SDR-y zdetronizują dolara?

Czy światowy kryzys wykańcza dolara? Czy obserwujemy schyłek jego potęgi oraz wpływów USA? Takie pytania pojawiają się w obliczu znacznego osłabienia dolara w ostatnich tygodniach, powodującego topnienie rezerw walutowych niemal wszystkich krajów i wzrost kosztów wymiany handlowej. W tym kontekście pojawia się także inne pytanie, wracające co pewien czas jak bumerang – czy waluta USA zostanie zastąpiona jednym światowym pieniądzem i czy stanie się nim wirtualna na razie jednostka o nazwie SDR?

Na początku tego roku niektóre media zaczęły ogłaszać wprowadzanie ogólnoświatowego pieniądza, który z czasem miałby zastąpić nie tylko dolara, euro czy funta brytyjskiego, ale także waluty innych krajów świata. Wzywał do tego m.in. znany ekonomista, współtwórca euro, Robert A. Mundell na łamach jednego z wydawanych w Polsce tygodników. Według niego, światowy kryzys jest najlepszą okazją do wprowadzenia globalnej waluty.
Entuzjaści światowego pieniądza posługują się głównie argumentami, których dostarczył obecny kryzys ekonomiczny. Spowodował on m.in. gwałtowny spadek wymiany międzynarodowej, a słabnący od tygodni dolar dopełnił dzieła. Sprawił mianowicie, że rezerwy walutowe większości krajów świata, lokowane m.in. w tej walucie, zaczęły topnieć. Wzrosły za to koszty wymiany handlowej rozliczane właśnie w dolarze. Najbardziej odczuwalnym przykładem stał się wzrost cen ropy naftowej, a wraz z nią paliw.
Walka ze skutkami kryzysu światowego była omawiana podczas odbywającego się w kwietniu w Londynie szczytu 20 najbardziej wpływowych państw świata.
Niezadowolone z powodu deprecjacji (spadku wartości) dolara są Chiny, które większość swych rezerw ulokowały w tej walucie. Zaczęły wzywać do zastąpienia dolara nową walutą światową, którą mogłyby pełnić tzw. SDR-y, czyli Specjalne Prawa Ciągnienia.

Wirtualna waluta świata
Te sztucznie powstałe jednostki pieniężne emitowane były jak dotąd jedynie trzykrotnie w ciągu 40 lat. Ostatnia emisja składała się z dwóch części, decyzję o tym podjęto na szczycie G20 w kwietniu 2009 roku.
Miał to być jeden ze sposobów powstrzymania kryzysu. Czy realny? – Jeśli te jednostki trafią do krajów deficytowych, niewątpliwie złagodzą trudności płatnicze i będą sprzyjać wzrostowi wymiany międzynarodowej. Jeśli bowiem brakuje rezerw, następuje ograniczenie wydatków w walutach obcych i wprowadzenie barier, które szkodzą wszystkim członkom Międzynarodowego Funduszu Walutowego – ocenia prof. Andrzej Kaźmierczak ze Szkoły Głównej Handlowej.
Czy kryzys – jak się to określa – światowego zaufania zostanie uzdrowiony przez pieniądz wirtualny? SDR-y istnieją bowiem jedynie jako jednostka księgowa w rozliczeniach państw członkowskich MFW, który je rozdziela. Nie ma jakichkolwiek zabezpieczeń ich emisji w postaci aktywów (obligacji, akcji czy innych).
Eksperci zastrzegają jednak, że nie można stwierdzić, że jest to pieniądz bez pokrycia. – Jest to pieniądz oparty na wzajemnym zaufaniu. Będzie funkcjonował dopóty, dopóki będzie istniało zaufanie do krajów członkowskich MFW. Ponadto jednostki SDR są w pełni wymienialne na inne waluty między bankami centralnymi państw członkowskich – tłumaczy prof. Kaźmierczak. Zaznacza jednak, że instytucje finansowe już starają się o prawo do ich emisji jako jednostek służących rozliczeniom z innymi bankami. O emisji SDR-ów dla zwyczajnych ludzi na razie nie ma mowy.
Jak SDR-y są wymieniane na inne waluty? Jak określa się ich wartość? – Wartość SDR-ów określa koszyk czterech walut (dolar, euro, jen, funt brytyjski), i to właśnie one wyznaczają „kurs”, co jest ważnym atutem SDR-ów. Dzięki temu bowiem jest to pieniądz bardziej stabilny, ponieważ spadek wartości jednej waluty rekompensuje wzrost notowań innej – tłumaczy prof. Kaźmierczak. Jeśli więc dochodzi do deprecjacji dolara, zwykle obserwujemy aprecjację (wzrost wartości) euro lub innej waluty z koszyka. Dlatego banki centralne chętnie lokują w SDR-ach swoje rezerwy, ponieważ pomaga to uniknąć strat z powodu nagłych spadków wartości walut rezerwowych.
Do tej pory SDR-y były dzielone między poszczególne kraje proporcjonalnie do ich udziałów w MFW. – Prowadziło to jednak do sytuacji, w której najwięcej udziałów miały kraje bogate, które akurat najmniej ich potrzebowały, ponieważ posiadały wysokie rezerwy walutowe. Natomiast kraje biedniejsze, którym najbardziej by się przydały, dostawały ich najmniej, ponieważ miały najmniejsze udziały w MFW – tłumaczy prof. Kaźmierczak.
W wyniku tegorocznego kompromisu ustalono, że kraje rozwijające się otrzymały SDR-y o równowartości 110 mld USD. Po raz pierwszy skorzystał z tego także nasz bank centralny, otrzymując jednostki SDR o równowartości ponad 2 mld USD.
Czemu kraje bogate blokują większą emisję SDR-ów, skoro specjalnie ich nie potrzebują? Ponieważ boją się, że ich nadmierna emisja spowoduje inflację i podważenie wiarygodności wirtualnego pieniądza.

Waluty narodowe (na razie) niezagrożone
Eksperci jednak wątpią w możliwość zastąpienia przez SDR-y walut narodowych. – Jestem sceptyczny co do możliwości zastąpienia przez SDR-y zarówno dolara, jak i euro. Tak naprawdę to nie jest nowa waluta. Nie ma żadnej przewagi wobec funkcjonujących walut narodowych i ponadnarodowych, np. euro – mówi dr Cezary Mech, doradca prezesa NBP.
Czemu więc tak nalegają na wprowadzenie waluty światowej Chiny, a także Rosja? Czy chodzi tylko o wieloletnią rywalizację z USA?
– Zabiegi chińskie są jak najbardziej uprawnione. Właśnie Chiny mają obecnie największe rezerwy walutowe, wynoszące w przeliczeniu 2,2 biliona USD, w tym ok. 1,6 biliona ulokowanych w dolarach. Więc osłabienie tej waluty powoduje zmniejszenie wartości zaangażowanych aktywów rezerwowych Chin – zauważa prof. Kaźmierczak.
Z kolei Jerzy Bielewicz, prezes Stowarzyszenia Otwarty Rynek, zwraca uwagę, że mimo to Chiny nie powinny wcale narzekać. – Ten kraj żyje w ścisłej symbiozie z USA. Mówi się nawet o Chino-Ameryce. Sztywne powiązanie juana z dolarem sprawia, że choć przez spadek wartości dolara maleją chińskie rezerwy walutowe, to jednocześnie poprawia się też cenowa konkurencyjność chińskich towarów. To, co Chiny stracą na spadku wartości rezerw, mogą odrobić na wzroście eksportu.
Właśnie dlatego zarówno Chiny, jak i kraje Zatoki Perskiej, które mają waluty powiązane ściśle z dolarem, nie chcą zmniejszenia wymiany handlowej z USA. Nic dziwnego, że Chiny, a także Rosja w ostatnich tygodniach wydały miliardy dolarów na powstrzymanie spadku wartości waluty amerykańskiej.

Koniec dolara?
Bijący w ostatnich tygodniach rekordy słabości dolar sprawił, że coraz częściej padają pytania o koniec hegemonii amerykańskiej waluty i gospodarki tego kraju. Jednocześnie pojawiły się spekulacje, czy USA celowo nie doprowadziły do deprecjacji swojej waluty, by w ten sposób zmniejszyć swój bardzo duży dług publiczny, którego wierzycielem są pozostałe kraje świata, a największym – Chiny i Japonia.
Spekulacje te odrzuca Jerzy Bielewicz. – Nie, to po prostu wynik kreacji pieniądza przez USA. Amerykanie starają się nie powiększać zadłużenia, więc drukują pieniądze. Ta polityka jest tam chwalona i będzie trwała, podobnie jak w Wielkiej Brytanii i strefie euro.
Dlaczego obecnie to jednak euro umacnia się do dolara? – Bowiem kreacja dolara jest znacznie większa. Jest to również waluta wykorzystywana także w handlu międzynarodowym – tłumaczy szef Stowarzyszenia Otwarty Rynek.
Jego zdaniem, zastąpienie dolara inną walutą byłoby prawdziwą rewolucją finansową, której implikacje trudno przewidzieć. – Sytuacja ta jest ostrzeżeniem dla Amerykanów, żeby zrobili porządek na swoim podwórku – dodaje.
Natomiast prof. Andrzej Kaźmierczak przyznaje, że nie można jeszcze mówić o śmierci dolara jako waluty USA, a nawet jako waluty regionalnej, ale być może o rozpoczęciu jego agonii jako waluty międzynarodowej. – Waluta ta po prostu przestanie wkrótce funkcjonować jako pieniądz światowy, a stanie się jedną z kilku równorzędnych walut międzynarodowych – przewiduje.
Jednak dr Cezary Mech zwraca uwagę, że nie musi to zapowiadać katastrofy amerykańskiej gospodarki, ale przestawienie jej z wykorzystywania lokowanych w USA światowych rezerw walutowych i napędzania rynku wewnętrznego w kierunku gospodarki opartej bardziej na eksporcie. Do realizacji tego celu korzystne jest tymczasem właśnie obniżenie wartości dolara, co obniża cenę amerykańskiego eksportu.

Walka o sukcesję po dolarze
Czy w tej sytuacji nie pojawią się pokusy, by słabnącą walutę USA zastąpić np. SDR-ami?
– Według mnie, SDR-y nie staną się światowym pieniądzem. To nie jest takie proste, m.in. ze względu na to, że nie mają zaplecza w postaci odpowiedniej infrastruktury, a dolar mocno zakorzenił się w światowej gospodarce – podkreśla prezes Stowarzyszenia Otwarty Rynek.
Podobnego zdania jest prof. Andrzej Kaźmierczak, który jednak podaje inny przykład. – Aby móc zastąpić waluty narodowe w funkcji pieniądza międzynarodowego, trzeba emitować SDR-y na nieprawdopodobną skalę. To jest niemożliwe w najbliższej przyszłości – zauważa.
Jerzy Bielewicz zaznacza natomiast, że zmiany w systemie finansowym świata są możliwe, ale wymagają konsensusu między największymi gospodarkami.
Równolegle z pomysłami zastąpienia dolara SDR-ami pojawiły się też inne pomysły, np. stworzenia wspólnej waluty kilku czy nawet kilkunastu krajów, jak choćby państw arabskich, Rosji i Chin.
Czy to prawdopodobny scenariusz? – By to było opłacalne dla zainteresowanych państw, muszą być spełnione wymogi tzw. optymalnego obszaru walutowego. Żaden z wymienionych krajów nie spełnia takiego warunku unii walutowej, a proste pozbycie się swojej waluty powoduje takie załamanie, jak to było np. w Argentynie – uważa dr Cezary Mech.
Równolegle zgłaszano także projekty zastąpienia dolara dotychczasową walutą regionalną lub nawet stworzeniem nowej. Najbardziej oryginalną propozycję przedstawił w czerwcu br. na Międzynarodowym Forum Ekonomicznym w Petersburgu minister finansów Rosji Aleksiej Kudrin. – Chiński juan mógłby zostać światową walutą rezerwową po osiągnięciu pełnej wymienialności, co może potrwać około 10 lat – oświadczył minister.
Czy to realne pomysły? – Jest mało prawdopodobne, by dolar został zastąpiony zarówno przez SDR-y, jak i przez jakąkolwiek inną rywalizującą walutę. Może jednak następować zmiana w kierunku większego zdywersyfikowania rezerw walutowych – uważa dr Cezary Mech.

Światowy system wielowalutowy
Podobnego zdania jest prof. Andrzej Kaźmierczak. – To będzie taki system „wielowalutowy”. Jakie to będą waluty? Na pewno nadal dolar, choć w coraz mniejszej skali, euro, jen i funt brytyjski. Z czasem jednak możliwe jest zastąpienie którejś z walut inną, np. chińskim juanem. Jednak zdaniem dr. Mecha, aby juan zaczął odgrywać taką rolę, Chiny musiałyby skończyć z utrzymywaniem jego sztywnego kursu do dolara. Zaś wzrost roli euro wymaga, jego zdaniem, dalszego rozwoju rynku finansowego eurolandu.
Rodzi się jednak pytanie, czy taki system oparty na kilku różnych walutach o zmieniających się notowaniach nie będzie destabilizował rynków finansowych. – Istota problemu będzie polegała na tym, by utrzymać stabilność tego systemu w sytuacji utraty dominacji dolara – przyznaje prof. Kaźmierczak.
Jak to zrobić? – Na pewno będzie rosła rola międzynarodowego i narodowego nadzoru nad międzynarodowymi instytucjami finansowymi. Największych bowiem nieprawidłowości te instytucje dopuszczają się na operacjach wykorzystujących różnice między państwami, korzystając z niezgodności w prawie i trudności w śledzeniu takich transakcji ponadgranicznych – zauważa Jerzy Bielewicz.
– Obecny kryzys jest o wiele głębszy, niż myślimy, i będzie miał wieloletnie reperkusje. System finansowy musi być kiedyś uregulowany, żeby przejść przez ten kryzys – dodaje.

Koniec hegemonii USA?
Problemy amerykańskiej waluty i światowej gospodarki w połączeniu ze wzrastającymi potęgami gospodarczymi, zwłaszcza Chinami, sprawiają, że coraz częściej padają pytania, czy nie obserwujemy początku końca dominacji gospodarki USA.
– Widać, że Amerykanom brakuje pieniędzy, by podtrzymywać swoją pozycję na świecie. Niedawno przecież także odczuliśmy to w Polsce. Dlatego moim zdaniem, siła amerykańskiej gospodarki w stosunku do innych państw będzie malała – ocenia Jerzy Bielewicz.
Podobną opinię wyraża prof. Andrzej Kaźmierczak. Jego zdaniem, można mówić o tym, że gospodarka amerykańska słabnie. Jednak nawet jeśli władzom USA nie uda się powstrzymać tego procesu, będzie on rozłożony na długie lata.
Mariusz Bober

Specjalne Prawa Ciągnienia (ang. SDR – Special Drawing Rights)
Nazywane też międzynarodowym pieniądzem papierowym, funkcjonują już od 1970 r., kiedy Międzynarodowy Fundusz Walutowy dokonał ich pierwszej emisji. Do kolejnych doszło na przełomie lat 70. i 80., trzecia emisja nastąpiła w 2009 roku. Ta ostatnia opiewała na sumę 161,2 mld SDR-ów (równowartość 250 mld USD). Dodatkowo wyemitowano 21,4 mld SDR-ów (33 mld USD) w celu przydzielenia ich krajom, które wcześniej nie należały do MFW. Emisja SDR-ów jest dokonywana w celu uzupełnienia rezerw dewizowych banków centralnych świata.

Źródło: http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20091031&typ=my&id=my41.txt

Reklamy

Informacje o radiopomostphoenix

www.radiopomost.com
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s