Ściema stulecia

Znamy przebieg wydarzeń z 11 września 2001 r. A może nam się wydaje?

W pierwszych miesiącach 2002 r. na stronach pewnej francuskiej witryny internetowej pojawił się konkurs ze sporą nagrodą pieniężną pod hasłem Upoluj Boeinga 757 i przetestuj swoją spostrzegawczość. Opublikowano kilkanaście zdjęć Pentagonu, w który uderzył ponoć uprowadzony Boeing 757. Nagrody nikt nie zdobył do dziś. Na żadnym ze zdjęć nie ma części pochodzących z tego samolotu.

Dziura w Pentagonie

Jeżeli w Pentagon uderzył Boeing 757, to powinny przecież zostać jakieś fragmenty jego konstrukcji, poszycia kadłuba, kół, silników, foteli, bagaży pasażerów i samych pasażerów – a tu nie ma nic! Ani kawałka! Samolot linii American Airlines, lot nr 77, ze wszystkim, co miał na pokładzie, wyparował bez śladu! Mamy w pamięci obraz zawalonej części fasady zachodniej strony Pentagonu. Ale kilkanaście minut po ataku, gdy wszystkie amerykańskie stacje telewizyjne zainstalowały kamery i rozpoczęły transmisję na żywo, ściana budynku jeszcze stała. Linia dachu była nienaruszona i widoczna była jedna dziura o średnicy 4–5 metrów na wysokości pierwszego piętra – na wyższych piętrach nie ma śladów większych zniszczeń. Ogień pożaru był widoczny tylko w tym otworze.

A bezpośrednio pod tą dziurą, na trawniku, znajdowało się kilka nienaruszonych metalowych, wielkich bębnów kablowych. Można to do dziś obejrzeć na archiwalnych zdjęciach wykonanych przez CNN, Fox News, ABC News, NBC News. Zawalenie się ściany frontowej nastąpiło dopiero o 10.10 – czyli prawie pół godziny po uderzeniu! Ale i to, co da się zauważyć na zdjęciach zapadniętej części budynku, wywołuje zdumienie. Otóż przy lewej krawędzi zapadliska widoczne są sprzęty biurowe, nienaruszone przez ogień, a nawet nieosmalone – monitor komputerowy na szafce, drewniane biurko czy drewniany stołek, na którym leży otwarta gruba (jak telefoniczna) książka! Ściany i słupy nie noszą śladów działania ognia.

Gdzie jest Boeing?

Te spostrzeżenia rodzą pytania, na które nie ma rozsądnej odpowiedzi:

– Jak Boeing 757, którego rozpiętość skrzydeł wynosi ok. 37 metrów, mógł uderzając w budynek Pentagonu pozostawić otwór o średnicy 4–5 metrów nie powodując rozbicia konstrukcji frontowej ściany?

– Jak to się stało, że następnie samolot przebił trzy ściany (każda o grubości ok. 90 cm), a w ostatniej pozostawił otwór o średnicy ok. 2,5 metra?

– Dlaczego uderzając w budynek na wysokości pierwszego piętra nie pozostawił żadnych śladów na trawniku, nie naruszył bębnów kablowych, a co najważniejsze – nie pozostawił po sobie żadnych resztek? Waga Boeinga 757 bez paliwa, pasażerów, załogi i bagażu wynosi ok. 60 ton. Gdzie więc się podziało 60 ton złomu?

– Dlaczego pożar, który powstał w wyniku uderzenia, miał bardzo ograniczony zasięg, skoro Boeing niósł ze sobą ok. 32 tysięcy litrów paliwa?

Kilka dni po ataku Pentagon zezwolił na opublikowanie pięciu zdjęć ukazujących zachodnie skrzydło budynku od strony północnej tuż przed uderzeniem i po nim, zarejestrowanych przez jedną z zewnętrznych kamer ochrony. Kadry te zostały zarejestrowane w odstępach jednej setnej sekundy. Na pierwszym zdjęciu obiekt, który zmierza w kierunku gmachu Pentagonu, jest schowany za skrzynką pocztową. Wiadomo, że tam jest, bo widoczna jest smuga białych spalin. Na następnych kadrach są widoczne tylko kule ognia w fasadzie budynku – wynik eksplozji. Innych zdjęć kamer ochrony Pentagonu, tego najlepiej strzeżonego obiektu w USA, nie opublikowano, ale i tych pięć daje podstawę do postawienia kolejnych pytań. Skrzynka pocztowa przy wjeździe jest zbyt mała, by Boeing 757, którego długość wynosi ok. 47 metrów, mógł się za nią schować. Smuga spalin, którą ciągnął za sobą ten obiekt, nie mogła być smugą pozostawianą przez samolot, bo taki ślad pozostawia tylko silnik odrzutowca na znacznych wysokościach, gdzie następuje przekształcenie pary wodnej w strumień drobin kryształków lodu. Na niskich wysokościach silnik odrzutowy nie pozostawia za sobą widocznej smugi spalin, a w każdym razie nie w ciepły wrześniowy dzień. O tym wie każdy, kto widział lądujące samoloty.

Rakieta?

Co mogło pozostawić taki ogon spalin? Silnik rakietowy, którego paliwem jest mieszanka tlenu i węglowodoru! Tylko taki silnik zostawia za sobą strumień spalin, w których para wodna stanowi ok. 30 proc. Czyżby terroryści Osamy ben Ladena dysponowali pociskiem rakietowym, za pomocą którego zaatakowali Pentagon?

Wszystkie opisane wyżej filmowedowody zostały przedstawione w wielu szerzej nie znanych publikacjach, a także w dwóch filmach dokumentalnych: „9.11 In Plane Site” („11 września – Na miejscu wydarzeń”) Dave’a VonKleista i „Painful Deceptions” („Bolesne oszustwa”) Erica Hufschmida. Obydwa są już dostępne w Internecie. W drugim filmie podjęto nawet próbę odpowiedzi na pytanie, co uderzyło w Pentagon? Poddano analizie zdjęcia wykonane przez kamerę ochrony. Na pierwszym, w znacznym powiększeniu, da się dostrzec dziób obiektu wyłaniającego się zza skrzynki pocztowej. To na pewno nie jest dziób Boeinga! Przypomina on nos biało-czarnej orki! A taki kształt ma tylko jeden obiekt latający: zdalnie sterowany amerykański samolot szpiegowski znany pod nazwą Global Hawk. Na to wskazują też inne fakty:

– Na trawniku przed Pentagonem i w gruzach znaleziono elementy kadłuba, kół i silnika, które doskonale odpowiadają odpowiednim częściom Global Hawka.

– Do lutego 2002 r. zbudowano sześć egzemplarzy Global Hawka (każdy za cenę 10 mln dolarów) i, jak twierdzi autor filmu, dwóch sztuk brakuje
– według oświadczeń Pentagonu zostały utracone w akcjach. W jakich? Nie wiadomo!

– Global Hawk w czasie lotu jest ekstremalnie cichy i tym należy tłumaczyć to, że w chwili ataku nie słychać było ryku silników turboodrzutowych Boeinga.

– Eksplozja zarejestrowana na czterech pozostałych fotografiach ma cechy (barwa kuli ognia, gwałtowność i brak sadzy) charakterystyczne dla eksplozji materiałów wybuchowych, a nie eksplozji benzyny lotniczej.

Bez odpowiedzi pozostają pytania:

– Jeżeli w rejonie porwania samolotu występowało spore zachmurzenie, to w jaki sposób niedoświadczony pilot, bez prowadzenia przez naziemnych kontrolerów lotu, lecąc ponad chmurami zdołał tak bezbłędnie, po prawie godzinnym locie, odnaleźć Pentagon? Za pomocą mapy i kompasu?

– Według oficjalnych informacji o godz. 8.57 Boeing zniknął z ekranów radarowych kontrolerów lotu. Odnalazł się już nad Waszyngtonem, by zatoczyć ciasne prawie koło wokół Pentagonu (żaden Boeing nie mógłby tego dokonać!) i uderzyć od południowego zachodu. Czy był to ten sam samolot?

– W jaki sposób pilot mógł dokonać tak dokładnego i ciasnego okrążenia Pentagonu przy przeciążeniu, które nie pozwalałoby mu ruszyć nie tylko ręką, ale nawet małym palcem? Pilot z grupy porywaczy, który ponoć od godziny 8.57 kierował Boeingiem, nazywał się Hani Hanjour. Brał on co prawda udział w kursie pilatażu w Arizona Flight School, ale według instruktorów (ich wypowiedzi wydrukował „New York Times”) wykazywał się pełną niekompetencją i nie był zdolny do pilotowania jakiegokolwiek samolotu.

– Jak ten niedoświadczony pilot mógł zejść na wysokość kilku stóp nad ziemią i nie rozbić samolotu przed
albo za celem?

– Dlaczego tak pokierował lotem, aby uderzyć w skrzydło budynku, które akurat było remontowane i stało całkowicie puste? W całym Pentagonie w tym czasie urzędowało ok. 20 tysięcy osób. Mieli cholerny fart?

Wieżowce na filmie

Dave VonKleist w filmie „9.11 In Plane Site” poddał szczegółowej analizie dobrze nam znane ujęcia ataku dwóch samolotów na WTC. Zwolnienie tych ujęć filmowych i stopklatka ujawniają szczegóły zupełnie niepojęte.

Drugi samolot przed uderzeniem w południową wieżę był w pozycji kilkunastostopniowego przechyłu na lewą stronę. Ukazywał dość dokładnie wygląd kadłuba i skrzydeł od spodu. Otóż nie ma wątpliwości, że ten samolot po prawej stronie spodu kadłuba, tam gdzie zaczynają się skrzydła, niesie jakiś kilkumetrowej długości podłużny kształt!

Co to mogło być? Przecież terroryści nie byli w stanie podczepić czegoś takiego przed porwaniem tak, by obsługa lotniska tego nie zauważyła! Drugi zauważony fakt jest jeszcze bardziej intrygujący. Na zatrzymanym kadrze ukazującym samolot tuż przed zetknięciem się z konstrukcją budynku widać w ścianie budynku jasny błysk – także z prawej strony dziobu samolotu! To nie jest refleks promieni słonecznych w rozbijanym szkle. Obraz został zarejestrowany przez kilka różnych kamer ustawionych w różnych miejscach i pod różnymi kątami, a błysk jest wszędzie taki sam. Przypomina to niewielką eksplozję poprzedzającą uderzenie. Takie same zdarzenie zarejestrowała jedyna kamera, która filmowała uderzenie w pierwszą wieżę WTC.

WTC eksplodowało?

Jednak najwięcej kontrowersji budzi sprawa zawalenia się obu wież po kilkudziesięciu minutach od ataku. Wiadomo, że nie mogły się zawalić w wyniku samych uderzeń. Oficjalna wersja podaje jako przyczynę zmęczenie konstrukcji stalowych w wyniku pożaru. Ale czy ogień powstały po uderzeniach był aż tak intensywny? W drugiej wieży jego zasięg nie przekroczył strefy jednego piętra. A w pierwszej, północnej, w otworze pozostałym po Boeingu da się dostrzec postać kobiety ubranej w białe spodnie, ciemną bluzkę, o rudych włosach, która trzymając się resztek konstrukcji słupa spogląda w dół. Obok niej jest druga, leżąca postać. A piętro wyżej, po lewej stronie, za szybą okna stoi mężczyzna. Świadczy to o tym, że pożar nie był aż tak ogromny. Ponadto nie jest znany przypadek, aby budynek o stalowej konstrukcji zawalił się w wyniku pożaru trwającego nawet kilka dni. Strażacy, którzy brali udział w akcji ratunkowej, opowiadali, że słyszeli detonację lub nawet sekwencję następujących po sobie eksplozji. Czyżby obydwa budynki zostały zniszczone nie przez ogień, tylko w wyniku zaplanowanej wcześniej akcji? Samo postawienie takiego pytania powoduje szok.

Kompleks budynków WTC był własnością federalną rządu USA. Był do 24 lipca 2001 r. Od tego dnia dzierżawcą tego zespołu obiektów został na 99 lat Larry Silverstein – potentat na światowym rynku nieruchomości. Silverstein został faktycznym gospodarzem WTC na niecałe dwa miesiące przed atakiem. Zapłacił 3,2 mld dolarów, płatne: pierwsza roczna rata w wysokości 616 mln, następne po 115 mln dolarów. Jego odszkodowanie z tytułu ubezpieczenia wyniosło ok. 7,2 mld dolarów (według „Die Welt”). Czyżby interes stulecia?

Ogień nie był w stanie stopić stalowej konstrukcji budowli choćby dlatego, że wszystkie elementy stalowe były pokryte mieszaniną azbestu, cementu i wody – czyli naszym swojskim eternitem. Po trzydziestu latach ten rakotwórczy materiał zaczął się utleniać i odpadać. Coś trzeba było z tym zrobić! Koszt jego usunięcia wynosiłby ok. 200 mln dolarów. Trwałoby to wiele miesięcy i trzeba by na ten czas oba wieżowce całkowicie opróżnić. Czyli wyekspediować ok. 20 tysięcy ludzi pracujących w kilkuset firmach. Dokąd? To był bardzo kosztowny problem. Nawet dla Silversteina.

Ups! Wypsło mi się

Jeszcze parę ciekawostek. Po podjęciu transmisji na żywo przez stację TV Fox News po uderzeniu pierwszego samolotu komentator wydarzeń przeprowadził rozmowę na antenie ze świadkiem tego zdarzenia, który przedstawiony został jako pracownik TV Fox Mark Burnback. Podnieconym głosem opowiedział on, że widział z bliska dokładnie ten samolot, który według niego nie mógł być pasażerskim samolotem liniowym, bowiem nie miał okien i miał na przedzie kadłuba wielkie niebieskie logo. Takich znaków nie mają linie American Airlines! Tę relację wyemitowano tylko jeden jedyny raz – w trakcie transmisji na żywo.

Prezydent Bush wspominając tamten dzień, gdy to przebywał z wizytą w szkole na Florydzie, powiedział: Kiedy wszedłem do klasy, widziałem – był tam włączony telewizor – jak samolot uderza w pierwszą wieżę – i wiecie, pomyślałem, że był to błąd pilota…

Jak Bush mógł widzieć na żywo ten moment w TV, skoro nikt, żadna stacja tego nie zarejestrowała? Jedyne zdjęcia pochodzą z przypadkowego (ponoć) ujęcia filmowego braci Naudet kręcących film o strażakach z Manhattanu. Na dodatek w tej szkolnej klasie nie było włączonego telewizora.

23 września 2001 r. Condoleezza Rice publicznie oświadczyła, że jest w posiadaniu dowodów na udział Osamy ben Ladena w zamachach 11 września i niebawem zostaną one opublikowane. Do dziś ich nie przedstawiono.

27 grudnia 2004 r. korespondencja CNN z Bagdadu: Donald Rumsfeld w czasie Wigilii do amerykańskich żołnierzy: Ludzie, którzy zaatakowali Stany Zjednoczone w Nowym Jorku, zostali zestrzeleni w samolocie nad Pensylwanią. Czy to było zwykłe przejęzyczenie sekretarza obrony czy wyznanie prawdy? Wszak wersja oficjalna głosi, że samolot w Pensylwanii rozbił się w wyniku błędu pilotażu, być może spowodowanego przez bunt zakładników znajdujących się na pokładzie.

Wiele takich i podobnych zagadek może znaleźć każdy, kto poświęci choć kilka godzin na poszperanie w Internecie. Nie są to wyssane z palca kombinacje wielbicieli teorii spiskowych. To twarde dowody – dobrze udokumentowane. Na przykład biuletyn Worcester Politechnic Institute ze stanu Massachusetts pn. „WPI – Tranformations” w numerze z lutego 2002 r. opublikował analizę naukową pod wszystko mówiącym tytułem: „Głęboka tajemnica stopienia stali”. Oczywiście dotyczy ona sprawy stopienia konstrukcji budynków WTC, a w zasadzie niemożliwości zawalania się wież na skutek działania ognia.

Czym tłumaczyć nikłą znajomość tych faktów na świecie? W samych Stanach przyjęto metodę ignorowania wszystkich materiałów odmiennych od oficjalnej wersji. Ludzi, którzy je publikują, oznacza się etykietą zwolennika teorii spiskowych. Wbrew powszechnemu przekonaniu amerykańskie władze niespecjalnie też starały się sprawę wyjaśnić. Raport końcowy z maja 2002 r. wykonany przez FEMA (Federal Emergency Management Association – Federalne Stowarzyszenie Kierowania w Nagłych Przypadkach) kosztował zaledwie 600 tys. dolarów. Dla porównania na dochodzenie w sprawie katastrofy promu Columbia wydano 50 mln dolarów, a afera „rozporkowa” Billa Clintona kosztowała amerykańskich podatników 40 mln zielonych!

* * *

Przez wiele lat tych, którzy przedstawiali dowody na to, że zamach na Johna F. Kennedy’ego był wynikiem spisku, czyli podważali oficjalną wersję wydarzeń Komisji Warrenna, przedstawiano jako zwolenników obłędnych teorii spiskowych. Dziś nikt nie ma wątpliwości, że taki spisek istotnie był. Ale co z tego? Zbrodnia pozostała bez kary.

Jeżeli prawda o ataku z 11 września jest inna niż oficjalnie znana, to wielkie przerażenie musi budzić świadomość, że prawdziwi sprawcy tego dramatu pozostają bezkarni i bezimienni. Jaką następną tragedię mogą nam zafundować?

ZA ; http://www.nie.com.pl/art6875.htm

Reklamy

Informacje o radiopomostphoenix

www.radiopomost.com
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ciekawostki. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s