Broń jądrowa w PRL

Z odtajnionych przez IPN akt tzw. operacji “Wisła” wynika, że od połowy lat 60, Ludowe Wojsko Polskie dysponowało środkami przenoszenia, a także 180 ładunkami atomowymi. Była to jedna z najpilniej strzeżonych tajemnic PRL.

Wśród materiałów operacji “Wisła”, odtajnionych przez IPN znajduje się umowa zawarta 25 lutego 1967 roku pomiędzy Marianem Spychalskim, ówczesnym ministrem obrony narodowej, a marszałkiem ZSRR Andriejem Grieczką. Umowa zakładała, utworzenie magazynów broni nuklearnej w Polsce. Budowę sfinansowała Polska, z kontrolę nad magazynami miało tylko ZSRR.

Składy broni jądrowej powstały w latach 1967 – 70 w Templewie, Brzeźnicy i Podborsku. Były chronione przez specnaz i zamaskowane tak starannie, że na zdjęciach satelitarnych i lotniczych wyglądały jak porośnięte pagórki. Rosjanie umieścili broń jądrową w Polsce, ponieważ zależało im na tym żeby była gotowa do natychmiastowego użycia i znajdowała się najbliżej Zachodu. Sztab Generalny Armii Czerwonej wraz ze sztabem Ludowego Wojska Polskiego opracował instrukcje przekazania broni jednostkom polskim, i plany jej użycia w wypadku wojny.

Po rozpoczęciu wojny LWP miało wystrzelić 178 głowic w kierunku celów znajdujących się w Europie Zachodniej. NATO odpowiedziałoby kontruderzeniem. Według założeń sztabu, mogło w nim zginąć nawet 53 proc. żołnierzy polskich. O stratach wśród ludności cywilnej nie mówiono.

Atak odwetowy NATO zmieniłby północno-zachodnią Polskę w atomową pustynię.

Tajemnica była pilnie strzeżona do samego końca. W marcu 1990 r. zastępca szefa Sztabu Generalnego, “dowódca frontu polskiego” gen. dyw. Franciszek Puchała jeżeli przekazywał komuś dokumenty o kryptonimie Wisła czynił to z nadaniem klauzuli tajności. W zachowanych przez IPN dokumentach znajdują się plany budowy składów broni jądrowej i ich kosztorysy, upoważnienia do odbioru głowic wydane polskim oficerom oraz lista 12 najwyższych rangą wojskowych dopuszczonych do tajemnicy.

Historia składowania broni jądrowej w Polsce zaczyna się od nieudanych ćwiczeń przeprowadzonych w 1965 r. Ich celem było zorganizowanie najszybszej i najbardziej optymalnej opcji transportu broni jądrowej z ZSRR do Polski w warunkach wojny. Na lotnisko w Debrznie przyleciały 4 radzieckie Su-7b. Do portu w Ustce przypłynął specjalny statek, z którego wyładowano głowice i przetransportowano na poligon w Drawsku oraz na lotnisko w Słupsku. Głowice transportowano także koleją z Brześcia na poligon w Bornem-Sulinowie, a także przystosowanymi samochodami.

Każda z próbowanych opcji transportu okazała się zbyt wolna, i nie pozwoliłaby ZSRR na przeprowadzenie szybkiego ataku w warunkach wojny. Pozostawało więc tylko jedno wyjście. W Polsce musiały powstać składy głowic i bomb jądrowych. Magazyny zostały zaprojektowane przez Sowietów i oni dostarczyli wyposażenie. Jednak to Polska poniosła koszty całej operacji -w sumie 180 mln złotych.

Każdy powstały obiekt był chroniony przez oddział specnazu, był dobrze zakamuflowany. Całość została otoczona potrójnym drutem kolczastym podłączonym do wysokiego napięcia, w wielu miejscach znajdowały się ukryte stanowiska karabinów maszynowych. Każda z baz była samowystarczalna. Na ich terenie znajdowały się budynki administracyjne i koszarowe, garaże, magazyny paliw i żywności, a także schrony.

W połowie lat 80. w magazynach tych znajdowało się łącznie 178 ładunków jądrowych.
-14 głowic o mocy 500 kt
-35 o mocy 200 kt
-83 o mocy 10 kt,
-2 bomby lotnicze o mocy 200 kt
-24 bomby o mocy 15 kt
-10 bomb o mocy 0,5 kt.

Bomba zrzucona na Hiroszimę w 1945 r. miała moc 15 kt. W przypadku wojny ładunki miały być wydane polskim jednostkom.

Ładunki miały trafić do brygad artylerii wyposażonych w rakiety operacyjno-taktyczne, które stacjonowały w Orzyszu, Choszcznie, Biedrusku i Bolesławcu, a także do lotnictwa.

Według planów z połowy lat 70. atak jądrowy na kraje NATO miał trwać około godziny. Polskie jednostki miały użyć 131 ładunków jądrowych: w tym 100 rakiet oraz 31 atomowych bomb lotniczych. Po tym ataku do walki miały przystąpić wojska pancerne. Przez lata władze PRL twierdziły, że broni atomowej na terenie Polski nie ma.

Polska zgłaszała też na forum międzynarodowym inicjatywę denuklearyzacji, domagając się likwidacji baz wojskowych z bronią jądrową na terenie zachodnich Niemiec…

Łukasz Bugajski

Reklamy

Informacje o radiopomostphoenix

www.radiopomost.com
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ciekawostki. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Broń jądrowa w PRL

  1. Czy gdzieś można przeczytać co z tymi ładunkami stało się później?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s