Znowu chwilowa dyspensa?

Ajajajajajajaj! Takiego noża w plecy Jasnogród nie spodziewał się z całą pewnością. I to od kogo! Żeby jeszcze od Ciemnogrodu, to można by wszystko zbagatelizować, że wyssane z brudnego palca i w ogóle – kicha. Tymczasem Ciemnogród nie miał z tym w ogóle nic wspólnego. Ręka, która wbiła nóż w plecy Jasnogrodu była własna. „Tę ranę sam sobie zadał” – cytował „Adama M.” drugi Adam M. – ten z „Gazety Wyborczej” – w ramach mglistych aluzji, że i jego czoło może ozdabiać – jeśli można tak powiedzieć – podobna rana, jak u Mickiewiczowskiego Konrada. No a Konrad – wiadomo: „bez swojej wiedzy i zgody”… Ale w tej chwili mniejsza o tamte mgliste aluzje, bo chodzi oczywiście o spotkanie Józefa Barosso, Hermana van Rompuy’a i Jerzego Buzka z przedstawicielami masońskiego internacjonału 15 października. Ajajajajajajaj! Odtąd, przynajmniej przez jakiś czas, trudniej będzie szydzić z Ciemnogrodu, że wszędzie widzi „masonów” i „cyklistów”, których istnienia Jasnogród dotychczas w ogóle nie przyjmował do wiadomości pod rygorem straszliwego obciachu i wykluczenia z grona intelektualistów, nawet tych „czasu wojny”! No, ale jakże tu nie przyjmować, kiedy z masony spotyka się sam Józef Barosso w towarzystwie Hermana van Rompuy’a i Jerzego Buzka? Przecież rozmawiali z Międzynarodowym Mieszanym Zakonem Wolnomularskim „Le Droit Humain”, a nie z fantomami, no nie? A nawet gdyby z fantomami, to skąd fantomy by wiedziały, że jest rozkaz, żeby na tym etapie podkreślać rolę „oświecenia” w kształtowaniu współczesnej Europy? Skąd mogłyby wiedzieć, że mimo nieubłaganego postępu i ostrej selekcji, nadal jest za dużo polityków i w ogóle osobników „wierzących w Biblię, a zapominających o Wolterze”? Nawiasem mówiąc, z tym „oświeceniem” i w ogóle – z racjonalizmem lepiej zachować trochę więcej ostrożności, bo przecież z racjonalistycznego punktu widzenia trudno cokolwiek zarzucić takiemu, dajmy na to, holokaustowi. Nie ma rady; trzeba będzie znowu ogłosić dyspensę w sprawie teorii spiskowej, to znaczy – pozwolić Jasnogrodowi w nią wierzyć tak, jak wtedy, gdy Rywin przyszedł do Michnika z propozycją korupcyjną, będącą elementem straszliwego spisku przeciwko spółce „Agora”.

Więc skoro już się wydało, że masony istnieją realnie, a nie wirtualnie, jak na przykład – krasnoludki, to warto się zastanowić, co to właściwie za towarzystwo i do czego zmierza. Na użytek spotkania z brukselskimi dygnitarzami masony przybrały kostium „organizacji światopoglądowej”. To coś nowego, bo dotychczas masoneria – gdyby oczywiście istniała, bo przecież każdy „młody wykształcony” wiedział, że jej „nie ma”, podobnie jak „nie ma” Wojskowych Służb Informacyjnych” w związku z czym nasza młoda demokracja to pełny spontan i odlot – to była „sztuka królewska”. Kiedyś, w Średniowieczu, wśród budowniczych katedr, może coś takiego i było, ale dzisiaj? Cóż to za sztuka, cóż to za wiedza tajemna, skoro dzisiaj naucza się jej całkiem jawnie na wszystkich politechnikach świata? Otóż te wszystkie rzewne opowieści o „duchowym doskonaleniu” i innych takich, to tylko parawan, za którym, pod ironiczną w tym kontekście nazwą „sztuki królewskiej”, skrywa się socjotechnika – umiejętność skrytego manipulowania wielkimi masami ludzi, których najpierw trzeba oczywiście doprowadzić do stanu bezbronności poprzez odcinanie od korzeni, faszerowanie fałszywą wiedzą i rozrywaniem organicznych więzi społecznych, np. rodzinnych. Organizacje masońskie, dzięki swojej ekskluzywności, tajemnicom i rytuałom, stanowią też znakomitą przykrywkę dla wywiadowczej penetracji różnych krajów przez państwa poważne, a przy tym – jak to pokazała operacja „czyste ręce” we Włoszech – również dla działalności korupcyjnej i nepotyzmu, z których szczególnie zasłynęła loża „Propaganda 2”. Taki to ci światopogląd. W tym kontekście lepiej rozumiemy dążenie do zlikwidowania w świadomości społecznej, a przynajmniej zdeprecjonowania wszelkiego wspomnienia o chrześcijańskich korzeniach Europy. Z tego rozpędu przedstawiciele masońskiego internacjonału potępili nawet „Biblię” – ale chyba nie całą, bo przecież na błękitnej fladze Unii Europejskiej złoci się wieniec z 12 gwiazd, symbolizujących 12 pokoleń Izraela? Nic więc dziwnego, że realizując przykazanie wiecznie żywego Lenina o organizatorskiej funkcji prasy, niezawodna „Gazeta Wyborcza” jednym susem znalazła się na czele ofensywy zapateryzmu wśród tubylczych Irokezów. Oczywiście żadnego spisku w tym nie ma, uchowaj Boże, więc jeśli nawet z okazji brukselskiej konferencji trzeba będzie znowu ogłosić dyspensę dla Jasnogrodu, to jak tylko etap się zmieni, teoria spiskowa znowu zostanie zakazana i potępiona.

Stanisław Michalkiewicz

Reklamy

Informacje o radiopomostphoenix

www.radiopomost.com
Ten wpis został opublikowany w kategorii Z Polski. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s