134713,architekt-rzeczpospolitej-aferalnej

http://cogito.salon24.pl/138943,wojtunik-partyjny-komisarz-czy-szeryf-w-cba

http://www.cba.gov.pl/wai/pl/20/AKTUALNOSCI.html

http://cogito.salon24.pl/154550,wojtunik-cena-honoru

http://www.tvn24.pl/0,1624358,0,1,szef-cba-czystek-nie-bedzie–agent-tomek-zostaje,wiadomosc.html

http://antykorupcja.edu.pl/index.php?mnu=17&id=4049

http://wyborcza.pl/1,76842,7498056,Kaminski__Trwa_gnojenie_moich_ludzi_w_CBA__Ale_ja.html?fb_xd_fragment#?=&cb=f1029440821096299&relation=parent.parent&transport=fragment&type=resize&height=20&width=120

http://www.rp.pl/artykul/90217,548671.html

Autor: Aleksander Ścios o 16:13

Opublikowano Z Polski | Dodaj komentarz

SPRAWA OLEWNIKA. W KRĘGU SŁUŻB.

Od czasu objęcia rządów przez grupę PO-PSL, w sprawie zabójstwa Krzysztofa Olewnika mamy do czynienia ze złowrogą sekwencją zdarzeń: likwidowaniem niewygodnych świadków, aktami zastraszania, niszczeniem dowodów oraz wieloma innymi incydentami wskazującymi na poczucie bezkarności rzeczywistych sprawców tej zbrodni.
Przypomnę kilka faktów z ostatnich lat, świadczących o szczególnej aktywności „nieznanych sprawców”:
- w kwietniu 2008 roku „samobójstwo” popełnił Sławomir Kościuk – jeden ze skazanych za zabójstwo Olewnika, (okoliczności tej śmierci nie wyjaśniono do dnia dzisiejszego),
- w maju 2008 roku ktoś splądrował dom Danuty Olewnik – siostry zamordowanego. Włamanie zostało odebrane jako próba zastraszenia rodziny. Do tej pory nie ustalono sprawców włamania.
- 12 czerwca 2008 r. w magazynie dowodów rzeczowych olsztyńskiego CBŚ, gdzie przechowywano dowody ze sprawy Krzysztofa Olewnika doszło do „awarii sieci kanalizacyjnej”, przez co zniszczeniu uległo 46 pudełek i kopert, w których przechowywano istotne dla sprawy dowody. O tym fakcie poinformowano dopiero w 2009 roku.
- w styczniu 2009 roku w celi więziennej w Sztumie popełnił „samobójstwo” Robert Pazik – skazany za zabójstwo Krzysztofa Olewnika. Brat Pazika twierdził, że więźnia zmuszono do samobójstwa. Również w tej sprawie nie ustalono wszystkich okoliczności śmierci.
- 17 lipca 2009 r. „samobójstwo” popełnił strażnik więzienny, który w czerwcu 2007 roku pełnił dyżur w olsztyńskim więzieniu, gdy w celi powiesił się w Wojciech .Franiewski – jeden z zabójców Olewnika (prawdopodobnie wieloletni tajny współpracownik służb PRL). Prokuratura uznała, iż śmierć strażnika nie ma związku z jego czynnościami służbowymi z roku 2007.
- W lipcu 2009 r. doszło do włamania w domu adwokat Jolanty Turczynowicz-Kieryłło – obrońcy policjantów podejrzanych o zaniedbania w sprawie porwania Olewnika. Sprawcy ukradli m.in. trzy laptopy. W jednym z nich były informacje dotyczące sprawy Olewnika i niepublikowany wywiad z Remigiuszem M., szefem policyjnej grupy poszukującej porwanego. Jednocześnie dokonano włamania do skrzynki e-mailowej męża prawniczki, na serwerach Google’a, blokując do niej dostęp. Znajdowały się tam te same materiały, co w skradzionych laptopach. Do tej pory nic nie wiadomo o sprawcach tych włamań.
- w pażdzierniku br. Gazeta Polska ujawniła, że z Komendy Policji w Sierpcu zginęły dowody, które mogły pomóc w ustaleniach związanych z Ireneuszem Piotrowskim, skazanym w procesie o zabójstwo Olewnika.
Od czasu, gdy rozpoczęto śledztwo w sprawie porwania (2001 rok) nie było okresu obfitującego w równie spektakularne wydarzenia, jak ostatnie 3 lata rządów obecnego układu. Wydarzeniom, tym towarzyszyły decyzje polityczne wskazujące na rzeczywiste intencje grupy rządzącej. Tego obrazu nie powinien fałszować fakt powołania sejmowej speckomisji. Decyzja ta została podyktowana wyłącznie względami wizerunkowymi, a w dużej mierze wymuszona konsekwentną postawą rodziny Krzysztofa Olewnika. Nie można też zapominać, że autorem projektu powołania komisji był poseł PiS Zbigniew Ziobro. To sekwencja kilku istotnych wydarzeń:
- w kwietniu 2008 roku Zbigniew Ziobro wydał oświadczenie w którym zaapelował do rządzących: „W związku z samobójstwem jednego ze skazanych za porwanie i zabójstwo K. Olewnika, do którego doszło w ostatnich dniach, apeluję o prowadzenie intensywnego śledztwa ws. nieprawidłowości w działaniach prokuratury i innych organów ścigania w tej sprawie, które przy okazji mogłoby wyjaśnić okoliczności samobójstw morderców K.Olewnika.” Jednocześnie Ziobro zgłosił projekt powołania sejmowej komisji śledczej dla zbadania sprawy Olewnika. Napisał m.in.: „ W sprawie porwania Pana Olewnika komisja śledcza mogłaby wykryć nie jedną patologię której ujawnienie mogłoby mieć wpływ na uzdrowienie i usprawnienie działania organów państwa w podobnych sytuacjach.”
- kilka dni później rodzinę Olewników przyjął ówczesny minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski i zadeklarował, że powoła nowy speczespół prokuratorski, który zajmie się sprawą śmierci Krzysztofa Olewnika oraz niedopełnieniem obowiązków przez organa ścigania w czasie śledztwa,
- „Za porwaniem mojego syna stali wpływowi politycy” – stwierdził w kwietniu 2008 r. Włodzimierz Olewnik ojciec uprowadzonego Krzysztofa. „Ukarani zostali tylko wykonawcy, prawdziwi mordercy są wciąż na wolności” – dodał.
- 15 grudnia 2008 roku prokuratura postawiła Włodzimierzowi Olewnikowi zarzut „naruszenia nietykalności cielesnej” prokuratora Grzegorza Pluto, którego Olewnik miał uderzyć po wyjściu z Kancelarii Tajnej gdańskiego wydziału Prokuratury Krajowej.
- w grudniu 2008 posłowie PiS złożyli do marszałka Sejmu projekt uchwały o powołaniu sejmowej komisji śledczej ds. Krzysztofa Olewnika,
- w styczniu 2009 roku politycy PO zarzekali się, że do wyjaśnienia sprawy wystarczy prokuratura i deklarowali, iż nie ma potrzeby powoływania komisji śledczej,
- 20 stycznia 2009 opublikowano sondaż z którego wynikało, że 66 proc. Polaków chce, by taka komisja powstała. Po publikacji sondażu Donald Tusk orzekł: „Sprawa śmierci Krzysztofa Olewnika domaga się dogłębnego wyjaśnienia. Dlatego będę rekomendował Sejmowi i marszałkowi Sejmu powołanie komisji śledczej w tej sprawie”.
- w lutym 2009 roku Sejm powołał komisję do zbadania okoliczności śmierci Krzysztofa Olewnika. Na jej czele stanął Marek Biernacki z PO.
- marszałek Sejmu Bronisław Komorowski sprzeciwił się kandydaturze Antoniego Macierewicza na członka komisji, zgłoszonej przez klub PiS,
- w wywiadzie na antenie radia RMF FM Komorowski przypomniał, że nie był entuzjastą powołania komisji śledczej. Do możliwości wyjaśnienia sprawy przez komisję podchodzi ostrożnie. – „Posłowie nie są w stanie zbadać niektórych aspektów, np. prawidłowości prowadzenia śledztwa prokuratorskiego – powiedział marszałek. Doradził posłom, żeby nie próbowali zastąpić śledztwa prokuratorskiego i nie przesłuchiwali np. gangstera “Żaby”.
- w październiku 2009 roku na stanowisko wiceszefa CBA powołany został Janusz Czerwiński. O zagadkowej roli Czerwińskiego w sprawie Olewnika zeznawał przed sejmową komisją śledczą szef stołecznego CBŚ Jarosław Marzec , któremu w 2006 roku Czerwiński miał zakazać zajmowania się sprawą. Sam Czerwiński zeznając przed komisją w grudniu 2009 roku skłamał twierdząc, że o sprawie Olewnika dowiedział się dopiero w 2004 roku, podczas gdy sprawa trafiła do niego już w 2001 roku, gdy był naczelnikiem wydziału kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie.
- w lutym 2010 r. Włodzimierz Olewnik opublikował list do Donalda Tuska, w którym oskarża rządzących o zaniechania i złą wolę, zwracając uwagę się, iż szef MSWiA odmówił odtajnienia na potrzeby śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Apelacyjną w Gdańsku materiałów operacyjnych Policji dot. uprowadzenia i zabójstwa Olewnika. W liści ojciec zamordowanego napisał m.in.: „Panie Premierze jak jest to możliwe, że nieudacznik nad nieudacznikiem, a być może nawet jeden z decydentów w uprowadzeniu i zamordowaniu mojego syna Pan Janusz Czerwiński od samego początku z naszą sprawą ma do czynienia, gdyż od 2001 roku. Jest autorem ogromnej porażki Policji w tej sprawie zostaje wspólnie z drugim, być może mniej wdrożonym w naszą sprawę funkcjonariuszem organu Policji, ale działający razem z powyższym w tym czasie – zostają szefami CBA. [...]Nie wiem jak to się dzieje, czy są to kolejne zbiegi okoliczności, że Janusz Czerwiński przechodził zawsze tam, gdzie toczy się śledztwo w naszej sprawie”
- w styczniu 2010 roku na stanowisko zastępcy naczelnika wydziału kryminalnego Komendy Miejskiej Policji w Płocku awansowano Macieja L. – jednego z członków policyjnej grupy kierowanej przez Remigiusza M. L, winnego szeregu zaniedbań w pierwszym etapie śledztwa. Maciej L. ma w tej sprawie postawione zarzuty prokuratorskie.
- w czerwcu 2010 roku Włodzimierz Olewnik oświadczył: „Okłamują mnie ministrowie, a nawet premier. W odpowiedzi na mój list – skłamał.” Donald Tusk miał napisać Olewnikowi, że “wszystkie materiały ws. śmierci Krzysztofa Olewnika, o które zwracała się prokuratura lub komisja śledcza, zostały tym instytucjom udostępnione” oraz “czym innym jest odtajnienie, ujawnienie materiałów, którymi dysponuje prokuratura, to leży w gestii prokuratury”. Tymczasem Olewnik dowiedział się, że odnaleziono akta w których znajdują się informacje o działaniach policji w czasie przekazywania okupu w 2003 r. przez siostrę zamordowanego. „Te akta powinny razem ze sprawą przejść do Olsztyna i CBŚ. Moim zdaniem ktoś je celowo w Radomiu schował „ – uznał Olewnik
Podobno tylko klasyczni szaleńcy i służby specjalne mają możliwość popełnienia zbrodni niemal doskonałej. Typując ofiarę decydują o wszystkim, co wiąże się ze zbrodnią. Wybierają wykonawcę, czas, sposób i miejsce akcji. Są pierwsze na miejscu zbrodni lub same powiadamiają organa ścigania. Mogą zacierać ślady i przygotowywać nowe tropy, wiodące do wcześniej wytypowanych miejsc i osób lub kierować śledczych na dalekie manowce. Mogą inspirować i koordynować, wyciszać lub nagłaśniać akcje propagandowe towarzyszące morderstwu. Decydują o prawdzie i fałszu, przypisując sobie rolę „wielkiego kreatora”. Jednym słowem – jedynie służby specjalne, mogą bezpiecznie wykonać to, co postanowią polityczni decydenci. Na nich i związanych z nimi tysiącach powiązań, opiera się realna władza polityczna.
Gdy obserwujemy dziś kampanię medialną, w trakcie której próbuje się narzucić społeczeństwu fałszywą interpretację sprawy zabójstwa Krzysztofa Olewnika i wykorzystując sterowane przecieki stworzyć przeświadczenie, że ofiara mogła być zamieszana w sprawę „zabójstwa prostytutki”, a rzecz może dotyczyć lokalnych porachunków – warto pamiętać, że fałszowanie tej sprawy przez ponad 9 lat było możliwe tylko dlatego, że stoją za nią ludzie dawnych i obecnych służb specjalnych oraz mocodawcy ulokowani na najwyższych szczeblach władzy.
Suma zaniechań, błędów oraz tajemniczych zdarzeń dowodzi, że szczególnie dziś ludzie ci mogą czuć się bezkarni i mają wpływ na przebieg śledztwa. W czasie prac komisji śledczej śp. poseł Zbigniew Wassermann złożył wniosek o przekazanie komisji informacji, czy osoby występujące w sprawie były bądź są zarejestrowane w rejestrach służb specjalnych jako tajni współpracownicy. Nie wiemy, czy i jakiej odpowiedzi udzielono komisji. Wiemy natomiast, że gdańscy prokuratorzy od wielu miesięcy badają powiązania ludzi służb specjalnych z gangsterami, którzy uprowadzili Krzysztofa Olewnika. Jeden z wątków sprawy prowadził do byłego pułkownika SB, a dziś wpływowego biznesmena w branży spożywczej, który znał porywaczy Olewnika, i ludzi, którzy mieli stać za uprowadzeniem w roku 2001 Jana Z., a dzięki tej znajomości mógł sprowadzać śledztwo na boczne tory.
Porwanie Jana Z z roku 2001 wydaje się tu istotnym kluczem do sprawy. Jan Z – czyli Jan Załuska został wymieniony w aneksie nr.16 Raportu z Weryfikacji WSI, jako przedsiębiorca, który „przekazywał na rzecz WSI ustalony procent z zysków z zarządzanych firm oraz zawarł z WSI umowę na udzielenie mu pożyczki”. Jego porwanie miało mieć związek z planami przejęcia przez WSI kontroli nad Rafinerią Trzebinia, a od Załuski miano żądać, by podpisał sfałszowany dokument. Plan się nie powiódł, bo porwany odmówił podpisu dokumentu – obiecał wpłacić 600 tys. dolarów i odzyskał wolność. Proces porywaczy (których szefem według aktu oskarżenia był adwokat Janusz Sz.) jeszcze nie ruszył.
Wiele wskazuje, że najbardziej interesującym wątkiem sprawy Krzysztofa Olewnika może być kwestia nielegalnego handlu rosyjską stalą w firmie „Krupstal”, w której Olewnik był udziałowcem. Firma współpracowała m.in. z Wiktorem K., rezydentem mafii rosyjskiej, kontrolującej rynek stali w Polsce i była obserwowana przez kontrwywiad ze względu na kontakty z osobami powiązanymi z rosyjskimi służbami specjalnymi.

Artykuł opublikowany w Gazecie Warszawskiej

“KRĘGI PIEKŁA.SPRAWA KRZYSZTOFA OLEWNIKA” – książka w PDF
Autor: Aleksander Ścios o 12:1

Opublikowano Z Polski | Dodaj komentarz

Sukcesy ideologów NWO w drodze do zniewolenia świata.

Henryk Pająk napisał książkę pt. „Lichwa: rak ludzkości”. Tytuł tej świetnej książki jest jednak niezbyt precyzyjny. To nie tyle lichwa jest rakiem ludzkości, co są nim ci, którzy lichwę wymyślili i narzucili ją praktycznie całemu światu. To oni są nowotworem złośliwym. To oni wyssysają wszelkie soki ze zdrowych komórek ludzkości. Lichwa jest jedynie metodą żerowania na innych. Czyli na nas. Agrentyna, Grecja już to odczuły. W kolejce do bankructwa stoją dziesiątki innych państw. Jedynie banksterom powodzi się coraz lepiej. Im świat jest biedniejszy i bardziej zadłużony, tym oni są bogatsi i potążniejsi.

Zastanawiałem się kiedyś – jak to właściwie jest? Na całym „bogatym” Zachodzie od dziesięcioleci buduje się, pracuje i produkuje. Jest tam coraz więcej autostrad, lotnisk, budynków, coraz lepsza infrastruktura, coraz nowocześniejsze fabryki. Kwitnie sektor usług. Setki milionów ludzi pracowicie zarabia pieniądze, płaci podatki. Zamożność państw i społeczeństw Zachodu powinna powoli, ale sukcesywnie wzrastać. Tymczasem gołym okiem widać zjawisko dokładnie odwrotne. Mimo rosnącego powoli tzw. PKB budżety państw tzw. ”rozwiniętych” są katastrofalnie zadłużone na pokolenia naprzód. Coraz mniej ludzi ma coraz więcej pieniędzy, a coraz więcej ludzi spada na margines biedy. W „bogatych” Niemczech miliony ludzi – w tym i rodowici Niemcy – zmuszeni są pracować za głodowe pensje w tzw. „pośredniakach”. Liczba tych nowoczesnych niewolników dramatycznie wzrasta. Niemcy powoli stają się gastarbeiterami – tanią siłą roboczą we własnym kraju.

Winę za to ponosi system finansowy i bankowy narzucony światu przez żydowską lichwę. Wypowiedzi wielu ekonomistów, ich analizy naprawy finansów to zwykły bełkot. Bez zmiany bandyckiego systemu bankowego, pozwalającego banksterom tworzyć pieniądze z powietrza w postaci udzielanych kredytów , które następnie państwa i narody zmuszone są z procentami zwracać, jakakolwiek kosmetyczna poprawka obecnego systemu tzw. ekonomii to zwykła strata czasu.

W przeszłości prawo bicia monet, co było równoważne z emisją pieniędzy, było przywilejem i prerogatywą monarchów. Dzisiaj banksterzy zajęli ich miejsce na finansowym tronie. Mówiąc: Pozwólcie mi emitować i kontrolować pieniądze kraju, a ja nie dbam o to, kto tworzy jego prawa Mayer Amschel Rothschild wiedział, co mówi. Banksterzy zazdrośnie strzegą ich monopolu na emisję pieniędzy. Zabójstwo Kennedy’ego za jego dekret o emisji pieniędzy przez rząd USA pokazało, że w sprawie obrony monopolu na emisję pieniędzy z banksterami nie ma żartów. Polityczne marionetki zachodnie należycie zrozumiały tę nauczkę. Prawa banksterów do emisji pieniędzy robionych z powietrza nikt z nich nie stawia pod publiczną debatę.

Ale nie o pieniądzach i największym szwindlu banksterów chciałem pisać.

Zanim zdobyłem dzisiejszą wiedzę o NWO, o jego ideologach, celach i metodach narzucania NWO światu, świat wydawał mi się o wiele lepszy. Wierzyłem w postęp cywilizacji, wierzyłem, że jutro będzie lepsze, że ludzkość dąży ku lepszej przyszłości. Jednocześnie świet wydawał mi się strasznie chaotyczny. Nie potrafiłem powiązać ze sobą wielu wydarzeń. Większość z nich – wojny, kryzysy finansowe i gospodarcze, bieda, głód, epidemie, walka Wschodu z Zachodem, konflikty i spory religijne, terroryzm, narkomania, a nawet katastrofy rzekomo naturalne (nie wszystkie nimi bowiem są), wydawały się być przypadkowe i ze sobą niepowiązane.

Dzisiaj świat widzę już bez różowych okularów ogłupiającej i zakłamanej propagandy postępu. Widzę, jak niebezpiecznie blisko finalizacji ich planów są psychopaci i zbrodniarze spod znaku NWO.

Zdanie sobie sprawy o tym, co faktycznie dzieje się w naszych czasach na naszej planecie może być niebezpieczne i przygnębiające dla ludzi o niskim poziomie świadomości. A więc dla tych, którzy mówią – żyje się tylko raz, dla tych co utożsamiają się z ciałem fizycznym i wątpią w niezniszczalność świadomości. Dla nich zrozumienie tego, co rzeczywiście dzieje się na świecie może być szokiem. Może też wywołać ciężkie depresje i śmiertelny strach.

Tym natomiast, którzy wiedzą, że obecna ziemska egzystencja jest tylko niewielkim wycinkiem ich istnienia, kolejną lekcją rozwoju (lub regresji) świadomości, wiedza ta nie zaszkodzi. Bo widzą względność ich obecnej egzystencji.

Pozytywnym aspektem związanym z wiedzą o NWO jest to, że wydarzenia wcześniej niezrozumiałe i wyglądające na przypadkowe i ze sobą niepowiązane są obecnie całkiem zrozumiałe i logicznie powiązane w jedną (brutalną) całość. Wszystko pasuje do siebie jak w prawidłowo poukładanych puzzlach.

Co ma na przykład wspólnego bankructwo Grecji z zamieszkami wywołanymi w Belgradzie przez przeciwników publicznych parad zboczeńców.

Przy czym los Grecji powinniśmy wziąć sobien poważnie do serca. Finansowo i ekonomicznie szybko Grecję doganiamy.

Europa ze względu na jej potencjał gospodarczy jest ważnym ogniwem NWO. Niestety na drodze realizacji jednolitego państwa światowego stały ideologom NWO w Europie wielowiekowe, często wrogie sobie państwa z silnie rozwiniętymi nacjonalizmami. Zafundowano więc Europie dwie barbarzyńskie wojny, aby łatwiej było Europejczyków nakłonić do utworzenia ponadnarodowego tworu mającego rzekomo uchronić stary kontynent od kolejnych wojen. Temu samemu miała rzekomo służyć likwidacja granic. Pod tym samym pretekstem zwalcza się też tzw. „nacjonalizmy”. W rzeczywistości idzie o oderwanie Europejczyków od ich korzeni, od ich tożsamości, o przekształcenie ich w bezwolną, jednorodną masę. Niszczenie tożsamości Europy nie jest możliwe bez zniszczenia jej kolebki kulturowej. Czyli właśnie Grecji. Wielu z nas nie zdaje sobie nawet sprawy, ile wyrażeń w języku potocznym pochodzi z greckiej kultury i mitologii. Syzyfowa praca, herkulesowa postura, wierna jak Penelopa, Nestor (ten spod Troi) czy długa tułaczka – odyseja – to kilka z nich. W psychologii mamy kompleks Edypa. W zoologii mamy kronizm (pożeranie potomstwa przez rodziców – od Kronosa połykającego własne dzieci). Precyzyjne chronometry pochodzą od boga czasu Chronosa. Mamy igrzyska olimpijskie wzorowane na greckich olimpiadach, mamy bieg maratoński. Bohaterów wojennych przyrównujemy do tych walczących pod Termopilami. Nawet nazwy wszystkich planet (poza naszą) w naszym układzie słonecznym są to zlatynizowane imiona greckich bogów.

Drugim istotnym fundamentem tożsamości europejskiej jest chrześcijaństwo. Ale nawet wielu chrześcijan nie wie, jak duży wpływ kultura i filozofia grecka wywarła na fundamenty filozofii chrześcijańskiej w pierwszych wiekach po Chrystusie. Grecka filozofia dała chrześcijaństwu wiele z jej własnego słownictwa, a wielcy Apologeci Wschodu byli nawróconymi na chrześcijaństwo ludźmi wywodzącymi się z kultury i filozofii greckiej. W filozofii chrześcijańskiej znajdziemy koncepcje Platona, Arystotelesa, ale i szkołę stoików, a nawet cyników (obojętność dla rzeczy doczesnych).

Rządzący Unią lucyferianie z pełną świadomością niszczą Grecję. W ten sposób niszczą kolebkę naszej cywilizacji. Niszczą nasze korzenie.

Ostatnio policja grecka przy pomocy pałek i gazu łzawiącego rozprawiła się z pracownikami ministerstwa kultury, którzy protestowali na Akropolu. Domagali się oni wypłaty zaległych pensji i odwołania zaplanowanych zwolnień z pracy.Pracowników pionu kultury wyrzuca się w Grecji z pracy na ulicę. Policjantom to nie grozi. Oni są nadal potrzebni. Ciekawe, kiedy zacznie policja w Grecji używać broni palnej? Traktak Lizboński zalegalizował bowiem tłumienie oporu przy pomocy strzelania z ostrej amunicji do bezbronnych ludzi.

A jaki ma to związek z przeciwnikami zboczeńców z Belgradu?

Jednym z istotnych celów ideologów NWO jest zniszczenie systemu wartości i etyki dominującej w Europie. A te wywodzą się z filozofii greckiej i z chrześcijaństwa. Odróżniamy dobro od zła, prawdę od kłamstwa, rzeczy normalne od nienormalnych czy zboczonych. Do zniszczenia naszej etyki, naszego systemu wartości wymyślono tzw. poprawność polityczną i tzw. toleranctwo (tolerować mamy zboczoność, a zwalczać mamy normalność). Celowo zaciera się różnicę między dobrem a złem, między prawdą a kłamstwem, między normalnością a zboczeniami. Kamieniem probierczym stopnia ogłupienia przyszłego bydła roboczego jest tutaj sprawa zboczeńców. Jeśli wmówi się komuś, że zboczenie jest czymś normalnym, dobrym, pozytywnym, równoprawnym i godnym obrony i ochrony, to takiemu ogłupionemu człowiekowi (i społeczeństwu) wmówi się każdy inny idiotyzm i każde inne kłamstwo. Dlatego taki nacisk rządzący Zachodem psychopaci i agenci ideologów NWO przywiązują do kampanii promowania zboczeń seksualnych. Kampanię tę obłudnie lucyferianie nazywają walką z homofobią. Tak naprawdę jest to walka z normalnością, walka z prawem nazywania zboczenia zboczeniem. Jest to kampania mająca przekształcić nas w bezmyślne bydło.

Już samo określenie „orientacja” seksualna jest oszustwem. Orientacja to jest świadomy wybór. Jestem, np. socjalistą i w pewnym momencie zmieniam orientację na narodową czy konserwatywną.

Homoseksualista jest homoseksualistą nie dlatego, że pewnego dnia postanowił sobie – od jutra będę w sprawach seksu pedałem. A pojutrze przeorientuję się na zoofilię. Homoseksualizm jest to po prostu nienaturalnie ukształtowany, czyli wynaturzony, zboczony popęd seksualny. Nie jeden homo- chciałby być hetero -. Tylko, że nie potrafi się on przeorientować.

Wmawianie nam, że homoseksualizm to orientacja (a nie zboczenie), i że jest on równie naturalny i równie dobry jak heteroseksualizm, jest właśnie ważnym elementem niszczenia naszego systemu wartości i naszej etyki.

Na mocno już zdegenerowanym Zachodzie parady pedalstwa są nieomal codziennością. W Polsce spotykają się one wprawdzie z protestami, przeważają jednak protesty werbalne. Zorganizowanie dużej kontrmanifestacji mającej przeszkodzić paradom zboczeńców nie udało się ani latem w Warszawie, ani niedawno we Wrocławiu. Tam wprawdzie znalazła się pomysłowa grupka miłośników hulajnogi (czyli przeciwników pedałowania), jednakże nie była ona zbyt liczna. Wygląda na to, że zgrzytając zębami przyzwalamy na parady zboczeńców.

Po skatowaniu Serbii przez bandyckie NATO i bezprzykładne oderwanie od niej Kosowa (które oddano w łapska mafii narkotycznej UCK, kooperancie narkotycznego giganta – CIA) w samej Serbii zachodnia agentura doprowadziła do upadku Milosewicza, którego otruto w więzieniu w Hadze. Rządząca Serbią prozachodnia agentura zamierza włączyć Serbię do zgnojonej przez lucefarianów Unii.

To właśnie ta prozachodnia agentura rządząca Serbią pozwoliła zboczeńcom na urządzenie w Belgradzie ichniej parady. Chciano się tym zapewne przypodobać psychopatom spod znaku NWO. Ku zaskoczeniu agenturalnych władz serbskich mieszkańcy Belgradu w sposób gwałtowny i zdecydowany zaprotestowali przeciwko panoszeniu się pedalstwa na ulicach ich miasta.

Stratedzy w Brukseli i ich przełożeni w banksterskich gabinetach Rothschildów i Rockefellerów zastanawiają się zapewne, w jaki sposób przyśpieszyć cywilizowanie Serbów.

A mnie samego wstyd ogarnia, że u nas nie potrafiono równie jednoznacznie i zdecydowanie pokazać pedalstwu i jego promotorom, że nie zgadzamy się na robienie z nas bezmyślnego bydła.

Serbowie, jestem z Was dumm

za . http://poliszynel.wordpress.com/author/poliszynel/

Opublikowano Ciekawostki | Dodaj komentarz

Ludzie się zmieniają

Gdy zaczynał się obecny kryzys w Ameryce, starszy znajomy obeznany tu i tam, uspokajał, że Amerykanie to szczególni ludzie – w czasach biedy i kryzysu mobilizują się jak mało kto – mają w sobie tę sprężynującą siłę, która podnosi ich wbrew wszystkiemu.
Ta budująca opinia niestety nie jest już prawdziwa. Naród to ludzie, a ludzie się zmieniają. W Stanach Zjednoczonych żyje wciąż bardzo liczna rzesza ludzi niezależnych, samowystarczalnych, zdolnych do radzenia sobie w każdych okolicznościach, niestety oni w coraz mniejszym stopniu rzeźbią oblicze tego kontynentu; coraz bardziej kształt Ameryce nadaje spragniona opiekuńczego państwa rozmemłana ciżba, wyciągająca rękę po talony na żywność.
Jak pisze Pat Buchanan w najnowszym numerze “American Conservative”, kiedy w 1964 roku wprowadzono program pomocy dla głodnych – w 40 hrabstwach i trzech miastach korzystało z tej formy państwowej jałmużny 350 tys. osób; obecnie po Food Stamp wyciąga rękę 41,8 mln Amerykanów.
Mimo że w tym kraju nikt nie głoduje, że od czasu pierwszych pionierów nie było głodu – podkreśla Buchanan, który zaczyna swój tekst od cytatu z przemówienia o stanie państwa wygłoszonego przez Franklina Roosevelta w 1935 roku. Otóż, ów ojciec Nowego Dealu stwierdzić miał: “Historia pokazuje nam jednoznacznie, że trwałe poleganie na pomocy prowadzi do duchowej i moralnej dezintegracji, w sposób zasadniczy niszczącej tkankę narodu. Pomagać w taki sposób to rozdawać narkotyk subtelnie niszczący ludzkiego ducha”.
To zniszczenie widać dzisiaj już nie tylko we wziętych na garnuszek czarnych gettach, lecz coraz częściej w Ameryce małomiasteczkowej, zamieszkanej przez pokolenia “białych śmieci”.
Ameryka jest w odwrocie nie tylko jako światowe imperium, nie tylko jako siła militarna, która nie radzi sobie ze zdeterminowanymi bosymi facetami z rpg ppanc, lecz również jako idea państwowa – idea wolności, samorządzenia, odpowiedzialności i samowystarczalności.
Gospodarka Ameryki przez minione dwie-trzy dekady była wodzona za nos. Nikt w USA temu skutecznie się nie przeciwstawił. Gospodarka amerykańska została w minionym dziesięcioleciu wydrenowana przez klikę spryciarzy w sposób bezwzględny i bez znieczulenia. A nie było w Waszyngtonie męża stanu, który byłby w stanie położyć temu kres.
Pokazuje to, jak wielka jest degrengolada tego wielkiego niegdyś narodu.
Tymczasem sytuacja jest bardzo niebezpieczna, ponieważ główny konkurent ekonomiczny USA, Chińska Republika Ludowa – kraj wykarmiony na potęgę amerykańską ręką – wcale nie zamierza się stosować do reguł gry obmyślonych przez kierowników z Waszyngtonu i stosuje sprawdzone zasady nacjonalizmu gospodarczego. Tu nie ma eksperymentowania, tu skutek można przewidzieć na podstawie podręczników.
Chiny prowadzą wojnę z USA. Bronią jest papier wartościowy i pieniądz. Są lepsze niż wybuchowe zabawki z konfliktów minionej ery – tym bardziej że pieniądz może sobie swobodnie przelewać się po świecie wte i wewte.
Oczywiście wojnę trzeba robić wdzięcznie i z wyczuciem. Pekin się tego nauczył – wojuje z perspektywą pół wieku przed oczami.
Podobnie, jak USA wygrały bez wystrzału zimną wojnę, tak Chińczycy wygrają bez strzału zmagania ekonomiczne. Najpierw jednak muszą opleść ofiarę tysiącem krępujących nitek.
Na razie chińscy komuniści kontrolują 93 proc. surowców ważnych dla technologii elektronicznych, kupują na gwałt amerykańskie i kanadyjskie zakłady, kopalnie i co tylko się da, a co najciekawsze, zaczynają przy pomocy dyskretnych mechanizmów finansować amerykańską politykę, ba, mówi się nawet o prostym korumpowaniu. Jeśli dodać do tego chińską ekspansję gospodarczą w Afryce i Ameryce Południowej, trudno nie odnieść wrażenia, że w swej polityce zagranicznej Waszyngton koncentruje się nie tam, gdzie trzeba.
Oczywiście Amerykanie też mają oczy, usiłują nawet utrudniać życie towarzyszom przez eksport “demokratycznych oczekiwań” na wewnętrzny rynek i ciche wzmocnienie ruchów odśrodkowych. Jednak sukces chiński działa jak grawitacja – ściąga wszystkich myślących portmonetką, nawet państwa i środowiska Chinom nieprzychylne, nawet w samych Stanach.
Dlatego kryzysu gospodarczego w USA (i w Kanadzie też) nie uzdrowią żadne pakiety stymulacyjne – to są środki zaradcze pasujące do innej sytuacji, kiedy gospodarki były koherentne i mniej więcej samowystarczalne. Dzisiaj nierównowaga produkcyjna z jednej, a finansowo-kredytowa z drugiej strony jest tak olbrzymia, że każde poszukiwanie rozwiązań jest eksperymentowaniem na żywym ciele.
Tak jeszcze nigdy nie było. Patrząc z punktu widzenia mocarstwowości chińskiej, cała zręczność Pekinu to wejść w buty jedynego mocarstwa światowego bez wywołania “wojennej” nierównowagi systemu; aby jakimś gwałtownym ruchem nie sprowokować “gorącego” konfliktu; aby systematycznie i powoli przesunąć centrum decyzji świata do nowego cesarstwa azjatyckiego i spokojnie, z pokolenia na pokolenie, przyzwyczaić Amerykanów do myśli, że ich okręty pływają blisko brzegu.
To nieuchronny proces. Naród, uzależniony od jałmużny, nic na to nie poradzi.
Taki będzie New World Order – przepraszam za angielski wtręt, ale nie wiem, jak to powiedzieć po kantońsku…
Andrzej Kumor
Mississauga
Goniec.net

Opublikowano Ze Swiata | Dodaj komentarz

Walki o Lwów w 1918 roku

Bezpośrednim obserwatorem walk o Lwów w 1918 roku był polski dziennikarz z zaboru pruskiego Franciszek Salezy Krysiak. Jego dziennik „Z dni grozy we Lwowie (1-22 listopada 1918) opisujący dni walki o Lwów wydało siedem lat temu wydawnictwo Dextra. Jest to lektura pełna dynamicznych i plastycznych opisów zdarzeń (na miarę scenariuszy amerykańskich filmów sensacyjnych), choć narracja ogniskuje się wokół autora a nie Orląt Lwowskich.

Wspomnienia Franciszka Salezego Krysiaka

W ostatnich dniach pierwszej wojny światowej, jeszcze przed „powstaniem” odrodzonego państwa polskiego, 1 listopada 1918 roku zamieszkały przez Polaków Lwów (populacje Lwowa w 62% stanowili Polacy, w mniej niż 30% żydzi i 10% Ukraińcy) został zajęty przez wojska ukraińskie (żołnierzy armii rozpadającego się cesarstwa austro-węgierskiego narodowości ukraińskiej z całej Galicji którzy uznali zwierzchnictwo nowo powstałego rządu niepodległej Ukrainy – Ukraińskiej Rady Narodowej). Polacy całkowicie nie przygotowani do walki o niepodległość, odmawiający przygotowań do walki, ignorujący ukraińskie zagrożenie i lekceważący aspiracje Ukraińców byli całkowicie zaskoczeni. Zaskoczeniu temu niewątpliwie sprzyjała dyskrecja Ukraińców (cecha nieznana Polakom), zaangażowanie Polaków tylko w wzajemnych konfliktach i sporach politycznych.

W pierwszym dniu okupacji Ukraińcy zajęli koszary i internowali żołnierzy polskiego pochodzenia. Część urzędników miejskich uznała nowe władze. Władze ukraińskie wprowadziły: zakaz posiadania i noszenia broni, nakaz przekazania władzom posiadanej broni, zakaz pracy lokali gastronomicznych i rozrywkowych po godzinie 18.00, przymus otwierania sklepów z żywnością, karę śmierci za rabunki i przeciwstawianie się władzom ukraińskim, paszporty na wjazd i wyjazd z miasta, zakaz zgromadzeń. Ukraińcy domagali się powstania niepodległego państwa Ukraińskiego w Galicji, obowiązywania na ziemiach uznawanych przez nich za ukraińskie tylko ukraińskich przepisów. Po dwóch dniach okupacji wojska ukraińskie zostały wzmocnione posiłkami w sprzęcie i ludziach.

Działania Ukraińców wsparły władze niemieckie (pomimo przegrania wojny Lwów znajdował się pod władzą Niemiec i Austrii) oraz żydzi. Węgrzy i Czesi pozostali neutralni. Był to owoc wieloletniego wsparcia udzielanego Ukraińcom przez Niemców. W ramach wspierania aspiracji ukraińskich niemiecka prasa kreowała fałszywy obraz Ukraińców prześladowanych przez Polaków w Galicji. Równolegle światowa (gównie amerykańska) prasa ulegająca wpływom żydów prowadziła nieustającą kampanie nienawiści pod adresem Polaków i ich aspiracji narodowych. Żydzi lwowscy zorganizowali swoja milicje i czynnie wspierali Ukraińców. Żydowska milicja szpiegowała dla Ukraińców, za co żydzi mogli wwozić do Lwowa żywność dla żydów (podczas gdy Polacy cierpieli głód). Żydowscy kupcy korzystając z sytuacji sprzedawali żywność i produkty niezbędne do życia Polakom.

W odpowiedzi na ukraińską okupacje Lwowa 6 listopada polska młodzież i polskie dzieci chwyciły za broń. Bohaterstwo młodzieży spotkało się z krytyką starych polskich polityków. Walki rozpoczęło 80 młodych Polaków posiadających 64 karabiny. Po pięciu dniach polskie dzieci i młodzież odbiły pół miasta i zdobyły 13 ciężkich karabinów maszynowych. Podczas gdy młodzież walczyła starzy politycy negocjowali z Ukraińcami. Walki młodych Polaków nie wsparli starsi od nich mieszkańcy miasta. W ciągu kliku następnych dni Ukraińcy zniszczyli drukarnie polskich gazet. W czasie ukraińskiej okupacji zdarzało się że patrole ukraińskie dla zabawy strzelały do cywilów, mordując w tym i kobiety i dzieci. Zatrzymani przez Ukraińców Polacy byli bici. Podczas rewizji Ukraińcy dopuszczali się rabunków. Okupanci rabowali też sklepy.

Walki zakończyły się zawieszeniem broni 20 listopada. 22 listopada prawie bez walk wojska polskie wkroczyły do miasta z którego armia ukraińska sama się wycofała.

Dokumenty z epoki

Drugą część publikacji wydawnictwa Dextra stanowiły odezwy i artykuły z 1918 roku dotyczące walk o Lwów. W jednym z nich Polacy z Lwowa pisali że „w ciągu czteroletniej wojny żaden najeźdźca na żadnym terenie wojennym nie dopuścił się takich gwałtów i bezprawia jak te” jakich dopuścili się Ukraińcy we Lwowie.

Z dzisiejszej perspektywy działalność Ukraińców we Lwowie opisana przez Franciszka Salezego Krysiaka jawi się na tle zbrodni popełnionych podczas II wś nie tak strasznie jak to wynika z emocjonalnych wypowiedzi świadków (co świadczy o niezwykłym wprost upadku cywilizacji od czasów rewolucji bolszewickiej).

Raport MSZ o pogromie żydów we Lwowie

Publikacje wydawnictwa Dextra kończy raport Ministerstwa Spraw Zagranicznych II RP (napisany według niektórych historyków przez pracowników pochodzenia żydowskiego i przynależących do masonerii) o pogromie żydów jaki miał miejsce we Lwowie po opuszczeniu miasta przez Ukraińców. Raport ten uznawany przez część historyków za fałszywy przedstawiał antypolską wersje wydarzeń jakie miały miejsce 22 listopada.

Przed ukraińską okupacja i podczas jej trwania (za zgodą Ukraińców) działała milicja żydowska. Liczyła ona 200 osób wyposażonych w karabiny i 100 osób obsługi (medycznej, administracyjnej). Milicja żydowska podczas walk zajmowała się grzebaniem zabitych, pilnowaniem gazowni i wodociągów, pilnowaniem by w sklepach były równe ceny dla Polaków i żydów. Ta deklarująca swoją neutralność służba zorganizowana była przez syjonistów i uznawana przez wszystkie ugrupowania żydowskie.

Według raportu MSZ Polacy uzbroili 2500 osób. Dużą część z nich stanowili kryminaliści i byli więźniowie. Element ten wykazywał niezwykłe odwagę i heroizm w walce z okupantem. Bohaterstwo nie przeszkadzało jednak w rabowaniu. Z polskimi oddziałami walczyła milicja żydowska (której rodacy stawali się ofiarami rabunków).

Po dwóch godzinach od wyjścia Ukraińców z Lwowa zaczął się pogrom. Wśród Polskich żołnierzy panowała chęć odwetu na żydach za ich współpracę z Ukraińcami. Wśród wszystkich warstw społecznych panowała opinia że żydzi zrobili ogromne majątki na nieszczęściu jakim była wojna, Polacy odczuwali nienawiść żydów do siebie. Lumpenproletariacka część polskich żołnierzy wszczęła pogrom, mordowała i grabiła (w pogromie wzięli udział też niektórzy polscy oficerowie). Podczas pogromu zabito 150 osób, spalono 50 domów, obrabowano 2000 sklepów, zgwałcono 20 żydówek, obrabowano 7000 żydowskich rodzin. W wyniku pogromu osierocono 70 żydowskich dzieci i 2000 żydów stało się bezdomnymi. Polskie władze wojskowe i administracyjne nie interweniowały. Za udział w pogromie aresztowano 40 wojskowych i 1000 cywilów.

Jan Bodakowski

Opublikowano Z Polski | Dodaj komentarz

Presja i mgła zwiastunem śmierci

Kierowcy i piloci! Jeśli każą wam wykonać zadanie za wszelką cenę a zauważycie mgłę, to przypomnijcie sobie dwie tegoroczne katastrofy.
12 października 2010 doszło do jednego z najkoszmarniejszych wypadków drogowych w Polsce. Zginęło 18 osób w jednym pojeździe i – co rzadko zdarza się przy tak dużej liczbie pasażerów – zginęli wszyscy jadący tym pojazdem (bus przeznaczony był do przewozu trzykrotnie mniejszej obsady).
10 kwietnia 2010 doszło do najtragiczniejszej (wręcz narodowej) katastrofy komunikacyjnej z udziałem polskiego środka lokomocji – zginęło 96 osób i nie ma dnia, aby o tym dramaciei nie mówiono i to w wielu aspektach (nieszczęście, polityka, wybory, krzyż, psychologia, ubezpieczenia, szkolenia, procedury, śledztwo, plotki, stosunki polsko-rosyjskie, teorie spisowe, w tym zamach).
Oba wypadki nie powinny się wydarzyć! W obu wydarzeniach prowadzący swoje bolidy czuli presję wywieraną przez pasażerów i organizatorów podróży, którzy naciskali mniej lub bardziej otwarcie na wykonanie zadania, czyli na dowiezienie ich na czas do miejsca docelowego, bowiem w razie niewypełnienia misji, przewoźnik miałby kłopoty (a co najmniej adresowane doń pretensje). Oba środki transportu nie powinny wystartować na swoją ostatnią trasę z powodu mgły, a jeśli już rozpoczęły podróż, to ich sposób poruszania powinien być zmieniony z powodu fatalnych warunków atmosferycznych uniemożliwiających standardowe poruszanie się po szlaku – bus nie powinien wyprzedzać, zaś samolot nie powinien lądować. Gdyby kierowca busu i piloci samolotu prowadzili swoje wehikuły jako osoby niezwiązane umową (o dotarciu do konkretnego celu i na daną godzinę) z przewożonymi pasażerami (byliby przewoźnikami niezależnymi od organizatorów podróży), to najprawdopodobniej nie doszłoby do obu tragedii.
Jeśli ktokolwiek przebywał w kabinie poruszającej się we mgle, to doskonale wie, że nic nie widać w takim otoczeniu; nawet światła pojazdów nadjeżdżających z przeciwka są widoczne dopiero “w ostatniej chwili”. Nie bez racji ustalono minimalną wysokość poruszania się samolotu we mgle; jeśli cokolwiek zobaczymy poniżej bezpiecznej wysokości, to może być to właśnie “widok z ostatniej chwili”.
Badania powypadkowe dowiodły, że nie dochowano wielu procedur, w tym najważniejszych. Z powodu obu katastrof zostały wszczęte wszelkie możliwe kontrole (także procedur) dotyczące obu kategorii pojazdów (samoloty do przewozu wipów oraz busy do przewozu ludu). Braki kontroli busów i samolotów sprzed wypadków są rekompensowane zmasowanymi kontrolami po katastrofach.
W obu katastrofach Los jednak sobie straszliwie zadrwił – gdyby samolot i bus rozpoczęły swoje wyprawy kilkadziesiąt minut później, nie doszłoby do tych tragedii, bowiem mgła, czyli główny powód obu nieszczęść, dość szybko znikła.
My, Polacy, od małego jesteśmy z dumą informowani, że na frontach wielu wojen walczyliśmy za wszystkich, a jak inni sobie nie radzili, to posyłano tam naszych żołnierzy. Wiemy również, że jeśli inni nie mogli wylądować (a zwłaszcza Rosjanie i to na swoim lotnisku), to nam z pewnością musi się to udać, bowiem “polscy piloci mogą latać nawet na drzwiach od stodoły”, ponadto Bóg nam sprzyja, nie zaś bezbożnikom. Gdzie diabeł nie da rady, to polski pilot da radę, zaś na szosach każdy z nas jest Kubicą, natomiast po kielichu też trafimy do domu autem, jak dawniej huzar na koniu (jednak koń potrafił sam dojść, czego fura jeszcze nie potrafi). Boso i w ostrogach…
Jabłka musiały być zrywane już od rana i we mgle, bo biedni zapomniani (przez naród i rząd) bezrobotni musieli nabijać kasę właścicielom sadów i musieli jechać w ścisku, na skrzynkach lub na stojąco, zaś kierowca z tej piszczącej biedy postanowił wyprzedzać we mgle, nie widząc śmierci nadjeżdżającej z przeciwka. Gdyby to byli zamożniejsi pracownicy, jadący do sadu wypasionym pięknym autobusem w wygodnych fotelach i z zapiętymi pasami, to kierowca oczywiście nie wyprzedzałby po omacku, jak w ten pamiętny wtorek…
Nasi wipi musieli zdążyć na ważne patriotyczne uroczystości, które godnie miały uczcić miejsce kaźni naszych oficerów zabitych w Katyniu w 1940 przez naszych braci Słowian. Żadna inna opcja lądowania (poza Smoleńskiem) nie wchodziła w rachubę ze względów narodowych, patriotycznych – nasza duma i godność by ucierpiała. Z pewnością swoi i zagraniczni karykaturzyści mieliby niezłe używanie, zaś szczerzy przyjaciele Polski dyskretnie tłumiliby uśmieszki. Nie można było do tego dopuścić, podobnie jak nie można było wpuścić Sowietów do Warszawy w 1944 bez dania krwawego świadectwa swej niepodległości.
A gdyby tak bus nie wpadł na ciężarówkę, lecz na niewielki samochód osobowy z prawidłowo jadącą pięcioosobową rodziną, która zostałaby zmasakrowana, natomiast pasażerowie busu byliby tylko ranni? A gdyby tak samolot spadł na dzielnicę mieszkaniową zabijając kilkadziesiąt całkiem niewinnych ludzi? Jak wówczas toczyłyby się dyskusje? Czy byłoby wyłącznie współczucie i zrozumienie dla kierujących i organizujących oba wyjazdy? Bieda i zwalanie wszelkich win na nią oraz ułańska fantazja, to nasze cechy już narodowe!
27 marca 1977 wydarzyła się największa katastrofa w lotnictwie cywilnym. Doszło do niej na Teneryfie (Wyspy Kanaryjskie) i to na ziemi, a nie w powietrzu (sic!). Dwa Boeingi 747 linii PanAm i KLM zderzyły się podczas kołowania w gęstej mgle, która była najważniejszym powodem zderzenia. Zaistniało szereg czynników i – jak to bywa – gdyby nie wystąpił choć jeden z nich, nie doszłoby do tragedii. Holenderska załoga była pod presją ścigania się z czasem, bowiem według przepisów, przedłużone oczekiwanie na start, spowodowałoby przekroczenie dozwolonego czasu pracy. Ponadto młodsza część załogi znajdowała się pod silną presją starszego i nieznoszącego sprzeciwu kapitana. Zginęło 583 ludzi.
28 stycznia 1986 nad Florydą doszło do spektakularnej (na oczach widzów, w tym żegnających rodzin oraz z telewizyjną transmisją dla szkół, bowiem jedną z astronautek była nauczycielka) katastrofy promu kosmicznego “Challenger”. Przez kilka dni prom nie mógł wystartować z rozmaitych powodów i kiedy irytacja oczekiwaniem sięgała zenitu, podjęto decyzję o starcie, mimo znacznego ochłodzenia w dniu startu i mimo wiedzy, że specjalne uszczelki prawdopodobnie nie spełnią swej roli w tak niskiej temperaturze. I tym razem poddanie się presji było psychologicznym powodem kolejnej katastrofy, dotkliwych strat w ludziach, wielkich strat materialnych oraz zmasowanych kontroli i wstrzymania programu lotów kosmicznych.
14/15 kwietnia 1912 roku wydarzyła się najsłynniejsza katastrofa morska – na górę lodową wpadł i zatonął największy, najbardziej luksusowy i najbezpieczniejszy (sic!) statek na świecie (100 lat temu) – “Titanic”. Nie było wprawdzie mgły, lecz pora nocna. Były wprawdzie ostrzeżenia o górach lodowych, ale była także presja (pierwszy rejs statku, ostatni rejs kapitana przed zejściem na ląd na emeryturę, chęć szybkiego przepłynięcia Atlantyku). Los wysyłał zatem ostrzeżenia, ale ludzka pycha była silniejsza od rozumu i ludzkość złożyła życie wielu niewinnych ofiar na ołtarzu postępu.
Mówi się, że mądry Polak po szkodzie (o tym świadczą kontrole procedur samolotów rządowych i kontrole busów), ale czternaście lat przed katastrofą “Titanica” wydano powieść pt. “Futility” (“Próżność”), w której luksusowy parowiec (podobny do rzeczywistego pechowca) również podczas dziewiczej podróży z Wielkiej Brytanii do USA, zderzył się z górą lodową i zatonął niemal w tym samym miejscu, pociągając za sobą na dno większość pasażerów, gdyż było zbyt mało… łodzi ratunkowych. Zatem nie tylko Polacy mądrzeją po szkodach…
2 maja 1994 wydarzyła się najtragiczniejsza katastrofa autobusu w Polsce – w Kokoszkach pod Gdańskiem. Wówczas zginęło 32 pasażerów i 43 zostało rannych. Autobus był przepełniony – zamiast 51 pasażerów (39 miejsc siedzących i 12 miejsc stojących) jechało w nim 75 osób (w tym kierowca, którego proszono o wzięcie ponadnormatywnej liczby pasażerów – znowu presja!). Pękła przednia prawa opona i pojazd gwałtownie skręcił w prawo, nadziewając się na drzewo na głębokość czterech metrów (gdyby nie było tego drzewa, to oczywiście ofiar byłoby znacznie mniej). Prawdopodobnie jest to największa tragedia na świecie spowodowana najechaniem autobusu na przydrożne drzewo.
22 lipca 2007 po dramatycznym zjeździe ze zbyt stromej drogi (szlak Napoleona pod Grenoblami), spadł w przepaść kolejny nasz autobus. Także wywierano presję (krótsza i szybsza trasa oraz chęć jej zwiedzenia, choć pojazd nie był technicznie przygotowany do tej przeprawy). Zginęło wtedy 26 pielgrzymów.
Presja jest jednym z podstawowych przyczyn katastrof, natomiast presja wspólnie z mgłą to gotowy przepis na niemal pewną katastrofę z winą zarówno osób kierujących, jak i wywierających nacisk.

Mirosław Naleziński, Gdynia
www.mirnal.neostrada.pl

Opublikowano Z Polski | Dodaj komentarz

Stowarzyszenie Wierni Polsce Suwerennej

zaprasza Państwa do obejrzenia reportażu filmowego.

Filmowy reportaż
zrealizowany przez niezależną Tv
Stowarzyszenia Wierni Polsce Suwerennej

“Polacy na Białorusi”

http://wps.suwerennosc.com/

Reportaż ukazuje prawdziwe działania rządzących w Polsce wobec Polaków mieszkających na Białorusi.

Komentarz uzupełniający do tego filmowego reportażu:

http://wiernipolsce.wordpress.com/2010/10/02/polacy-na-bialorusi-film-tv-wps/

Zarząd Stowarzyszenia WPS prosi Internautów o rozpowszechnianie reportażu “Polacy na Białorusi”

Opublikowano Z Polski | Dodaj komentarz

„Wilczyca” powieść o nastoletnich wilkołakach młodej polskiej autorki

Katarzyna Berenika Miszczuk autorka (wydanej przez wydawnictwo Egmont) powieści „Wilczyca” jest 21 letnią studentką trzeciego roku studiów lekarskich na Uniwersytecie Medycznym w Warszawie. Debiutowała napisaną w wieku 15 lat powieścią „Wilk”.

Akcja powieści rozgrywa się w Wolftown w USA (co sugerować może że dominacja ameryki w popkulturze spowodowała to że młode pokolenie nie wyobraża sobie że cokolwiek ciekawego może dziać się poza USA). Autorka opisuje rozterki emocjonalne oraz niezwykłe przygodny licealistów w czasie wakacji i w roku szkolnym.

Bohaterka książki licealistka Margo została zakażona przez naukowców z Instytutu (placówki badawczej armii amerykańskiej) wirusem który zwykł zarażonym pozwalać na przemienianie się w wilki. Chłopak Margo Max też był ofiarą eksperymentów (podobnie jak czternaścioro innych jej znajomych). Margo, 17 letnia licealistka, pragnie rozpocząć współżycie seksualne z swoim chłopakiem, ma kompleks małego biustu i sympatycznych nudnych rodziców. Ma przyjaciółkę Iv (która nie została poddana eksperymentowi). W Iv zakochany jest kolega Maxa Aki (kolejna ofiara eksperymentu). Punktem kulminacyjnym powieści jest walka gromady przyjaciół z złowrogim instytutem.

Narracja autorki niezwykle trafnie oddaje nieskomplikowany intelekt nastolatek (efekt ten autorka uzyskała dzięki wykorzystaniu narracji w pierwszej osobie głównej nastoletniej bohaterki).

Jan Bodakowski
okładka http://www.egmont.pl/gfx/egmont/pl/default_aktualnosci/26/214/1/1249557730.jpg

| Dodaj komentarz

ZŁOŚĆ WASZYCH WROGÓW…

„Ruchy i systemy totalitarne wszelkich odcieni potrzebują nienawiści nie tyle przeciw zewnętrznym wrogom i zagrożeniom, ile przeciwko własnemu społeczeństwu; nie tyle, by utrzymać gotowość do walki, ile by tych, których wychowują i wzywają do nienawiści, wewnętrznie spustoszyć, obezwładnić duchowo, a tym samym uniezdolnić do oporu. – pisał w latach 70. Leszek Kołakowski.
Oparcie całej koncepcji istnienia Platformy na konflikcie z PiS-em i nienawiści do uosabiających ideę IV RP braci Kaczyńskich było w pełni świadomym wyborem „programu politycznego” realizowanym niezmiennie od dnia porażki Donalda Tuska w wyborach prezydenckich w roku 2005. Bez PiS-u, bez braci Kaczyńskich środowisko Platformy pozbawione jakiejkolwiek podstawy ideowej nie potrafiłoby zbudować żadnego przekazu ani wyartykułować „pomysłu na rządzenie”. Bez tej nienawiści nie byłoby czystek w służbach specjalnych, korupcji na szczytach władzy, afery marszałkowej, zbliżenia z putinowską Rosją, a wreszcie – pułapki smoleńskiej – jako finalnego efektu trzyletnich rządów PO.
Bez niej – nie zaistniałaby prezydentura Bronisława K., a on sam nie odegrałby żadnej politycznej roli. Cała logika tej prezydentury, jak i logika rządów PO została zbudowana na nienawiści i pogardzie dla przeciwnika politycznego.
W sierpniu 2007 roku Jan Rokita obwieścił, że “dekaczyzacja” Polski jest potrzebna, ale będzie miała sens tylko wówczas, gdy pójdzie za nią plan budowy dobrego państwa. A to wymaga naprawy czterech fundamentów: systemu konstytucyjnego, wymiaru sprawiedliwości, legislacji i systemu budżetowego. I przede wszystkim ustanowienia na serio twardych moralnych rygorów dla rządzących.” Wiemy dziś, że ten „plan budowy dobrego państwa” został sprowadzony wyłącznie do nienawistnej „dekaczyzacji”, a konieczne dla państwa reformy zastąpiono klasyczną „propagandą sukcesu” w wykonaniu funkcyjnych mediów. „Rygorem moralnym” PO stała się zaś spocona twarz Zbigniewa Chlebowskiego.
„Polska jest mimowolnym świadkiem, ofiarą zła, którego źródłem są nieudolne, agresywne, wobec własnego kraju i obywateli, patologiczne rządy Jarosława Kaczyńskiego i PiS” – grzmiał Donald Tusk na posiedzeniu Rady Krajowej PO 25 sierpnia 2007 roku i dodawał: „Za dwie godziny, w moim ukochanym mieście zbiorą się ci, którzy zdradzili Polskę w jej największych marzeniach” – określając tymi słowami członków PiS-u uczestniczących w gdańskiej konwencji partyjnej.
Człowiek, który we wszystkich wypowiedziach na temat PiS sięgał po retorykę nienawiści, stawiając przeciwnikom najcięższe oskarżenia, ma dziś czelność formułować wobec Jarosława Kaczyńskiego zarzut „mobilizowania ludzi przeciwko państwu”.
Kto pamięta, że na tym samym posiedzeniu Rady Krajowej PO Donald Tusk wzywał urzędników państwowych „by nie uczestniczyli w ponurych intrygach władzy Jarosława Kaczyńskiego” kierując do nich groźbę – „wy jesteście ludźmi, których obserwuje Platforma Obywatelska i opinia publiczna. Nikt, kto łamie prawo nie pozostanie bezkarny”?
Ten sam człowiek na konferencji programowej PO w Szczecinie w maju 2007 roku perorował, że „dzisiaj rządzi w Polsce trójca, która nigdy tej władzy tak naprawdę nie powinna dostać, dzisiaj rządzi Polską koalicja radykalna, ale przede wszystkim radykalna w niekompetencji [...]która dość sprawnie porusza się w świecie politycznej propagandy, która dość skutecznie znajduje tematy zastępcze, ale niestety jest coraz bardziej bezradna wobec wyzwań wymagających prawdziwych kompetencji, prawdziwych umiejętności”.
Sprawujący dziś funkcję prezydenta Bronisław K. występując w Sejmie w lutym 2007 roku w sprawie wojewody mazowieckiego Wojciecha Dąbrowskiego powiedział o rządach PiS-u: “Jesteśmy w rękach drobnych cwaniaczków, drobnych pijaczków, którzy sięgają po najwyższe funkcje, także na poziomie regionów” . Autor hasła „zgoda buduje” w sierpniu 2007 nazwał partię rządzącą „sektą wierzącą w politycznego szatana” . “Oni uwierzyli- perorował – w to, że świat jest zły, ludzie są źli, zło jest silniejsze niż dobro. Taką wizję zaszczepili im bracia Kaczyńscy i ich najbliższe otoczenie”. [...] To ich zniszczy, przekształci w sektę wierzącą w politycznego szatana, i zepchnie na margines. [...] Oni sami się wykończą, choć przyznaję, że to trwa już dość długo”.
W lutym 2008 roku Bronisław K. porównał środowisko braci Kaczyńskich i Porozumienia Centrum do komunistów, wspominając sprawę umorzenia 700 tys. zł długów PC, a w kilka miesięcy później wyraził opinię, że „poprzednia ekipa była oszalała na punkcie nienawiści do WSI”. W związku z likwidacją tej służby wyraził również „współczucie” dla prezydenta Kaczyńskiego, bo “pewnie nie będzie się dobrze czuł z wiedzą, że uczestniczył w łamaniu praw człowieka w Polsce” i nie cofnął się przed określeniem Jarosława Kaczyńskiego człowiekiem, „który sprzedał swój honor za 300 zł” odmawiając mu zdolności honorowych, za rzekomo fałszywe usprawiedliwienia nieobecności w Sejmie.
Przykładów tego rodzaju nienawistnych wypowiedzi, oskarżeń i bezpodstawnych pomówień ze strony ludzi PO można przytaczać wiele. Są dowodem nie tylko autentycznej retoryki „partii miłości”, ale również bezgranicznego cynizmu i wiary w krótką pamięć Polaków. Definicję takiej postawy przed wielu laty przedstawił Mirosław Dzielski, przypominając, że „nienawiść przebrana w szaty miłości i wierząca na dodatek szczerze, że jest miłością – oto czym jest socjalizm.”
Jeśli dziś budujący partię prezydencką Janusz Palikot, rzecznik prawdziwych poglądów Bronisława K. twierdzi, iż „”Kaczyński chce doprowadzić do rozlewu krwi”, chce tego żeby ktoś – nie do końca panujący nad swoimi emocjami – targnął się na Komorowskiego”, a politycy PO deklarują „bronić Polaków przed agresją ze strony PiS-u” – celem tych prowokacji może być tylko kampania zmierzająca do ograniczenia lub delegalizacji działalności partii opozycyjnej. Stanie się ona niezbędna grupie rządzącej, by uchronić się przed porażką w wyborach parlamentarnych – nieuniknioną, gdy Polacy uzyskają dostateczną wiedzę na temat przyczyn i okoliczności tragedii smoleńskiej. Elementem tej kampanii były wypowiedzi Tadeusza Mazowieckiego o politycznym „rokoszu” ze strony PiS, czy ostatnie słowa innego „autorytetu” Marcina Króla, przygotowującego grunt pod radykalne rozwiązania stwierdzeniem „żeby bronić demokracji, trzeba stosować czasem antydemokratyczne metody”.

„Nieustające, bezgłośne, lecz całkiem jasne orędzie powiada: „Wy jesteście doskonali, tamci są zgnili ze szczętem. Już dawno żylibyście w raju, gdyby złość waszych wrogów nie stała na przeszkodzie” – pisał Kołakowski, kontynuując swój wywód o nienawiści jako broni skierowanej przeciwko własnemu społeczeństwu. Tego rodzaju fałszywa antynomia będzie konieczna ludziom PO, by wskazać w działaniach opozycji podstawową przeszkodę w realizacji świetlanych zamierzeń i obarczyć ją odpowiedzialnością za obecny stan państwa. Bez wątpienia – będzie łatwa do narzucenia elektoratowi zbudowanemu wokół kilku, sekciarskich haseł. Przy wsparciu funkcyjnych mediów i ośrodków propagandy, program „gdyby złość waszych wrogów nie stała na przeszkodzie” wydaje się całkowicie realny, a tak chętnie akcentowana „inności” środowiska Platformy zostanie odebrana jako przeciwwaga dla „zgniłych ze szczętem”.
Zapowiedź takiej koncepcji znajdziemy wyraźnie w słowach Donalda Tuska, wypowiedzianych podczas ostatniego posiedzenia Rady Krajowej PO. Zwracając się do członków partii i jej zwolenników Tusk stwierdził:
„Będziecie musieli w tych czasach wielkich wyzwań dawać codziennie świadectwo, że jesteście inni, że jesteście naprawdę tymi, którzy dają nadzieję na normalne życie, (…) którzy dają Polakom nie tylko swoje kompetencje i czas, swoją determinację, ale którzy każdej godziny, każdego dnia pokazują, że Polska mimo tego zalewu agresji ze strony PiS przejdzie przez ten czas jako normalny kraj”.
W naszej najnowszej historii zostaliśmy tragicznie doświadczeni „innością” zbudowaną na retoryce nienawiści. Zawsze w imię „obrony demokracji” i „normalnego życia”, niesioną na sowieckich bagnetach lub czołgach „ludowego wojska”.
Prawdziwa antynomia MY – ONI była dla Polaków naturalną, obronną reakcją społeczeństwa na zakusy obcej władzy. Dziś – wyobcowana z polskości władza dąży do “integracji” ze społeczeństwem próbując przedstawiać się jako rzecznik naszych interesów i na nienawiści podniesionej do rangi „programu politycznego” chce zapewnić sobie przetrwanie i dominację.

Artykuł opublikowany w „Gazecie Warszawskiej”.
Autor: Aleksander Ścios o 20:22

Opublikowano Z Polski | Dodaj komentarz

Posłowie popierający in vitro poza Kościołem

Posłowie, którzy świadomie poprą ustawy dopuszczające metodę in vitro, mrożenie i selekcję zarodków, automatycznie będą poza wspólnotą Kościoła – podkreśla w wywiadzie udzielonym PAP przewodniczący Zespołu Konferencji Episkopatu Polski ds. bioetycznych abp Henryk Hoser.

Abp Hoser jest ordynariuszem warszawsko-praskim, lekarzem, jako misjonarz pracował w szpitalach w Afryce.

Abp Hoser podkreśla, że Kościół zaakceptuje tylko te ustawy, które zakażą lub w znacznym stopniu ograniczą możliwość zapłodnienia pozaustrojowego.

Pytany o kwestię adopcji zamrożonych zarodków Hoser odpowiada, że “ta adopcja jest w pewnym sensie heterogenna, obca w stosunku do ciała rodziców”. – Poczęcie dziecka powinno się odbywać wyłącznie w sposób naturalny. Możliwa jest adopcja dziecka urodzonego, które otrzymuje rodzicielstwo duchowe w postaci wychowania – twierdzi arcybiskup.

Nagrodę Nobla dla ojca in vitro Roberta G. Edwardsa abp Hoser uważa za dla sprawności technicznej. – To jest nagroda, która zauważa sprawność techniczną, bo rzeczywiście zapłodnienie pozaustrojowe wymaga ogromnej sprawności technicznej, całej technologii, która temu służy. Etycznie przedstawia się to zupełnie inaczej, porównałbym to z możliwością pokojowego lub wojennego wykorzystania energii atomowej. Skonstruowanie bomby atomowej jest znakomitym osiągnięciem technicznym, ale jej użycie to inna kwestia – uważa duchowny.
PAP

Opublikowano Ciekawostki | Dodaj komentarz

Nie zyje “ten drugi Zbig”

Znalem osobiscie Sw. Pamieci + Zbigniewa Zymermana , niewiem dlaczego Pan Malecki uzywa “C”. Do mnie piszac podpisywal sie “Z” . Przy kazdej naszej rozmowie zaznaczal !!!! abym nie mysla o nim ze jest Zydem jestem oddanym Katolikiem Kosciola Jedynego i Powszechnego . Rozmawialismy o utwoRzeniu w Arizonie oddzialu (PAC) Polish American Congres prosze nie mylic z (KPA) , wiele godzin rozmow OKRADL i ZNISZCZYL GO BRUD i ich siepacze za marne srebniki. W miniony weekend zmarl na zawal serca w swym domu pod Filadelfia Zbigniew Adam Cymerman, powszechnie znany Polonii i szerokiemu gronu Amerykanów jako “ten drugi Zbig”. Najbardziej znany posiadacz imienia Zbigniew po profesorze Brzezinskim. 23 pazdziernika br. skonczylby 61 lat.

fot.M.Szporer/ Zbigniew Cymerman zmarl w miniony weekend w wieku 61 lat

Byl postacia wyjatkowa. Do Ameryki przyjechal jako kilkulatek z rodzicami Zygmuntem i Irena i dwoma bracmi Janem i Andrzejem z okolic Pruszkowa. Juz w Stanach urodzil sie kolejny – Pawel. Rodzina osiadla w Pensylwanii. Po ukonczeniu szkoly katolickiej, odbyl studia biznesowe w Villanova University i American University, zakonczone z bardzo dobrym wynikiem w 1972 roku. Podjal sluzbe w marynarce wojennej (US Navy) dochodzac do stopnia komandorskiego. W cywilu pracowal w firmach General Electric, Weston i RAE, gdzie doszedl do stanowiska managera ds kontraktowych.

Entuzjastycznie, od chwili powstania, wspieral ruch „Solidarnosci” w Polsce, a w stanie wojennym jej struktury podziemne. Po transformacji ustrojowej w 1989 roku, zgodnie ze slowem danym ojcu, postanowil „zrobic cos konkretnego dla wolnej Polski”. Uznal ze, najlepiej moze pomóc III RP poprzez transfer nowoczesnych technologii ze Stanów Zjednoczonych oraz zaangazowanie w programy zwiazane z wprowadzeniem Polski do struktur NATO. Obok swojej firmy informatyczno-komputerowej Cympak powolal dwie kolejne NATO Expansion Engineering & Program Management Corporation i PROKOR.

Stal sie glównym amerykanskim kontraktorem wojskowym w Polsce.

Zatrudniajac niemal 100 wysoko wykwalifikowanych polskich specjalistów: informatyków, architektów, konstruktorów. Byl partnerem MON w doprowadzaniu lotnisk wojskowych do standardów NATO, budowal m.in. hangary dla samolotów F-16, wojskowe zbiorniki paliwowe, realizowal kontrakty w dziedzinie logistyki etc. Zbigniew Cymerman byl w Polsce honorowany i odznaczany. U szczytu powodzenia jego firma podpisala kontrakty zwiazane z tarcza rakietowa oraz rozwijala swoje dzialalnosci w Rumunii oraz innymi krajami “Partnership for Peace.” . Cymerman stal sie jednym z najwiekszy polonijnych przedsiebiorców realizujacych swoje przedsiewziecia po obu stronach Atlantyku.

Równoczesnie bardzo aktywnie zaangazowal sie w polski lobbing w Stanach Zjednoczonych i budowanie tu jak najsilniejsze pozycji Polski i Polaków. Byl, obok bylego ambasadora USA w Polsce Nicholasa Reya, twórca American Polish Advisory Council. Stal sie szybko jego motorem i sila przebojowa. W Waszyngtonie porównywano go do… polskiego czolgu pracego do przodu bez wzgledu na przeszkody. Okreslenie „Polish Tank” przylgnelo don po spotkaniu w APAC w Bialym Domu, gdzie ostro stawial kwestie zaniedbania Polski jako amerykanskiego partnera, cytujac dane liczbowe udzielanej nam pomocy, mizernie wygladajace w porównaniu do innych krajów europejskich w tym Macedonii. Ostro krytykujac administracje Busha za brak pomyslu oraz konkretnych inicjatyw w Europie Srodkowo-Wschodnie, a glównie w Polsce. To dzieki jego presji, jako glównego negocjatora Polonii, Bialy Dom wystapil z inicjatywa funduszu pomocy na modernizacje wojska polskiego. W slad za tym, do Polski powedrowalo 100 mln dolarów. Jego dynamizm i inicjatywe chwalil prezydent Aleksander Kwasniewski, talenty negocjatora zdobyly szacunek wladz amerykanskich.

Akcentowal gdzie tylko mógl potrzebe aktywnej dzialalnosci politycznej Polonii, aby poprawic wizerunek Polski oraz Polonii. Sam bedac czlonkiem Kongresu Polonii Amerykanskiej od czasów studenckich, dostrzegal potrzebe modernizacji tej organizacji i przeksztalcenia w nowoczesna strukture wplywu i lobbingu politycznego. Gorzko i ironicznie powiadal, ze KPA potrzebuje wiecej Kapitolu niz… bigosu.

Byl konsekwentnym republikaninem. Popieral George’a W. Busha w jego obu kampaniach prezydenckich. Podobnie jak walke z terroryzmem swiatowym, w tym zaangazowanie Ameryki w Afganistanie i Iraku. W 2005 roku Partia Republikanska wybrala go Biznesmenem Roku.

W APAC’u Zbig Cymerman wymyslil koncepcje operatywnej struktury politycznej – Political Action Committee (PAC) czyli Komitetu Akcji Politycznej, wprowadzajac Polonie do nowej ery politycznego dzialania managementu. Przekonujac dzialaczy starej Polonii, ze trzeba byc aktywnym w polityce amerykanskiej, zakladac fundusze wyborcze, budowac polityczna infrastrukture oraz networking aby po prostu byc dostrzeganym i… postrzeganym. Wieczne opowiadanie, ze Polacy to wielki naród, bo wydal Chopina, Jana Pawla II i Walese i dlatego Ameryka ma docenic Polonie i jej pomagac, bez codziennej demonstracji sily i zaangazowania Polonii w Ameryke jest jedynie „smieszna bajka do snu”. W jaki Polonia coraz glebiej zdaje sie zapadac. Pora na przebudzenie.

fot. B.Debek/ Waszyngton.Na pierwszym planie od lewej: Zbigniew Cymerman, gen. Edward Rowny i Anna Walentynowicz

Nie byly o tylko slowa. Wraz z Joe Zazycznym, Zbig zalozyl najwiekszy PAC w Stanach, w jego rodzinnej Pensylwanii. W tym kluczowym „chwiejnym stanie”, decydujacym o wyborach prezydenta w zwiazku ze zmieniajacym sie poparciem dla republikanów i demokratów, gdzie co dziesiaty mieszkaniec jest Polonusem mialo to szczególne znaczenie. I wydalo owoce. Polonia odniosla sukcesy: wybrala sedziów w Filadelfii, przyczynila sie do wyboru kongresmanów stanowych, senatorów krajowych. Doprowadzila do uchwalenia przez Pensylwanie rezolucji wzywajacej Kongres do zniesienia wiz dla Polaków. Takich komitetów bylo szesc, ale tylko Zbig’s PAC (jak powszechnie nazywano pensylwanski) potrafil zgromadzic i wydac na cele swych kampanii cwierc miliona dolarów. Tyle co pozostale komitety wziete razem. Jak powiedzial wtedy znany polityk amerykanski, Polacy zdobyli sie na cos wiecej, niz tradycyjny wysilek finansowy na nowe drzwi czy dzwon do kosciola.

Myslal dlugofalowo i rozumial, ze amerykanska polityka jest lokalna. Tam Polonia musi koncentrowac swe wysilki, a nie na spektakularnych próbach dostania sie raz na pare lat z delegacja „wyselekcjonowanych” reprezentantów do Bialego Domu. Jezdzil, przemawial do Polonii, nawolywal do aktywnosci. Byl glównym konstruktorem i motorem polonijnej agendy w wyborach prezydenckich. Przystapilo do niej – po raz pierwszy w historii wyborów prezydenckich – ponad trzysta organizacji polonijnych i odpowiedzieli na nia bez ociagania z równo republikanski i demokratyczny kandydat na prezydenta USA.

Widocznym sladem pasji Zbiga Cymermana w centrum stolicy Stanów Zjednoczonych stal sie Pomnik Ofiar Komunizmu, odsloniety uroczyscie przez prezydenta Geroge’a Busha. Byl jednym z wspóltwórców Amerykanskiej Fundacji Ofiar Komunizmu realizujacej idee monumentu i hojnym donatorem na jego powstanie.

Innym obszarem aktywnosci Cymermana byla Fundacja Wolnego Slowa zalozona przez Bogdana Lodyge, znanego biznesmena i dzialacza polonijnego z Chicago. To ona zorganizowala m.in. wizyte Anny Walentynowicz oraz innych dzialaczy Solidarnosci, w USA, podczas której, 13 grudnia, 2005 roku przyjela ona, w imieniu pierwszego wolnego zwiazku zawodowego Solidarnosc, Medal Wolnosci Reagana-Trumana oraz otrzymala drugi swój. Takimi samymi, posmiertnie, uhonorowano Jana Pawla II oraz polsko-amerykanskiego bohatera generala Edward Równego.

fot.Archiwum/ Gen. Edward Równy

Zbigniew Cymerman fundowal tlumaczenia ksiazek znanych postaci Polonii amerykanskiej na jezyk polski i finansowal ich wydawanie w kraju. Uwazal, ze Polsce nalezy sie wiedza i duma ze swej diaspory amerykanskiej. Tak weszla do polskich ksiegarn m.in. ksiazka general Równego na temat prowadzonych przezen w imieniu USA rokowan rozbrojeniowych z ZSRR w Szwajcarii – „Tango niedzwiedziem”.

Byl nieobojetny na to, co dzieje sie w Polsce, co zreszta takze w Warszawie bylo doceniane. Wyrazów uznania nie szczedzil mu zarówno prezydent Lech Walesa. Aleksander Kwasniewski parokrotnie mówil to publicznie. Za jego kadencji otrzymal Krzyz Kawalerski Orderu Zaslugi za wklad we wprowadzanie Polski do NATO. Docenial go Lech Kaczynski. Dobrze znali go byli ministrowie obrony, pózniej piastujacy inne prominentne urzedy Bronislaw Komorowski i Radoslaw Sikorski. Polsko-amerykanscy przyjaciele zmarlego twierdza, ze laczyla ich ze Zbigiem Cymermanem wyrazna nuta sympatii.

Równoczesnie rozgrywal sie dramat Zbigniewa Cymermana. Strona polska zalegala z regulacja naleznosci za zrealizowane przezen kontrakty paromilionowej wielkosci. Doprowadzilo to jego przedsiebiorstwa do upadlosci. Wkrótce takze bankructwa osobistego. Dochodzil swych roszczen na drodze sadowej, jak zwykle w polskich realiach, przewleklej i wyboistej. Od paru miesiecy musial toczyc takze walke z choroba krazeniowa.

Przegral ja 30 wrzesnia br. w hallu swego domu, który wkrótce musial opuscic. Powalil go zawal serca. Zaloga ambulansu reanimacyjnego mogla stwierdzic tylko zgon.

Zbigniew Adam Cymerman mial z swa zona, Polka z pochodzenia Mary Ann (z domu Mikus) szescioro dzieci: Marka, Lise, Scotta, Dana, Karen i Matta. Dwoje z nich niepelnosprawnych. Dwoje wnuków Janalyn i Karalyn. Jego bratanek i chrzesniak Joe Cymerman, nowo promowany oficer po West Point Academy jest wlasnie w drodze , jako dowódca oddzialu, do Afganistanu.

Jak cala rodzina byl oddanym katolikiem, czego Kosciól wielokrotnie doswiadczal, a ich macierzysta swiatynia pod wezwaniem swietego Alfonsa – w szczególnosci.

Rodzina i przyjaciele Zbiga Cymermana nie moga wyjsc z szoku. Padaja pytania na ile w jego przedwczesnym i niepotrzebnym odejsciu jest zrzadzenia slepego losu, a ile udzialu sytuacji, jakiej stal sie ofiara i z jaka musial sie zmagac w swej polskiej ojczyznie. Której sluzyc chcial z Ameryki, jak umial najlepiej.

Wiedza i pelna transparencja na temat tego, dlaczego czlowiek ceniony,odznaczany, uwazany za polskiego patriote i amerykanskiego nagle staje sie niepotrzebny czy wrecz „persona non grata”, z dalszymi tego tragicznymi konsekwencjami – amerykanskiej Polonii sie nalezy.

Domaga sie tego m.in. general Edward Równy uwazajac, ze Zbigniew Cymerman doznal w Polsce krzywd niezasluzonych.

Patryk Malecki – Nowy Jork
Poczatek(VZ).

Opublikowano Ameryka | Dodaj komentarz

Stan Arizona rajem dla uchodźców

W Arizonie, gdzie nielegalni imigranci zbierają cięgi, uchodźcy są witani z otwartymi rękoma. Pochodzą główne z pogrążonych w wojnie krajów takich jak Somalia, Birma czy Irak. Co więcej, spotykają się w Arizonie z wielką życzliwością.

fot.NYT/ Ibrahim Swara-Dahab z Sudanu pracuje na swój sukces produkując mięso z kóz

W Dolinie Słońca rozkwitają całe osiedla przesiedleńców. Bośniacy to już stali mieszkańcy hostelu Arizona Biltmore w Phoenix, cieszący się specjalnymi przywilejami. Świadczy o tym chociażby fakt, że prywatna szkoła Tesseract School w tym mieście zachęca stypendiami tylko dla uchodźców.

Ibrahim Swara-Dahab, sudański farmer, niczym znawca masarstwa z dumą prezentuje swoje umiejętności i uparcie pracuje na sukces produkując kozinę w rzeźni wybudowanej dzięki mikropożyczce.

Natomiast Yasoda Bhattarai z Bhutanu, której przysługuje 10 tygodni darmowej opieki zdrowotnej za decyzję o urodzeniu córki chorej na gruźlicę, otwarcie przyznaje: – Ktokolwiek nie spyta mnie o Phoenix, odpowiadam, że to najlepsze miejsce na ziemi.

fot.NYT/ Arizona udzieliła azylu dwukrotnie większej liczbie imigrantów niż jej liberalny sąsiad – Kalifornia

Jedynie trzy stany USA przyjęły więcej uchodźców od Arizony na przestrzeni ostatnich sześciu lat. W statystykach stan ten prześcignął także swojego liberalnego sąsiada – Kalifornię, przyjmując dwukrotnie więcej azylantów.

– Polityka otwartości wobec uchodźców stawia Arizonę zdecydowanie na pierwszym miejscu – twierdzi Robert Carey z International Rescue Committee, organizacji ds. uchodźców.

Niemniej jednak jest to strategia, która wydaje się o tyle zaskakująca, że w Arizonie zewsząd słychać głosy, że imigranci przyczyniają się do wzrostu przestępczości, zabierają pracę lokalnym mieszkańcom i dodatkowo obciążają szpitale i szkoły.

­Dobrej imienia Arizony broni senator Russell Pearce, główny republikański przeciwnik nielegalnych. – Nie jesteśmy stanem antyimigranckim. Nigdy nie byliśmy. Chcemy tylko, żeby przestrzegano prawa.

Poniekąd jego słowa zdają się potwierdzać statystki. Arizona w 2009 roku przyjęła 4,700 uchodźców, ale jednocześnie szacuje się, ze w w tym stanie mieszka 375 tys. nielegalnych imigrantów. Poza tym, azylanci przyjmowani są ze względów humanitarnych, nie ekonomicznych.

W zeszłym roku na całym świecie udzielono azylu ponad 10 mln uchodźców, w tym ok. 75 tys. w USA.

Arizona początkowo przyciągała imigrantów niskimi kosztami życia. Oferowała także wiele stanowisk pracy dla niewykwalifikowanych pracowników. Po 2002 roku do poprawy sytuacji uchodźców przyczyniło się także mianowanie na stanowego koordynatora ds. uchodźców Cherles’a Shipmana. Jego żona, emigrantka z Kambodży, skutecznie postarała się o prowadzenie przez męża „polityki otwartych drzwi”. Zadbano między innymi o zapewnienie uchodźcom usług tłumaczeniowych w 14 językach, w tym Kirundi (Burundi), Tigrinya (Etiopia) czy Hakka (Chiny).

na fot.NYT/Hai Doo, pracownik pralni, dzięki pomocy finansowej zaoszczędził 20 tys. na nowym domu (na zdj. Hai Doo z rodziną)

Nowoprzybyli uchodźcy mogą liczyć w Arizonie na pomoc finansową. Skorzystał z niej na przykład Harith Khalid Aziz z Iraku, sprzedawca w warzywniaku. Kilkumiesięczne wsparcie pomogło mu i jego rodzinie przetrwać do momentu znalezienia lepszej pracy. – Nawet jeśli należysz do innej rasy, zawsze będziesz tu mile widziany – mówi. – Na tym opierają się Stany Zjednoczone.

Hai Doo, pracownik pralni, dzięki dotacjom zaoszczędził 20 tys. na nowym domu. – Nigdy nie spodziewałem się, że otrzymam taką pomoc – mówi.

Jednak życzliwie przyjęci w USA uchodźcy już mniej przychylnie wypowiadają się na temat nielegalnych imigrantów. Co więcej, te dwie grupy raczej za sobą nie przepadają, co przejawia się m. in. w rywalizacji o pracę.

– W USA liczy się prawo i porządek – mówi 35-letnia Wissam Salman z Iraku, pracująca jako pokojówka. – Jeśli nie zaczną się z nimi [nielegalnymi – przyp. red.] rozprawiać, pociągnie to za sobą katastrofalne skutki.

Farmer Ibrahim Swara-Dahab dodaje, że Meksykanie często kradną mu kozy. Przyznaje, że sam przekroczył nielegalnie granicę Kenii gdy uciekał z Sudanu, ale twierdzi, że była to dla niego sprawa życia lub śmierci. Po czym oznajmia twardo: – Tutaj sytuacja jest inna. Trzeba mieć dokumenty.

as (The Gainesville Sun)

Copyright ©2010 4NEWSMEDIA

Opublikowano Ameryka | Dodaj komentarz

Nowa partia polityczna w USA: “Tea Party”

Nowa partia polityczna w USA: “Tea Party” czyli po polsku “Herbatka”
pochodzi stąd że typowo po angielsku modne są gry półsłówek, które
stają się nazwą zdarzenia. W tym wypadku nazwa ta odnosi się do
demonstracji przeciwko rządowi brytyjskiemu w kolonii Massachusetts w
dniu 16 grudnia, 1773, kiedy urzędnik brytyjski odmówił odesłania do
Anglii trzech statków z herbatą obłożoną w 1773 roku nowymi wysokimi
podatkami. Wówczas grupa białych tubylców, przebranych za Indian,
weszła na pokład statków i zniszczyła cały ładunek herbaty przez
wrzucenie jej do portu w Bostonie. Akt ten stał się symboliczny dla
Rewolucji Amerykańskiej, która została rozpoczęta 19 kwietnia bitwą
pod Lexington i Concord a zakończyła się w 1783 roku podpisaniem
traktatu paryskiego.

Jednym z głównych haseł Amerykanów było “no taxation without
reprezentation” czyłi żadnych podatków bez zgody opodatkowanych. Warto
wspomnieć, że czterysta lat wcześniej w akcie koszyckim w 1374 roku,
następca i siostrzeniec Kazimierza Wielkiego, król Ludwik I, z
dynastii Andegaweńskiej, ogłosił akt prawny nie tylko legalizujący
polski samorodny system ustawodawczy, ale również zatwierdził prawnie,
że żadne podatki nie będą obowiązywać w Polsce, bez zgody sejmików
regionalnych, stanowiących reprezentację stanu szlacheckiego,
stanowiącego około 10% ludności Królestwa Polskiego.

Brytyjski historyk Norman Davies zwrócił uwagę na podobieństwo
ideologiczne demokracji amerykańskiej i demokracji Rzeczpospolitej
Szlacheckiej formalnie stworzonej dwieście lat wcześniej w akcie Unii
Lubelskiej z 1569 roku, która to demokracja na przełomie XVI i XVII
wieku miała milion wolnych obywateli. Każdy dorosły mężczyzna miał
prawo kandydować w powszechnych wyborach króla polski. Wówczas każda
szlachcianka i każdy szlachcic w Polsce mieli równe prawa
dziedziczenia własności.

Cyfra miliona wolnych obywateli w USA została osiągnięta dopiero w XIX
wieku a konstytucja amerykańska była tworzona w dużej mierze pod
wpływem filozofa John’a Locke, który według Miłosza, uformował swoją
własną filozofię na podstawie publikacji Biblioteki Braci Polskich,
pacyfistów w Holandii, wypędzonych z Polski za odmowę służby w obronie
kraju. Warto wspomnieć, że w historii światowego rozwoju rządów
reprezentatywnych, po raz pierwszy w Polsce było milion wolnych
obywateli znacznie więcej niż w starożytnej Republice Rzymskiej lub w
Atenach.

Działalność populistycznej i jakoby “powstańczej” nowej partii
politycznej w USA pod nazwą “Tea Party,” jest przeanalizowana w “The
Wall Street Journal” z 17 października 2010 w artykule pod tytułem
“Czego Naprawdę Chce ‘Tea Party:?’ Motywacją tego populistycznego
‘powstania’ jest nie tyle sprawa wolności jako takiej, a raczej
specyficzne amerykańskie pojęcie Karmy.”

Karma w Buddyzmie dosłownie oznacza “czyn” lub “działanie”. W
buddyjskim znaczeniu nie oznacza ona rezultatu, określanego jako
skutek, efekt lub przeznaczenie. Prawo przyczyny i skutku znane jest w
języku “pali” jako “działanie” lub “owoc działania” albo “przyczyna i
skutek.” Tego rodzaju mgliste pojęcia naturalnie nadają się do
eksploatacji przez takie grupy jak Lobby Izraela oraz ludzie
“neo-konserwatywnego” ruchu politycznego stworzonego przez
nowojorskich trockistów, nawróconych na syjonizm, pod wodzą Williama
Kristola. Ruchowi temu udało się zawładnąć funduszami fundacji
faktycznie zachowawczych a następnie zdominować rządy prezydenta
George’a Bush’a i wywołać, według profesora Zelikowa, napad
amerykański na Irak, dla “dobra Izraela.”

Jedną z typowych gwiazd “Tea Party” jest pani Sarah Palin, która była
“zauważona” jako obiecująca osoba dla ruchu neo-konserwatywnego przez
syna Williama Kristola, działacza politycznego i dziennikarza. Pani
Polin zaczęła karierę polityczną u boku senatora, a później
gubernatora Alaski, a następnie sama zdobyła urząd gubernatora Alaski,
ale nie sprawowała go podczas całej kadencji, na którą była wybrana
jugosłowiańskiego “powodów osobistych.”

Dziennikarka jugosłowiańskiego pochodzenia pracująca dla CBS, pani
Kathy Curric, skompromitowała panią Palin ignorancją i brakiem
podstawowej wiedzy o geografii, geopolityce, etc. Wywiad z panią Palin
prowadzony przez panią Kathy Curric jest klasycznym przykładem
ludzi-gwiazdorów “Tea Party,” nowej, ale jak odtąd działających w
ramach partii Republikańskiej, a faktycznie nowego ugrupowania
politycznego w USA.

Iwo Cyprian Pogonowski

WWW.pogonowski.com

Opublikowano Ameryka | Dodaj komentarz

Magia konkursów sms-owych

Większość ludzi (ok..2/3) w Polsce posiada dochody nie przekraczające 2.000zł. netto. W wyniku ostatniego kryzysu gospodarczego, anomalii pogodowych, wzrostu cen żywności i energii, następuje dalsza pauperyzacja społeczeństwa. Niemal każdy marzy o tym , aby „zaświeciło mu słońce”, uważa też, że „jednak coś mu się od życia należy” i czeka na jakąś Okazję. Nawet niedawno rządzący, obiecywano nam cuda, w co niektórzy uwierzyli i tym samym, mentalnie się na nie przygotowali. Organizatorzy konkursów i loterii, właśnie na takich ludzi polują. Niczego jeszcze nie wygrałeś, ale już dostajesz wiadomość z gratulacjami! Organizatorzy loterii i konkursów kuszą atrakcyjnymi nagrodami i wywołują wrażenie, że zwycięstwo jest blisko. Użytkownicy telefonów komórkowych i Internetu (poczty elektronicznej), którzy zakupili usługi telekomunikacyjne u Operatora realizującego bezkrytycznie tzw. „zlecenia reklamowe” przeżywają koszmar wielokrotnego w ciągu dnia pojawiania się reklam, a w istocie loterii i konkursów przedstawianych jako: „super oferta”, „spróbuj bez ryzyka”, „łatwa wygrana” itd. Do brania udziału ww. konkursach namawiają również znani prezenterzy telewizyjni i radiowi. Twierdzą (co mija się z prawdą), że „wystarczy wysłać tylko 1 darmowy SMS i już nic nie robiąc należy tylko czekać na wygraną”. Wiele osób daje się na tą bajkę nabrać, myśląc, że z „konkursem” jest tak samo, jak z losem kupionym w tradycyjnej loterii. Konkursy sms-owe, są trochę podobne do gry hazardowej „jednoręki bandyta,” nie tylko dlatego, że: obejmuje ten sam segment rynku gier hazardowych, a sms-a wysyła się jedną ręką. W opisanych konkursach i loteriach, zrobiono to samo co w „jednorękim bandycie”, w którym wykorzystano program, zmuszający Użytkownika do coraz szybszej obsługi automatu, tylko po to, aby nie dać mu czasu do zastanowienie się. Stąd są sms-y typu „odpowiedz natychmiast, czy też informacja, „że musisz odpowiedzieć np. wciągu. 15 minut.” Konkursy sms-owe jednak są popularniejsze i bardziej dostępne niż ww. „jednoręki bandyta.”
Ww. konkursy np.74500 Pusty-SMS, Skarbiec Orange, Omnibus III, BMW TVP, BMW Orange, konkurs Discovery 7238 oraz inne, nie są reklamami lecz oszukańczymi loteriami, stanowią one „żyłę złota”, dla oraz doskonały biznes dla zlecających i wysyłających te loterie do Klientów. Omamiony sztuczkami„handlarzy iluzji” (organizatorów tych konkursów), Klient ponosi stratę pieniężną. Jest to bezwzględna, wielka i perfidna ściema, (zawsze są jakieś „kruczki i gwiazdki”, tzn. podstęp, przekręt oraz oszustwo, jest to opinia tysięcy internautów), realizowana za przyzwoleniem tolerancyjnej polityki władz odpowiedzialnych za przestrzeganie prawa, w tym zakresie. Wmawia się, że jest to wyłącznie spam a więc „fikcja zwana trikiem marketingowym”. Uważam, że jest to działanie niezgodne z prawem, co postaram się uzasadnić w dalszej części wypowiedzi. Aby bardziej obrazowo pokazać ten problem, to na wstępie opowiem starą anegdotę. „Do pubu wchodzi bezdomny i mówi do kelnera, Panie kelner, proszę setę i galaretę i to szybko, póki się to nie zacznie. Zaniepokojony kelner pyta się, a co ma się zacząć? Czy w ogóle masz pieniądze? No właśnie, to już się zaczęło, odpowiada bezdomny”.
A więc, skoro już skusisz się na wysłanie proponowanego darmowego SMS, trudno ci będzie wyrwać się z tej procedury. Już za chwilę, będą Ciebie nękać i bombardować (nawet co kilka minut) sms-ami, z idiotycznie głupimi pytaniami, lub wzywając tylko do wysłania kolejnego sms-a. (ale już płatnego ~5zł), który zapewni Ci rzekomo wysoką wygraną, Celowo mami się i podpuszcza Uczestników tych loterii i konkursów, wmawiając im, że prowadzą, będą obdarowani jakimiś „śmieciowymi” losami. Co chwilę otrzymujesz wiadomości z gratulacjami, nie wiadomo za co, z informacjami typu( …) „lepiej usiądź, bo odpowiedź będzie Bardzo Szokująca, po której nie pozostanie Tobie nic innego, jak tylko skakać ze szczęścia”. Gdy w te bajki uwierzysz i sprawdzisz tę szokującą wiadomość(~5zł), to dowiesz się, że otrzymałeś dodatkowe, „śmieciowe”(punkty lub losy), „dzięki którym jesteś coraz bliżej wygranej”.Jakaś pani z Działu Nagród, oznajmi Tobie, że „jesteś na liście Zwycięzców, w związku z tym, nie będziesz płacić podatku od wygranej, ale musisz za to jedynie potwierdzić tę wiadomość„1 pustym sms-em na nr 74500” i znów ta „sama śpiewka” jak wyżej. Następnie, sam Prezes (nie przedstawiając się), na piśmie gwarantuje Tobie wygraną np.50.000zł, której i tak nie dostaniesz,( zgodnie z Regulaminem, wszystko co napisze Organizator, jest nieprawdziwe, jest na niby) Jednakże, w tym przypadku są podstawy by sądzić, że stanowił jego pisemne oświadczenie woli o przyznaniu tobie ww. nagrody. naruszono Art. 286. § 1. k.k. ( jest to „wprowadzenie osoby w błąd albo wyzyskanie błędu”). Aby otrzymać rzekomą wygraną, należy wielokrotnie potwierdzać i to najlepiej natychmiast płatnymi sms-ami,: twój numer telefonu, fakt akceptacji wygranej, tego że jest już Koniec (de facto twojej cierpliwości i pieniędzy). a co z nagrodą to „szukaj sobie wiatru w polu”. A więc nieuzbrojonym okiem widać, że jest to zwyczajny podstęp, oraz „ poświadczanie nieprawdy w celu osiągnięcia określonych korzyści poprzez wyłudzenie”( pieniędzy na sms-y). Słyszałem o takim przypadku, gdzie Klient grając w podobnym Konkursie o 10.000zl., zdobył aż miliard losów (czyli na 1 zł. przypadało 100.000 losów) i nic nie wygrał, stracił zaś na to dużo „kasy”. A co się stało z jego nagrodą? Nie pozostało mu nic innego, jak wyżej tzn. „szukanie wiatru w polu”. Zdenerwowany tym ewidentnym oszustwem, wyrzucił komórkę (wraz z tym miliardem losów) do śmieci (stąd śmieciowe losy) i wreszcie przez chwilę naprawdę miał „święty spokój”. A miał być tylko jeden darmowy SMS.
Są takie konkursy (np. Quiz„Skarbiec” i „Omnibus III” ,których Organizatorami są: t CT „Creative Team” S.A oraz PTK Centertel „Orange”), gdzie, aby wygrać, należy rozwiązać aż 5885 pytań standardowych oraz pytania, specjalne i dodatkowe, których ilości nie podano. Jak widać Regulaminy te zaskakują dużą ilością pułapek, jak np. w ww. konkursach, zgodnie z (§4 pkt.5)- należy odpowiedzieć na ostatnie pytanie standardowe, przed następnym tego samego typu pytaniem, mimo upływu, choćby wielu dni. Czy przeciętny Klient, nękany kilkudziesięcioma sms-ami dziennie, jest w stanie zapamiętać, po upływie np. tygodnia, ostatnie pytanie standardowe, na które nie odpowiedział? Ponadto należy powiedzieć, że koszt uczestnictwa w ww. konkursach, w maju wzrósł z 3,66zł na 4,88zl za sms-a, tzn. o 33%. To ci dopiero demonstracja: podstępu,. przebiegłości i pazerności CT Creative Team”. Sprawa ta przypomina mi to anegdotę o dwóch koniach, starym, ślepym oraz młodym wyścigowym. Młody koń mówi do starego, wiesz, za tydzień jest Wielka Pardubicka i co ty na to? Ja tam żadnych przeszkód nie widzę, odpowiedział stary koń. W przypadku organów do tego powołanych jest odwrotnie, widzą one wyłącznie same przeszkody, których boją się jak ognia. Uważam, że te organy i instytucje powinny wszcząć śledztwo i to z urzędu.
Gra „znaczonymi kartami.”
Chyba najgroźniejszą, działającą na zasadzie „gry znaczonymi kartami”, czyli „wciskaniu” Klientom, nieprawdziwej informacji, wyłudzając za to biorąc od nich, prawdziwe pieniądze, jest „Loteria Pusty-SMS.” Wynika to z jej Regulaminu tj. pkt.X.4 cyt. „Wszystkie treści zawarte w materiałach reklamowo-promocyjnych mają charakter jedynie informacyjny i nie mogą być podstawą do roszczeń Laureatów. Moc prawną mają jedynie postanowienia Regulaminu i obowiązujące przepisy prawa.” Ostrzegam Uczestników tej loterii, zgodnie z ww. Regulaminem wszystkie informacje wysyłane do Uczestników są nieprawdziwe (na niby) i należy je rozumieć odwrotnie, jak jest napisane i wyłącznie traktować je jako spam reklamowy. Ma to jeden cel, przez kłamstwo wyłudzać pieniądze za płatne sms-y.
Z dużą uwagą i zarazem dociekliwością zapoznałem się z obowiązującym Regulaminem, mimo tego, że jego treść jest praktycznie niedostępna dla przeciętnego Użytkownika (szczegóły poniżej). Uważam, że zatwierdzenie tego Regulaminu przez Izbę Celną w Departamencie Gier Losowych i Zakładów Wzajemnych Ministerstwa Finansów było wielkim błędem. Jak to może być, że wszystko to co deklaruje Prezes, jako Organizator Loterii, jest fikcją, jest jedynie spamem reklamowym, mającym na celu podstępne wyłudzenie pieniędzy od jej Uczestników. Dzięki temu, radca prawny Pani Beata Małkowska Łaszczyńska zam. w W-wie przy ul. Białej lok.4 (nie będąca Prokurentem ani pracownikiem firmy), w imieniu Organizatora oddalała i oddala reklamacje setek poszkodowanych Klientów, właśnie podpierając się autorytetem IZBY CELNEJ, która zatwierdziła taki skandaliczny Regulamin. Urzędnicy udzielający zgodę na ten Regulamin, w ogóle nie zwrócili uwagi na skutki, jakie z tego wynikają dla Obywatela. Mamy tu więc do czynienia z niedopuszczalna klauzulą zmieniająca zasadę równości stron w stosunkach prawnych. Brakuje kontroli przestrzegania Regulaminu Loterii Spólki Internetq przez odpowiednie powołane do tego instytucje. A znając życie to prawdopodobnie stali za tym jacyś: Bolo, Lolo i spółka, ponieważ „wszędzie tam ,gdzie spotykają się wielkie pieniądze i polityka, rodzą się niebezpieczne związki. Największe gospodarcze skandale zawdzięczamy, na ogół decydentom i biznesmenom. Zawsze też, znajdują się przedsiębiorczy Polacy, którzy próbują się dorobić kosztem naiwnych rodaków.” (cytat z „10-ciu największych afer gospodarczych’ Internet -WP 08.09 br.).
Analizując ok. tysiąca opinii internautów oraz innych Uczestników loterii, śmiem twierdzić, że „Loteria Pusty -SMS ” jest dla jej Uczestników najbardziej bezwzględną groźną i wprowadzającą w błąd loterią, istniejącą na rynku gier hazardowych. Ma ona pewne elementy stosowane w „jednorękim bandycie”. Chodzi o to ,że stosuje się w niej ponaglanie Uczestnika gry, tylko po to, aby nie miał on czasu do zastanowienia się. Organizatorem takiej loterii ( pusty sms 745000 -INTERNETQ POLAND Sp. z o.o., z siedzibą w Warszawie (00-094), przy ulicy Wierzbowej 9/11 (w tzw. Centrum Opium- idealnym punkcie do otumaniania ludzi), wpisana do rejestru przedsiębiorców prowadzonego przez Sad Rejonowy dla m.st. Warszawy XII Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego pod numerem KRS 0000321310, Numer NIP 1070012782, Numer REGON 141704000, posiadająca kapitał zakładowy w wysokości 1.000.000 zł. (czyli kwoty, do której spółka z o.o. odpowiada wobec swoich wierzycieli).

• Tzw.” reklama”, którą stosuje Organizator, jest namolną, drażniącą i zarazem wprowadzającą w błąd, grą, której celem nie jest „chwalenie produktu, kogoś lub czegoś”. Jest ona nasycona wprost nieweryfikowalnymi elementami perswazyjnymi, wywierającymi silny nacisk psychiczny i stwarzającymi swego rodzaju przymus dokonania zalecanej czynności, tzn. wysyłania pustego sms-a. Niewątpliwie za najbardziej groźne, z listy czynów nieuczciwej reklamy, w szczególności ze względu na dużą częstotliwość i silne oddziaływanie perswazyjne, należy uznać praktyki reklamowe wprowadzające w błąd (właśnie te stosowane przez Organizatora). W przypadku reklamy wprowadzającej w błąd, działania te są niedopuszczalne, gdyż prowadzą do utrudnienia lub uniemożliwienia otrzymania rzetelnej informacji, tym samym ograniczając, lub wyłączając w ogóle szansę na dokonanie rzeczowego wyboru. Jest więc deliktem nieuczciwej reklamy, wyjątkowo dozwolonym w Polsce, pomimo negatywnych ww. aspektów. Ponadto, fakt nękania nas Użytkowników tego typu reklamowymi spamami, nie powinno być obojętną okolicznością dla realizującego zlecenie Operatora, jak również nie jest ono obojętne dla psychiki przeciętnego konsumenta (w Polsce -osoby łatwowiernej z ukończoną zawodówką, ok. 10% z nich ma ukończone wyższe studia). Po prostu, nie chcemy być poddawani działaniom reklamowym i powinien o tym wiedzieć każdy Organizator audio-tekstowego Konkursu, czy też Loterii. Z punktu widzenia Tadeusza Sztuckiego (niekwestowanego eksperta w dziedzinie reklamy)(…)” reklamę można sformułować za pomocą kilku cech”. Zdaniem autora jest to „przekaz informacji: płatny, nieosobowy, pochodzący od konkretnego nadawcy, posługujący się masowymi sposobami komunikowania, w celu, pozyskania przychylności adresatów czyli odbiorców reklamy.” Czy w przypadku oszukanych przez podstępny Regulamin, (niedostępny dla Uczestnika loterii), Klientów INTERNETQ POLAND Sp. z o.o. Czy mamy do czynienia z tym co ma coś wspólnego z przychylnością adresatów? Proszę przeczytać tysiące opinii przeciętnych konsumentów w ww. stronach internautów (złodzieje!).

• Zgodnie z Regulaminem pkt. X.4. „Wszystkie treści zawarte w materiałach reklamowo-promocyjnych mają charakter jedynie informacyjny i nie mogą być podstawą do roszczeń Laureatów. Moc prawną mają jedynie postanowienia Regulaminu i obowiązujące przepisy prawa.” Jak zatem należy rozumieć stwierdzenie; „Moje uszanowanie, tu Prezes Loterii. Potwierdzam w 100%, ze 30.000zł na 100% będzie WYPŁACONE! Proszę nadać 1 SMS o treści TAK na 74500 4,88zl/sms.” Co, lub kogo takie stwierdzenie reklamuje? Dla przeciętnego konsumenta, jest to informacja o jego pisemnym oświadczeniu woli o przyznaniu mi ww. nagrody i w związku z tym gwarancji prezesa firmy o wygranej. W wypaczonym, pokrętnym, pojmowaniu reklamy i prawa przez ww. Prezesa cyt.- „jest to taki komunikacyjny zabieg”, a więc wg niego: CZARNE znaczy BIAŁE, TAK znaczy NIE, 100% GWARANCJA znaczy BRAK JAKIEJKOLWIEK GWARANCJI, STOP znaczy START, a KONIEC gry, oznacza jej POCZĄTEK, czyli cała ta Loteria. wg mnie jest: OBŁĘDEM, WIELKA FIKCJA, ”bełkotem schizofrenika, będącego w ostatnim stadium delirium”. W tej Loterii, na ogół wygrać mogą dobrze poinformowani gracze lub „sprawni umysłowo inaczej”. W tej grze, trzeba mieć specjalny klucz i w związku z tym należy słowa, które są prawdziwe odpowiednio pooznaczać (np.*)tylko po to aby wiedzieć, które słowa są prawdziwe (czy nie są tylko spamem i fikcją). Okazuje się , że pisząc do Organizatora STOP, on tego sms-a poważnie nie traktuje i wg internautów, 5 krotny, wysyłany do Organizatora STOP, nie wystarczy (jest to ok. 25 zł. straty).Wg nich po to aby Stop był prawdziwy, należy go wielokrotnie wysłać, ale tylko na darmowy numer. Komputer „głupieje”, wstrzymuje bombardowanie Klienta sms-ami i dopiero wtedy jest o.k. i tylko to skutkuje. Ponadto INTERNETQ Poland, doskonale wie o tym, że na tego typu loterii audiotekstowej, odpowiada się na pytania, często przysłane na ogół podstępem (skąd wzięto nr telefonu, jeśli nie dokonuje się zgłoszenia uczestnictwa) w czasie przerwy: w pracy, śniadaniowej, lekcyjnej, w metrze, w pociągu, w autobusie, czekając na coś lub kogoś, czy też np. leżąc na plaży. Organizator doskonale wie i musi wiedzieć to, do kogo kieruje swoją ”reklamę”. Takie rozeznanie rynku oraz potencjalnych Klientów firmy, jest elementarzem i to niemal w każdym biznesie. Przeciętny konsument nie ma żadnych szans wyjaśnienia wielu nieprawidłowości i uchybień prawnych. Najgorsze w tym wszystkim jest to,że praktycznie nie można tego wyjaśnić nawet nie można „porozmawiać” z automatyczną sekretarką, ze względu na ww. Spółkę z o.o., która w ogóle nie dba o swój wizerunek. Jaka jest możliwość bezpośredniego kontaktu z tą firmą, w celu wyjaśnienia czegokolwiek? Prezes (nie ma innego kontaktu), jak próbować się z nim skontaktować, na ogól siedząc za granicą, nie zawsze udziela odpowiedzi na e-maile.
• Zgodnie z pkt.VI.1. Nagrody Podstawowe zostaną przekazane przelewem, na rachunek bankowy wskazany przez każdego z Laureatów Nagrody Podstawowej, w terminie do dnia 16 sierpnia 2010 roku. A co mają zrobić Szczęśliwcy, którzy nigdy nie mieli konta bankowego i wcale go nie potrzebują .Takie działanie Organizatora narusza art.32 p.2 Konstytucji III RP.( „Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym społecznym lub gospodarczym”). Na jakiej podstawie prawnej Organizator domaga się posiadania rachunku bankowego w państwie gdzie(ponad.40% Obywateli nie posiada żadnego konta) Na świecie w XXI wieku, są znane inne formy przesyłania pieniędzy niż tylko przelewy bankowe. A w ogóle, jak się to ma do niemal codziennych ostrzeżeń Policji, nakazujących chronić swoje konto bankowe, przed spryciarzami, którzy podstępem zdobywa dane Klienta oraz nr konta, ponieważ grasuje w Polsce jakaś zorganizowana szajka, która mając, podrabia dokumenty i okrada go. Okradziono w ten sposób kilkunastu biznesmenów, w tym jednego z Warszawy na kwotę 2 milionów zł. Czy INTERNETQ Poland Sp. z o.o. ma prawo karać swoich Klientów za to, że przestrzegają zaleceń Policji? Pomyśleć stracić główną nagrodę w wys. 50.000 zł. tylko dlatego, że nie podało się nr swojego konta firmie, która ma najgorsze (jakie w życiu widziałem) możliwe referencje i to wystawione przez Ich Własnych Klientów, cytat większości Klientów tej firmy – oszuści, kłamcy, złodzieje, hieny, cwaniacy, naciągacze itd., itp. ,etc. Osobiście naliczyłem w obowiązującym Regulaminie kilkanaście nieprawidłowości i uchybień prawnych, a składając reklamację w tej sprawie, radca prawny z nieznanej mi firmy reprezentującej Organizatora -INTERNETQ Poland Sp. z o.o. podpiera się akceptacją Regulaminu przez Izbę Celną w Warszawie i mówiąc potocznym językiem powiedziała, iż „widziały gały co brały” (nie mogły widzieć bo Regulamin był praktycznie dla przeciętnego Klienta jest niedostępny).
• Dlaczego zatwierdzony przez Izbę Celną Regulamin, nie przewiduje tego, aby w tzw. reklamie ostrzec dzieci i osoby niesamodzielne czy ubezwłasnowolnione, o zakazie uczestniczenia w loterii, tak jak ma to miejsce w przypadku innych reklamach (np. lekarstw, czy inwestowaniu w złoto (Investors’a), jest ostrzeżenie o poważnym ryzyku związanym ze spożyciem leku lub inwestowaniem w złoto)? Okazuje się (w Internecie), że rodzice ( i prawni opiekunowie) skarżą się i wprost lamentują na sms-owe wyłudzanie pieniędzy od ich pociech. Dzieci, z natury są bardzo naiwne i łatwowierne, (wierzą dorosłym) i nie są odporne na kłamstwa wyspecjalizowanych i dobrze wyszkolonych „zawodowców,” zatrudnionych przez Organizatora loterii. Wystarczą im dosłownie sekundy (by wysłać 5 pustych sms-ów po~5zl każdy), aby dziecko straciło miesięczny abonament przeznaczony na kontakt z rodzicami. Naprawdę, sprawa okradania naszych dzieci jest sprawą poważną, poważnie powinna być potraktowana i „woła o pomstę do nieba”! Zgodnie zaś z Art. 286. § 1. k.k. “Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym imieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd, albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.” Czy to nie pasuje jak ulał do działalności ww. firmy i jej Prezesa? Tym powinny zająć się: UKE. UOIK, Rada Reklamy Rzecznik Praw Obywatelskich, Izba Celna w Ministerstwie Finansów oraz inne instytucje i organy?
• Należy wskazać, że zleceniodawcą ww. „reklamy” jest Prezes INTERNETQ POLAND Sp. z o.o., G. Witerski oraz jego Wspólnicy: Panagiotis Dimitropulos, Georgios Karakovounis z INTERNETQ TELECOMUNICATIONS AND INTERNET SERVICES SA. Poważnie rzecz traktując uważam, że pisemna gwarancja wygranej w loterii, która „stanowi jego pisemne oświadczenie woli o przyznaniu Uczestnikowi ww. nagrody” powinna być poważnie traktowana, a nie jak jest tylko: drwiną z Klientów, lecz również naruszeniem umowy cywilno-prawnej kupna i sprzedaży(k.c.),Umowę tę, z winy Organizatora, zawarto nie mając możliwości zapoznania się z tym wyjątkowo podstępnym Regulaminem. Chcąc go zdobyć, wpisując(za radą Prezesa) w Google- www.pusty-sms.pl, uzyskujemy wiele set opinii Uczestników loterii, w rodzaju-cytat; „złodzieje, oszuści, hieny, naciągacze, wyłudzacze” itd. itp. etc., lecz nie możemy znaleźć obowiązującego Regulaminu. Idąc dalej wpisując www.pusty-sms.pl regulamin, znowu czytamy ww. epitety, a z Regulaminem, jak nie mogliśmy tak nadal nie możemy się zapoznać „bez instalacji tzw. „wtyczki”. W celu zapoznania się z nim należało zainstalować „wtyczkę,” czyli dodatkowy program np. „Adobe Flash Player 10,1 Windows, Firefox, Safari. Opera”. Warunki instalacji tego programu napisane są w nieznanym przeciętnemu Kowalskiemu języku obcym, (od ponad 10 lat „bezwzględnie wymagane jest, aby wszelkie: instrukcje obsługi, regulaminy i opisy techniczne produktów sprzedawanych w Polsce, były wykonane w języku polskim”. O tym powinien wiedzieć i tym samym zabezpieczyć w dostęp do Regulaminu Organizator Loterii. Przecież żaden odpowiedzialny uczestnik loterii, który nie zna biegle języka angielskiego, nie kupi przysłowiowego „kota w worku”. Są to niepodważalne fakty i m.in. głównie dlatego (oprócz wielu uchybień, nieprawidłowości oraz naruszeniu Regulaminu przez Internetq sp. z o.o.) należy dochodzić odszkodowania i to najlepiej zbiorowego.

• Uważnie obserwując poczynania Organizatora tej loterii, nie można wykluczyć tego, że Prezes, tej dziwnej i zarazem wyjątkowo pazernej spółki (~5zl/sms, stanowi roczny abonament komórki na tzw. kartę prepaidową, nastawionej tylko na odbiór), który nie orientuje się w obowiązującym w III RP prawie, jest tzw. „slupem.” Teoretycznie,(zgodnie z rachunkiem prawdopodobieństwa, a sytuacje takie dość często u nas się zdarzają), jest to całkiem możliwe. Mam uzasadnione obawy, że Jego Wspólnicy: Panagiotis Dimitropulos, Georgios Karakovounis, również nie znają polskiego prawa. Zdaniem Uczestników, jak również moim, ww. loteria jest prostym sposobem wyłudzania pieniędzy, wbrew przepisom polskiego prawa: Art. 286. § 1. k.k., Art.271. § 3. k.k., czy też Art.5 k.c.- „Nie można czynić ze swego prawa użytku, który byłby sprzeczny z zasadami współżycia społecznego(…),oraz umowy cywilno-prawnej, kupna i sprzedaży”. Obliguje to mnie i innych Uczestników do dochodzenia należnego odszkodowania, na drodze cywilno-prawnej. Ponadto uważam, że mamy tu do czynienia z naruszeniem zasad: „fair play”, dobrych obyczajów kupieckich, „gentlemen’s agreement,” a nawet Konstytucji III RP( w przypadku Regulaminu pkt.VI.1)art. 32.pkt 2.„Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym społecznym lub gospodarczym”.

• Regulamin loterii, który jest niedostępny dla zwykłych Uczestników, powinien obowiązywać dwie strony, a obowiązuje tylko Uczestników. Nie posiada on jasnych, jednoznacznych i transparentnych reguł gry. Pierwszym największym gwałcicielem tych reguł (są na to dowody) jest sam Zarząd, który nie przestrzega Regulaminu. Obietnice wygranej są tutaj pisane „tylko palcem po wodzie”. W tej loterii, żeruje się na niewiedzy jej Uczestników, stosując reklamę, która jest całkowitą fikcją i reklamowym blefem, będącą na granicy prawa a prawdopodobnie (oceni to kto inny) jw. wykazałem, przekraczając je. Za realizację tego typu oszukańczych zleceń, „grę znaczonymi kartami,” (można to wykazać) oraz ewidentnego działania Organizatora w „złej wierze”, odpowiedzialnymi są poza Zlecającym również: Operator telefonii komórkowej i wydający zgodę na tę Loterię tzn. Dyrektor Izby Celnej (decyzja-Nr 440000-IPA W-9285-2/10/406/ARA) w Departamencie Gier Losowych i Zakładów Wzajemnych Ministerstwa Finansów.
Szczegółowo analizując wszystkie punkty ww. Regulaminu, należy stwierdzić, że jest nieprecyzyjny i zarazem niedoskonały. Posiada on kilkanaście uchybień i nieprawidłowości. Łatwo można wykazać, że w tym konkretnym przypadku mamy tu do czynienia z „grą znaczonymi kartami”!

• Surfując po Internecie znalazłem dziwną listę zwycięzców konkursu audiotekstowego z jesieni ub. roku..Lista ta jest dla mnie czymś niepokojącym i zarazem dziwnym:
- od 28.10 2009 r. do 11.12.2009 r. czterokrotnie w ww. Konkursie- nagrodę 10.000 zł. wygrał Marek Turynowicz z Białegostoku (wg Aagi internautki z Konkursu 74500) cytat-„karany oszust”) -od 18.11.2009 r. do 19.12. 2009 r. 6 x po 10.000 zł. wygrywają: Dębscy z Końskowoli,(3 x Andrzej, 2 x Jolanta(1x jako mieszkanka Młynek), 1 x Krzysztof, oraz 1 x (29.11 2009 r. Andrzej wygrał 50.000 zł.).To dopiero trzeba mieć szczęście! Okazuje się, że w tym konkursie jest więcej takich wprost nieprawdopodobnych szczęściarzy. Z matematycznego punktu widzenia jest to mało prawdopodobne. No cóż, jest to co najmniej dziwne, ale prawdziwe. Jak widać ,w tych Konkursach zdarzają się cuda. Złośliwi twierdzą, że być może ww. szczęściarze mogą być tylko tzw.„słupami”, którzy uwiarygodniają te konkursy.
Czy Izba Celna, która wydała Koncesję, oraz Departament Gier Losowych i Zakładów Wzajemnych, Ministerstwa Finansów kontrolują to co „wyprawiają” tj. zleceniodawcy Organizatorzy loterii i wysyłający do Klientów te programy, w ramach tzw. zleceń reklamowych.? Czy, celowo w naszym kraju dla uzyskania korzyści finansowych wprowadza się w życie tolerancyjną politykę, w tym zakresie na szkodę tysięcy Użytkowników? Czy w ogóle jest jakaś stała bieżąca kontrola nad poczynaniami Organizatorów Konkursów? Jak widać po skutkach ich działania, to ich nie ma.
Plaga sms-owych konkursów rozwija się u nas, jak jakaś zaraza. Dla Organizatorów to kokosowy interes, grunt jest dobry, a „frajerów jest ci u nas dostatek”.
Operator sieci Orange – PTK Centertel, współorganizator Loterii (bezcenne źródło informacji o abonentach „Orange”), jedynie: udostępnia Organizatorom loterii sieci telekomunikacyjnej, pobiera opłaty za wysłane przez Uczestnika wiadomości sms, o których mowa w niniejszym Regulaminie oraz udziela zezwolenia Organizatorowi na umieszczanie aktualnej wersji Regulaminu na stronie www. Orange.pl
Zgodnie z obowiązującymi zasadami marketingu, największą wartością firmy są: jej wizerunek oraz jej marka np. E. Wedel. Szczególnie dotyczy to spółek z o.o., które odpowiadają jedynie do wysokości swojego kapitału zakładowego. W przypadku firmy InternetQ stanowi to 1.000.000 zł. (jest to równowartość 2 nagród po 500.000 zł.,), zaś pozostałe nagrody to już zrzutka naiwniaków. Na ww. przykładzie okazuje się, że rację miał Mikołaj Kopernik głoszący, że „zły szeląg wypiera dobrego szeląga”.
Muszę przyznać, że ci „handlarze iluzją” (zleceniodawcy): Skarbiec Orange, Omnibus III, BMW Orange, Konkurs 7238 , NTERNETQ Sp. z o.o. (pomaga im PTK Centertel „Orange”), Milioneria, czy Business Sport Solutions Internetional LLC z Oregon USA (przesyłane przez portal 02.pl), czy inne przesyłane przez Erę, swoją bezwzględnością, perswazją oraz otumanianiem ludzi, moim zdaniem naruszają zasady: przekracza prawo i zasady współżycia społecznego. polskiego prawa oraz „przekraczają granice, których nie wolno przekroczyć”. W tym zakresie prześcignęli oni N. Machiavelego, arcymistrza intryg, obłudy i przewrotności.
ENFORCER 1 – Edward oszukany Klient Gdańsk 28.08.2001r

Opublikowano Z Polski | 9 komentarzy

Śiwa legenda

W dniu 12 paźdźernika 2010 roku odbyła się projekcja filmu “Śiwa legenda” na motywach powieści Władymira Korotkiewicza w reżyserji Bohdna Poreby.Scenografia Igor Topilin, muzyka Eugeniusz Doga w wykonaniu Orkiestry Radia Bialoruskiego pod dyrekcją Walerego Leonowa. Zdjęcia Jacek Stachlewski,
W rolach głównych:
Lubka Iwona Ktarzyna Pawlak
Roman Lembit Ulfsak
Kizgała Iwar Kałnyszyn
Od 20 lat nie pokazywana na polskich ekranach.
Niestety była to jednorazowa projekcja.
Obecny był ambasador Republiki Białoruś Wiktar Gajsionak


Pozdrawiam AS

OPAL

Studio@OPALFilm.pl
www.OPALFilm.pl
Skype: OpalGraf

Opublikowano Z Polski | Dodaj komentarz

Jak Illuminati ponownie przejęli Rosję

Rosyjscy masoni

Masoneria dziś jest zupełnie inna, od tej, o której słyszeliśmy. Rytuał nie jest już priorytetem; działalność masońska odbywa się poza lożami. Politycy wielu krajów otwarcie twierdzą, że są związani z masonerią. Jest to rodzaj politycznego związku zawodowego jednocząca pozbawionych skrupułów polityków, oszustów finansowych i wszelkiego rodzaju łotrzyków, którzy szukają osobistego zysku i władzy absolutnej. Wszystkie ważniejsze decyzje polityczne odbywają się za zamkniętymi drzwiami organizacji masońskich. W demokratycznych wyborach przedstawianych jest kilku kandydatów wspieranych przez światową elitę. Ten system władzy politycznej, został wprowadzony w Rosji w latach 1980.

Organizacje masońskie nie są zjednoczone. Składają się one z wrogich wobec siebie „rodzinnych mafii”. Obecnie możemy obserwować świetny przykład walki mafii w Rosji. Ostatecznym celem tej walki jest podział kraju i zagłada narodu rosyjskiego.
Dzisiaj w Rosji istnieje około 500 różnych lóż masońskich (nie licząc organizacji okultystycznych i kościołów satanistycznych), z około dwustu tysiącami członków. Większa liczba członków (nie mniej niż 10.000) reprezentuje tzw „białą masonerię”. Główna ich część należy do klubu-łańcucha „Rotary”. Inne organizacje „białej masonerii” to: Zakon Orła, Magisterium, Reforma, Międzynarodowy Klub Rosyjski i Fundacja Sorosa. „Biali masoni” uważają się za lepszych i elitarnych, posiadających szczególne prawo do dominacji i wykorzystywania innych ludzi. Ich antyrosyjska działalność ma charakter tajny.

Agenci wpływu

Komunizm jest masonerią, ale po II wojnie światowej zaczęła wzrastać rosyjska tożsamość narodowa. Stalin stworzył podstawy dla superpaństwa (dlatego zginął) i przez dziesiątki lat po jego śmierci kraj utrzymywał się z wyników jego pracy. ZSRR stawał się superpaństwem. Illuminati uznali ten fakt za niebezpieczny i postanowili go zniszczyć.
Pierwszym ruchem Illuminati w celu ponownego stworzenia siatki masońskiej w Rosji, było poszukiwanie potencjalnych agentów wpływu. „Agent wpływu” jest terminem szpiegowskim, co oznacza, że „obywatel jednego kraju, który działa w interesie innego państwa, z wykorzystaniem jego wysokiego stanowiska – w rządzie, mediach, nauce i sztuce”. W niniejszym streszczeniu, będziemy mówić o osobach, które pracowały w USA i zostały wyszkolone przez CIA. Eksperci, którzy studiowali masonerię zauważyli, że wyszkoleni przez USA agenci mają kilka typowych cech:

1. Umiejętność wywierania wpływu na świadomość masową
2. Przynależność do jakiejś siatki. Agent wpływu jest ogniwem kontroli machiny politycznej poprzez odkryte przez CIA programy w latach 1960 i 1970.
3. Promowanie celów postawionych przez ‘mistrza’ (tu elita światowa reprezentowana przez CIA). W pewnym momencie cele te są prezentowane jako cele danego państwa, ale tek naprawdę są tylko punktem przejściowym na drodze do celu ;mistrza’.
4. Różne formy obowiązkowych kursów – indywidualnych lub grupowych. Może to być zwykłe seminarium lub intymna rozmowa.
5. Tajna działalność. Im lepszy jest agent, tym lepiej jest zamaskowany. Oni nie rządzą. Oni tylko podpowiadają pożądane decyzje szkodliwe dla państwa.
6. Liczą się interesy osobiste oraz nienawiść wobec rosyjskiej cywilizacji i narodowych wartości historycznej.

Jest to dziwne, ale ostatni problem jest typowy dla agentów CIA przeszkolonych w latach 60. i tych z końca lat 80-tych. Program „agenci wpływu” został opracowany już w latach 20 przez masona Allena Dulles’a (dyrektor CIA). Na jednym z tajnych spotkań masońskich w obecności wice prezydenta Trumana, ministra finansów Morgenthau i B. Barucha, Dulles powiedział: „USA użyje całej swojej siły i pieniędzy do oszukiwania ludzi. Mózg ludzki jest odpowiedzialny za zmiany. W głowach będziemy siać chaos, i będziemy zastępować ich prawdziwe wartości fałszywymi. Znajdziemy sojuszników w Rosji. Krok po kroku będziemy obserwować powolną śmierć najbardziej zbuntowanego narodu jaki kiedykolwiek istniał. Kino, teatr i literatura będą rozwijać najniższe z ludzkich uczuć. Wprowadzimy kult seksu, przemocy, zdrady itp. Zrobimy bałagan w rządzie. Uczciwość i morale staną się zbędne. Okrucieństwo, kłamstwa, nadużywanie narkotyków i alkoholu, nieufność i wrogość staną się istotnym elementem życia. Pokolenie po pokoleniu będzie słabsze. Młodzież będzie naszym narzędziem. Mamy ją skorumpować i zepsuć”.

Następnie określono główne punkty programu dywersji Rosji i przekazano je później w oficjalnych dokumentach USA.
Od 1947 roku pod pretekstem walki z komunizmem, amerykański rząd wyznacza w tym celu milionów dolarów rocznie. Pierwszym rekrutem CIA został A. Jakowlew kiedy studiował na Uniwersytecie Columbia w latach 1960. Później nazwany był nadzorcą „pieriestrojki”. Pod koniec lat 1960 ujawnił się jako rekrut CIA w swoim artykule, w którym skrytykował rosyjską tożsamość narodową i zaapelował by się jej pozbyć. Kilka lat później został wysłany jako ambasador do Kanady, gdzie rozpoczął współpracę z masonem Trudeau (premier).

W latach 1960-70 grupa innych agentów wpływu koncentruje się wokół radzieckiego rządu. Ex-fizyk A. Sacharow i jego żona Żydówka E. Bonner stali się najważniejszymi postaciami „zimnej wojny”. Czcili zachodnią demokrację i apelowali, aby przeciwdziałać narodowym wartościom historycznym Rosji.
Światowa elita wystraszyła się odrodzenia Rosji i jej rosnących wpływów na świecie.
W 1972 Illuminati zrozumieli, że dramatycznie zmniejszają się zasoby naturalne i Zachód stoi w obliczu zagrożenia mającego na celu zmniejszenie ich zużycia. Wskrzesili stare doktryny NWO który da im absolutną władzę. Jedyną przeszkodą na tej drodze był ZSRR, który w tym czasie kontrolował największą część zasobów naturalnych świata.

Wtedy Illuminati zdecydowali się na zmianę systemu sowieckiego poprzez zastosowanie nacisków zewnętrznych. Zorganizowano fundusz miliarda dolarów rocznie, w celu wspierania i kontroli anty-rosyjskich działań wśród Rosjan.
W latach 1980 amerykański wywiad miał mnóstwo sprzymierzeńców wśród radzieckich przywódców. Źródło stwierdza, że od 1985 do 1992 zachód zainwestował ponad 90 bln dolarów w „demokratyzację”, czyli destabilizację Rosji.

Piąta kolumna

Nie wiemy, jak i ile dokładnie zapłacono agentom wpływu, ale można powiedzieć, że w połowie lat 1980. byli bardzo aktywni, tym razem z silnym wsparciem Mikhaila Gorbaczowa. Przygotowanie nowych agentów CIA staje się rutyną. Oni pojawiają się głównie z kręgów Partii Komunistycznej i działają swobodnie. W świetle pieriestrojki pokazywali się opinii publicznej jako orędownicy nowych pomysłów. Powstają wszelkiego rodzaju instytucje i organizacje na terenie całego ZSRR. Wśród nich „Instytut Amerykański”, „Crible Institute”, „Składka na rzecz Demokracji”, „Fundusz Kongresu Amerykańskiego”, „Instytut A. Sacharowa”. Odbywają się wykłady, konferencje i szkolenia dla Rosjan. Mottem było „imperium sowieckie musi zostać zniszczone”.

Szkolenia odbywają członkowie przyszłej grupy Jelcyna, jak również znani dziennikarze.

Tak więc utworzono ‘piątą kolumnę’ zdrajców, którzy w latach 1980 stali się częścią nowych partii politycznych.

Gorbaczow bardzo dobrze wiedział o wszystkim i znał nazwiska funkcjonariuszy masońskich, ale nie zrobił nic by przerwać ich działania. Ponadto kilka razy był ostrzeżony przez KGB. Ale nie zareagował. To dowodzi, że w tym czasie był już blisko związany z zachodem.
ransformacja radzieckiej elity rządzącej

Przyszli historycy ujawnią sposób w jaki komunistyczni ideolodzy i przywódcy zostali działaczami międzynarodowej masonerii. Biorąc pod uwagę ich osobiste cechy skłonności do korupcji – brak skrupułów, chciwość, patologiczne karierowiczostwo, zdrada – łatwo możemy się domyślać, że byli przekupieni i szantażowani. Mechanizm ten został włączony w system administracji partii komunistycznej, która pierwotnie funkcjonowała na podstawie zasad masońskich jako tajna struktury władzy totalnej kontroli i wpływów.
System administracji partii komunistycznej był jedynie narzędziem władzy niezależnej od ludzi, a nawet im przeciwnej. Ta niezależność umożliwiała każdą zmianę w polityce państwa i zwolniała jej wykonawców od odpowiedzialności. W ciągu 70 lat władzy sowieckiej społeczność komunistycznej elity była wybierana z marginesu społecznego poprzez ich cechy negatywne. Były to osoby nie mogące żyć według normalnych ludzkich praw i gotowe na każdą podłość by osiągnąć swoje osobiste cele. Podczas „pierestrojki”, nie znikł system komunistycznej administracji. Wręcz przeciwnie, uległ mutacji (z niemal tymi samymi ludźmi) na dwa wzajemnie uzupełniające się, ściśle powiązane struktury tajnej władzy – międzynarodowej masońskiej i mafijnej przedsiębiorczości. Te dwie struktury całkowicie kontrolują rząd Rosji.

Pierwszy przeciek, że Gorbaczow był masonem pojawił się w lutym 1988 roku w niemieckim magazynie „Meer Licht”, i w grudniu 1989 w nowojorskiej gazecie „Nowe Słowo Rosyjskie”. Słowo wydrukowało zdjęcia Gorbaczowa i Busha wykonujących typowe masońskie gesty. Mediatorem Gorbaczowa ze światowym rządem masońskim był George Soros – pośrednik finansowy i izraelski agent wywiadu. Założył tzw Fundację Sorosa w Moskwie w 1987 roku. W 1990 roku został sponsorem projektu „500 dni”, który zniszczył radziecką gospodarkę. On sponsorował również staż specjalistów wszystkich nowych „niezależnych mediów”. Rozpoczął walkę z rosyjskim ruchem narodowym. Później dowiedziałem się, że Fundacja Sorosa została przykrywką niszczycielskiej działalności CIA w Rosji.

W 1989 r. Gorbaczow dołączył do Komisji Trójstronnej. Spotkanie głównych architektów pierestrojki miało miejsce w Moskwie. Byli na nim David Rockefeller (Rada Spraw Międzynarodowych), Henry Kissinger (B’nai-Brith), Giscard d’Estein i inni. Strona rosyjska była reprezentowana przez Gorbaczowa, Jakowlewa, Szewardnadze (premier ZSRR), Primakowa (premier 1997-1998) i innych. Wyniki spotkania były niejasne, ale zostały wyjaśnione pod koniec tego roku podczas spotkania Gorbaczowa z Bushem na Malcie. Wielu ekspertów uważa, że podjęte tam główne decyzje były śmiertelne dla ZSRR i doprowadziły do katastrofy w Europie Wschodniej. To był przełom w stosunkach między światową elitą i przywódcami radzieckimi, którzy zgodzili się zdradzić swoją ojczyznę..

Pierwszą masońską organizacją w Rosji była żydowska loża Bnai-Brith. Jej otwarcie poparł Gorbaczow. Jej filie powstały później w innych rosyjskich miastach.

Rosła ilość oddziałów Fundacji Sorosa. Soros sponsorował wiele anty-rosyjskich gazet i czasopism. Przeniknięto i osłabiono rosyjską naukę. W 1995 roku powstała inna organizacja Sorosa – Instytut Sorosa zwany „Open Society” (Społeczeństwo Otwarte). Jego celem było kultywowanie świadomości społecznej w kierunku zachodnim i szkolenia nowych pracowników w dziedzinie edukacji, kultury i sztuki. „Open Society” publikuje wiele książek, w których brutalnie zniekształca się fakty historyczne. W umysły rosyjskich obywateli wszczepia się ideę wyższości zachodniej kultury. Wpajane są tradycyjne wartości zachodu – kult przemocy, złośliwości, pogoń za pieniądzem, rozpustę. Suma wypłacana przez Fundację Sorosa i przeznaczana na osłabienie Rosji wynosi ponad 100 milionów dolarów.

Pucz w sierpniu 1991 pomógł światowej elicie osiągnąć swoje cele. Organizacje wspierające agentów wpływu utrzymują swoje struktury i stają się ważnym elementem reżimu Jelcyna. Opracowali program działania dla nowego prezydenta i dostarczyli mu doradców. W USA otwarto dział prawny ‘Rosyjskiego Domu’. Na jego czele stanął agent wpływu E. Lozansky. Niemniej jednak, wszystkie zasadnicze decyzje podejmowały CIA i Illuminati.
Pewny zwycięstwa Jelcyn nie próbował ukryć fakt współpracy z organizacjami anty-rosyjskimi.
Masoński prezydent USA – Bush powiedział zaraz po zamachu: „zwycięstwo Jelcyna jest naszym zwycięstwem”. Ówczesny dyrektor CIA, mason R. Gatek, na Placu Czerwonym wykonał swój „marsz zwycięstwa” dla stacji telewizyjnej BBC.
Oczywiście, Jelcyn był tylko marionetką CIA. Ale 16 listopada 1991 roku nagrodzony został stopniem – rycerza dowódcy Zakonu Maltańskiego. Bez cienia wstydu on pozuje do kamery w jego stroju.

Rozwój masonerii w Rosji

Od tego czasu nastąpił rozkwit organizacji masońskich w Rosji. Ich członkowie swobodnie krążą po kraju organizując spotkania i nowe filie.
Nowa rosyjska masoneria przyjęła wszystkie nowoczesne zasady kształtowania i rozwoju. Wielu polityków, przedsiębiorców, ludzi mediów, którzy po przejściu na masonerię mają większą swobodę działalności. Oni przesuwają granice tradycyjnych lóż i tworzą dynamiczne wolne od rytuałów organizacje o nazwie „biała masoneria”. Realizują one te same cele, ale są reprezentowane przez różne kluby, fundusze, komitety i komisje. Niektóre z nich korzystają z przykrywek organizacji duchowych.

Pierwszą organizacją masońską była „Rotary International” (6.06.1990). W krótkim czasie otworzono jej filie w innych miastach Rosji.

Następnie powstał International Russian Club (1992). Jego członkami byli ludzie z grupy Jelcyna.

W 1993 utworzono Zakon Orła, który jednoczy ‘najlepszych ludzi’, pracujących nad rozwojem siatki elitarnych powiązań, by zapewniały osiągnięcie celów ekonomicznych i politycznych.

Rosyjski bracia są bacznie obserwowani przez zachodnich szefów, którzy koncentrują się głównie na wspieraniu nowych liderów w polityce i ekonomii. Po znalezieniu wiernych i zdolnych, tworzą nie tylko kluby, fundusze i komisje, ale również partie polityczne, gotowe służyć ich celom.
W końcu 1993 założono dwie partie. Pierwszą nazwano „Russia’s Choice” – Wybór Rosji (ale w rzeczywistości był to wybór światowych elit masońskich). Drugą nazwano się „Jabłoko”. Obie były sponsorowane przez szefów z zachodu.
„Wyborowi Rosji” nie powiodło się w wyborach w 1996 roku. I zachód skoncentrował swoje wysiłki na „Jabłoko”. Jej przywódca G. Jawlinski, który kiedyś służył zarówno Gorbaczowowi, jak i Jelcynowi, teraz chce zostać prezydentem. Jego kampanie były sponsorowane przez oligarchę Gusinskiego, wice-prezydenta Rotary Club w Moskwie. Niektóre zachodnie firmy filmowe nagrywały programy dokumentalne o życiu tego politycznego oszusta.

Program opracowany przez światowe elity i przekazany nowym rosyjskim przywódcom, zmusza ich do wytężonej pracy. Będą musieli podzielić Rosję na kilka małych państw i przekazać części jej terytorium krajom sąsiednim, takim jak Finlandia, Litwa i Japonia. Największa część Syberii przejdzie do USA. Światowe elity nawet brały pod uwagę możliwość inwazji Rosji w celu kontroli jego arsenału jądrowego. W 1992 roku pod patronatem Rady Europy i jej sekretarza generalnego Cathrine Lalumiere odbyło się spotkanie nt. „Praw społecznych obywateli Europy”. Było to czysto masońskie spotkanie skierowane na zjednoczenie wszystkich masonów Europy. Wzięły w nim udział loże: francuska, włoska, hiszpańska, grecka i turecka. Rosja była reprezentowana przez A. Sobczaka (Burmistrz Petersburga), A. Graczowa (były doradca Gorbaczowa), A. Gelman (redaktor naczelny jednego z wiodących gazet rosyjskich), V. Kolossov (asystent Jelcyna) . Rok później kolejna zwołano następną konferencję, na której doprowadzono do ustanowienia wspólnej organizacji masońskiej „Wielkiej Europy”. Kontrolowała ona wszystkie główne loże europejskie. Plany Wielkiej Europy obejmują utworzenie unijnego rządu europejskiego, unii energetycznej (Europa ma niewielkie zasoby naturalne, więc dla Rosji oznaczałoby to dostawę tanich źródeł energii do Europy – to jest dokładnie to, co się dzieje w ciągu ostatnich 18 lat), liberalnych stref handlowych (oznaczałoby to dostawy z Europy wszystkich tanich produktów drugiej jakości – ze względu na brak skutecznej kontroli jakości w Rosji).

Wielka Europa dla Rosji przygotowała bardzo smutną rolę w geopolityce przeciwstawiając ją Azji. Został podpisany Pakt Bezpieczeństwa (oprócz Europy zachodniej były tam USA i Kanada jako uczestnicy). Wykorzystując położenie geograficzne Rosji, zachód będzie jej używał jako narzędzie do militarnego odstraszania na Wschodzie. [uwaga red. - nie wydaje się, że tak się dzieje. Ta książka została opublikowana w roku 1998.]
Aby zrealizować projekt „Wielkiej Europy”, światowe elity będą musiały dokonać zmian tektonicznych w umysłach rosyjskich obywateli. Więc to właściwie oznacza, że jest to utopia. Ale to nie będzie odrzucone tak łatwo.

Masoneria i CIA

Stereotypy masońskiej konspiracji służyły jako wzorce dla wielu służb wywiadowczych na świe – przede wszystkim CIA i Mosadu. Rozwój siatki swoich sojuszników i agentów wpływu, szantaż, przekupstwo, zastraszenie, stały się zwykłymi metodami tych dwóch instytucji wspólnych z natury, dążących do utworzenia NWO. A. Dalles (dyrektor CIA) sformułował zasadę: działalność CIA – 10 % działań wywiadowczych (zbieranie i przekazywanie informacji) i 90 % działalności wywrotowej. Eksperci szacują, że obecnie z 29,1 mld dolarów przeznaczonych na działalność CIA w 1999, około 9 mld przeznaczono na prace wywrotowe w Rosji. Część z tych pieniędzy idzie na wsparcie finansowe gangów w Czeczenii i innych regionów Kaukazu i Azji Środkowej.

Prowadzenie polityki podważania przeciwko rosyjskiemu ruchowi narodowemu, USA starają się wzmocnić antyrosyjskie tendencje w regionach byłych republik radzieckich Rosji. CIA wydaje na te cele około 1 mld dolarów rocznie. Szczególną uwagę zwraca się na Białoruś i Ukrainę.. Z. Brzeziński powiedział: „Ważne jest, by Ukraina szła nieustannie w kierunku zachodnim. Będziemy musieli pracować w kierunku rozwoju wzajemnych interesów między USA i Ukrainą. Jeśli ta droga będzie zaniedbana, Ukraina będzie skuszona na powrót do sojuszu z Rosją”.

NWO jest stworzony dla przewagi USA nad Rosją, kosztem Rosji i oderwanych od niej części.
Transformacja radzieckiej elity rządzącej

Przyszli historycy ujawnią sposób w jaki komunistyczni ideolodzy i przywódcy zostali działaczami międzynarodowej masonerii. Biorąc pod uwagę ich osobiste cechy skłonności do korupcji – brak skrupułów, chciwość, patologiczne karierowiczostwo, zdrada – łatwo możemy się domyślać, że byli przekupieni i szantażowani. Mechanizm ten został włączony w system administracji partii komunistycznej, która pierwotnie funkcjonowała na podstawie zasad masońskich jako tajna struktury władzy totalnej kontroli i wpływów.
System administracji partii komunistycznej był jedynie narzędziem władzy niezależnej od ludzi, a nawet im przeciwnej. Ta niezależność umożliwiała każdą zmianę w polityce państwa i zwolniała jej wykonawców od odpowiedzialności. W ciągu 70 lat władzy sowieckiej społeczność komunistycznej elity była wybierana z marginesu społecznego poprzez ich cechy negatywne. Były to osoby nie mogące żyć według normalnych ludzkich praw i gotowe na każdą podłość by osiągnąć swoje osobiste cele. Podczas „pierestrojki”, nie znikł system komunistycznej administracji. Wręcz przeciwnie, uległ mutacji (z niemal tymi samymi ludźmi) na dwa wzajemnie uzupełniające się, ściśle powiązane struktury tajnej władzy – międzynarodowej masońskiej i mafijnej przedsiębiorczości. Te dwie struktury całkowicie kontrolują rząd Rosji.

Pierwszy przeciek, że Gorbaczow był masonem pojawił się w lutym 1988 roku w niemieckim magazynie „Meer Licht”, i w grudniu 1989 w nowojorskiej gazecie „Nowe Słowo Rosyjskie”. Słowo wydrukowało zdjęcia Gorbaczowa i Busha wykonujących typowe masońskie gesty. Mediatorem Gorbaczowa ze światowym rządem masońskim był George Soros – pośrednik finansowy i izraelski agent wywiadu. Założył tzw Fundację Sorosa w Moskwie w 1987 roku. W 1990 roku został sponsorem projektu „500 dni”, który zniszczył radziecką gospodarkę. On sponsorował również staż specjalistów wszystkich nowych „niezależnych mediów”. Rozpoczął walkę z rosyjskim ruchem narodowym. Później dowiedziałem się, że Fundacja Sorosa została przykrywką niszczycielskiej działalności CIA w Rosji.

W 1989 r. Gorbaczow dołączył do Komisji Trójstronnej. Spotkanie głównych architektów pierestrojki miało miejsce w Moskwie. Byli na nim David Rockefeller (Rada Spraw Międzynarodowych), Henry Kissinger (B’nai-Brith), Giscard d’Estein i inni. Strona rosyjska była reprezentowana przez Gorbaczowa, Jakowlewa, Szewardnadze (premier ZSRR), Primakowa (premier 1997-1998) i innych. Wyniki spotkania były niejasne, ale zostały wyjaśnione pod koniec tego roku podczas spotkania Gorbaczowa z Bushem na Malcie. Wielu ekspertów uważa, że podjęte tam główne decyzje były śmiertelne dla ZSRR i doprowadziły do katastrofy w Europie Wschodniej. To był przełom w stosunkach między światową elitą i przywódcami radzieckimi, którzy zgodzili się zdradzić swoją ojczyznę..

Pierwszą masońską organizacją w Rosji była żydowska loża Bnai-Brith. Jej otwarcie poparł Gorbaczow. Jej filie powstały później w innych rosyjskich miastach.

Rosła ilość oddziałów Fundacji Sorosa. Soros sponsorował wiele anty-rosyjskich gazet i czasopism. Przeniknięto i osłabiono rosyjską naukę. W 1995 roku powstała inna organizacja Sorosa – Instytut Sorosa zwany „Open Society” (Społeczeństwo Otwarte). Jego celem było kultywowanie świadomości społecznej w kierunku zachodnim i szkolenia nowych pracowników w dziedzinie edukacji, kultury i sztuki. „Open Society” publikuje wiele książek, w których brutalnie zniekształca się fakty historyczne. W umysły rosyjskich obywateli wszczepia się ideę wyższości zachodniej kultury. Wpajane są tradycyjne wartości zachodu – kult przemocy, złośliwości, pogoń za pieniądzem, rozpustę. Suma wypłacana przez Fundację Sorosa i przeznaczana na osłabienie Rosji wynosi ponad 100 milionów dolarów.

Pucz w sierpniu 1991 pomógł światowej elicie osiągnąć swoje cele. Organizacje wspierające agentów wpływu utrzymują swoje struktury i stają się ważnym elementem reżimu Jelcyna. Opracowali program działania dla nowego prezydenta i dostarczyli mu doradców. W USA otwarto dział prawny ‘Rosyjskiego Domu’. Na jego czele stanął agent wpływu E. Lozansky. Niemniej jednak, wszystkie zasadnicze decyzje podejmowały CIA i Illuminati.
Pewny zwycięstwa Jelcyn nie próbował ukryć fakt współpracy z organizacjami anty-rosyjskimi.
Masoński prezydent USA – Bush powiedział zaraz po zamachu: „zwycięstwo Jelcyna jest naszym zwycięstwem”. Ówczesny dyrektor CIA, mason R. Gatek, na Placu Czerwonym wykonał swój „marsz zwycięstwa” dla stacji telewizyjnej BBC.
Oczywiście, Jelcyn był tylko marionetką CIA. Ale 16 listopada 1991 roku nagrodzony został stopniem – rycerza dowódcy Zakonu Maltańskiego. Bez cienia wstydu on pozuje do kamery w jego stroju.

Rozwój masonerii w Rosji

Od tego czasu nastąpił rozkwit organizacji masońskich w Rosji. Ich członkowie swobodnie krążą po kraju organizując spotkania i nowe filie.
Nowa rosyjska masoneria przyjęła wszystkie nowoczesne zasady kształtowania i rozwoju. Wielu polityków, przedsiębiorców, ludzi mediów, którzy po przejściu na masonerię mają większą swobodę działalności. Oni przesuwają granice tradycyjnych lóż i tworzą dynamiczne wolne od rytuałów organizacje o nazwie „biała masoneria”. Realizują one te same cele, ale są reprezentowane przez różne kluby, fundusze, komitety i komisje. Niektóre z nich korzystają z przykrywek organizacji duchowych.

Pierwszą organizacją masońską była „Rotary International” (6.06.1990). W krótkim czasie otworzono jej filie w innych miastach Rosji.

Następnie powstał International Russian Club (1992). Jego członkami byli ludzie z grupy Jelcyna.

W 1993 utworzono Zakon Orła, który jednoczy ‘najlepszych ludzi’, pracujących nad rozwojem siatki elitarnych powiązań, by zapewniały osiągnięcie celów ekonomicznych i politycznych.

Rosyjski bracia są bacznie obserwowani przez zachodnich szefów, którzy koncentrują się głównie na wspieraniu nowych liderów w polityce i ekonomii. Po znalezieniu wiernych i zdolnych, tworzą nie tylko kluby, fundusze i komisje, ale również partie polityczne, gotowe służyć ich celom.
W końcu 1993 założono dwie partie. Pierwszą nazwano „Russia’s Choice” – Wybór Rosji (ale w rzeczywistości był to wybór światowych elit masońskich). Drugą nazwano się „Jabłoko”. Obie były sponsorowane przez szefów z zachodu.
„Wyborowi Rosji” nie powiodło się w wyborach w 1996 roku. I zachód skoncentrował swoje wysiłki na „Jabłoko”. Jej przywódca G. Jawlinski, który kiedyś służył zarówno Gorbaczowowi, jak i Jelcynowi, teraz chce zostać prezydentem. Jego kampanie były sponsorowane przez oligarchę Gusinskiego, wice-prezydenta Rotary Club w Moskwie. Niektóre zachodnie firmy filmowe nagrywały programy dokumentalne o życiu tego politycznego oszusta.

Program opracowany przez światowe elity i przekazany nowym rosyjskim przywódcom, zmusza ich do wytężonej pracy. Będą musieli podzielić Rosję na kilka małych państw i przekazać części jej terytorium krajom sąsiednim, takim jak Finlandia, Litwa i Japonia. Największa część Syberii przejdzie do USA. Światowe elity nawet brały pod uwagę możliwość inwazji Rosji w celu kontroli jego arsenału jądrowego. W 1992 roku pod patronatem Rady Europy i jej sekretarza generalnego Cathrine Lalumiere odbyło się spotkanie nt. „Praw społecznych obywateli Europy”. Było to czysto masońskie spotkanie skierowane na zjednoczenie wszystkich masonów Europy. Wzięły w nim udział loże: francuska, włoska, hiszpańska, grecka i turecka. Rosja była reprezentowana przez A. Sobczaka (Burmistrz Petersburga), A. Graczowa (były doradca Gorbaczowa), A. Gelman (redaktor naczelny jednego z wiodących gazet rosyjskich), V. Kolossov (asystent Jelcyna) . Rok później kolejna zwołano następną konferencję, na której doprowadzono do ustanowienia wspólnej organizacji masońskiej „Wielkiej Europy”. Kontrolowała ona wszystkie główne loże europejskie. Plany Wielkiej Europy obejmują utworzenie unijnego rządu europejskiego, unii energetycznej (Europa ma niewielkie zasoby naturalne, więc dla Rosji oznaczałoby to dostawę tanich źródeł energii do Europy – to jest dokładnie to, co się dzieje w ciągu ostatnich 18 lat), liberalnych stref handlowych (oznaczałoby to dostawy z Europy wszystkich tanich produktów drugiej jakości – ze względu na brak skutecznej kontroli jakości w Rosji).

Wielka Europa dla Rosji przygotowała bardzo smutną rolę w geopolityce przeciwstawiając ją Azji. Został podpisany Pakt Bezpieczeństwa (oprócz Europy zachodniej były tam USA i Kanada jako uczestnicy). Wykorzystując położenie geograficzne Rosji, zachód będzie jej używał jako narzędzie do militarnego odstraszania na Wschodzie. [uwaga red. - nie wydaje się, że tak się dzieje. Ta książka została opublikowana w roku 1998.]
Aby zrealizować projekt „Wielkiej Europy”, światowe elity będą musiały dokonać zmian tektonicznych w umysłach rosyjskich obywateli. Więc to właściwie oznacza, że jest to utopia. Ale to nie będzie odrzucone tak łatwo.

Masoneria i CIA

Stereotypy masońskiej konspiracji służyły jako wzorce dla wielu służb wywiadowczych na świe – przede wszystkim CIA i Mosadu. Rozwój siatki swoich sojuszników i agentów wpływu, szantaż, przekupstwo, zastraszenie, stały się zwykłymi metodami tych dwóch instytucji wspólnych z natury, dążących do utworzenia NWO. A. Dalles (dyrektor CIA) sformułował zasadę: działalność CIA – 10 % działań wywiadowczych (zbieranie i przekazywanie informacji) i 90 % działalności wywrotowej. Eksperci szacują, że obecnie z 29,1 mld dolarów przeznaczonych na działalność CIA w 1999, około 9 mld przeznaczono na prace wywrotowe w Rosji. Część z tych pieniędzy idzie na wsparcie finansowe gangów w Czeczenii i innych regionów Kaukazu i Azji Środkowej.

Prowadzenie polityki podważania przeciwko rosyjskiemu ruchowi narodowemu, USA starają się wzmocnić antyrosyjskie tendencje w regionach byłych republik radzieckich Rosji. CIA wydaje na te cele około 1 mld dolarów rocznie. Szczególną uwagę zwraca się na Białoruś i Ukrainę.. Z. Brzeziński powiedział: „Ważne jest, by Ukraina szła nieustannie w kierunku zachodnim. Będziemy musieli pracować w kierunku rozwoju wzajemnych interesów między USA i Ukrainą. Jeśli ta droga będzie zaniedbana, Ukraina będzie skuszona na powrót do sojuszu z Rosją”.

NWO jest stworzony dla przewagi USA nad Rosją, kosztem Rosji i oderwanych od niej części.

poliszynel

Opublikowano Ze Swiata | Dodaj komentarz

Polacy prawdziwi i fałszywi

Jak wiadomo, nasi mężykowie stanu zajmowanie się prawdziwą polityką mają zakazane, ponieważ jej prowadzenie zostało zarezerwowane dla starszych i mądrzejszych, więc wyżywają się we wzajemnym przezywaniu – w czym wspierani są przez konfidentów tajnych służb poprzebieranych za dziennikarzy, którzy dodatkowo tworzą tak zwane „fakty prasowe”. Jak pamiętamy, fakt prasowy wynalazł „Drogi Bronisław”, czyli prof. Bronisław Geremek, co automatycznie nobilituje każdego, kto się tym wynalazkiem posługuje. Ostatnio fakt prasowy stworzyła „Kasia”, czyli pani red. Katarzyna Kolenda-Zaleska, przypisując Jarosławowi Kaczyńskiemu wzmiankę o „prawdziwych Polakach” Wzmianka ta stała się przedmiotem rozmaitych analiz, wśród których pojawiła się również opinia, iż jest to określenie „antysemickie”. W tej sytuacji posługiwanie się nim pewnie wkrótce zostanie zakazane, na tej samej zasadzie, co tzw. „kłamstwo oświęcimskie”. Niezależnie jednak od tego warto zastanowić się, czy „prawdziwi Polacy” jeszcze istnieją, czy też już ich nie ma, a ich miejsce zajęli wyłącznie Polacy fałszywi. Jak dotąd bowiem określenie „fałszywi Polacy” nie zostało przez żaden autorytet moralny napiętnowane, co może wskazywać, że mogą stanowić oni większość naszego społeczeństwa. No dobrze, ale jak właściwie odróżnić prawdziwego Polaka od Polaka fałszywego? W przypadku np. takich Żydów sprawa jest jasna: nawet pod względem prawnym prawdziwym Żydem jest tylko osobnik urodzony z Żydówki. Nawiasem mówiąc, koresponduje to pozytywnie z zasadą prawa rzymskiego, że mater semper certa est, co się wykłada, że matka jest zawsze pewna, tzn. – znana, podczas gdy z ojcami – jak wiadomo – bywa różnie. Żyd urodzony z matki aryjskiej jest tzw. mechesem, czyli rodzajem Żyda fałszywego. Jak widzimy, w tej materii powstała straszliwa wiedza, w której nie tylko nie ma niczego niestosownego czy wstydliwego, ale nawet jest ona ostentacyjnie wykorzystywana dla celów politycznych, np. w postaci niedawnego apelu izraelskiego premiera Beniamina Netaniahu, by Palestyńczycy uznali Izrael za „państwo żydowskie”, czyli należące do Żydów – ma się rozumieć – prawdziwych. W tej sytuacji trudno zrozumieć przyczyny, dla których określenie „prawdziwy Polak”, czy hasło „Polska dla Polaków” miałoby być niestosowne, a zwłaszcza – „antysemickie”. O co naprawdę w tej tresurze tubylczego społeczeństwa chodzi? Czyżby – nie daj Boże – o dominację fałszywych Polaków nad prawdziwymi?

Stanisław www.Michalkiewicz.pl

Opublikowano Z Polski | Dodaj komentarz

Socjaliści permanentnie kombinują jak nas oszukać..

Co robi żeglarz, gdy ma kłopoty z zatokami?

- Wypływa na pełne morze.

Tyle dowcip, a prawda?

Jak władza socjalistyczna ma kłopoty z prawdą, wypływa w coraz większe propagandowe kłamstwa. Bo jej się wydaje, że w ten sposób oddali nagą prawdę od siebie.. A przecież wiadomo- że jedynie prawda nas wyzwoli, a przy tym- jedynie ona jest ciekawa- jak twierdził największy pisarz XX wieku- Józef Mackiewicz, przemilczany, zamilczany, ignorowany.. A przecież mamy „ wolną Polskę”, „ wolność słowa” i wymarzoną III Rzeczpospolitą, o której jeszcze marzyli nasi praojcowie.. Rzecz cała ciągnie się jeszcze od …Światowida. Jestem przekonany- że tak przerobią historię, że nasze wnuki będą w państwowych szkołach uczyć się o zalążkach demokracji, praw człowieka, praw zwierząt i innych zabobonach XX wieku.. U Orwella wymazywali przeszłość- ale przy współczesnej technice? Bo kto panuje nad przeszłością, panuje nad teraźniejszością, a kto panuje nad teraźniejszością- panuje nad przyszłością..

Chwilka dla praw zwierząt.. Właśnie we Wrocławiu, gdzie rządzi pan Rafał Dutkiewicz, który prezydentem Wrocławia jest od 2006 roku, przejął schedę po panie Bogdanie Zdrojewskim, który aktualnie zajmuje się kulturowaniem , oddano do użytku schronisko dla zwierząt, w ramach praw zwierząt i nie jest to schronisko prywatne, bo ktoś kocha zwierzęta i chce się nimi zająć- ale jest to schronisko gminne, w ramach budowy w całej Polsce socjalizmu gminnego.. Nie ma na to specjalnego programu- ale są wytyczne płynące od budowniczych socjalizmu europejskiego. Prawa zwierząt muszą być realizowane..

Warto przypomnieć, że pan Rafał Dutkiewicz wygrał prezydenturę Wrocławia miażdżącą liczbą demokratycznych głosów i to już w pierwszej turze, popierany przez Platformę Obywatelską i Prawo i Sprawiedliwość, które to ugrupowania- rzekomo są antagonistami.. Zdobył 84,53% wszystkich głosów przy frekwencji -40,04%

Takie nowoczesne schronisko dla zwierząt, spełniające standardy, prawa człowieka, pardon- prawa zwierząt, i jeszcze trochę czasu upłynie, a zwierzę, nie dość, że będzie równouprawnione to jeszcze wywyższone.- kosztowało- uwaga! 27 milionów złotych(????) A co to jest dla socjalistów zwierzęcych dwadzieścia siedem milionów złotych odebranych człowiekowi- nie zwierzętom przecież.? Bo zwierzęta- kierujący się w swoim życiu instynktem, nie potrafią zorganizować sobie pracy, żeby móc wytworzyć jakiekolwiek bogactwo… Bo ostatni będą pierwszymi- skoro już zwierzęta są chrześcijanami..

Miesięczny koszt utrzymania zwierzęcia w gminnym schronisku wynosi- 300 złotych, a tamtejsi wrocławscy rentierzy z tytułu na przykład częściowej niezdolności do pracy -pobierają 543,20 złotych miesięcznie, a najniżsi emeryci- 706 złotych i 29 groszy. To wszystko od 1 marca 2010 roku. Wcześniej było mniej..

Sekretarka odbiera telefon:

-Niestety, szef jest na zebraniu, ale jeśli to pilna sprawa, to zaraz go obudzę..

Czy mieszkańcy Wrocławia się kiedyś obudzą, żeby pogonić lewaka z jego lewacką wizją realizacji życia mieszkańcom? Myślę, że wątpię..

Pan Rafał Dutkiewicz w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, za głębokiej komuny potrafił zorganizować Tydzień Kultury Chrześcijańskiej, był więc człowiekiem odważnym- i to mu się chwali.. Chyba, że.. Mniejsza zresztą o zasoby archiwalne.. Obronił nawet na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim doktorat z logiki formalnej, przy pomocy pracy:” Z badań nad metodą tablic semantycznych Betha”, której promotorem był pan profesor Ludwik Borkowski. Z logiki formalnej- a gdzie tu logika nieformalna w postępowaniu obecnym pana Rafała Dutkiewicza? I to wszystko na Uniwersytecie Katolickim..(!!!!)

Razem z panem Grzegorzem Schetyną, obecnym marszałkiem Sejmu- organizował Radio Eskę, dostał nawet nagrodę im. Józefa Tischnera, marksisty w Kościele Powszechnym, który swojego czasu dla miesięcznika” Home and market” powiedział, że:” Marksizm jest filozofią poważną”(????) Lewactwo też jest w Kościele Powszechnym.. Jakby ktoś nie wiedział..

Bez powodzenia startował do parlamentu z list Unii Demokratycznej i Kongresu Liberalno- Demokratycznego zwanego „Kongresem Aferałów”. Z tego samego Kongresu wywodzi się pan obecny premier Tusk.. Ci „liberałowie” tak mają,. że preferują zamordyzm nad wolnością człowieka.. Są to „Liberałowie zamodrystyczni” i ustalający ceny administracyjnie, tak jak pani Ewa Kopacz z dawnej Unii Wolności a obecnie Platformy Obywatelskiej.. Mam na myśli ceny leków..

Bo partner koalicyjny Platformy Obywatelskiej, Polskie Stronnictwo Ludowe proponowało swojego czasu ustalanie sztywnych cen na kartofle(!!!!), zwane ziemniakami, a w poznańskiem- pyrami.. Z samego nazewnictwa byłoby wiele kłopotów- bo jak ustalić co jest ziemniakiem, kartoflem czy pyrą(???) A co by było, gdyby udało się „ludowcom” ustalić sztywne ceny na kartofle i sztywne marże dla hurtowników kartofli.. Dopiero wtedy byłoby zamieszanie kartoflane?

Ale z pewnością bohatersko pokonywaliby przeszkody nieznane w innych ustrojach.. Jak zwykle zresztą!..

Zresztą socjaliści wszystko potrafią, jak tylko chcą, a chcą wiele…..żeby nam życie utrudnić. Właśnie kołata im się w socjalistycznych mózgach kolejny pomysł biurokratyczny- utworzyć Agencję do spraw Taryf(???) Ach, taryf??? To będziemy musieli się ewakuować z demokracji, ale jak śpiewał pan Panasewicz w piosence” Strach się bać”, „ przed demokracją nie ma gdzie zwiać”..(???)

A propos: dlaczego tak rzadko puszczają w radio tę piosenkę.. To moja ulubiona, zarówno w treści jak i i w oprawie muzycznej. Tylko żeby nie rzucać pustymi butelkami w publiczność.. Panie Panasewicz..

Ale wróćmy do opowieści o panu Dutkiewiczu. Moim zdaniem zajmuje się on głównie trwonieniem pieniędzy i wprowadzaniem w życie rewolucji kulturalnej, jak odbywa się na naszych oczach.. Propaguje marksizm kulturowy, zgodnie z zaleceniami komunisty włoskiego Gramsciego, który umyślił sobie słynny marsz przez instytucje kulturalne i cywilizacyjne.. Pan Dutkiewicz jest pretorianom tej walki, co oznacza walkę z chrześcijaństwem i całą naszą cywilizacją..

Z Cieszyna do Wrocławia przeniósł Międzynarodowy Festiwal Filmowy- Era Nowe Horyzonty(???). Nowa Era- Nowe Horyzonty, czyli słynna New Era.. Nowa Era po zniszczonym chrześcijaństwie, która ma nastąpić.. Tak się umyśliło lewactwu.. Ustanowił literacką Nagrodę Europy Środkowej Angelus, reaktywował Festiwal Jazz nad Odrą. Wrocławską Nagrodę Poetycką Silesius, stawia państwowy stadion na EURO 2012.

Chciał jeszcze powołać biurokrację Europejskiego Instytutu Innowacji i Technologii- ale zabrał mu ją Budapeszt.

Ale za to zdążył powołać biurokrację” naukową’ pod nazwą Wrocławskie Centrum Badań EIT+, platforma współpracy szkół wyższych z biznesem. A co? Biznes nie może sam- bez pomocy urzędników- współpracować z nauką. I wystawę małego EXPO 2012 che powołać..

Wielkie osiągnięcia w dziedzinie budżetówki i wydawania pieniędzy..(!!!) To chyba każdy potrafi, ale spowodować, żeby miasto rozwijało się naprawdę- oooo- to t mało kto potrafi! Rewolucja kulturalna we Wrocławiu nabrała tempa.. Lewica zawłaszczy całą świadomość mieszkańców, za ich pieniądze.. A ile ich wyda?

Wielu ludziom się wydaje, że im więcej biurokracji w mieści- tym większy prestiż i rozwój.. A jest dokładnie przeciwnie..

Tyle, że biurokracja rządzi pieniędzmi odebranymi podatnikom. I w tym sęk!
Waldemar Jan Rajca

Opublikowano Z Polski | Dodaj komentarz

Tłumaczenie: Anthony Buono „Jak Bóg działa prowadząc ludzi do małżeństwa”

Drogi Anthony!

Zawsze czułam, że Bóg obmyślił na mojego męża konkretną osobę i wpłynie na bieg mojego życia w taki sposób, abym na pewno ją spotkała. Ale mam już 38 lat, a Ten Właściwy wciąż się nie pojawił. Czy mylę się, sądząc, że Bóg ma udział w prowadzeniu do mnie tej osoby, która w Jego zamierzeniu ma być moim mężem?

_______

Nie, nie mylisz się. Bóg nieustannie angażuje się w nasze życie we wszystkich jego wymiarach. Nie inaczej jest z powołaniem do małżeństwa. Bóg wpływa na ludzi, z którymi się spotkamy, i na to, jak dochodzi do naszego spotkania. Bóg naprawdę pomaga w znalezieniu właściwego towarzysza życia. Mówimy nawet w trakcie ceremonii zaślubin: „Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela”.

Ale my, ludzie, zbyt często mamy skłonność do działań autodestrukcyjnych. Innymi słowy: robimy głupie rzeczy. Niemądre działania i decyzje (albo całkowity brak decyzji) wpływają na sposób realizacji naszego powołania do małżeństwa – tak jak wpłynęłyby na jakikolwiek inny ważny aspekt naszego życia. Dzieje się tak z powodu egoizmu. Chcemy tego, czego chcemy. Ale czego chce Bóg? Jeśli chce, abyśmy zawarli związek małżeński, pragnie pomóc nam w urzeczywistnieniu tego zamiaru i to raczej wcześniej niż później.

Bóg NIE wyznacza nam konkretnej osoby na współmałżonka. Działa natomiast w taki sposób, abyśmy spotkali osoby potencjalnie odpowiednie. Musimy mieć rozum i serce otwarte na to, kim są nasi potencjalni współmałżonkowie i postępować tak, aby rozpoznać tę osobę, która sprawi, że miłość zagości w naszych sercach. Jest tajemnicą, w jaki sposób Bóg prowadzi dwoje konkretnych ludzi do małżeństwa. Ale rola człowieka w tym procesie jest bardzo wielka i ostatecznie decyzja należy do nas.

Sakrament małżeństwa łączy dwoje ludzi dobrowolnie ślubujących wzajemne oddanie się sobie. „Dobrowolność” oznacza, że to my dokonujemy wyboru, a następnie Bóg błogosławi nasze postanowienie. Nasza decyzja to także zrezygnowanie z wszystkich innych potencjalnych współmałżonków. Twoim towarzyszem życia mógł teoretycznie zostać kto inny, ale decydujesz się na dozgonny związek z tą osobą, z którą się pobieracie.

Tajemnicą jest, w jaki sposób Bóg łączy rolę wpływającego na bieg zdarzeń z rolą ich obserwatora. Bóg z wielkim zaangażowaniem pomaga ci w znalezieniu kogoś, ale czeka na decyzję tych dwojga, którym pomógł. Dlatego też, niestety, rzeczywiście zdarza się, że – ze względu na wolną wolę człowieka – dwoje ludzi, którym Bóg pomógł, NIE łączy się węzłem małżeńskim. Czy dla któregokolwiek z niedoszłych małżonków to już koniec? Nie! Bóg nadal działa, ponieważ powołanie to coś zbyt ważnego. Może jest ktoś inny gotów ślubować (to znaczy dobrowolnym aktem przysiąc) Ci miłość do końca życia.

Dopóki będzie istnieć wolna wola, dopóty nie dojdzie do pewnych małżeństw, które powinny zostać zawarte. Sądzę, że człowiek mógł przegapić swoją najlepszą szansę na zawarcie małżeństwa, gdy w przeszłości dobrowolnie zdecydował o powiedzeniu „nie” komuś, kto był dobrym, odpowiednim kandydatem na współmałżonka. Nie oznacza to, że wszystko skończone; oznacza tylko, że znalezienie odpowiedniego towarzysza życia może stać się dużo trudniejsze albo zająć więcej czasu niż się spodziewamy itd.

Bóg nie ześle nam kogoś tak po prostu, „przeciwdziałając” brakowi wysiłku z naszej strony, ale raczej doprowadzi nas do właściwej osoby, „współdziałając” z naszymi staraniami. Musimy zacząć spotykać się z ludźmi, wśród których mamy szansę poznać uczciwych katolików stanu wolnego. W przeciwnym razie utrudniamy Bogu zadanie. Nie staje się ono niemożliwe do zrealizowania – ale jest dla Niego trudniejsze Na przykład: jeśli mieszkasz w takim miejscu, gdzie prawie nie ma katolików, i jesteś niechętna, aby się przeprowadzić albo pojechać gdzieś dalej, żeby kogoś spotkać, próbujesz zmusić Boga do uczynienia cudu. Musimy robić to, co do nas należy. Bóg pomaga tym, którzy pomagają sami sobie.

Nie zrzucajmy odpowiedzialności na Boga, twierdząc, że nie zsyła nam „tego jedynego” („tej jedynej”). To prawdopodobnie nasza wina; czy to ze względu na to, że jesteśmy zanadto zajęci, aby się z kimś spotkać; czy dlatego, że mamy zbyt wysokie oczekiwania; albo wymagamy doskonałości w każdym calu; albo pragniemy małżeństwa na naszych własnych warunkach i w określonych przez nas ramach czasowych. Jeśli masz wstąpić w związek małżeński, musisz zabrać się do roboty i zrobić wszystko to, czego potrzeba, aby znaleźć odpowiedniego towarzysza życia.

Zacznij od uświadomienia sobie, że istnieje wiele osób, którą staną się wspaniałymi (i odpowiednimi) towarzyszami życia, gotowymi do spełniania celów małżeństwa – to znaczy wzajemnej miłości i wydania na świat potomstwa dla chwały Bożej. Bóg jest w tym procesie obecny; wiedz więc, że to On jest zawsze Tym, który prowadzi nas do spotkania z innymi ludźmi. Przypatruj się uważnie wszystkim, którzy pojawiają się w Twoim życiu. Nie skreślaj ludzi pośpiesznie. Bądź gotowa (gotowy) otworzyć serce dla wartościowego mężczyzny (wartościowej kobiety). Nie przegap szansy na małżeństwo z kimś dobrym, tylko dlatego, że wydaje ci się, iż gdzieś żyje ktoś lepszy. Zaangażuj również w sprawę swoich rodziców. Mogą ci podpowiedzieć, czy jesteś z właściwą, czy też z niewłaściwą osobą. Częściej niż rzadziej kończy się na tym, że rodzic mówi: „Co z nim (nią) było nie tak?”, bo ich dziecko właśnie rozstało się z kimś wspaniałym i na pozór bez żadnego zrozumiałego powodu. A był to pewnie jakiś głupi powód.

W dzisiejszych czasach potrzeba, byś była w swoich wysiłkach „heroiczna”. Katolikom stanu wolnego nie jest dziś łatwo. Znalezienie odpowiedniego towarzysza życia może wymagać sporych nakładów (zarówno czasowych, jak i finansowych). Z pewnością jednak warto podjąć cały ten trud, który owocuje tym, że obdarzasz miłością męża (żonę), i wiesz, że robisz to, czego oczekuje od Ciebie Bóg.

_______

Tłumaczenie na podstawie:
Anthony Buono, How God works in bringing people together, http://www.6stonejars.com/index.cfm/2008/2/26/How-God-Works-in-Bringing-People-Together

Opublikowano Kosciul Katolicki | Dodaj komentarz

WHO – Światowa Organizacja Chorób i Depopulacji.

Czyli o wpływie judaizmu i talmudyzmu na nasz „chleb codzienny”.

O szkodliwych, czy wręcz zbrodniczych planach WHO związanych z wprowadzeniem Codexu Alimentarius pisano już wiele.

Sprawa Codexu A nie pozostawia wątpliwości co do zamiarów WHO. Jej celem jest delegalizacja medycyny naturalnej i ziołolecznictwa. Jest to równoznaczne ze skazaniem nas na trucizny produkowane przez przemysł farmaceutyczny.

O podejrzanej roli WHO mogliśmy także przekonać się obserwując jej rolę w światowym przekręcie i oszustwie znanym jako „pandemia świńskiej grypy”. WHO bezpodstawnie ogłosiła pandemię i nalegała na masowe szczepienia przeciwko nieistniejącej pandemii. I to przy pomocy szkodliwych i nietestowanych szczepionek. Na fikcyjnej pandemii wskazane przez WHO koncerny farmaceutyczne zarobiły miliardy. W wielu krajach w związku z fikcyjną pandemią zaostrzono przepisy prawne dające rządom prawo przeprowadzenia przymusowych szczepień. Informacje o szkodliwości nietestowanych szczepionek podlegały w kontrolowanych przez Żydów mediach cenzurze. Nigdy nie dowiemy się, ilu ludzi szczepionki te ciężko odchorowało czy wręcz przypłaciło je życiem.

Wobec dwóch przytoczonych powyżej faktów ciężko jest uwierzyć w to, że WHO stoi na straży naszego zdrowia. Jednak nawet te przytoczone fakty nie pokazują w całości zbrodniczego charakteru tej ONZ-owskiej agendy. Zaledwie niewiele osób domyśla się faktu celowego propagowania przez WHO szkodliwego wzorca odżywiania nazywanego też piramidą żywieniową.

Już samo uznanie słodyczy za produkt żywnościowy i umieszczenie go w piramidzie jest zwykłym oszustwem. Biały cukier – podstawowy składnik słodyczy – to zabójca ludzkości nr 1. Odpowiedzialny jest on za wszystkie choroby cywilizacyjne, zabija znacznie więcej ludzi niż alkohol, nikotyna i narkotyki razem wzięte. Dodatkowo cukier używany jest w przemyśle spożywczym jako dodatek do praktycznie wszystkiego. Symbolem podboju świata przez tego zabójcę jest coca-cola – czyli gęsty roztwór cukru z różnymi dodatkami smakowymi, wypłukujący resztki oleju z głów miłośników coli. Cukier w ogromnych ilościach znajduje się w wielu produktach. Niewielu wie, że popularny ketschup to cukrowa bomba. Cukier powinien zostać zdelegalizowany i być ścigany bardziej niż heroina czy kokaina. Niestety, nadal jest on produkowany w milionach ton rocznie (w roku 2000 wyprodukowano 133 miliony ton cukru).

Na samym dole piramidy żywieniowej jako najbardziej zalecane do masowej konsumpcji umieszczone są zboża. Natomiast na samej górze piramidy, jako produkty których powinniśmy jeść jak najmniej, umieszczone są mięso i tłuszcze zwierzęce.

Istnieją dziesiątki dziwnych, egzotycznych diet. Najczęściej są one podbudowane i uzasadnianie ideologicznie z całkowitą ignoracją kilku ważnych faktów dotyczących historii gatunku ludzkiego.

Do oddzielnej grupy diet należą trzy b. podobne do siebie modele żywienia, na których się skupimy. Nazywane są one dietami niskowęglowodanowymi lub wysokotłuszczowymi. Pierwsza z nich to znana w USA dieta dra. Atkinsa. Krytycy z obozu medycyny oficjalnej zarzucali jemu m.in. to, że jego dieta powodowała u części jego pacjentów i wyznawców zawały serca. Zarzut ten jest o tyle dziwny i śmieszny, bowiem wśród pacjentów „leczonych” konwencjonalnie i będących na diecie „normalnej” w skali całego świata umiera rocznie miliony osób na zawały serca i na inne choroby cywilizacyjne, wobec których medycyna oficjalna (kierowana przez WHO) jest kompletnie bezsilna.

Widzą źdźbło w oku bliźniego, nie dostrzegają belki w oku u siebie.

Doktorowi Atkinsowi można i należy postawić jeden zarzut: nie dostrzegał on wyraźnej różnicy pomiędzy białkiem a tłuszczem. A to tak, jakby mylił on części zamienne do samochodu z paliwem. Białko powinno być bowiem tylko i wyłącznie budulcem. Dostarcza ono części zamiennych do regeneracji już istniejących komórek. Jest też materiałem budowlanym przy tworzeniu nowych komórek w miejsce komórek obumierających. Tłuszcz natomiast jest paliwem dostarczającym energii organizmowi. Pomiędzy nimi musi być zachowana odpowiednia proporcja. Zastąpienie tłuszczu większą ilością białka jest szkodliwe. Tej szkodliwości dr Atkins jednak nie dostrzegał.

Drugą podobną dietą jest model opracowany przez dra Wolfganga Lutza, austriackiego internistę. Znany jest on z opublikowanej książki pt. „Leben ohne Brot” (Życie bez chleba). Już tutaj istotna jest pewna ciekawostka. Książka jego cieszy się dużą popularnością. Doczekała się piętnastu wydań (których by nie było, gdyby w księgarniach o nią nie pytano). A jednak zarówno nazwisko dra Lutza, jak i jego model żywieniowy są w niemieckojęzycznych mediach kompletnie ignorowane (chciałoby się rzec – cenzurowane). Krążą także opowieści o młodych lekarzach, chcących leczyć jego metodą, a których stawiano przed alternatywą – powrót do medycyny „konwencjonalnej” lub…utrata licencji lekarskiej. Wolfganga Lutza zainspirowała do zastosowania w leczeniu diety mięsnej wizyta w jednej z jaskiń zamieszkałej przed dziesiątkami tysięcy lat przez naszych praprzodków. Lekarz ten uświadomił sobie wówczas, że w epoce lodowcowej nasi przodkowie przez dziesiątki tysięcy lat skazani byli (podczas trwających nawet 9 miesięcy zim) na jedzenie wyłącznie mięsa. Ponadto nawet w okresach pomiędzy epokami lodowymi nasi praprzodkowie nie mieli do dyspozycji ogromnych sadów owocowych i ogrodów warzywnych. Dla tysięcy generacji głównym pożywieniem była upolowana zwierzyna. Dzikie owoce, niewielka ilość warzyw czy bulwy były wyłącznie dodatkami. W ciągu tych tysięcy generacji nasz metabolizm dopasował się do mięsa i tłuszczu zwierzęcego.

Pierwsza „rewolucja” a więc przejście z trybu życia koczowniczego do życia osiadłego i „wynalezienie” rolnictwa spowodowało zmianę odżywiania. Zboże, uprawiane początkowo jako karma dla zwierząt stopniowo stało się głównym pożywieniem ludzi (zwłaszcza z nizin społecznych). Fryderyk Engels napisał o tym, że kiedy zaczęto ludzi, zwłaszcza poddanych, karmić zbożem, wyhodowano ludzkie bydło robocze. Zdaniem wielu genetyków, aby metabolizm człowieka całkowicie przestawił się z przystosowania do spożywania mięsa i tłuszczu na węglowodany, upłynąć musi ok. 250 tysięcy lat. W tym okresie przejściowym trapić będą człowieka przeróżne zaburzenia matabolizmu, zwane chorobami cywilizacyjnymi. U ludów, które pierwsze zaczęły eksperyment z węglowodanami, nastąpiło już częściowe dopasowanie się metabolizmu do nowej diety. Choroby cywilizacyjne mniej je dziesiątkują. Do Europy po północnej stronie Alp węglowodany dotarły dużo później. Dlatego choroby cywilizacyjne zbierają tutaj tak obfite żniwo. Przez gabinet dra Lutza przewinęło się ok. 10 000 pacjentów. Jego specjalnością było leczenie praktycznie wszystkich chorób cywilizacyjnych. W jego książce istnieje wiele opisów radykalnej poprawy zdrowia i wyleczeń pacjentów uznanych przez konwencjonalną medycynę za przypadki beznadziejne czy nieuleczalne. Głównym narzędziem jego leczenia była dieta, przez niego samego nazywana dietą niskowęglowodanową.

Także i dr Lutz nie opracował wzajemnej proporcji tłuszczu i białka, choć dostrzegał konieczność ich rozróżniania i zastąpienia węglowodanów tłuszczami zwierzęcymi. Górna granica dopuszczalnej ilości spożywanych węglowodanów w jego diecie podobna była do propozycji dra Atkinsa i dra Kwaśniewskiego (o nim za chwilę). W swej książce dr Lutz opisał ciekawy eksperyment medyczny w USA (lata 50-te XX wieku).

Pewien farmer (będący w młodości badaczem życia Eskimosów) z różnymi chorobami wylądował w szpitalu u znajomego lekarza. Farmer ów, mając w pamięci doskonały stan zdrowia „mięsnych” Eskimosów zrezygnował z kuracji przy pomocy medykamentów. Przez rok przebywał on pod ścisłą kontrolą lekarzy w szpitalu jedząc wyłącznie mięso. Już na początku eksperymentu lekarze zakładali się pomiędzy sobą, od którego tygodnia u farmera wystąpią pierwsze objawy awitaminozy. A także – jakich nowych chorób jeszcze dodatkowo się on nabawi. Ku zdziwieniu lekarzy nic takiego nie nastąpiło. Farmer z tygodnia na tydzień, z miesiąca na miesiąc, bez przyjmowania jakichkolwiek „medykamentów” pozbył się trapiących go dolegliwości i chorób. Po roku jako zdrowy człowiek wrócił do domu.

Zastanawiająca była reakcja lekarzy. Stwierdzili oni lakonicznie, że najbardziej zadziwiające było w eksperymencie to, że nic dziwnego się nie przytrafiło. Było to oczywiste kłamstwo. Farmer ów udowodnił jego eksperymentem, że założenie zachodniej medycyny dotyczące szkodliwości mięsa i tłuszczu, jak i założenie konieczności jedzenia owoców i warzyw (witamin) jest błędne i nieprawdziwe. Medycyna, gdyby rzeczywiście była zainteresowana leczeniem ludzi, nie mogłaby zignorować owego doświadczenia. Powinna pójść za ciosem, odrzucić dogmaty i przeprowadzić szczegółowe badania dotyczące wpływu diety mięsno-tłuszczowej na ludzi. A jednak tego medycyna nie zrobiła.

Trzecim znanym lekarzem stosującym dietą wysokotłuszczową jest znany w Polsce (i na świecie) dr Jan Kwaśniewski. Jego dietę nazwał on „dietą optymalną„. Dr Kwaśniewski dysponuje dokumentacją tysięcy wyleczonych,beznadziejnych i nieuleczalnych wg. oficjalnej medycyny, przypadków chorób cywilizacyjnych.

Dieta dra Kwaśniewskiego poparta jest bogatą dokumentacją badań biochemicznych. Choć najbardziej do wyobraźni przemawiają owe tysięczne rzesze wyleczonych beznadziejnych przypadków chorób cywilizacyjnych. Główna zasada leczenia optymalnego to tłuste życie. Jest to także tytuł jednej z książek dra Kwaśniewskiego.

W przypadku dra Kwaśniewskiego zadziwia kompletne wyciszanie go w oficjalnych mediach i gwałtowne zwalczanie go za kulisami przez tzw. medycynę oficjalną. Wprawdzie przez krótki czas po tzw. transformacji o jego diecie było głośniej w mediach, ale po okresie przejściowym media znajdujące się pod kontrolą Żydów całkowicie dra Kwaśniewskiego wycenzurowały. W internecie dostępne są jego książki – w tym dwie najważniejsze – Dieta optymalna (napisana wspólnie z Markiem Chylińskim) i Tłuste życie. Zainteresowanych tą dietą odsyłam do poszukiwań na własną rękę.

Najciekawsza w diecie dra Kwaśniewskiego jest jej teoretyczna nadbudowa. W Starym Testamencie znalazł dr. Kwaśniewski opisy diety kapłanów Izraela objawionej im przez Bogów (w oryginale w najstarszych księgach Biblii są „Bogowie” a nie „Bóg”). Tak więc Bogowie dali ludziom taki przepis na zdrowie: cały tłuszcz, wątroba, nerki i trochę mięsa z łopatki (ze względu na dużą zawartość w niej fosforu będącego elementem budowlanym substancji będącej nośnikiem najlepszej energii do odżywiania mózgu). Ta właśnie dieta zapewnia biochemicznie najwyższą i najlepszą pracę mózgu. Dodatkowo kapłani Izraela podczas celowej i zamierzonej tułaczki po pustyni (po wyjściu z Egiptu) stworzyli oddzielną dietę dla wojowników (10-ciu ich mogło przegonić stu wojowników nieprzyjaciela, a pięciuset aż 10 000). Trzecią formą diety była dieta dla ludu. Napisano o niej:

„Od tej manny nasi ojcowie stali się baranami, które kto chciał, jak chciał i gdzie chciał – pędził.”

Manna była węglowodanami. Identycznymi jak węglowodany ze zbóż.

Do Ziemii Obiecanej Żydzi weszli ze sprawnym mózgiem narodowym (kapłani), bitną armią i posłusznym narodem. Bitna armia nie uchroniła skłóconego i rozbitego ambicjami wewnętrznymi królestwa Izraela od rozpadu, a następnie od podbijania go przez kolejnych sąsiadów na Rzymie kończąc. Lud został bezmyślnym i manipulowanym przez kapłanów (później przez rabinów) bydłem roboczym. Nie zaginęła natomiast wiedza o diecie kapłańskiej przekazywana z ojca na syna przez kolejne pokolenia kapłanów i rabinów. Przetrwała ona wśród elity żydowskiej do dzisiaj.

Dominacja kapłanów (rabinów) nad ludem Izraela nie dziwi. W starożytnych Indiach bramini całkowicie panowali nad tłumem. Wmówili nawet wyznawcom, że jeśli wieczorem nie złożą oni Bogom ofiar (najczęściej były to tłuste potrawy, masło, ale i złoto, itp.) to nazajutrz nie wzejdzie słońce. Lud znosił więc ochoczo ofiary, z których korzystali sami bramini.

Przez wiele stuleci żyjący w diasporze żydowscy rabini przechowywali i stosowali wiedzę o wpływie diety na pracę mózgów (nie ma to nic wspólnego z tzw. koszernością czyli zasadami higieny przy sporządzaniu potraw). Od Narodu Wybranego odpadli na przestrzeni dwóch tysięcy lat Izraelici zamieszkujący Palestynę. Zarabizowani, zislamizowani stali się Palestyńczykami. Rzesze Żydów uzupełniali natomiast nawracani w diasporze na judaizm goje. Rozprzestrzenianiu się Izraelitów i ich wpływów hamowały nastroje antyżydowskie i pogromy, często wywoływane pogardliwym traktowaniem przez Żydów ludności autochtonicznej w miejscach ich osiedlenia. Byli przeganiani z tego powodu z miejsca na miejsce. Sytuacja ich radykalnie poprawiła się w Europie po reformacji i po okresie krwawych wojen religijnych protestantów z katolikami. Barbarzyńskie wojny religijne i rozlew krwi wykorzystała założona przez Żydów masoneria do propagowania tolerancji. Hasło to zostało podchwycone i wprowadzone w wielu krajach. To właśnie wtedy, w XVIII i XIX wieku wyrosły potężne i wpływowe rody żydowskich bankierów i przemysłowców. USA założona została przez masonów. Ich wpływy rosły z pokolenia na pokolenie. Okradający rządy i państwa system bankowy wymyśliły doskonale biochemicznie funkcjonujące mózgi żydowskich rabinów. Zadanie mieli ułatwione fatalnym funkcjonowaniem mózgów gojów, rozsmakowanych w egzotycznych, ale szkodliwych specjałach. Następnie Żydzi opanowali media. Już w 1880 roku szef personalny New York Timesa, John Swinton mówił:

„…Jesteśmy narzędziami, wasalami bogaczy zza kulis. Jesteśmy marionetkami: oni pociągają za sznurki, my tańczymy. Nasze talenty, nasze predyspozycje i nasze życia należą do innych ludzi…”.

A wszystko to realizowane było ściśle według ujawnionego w roku 1773 planu Rothschildów o budowie NWO – Nowego Porządku Świata.

Wiek XX był okresem umocnienia pozycji Żydów:

- w polityce światowej (CFR, Klub Bilderberga, Komisja Trójstronna, ale i ONZ, Bank Światowy, Światowa Organizacja Handlu, Międzynarodowy Fundusz Walutowy itp.).

- w polityce poszczególnych państw i ponadnarodowych tworów quasipaństwowych (żydobolszewizm w ZSRR, judeocentryzm w USA, judeocentryzm w UE).

- przejęcie nieomal całkowitej kontroli nad mediami.

- wykorzystywanie NATO jako zbrojnego kastetu do realizacji programu NWO.

Niebezpieczną tendencją dla ideologów NWO była postępująca poprawa wyżywienia, zwłaszcza mocno wzrastające spożycie mięsa i tłuszczy zwierzęcych wśród gojów. Wielu ludzi instynktownie czuło, że to pożywienie jest dla nich najlepsze. W związku z tym za pośrednictwem kontrolowanej przez kompleks jot WHO opracowano i zalecono jako pożądany system żywieniowy przypominający/nieomal identyczny z dietą opracowaną przez kapłanów Izraela dla prostego ludu. Dieta ta powoduje najgorszą z możliwych czynność mózgów tak odżywianych nią ludzi, upodabniając ich do bezmyślnego, posłusznego i łatwego w manipulowaniu bydła roboczego. Za pośrednictwem ministerstw oświaty i ministerstw zdrowia w krajach kontrolowanych przez ideologów NWO ta szkodliwa dieta jest obecnie obowiązująca na dużych obszarach kuli ziemskiej.

Ma ona kilka innych zalet, a nie tylko powodowanie bezmyślności tłumów, co daje łatwość w manipulowaniu gojami.

- Niezwykle łatwo i tanio jest produkować szkodliwą żywność na bazie węglowodanów.

- Karmiona taką paszą ludność chronicznie choruje, co nabija kieszenie koncernom farmaceutycznym.

- Ludziom chorym i cierpiącym nie w głowie jest szukanie przyczyn takiego stanu rzeczy. Jedyne co chcą, to odzyskać zdrowie. Tylko że w ich wadliwie funkcjonujących mózgach nie pojawi się myśl, że są oni celowo wpędzani w choroby.

Na obecnym etapie szkodliwy model odżywiania wzmacniany jest dodatkowo produktami GMO i przepisami Codexu A. Jest to „wyższa szkoła jazdy” w szkodzeniu gojom, której dodatkowym, ważnym celem jest planowa depopulacja, czyli zmniejszenie ilości ludzkiego bydła roboczego o ok 90 %.

Usłużna wobec banksterów WHO nie tylko nie protestuje przeciwko tym zbrodniczym zamiarom. Jest ona w awangardzie niszczenia „nadpopulacji” gojów.

Kolejnym przykładem może być głośna kampania antynikotynowa. Nikotyna jest szkodliwa i nikogo rozsądnego nie trzeba o tym przekonywać. Ciekawią jedynie w związku z antynikotynową krucjatą dwa fakty:

- szkodliwość indywidualna i społeczna alkoholizmu znacznie przewyższa szkodliwość palenia. A jednak alkoholowi nie wydano świętej wojny (pijanym bydłem łatwiej manipulować).

- znane są fakty dobroczynnego wpływu nikotyny w szeregu chorób wywołanych przez zaburzenia układu wegetatywnego. Nikotyna redukuje wywołującą choroby z grupy autoagresywnych dysproporcję pomiędzy systemem sympatycznym i parasympatycznym. Zaprzestanie palenia przy niekorzystnej diecie powodującej zaburzenie równowagi układu wegetatywnego prowadzi do nasilenia się chorób już istniejących, bądź do wystąpienia wielu chorób i zaburzeń, hamowanych dotąd tonizującym działaniem nikotyny.

Krucjata antynikotynowa wygląda na zaplanowane działanie, mające na celu ogromne nasilenie się chorób hamowanych dotychczas nikotyną. Jest to przypuszczenie tym bardziej uzasadnione, że zalecana przez WHO dieta wymusza wręcz zaburzenia systemu wegetatywnego. Po wyeliminowaniu palenia, dotychczasowi palacze znacznie więcej pieniędzy zostawią w aptekach.

Nie nawołuję niniejszym do palenia. Jest głupie, złe i szkodliwe. Jednak w wielu przypadkach chroni palaczy od ciężkich i chronicznych chorób. Alkohol natomiast jest nadal reklamowany, zamiast być zwalczany. A walka z narkotykami to zwykła inscenizacja. Rękami policji likwiduje się jedynie konkurencyjne siatki narkotyczne. Utrzymanie narkomanii nielegalną gwarantuje wysokie zyski. A największym światowym potentatem narkotycznym są zachodnie tajne służby z CIA na czele. Podlegają one bezpośrednio ideologom NWO. Narkotyki to jedno z kolejnych narzędzi demoralizowania i upodlania gojów – a więc roboczego bydła.

Idąc na zakupy pamiętaj, że węglowodany zjadane w ilości większej niż 50-70 gram dziennie zaczynają być szkodliwe. Podwójna ich porcja szkodzi zawsze i każdemu. Potrójna czyni nas już bydłem roboczym. Podstępne jest tylko to, że tego nie dostrzegamy!

poliszynel

Opublikowano Ameryka | Dodaj komentarz

- W kazda ostatnia niedziele miesiaca –

(wspaniała postawa Akowców z Detroit).

19 października minie kolejna rocznica uprowadzenia i zamordowania śp. ks. Jerzego Popiełuszki; od czerwca bieżącego roku błogosławionego ks. Jerzego.
Mimo upływu 26 lat od zbrodni i pospiesznego skazania oficerów SB odpowiedzialnych za mord (dość szybko wyszli na wolność), po dziś dzień nie wszystkie okoliczności zostały wyjaśnione. I wciąż pojawiają się nowe wątki, jak chociażby hipoteza, iż ks. Jerzy mógł być przetrzymywany na terenie sowieckiej bazy, gdzie poddano go torturom, które miały doprowadzić do wyrażenia zgody na współpracę.
Tym niemniej dzisiaj najważniejsze jest wyniesienie ks. Jerzego na ołtarze i niezwykły fakt, jakim była obecność mamy ks. Jerzego (kilka dni przed beatyfikacją ukończyła 100 lat!) na podniosłych uroczystościach w Warszawie. Czy był to pierwszy przypadek tego typu w historii Kościoła? Pamiętajmy, że wcześniejsi papieże nie spieszyli się z wynoszeniem na ołtarze.
Tak się składa, że przeglądałem niedawno wydawnictwo poświęcone świętemu Maksymilianowi Kolbe, o którego beatyfikację wystąpił tuż po wojnie m.in. episkopat Japonii, chodziło m.in. o skrócenie okresu oczekiwania na rozpoczęcie procesu, który wynosił właśnie 50 lat. Dzisiaj, za sprawą Jana Pawła II, wszystko uległo zmianie, to znaczy przyspieszeniu.
W przypadku ks. Popiełuszki mówimy o 13 latach: proces beatyfikacyjny rozpoczęto w 1997 r.
Życie ks. Jerzego, jego pełna poświęcenia działalność i okoliczności śmierci są znane, natomiast nikt nie mówi o byłych żołnierzach Armii Krajowej z Detroit, którzy od października 1984 r. w ostatnią niedzielę miesiąca organizują msze za Ojczyznę.
Jak opowiadał mi przed laty pan Zenon Stępień, prezes Koła AK Metro Detroit, pierwszą mszę zorganizowano zanim ogłoszono, że ks. Jerzy został zamordowany; wtedy modlono się o odnalezienie kapłana, o jego bezpieczny powrót.
Niestety, stało się inaczej. Ale weterani AK nie zrezygnowali ze swej krucjaty i robią to już 26 lat!
Przed laty, kiedy byli młodsi, bywali także w Windsor, w kościele Świętej Trójcy, tym bardziej, że jeden z mieszkańców naszego miasta, pan Ryszard Orszt nie tylko aktywnie uczestniczył w organizowaniu mszy, ale dostarcza do każdego „Biuletynu AK” wiersz. Stało się bowiem tradycją, że po zakończeniu mszy za Ojczyznę Akowcy rozdają bezpłatnie biuletyn.
Redaktorem naczelnym, wydawcą, sekretariatem itd. w jednej osobie jest wspomniany p. Stępień. Co ciekawe nakład biuletynu wynosi tysiąc egzemplarzy. A co zawiera? Najogólniej mówiąc teksty patriotyczne.
W każdej mszy za Ojczyznę weterani AK występują w strojach organizacyjnych, są sztandary, a także portret ks. Jerzego.
Obecnie msze organizowane są na terenie metropolii Detroit, jest kilka polskich parafii (św. Ludwika, św. Piotra i Pawła, Królowej Apostołów) których gospodarze z otwartym sercem przyjmują Akowców i odprawiają mszę za Ojczyznę.
Niestety, wiek robi swoje i chociaż starsi panowie nie poddają się, to jest im coraz trudniej dotrzeć do kościoła, zebrać grupę kilku osób, które wniosą sztandary. Jesteśmy świadkami odchodzenia pokolenia, które z bronią w ręku walczyło o wolną Polskę, suwerenną; pokolenia, które zmuszone do szukania nowego domu za oceanem nigdy nie zapomniało „skąd nasz ród”.
I takich ludzi będzie nam coraz częściej brakować – patriotów, uczestników wydarzeń, o których kręci się często zakłamane filmy, pisze książki, które wykoślawiają prawdziwy obraz armii podziemnej.
Dam przykład, natrafiłem ostatnio w księgarni na dzieło torontońskiego profesora Oresta Subtelnego pt.: „Ukraine. A History”, które od 1998 r. ma już czwarte wydanie! Jest to blisko 800 stron druku, z którego wynika, że np. Armia Krajowa nie była lepsza od… UPA! To w kontekście przelanej niewinnej krwi. Ale przy okazji też można się dowiedzieć, że do SS Galizia zgłosiło się 82 tys. Ukraińców, z czego przyjęto 13 tys. I że w roku 1944 około 220 tys. Ukraińców nosiło niemieckie mundury.
Ponoć i my mamy profesora od historii…
Mówiąc o amerykańskich akcentach związanych z osobą błogosławionego ks. Jerzego warto wspomnieć o symbolicznych grobach kapłana, bądź pomnikach, które wzniesiono w hołdzie. Jest taki przy kościele św. Jacka w Chicago, w Trenton (kościół św. Jadwigi), na Greenpoincie, ale także na terenie Zakładów Naukowych Orchard Lake (na trawniku, przy bocznym wejściu do Galerii) w Michigan.
Na załączonym zdjęciu widzimy prezesa Koła AK p. Zenona Stępnia, powstańca warszawskiego, oraz p. Mieczysława Lisowskiego, który „zaliczył” 10 lat sowieckich łagrów.

Leszek Wyrzykowski.

Opublikowano Ameryka | Dodaj komentarz

Ekskomunika posłów popierających in vitro!

Posłowie, którzy świadomie poprą ustawy dopuszczające metodę in vitro, mrożenie i selekcję zarodków, automatycznie będą poza wspólnotą Kościoła – podkreśla w wywiadzie udzielonym PAP przewodniczący Zespołu Konferencji Episkopatu Polski ds. bioetycznych ks. Abp Henryk Hoser.

– Kościół podał kryteria oceny, każdy może je zastosować – powiedział dla PAP ks. Abp Henryk Hoser. – Ustawy, które zakazują zapłodnienia pozaustrojowego, będą akceptowane przez Kościół. Mogą być popierane te, które je ograniczają w dużym stopniu. Ale takie, które idą za daleko i stoją na granicy tego, co nazywamy „non posumuj”, nie uzyskają żadnego poparcia.

Na pytanie, „Czy posłowie publicznie deklarujący się katolikami, którzy opowiedzą się w głosowaniu za dopuszczalnością metody in vitro, mrożenia i selekcji zarodków, muszą liczyć się z ekskomuniką?”, ks. Arcybiskup Henryk Hoser powiedział: – Jeżeli są świadomi tego co robią i chcą, by taka sytuacja zaistniała, jeżeli nie działają w kierunku ograniczenia szkodliwości takiej ustawy, to moim zdaniem automatycznie są poza wspólnotą Kościoła.

– …Uzyskanie dziecka za pomocą tej metody powoduje w sposób nieunikniony śmierć wielu innych embrionów ludzkich poprzez zamrażanie nadliczbowych, selekcję słabych i silnych, to jest niedopuszczalne. Nie można kosztem życia wielu innych dzieci uzyskiwać poczęcia. Zapłodnienie dokonuje się poza organizmem rodziców, a to jest moment tak ważny w życiu człowieka, że jest wyłączną domeną rodziców.

W przyszłym tygodniu Sejm ma zająć się projektami ustaw, które regulują kwestię zapłodnienia pozaustrojowego, czyli in vitro.

Opublikowano Z Polski | Dodaj komentarz

Strzał pod Arką Pana

13 października 1982 r., jak co miesiąc, ruszył solidarnościowy pochód po pierwszej zmianie w nowohuckim kombinacie. Jak zwykle, pierwszą próbę jego rozbicia milicja podjęła na wysokości Zalewu Nowohuckiego. Poszły w ruch pałki, użyto armatek wodnych i gazu. Demonstranci przeszli dalej, na os. Centrum B, gdzie starli się ponownie z większymi siłami milicji.

Rozbici na mniejsze grupy ruszyli w kilku kierunkach. Dołączało do nich coraz więcej ludzi. Nastrój był bardzo bojowy. Z obrony tłum przeszedł do ataku. Płonął pomnik Lenina, którego nogi obłożono stertą desek, połamanych ławek, starych mebli i podpalono. Broniła się komenda MO przy os. Zgody, częściowo zdobyta przez demonstrantów. Podpalono Komitet Dzielnicowy PZPR.

Z jednej strony walczyło parę tysięcy manifestantów, z drugiej 2700 umundurowanych milicjantów, 520 ormo-wców i 250 tajniaków z SB wspartych ciężkim sprzętem, w tym 5 transporterami opancerzonymi i 15 armatkami wodnymi.

Ale tragedia rozegrała się gdzie indziej. Śmiercionośne strzały padły wieczorem, z dala od miejsca jakichkolwiek walk, na skwerze przed Arką Pana, w trakcie nabożeństwa fatimskiego. Strzelał 35-letni esbek. Ofiarą był 20-latek, robotnik Huty, uczeń technikum dla pracujących, Bogdan Włosik. W tragicznym momencie w pobliżu nie było żadnego tłumu. W grupkach stało tylko kilkanaście osób czekających na zakończenie nabożeństwa.

Dlaczego Włosik zginął?

Najbardziej prawdopodobna jest wersja, że esbek próbował sprowokować stojących tam ok. 13-letnich chłopaków, oferując im benzynę do butelek zapalających. Chciał ich zwabić w pobliże służbowego samochodu i zatrzymać. Jeden zorientował się, że to prowokacja, i zaczął krzyczeć: „Ubek!”. Tajniak rzucił się do ucieczki.

Bogdan Włosik stał wraz z kolegą koło kiosku Ruchu. Kiedy usłyszeli zamieszanie i zobaczyli uciekającego, ruszyli w jego kierunku. Esbek potknął się przeskakując przez żywopłot i wywrócił. W panice sięgnął po broń i oddał śmiertelny strzał wprost w nadbiegającego Bogdana.

Starcia z milicją trwały jeszcze po północy i wybuchły na nowo w kolejne dni.

Władze ściągnęły posiłki z całej Polski.

Nową Hutę pacyfikowało 4000 funkcjonariuszy. W ciągu tygodnia zatrzymano ponad 450 osób.

Podczas pogrzebu Bogdana Włosika mundurowa milicja trzymała się z dala od cmentarza.

Oprócz 360 esbeków po cywilnemu, do operacji użyto 150 tajnych współpracowników, którzy, jak można przeczytać w ówczesnych dokumentach, „otrzymali zadania specjalne”.

Październikowe starcia trwały również po śmierci Włosika. Przeszły do historii jako najdramatyczniejsze w dziejach Nowej Huty, nie tylko ze względu na śmierć młodego opozycjonisty, ale również z powodu natężenia walk. Nigdy wcześniej ani później władza nie użyła w dzielnicy tak zmasowanych sił do rozpędzenia demonstrantów, nigdy też determinacja protestujących nie była tak duża. Jedną z przyczyn tak gwałtownych rozruchów była niewątpliwie decyzja władz z 8 października 1982 r., kiedy to zdelegalizowano Solidarność.

Alina Włosik: W latach 70. byłam jeszcze mała i trudno mi było zrozumieć, że istnieje coś poza Nową Hutą. Wiedziałam, że tramwaj gdzieś tam dalej skręca w kierunku Czyżyn i na tym kończył się świat, nie tylko mój. Huta żyła własnym życiem, własnymi sprawami.

Byliśmy rodziną pewnie całkiem typową, normalną.

Irena Włosik: Byliśmy tacy szczęśliwi… Owszem, pracowaliśmy bardzo ciężko, dzieci wychowywałam, nie było mowy o tym, żebym zaprzestała pracy choć na miesiąc. Urlopy macierzyńskie były o wiele krótsze niż teraz, trudno było korzystać z opieki nad chorym dzieckiem, bo to groziło zwolnieniem. W sklepach tylko ocet i musztarda, trzeba było wystawać w kolejkach.

Alina Włosik: Byliśmy wychowywani według takich tradycyjnych wzorów – Bóg, Honor, Ojczyzna. Mama wielokrotnie opowiadała o Piłsudskim, o ’39 roku, o AK i Katyniu. Widać było tę miłość do ojczyzny, a z drugiej strony ogromną niechęć do ustroju komunistycznego. Siłą rzeczy przyjmowaliśmy taką postawę. Ale żyliśmy całkiem zwyczajnie. Byliśmy zaangażowani duchowo, ale nie byliśmy nigdy rodziną działaczy, nie angażowaliśmy się w żadne ugrupowania. Tak samo Bogdan.

Julian Włosik: To i tak Bogu dzięki, że nie był jedynakiem…

Irena Włosik: Tak pragnęłam mieć jeszcze więcej dzieci, ale już jak on się urodził, wystąpiły komplikacje. Lekarze odradzali, ale przecież to jest niemożliwą rzeczą, tak o jednym dziecku. Pochodzę z rodziny wielodzietnej i muszę mieć więcej dzieci, choć jedno jeszcze. Tak urodziła się Alinka.

Mam dopiero 20 lat

Alina Włosik: Bogdan chciał się wcześnie usamodzielnić. Dlatego wcześnie poszedł do pracy i robił zaocznie technikum.

Irena Włosik: Ja mu odradzałam. Boguś, to za ciężko, może ty byś poszedł do dziennego technikum? Wiedziałam, co to praca w kombinacie, cóż, że w biurze. Warunki ciężkie, zatrute powietrze. On powiedział: „Mamusiu, tatuś jest chory, różnie może być. Pójdę do dziennego technikum i skąd wezmę pieniądze, nawet na przybory szkolne? Pójdę dla pracujących, to zawsze będę miał trochę pieniędzy i tobie pomogę”. Miał plany, że jak zda maturę, to pójdzie na studia dla pracujących. Chodził do pracy w kombinacie na szóstą rano, więc pracę kończył o czternastej. Zawsze do domu się spieszył z pracy, żeby zjeść obiad nawet na stojąco, i biegł do szkoły na Złotej Jesieni. Kiedyś powiedział: „Mamusiu, tak naprawdę to mnie interesują sprawy humanistyczne, ale muszę zdobyć męski zawód, żeby były pieniądze na życie”.

Julian Włosik: Jesienią 1982 roku miał już zatwierdzony temat pracy dyplomowej.

Irena Włosik: A przecież jeszcze się z tą dziewczyną spotykał. Wtedy to jeszcze nie wiedziałam, z kim. Widocznie go to krępowało mówić. Małgosia, Boże kochany, to była bardzo ładna dziewczyna i taka dobra. Nawet nie wiem, czy byli długo ze sobą. Chyba niedługo, może rok? Ja się śmiałam, mówię tak: „Boguś, może ty się będziesz żenił?”. „Eee… mamusiu, wygłupiasz się, mam dopiero 20 lat…”.

Wszystko w pędzie. Codzienny kierat. Kiedy było rozmawiać… A przecież musiał zajrzeć do książki też. A jak tylko miał chwilę czasu, to stał w kolejce w sklepie za tym mięsem. Paskudne, bo paskudne dawali, ale było na kartki i jeść coś było trzeba. No, to chociaż mnie podmienił, poszłam, to kolejka dalej się posunęła, to ja stanęłam, a on szedł do domu czy dalej do szkoły.

Julian Włosik: Wtedy to się stało całymi nocami.

Wałęsa w kieszeniach

Alina Włosik: Ogłoszono stan wojenny. Kojarzyłam tylko jedno, że w tej chwili to już będzie wojna, a wojnę znałam z opowieści dosyć dobrze. I rodzice, i babcia dosyć szczegółowo opowiadali różne tragiczne wydarzenia z czasów wojny.

Julian Włosik: Z 16 na 17 grudnia ’81 doszło do pacyfikacji kombinatu. Pamiętam pochód siedemnastego… Bogdana 3 dni nie było wtedy w domu. Był na kombinacie łącznikiem między strajkującymi wydziałami.

Irena Włosik: Bardzo przeżył boleśnie to rozpędzenie strajku. Przyszedł niewyspany, niedojedzony. Nie mówił, że jego pałowali, ale innych pałowali. Opowiadał, jak czekają, a tu nagle wjeżdżają czołgi. Widziałam porozwalane te bramy. Przyszedł zmęczony, zrezygnowany i mówi: „Tyleśmy się namęczyli i potrafili nas tak załatwić”. Ale jak to młody, za chwilę już mówił: „Nie wszystko stracone, będziemy walczyć do zwycięstwa”.

Julian Włosik: I jeszcze uciekając, szalik moherowy gdzieś zgubił. Rozpaczał o ten szalik, bo to ciężko było dostać.

Irena Włosik: Zaczęła się konspiracja, gazetki. W każdej manifestacji brał udział. Głęboko to przeżywał, nie jak czasem chłopaki ganiali się z milicją dla atrakcji.

Alina Włosik: Pamiętam huki, strzały, to było coś przerażającego, kiedy nie było wiadomo, czy to pociski, czy armatki wodne. Gazy łzawiące było czuć wszędzie, na całą Hutę. Było biało od szczypiącego, gryzącego dymu. Baliśmy się otworzyć okna, bo wtedy strzelali do środka. Kiedy Bogdan przychodził, opowiadał, że biegają – ZOMO, tajniacy, że pałują, że strzelają armatkami wodnymi, że można oberwać petardą.

Irena Włosik: Czyśmy się bali o niego w dni demonstracji? Aż tak, to nie, bo wiedzieliśmy, że Boguś jest zawsze umiarkowany, ostrożny.

Julian Włosik: Ja mu tylko mówiłem: „Uważaj nie bądź czasami chojrak!”. Na co on: „Eee, tato, co oni mi zrobią…”.

Alina Włosik: Ja już licealistka, Bogdan prawie dojrzały mężczyzna. Wtedy bardzo zbliżyliśmy się do siebie. Wracał późno wieczorem, przychodził do mnie do pokoju i opowiadał, no dla mnie o takich sprawach jeszcze obcych. Opowiadał nie tylko o Solidarności, ale o codzienności, o swoich problemach, o pasjach, o muzyce. Pamiętam, że wtedy, 13 października 1982, zanim jeszcze wyszedł z domu wczesnym popołudniem, też powiedział, że przyjdzie i opowie mi o wszystkim.

Julian Włosik: On się umówił w tym dniu z Małgosią.

Irena Włosik: Ona miała wyjść ze szkoły i tam pod kościołem, pod Arką mieli się spotkać. Ona przyszła… Już dowiedziała się wszystkiego…

Julian Włosik: Nie. Tylko, że kogoś zastrzelili. Nie wiedziała jeszcze, że jego.

Alina Włosik: Oczekiwanie, że przyjdzie wieczorem, strzały, mgła, zapach gazu. Tyle pamiętam z tego dnia. Później czarna dziura.

Irena Włosik: Brał udział w pochodzie z kombinatu po pierwszej zmianie… nie mogę, może dalej powiedz ty…

Julian Włosik: Zdjęć Wałęsy miał pełne kieszenie, widocznie rozdawał. Koledzy mówili też, że Bogdan niósł transparent z podobizną Wałęsy. Wymieniali się. No, bo jak cały czas w rękach, to ręce omdlewały, a on miał chorą rękę. Dzień wcześniej miał wypadek w pracy i lekarz zakładowy chciał mu dać 9 dni zwolnienia, ale ze względu na ten pochód Bogdan odmówił.

Zomowcy rozproszyli cały pochód nad Zalewem Nowohuckim, było bicie i gaz. Wrócił do domu przesiąknięty tymi gazami, zjadł obiad i pobiegł dalej. Oczywiście żadna komunikacja miejska nie działała, więc musiał na piechotę. Wychodząc, powiedział do córki: „Przekaż mamusi, że pójdę na nabożeństwo fatimskie i wrócę. Niech się mamusia nie martwi”.

Tylko płakałam

Irena Włosik: Było po Dzienniku Telewizyjnym, przed ósmą. Pukanie. Przychodzi troje młodych, mąż im otworzył i rozmawiają, mąż mówi: „Słyszysz, co tu państwo mówią? Bogdan prawdopodobnie postrzelony”.

Ja na to: „Nie, nie, to jakaś pomyłka, absolutnie to nie może być on”.

Oni mówią: „Proszę pani, myśmy tam byli, jesteśmy studentami medycyny, udzielaliśmy mu pierwszej pomocy i on prosił, żeby zawiadomić rodziców, i podał adres, prosił nas bardzo i podał adres, dlatego tu przyszliśmy”.

I wtedy dopiero do mnie doszło, że to w ogóle jest możliwe. Pojechaliśmy z mężem do szpitala im. Żeromskiego, do Huty. Wszystkie przejazdy były zabarykadowane, w powietrzu unosiły się dym, gaz, ciężko było przejechać, mąż gdzieś jeździł dookoła…

Julian Włosik: …przez Łęg pojechaliśmy, tam od strony Mogiły, polnymi drogami, dojechaliśmy do szpitala, tam lekarz podał, że byli karetką, ale nie został przyjęty, tylko odesłany do Krakowa, na Kopernika. Na Kopernika też go nie przyjęto. Było polecenie, żeby wszystkich rannych z zajść zwozić do szpitala wojskowego, na Wrocławską. Tak go po Hucie i po Krakowie wozili w kółko…

Irena Włosik: Wróciliśmy do domu, byliśmy bez sił, mąż to się tak okropnie czuł, że bałam się o jego życie. Był przecież po zawale. Został w domu. Siostra ze szwagrem przyjechali i pojechaliśmy prosto na Wrocławską. Pod akademikami, na Czyżynach, stało bardzo wiele barykad, jakieś belki, drągi, sterty kamieni i płyt chodnikowych, resztki petard. Wszystko zadymione, z oczu płynęły łzy.

W szpitalu wartownicy nie chcieli nas wpuścić, bo nie można o tej porze, to była godzina gdzieś po jedenastej w nocy. Zaczęłam błagać, prosić, potwornie krzyczeć, że moje dziecko tam kona, że nie mają prawa mnie zatrzymywać.

Wreszcie puścili.

Boguś leżał na korytarzu na wózku, przykryty prześcieradłem, lekarze dopiero co odeszli od stołu operacyjnego, jeszcze byli w uniformach, w zielonych czepkach, z maskami na twarzach.

Klęknęłam i zaczęłam krzyczeć: „Jezusie, wróć go do życia!”.

Prosiłam, czy jest tam ksiądz, żeby mu dał ostatnie namaszczenie, ale jeden z lekarzy, ich przełożony, powiedział, że owszem, jest, on może go tu sprowadzić, ale to nie ma żadnego znaczenia, bo jeżeli ksiądz wojskowy udzieli mu ostatniego namaszczenia, to tak jakby go nie było. Ale tam też byli ludzie uczciwi – podszedł do mnie lekarz, szepnął: „Pojadę po księdza”, szybko umył ręce, przebrał się i swoim samochodem przywiózł duchownego.

Wróciłam do domu, mąż się pyta: „Co z Bogusiem? Lepiej?”.

Tylko płakałam. Nie wiedziałam, jak mam mu to powiedzieć…

Herbata, ciasto i obrus

Julian Włosik: Po zabójstwie syna nikomu z tych esbeków nic się nie stało, zabójca został ukryty w szpitalu, a członkowie patrolu dostali zwolnienia lekarskie. Wiceminister Ciastoń zaraz przyjechał do Krakowa podziękować funkcjonariuszom za trud i wysiłek w walce z chuliganami. Nas stale nachodzili tajniacy, naprzeciw naszych okien był stały punkt obserwacji.

Irena Włosik: Chcieliśmy Bogusia pochować koniecznie zgodnie z tradycją, w nowych butach. Ale wtedy można je było dostać tylko na talony, a i to z wielkim trudem. Moja siostra miała znajomą, jej znajoma od kolejnej znajomej zdobyła taki talon i kupiła mu buty. Dopiero później zajrzałam do portfelika syna. Miał tam jeszcze niewykupiony talon.

Alina Włosik: Pierwsze dni to szok, łzy płynęły cały czas, zupełny brak kontroli nad sobą. Nie chodziłam do liceum. Kiedy wróciłam, koleżanki i koledzy bardzo podtrzymywali mnie na duchu. Co dzień po lekcjach ktoś odprowadzał mnie do domu.

Irena Włosik: Parę tygodni po tragedii rano mocne pukanie do drzwi. Jeszcze nie byłam ubrana, więc poszedł mąż. Do przedpokoju wszedł mężczyzna i powiedział, że chce z nami porozmawiać. Był w granatowym trenczu, wyglądał tak, że od razu zorientowaliśmy się, skąd jest. Nie chcieliśmy rozmawiać. Przyjął to spokojnie, zapowiedział tylko, że mamy być około godziny dwunastej w domu. Zapytałam: „Co pan będzie robił – przesłuchania?”. „Tak” – odpowiedział. „No, to teraz mnie proszę przesłuchać”. „Nie mogę być sam, musi być drugi, będziemy tu koło dwunastej”.

Mąż poszedł do sklepu…

Julian Włosik: Poszedłem do sklepu, koło dziesiątej, a widzę, że tu pełno obcych ludzi po osiedlu krąży. Samochody, pełno ich w tej przełączce, gdzie mieli punkt obserwacyjny, do piwnicy nawet wleźli. Żona czym prędzej ulotki zaczęła chować…

Irena Włosik: …